czwartek, 19 lutego 2026

Rozdzial 31 Czara

- Ja ja ja! - krzyczała Luna - chce czytać - i zaczęła czytać

Rozdział 31 Czara
Trzecie zadanie

- Więc Dumbledore sądzi, ż Sam-Wiesz-Kto odzyskuje swą moc? - wyszeptał Ron. Harry podzielił się z Ronem i Hermioną wszystkim, co sam zobaczył w myślodsiewni i prawie wszystkim, co powiedział mu Dumbledore. Oczywiście napisał też o tym do Syriusza, wysyłając mu sowę natychmiast po opuszczeniu gabinetu Dumbledore'a. Późnym wieczorem wszyscy troje siedzieli w pokoju wspólnym, wałkując to wszystko po raz któryś, aż Harry poczuł straszliwy zamęt w głowie i zrozumiał, co miał na myśli Dumbledore, kiedy mówił o głowie tak pełnej myśli, że odcedzenie części z nich przynosi wielką ulgę. Ron wpatrywał się w ogień w ominku. Harry'emu zdawało się, że Ron drży, choć wieczór był ciepły.

Hermiona wtuliła się w Rona jeszcze bardziej i mruknela zadowolonym głosem - jak dobrze czuje się przy tobie taka bezpieczna i szczęśliwa kiedy muszę siedzę na twoich kolanach skarbie

- Kiedy siedzisz mi na kolanach to wiem że jesteś bezpieczna kochanie - mruknął Ron całując ja w znak Hermiona głośno wesnela zadowolonym głosem wtulając się w męża jeszcze bardziej

- A ja się cieszę że podpisałam, dożywotnia umowę z rodem Weasley i stałam się dożywotnią Lady Weasley! - wesnela zadowolonym głosem wtulając się w męża jeszcze bardziej - i dzięki temu muszę nazywać państwa Weasley tylko mamusią i tatusiem bo jestem ich córeczką a córeczki tak mówią do swoich rodziców - miała uśmiech na twarzy i wtuliła się i wesnela zadowolonym głosem - i Kocham chodzić w tym mundurku z regulaminu jako Lady Weasley - i założyła nogę na nogę pokazując swoją szpilki z kłódka na zapieciach na 16 cm obcasie

- I on ufa Snape'owi? - zapytał Ron - On naprawdę ufa Snape'owi, chociaż wie, że był Śmierciożercą?

- Tak - odpowiedział Harry. Hermiona nie odzywała się od dziesięciu minut. Siedziała, opierając czoło na rękach i wpatrując się w swoje kolana. Harry pomyślał, że i ona wygląda tak, jakby potrzebowała myślodsiewni.

- Rita Skeeter - mruknęła w końcu.

- Skąd ci nagle przyszła do głowy ta baba? - zapytał zdumiony Ron.

- Po prostu myślę... - powiedziała Hermiona do swoich kolan

- Ron Hermiona potrzebowała wtedy żebyś przyciągnął ja na swoje kolana i ja mocno przytulił żeby mogła się do Cie wtulić i poczuć się bezpiecznie - upomniała go Molly I

- Mamusia ma rację - odezwała się Hermiona

- Hermiono kochanie moje mamusia ma zawsze rację

- No ale - zaczął Ron

- Nie ma żadnego ale! - przerwała mu pani Weasley - mamusia ma zawsze rację Ron

- Córeczko czyli co Prefekt Gryffindoru - stwierdził Artur - Obrońca Quidditcha w Gryffindorze Rycerz Na Białym Koniu Szef departamentu przestrzegania prawa czarodziejów ...i...

- Własność pani ministra magii Lady Hermiony Weasley od 1 wrz 1991 roku tatusiu - dokończyła Hermiona do Artura zadowolonym głosem Rozległy się wybuchy śmiechu, a Hermiona pocałowała swojego męża namiętne usta męska Ron wesnal zadowolonym głosem oddając pocałunek taka sama mocą - Mamusiu tatusiu myślę, że wam rację i mogę go uważać za swojego od pierwszej chwili, gdy go zobaczyłam. Był już wtedy mój, choć jeszcze tego nie wiedział. - To wywołało kolejną salwę śmiechu kosztem Rona który zarumienił się - prawda przystojniaku? .

- Owszem piękna pani minister Magii - całując swoją żonę w znak a ta głośno wesnela zadowolonym głosem wtulając się w swojego męża jeszcze bardziej

- Myślę że 1 września 1991 stałaś się już nasza córeczka kochanie chodź nikt o tym jeszcze nie wiedział - oznajmiła Molly

- Mamusia! - podbiegła do niej i przytuliła się do jej piersi i wesnelam zadowolonym głosem wtulając się w Molly jeszcze bardziej

- Kocham Cię skarbie - mruknela łzami w oczach całując ja w czoło - i nie popełnię nigdy więcej tego błędu że nie kazałam Ci wtedy jak się pierwszy raz spotkaliśmy na peronie mówić do mnie tylko mamusia a to Artura tylko tatuś

- Ja też mamusie kocham! - wesnela zadowolonym głosem wtulając się w matkę jeszcze bardziej - dobrze że mamusia zrozumiała swój karygodny błąd i się poprawiła i mamusia każe mi się zwracać tylko mamusia a do swojego męża tylko tatuś bo tylko tak chce się zwracać do was mamusiu - a Molly tuliła ja do swojej piersi

- Wybacz mi proszę ze nie zauważyłem tego czego pragnie moja córeczka

- Mamusiu teraz pragnę żeby mamusia pocałowała mnie jeszcze raz czoło! - powiedziała do Molly mocą stali i nieznoszący sprzeciwu i mocno się wtuliła do jej piersi - mamusiu proszę daj mi na całus w czoło i chce dostać od mamusi taki całus w czoło który będzie wyrażał jak bardzo mamusia mnie kocha i cieszy się ze zwracam się z do mamusi i tatusia tylko per mamusia i tatuś - więc Lady Weasley zebrała sobie całą miłość i pocałowała ją w czoło z taką matczyna miłością ze Hermiona głośno wesnela zadowolonym głosem wtulając się w matkę jeszcze bardziej - kocham cię mamusiu

- Kocham Cię bardzo córeczko, - rzekła miłością tuląc ją do swojej piersi wzruszenia Hermiona niechętnie oderwała się od niej i podeszła do męża i gracja i wdziękiem usiadła na jego kolanach zadowolona miną i wtuliła się w Rona Molly zrobiła do samo i usiadła gracja i wdziękiem na kolanach Artura zadowolona miną i wtuliła się w niego

- Pamiętacie, co mi powiedziała w Trzech Miotłach? „Wiem takie rzeczy o Ludonie Bagmanie, że włosy by ci stanęły dęba". To właśnie miała na myśli! To ona pisała sprawozdanie z jego procesu, wiedziała, że przekazywał informacje Śmierciożercom. A i Mrużka... pamiętacie?...

- „Pan Bagman to zły czarodziej". Crouch na pewno się wściekał, jak Bagmana puszczono wolno, na pewno rozmawiał o tym w domu.

- Crouch jest jeszcze gorszy! - wycedzila Emilly

- No tak, ale przecież Bagman nie przekazywał im informacji świadomie, prawda? - Hermiona wzruszyła ramionami

- A Knot uważa, że to madame
Maxime zaatakowała Croucha? - zapytał Ron, zwracając się znowu do Harry'ego.

- Tak - odpowiedział Harry - ale tylko dlatego, że Crouch zniknął w pobliżu powozu z Beauxbatons.

- O niej nie pomyśleliśmy - powiedział powoli Ron - A warto pamiętać, że na pewno płynie w niej krew olbrzymów, choć nie chce się do tego przyznać...

- A dziwisz się? - żachnęła się Hermiona, podnosząc głowę - Pomyśl, co się stało z biednym Hagridem, jak Rita dowiedziała się o jego matce. Pomyśl o Knocie, jak szybko ją oskarżył, tylko dlatego, że ma w sobie trochę krwi olbrzymów.

- I to tego nazwał mnie kobieta lekkich obyczajów! - warknęła Minevra stronę Knota

Każdy by się bał takich przesądów!

- Ja bym chyba też opowiadała wszystkim, że mam grube kości, gdybym wiedziała, co będzie, jak powiem prawdę - Spojrzała na zegarek - W ogóle nie ćwiczyliśmy! - powiedziała ze zgrozą - A mieliśmy przećwiczyć Impedimento!

- Ja mam ochotę przećwiczyć nowa pozycje z panią Lady Weasley z którym oboje będziemy leżeć na łóżku i nadzy - mruknął Ron jej do ucha Hermiona głośno wesnela zadowolonym głosem

- Nie mogę się doczekać kiedy będziemy mogli spróbować nowej pozycji - mruknela podniecona pani Weasley

- Jutro musimy się za to zabrać! Harry, powinieneś trochę się przespać.

Ginny prychnela a po chwili głośno wesnela zadowolonym głosem wtulając się w męża jeszcze bardziej bk ten pocałował ją w znak - A ja się cieszę że podpisałam, dożywotnia umowę z rodem Potter i stałam się dożywotnią Lady Potter! - wesnela zadowolonym głosem wtulając się w męża jeszcze bardziej - i dzięki temu muszę nazywać państwa Potter tylko mamusią i tatusiem bo jestem ich córeczką a córeczki tak mówią do swoich rodziców - miała uśmiech na twarzy i wtuliła się i wesnela zadowolonym głosem - i Kocham chodzić w tym mundurku z regulaminu - i założyła nogę na nogę pokazując swoją szpilki z kłódka na zapieciach na 16 cm obcasie

- Ja mam ochotę przećwiczyć nowa pozycje z panią Lady Potter z którym oboje będziemy leżeć na łóżku i nadzy - mruknął Harry jej do ucha Ginny ponownie głośno wesnela zadowolonym głosem

- Nie mogę się doczekać kiedy będziemy mogli spróbować nowej pozycji - mruknela podniecona pani Potter

Harry i Ron weszli powoli po schodach wiodących do ich dormitorium. Harry naciągnął na siebie piżamę i spojrzał na łóżko Neville'a. Wierny danemu Dumbledore'owi przyrzeczeniu, nie powiedział Ronowi i Hermionie o rodzicach Neville'a. Kiedy zdjął okulary i wspiął się na swoje łóżko z czterema kolumienkami po rogach, wyobraził sobie, jakby się czuł, gdyby jego rodzice wciąż żyli, ale nie byli w stanie go rozpoznać. Często spotykał się z wyrazami współczucia z powodu swojego sieroctwa, ale teraz, kiedy słuchał chrapania Neville'a, pomyślał, że Neville bardziej zasługuje na współczucie niż on.

- Jesteś moim najlepszym przyjacielem Harry - powiedział wzruszony Neville Harry podszedł do Neville'a

- Neville Neville Neville - podkręcił głową Harty - chyba się zapomniałeś

- Harry jak możesz! - warknęła Lily ale jej syn ja zignorował

- Zapomniałeś ze jestem twoim bratem Neville tak samo jak ty jesteś moim bratem

- Dziękuję Harry za przypomnienie - rzekł bananem na twarzy

- Bracia na zawsze - rzekł Harry

- Bracia na zawsze - zgodził się Neville i przybili żółwika dziewczyny i kobiety patrzyły na to wzruszone

- Ej ja też jestem twoim bratem! - zawołali jego najlepszi przyjaciele podchodząc do niego

- Dziękuję chłopaki za przypomnienie rzekł pan Longbottom bananem na twarzy

- Bracia na zawsze - rzekli

- Bracia na zawsze - zgodził się Neville i przybili żółwika dziewczyny i kobiety patrzyły na to wzruszone

Leżąc w ciemności, poczuł falę złości i nienawiści wobec ludzi, którzy torturowali pana i panią Longbottom.

- Nie jesteśmy panią i panem Longbottomem tylko ciocia i wujkiem - powiedział Frank I

- Frank ma rację - stwierdziła - po za tym jesteście braćmi Neville'a możecie mnie nazywać mamusia Alicia - rzekła i przytuliły wszystkich chłopaków którzy byli braćmi Neville'a

- Dobrze ze mamusia musi chodzić szpilkach na bardzo wysokim obcasie i ja nie muszę się tak schylać - pani Longbottom uśmiechnęła się delikatnie i znowu do ich przytuliła

- Jestem Lady Longbottom skarby to mój obowiązek chodzeniu szpilkach na bardzo wysokim obcasie! - wesnela zadowolonym głosem wtulając się mezszyzn - po za tym mam kłódki na zapieciach i tak czy siak i tak muszę w nich chodzić czy mi się podoba czy nie a bardzo mi się podoba - uśmiechnęła się szeroko - Kocham was tak, bardzo się kocham

- Ja też Cie kocham mamusiu - mrukneli a ona pocałowała ich po czole poczuła jak wzdychala zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej a ona tuliła ich do swojej piersi zachwycona i wzruszona

- A ja nie jestem żadną panią Longbottom żadna Lady Longbottom i żadna panią tylko babcia Augusta kochaneczki - oznajmił rzekła Augusta do braci Neville'a

- Jasne Babciu Augusto w tych ciuchach wyglądasz lepiej niż Madame Malkin - odezwali się z uśmiechnęli się szeroko

- Och dziękuję jestem kochaneczki jestem Lady Longbottom i uwielbiam ten mundurek jaki muszę chodzić jako Lady Longbottom - wzruszyła się Augusta mając na sobie obcisła sukienka skórzana z długim rękawem i stójką które idealnie dopasowane do jej figury podkreslaly jej figure i kobiece kształty na nogach miała szpilki z kłódka na zapieciach na 16 cm obcasie założyła nogę na nogę zadowolona miną ze musi chodzić szpilkach na bardzo wysokim obcasie bo ma kłódki na zapieciach

Przypomniał sobie szydercze okrzyki tłumu, kiedy Dementorzy wywlekali z sądu syna Croucha i jego współtowarzyszy. Dobrze wiedział, co ci biedacy musieli czuć... A potem przypomniał sobie mlecznobiałą twarz wrzeszczącego chłopca i nagle doznał wstrząsu, kiedy zdał sobie sprawę, że ów chłopiec zmarł rok później... 'To Voldemort'. Pomyślał Harry, wpatrując się w ciemny baldachim nad swoim łóżkiem. 'To wszystko ma związek z Voldemortem... To on zniszczył rodziny, to on zrujnował życie tylu ludziom...'

- Skurwysyn bez nosa! - warkneli

* * *

Biorąc pod uwagę fakt, że egzaminy semestralne miały się skończyć w dniu trzeciego zadania turniejowego, Ron i Hermiona powinni ślęczeć nad książkami i notatkami, powtarzając materiał, tymczasem oboje poświęcali większość czasu na pomaganie Harry'emu w przygotowaniu się do tego zadania.

- Nie martw się o to - stwierdziła krótko Hermiona, kiedy Harry zwrócił na to uwagę i dodał, że przecież przez jakiś czas może ćwiczyć sam - W każdym razie na pewno dostaniemy najwyższe oceny z Obrony Przed Czarną Magią, bo tylu zaklęć i uroków nigdy byśmy nie poznali na lekcjach.

- I przyda nam się to, jak już wszyscy zostaniemy Aurorami - powiedział z zapałem Ron, rzucając Impedimento na osę bzykającą po pokoju, która natychmiast zawisła nieruchomo w powietrzu.

- Zamiast bycia aurorem zostałam ministrem magii i Lady Weasley z dozywotnim kontraktem w rodzie Weasley z pakietem etykietą dobrego zachowania - odezwała się Hermiona zadowolona

- Tak moja żono twoja gracja i wdzięk bije inne kobiety o głowę - stwierdził natychmiast Ron

- Praktyka czyni mistrza mój mężu jak się chodzi przez 30 lat w tylko butach na bardzo wysokim obcasie przez 24 godzinny - mruknela iskierkami miłości i pocałowała go w namiętnie w usta - i uwielbiam w ich chodzić

- Jesteśmy Lady Weasley skarbie/ mamusiu to jest nasz obowiązek chodzeniu szpilkach na bardzo wysokim obcasie! - wesnely wszystkie Ladys Weasley zadowolonym głosem wtulając się swojego męża - po za tym mamy kłódki na zapieciach i tak czy siak i tak musimy w nich chodzić czy nam się podoba czy nie a bardzo wam się podoba w chodzeniu 24 godziny na dobę w szpilkach na bardzo wysokim obcasie - uśmiechnęły się szeroko

- Ja też tak mam ja też tak muszę robić - dodały uratowanie Ladys i Madames

Z początkiem czerwca w zamku znowu zapanowała atmosfera podniecenia i napięcia. Wszyscy wyczekiwali niecierpliwie na trzecie zadanie, przed którym reprezentanci szkół mieli stanąć na tydzień przed końcem semestru. Harry w każdej wolnej chwili ćwiczył zaklęcia i uroki. Tym razem czuł się o wiele pewniej niż przed dwoma poprzednimi zadaniami. Nie miał wątpliwości, że ostatnie zadanie na pewno będzie trudne i niebezpieczne, ale w końcu Moody miał rację: Harry'emu udało się już w przeszłości pokonać różne potwory i zaczarowane przeszkody, a tym razem miał szansę przygotować się do tego, co go czeka. Profesor McGonagall, zmęczona tym, że ustawicznie wpadała na nich w najróżniejszych miejscach szkoły, pozwoliła Harry'emu korzystać w przerwie obiadowej z pustej klasy transmutacji.

- Ciocia Minne nawet jak jest zmęczona zawsze jest olśniewająca - stwierdził Rogacz

- Och dziękuję skarbie! - wzruszyła się Minevra - mam tytuł Madame więc zawsze będą olśniewająca

Wkrótce opanował zaklęcie Impedimento, które spowalnia i utrudnia działanie napastnika, Zaklęcie Redukcji, pozwalające na usunięcie z drogi stałych obiektów, i Zaklęcie Czterech Stron Świata, pożyteczne narzędzie odkryte przez Hermionę, które sprawiało, że różdżka wskazywała północ, co mogło być bardzo pomocne w labiryncie. Miał jednak wciąż trudności z zaklęciem tarczy.

- W całowaniu mojej bogini nie potrzebuje zaklęcie tarczy - zażartował Lord Potter pani Potter zarumieniła się

Polegało ono na wytworzeniu wokół siebie niewidzialnego muru, odbijającego słabsze zaklęcia. Kiedy spróbował zasłonić się tarczą, Hermiona przebiła ją jednym celnym Zaklęciem Galaretowatych Nóg. Harry przez dziesięć minut kuśtykał po klasie, trzęsąc się i chwiejąc, zanim Hermiona znalazła odpowiednie przeciwzaklęcie.

- Ale i tak robisz duże postępy - pochwaliła go Hermiona, odhaczając na swojej liście te zaklęcia, które już opanował - Niektóre z nich na pewno ci się przydadzą.

- Chodźcie tu i popatrzcie - powiedział nagle Ron, który stał przy oknie i patrzył na błonia - Co ten Malfoy robi? - Harry i Hermiona podeszli do okna i wyjrzeli przez nie. W cieniu pod drzewem stali Malfoy, Crabbe i Goyle. Crabbe i Goyle chyba stali na czatach; obaj uśmiechali się głupkowato.

- Robisz z tymi idiotami sobie dobrze? - zapytał Scorpius - czy ty do reszty zdurnal - Draco zrobil się czerwony patrzył na syna morderczym wzrokiem a sala spadła ze śmiechu na podłogę śmiejąc się nieboglosy

- Scorpius moje słoneczko - mruknela Hermiona podchodząc do niego z gracją i wdziękiem i mocno się wtuliła do tego piersi i pocałowała go w czoło

- Mamusia! - wesnal zadowolonym głosem wtulając się w matkę jeszcze bardziej

- Nie zdajesz sobie sprawę jak bardzo kocham synku

- Ja też Cie kocham mamusiu

- Uwielbiam jak mówisz do mnie mamusia skarbie! - wesnela zadowolonym głosem wtulając się w syna jeszcze bardziej - będziesz mówił tak do mnie częściej proszę byłam grzeczną dziewczynką

- Dobrze ze mamusia musi chodzić szpilkach na bardzo wysokim obcasie i ja nie muszę się tak schylać - pani Weasley uśmiechnęła się delikatnie i znowu do przytuliła

- Jestem Lady Weasley to mój obowiązek chodzeniu szpilkach na bardzo wysokim obcasie! - wesnela zadowolonym głosem wtulając się syna - po za tym mam kłódki na zapieciach i tak czy siak i tak muszę w nich chodzić czy mi się podoba czy nie a bardzo mi się podoba - uśmiechnęła się szeroko - Kocham Cię synku tak, bardzo się kocham i jestem uradowana ze Rose zaznaczyła Cie na swojego partnera i dając Ci tez znak które nie ma się zdjąć podpisując potężny kontrakt małżeński - patrząc na szyję Scorpiusa gdzie nial znak naznaczenia miał oczy niebieskie i oczy szare w kształcie yin i yang otoczone runami - i dzięki temu musisz mówić do mnie przynajmniej mamo a do Rona tato - uśmiechałajac się szeroko - a chce żebyś mówił do mnie mamusia a do Rona tatuś

- Dobrze mamusiu - mruknął Scorpius uśmiechnal się szeroko do niej i usiadł na krześle i przyciągnął na swoje kolana Rose która mocno się wtuliła do jego piersi zachwycona Hermiona patrzyła na ich z miłością i później usiadła na kolanach swojego męża i się do niego wtuliła

Malfoy trzymał dłoń przy ustach i mówił do niej.

- O tak jak dobrze grzeczny goryl! - jęczał Jared

- Zamorduje cie! - warknal Draco

- Jared! - krzyknęła Daphne wściekła a po chwili głośno wesnela zadowolonym głosem wtulając się w męża jeszcze bardziej po pocałował ją w znak - uspokój się - dodała rozmarzona głosem

- To wygląda tak, jakby używał walkie-talkie - zauważył Harry.

- Przecież nie może - powiedziała Hermiona - Już wam mówiłam, że takie urządzenia nie działają na terenie Hogwartu.

- Chodź, Harry - dodała, odwracając się od okna i wracając na środek klasy - Spróbujemy jeszcze raz Zaklęcia Tarczy.

* * *

Syriusz przysyłał im teraz sowy codziennie. Podobnie jak Hermiona, radził Harry'emu, by przede wszystkim skupił się na trzecim zadaniu.

- Bo wujek Syriusz dobrze radził braciszku bo za tym wiadomo że jestem jego bratanica i muszę go słuchać bo jest starszy prawda wujku Syriuszu?

- Tak kochanie! - pokiwał głową a Hermiona uśmiechnęła się do Łapy

- A mnie nie słuchasz ze nie jesteśmy kolegami! - warkneli Dumbledore Crouch Umbridge państwo Diggory Knot

- Bo was nie lubię! - wycedzila pani Weasley

W każdym liście przypominał mu, że cokolwiek by się działo poza murami Hogwartu, Harry nie ponosi za to żadnej odpowiedzialności i nie ma na to żadnego wpływu.

- Jeśli Voldemort rzeczywiście odzyskuje siłę, moim głównym obowiązkiem jest zapewnienie ci bezpieczeństwa. Nic nie może ci się stać, dopóki jesteś pod opieką Dumbledore'a, ale nie ryzykuj: teraz skoncentruj się na bezpiecznym przejściu przez ten labirynt, a o inne sprawy będziemy się martwić później.

- Gdybym tylko wiedział wtedy co się stanie! - jeknal Łapa

Dwudziesty czwarty dzień czerwca zbliżał się nieuchronnie i Harry zaczynał się coraz bardziej denerwować, choć nie tak bardzo, jak przed pierwszym i drugim zadaniem. Był pewny, że tym razem zrobił wszystko, by dobrze się przygotować, a poza tym będzie to zadanie ostatnie, więc powtarzał sobie, że bez względu na to, jak mu pójdzie, na tym turniej się zakończy, co powita z wielką ulgą.

- Miałem koszmary - mruknął Harry 

- Zaraz na to poradzimy skarbie - wyszeptała Ginny - zrobię ci dobrze

* * *

Nadszedł dzień trzeciego zadania. Podczas śniadania przy stole Gryfonów było wyjątkowo hałaśliwie. Pojawiła się sowia poczta i Harry dostał kartę od Syriusza. Był to tylko złożony kawałek pergaminu z odciskiem ubłoconej łapy, ale Harry wiedział, że Syriusz życzy mu w ten sposób powodzenia i dodaje otuchy. Do Hermiony przyleciała sówka z porannym wydaniem „Proroka Codziennego". Hermiona rozłożyła gazetę, spojrzała na pierwszą stronę i wypluła na nią sok dyniowy, który akurat miała w ustach.

Hermiona popatrzyła się na Skeeter niewinną minka a ta patrzyła na nią wściekła

- Co? - zapytali jednocześnie Harry i Ron, patrząc na nią z niepokojem.

- Nic - odpowiedziała szybko Hermiona, próbując schować gazetę, ale Ron zdążył ją złapać. Spojrzał na tytuł na pierwszej stronie.

- O nie - mruknął - Nie dzisiaj. Stara krowa.

- Co jest? - zapytał Harry - Znowu Rita Skeeter?

- Nie - zaprzeczył Ron i podobnie jak uprzednio Hermiona spróbował schować gazetę.

- Coś o mnie, tak? - zapytał Harry.

- Nie - odrzekł Ron niezbyt przekonującym tonem. Zanim jednak Harry zażądał pokazania mu gazety, rozległ się od stołu Ślizgonów znajomy głos Malfoy'a:

- Hej, Potter! Potter! Jak tam twoja głowa? Dobrze się czujesz? Na pewno nie zamierzasz się na nas rzucić? - On też trzymał egzemplarz „Proroka Codziennego".

Astoria strzeliła go z całej siły ten jeknal z bólu

- Fretko zamknij się! - warknęła Daphne

- Nie jestem żadną Fretka! - wycedzil Draco

- Każdy ma jakiś przydomek Fretko - stwierdziła Daphne - ja mam przydomki księżniczka albo córeczka tatusia bo tak nazywa mnie mój tatuś ale tez mam przydomki skarbie kochanieńka córeczka moje słoneczko bo tak nazywa mnie moja mamusia

- Moj tatuś też mnie nazywa księżniczką albo córeczką tatusia - rzekły kobiety i dziewczyny uradowane - a moja mamusia nazywa mnie skarbem kochanieńka córeczka moje słoneczko

- A ja i mój mąż mamy przydomki mamusia i tatuś bo tak mówią do mnie i do mojego męża nasze ukochane córeczki - oznajmily szczęśliwe matki patrząc na swoje córki z miłością - i no czasem nasi synowie jak sobie przypomna

Synowie prychneli a ich żony zachitowaly a później podeszły do swoich matek gracja i wdziękiem i mocno się wtuliły do ich piersi zadowolone a kiedy zostały pocałowane w czoło wesnely zadowolonym głosem wtulając się w matki jeszcze bardziej

- Kocham Cię mamusiu - mruknely młodsze kobiety do starszych Kobiet a te tulily je do swojej piersi

- Czy możecie się uspokoić! - warknal Snape

- Nikt Cie nie pytał o zdanie! - warknely kobiety i dziewczyny i ponownie się do swojej matki wtuliły do jej piersi i wesnely zadowolonym głosem

Ślizgoni chichotali, obracając się w krzesłach, by zobaczyć reakcję Harry'ego.

Flora i Hestia Tracy Daphne Astoria wywróciły oczami

- Muszę to zobaczyć - powiedział Harry do Rona- Dawaj.

Ron bardzo niechętnie wręczył mu gazetę. Harry rozłożył ją i spojrzał w swoją twarz na zdjęciu, nad którym widniał wielki tytuł:

HARRY POTTER „W STANIE SZOKU I GROŹNY DLA OTOCZENIA"

- Podaj mi chociaż jeden powód dlaczego nie miałabym Cię zamordować Skeeter! - wycedzila Lily II a Rita zbadla

- Przykro mi skarbie ale jeżeli chodzi o jej tatusia która po raz kolejny raz obraziłaś nie mogę ja powstrzymać - stwierdziła Ginny

- Lily jest wesoła i lubi dużo gadać ale jeżeli chodzi o jej ukochanego tatusia który jest obrażany staje się bardzo niebezpieczna - rzekł Frank II trzymając ja mocno

- To samo ma moja żona - dodali chłopaki z przyszłości  powstrzymując wściekłe żony

- Puść mnie! - zawolaly - muszę skopać jej tyłek!

- A ja złamiesz sobie obcas to nie będziesz mogła chodzić gracja i wdziękiem - odezwali się mężczyźni

- Nie ważne chce ją zamordować!

- Ale wtedy nie będziesz grzeczna dziewczynka bo tylko grzecznie dziewczynki chodzą z gracją i wdziękiem i mają szpilki na bardzo wysokim obcasie

- Czasem muszę być niegrzeczna dziewczynka! - próbowały się wyrwać a ci pocałowali je namiętnie w usta one wesnely zadowolonym głosem wtulając się w męża jeszcze bardziej

- Czasem jedynie to działa na moją żonę - oznajmili wyzszezem mężczyźni a żony miały rozmarzone miny wzdychaly zadowolonym głosem

- Jestem z tym przystojniakiem związała - rzekły wtulając się w męża jeszcze bardziej - odkąd dał mi ten znak w gruncie rzeczy oznacza to, że jesteśmy jedną osobą w dwóch ciałach. Dzielimy jedną duszę, jedno serce i jeden umysł.

- Dla mnie jesteś najważniejsza osoba na świecie - mrukneli chłopaki całując je w czoło a one ponowne wesnely zadowolonym głosem - nie wiem co bym zrobił gdyby coś Ci się stało kochanie

- Kocham Cię przystojku i nigdy nie przestanę - odezwały się patrząc na ich z miłością i pocałowały swojego mężczyznę namiętnie w usta

- Fuj możecie przestać! - zawołał Antoine

- Jak znajdziesz swoją bratnie duszę to będziesz ja chronił za wszelką cenę jak twój tatuś chroni za wszelką cenę twoją mamusie - stwierdził Denis do syna Gabriele patrzyła na męża iskierkami miłości a ten pocałował ją w znak a Gabriele wesnela zadowolonym głosem wtulając się w męża jeszcze bardziej

- Kocham Cię - wyszeptałala pani Creevey zadowolonym głosem

Chłopiec, który pokonał Tego, Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać, znajduje się w stanie szoku nerwowego i może być groźny dla otoczenia, pisze Rita Skeeter, nasz specjalny korespondent. Ostatnio doszły nas z Hogwartu niepokojące wieści o dziwnym zachowaniu Harry'ego Pottera, które stawia pod znakiem zapytania jego udział w niezwykle trudnej rywalizacji, jaką jest Turniej Trójmagiczny, a nawet jego dalszą naukę w Szkole Magii i Czarodziejstwa.

- Jak śmiesz pisać takie rzeczy o moim braciszku! - wycedzily Fleur i Gabriele - ale z Ciebie jest suka Skeeter!

- Kochane a co to za słownictwo! - zawołała Apolonia

- Apolonia Fleur i Gabriele mają rację Skeeter jest suka - powiedziała Lily - I mogę ja zabić? - zapytała z nadzieją

- Nie kochanieńka ja ja zabije - rzekła Molly I Lily II i Lucy podeszły do Lily I i Molly I i szeptały im coś do ucha te zrobiły wielkie oczy i popatrzyły się na Skeeter

- Serio? - zapytały zszokowane te pokiwały głowami a później gracja i wdziękiem usiadły na kolanach swojego męża

- Co im powiedziałyście? - zapytali

- Zobaczycie później - odpowiedziały tajemnicze

Według posiadanych wyłącznie przez „Proroka Codziennego" informacji Potterczęsto mdleje podczas lekcji i wciąż uskarża się na ból głowy w miejscu swojej słynnej blizny (pamiątki po złowrogim zaklęciu, którym próbował go uśmiercić Sami-Wiecie-Kto). W ostatni poniedziałek, w czasie lekcji Wróżbiarstwa, korespondent „Proroka Codziennego" był świadkiem, jak Potter wybiegł z klasy, krzycząc, że blizna tak go boli, że nie jest w stanie brać udziału w lekcji. Jest możliwe, jak twierdzą główni specjaliści z Kliniki Magicznych Chorób i Urazów Szpitala Świętego Munga, że na skutek ataku Sami-Wiecie-Kogo Potter doznał trwałego uszkodzenia mózgu,

- Za chwilę ty będziesz miała trwałe uszkodzenie mózgu - wycedzila Ginny

a jego uskarżanie się na bóle głowy świadczy o jakimś głębokim urazie fizycznym lub psychicznym. „Może nawetnudawać", mówi jeden ekspertów. „To może być wyraz skrytego pragnienia zwrócenia na siebie uwagi". „Prorok Codzienny" dotarł jednak do niepokojących faktów, które Albus Dumbledore, dyrektor Hogwartu, stara się ukryć przed opinią publiczną czarodziejskiego świata. „Potter zna język wężów", twierdzi Draco Malfoy, uczeń czwartej klasy Hogwartu.

Młodszy Harry zaczął mówić językiem wezow do Draco

- Przestań! - krzyknąl Draco blady

- Harry to jest przerażające - odezwała się blada Nicole starsza Hermiona wymieniła spojrzenia z starszym Ronem

- PANIE POTTER! - ryknal Dumbledore

- Musisz iść do łazienki chyba - mruknął rozbawiony młodszy Harry a Draco zrobił się czerwony

„Parę lat temu doszło do wielu napaści na uczniów, a według powszechnej opinii stał za tym właśnie Potter,. który na oczach całej szkoły. stracił nad sobą panowanie w klubie pojedynków i wypuścił na swojego kolegę węża Cała sprawa została jednak wyciszona przez dyrekcję szkoły. Wiadomo też,. że Potter przyjaźni się z wilkołakami

- Od mojego tatusia sie odwal! - wycedzily Victoire i Hope Lunatyk uśmiechnal się szeroko do córek

i olbrzymami. Uważamy, że jest zdolny do wszystkiego, byle tylko zdobyć trochę władzy nad innymi". Znajomość mowy wężów uważana jest od dawna za sztukę czarnomagiczną. Za jednego z najsłynniejszych znawców tej mowy w naszych czasach uchodził Sami- Wiecie-Kto. Pewien członek Ligi Obrony Przed Czarną Magią, pragnący zachować anonimowość, uważa, że według niego każdy czarodziej znający język wężów „powinien zostać objęty śledztwem ze strony odpowiednich służb.

- Tak jak ty Skeeter bo złamałaś prawo - stwierdziła Domique cukierkowym głosem - nie masz odpowiedniego mundurka i za to że jesteś suka masz zamiast mózgu to watę cukrową i masz bardzo niebezpieczna tajemnice a to jest karalne i wylądujesz w azkabanie za to że nie byłaś grzeczna dziewczynka bo jak wiesz niegrzeczne dziewczynki sie każe

Każdy, kto potrafi porozumiewać się z wężami, wzbudziłby we mnie głębokie podejrzenia, jako że węże używane są w najgorszych rodzajach czarnej magii, a historycznie zawsze były związane z czarnoksiężnikami i innymi złoczyńcami". Podobnie też „każdy, kto szuka towarzystwa takich niebezpiecznych stworzeń, jak wilkołaki czy olbrzymy, z całą pewnością będzie przejawiał skłonność do przemocy". Nie ulega wątpliwości, że Albus Dumbledore powinien dobrze się zastanowić, czy ten chłopiec powinien być dopuszczony do udziału w Turnieju Trójmagicznym. Niektórzy obawiają się, że Potter może wykorzystać swoją znajomość czarnej magii, aby zwyciężyć w tym turnieju, którego trzecie zadanie zostanie rozegrane dziś wieczorem.

Lily II stała gracja i wdziękiem rozłożyła i spojrzała nad którym widniał wielki tytuł: i przeczytała

WIELKI SKANDAL W MINISTERSTWIE Z UDZIAŁEM RITY SKEETER

- Co?! - krzyknęła przerażona Rita

Rita Skeeter Dziennikarka Proroka Codziennego okazała się nielegalnym animagiem i zmienia się żuka piszę Lady Lucy Fimigan. Pani Skeeter została złapana przez aurorow na czele z szefem aurorow Lorda Edwarda Lupina i następcą biura aurorow Lorda Jamesa Pottera za wynoszenie poufnych informacji akcji w celu złapania groźnego przestępcy do mediów ta akcje znali tylko aurorzy biura aurorow Lordowie Hugo Fred i George Weasleyowie Frank Longbottom James Potter Fineas Black i Edward Lupin

Rita zrobiła się biała a sala patrzyła na Rite z niedowierzaniem

- Rita Skeeter jest animagiem? - pytali między sobą szoku

- Przez Ciebie pół roku naszej ciężkiej pracy poszło się jebac! - wycedzil Teddy przez zęby

- Teddy słownictwo! - warknęły Ladys Lupin

- Przez nią wam uciekł! - zawołał James II

- I musieliśmy wymyślić nowy plan! - warknal Frank II

- Nie mogliśmy jej tego darować - powiedział Hugo - więc siedzisz teraz w Azkabanie za swoje wścibstwo i za brak odpowiedniego mundurka

Za wynoszenie poufnych informacji akcji w celu złapania groźnego przestępcy do mediów i bycia nielegalnym animagiem Rita Skeeter została skazana na 5 lat w Azkabanie

Rita odsunęła się za ziemię a sala popatrzyła się na młodych aurorow

- Rita zawsze pisała głupoty na wszystkich ale to było przegięcie za wynoszenie poufnych informacji to łamanie prawa przez nią musieliśmy wymyślić inny plan bo ta debilka musiała napisać o wszystkim jak wyglądała akcja i przestępca się dowiedział i uciekł bo kiedy się tam pojawilismy nikogo nie było - rzekł Fred II zawsze był wesoły ale teraz miał poważna minę

- Naprawdę jest animagiem? - zapytała Amelia I

- Tak - odpowiedziała Hermiona - odkryłam to w pociągu i tak jakby szantażowałam ja ze nie powiem w ministerstwie ze jest animagiem jak przestanie pisać przez rok ale widać że zamiast mózgu to, ma watę cukrową Jako niezarejestrowany animag pod postacią żuka, jej czułki zostały zwinięte i przypominały jej włosy, a wokół nich pojawiło się oznaczenie, które miało kształt jej prostokątnych okularów.

- Dlaczego nie powiedziałaś? - pytała Amelia I

- Chciałam dać jej szanse przepraszam ciociu ze nie powiedziałam nie byłam grzeczną dziewczynką - odpowiedziała cicho Hermiona a pani Shacklebolt podeszła do niej na 16 cm obcasie z niezwykla gracja i wdziękiem i mocno ja przytuliła do swojej piersi i ogarnęła jej włosy z czoła i pocałowała ja w czoło wyrażając matczyne uczucia jakie do niej żywiła Lady Weasley wesnela zadowolonym głosem wtulając się w kobietę jeszcze bardziej - jesteś grzeczna dziewczynka bo przestrzegać etykietę stroju i dobrego zachowania skarbie jako lady ubierasz się w obcisłe ubrania które idealnie dopasowane do twojej figury i podkreslaly twoje kobiece kształty i chodzisz tylko szpilkach z kłódka na zapieciach na bardzo wysokim obcasie nim 12 cm i chodzisz w ich po domu do pracy wszędzie z niezwykla gracja i wdziękiem jak na Lady królewskiego i starożytnego rodu przystało skarbie jesteś dla mnie jak córka jak samo jak, tak twoje siostry jesteście dla mnie jak córki 

- Jestem Lady Weasley Lady królewskiego starożytnego rodu Weasley obowiązuje mnie etykieta stroju i dobrego zachowania bo jestem Lady Weasley ciociu Amelio - oznajmiła szczęśliwa pani Weasley do Madame Shacklebol

- Czyli będę musiała mówić do cioci zamiast ciocia to mamusia prawda? - zapytała nadzieja Susan i miała iskierki w oczach 

- Tak kochanie a do Kingsleya... - im skończyła mówić Susan wtuliła się Amelie i ta ogarnęła jej włosy z czoła i pocałowała ja w czoło wyrażając matczyne uczucia jakie do niej żywiła Lady Fimigan wesnela zadowolonym głosem wtulając się w kobietę jeszcze bardziej

- Tatuś mam rację mamusiu - mruknela zadowolonym głosem

- Moje słoneczko będę twoja mamusia i będziesz tak do mnie mówiła skarbie mamusia i ja jako twoja mamusia bardzo mocno Cie kocham - odparła Madame Shacklebolt miłością i wzruszona i tuliła ja do swojej piersi - jesteś grzeczna dziewczynka bo przestrzegać etykietę stroju i dobrego zachowania skarbie jako lady ubierasz się w obcisłe ubrania które idealnie dopasowane do twojej figury i podkreslaly twoje kobiece kształty i chodzisz tylko szpilkach z kłódka na zapieciach na bardzo wysokim obcasie nim 12 cm i chodzisz w ich po domu do pracy wszędzie z niezwykla gracja i wdziękiem jak na Lady królewskiego i starożytnego rodu przystało skarbie 

- Jestem Lady Fimigan Lady królewskiego starożytnego rodu Fimiganow obowiązuje mnie etykieta stroju i dobrego zachowania bo jestem Lady Fimigan mamusiu  - oznajmiła szczęśliwa pani Fimigan do Madame Shacklebol a później popatrzyła się na Kingsleya i się wtuliła a ten pocałował ją w czoło Susan wesnela zadowolonym głosem wtulając się w mezszyzne jeszcze bardziej

- Tatuś - mruknela zadowolonym głosem

- Tak kochanie tatuś - mruknął wzruszony Kingsley Flora i, Hestia były niebowzięte

- Mamusiu Susan nie będzie moja kuzynka tylko siostrą tak?

- Tak - odpowiedziała uśmiechnięta i szczęśliwa Susan - będę wasza starsza siostra - i przytuliła je do swojej piersi i pocałowały je w czoło a bliźniaczki wesnely zadowolonym głosem wtulając się w siostrę jeszcze bardziej

- Kocham Cię siostrzyczko

- Ja tez was kocham

Rita sie ogarnęła

- Wiesz za bycie nielegalnym animagiem idzie się do azkabanu - rzekła Amelia I

- Rita wpadła do tego samego kotła z eliksirem głupoty co goryle - odezwał się Harry

- Trochę mi dosunęła, co? - rzucił Harry lekceważącym tonem, składając gazetę. Przy stole Ślizgonów Malfoy, Crabbe i Goyle naśmiewali się, pukając się w czoło, robiąc idiotyczne miny, wystawiając języki i poruszając nimi szybko jak węże.

- Skąd ona się dowiedziała o tym, że na Wróżbiarstwie rozbolała cię blizna? - zapytał Ron - Przecież nie było jej tam, nie mogła cię usłyszeć...

- Okno było otwarte - zauważył Harry - Uchyliłem je, żeby móc oddychać.

- Byłeś na samym szczycie Wieży Północnej! - powiedziała Hermiona - Przecież nie wrzeszczałeś tak, żeby cię stamtąd słyszano aż na błoniach!

- W końcu to ty się znasz na magicznych pluskwach! - żachnął się Harry - Ty mi powiedz, jak ona to zrobiła! - Staram się!

- Ale... ale... - Nagle zrobiła dziwną, jakby rozmarzoną minę.

- Jesteś taka piękna - mruknął Ron całując ja w znak Hermiona głośno wesnela zadowolonym głosem wtulając się w męża jeszcze bardziej skarbie - proszę kochaj się ze mną jesteś dla mnie wszystkim

- Tak będziemy się kochać - mruknela i wtuliła się w niego jeszcze bardziej - jesteś dla mnie wszystkim

Powoli podniosła rękę i przeczesała sobie palcami włosy.

- Nic ci nie jest? - zapytał Ron, przyglądając się jej ze zmarszczonym czołem.

- Nie - odpowiedziała,

- Bo jestem po prostu taka szczęśliwa i rozmarzona że muszę siedzieć Ci na twoich kolanach skarbie - rzekła pani Weasley i miała iskierki w oczach

nadal zamyślona, i znowu przebiegła palcami po włosach, a potem przyłożyła stuloną dłoń do warg, jakby mówiła przez niewidzialną krótkofalówkę. Harry i Ron spojrzeli po sobie.

- Coś mi wpadło... do głowy... - powiedziała Hermiona, patrząc w przestrzeń. - Chyba już wiem... Wtedy nikt by tego nie zobaczył... nawet Moody... mogłaby wleźć na gzyms okienny... ale dostała zakaz... pod żadnym pozorem nie wolno jej... Chyba ją mam! Dajcie mi tylko ze dwie sekundy w bibliotece, muszę się upewnić!

- Raz i dwa - policzył na palcach Hugo - mamusiu już się upewnilas? - zapytał Hugo niewinnym głosem Ron i Harry parskneli śmiechem

- Bardzo śmieszne Hugo! - burknela Hermiona

- Tak to syn Rona! - parskneli śmiechem Fred i George jej syn podszedł do matki i mocno ja przytulił i pocałował ją w czoło Hermiona wesnela zadowolonym głosem wtulając się w syna jeszcze bardziej

- Kocham Cię mamusiu - oznajmił Hugo do Hermiony mino ze Hermiona miała szpilki na bardzo wysokim obcasie to była mała przy wzroście Huga który był bardzo wysokim mezszyzna

- Kocham Cię Hugo tak bardzo Cie kocham - mruknela Hermiona wzruszona miała łzy w oczach i znowu pocałował ją w czoło - Uwielbiam jak mówisz do mnie mamusia skarbie! - wesnela zadowolonym głosem wtulając się w syna jeszcze bardziej - będziesz mówił jak do mnie częściej proszę byłam grzeczną dziewczynką

- Dobrze ze mamusia musi chodzić szpilkach na bardzo wysokim obcasie i ja nie muszę się tak schylać - pani Weasley uśmiechnęła się delikatnie i znowu do przytuliła

- Jestem Lady Weasley to mój obowiązek chodzeniu szpilkach na bardzo wysokim obcasie! - wesnela zadowolonym głosem wtulając się syna - po za tym mam kłódki na zapieciach i tak czy siak i tak muszę w nich chodzić czy mi się podoba czy nie a bardzo mi się podoba - uśmiechnęła się szeroko - Kocham Cię synku tak, bardzo się kocham i jestem uradowana ze Emilly zaznaczyła Cie na swojego partnera i dając Ci tez znak które nie ma się zdjąć podpisując potężny kontrakt małżeński - patrząc na szyję Huga gdzie nial znak naznaczenia miał oczy niebieskie i oczy brązowe w kształcie yin i yang otoczone runami - i dzięki temu musi mówić do mnie mamusia a do Rona tatuś

- Tak mamusiu - mruknął Lord Weasley uśmiechnal się szeroko do niej i usiadł na krześle i przyciągnął na swoje kolana Emilly która mocno się wtuliła do jego piersi zachwycona Hermiona patrzyła na ich z miłością i później usiadła na kolanach swojego męża i się do niego wtuliła

Po czym chwyciła torbę i wyleciała z Wielkiej Sali.

- Ej! - zawołał za nią Ron - Za dziesięć minut mamy historię magii! - Zwrócił się do Harry'ego: - Kurczę, ona musi naprawdę nienawidzić tej Skeeter Może się spóźnić na początek egzaminu!

- Tatusiu mamusia zdąży na egzamin historii magii - oznajmiła Emilly zadowolona ze musi mówić do Hermiony i Rona tylko mamusia i tatuś - prawda mamusiu?

- Tak córeczko kocham cię córeczko od kiedy Cie poznałam kochanie - odparła Hermiona miłością że Emilly mówi do niej tylko mamusia

A ty co zamierzasz robić, siądziesz z tyłu i będziesz czytał? - Jako reprezentant szkoły w Turnieju Trójmagicznym, Harry był zwolniony z egzaminów semestralnych, więc do tej pory siedział w końcu klasy i wertował kolejną książkę w poszukiwaniu nowych zaklęć, które mogłyby mu się przydać w trzecim zadaniu.

- Chyba tak - odpowiedział Harry, ale właśnie w tym momencie podeszła ku niemu profesor McGonagall.

- Potter, po śniadaniu wszyscy reprezentanci zbierają się w bocznej komnacie - oznajmiła.

- Ale przecież zadanie czeka nas dopiero wieczorem! - zawołał Harry, nie trafiając łyżką do ust i brudząc sobie szatę jajecznicą, przerażony, że źle zapamiętał godzinę rozpoczęcia trzeciego zadania.

- Jestem tego świadoma - powiedziała chłodno profesor McGonagall

- Przepraszam Harry że byłam chłodna po prostu w środku byłam przerażona ze ministerstwo wymyśliła turniej Trójmagiczny i wciągnęli czternastolatka i do tego mojego wychowanka w turniej w którym nie powinien występować i muszę to powiedzieć i kocham cię jesteś dla mnie jak wnuk

- Ja też Cie kocham Babciu

- I ja też Cie kocham Babciu

- Was też kocham jestem was taka dumna

- Jak wiesz, zaproszono rodziny reprezentantów, żeby mogły obserwować wasze zmagania. - Po śniadaniu możecie się z nimi przywitać - I odeszła, a Harry gapił się na nią, kompletnie oszołomiony.

- Chyba się nie spodziewa, że przyjadą tu Dursley'owie, co? - zapytał w końcu Rona.

Molly I prychnela głośno - kochaneczku Dursleyowie nie sa twoja rodziną tylko twoja służba i musiałyśmy ich ukarać za brak odpowiednich mundurkow prawda Petunie za brak stroju pokojówki i szpilek z kłódka na bardzo wysokim obcasie Vernona za nie miał na sobie obcisła sukienkę i szpilek z kłódka na bardzo wysokim obcasie . Nie miał białe włosy, szare oczy, czerwone usta i błękitne powieki a Dudley nie miał na sobie obcisła elegancka koszula obcisłe spodnie i zakręcony świński ogonek wystający z dziury w jego spodniach jak na prawdziwego prosiaka przystała

- Mamo/ Molly/ ciociu Molly/babciu! - zawołali ze śmiechu mezszyzni

Molly głośno wesnela zadowolonym głosem wtulając się w męża jeszcze bardziej bo Artur ogarnął jej włosy i całując ja w znak

- Arturze kochaj się ze mną proszę bo jak jesteś ze mnie czuje się wtedy taka bezpieczna - mrucząc zadowolonym głosem

- Molly wiesz ze jesteś moja boginią w ludzkiej skórze i nie ma mowy żeby przestał Cie codzienne nie wielbić po prostu muszę wielbić taką boginie jak ty - wystekal jej mąż

- A skąd mam wiedzieć? Harry, muszę lecieć, bo spóźnię się na egzamin u Binnsa. Zobaczymy się później - Harry skończył śniadanie w opustoszałej sali. Zobaczył, jak Fleur Delacour podnosi się od stołu Krukonów i razem z Cedrikiem zmierza ku bocznej komnacie. Wkrótce potem powlókł się w tamtą stronę Krum, kołysząc się jak kaczka.

Fleur wesnela zadowolonym głosem wtulając się w męża jeszcze bardziej

- Jestem taka szczęśliwa ze muszę siedzieć Ci na kolanach Bill nie mam ochoty Cie opuścić nigdy dopingowales tego nie mogę sie popuścić mam tylko ochotę codzienne się z tobą kochać - mruknela Fleur - Bill kochaj się ze mną

- Fleur wiesz ze jesteś moja boginią w ludzkiej skórze i nie ma mowy żeby przestał Cie codzienne nie wielbić po prostu muszę wielbić taką boginie jak ty - wystekal jej mąż

Harry nie ruszał się z miejsca. Nie zamierzał iść za nimi. Nie miał rodziny

Ginny z całej siły mh przywaliła tył głowy

- Ala! - zawołał Harry - dlaczego mnie bijesz!

- Żeby wbić Ci trochę rozumu do głowy! - warknęła Ginny i stanęła z gracją i wdziękiem - jak śmiałeś pomyśleć ze nie masz rodziny a my to co?! - zrobiła pozę Molly I i stukała swoim bardzo wysokim obcasem o podłogę

- Ginny ja - zaczął Harry i stanął mimo ze Ginny chodziła szpilkach na bardzo wysokim obcasie była niższa niz Harry

- Zamknij się! - warknęła Lady Potter - czyli co jesteśmy dla wielkiego Harry'ego Pottera tylko sąsiadami?!

- Jesteś dla mnie wszystkim! - krzyknąl Harry - każdego kogo uważam za mojego brata i siostrę ciotkę i wujka mamę i tatę córkę i syna sa moja rodzina po prostu byłem w szoku i serio myślałem ze Dursleyowie przyjeżdżaja!

- ONI NIE SĄ TWOJĄ RODZINĄ HARRY! - ryknela Ginny - JA JESTEM NASZE DZIECI I ONI - wskazała na swoich najbliższych - SĄ TWOJĄ RODZINĄ A TA SUKA PETUNIA I TEN KUTASY VERNON I DUBLEY NIE ZBLIŻA SIĘ DO CIEBIE NA BLIŻEJ NIŻ STO METRÓW! ALBO BĘDĘ ZABIJAŁA ICH POWOLI W DUPIE BĘDĘ MIAŁA AZKABAN BO NIE POZWOLĘ ŻEBY TE KUTASY I TA SUKA SKRZYWDZILI CIEBIE PONOWNIE JA TEGO DOPILNUJE! - wydarła się Lady Potter .Wszyscy mężczyźni w sali cofnęli się przestraszeni i oddychała głęboko a Lily I podeszła do niej z niezwykla gracja i wdziękiem mocno ja przytuliła do swojej piersi i pocałowała ją w czoło Ginny wesnela zadowolonym głosem wtulając się w kobiete jeszcze bardziej

- Harry nie mógł trafić lepiej - mruknela Lily - skarbie bardzo Cie kocham córeczko

- Mamusia! - wesnela zadowolonym głosem - Kocham Cię mamusiu i tatusia tez kocham kocham być lady Potter mamusiu kocham być waszą córeczką kocham mówić do nas tylko mamusia i tatuś kocham siedzieć na kolanach Harry'ego Kocham mieć znak naznaczenia na szyi i czując magię Harry'ego kocham mieć te obcisłe ubranie które zachowują się jak druga skóra podkreślała moja figure i kobiece kształty i kocham miec kłódki na zapieciach i muszę chodzić szpilkach na bardzo wysokim obcasie kocham ze połączyła się z moim ciałem biżuteria i muszę nosić biżuterie rodem Potterów z napisem Lady starożytnego i królewskiego rodu Potter - mruczała zadowolonym głosem wtulając się z nią jeszcze bardziej a ta tuliła ja do swojej piersi

- Bo jesteś grzeczna dziewczynka, lady Potter i naszą córeczką kochanie - całując ja w czoło Ginny ponownie wesnela zadowolonym głosem wtulając się w matkę jeszcze bardziej

- Tak mamusiu i zawsze będę waszą córeczką mamusiu - wyszeptała zadowolonym głosem

- Harry - rzekła Molly podeszła do niego z niezwykla gracja i wdziękiem i mocno się wtuliła i wesnela zadowolonym głosem - od pierwszego dnia kiedy Cie poznałam stałeś się członkiem mojej rodziny i kiedy dałeś Ginny znak podpisałeś kontrakt wiązacy i jesteś z nią wiązacy i jej rodem czyli z Weasleyami tym samym jesteś naszym synem a wy jesteśmy twoimi rodzicami jesteś naszym synem dożywotnio i nie możesz anulować tej subskrypcji kochaneczku

- Nie mam zamiaru anulować tej subskrypcji mamusiu! - wtulając się w Molly jeszcze bardziej - kocham cie bardzo mocno mamusiu! - wesnal zadowolonym głosem wtulając się matkę bo Pani Weasley pocałowała go w czoło

- Grzeczny chłopiec mamusia i tatuś bardzo mocno Cie kochają - mruknela wzruszona Lady Weasley i tuliła go do swojej piersi - prawda Arturze?

- Tak moja bogini Harry to moj syn i zawsze nim będzie prawda Harry?

- Tak tatusiu - mruknął Harry a Artur był wzruszony jak powiedział do niego Harry i puścił Molly która pocałowała go w policzek i popatrzył się na Ginny która się boczyla na niego ze powiedział ze nie ma żadnej rodziny Lady Potter ja puściła im się zorientowała jego Gryfonski język zaatakował jej gryfońskie terytorium, ale nie napotkał żadnego oporu poza pełnym zachwytu westchnienie. Ginny wykonała kolejne agresywne i szokujące posunięcie i pogłębiła pocałunek, i wyszeptała do jego ucha

- Harry kochaj się ze mną proszę byłam bardzo grzeczna dziewczynka bo bedac Lady Potter przestrzegalam etykietę dobrego zachowania rodzie Potter - a Harry odpowiedzi przejechał językiem do jej szyi i pocałował ją w znak a ona wydała z siebie głośne wesnecie zadowolenia miała rozmarzona minę Harry usiadł na krześle i przyciągając ja na swoje kolana i  mocno ją przytulił i obie ich matki usiadły zadowolone na kolanach swojego męża

- Tylko rzuscie zaklęcie ciszy proszę - skomentował to James II - bo nie chce słyszeć żadnych jęków

Olivia strzeliła go tył głowy

- James uspokój się bo nie będzie żadnego seksu! - warknęła Olivia ale po chwili głośno wesnela zadowolonym głosem wtulając się w męża jeszcze bardziej bo pocałował ją w znak

- A teraz zmieniłaś zdanie? - zapytał wyzszezem

- Kochaj się ze mną - wyszeptała zadowolonym głosem miala rozmarzona twarz o wzdychała zadowolonym głosem

- a w każdym razie takiej, która przybyłaby do Hogwartu, by przyglądać się, jak ryzykuje życie. Kiedy jednak w końcu wstał, zamierzając pójść do biblioteki i powtórzyć sobie trochę zaklęć, drzwi bocznej komnaty otworzyły się i Cedrik wysunął przez nie głowę.

- Harry, chodź szybko, czekają na ciebie! - Harry'ego zatkało. Kto na niego czeka? Przecież Dursley'owie chyba się tu nie pojawili!

- Nie Harry pojawią się mamusia i Bill - powiedziała Hermiona Molly uśmiechnęła się szeroko i podeszła do Hermiony i przytuliła ja i pocałowała ją w czoło Hermiona wesnela zadowolonym głosem wtulając się w matkę jeszcze bardziej

- Kocham Cię kochaniutka - mruknela Molly I miłością

- Ja też Cię kocham mamusiu i tatusia tez kocham kocham byc lady Weasley mamusiu kocham byc waszą córeczką kocham mówić do nas tylko mamusia i tatuś kocham siedzieć na kolanach Rona Kocham mieć znak naznaczenia na szyi i czując magię Rona kocham mieć te obcisłe ubranie które zachowują się jak druga skóra podkreślała moja figure i kobiece kształty i kocham miec kłódki na zapieciach i muszę chodzić szpilkach na bardzo wysokim obcasie kocham ze połączyła się z moim ciałem biżuteria i muszę nosić biżuterie rodem Weasley z napisem Lady starożytnego i królewskiego rodu Weasley - mruczała zadowolonym głosem wtulając się z nią jeszcze bardziej a ta tuliła ja do swojej piersi

- Bo jesteś grzeczna dziewczynka lady Weasley i naszą córeczką kochanie - całując ja w czoło Hermiona ponownie wesnela zadowolonym głosem wtulając się w matkę jeszcze bardziej

- Tak mamusiu i zawsze będę waszą córeczką mamusiu - wyszeptała zadowolonym głosem

Przeszedł przez Wielką Salę i otworzył drzwi bocznej komnaty. Cedrik i jego rodzice stali tuż przy drzwiach. Wiktor Krum stał w kącie, rozmawiając szybko po bułgarsku z ciemnowłosą kobietą, jego matką, i smagłym mężczyzną, jego ojcem. Ten haczykowaty nos odziedziczył po nim. Po drugiej stronie komnaty Fleur szczebiotała po francusku ze swoją matką.

- Nie znam Francuskiego Fleur! - podniósł ręce do góry

- Za to Bill doskonale mówi po francusku - rzuciła podnieconym głosem Fleur - codzienne mi to pokazuje prawda ze pokazujesz - całując go w znak

- Tak bo mam najlepszą nauczycielkę i do tego rodowita francuske i do tego boginie w ludzkiej postaci - odpowiedział podniecony Bill

Jej młodsza siostra, Gabrielle, trzymała matkę za rękę. Pomachała Harry'emu, a on pomachał do niej. A potem dostrzegł panią Weasley i Billa, stojących przed kominkiem i uśmiechających się do niego szeroko.

- Niespodzianka! - zawołała rozpromieniona pani Weasley, kiedy i on uśmiechnął się na ich widok i szybko do nich podszedł - Pomyślałam sobie, że przyjedziemy i popatrzymy na ciebie, Harry! - Pochyliła się i ucałowała go w policzek.

- to ja musze sie wyciągać - odparła Molly - mino ze chodzę na bardzo wysokich obcasach

- Sa tego plusy mamuś ze chodzić w szpilkach na bardzo wysokim obcasie bo ja nie muszę się tak schylać - wyzszezyl sie Harry

- No jak, dobrze się czujesz? - zapytał Bill, szczerząc do Harry'ego zęby i ściskając mu rękę - Charlie też chciał przyjechać, ale nie dali mu wolnego. Mówił, że byłeś niesamowity w potyczce z tym rogogonem. Harry zauważył, że Fleur Delacour zerka na Billa z ciekawością ponad ramieniem matki.

- Kiedy na niego pierwszy raz spojrzałam Zakochałam się w min od pierwszego wejrzenia byl niezwykle przystojny rudowłosy o niebieskich oczach seksowny umięśniony z długimi włosami i kolczykiem w kształcie kła i wyglądał jak Apollo bóg piękna i moj ideal! - rozmarzyla się Lady Weasley wesnela zadowolonym głosem wtulając się w męża jeszcze bardziej - i dalej tak wygląda jestem w nim totalnie zakochana

- A ja widziałam boginie ludzkiej postaci i tez sie zakochałem w Fleur pierwszego wejrzenia niebieskie oczy blond włosy i pomyślałem że ona zostanie moją żoną

- Krodko mówiąc strzeliła was strzała amora - stwierdził Louis

- Jest jeszcze jedna rzecz która ciągnęło mnie do Fleur a Fleur do mnie ale na razie zachowam to dla siebie - mruknął starszy Bill

Mógłby się założyć, że nie ma nic przeciwko jego długim włosom i kolczykom z kłów.

Pani Weasley podeszła do Fleur niezwykla gracja i wdziękiem i przyciągnęła ja so swojej piersi i pocałowała ją w czoło

- Bill nie mógł trafić lepiej teraz to widzę - mruknela Molly I - skarbie bardzo Cie kocham córeczko

- Mamusia! - wesnela zadowolonym głosem - Kocham Cię mamusiu i tatusia tez kocham kocham być lady Weasley mamusiu kocham być waszą córeczką kocham mówić do nas tylko mamusia i tatuś kocham siedzieć na kolanach Billa Kocham mieć znak naznaczenia na szyi i czując magię Billa kocham mieć te obcisłe ubranie które zachowują się jak druga skóra podkreślała moja figure i kobiece kształty i kocham miec kłódki na zapieciach i muszę chodzić szpilkach na bardzo wysokim obcasie kocham ze połączyła się z moim ciałem biżuteria i muszę nosić biżuterie rodem Weasleyów z napisem Lady starożytnego i królewskiego rodu Weasley - mruczała zadowolonym głosem wtulając się z nią jeszcze bardziej a ta tuliła ja do swojej piersi

- Bo jesteś grzeczna dziewczynka, lady Weasley i naszą córeczką kochanie - całując ja w czoło Fleur ponownie wesnela zadowolonym głosem wtulając się w matkę jeszcze bardziej

- Tak mamusiu i zawsze będę waszą córeczką mamusiu - wyszeptała zadowolonym głosem

- To naprawdę wspaniała niespodzianka - mruknął Harry do pani Weasley - Przez chwilę pomyślałem... że Dursley'owie...

- Hmmm... - mruknęła pani Weasley i ściągnęła wargi.

- Mamusia jak ściąga wargi to jest wściekła - oznajmili Fred i George

Zawsze powstrzymywała się od krytykowania Dursley'ów w obecności Harry'ego, ale oczy jej błyskały groźnie za każdym razem, gdy o nich wspomniano.

- A TA SUKA PETUNIA I TEN KUTASY VERNON I DUBLEY NIE ZBLIŻA SIĘ DO HARREGO NA BLIŻEJ NIŻ STO METRÓW! ALBO BĘDĘ ZABIJAŁA ICH POWOLI W DUPIE BĘDĘ MIAŁA AZKABAN BO NIE POZWOLĘ ŻEBY TE KUTASY I TA SUKA SKRZYWDZILI MOJEGO SYNA PONOWNIE JA TEGO DOPILNUJE! - wydarła się nagle Lady Weasley .Wszyscy mężczyźni w sali cofnęli się przestraszeni i oddychała głęboko - A ty Dumbledore spróbuj coś powiedzieć a zrobię Ci krzywdę bo dalej nie mogę uwierzyć ze człowiek którego podziwiałam tak się zawiodłam zniszczyłeś Harremu dzieciństwo!

- Chroniłem go! - warknal wściekły

- Przestań żreć te dropsy bo przezadly Ci mózg tak spanie w komórce pod schodami miał kraty w pokoju głodzili go dysfukcyjna rodzina a ty mówisz ze go chroniłes! - krzyknęły najbliższe kobiety Harrego a Minevra podeszła do niego z niezwykla gracja i wdziękiem i całej siły dała mu z liścia ze ten jeknal z bólu trzymając się za policzek większość ludzi zaczęła klaskac

- To za zostawienie Harry'ego u tych wstretnych mugoli! - warknęła profesorka

- Ach, jak dobrze znowu się tutaj znaleźć - rzekł Bill, rozglądając się po komnacie (Violet, przyjaciółka Grubej Damy, mrugnęła do niego ze swoich ram) - Nie byłem tu od pięciu lat. Jest tu jeszcze gdzieś portret szalonego rycerza? Sir Cadogana?

- Och, tak - odpowiedział Harry, który poznał Sir Cadogana w ubiegłym roku.

- A Gruba Dama? - Była tutaj za moich czasów - powiedziała pani Weasley - Pamiętam, jak mnie zwymyślała, kiedy raz wróciłam do dormitorium o czwartej nad ranem...

- Mamo, a co ty robiłaś poza sypialnią o czwartej nad ranem? - zapytał Bill, patrząc z rozbawieniem na matkę. Pani Weasley uśmiechnęła się, a oczy jej rozbłysły.

- Byłam z twoim ojcem na nocnej przechadzce.

- a późnej kochałam się z Arturem - rzekła Molly I patrząc na męża iskierkami miłości która siedziała mu na kolanach synow i wnukom opadły szczęki

- Nie wiedziałam że mamusia była tak niegrzeczna i szalona dziewczynka tak samo jak tatuś był niegrzecznym i szalonym chłopcem - oznajmiła szczęśliwa Angelina - jestem z was taka dumna mamusiu i tatusiu

Molly uśmiechnęła się szeroko do Angeliny

Przyłapał go Apollion Pringle, który był wówczas woźnym... Twój ojciec do dziś ma ślady.

- Molly się nie urodziła na ziemi tylko jest boginią która zeszła na ziemię i wyszła za mąż na zwykłego Lorda Weasleya - stwierdził Artur Lady Weasley zarumieniła się mocno jakby nic przechyliła głowę dając mu dostęp do znaku naznaczenia Artur zrozumiał przekaż i pocałował ją w znak a ona wydała z siebie głośne wesnecie zadowolenia i tuliła się do jego piersi zachwycona

- Harry, może byśmy się trochę przeszli? - zaproponował Bill.

- Chętnie - odpowiedział Harry i ruszyli ku drzwiom do Wielkiej Sali. Kiedy mijali Amosa Diggory'ego, spojrzał na nich.

- Ach, to ty! - rzekł, mierząc Harry'ego od stóp do głów - Założę się, że nie czujesz się już tak pewnie, teraz, kiedy Cedrik zrównał się z tobą punktami, co?

- Proszę? - zapytał Harry.

- Nie przejmuj się - powiedział cicho Cedrik, patrząc na ojca z niechęcią

- Widzisz nawet mój tatuś ma Cie dość - stwierdziła Shannon - i tych twoich durnych komentarzy

- Nie wtrącaj się! - warknal Amos na wnuczkę

- Nie warcz na moja córkę! - wycedzila Cho

- Nie przypominam sobie żebyśmy przeszli na ty dziewucho!

- A ja nie przypomniałam sobie żebym Ci pozwolił żebyś warczał na moja żonę i córkę! - zawołał wściekły Cedrik

- Wścieka się od czasu tego artykułu Rity Skeeter o Turnieju Trójmagicznym... No wiesz, z którego wynikało, że jesteś jedynym reprezentantem Hogwartu.

- Ale jakoś nie zadbał, by to sprostować, prawda? - rzekł Amos Diggory na tyle głośno, by usłyszał to Harry, który ruszył właśnie z panią Weasley i Billem w stronę drzwi. - No, ale teraz mu pokażesz, Ced. Już raz dałeś mu w kość, prawda?

- Czy tylko mnie ten facet irytuje? zapytał Łapa

- Nie tylko Ciebie on potrafi tylko obrażać moja żone i moje dzieci - odpowiedział Cedrik

- Bo tak znamy pan Diggory nie jest prawdziwym facetem - odezwała się Samanta - bo prawdziwy mężczyzna jest to ta osoba która chroni swoje córeczki nie ważne czy swoje biologiczne czy żonę albo dziewczyna swojego syna tatuś powinien przytulać i całować po czole i mówić do żony swojego syna córeczko tatusia księżniczko i tak do każdej żony dziewczyny swojego syna żeby dziewczyny poczuły się bezpieczne i kochane przez swój nowy ród ja przypadku rodu Weasleyów a kiedy córki wzdychają zadowolonym głosem wtulając się w tatusia swojego mężczyzny jeszcze bardziej i mówią do niego "kocham cię tatusiu" to znaczy że czują się przy tatusiu swojego chłopaka czy męża bezpiecznie i chcą mówić do niego tylko tatuś i tak robi mój tatuś kocha mnie jako swoją córeczke i uważa mnie za swoją córkę a ja uważam go za mojego tatusia i za prawdziwego mężczyzne w rodzie Weasley - i podeszła do Billa z niezwykla gracja i wdziękiem i mocno się wtuliła do jego piersi i zawołała szczęśliwa - tatuś!

- Tatuś bardzo mocno Cie kocha księżniczko i jesteś moją córeczką dożywotnio od kiedy na peronie powiedziałaś do mnie pierwszy raz per tatuś i uwielbiam jak mówisz do mnie tylko tatuś dlatego wymagam od ciebie mówienie do mnie tylko tatuś córeczko - i pocałował ją w czoło

- Będę tak mówiła do tatusia zawsze tatus! - wesnela zadowolonym głosem wtulając się w mezszyzne - nie wyobrażam sobie mówic do tatusia inaczej niż tatuś a ja bardzo mocno cię kocham tatusiu!

- Grzeczna dziewczynka tatuś tez Cie kocha bardzo mocno kocha

- Moj tatuś też tak mówi do mnie księżniczka albo córeczka tatusia i całuję mnie po czole a ja to uwielbiam kiedy mój tatuś tak robi i moj tatuś każe mi mówić do siebie tylko tatuś i tez uważam mojego tatusia za prawdziwego mężczyznę ! - zawolaly dziewczyny i kobiety szczęśliwe

- Bo jesteś moją córeczką a nie żadną synową księżniczko - odpowiedzieli ich ojcowie

- Tak tatusiu!

- Rita Skeeter zrobi wszystko, żeby tylko wywołać jakiś skandal, Amosie! - powiedziała pani Weasley ze złością. - A ty, pracując w ministerstwie, powinieneś chyba o tym wiedzieć! - Pan Diggory sprawiał wrażenie, jakby chciał powiedzieć coś nieprzyjemnego,

- Spróbuj tylko powiedzieć coś nieprzyjemnego na temat mojej mamusi a nie będę dla ciebie miłosierna! - warknely córki Lady Weasley

- Nie przypominam sobie żebyśmy byli na ty dziewuchy! - wycedzil Amos - dla was wszystkich jestem PAN Diggory

- Nie nazywaj moich córek dziewuchami Diggory! - krzyknęli państwo Weasley wściekli

- Za chwilę dostaniesz po dupie przez moja mamusie i mojego tatusia! - uśmiechnęły się córki państwa Weasley słodko do Amosa - za nazwanie mnie dziewucha

- Myślę ze może porządnie lanie da mu zbawienne skutki i przestanie mnie obrażać i moje dzieci - oznajmiła Cho słodkim głosem - i po terapii będzie się wyrażał do mnie i do dzieci z nalezytym szacunkiem mówiąc do mnie per Madame Diggory albo pani Diggory i proszę pani - i wtuliła się w męża jeszcze bardziej niektórzy parskneli śmiechem

- Jestem za i przestanie nazywać moich córek dziewuchami - powiedziała Molly I

ale jego żona położyła mu rękę na ramieniu, więc tylko wzruszył ramionami i odwrócił się. Harry odbył z Billem i panią Weasley bardzo miły spacer po zalanych słońcem błoniach, pokazując im powóz z Beauxbatons i statek z Durmstrangu. Panią Weasley bardzo zaintrygowała Wierzba Bijąca, posadzona już po jej odejściu ze szkoły, i opowiadała im dość długo o poprzednim gajowym, który miał na imię Ogg.

- Jak się miewa Percy? - zapytał Harry, kiedy szli wokół cieplarni.

- Nie najlepiej - odrzekł Bill

- Jest bardzo przygnębiony - powiedziała pani Weasley, zniżając głos i rozglądając się wokoło

- Bo nasze biedactwo mam na myśli Weatherby nie może zrobić loda panu Crouchowi  - oznajmil Charlie głosem matki Percy zrobił się czerwony jak burak Charlotta strzeliła go tył głowy a większość ludzi spadła ze śmiechu na podłogę śmiejąc się nieboglosy Molly podeszła do Charlotta i przytuliła ja i pocałowała ją w czoło Charlotta wesnela zadowolonym głosem wtulając się w matkę jeszcze bardziej

- Kocham Cię kochaniutka - mruknela Molly I miłością

- Ja też Cię kocham mamusiu i tatusia tez kocham kocham byc lady Weasley mamusiu kocham byc waszą córeczką kocham mówić do nas tylko mamusia i tatuś kocham siedzieć na kolanach Charliego Kocham mieć znak naznaczenia na szyi i czując magię Charliego kocham mieć te obcisłe ubranie które zachowują się jak druga skóra podkreślała moja figure i kobiece kształty i kocham miec kłódki na zapieciach i muszę chodzić szpilkach na bardzo wysokim obcasie kocham ze połączyła się z moim ciałem biżuteria i muszę nosić biżuterie rodem Weasley z napisem Lady starożytnego i królewskiego rodu Weasley - mruczała zadowolonym głosem wtulając się z nią jeszcze bardziej a ta tuliła ja do swojej piersi

- Bo jesteś grzeczna dziewczynka lady Weasley i naszą córeczką kochanie - całując ja w czoło Charlotta ponownie wesnela zadowolonym głosem wtulając się w matkę jeszcze bardziej

- Tak mamusiu i zawsze będę waszą córeczką mamusiu - wyszeptała zadowolonym głosem

- Ministerstwo pragnie wyciszyć sprawę zaginięcia pana Croucha, ale Percy'ego wciąż ciągają na przesłuchania w sprawie instrukcji, które przysyła mu pan Crouch. Uważają, że mogły nie być napisane jego ręką. Percy nie ma łatwego życia.

- Ministerstwo nie wierzylo ze Crouch z krzakiem rozmawiał jak można nie wierzyć ze Barty z krzakiem rozmawiał wystarczy że kupi się maryśke od dilera i sobie zapali i wtedy wszyscy ci którzy zapalili maryśke będą krzakiem rozmawiali - oznajmił Hugo Sala parsknęła głośnym śmiechem Crouch zrobił się tak samo czerwony jak przed chwilą Percy

Nie zgodzili się, żeby zastąpił dzisiaj wieczorem pana Croucha jako piąty sędzia. Zastąpi go Korneliusz Knot. Wrócili do zamku na obiad.

- Mama... Bill! - zawołał Ron, kompletnie zaskoczony, kiedy pojawił się przy stole Gryffindoru - Co wy tu robicie!

- Mam zamiar Hermione i Ciebie wyzwatac - stwierdziła Molly uśmiechem na twarzy

- Przyjechaliśmy, żeby kibicować Harry'emu podczas trzeciego zadania! - odpowiedziała dziarsko pani Weasley - I muszę przyznać, że to cudowna odmiana, nie musieć gotować. Jak tam twój egzamin?

- W porządku. Nie mogłem sobie przypomnieć wszystkich imion tych goblińskich rebeliantów, więc kilka wymyśliłem - odrzekł Ron, nakładając sobie kornwalijskiego pasztetu, ale pani Weasley spojrzała na niego surowo. - Oni wszyscy mają takie podobne imiona... na przykład Bodrod Brodaty albo Urg Utytłany, więc nie było trudno

- Wujek jeszcze byli Percy Weasley Peter Weasley i Perce Weatherby - dodał rozbawiony James II niektórzy parsknęli głośnym śmiechem a Percy patrzył na swojego siostrzeńca morderczym wzrokiem

- Wkrótce nadeszli Fred, George i Ginny, i Harry poczuł się tak dobrze, jakby znowu był w Norze. Zupełnie zapomniał o wieczornym zadaniu i dopiero gdy w połowie obiadu pojawiła się Hermiona, przypomniało mu się, że zafundowała sobie burzę mózgu w związku z nowym wyczynem Rity Skeeter.

- I co? - Hermiona potrząsnęła głową ostrzegawczo i zerknęła na panią Weasley.

- Dzień dobry, Hermiono - powiedziała pani Weasley o wiele bardziej sucho niż zwykle.

- Dzień dobry - odpowiedziała Hermiona, ale jej uśmiech zbladł na widok chłodnej miny pani Weasley. Harry spojrzał najpierw na nią, potem na panią Weasley, po czym powiedział:

- Pani Weasley, pani chyba nie uwierzyła w te bzdury, które powypisywała Rita Skeeter w „Czarownicy", prawda? Bo Hermiona naprawdę nie jest moją dziewczyną.

- Och! Nie... oczywiście, że nie uwierzyłam!

- Babciu Molly uwierzyłaś w te bzdury co napisała ta blond suka i nie mów że nie! - warknely Rose i Emilly

- Uwierzyłam - mruknela łzami w oczach spuściła głowę Hermiona przytuliła ja do swojej piersi a ona wtuliła się w nią jeszcze bardziej - Nigdy więcej Cie nie zawiodę kochanie bo jestem twoją mamusia od kiedy masz znak zaznaczenia i biżuterie rodem Weasley

- Chce się tylko żeby mamusia mnie mocno przytuliła i pocałowała mnie w czoło bo mamusie tak robią względem swoich córek przytulają i całują w czoło a ja jestem twoja córeczką i panią Weasley mamusiu a regulaminie w rodzie Weasley jest Każda kobieta wchodząc do królewskiego i starożytnego rodu Weasley kiedy dostanie biżuterie rodem Weasley staje się ich córeczka i od tego momentu musi zwracać się do rodziców swojego chłopaka tylko mamusia i tatuś a Lady i Lord Weasley rodu Weasley mają obowiązek przytulać i całować po czole swoje nowe córki żeby poczuły się bezpiecznie i zadowolone kochane tym nowym rodzie więc chce być bezpieczna zadowolona kochana rodzie Weasley mamusiu - Molly założyła jej włosy za ucha i pocałowała ja z taką matczyna uczuciem w czoło że Hermiona głośno wesnela zadowolonym głosem wtulając się w kobietę jeszcze bardziej tuliła ja do swojej piersi

- Jeśli ktoś będzie Cie obrażał to będzie miał ze mną do czynienia córeczko - mruknela Molly

- Kocham Cię mamusiu - oznajmiła szczęśliwa pani Weasley wtulając się w do pani Weasley jeszcze bardziej

- Ja też Cie kocham lady Weasley i nigdy nie przestanę i nigdy nie przestaniesz być moja córeczka skarbie - uśmiechnęła się i tuliła ja do swojej piersi

Ale od tego momentu zaczęła się odnosić do Hermiony o wiele cieplej. Po obiedzie Harry, Bill i pani Weasley poszli na długi spacer po zamku i wrócili do Wielkiej Sali na wieczorną ucztę. Przy stole nauczycielskim pojawili się Ludo Bagman i Korneliusz Knot. Bagman był wyraźnie w dobrym humorze, natomiast Korneliusz Knot, który usiadł koło madame Maxime, miał zasępioną twarz i prawie się nie odzywał. Madame Maxime skupiła uwagę na swoim talerzu.

- Kordek co się stało czego byłeś taki smutny? - zapytał Colin II

Harry'emu wydawało się, że ma zaczerwienione oczy. Hagrid co jakiś czas zerkał na nią z końca stołu. Podano więcej dan niż zwykle, ale. Harry, który zaczął już się poważnie denerwować, nie miał apetytu. Kiedy błękit zaczarowanego sklepienia zaczął się zamieniać w głęboki fiolet, powstał Dumbledore i w sali zapadła cisza.

- Panie i panowie, za pięć minut poproszę was, abyście udali się na stadion quidditcha, gdzie nasi reprezentanci staną przed trzecim i ostatnim zadaniem Turnieju Trójmagicznego. - A już teraz proszę reprezentantów, by poszli na stadion za panem Bagmanem.

Harry wstał. Gryfoni pożegnali go burzą oklasków, Weasley'owie i Hermiona życzyli mu powodzenia, po czym razem z Cedrikiem, Fleur i Krumem ruszył do wyjścia.

- Dobrze się czujesz, Harry? - zagadnął go Bagman, gdy schodzili po kamiennych stopniach na błonia

- Nie bo chciałem się przytulić do Ginny a muszę iść ma ten durny turniej Badman - mruknął Harry Ginny pocałowała go w namiętnie w usta i wtuliła się w niego siedząc mu na kolanach

- Pewny siebie?

- Czuję się świetnie - odpowiedział Harry. Było to poniekąd prawdą: nerwy miał napięte, ale kiedy szli przez błonia, powtarzał sobie w myślach wszystkie zaklęcia, które wyćwiczył, a świadomość, że pamięta je tak dobrze, dodawała mu otuchy. Weszli na boisko, które teraz trudno było poznać. Wokół jego krawędzi biegł wysoki na dwadzieścia stóp żywopłot. W samym środku, naprzeciw nich, była przerwa: ciemne i raczej ponure wejście do rozległego labiryntu. Pięć minut później trybuny zaczęły się zapełniać. Słychać było gwar podnieconych głosów i dudnienie stóp setek uczniów zajmujących miejsca.

- Czemu to zawsze musi być Harry - odezwała się Lily I

Niebo było teraz ciemnoniebieskie, pojawiły się pierwsze gwiazdy. Hagrid, profesor Moody, profesor McGonagall i profesor Flitwick wkroczyli na boisko i zbliżyli się do Bagmana

- Przepraszam ale jedyna gwiazda w tym gronie jest ciocia Minne - stwierdził beztrosko Łapa i uśmiechnal się szeroko do Minevry która się zarumieniła się mocno i zrobiło jej się cieplutko na serduszku

- Och dziękuję skarbie - odpowiedziała profesorka z miłością - jak mi tego brakowało

i reprezentantów. Na kapeluszach mieli wielkie, czerwone, świecące gwiazdy - prócz Hagrida, który miał swoją z tyłu kamizeli z krecich futerek.

- Przykro mi z powodu twojej rodziny Fretko! - zardwil Ron do Draco

- Zamknij się wiewiórko! - warknal Draco

- Będziemy krążyć wokół labiryntu - oznajmiła zawodnikom profesor McGonagall - Jeśli wpadniecie w tarapaty i będziecie chcieli się ewakuować, wystrzelcie w górę czerwone iskry, a ktoś z nas wyciągnie was z labiryntu. Zrozumieliście? - Reprezentanci pokiwali głowami.

Fleur Cho i Ginny wtuliła się w swoich mężów jeszcze bardziej

- Ja nie chce żebyś tam szedł - mruknely Cho i Ginny i przytuliły się do niego i mocno nie chcąc ich puścić

- Kochanie to się już wydarzyło! - jęknęli Harry i Cedrik - czy możesz  trochę rozluźnić uchwyt bo mnie trochę dusisz!

- A więc na stanowiska! - zawołał dziarsko Bagman do czworga ratowników.

- Powodzenia, Harry - szepnął Hagrid i cała czwórka rozeszła się w różne strony, by zając stanowiska wokół labiryntu. Teraz Bagman skierował koniec różdżki na swoje gardło, mruknął: „Sonorus" i jego magicznie zwielokrotniony głos potoczył się echem po trybunach.

- Panie i panowie, za chwilę rozpocznie się trzecie i ostatnie zadanie Turnieju Trójmagicznego Pozwólcie mi przypomnieć, jak wygląda aktualna punktacja. Pan Cedrik Diggory i pan Harry Potter, obaj ze Szkoły Hogwart, prowadzą łeb w łeb, mając równo po osiemdziesiąt pięć punktów!

- Pottera wogule nie powinno być! - prychnął Amos

- Słuchaj Diggory nie chciałem startować w tym cholernym Turnieju ale zostałem zmuszony przez kontrakt wiązacy mieć z łaski swojej odpierdol się odemnie! - warknal Harry

- Jak smiesz odzywać się do mnie takim tonie! - wycedzil pan Diggory

- Nawet Percy mnie tak nie irytuje jak ty Diggory - odpowiedział Ron - ty i on naprawdę jesteście rodziną? - zapytał niedowierzaniem Cedrika

- Niestety - mruknął Cedrik a Cho wtuliła się w niego jeszcze bardziej Ginny próbowała wstać ale Harry na to nie pozwolił

Okrzyki i oklaski wypłoszyły z Zakazanego Lasu ptaki, które wzleciały w ciemniejące już niebo. - Drugie miejsce, z osiemdziesięcioma punktami, zajmuje pan Wiktor Krum, reprezentant Instytutu Durmstrang! - Znowu oklaski - I wreszcie na trzecim miejscu jest panna Fleur Delacour z Akademii Beauxbatons!

- PANI albo LADY Fleur Weasley idioto! - prychnela Fleur

- Córeczko czyli co Prefekt Gryffindoru - stwierdził Artur - prefekt naczelny w Gryffindorze Rycerz Na Białym Koniu
Łamacz klatw banku Gringotta ...i...

- Własność Lady Fleur Weasley od 24 czerwca 1995 roku tatusiu - dokończyła Fleur do Artura zadowolonym głosem Rozległy się wybuchy śmiechu, a Fleur pocałowała swojego męża namiętne usta Bill wesnal zadowolonym głosem oddając pocałunek taka sama mocą - Mamusiu tatusiu myślę, że wam rację i mogę go uważać za swojego od pierwszej chwili, gdy go zobaczyłam. Był już wtedy mój, choć jeszcze tego nie wiedział. - To wywołało kolejną salwę śmiechu kosztem Billa który zarumienił się - prawda przystojniaku? .

- Owszem piękna - całując swoją żonę w znak a ta głośno wesnela zadowolonym głosem wtulając się w swojego męża jeszcze bardziej

- Myślę że 24 czerwca 1995 stałaś się już nasza córeczka kochanie chodź nikt o tym jeszcze nie wiedział - oznajmiła Molly

- Mamusia! - podbiegła do niej i przytuliła się do jej piersi i wesnelam zadowolonym głosem wtulając się w Molly jeszcze bardziej

- Kocham Cię skarbie - mruknela łzami w oczach całując ja w czoło - i nie popełnię nigdy więcej tego błędu pomyślałam że wyszłaś za mąż za Billa tylko dlatego ze jest przystojny

- Ja też mamusie kocham! - wesnela zadowolonym głosem wtulając się w matkę jeszcze bardziej - dobrze że mamusia zrozumiała swój karygodny błąd i zrozumiała ze go kocham a teraz mamusia każe mi się zwracać do mamusi tylko mamusia a do swojego męża tylko tatuś bo tylko tak chce się zwracać do was mamusiu - a Molly tuliła ja do swojej piersi

- Wybacz mi proszę ze nie zauważyłem tego czego pragnie moja córeczka

- Mamusiu teraz pragnę żeby mamusia pocałowała mnie jeszcze raz czoło! - powiedziała do Molly mocą stali i nieznoszący sprzeciwu i mocno się wtuliła do jej piersi - mamusiu proszę daj mi na całus w czoło i chce dostać od mamusi taki całus w czoło który będzie wyrażał jak bardzo mamusia mnie kocha i cieszy się ze zwracam się z do mamusi i tatusia tylko per mamusia i tatuś - więc Lady Weasley zebrała sobie całą miłość i pocałowała ją w czoło z taką matczyna miłością ze Fleur głośno wesnela zadowolonym głosem wtulając się w matkę jeszcze bardziej - kocham cię mamusiu

- Kocham Cię bardzo córeczko, - rzekła miłością tuląc ją do swojej piersi wzruszenia Fleur niechętnie oderwała się od niej i podeszła do męża i gracja i wdziękiem usiadła na jego kolanach zadowolona miną i wtuliła się w Billa Molly zrobiła do samo i usiadła gracja i wdziękiem na kolanach Artura zadowolona miną i wtuliła się w niego

Harry wypatrzył panią Weasley, Billa, Rona i Hermionę oklaskujących uprzejmie Fleur gdzieś w połowie wysokości trybun. Pomachał do nich, a oni pomachali do niego.

- Molly Weasley Fleur to jest nasza córeczka powinnaś ja przytulić i pocałować w czoło - skarcil ja Artur - to samo powinnaś zrobić z Hermiona powinnaś ja przytulić i pocałować w czoło i kazać obie zwracanie się do Ciebie tylko mamusia

- Tatusiu mamusia już to zrobiła! - zawolaly szczęśliwe córki pani Weasley - prawda mamuś że muszę mówić do mamusi i tatusia tylko per mamusia i tatuś?

Pani Weasley pokiwała głową i wtuliła się w Artura i wesnela zadowolonym głosem tak samo jak jej synowe

- A więc, na mój gwizdek... Harry i Cedrik! - zagrzmiał głos Bagmana - Trzy... dwa... jeden... Rozległ się krótki gwizdek i Harry i Cedrik wbiegli do labiryntu. Wysoki żywopłot rzucał czarne cienie na ścieżkę. Trudno powiedzieć, czy. dlatego, że żywopłot był tak wysoki i gęsty, czy też dlatego, że był zaczarowany, ale gdy tylko weszli do labiryntu, wszystko ucichło. Harry poczuł się prawie tak, jakby znowu znalazł się pod wodą.

Ginny wtuliła się w Harrego

Wyciągnął różdżkę i mruknął „Lumos", a za nim to samo zrobił Cedrik. Po przejściu około pięćdziesięciu jardów dotarli do rozwidlenia. Popatrzyli na siebie.

- No to do zobaczenia - rzekł Harry i ruszył w lewo, podczas gdy Cedrik zniknął w prawym korytarzu. Gwizdek Bagmana rozległ się po raz drugi. To Krum wszedł do labiryntu. Harry przyspieszył. Wybrana przez niego ścieżka była zupełnie pusta. Skręcił w prawo, trzymając różdżkę wysoko ponad głową. Niczego jednak nie dostrzegł. W oddali zabrzmiał trzeci gwizdek. Teraz już wszyscy zawodnicy znajdowali się w labiryncie. Harry co jakiś czas zerkał za siebie. Wydawało mu się, że ktoś go śledzi.

- Tatuś - mruknely przerażone córki Harrego

Niebo pociemniało do granatu, a w labiryncie robiło się coraz mroczniej. Dotarł do drugiego rozwidlenia. - Wskaż mi - szepnął do różdżki, trzymając ją płasko na dłoni. Różdżka dokonała pełnego obrotu i wskazała na prawo, na gęsty żywopłot. A więc tam jest północ wiedział, że aby dostać się do samego środka labiryntu, musi się kierować na północny zachód. Wybrał więc lewe rozgałęzienie, z zamiarem skręcenia w prawo, gdy tylko będzie to możliwe. Ta ścieżka również była pusta, a kiedy wreszcie skręcił w prawo, znowu nie napotkał żadnej przeszkody. Nie bardzo wiedział dlaczego, ale ten całkowity brak przeszkód trochę go niepokoił.

- Mnie też - oznajmiły kobiety które kochały Harry'ego różnie

Czyż nie powinien już czegoś napotkać? Zaczęło go nękać podejrzenie, że labirynt wciąga go w fałszywe poczucie bezpieczeństwa. A potem tuż za sobą usłyszał jakiś ruch. Wyciągnął przed siebie różdżkę, gotów zaatakować, ale jej promień padł na Cedrika, który wybiegł ze ścieżki na prawo od niego. Wyglądał na głęboko wstrząśniętego i palił mu się rękaw.

- Tatuś /Cedrik! - zawolaly przerażone Cho Shannon Emma Apolonia podbiegajac do niego przytulił Shannon Apolonie i Cho a Emme nawet nie zwrócił uwagę

- Jestem twoja matka! - zawołała Emma zszokowana Cedrik założył ręce natychmiast uśmiech spełzł z twarzy i obrzucił kobietę, która go urodziła, wściekłym spojrzeniem.

- To się nazywa słuchaniem. Może kiedyś spróbujesz, matko? – warknal mezszyzna a pani Diggory zauważyła, że jej syn nie powiedziała do niej „mamo".

- Nie tym tonem do matki ,– odparł ostro Amos swoim stanowczym głosem. Jednak nie wywarło to takiego efektu na ich synu, jakiego się spodziewała. Cedrik zrobił krok ku rodziców i stanęli twarzą w twarz.

- Od kiedy wróciłem jesteście inni niz zapamiętałem i naprawdę myślicie , że możecie mnie teraz przestraszyć? – syknal Cedrik z jadem w głosie. ludzie patrzyli się od niego ciekawości . Widząc ogień w oczach syna że państwo Diggory nie wiedzą co powiedzieć, Cedrik postanowił wygarnąć rodziców wszystko, co leżało mu na wątrobie.

- Nie jestem już małym dzieckiem i nie byłem nim od czasu tej cholernego Turnieju Trójmagicznym . Wtedy straciłem moich rodziców i zostaliśmy mi wy. Moi rodzice słuchali co mam do powiedzenia i kochali mnie bezwarunkowo. Moi rodzice nigdy nie stali się zimni i sadystyczni i nie stali się PANEM Diggory i PANIĄ Diggory dla wszystkich . Moi rodzice nigdy by nie pozwoli na wybieranie między moja partnerkę a wami. Moi rodzice zawsze by pokochali swoje wnuki . Moi rodzice pokochaliby moja żonę jak córkę a nie jak wy. Czy naprawdę aż tak wam odbiło,? Tak  postrzegacie Cho ? Jako tania panienkę , która naskoczyla na mnie tylko dlatego się do niej uśmiechnąłem ? – Cedrik z przyjemnością cisnął rodzice im słowa w twarz. - Cho na to nie zasłużyła. Jest piękna seksowna inteligentna kobieta w każdym tego słowa znaczeniu i będzie zawsze Madame Diggory bo ja naznaczylem na swoją partnerkę podpisując potężny kontrakt małżeński którego nie da się złamać i zawsze będzie panią Diggory – kontynuował. –  Więc posłuchajcie mnie i zapamiętajcie co powiem. Jeśli kiedykolwiek jeszcze okażecie brak szacunku mojej żonie Madame Cho Diggory moim dzieciom państwa Delacour innym na którym mi zależy w tym Lordowi Harremu Potterówi , będziecie dla mnie jak martwi – zakończył Cedrik z postanowieniem o mocy stali. Potem obrócił się na pięcie i pomaszerował stanęł obok Cho musiał się schylić mimo że miała szpilki na 16 cm obcasie i ukrył twarz w jego piersi i dziewczyna objęła go ramionami i tuliła go do swojej piersi następne pocałowała go w czoło

- Kocham Cię Cedrik nikogo tak nie kochałam jak Ciebie jesteś mezszyzna mojego życia! - mezszyzna ogarniając jej włosy i całując ja w znak Cho wesnela zadowolonym głosem wtulając się w męża jeszcze bardziej - nie mogę Cie opuścić zadbales o to przystojniaku dając mi ten znak - i pocałowała go w namiętnie w usta jej mas wesnal zadowolonym głosem wtulając oddając pocałunek taka sama a późnej ich córka wtuliła się w rodziców

- Tatusiu chce całus w czoło - mruknela panna Diggory i Cedrik pocałował ją w czoło Shannon wesnela zadowolonym głosem wtulając się w ojca jeszcze bardziej - Kocham Cię tatusiu - oznajmiła szczęśliwa panna Diggory późnej zrobiła to samo Cho i jej córka wesnela zadowolonym głosem wtulając - Kocham Cię mamusiu

Jego dzieci i żona uniesli wzrok i odszukali oczy państwa Diggory . Dreszcz przeszedł im po kręgosłupie, gdy ujrzeli niewypowiedzianą groźbę w ich spojrzeniu.

- Co zrobiliśmy ? – powiedzieli do siebie państwo Diggory z stworzyli wyrwę między nimi, której może nawet magia nie będzie w stanie zaradzić.

- Obraziliście mnie moich braci i moja mamusie! - warknęła Shannon - osądzaliscie ze nasz tatuś nie jest naszym tatusiem ze nasza mamusia go zdradzała latami!

- Wnuczko przepraszam - mruknela łzami w oczach i próbowała ja przytulić

- Nie dotykaj mnie! - wycedzila Shannon - myślisz ze zwykłe przepraszam wystarczy?! – wrzasnęła Shannon - bo nie wystarczy i przestań dramatyzować. Może płynie w nas wspólna krew, ale jesteśmy sobie obce nigdy nas nie przytuliłaś nigdy nie powiedziałaś "kocham was" byłaś zimna i nienawidziłas naszą mamusie a tak nie zachowuje się prawdziwa babcia!

- Wiesz że jesteś idiotka - rzekła Narcyza niedowierzaniem do Emmy - to teraz wiesz jak mogłaś nie kochać swoich wnuków i osądzać ze Cho zdradzała Cedrika popatrz na ich jak Cho tuli się do Cedrika i jak wzdycha zadowolonym głosem wtulając się w niego jeszcze bardziej i to Ci wygląda ze go zdradzała ogarnij się kobieto!

- Tylnowybuchowe sklątki Hagrida! - syknął - Są ogromne... ledwo im uciekłem!

Potrząsnął głową i zniknął w innej alejce. Harry, pragnąc za wszelką cenę oddalić się od sklątek, ruszył żwawo naprzód. Minął zakręt, a tam... Wprost na niego sunął Dementor. Wysoki na dwanaście stóp, z zakapturzoną twarzą, z wyciągniętymi przed siebie gnijącymi, łuskowatymi rękami zbliżał się ku niemu jak ślepiec. Harry usłyszał jego świszczący oddech, poczuł, że ogarnia go lepki chłód, lecz już wiedział, co zrobić... Skupił się na najszczęśliwszej myśli, jaka mu przyszłando głowy: na wydostaniu się z labiryntu i świętowaniu zwycięstwa z Ronem i Hermioną.

- A co ze mną! - prychnela Ginny - już wtedy marzyłam sie kochać z tobą przecież byłeś moj chodź nie wiedziałeś jeszcze

- Ginny miałaś 13 lat! - krzyknęła Molly

A potem podniósł różdżkę i zawołał: - Experto patronum!

Srebrny jeleń wystrzelił z końca różdżki i pogalopował ku Dementorowi, który cofnął się gwałtownie i potknął o skraj szaty... Harry jeszcze nigdy nie widział Dementora, który się potknął.

- Klątwa Potterów! - zawołali męska cześć Potterów

- Poczekaj! - krzyknął, zbliżając się do niego śladem swojego srebrnego Patronusa - Jesteś boginem! Riddikulus! - Coś głośno trzasnęło i bogin eksplodował, zamieniając się w strzęp dymu.

- Żałuję że Neville nie startuje bo bym jeszcze raz zobaczył Sevusia który miał sobie długą, ozdobioną koronkami suknię i wysoki kapelusz z wypchanym, zjedzonym przez mole sępem na czubku, a na ręce dyndała mu olbrzymia szkarłatna torebka! - śmiał się Frank I Lily II stała z gracją i wdziękiem i parsknęła śmiechem kiedy widziała Franka II

- Nazywam się Severus Snape, uwielbiam przebierać się w kobiece babcine ciuszki! Teraz mam na sobie długą, ozdobioną koronkami suknię i wysoki kapelusz z wypchanym, zjedzonym przez mole sępem na czubku, a na ręce dynda mi olbrzymia szkarłatna torebka – drwił z Snape'a Frank II . Chodził po sali jak modelka na wybiegu, odwrócił się z gracją i wdziękiem – powiedzcie mi czy nie wyglądam seksy? – sala ryknęła śmiechem. Snape sprawiał wrażenie że miał ochotę go zamordować

- Tylko Sevus jest godny w chodzeniu moich starych ubrań - stwierdziła słodkim głosem Augusta, przejechałac sobie swoją obcisła koszula z falbankami i golfem na nogach miała obcisła skórzana spódnica z rozcięciem a na nogach miała szpilki z kłódka na zapieciach na bardzo wysokim obcasie i założyła nogę na nogę

- Tak mamusiu tylko Sevus kocha babcine ciuszki - rzekła rozbawiona Alicia I podchodząc do niej z niezwykla gracja  i wdziękiem bo miała szpilki z kłódka na zapieciach na bardzo wysokim obcasie Augusta stała żeby Alicia mogła się przytulić i przytuliła się do niej a ta bez wahania pocałowała ja w czoło Lady Longbottom wesnela zadowolonym głosem wtulając się w matkę jeszcze bardziej

- Moje słoneczko - odparła pani Longbottom miłością tuląc ja do swojej piersi nie chcąc jej puścić i wesnela zadowolonym głosem kiedy poczuła ze Alicia wtuliła się w nią jeszcze bardziej jeszcze - lepszej córeczki od Ciebie nie mogłam sobie wymarzyć kocham cię skarbie bardzo mocno i nie chce Cie po raz drugi stracić nie przeżyłabym bym tego

- Lepszej mamusi od Ciebie mamusiu nie mogłam sobie wymarzyć kocham cię bardzo mocno mamusiu - rzekła zadowolonym głosem wtulając się w Auguste jeszcze bardziej

Srebrny jeleń zniknął z pola widzenia. Harry bardzo by chciał go zatrzymać, żeby mieć towarzysza, ale ruszył naprzód, starając się iść tak szybko i cicho, jak było to możliwe, bacznie nasłuchując i przyświecając sobie różdżką. W lewo, w prawo, znowu w lewo... Już dwukrotnie znalazł się w ślepym zaułku. Ponownie rzucił zaklęcie czterech stron świata i stwierdził, że zmierza za bardzo na wschód. Zawrócił, skręcił w prawo i zobaczył przed sobą jakąś dziwną złotą mgiełkę. Zbliżył się do niej ostrożnie, kierując na nią promień światła z różdżki. To wyglądało na jakiś rodzaj czaru. A może by spróbować usunąć to z drogi?

- Reducto! - powiedział. Zaklęcie przeszyło mgiełkę, ale wisiała nadal. No tak, powinien to przewidzieć, przecież zaklęcie redukujące działa tylko na ciała stałe. A może po prostu spróbować w nią wejść? Zaryzykować, czy zawrócić? Wciąż się wahał gdy nagle ciszę rozdarł czyjś krzyk.

- Fleur? - ryknął Harry.

Fleur przytuliła się do Billa a po chwili była tulona przez matki siostry i córki

- Moje słoneczko - mruknely łzami w oczach panie Weasley i pani Delacour tuląc ją do swojej piersi nie chcąc jej puścić Fleur jeszcze bardziej się wtuliła czując od Molly i Apolonii bezwarunkowa miłość bo została pocałowała przez swoje matki i tylko wesnela zadowolonym głosem wtulając się matki jeszcze bardziej

- Babcie /Mamusie ja też chcę przytulić moja mamusie/ ciocie/ siostrzyczkę - i wszystkie przytuliły się do Fleur

- Siostryczko przy nas nic Ci nie grozi - odezwały się Nicole i Angelina całując ja w czoło Fleur wesnela zadowolonym głosem wtulając się w czarnowlosa i rudowłosa Ladys Weasley

- Jesteś już bezpieczna skarbie - mruknela Hermiona całując ja w czoło Fleur wesnela zadowolonym głosem wtulając się w brazowlosa Lady Weasley

- Nie wyobrażam sobie żebyś nie była moja siostra Fleur - oznajmiła Ginny całując ja w czoło Fleur wesnela zadowolonym głosem wtulając się w brazowlosa Lady Potter

- Nie wyobrażam sobie żebyś mogła mówić do mamusi i tatusia inaczej niż mamusia i tatuś - rzekła Charlotta

-Ja zawsze będę waszą siostra kochane i będę mówiła do mamusi i tatusia tylko per mamusia i tatuś - mruknela szczęśliwa Fleur w grupowym uścisku - Bill oto zadbał kochane tak samo jak jego bracia zadbali o was siostrzyczki - i wszystkie córki państwa Weasley przejechały po znaku i wesnely zadowolonym głosem czując magię swojego męża

- Tak - odezwały się patrząc na swojego męża iskierkami miłości Fleur przytuliła również swoje córki

- Boję się o Ciebie mamusiu - oznajmily jej córki blade przytulać się do niej jeszcze bardziej więc pani Weasley pocałowała je po czole wszystkie córki wesnely zadowolonym głosem wtulając się w matkę jeszcze bardziej - jestem przerażona ze tak wyglądał ten turniej mamusiu

- Moje słoneczka - rzekła miłością - jestem z was taka dumna - tuląc je do swojej piersi

- Delacur nic się nie stało przecież! - krzyknęła Pansy Molly popatrzyła na nią takim wzrokiem żeby się zamknęła

Cisza. Rozejrzał się. Co jej się stało? Krzyk dobiegł chyba gdzieś z przodu. Wziął głęboki wdech i wkroczył w zaczarowaną mgiełkę. Świat przekręcił się do góry nogami. Harry zwisał z ziemi, włosy mu opadły, okulary dyndały, a pod nim ciemniała bezdenna, upstrzona gwiazdami otchłań nieba. Przycisnął okulary w obawie, że za chwilę spadną w niebo, i znieruchomiał przerażony, nie wiedząc, co zrobić. Wisiał, jakby był przyklejony do trawy, która teraz stała się sklepieniem labiryntu. Zamarł ze strachu, przekonany, że gdyby tylko spróbował ruszyć nogą, odpadłby od ziemi i runął w ciemną otchłań nieba. 'Myśl'. Powiedział sobie, a krew nabiegła mu do głowy. Myśl...' Ale nie znał zaklęcia na nagłe odwrócenie się świata do góry nogami. Czy ośmieli się oderwać stopę od ziemi? Miał tylko dwa wyjścia - spróbował ruszyć się z miejsca, albo wystrzelić czerwone iskry i wycofać się z trzeciego zadania.

- Proszę Cię wycofaj się! - prosiła przerażona Lily Ginny wtuliła się w niego jeszcze bardziej

- Lily córeczko Harry to Potter  - mruknela Euphemia - myślę ze sie nie wycofa bo jest uparty i myślę że ma to po tobie

Im zdarzyła odpowiedzieć pani Potter podeszła do swojej córki z gracją i wdziękiem bo mając na sobie szpilki z kłódka na zapieciach na bardzo wysokim obcasie jak jej pocałowała ją w czoło i poczuła że córka wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej - mamusiu kocham cię

- Ja też Cie kocham skarbie - stwierdziła miłością Euphemia tuląc ją do swojej piersi

- Myślę że wszystkie matki sa uparte i stanowcze - stwierdził Fleomont

Zamknął oczy, żeby nie widzieć bezdennej otchłani pod sobą, i z najwyższym trudem oderwał prawą stopę od trawiastego sklepienia. Nagle świat odwrócił się ponownie. Harry upadł na kolana na cudownie stały grunt. Jeszcze przez chwilę czuł porażającą słabość we wszystkich członkach, a potem wziął głęboki, uspokajający oddech, wstał i ruszył naprzód, oglądając się przez ramie. Złota mgiełka zamigotała ku niemu niewinnie w blasku księżyca. Zatrzymał się na skrzyżowaniu dwóch ścieżek i rozejrzał za jakimś śladem po Fleur.

- Fleur/ mamusiu/ ciociu gdzie jesteś? - pytały przerażone kobiety i dziewczyny

- Delacour nie jest żadną potężna czarownicą jak wszystkie Delacour tylko są plaskitowywi.... - im się zorientował Domique z całej siły stanęła bardzo wysokimi obcasami na stopy Goyle . Ten jęknął z bólu. Zrobił się czerwony, oczy wyszły mu z orbit,

- Lady Jordan! - zawołała Minevra

- Zapamiętam co powiem Goyle - wycedzila Domique - moja mamusia Fleur oraz babcia Apolonia ciocia Gabriele czyli kobiety należące od krwi do rodu Delacour nie są plaskikowyni lalkami ale widzę, że lubisz ten rodzaj bólu nie gorylku i nie nie mogę ich zdjąć bo mają kłódki na zapieciach i muszę w nich chodzić cały czas – i odeszła, a ten spadł z krzesła i jęczał z bólu, a rudowłosa przytuliła się do Fleur ,a ona ją mocno objęła i pocałowała ją w czoło Lady Jordan wesnela zadowolonym głosem wtulając się matkę jeszcze – następnym razem powieszę Cię za jaja z najwyższej wieży. - dodała do niego ociekajaca słodyczą

- Widzisz Goyle , moja córeczka właśnie Cię ostrzegła – stwierdziła Fleur – bo kobietami z rodziny Delacour jest tak, że jeżeli drwisz z jednej kobiety z tej rodziny, to drwisz z nami wszystkimi. Nie ważne, że  teraz nazywam się Weasley a Gabriele Creevey , ale urodziliśmy się w rodzinie Delacour

Był pewny, że to ona krzyknęła. Co takiego mogła napotkać? Czy nic się jej nie stało? Nie zobaczył czerwonych iskier - czy to oznacza, że jakoś sobie poradziła, czy może wpadła w takie tarapaty, że nie mogła już posłużyć się różdżką? W końcu wybrał prawą ścieżkę, czując narastający niepokój, ale jednocześnie nie mógł się powstrzymać od myśli: jednego rywala mniej... Puchar musi już być gdzieś blisko, wygląda na to, że Fleur odpadła.

Fleur wtuliła się w męża jeszcze bardziej a Bill pocałował ją w czoło pani Weasley wesnela zadowolonym głosem wtulając się w niego

Doszedł aż tak daleko... Może naprawdę uda mu się zwyciężyć? Po raz pierwszy od chwili, gdy zupełnie niespodziewanie został czwartym reprezentantem, ujrzał w wyobraźni samego siebie trzymającego wysoko nad głową Puchar Turnieju Trójmagicznego - na oczach całej szkoły... Przez następne dziesięć minut nic się nie wydarzyło, prócz tego, że kilka razy zabrnął w ślepy zaułek. Dwukrotnie wszedł w tę samą złą ścieżkę. W końcu znalazł nową alejkę i zaczął biec, wymachując różdżką, a jego cień podskakiwał i wydłużał się na ścianie żywopłotu. A potem minął zakręt i znalazł się oko w oko ze sklątką.

- Kumpel Hagrida - krzywił się Ron

- To nie kumpel tylko synuś Hagrida - poprawił Jared

- Czyli co sklatcko? - pytali Fred i George - chodź do mamusi kochanie - dodali naśladując głos Hagrida większość ludzi krzywiła się

Cedrik miał rację - była ogromna. Miała z dziesięć stóp i przypominała gigantycznego skorpiona. Długie żądło chwiało się ponad grzbietem, gruby pancerz połyskiwał w świetle różdżki. - Drętwota! - Zaklęcie ugodziło w pancerz sklątki i odbiło się od niego, Harry uchylił się w ostatniej chwili, ale poczuł swąd spalonych włosów: zaklęcie musnęło mu czubek głowy. Z końca sklątki wystrzelił pióropusz ognia. Potwór skoczył ku niemu. - Impedimento! - ryknął Harry. I tym razem zaklęcie ugodziło w pancerz sklątki i odbiło się od niego. Harry cofnął się gwałtownie i upadł

- Tatuś! - krzyknęly przerażone córki Harrego

- Harry! - krzyknęly przerażone żona siostry matki Harrego

- Wujek Harry! - krzyknęly przerażone córki Harrego

- IMPEDIMENTO! - Sklątka znieruchomiała o kilka cali od niego - udało mu się trafić jawnie osłonięte pancerzem mięsiste podbrzusze. Dysząc ciężko, odczołgał się od niej, zerwał na nogi i pobiegł w przeciwną stronę.

- Harry nie powinien być dopuszczony to tego turnieju! - warknal Rogacz

Zaklęcie spowalniające działało tylko przez pewien czas i sklątka mogła w każdej chwili odzyskać zdolność ruchu. Skręcił w lewo i stanął w ślepym zaułku, zawrócił, skręcił w prawo i znowu natrafił na żywopłot. Zatrzymał się, serce biło mu jak młotem, użył ponownie Zaklęcia Czterech Stron Świata, wrócił do rozwidlenia i wybrał ścieżkę na północny-zachód. Biegł tą nową ścieżką przez kilka minut, gdy obok siebie usłyszał czyjeś kroki.

Harry i Cedrik wymienili spojrzenia Ginny i Cho które siedziały im na kolanach wtuliły sie w nich jeszcze bardziej

Ktoś najwyraźniej biegł alejką równoległą do jego ścieżki. Zatrzymał się i zamarł bez ruchu.

- Co ty robisz? - usłyszał krzyk Cedrika - Co ty, do diabła, robisz? - A potem głos Kruma:

- Crucio!

- TATUŚ/ TATO/ CEDRIK! - rykneli przerażeni Cho płakała i wtuliła się w niego jeszcze bardziej

Powietrze wypełniły wrzaski Cedrika.

- PRZESTAŃ! PRZESTAŃ! - ryczeli

- Zamorduje go! - warkneli Bruce i Brandon

- Uspokójcie się wszyscy! - krzyknąl Cedrik

- JAK MAM SIĘ USPOKÓJ! - warknęła Cho i jego dzieci

- To nie była wina Kruma - oznajmił Harry - został zaczarowany bo dostał zaklęciem imperio i kazał mu rzucił na Cedrika zaklęciem Cruciatus

- Przez kogo! - zawołała Lily I

- Bartiego Croucha juniora - odpowiedziała Hermiona - który był przebrany nauczyciela obrony prxed czarnej magii - im się Crouch zorientował Cho z całej siły kopnela go w jaja kolanem ze oczy wyszły mu z orbit a profesor Sprout podeszła do swojego ucznia z niezwykla gracja i wdziękiem i mocno go przytuliła miała na sobie obcisłe spodnie i koszule Elegancka Bluzka Damska z Wysokim Kołnierzem w Jednolitym Kolorze a na nogach miała szpilki na 12 cm obcasie większość ludzi patrzyła na nią wielkimi oczami i otwarta szczęka wyglądały bardzo seksowne

- No co jestem bardzo grzeczna dziewczynka - oznajmiła szczęśliwa pani Sprout - i przestrzegam etykietę dobrego zachowania i jako grzeczna dziewczynka chodzę w takim mundurku jaki każe mi chodzić Hogwart - a późnej zwróciła się do Cho - kochaj go skarbie bo na to zasłużył

- Ja Cedrika kocham i jestem bardzo szczęśliwa ze mnie zaznaczył na swoją partnerkę - i przejechała po znaku i wesnela zadowolonym głosem Crouch jęczał trzymał się za krocze - A ty przestań się mazać i tak nie miałeś z tego swojego ptaszka wielkiego pożytku! - wycedzila jadowicie pani Diggory że większość ludzi patrzyła ma Cho wielkimi oczami i otwarta szczęka

- Panno - zaczął Dumbledore

- Pani Diggory! - poprawiła go Cho

- Przez pani pan Crouch

- Zasłużył na to! - warknęła Cho wtulając się w męża jeszcze bardziej a Cedrik pocałował ją w czoło a ta wesnela zadowolonym głosem wtulając się w męża jeszcze bardziej

- Dzięki tobie jestem bezpieczny - mruknął jej do ucha podniecony

- Ten znak chroni nas przed innymi więc kochaj się ze mną proszę - wyszeptała mu do ucha

- Muszę się z tobą kochać skarbie - stwierdził natychmiast pan Diggory

- Musisz - zgodziła się pani Diggory podniecona

Harry, przerażony, zaczął gorączkowo szukać jakiegoś przejścia do ścieżki Cedrika. Nie znalazł go jednak, więc ponownie spróbował zaklęcia redukcyjnego. Nie podziałało zbyt skutecznie, ale wypaliło w żywopłocie niewielką dziurę, którą powiększył, łamiąc nogą grube gałęzie, aż udało mu się przebić na drugą stronę. Przecisnął się przez otwór, rozdzierając sobie szatę, i spojrzał w prawo. Zobaczył Cedrika, wijącego się i dygocącego na ziemi.

- Zrób coś! - krzyknęła Cho do Harrego

Nad nim stał Krum. Harry podźwignął się na nogi i wycelował różdżkę w Kruma. Ten spojrzał w jego stronę, odwrócił się i zaczął uciekać.

- Drętwota! - ryknął Harry. Zaklęcie ugodziło Kruma w plecy. Zatrzymał się w pół kroku i upadł na twarz. Harry podbiegł do Cedrika, który przestał się wić i leżał, dysząc ciężko i zakrywając sobie twarz rękami. - Nic ci nie jest? - zapytał szorstko Harry, chwytając go za ramię.

- Nie - wydyszał Cedrik - Nie mogę w to uwierzyć... Podkradł się do mnie z tyłu... Kiedy się odwróciłem, już celował we mnie różdżką... - Wstał. Wciąż cały się trząsł. Obaj spojrzeli na leżącego nieruchomo Kruma.

- Mnie też trudno w to uwierzyć... - powiedział Harry - Myślałem, że jest w porządku...

- Ja też - mruknął Cedrik.

- Jest w porządku tylko został zaczarowany - mruknął Harry

- Słyszałeś wcześniej krzyk Fleur?

- Tak... Ale chyba nie myślisz, że Krum ją też dopadł?

- Nie wiem - odpowiedział powoli Harry - Zostawimy go tutaj?

- Nie. Uważam, że powinniśmy wystrzelić czerwone iskry, żeby ktoś go zabrał, bo inaczej może go pożreć jakaś sklątka. - Zasłużył na to - mruknął Cedrik, ale podniósł różdżkę i wystrzelił w powietrze snop czerwonych iskier, które zawisły wysoko nad Krumem, znacząc miejsce, w którym leżał.

- Jesteś niesamowity i w takim mezszyznie się zakochałam - mruknela Cho ogarniając swoje włosy Cedrik nie mógł się powstrzymać pocałował ją w znak a ona wydała z siebie głośne wesnecie zadowolenia - Och Cedrik tak bardzo Cie kocham

- Będziesz siedzieć na moich kolanach piękna?

- Jestem twoją żoną to mój obowiązek przystojniaku - mruknela podniecona

- Grzeczna dziewczynka - i ponownie pocałował ją w znak a wesnela zadowolonym głosem wtulając się w męża jeszcze bardziej

- Kocham być grzeczna dziewczynka panie Diggory i kocham siedzieć na Pana kolanach panie Diggory - wyszeptała mu do ucha niezwykle erotyczne

Przez chwilę stali obaj w ciemności, rozglądając się wokoło. Potem Cedrik powiedział:

- Chyba powinniśmy iść dalej...

- Co?... Och... tak... słusznie... - Był to dziwny moment. On i Cedrik na krótko sprzymierzyli się przeciw Krumowi, a teraz uświadomili sobie ponownie, że są przeciwnikami. Ruszyli w milczeniu ciemną ścieżką, a potem Harry skręcił w lewo, a Cedrik w prawo. Wkrótce odgłos kroków Cedrika ucichł w oddali. Harry szedł, używając od czasu do czasu Zaklęcia Czterech Stron Świata, aby się upewnić, czy zmierza we właściwym kierunku. Bardzo paliło go pragnienie zdobycia pucharu, ale aż trudno mu było uwierzyć w to, co zrobił Krum. Użycie jednego z Zaklęć Niewybaczalnych wobec innej istoty ludzkiej oznaczało spędzenie reszty życia w Azkabanie, tak im powiedział Moody.

- To tak jest - stwierdził Jared

Czy to możliwe, by Krum aż tak bardzo pragnął zwycięstwa Przyspieszył. Coraz częściej natrafiał na ślepe zaułki, ale gęstniejąca ciemność upewniała go, że zbliża się coraz bardziej do samego środka labiryntu. A potem, u wylotu długiej, prostej ścieżki zobaczył jakiś ruch, a promień bijący z końca jego różdżki padł na niezwykłe stworzenie, które dotąd widział tylko na obrazkach w Potwornej Księdze Potworów. Był to sfinks. Miał tułów lwa, wielkie łapy z pazurami i długi żółtawy ogon zakończony brązowym pędzlem, lecz głowę kobiety.

- Witamy kolejna psiapsiolke Hagrida - stwierdził Ron

- Ron on już ma Olimpe - oznajmiła Hermiona

- Madame Maxime nie jest moja dziewczyna! - krzyknął Hagrid dziewczyny wywrócily oczami

Kobieca głowa zwróciła na Harry'ego swoje wydłużone, migdałowe oczy. Uniósł różdżkę i zawahał się. Sfinks nie prężył się do skoku, tylko krążył od jednej ściany alejki do drugiej, zagradzając mu drogę. A po chwili przemówił głębokim, ochrypłym głosem:

- Jesteś bardzo blisko celu. Najkrótsza droga wiedzie obok mnie.

- Więc... więc może mnie przepuścisz? - powiedział Harry, przeczuwając, jaka będzie odpowiedź.

- Nie - odrzekł sfinks, nadal krążąc po ścieżce - Nie przepuszczę cię, jeśli nie odgadniesz mojej zagadki.

- To co dla ciebie Hermiona - mruknął Harry przyciągając Ginny do swojej piersi która wesnela zadowolonym głosem wtulając się w męża jeszcze bardziej

- Uwielbiam zagadki - stwierdziła pani Weasley

Jeśli zgadniesz za pierwszym razem, przepuszczę cię. Jeśli się pomylisz, rzucę się na ciebie. Jeśli będziesz milczał, pozwolę ci odejść, ale tylko tam, skąd przyszedłeś. Żołądek Harry'ego zrobił się bardzo ciężki. To Hermiona była dobra w takich łamigłówkach, nie on. Szybko ocenił swoje szansę. Jeśli zagadka będzie zbyt trudna, będzie milczał, odejdzie bez szwanku i spróbuje znaleźć inną drogę do środka labiryntu.

- Dobra - powiedział - Mógłbym usłyszeć tę zagadkę?

- Jestem ciekawa zagadki - mruknela Rose - na pewno będzie ciekawa

- Córeczko jesteś taka podobna do swojej matki - stwierdził Ron patrząc na córkę

- Bo zawsze mówiłeś tatusiu ze odziczylam inteligencję wygląd po mamusi - uśmiechnęła się szeroko do Hermiony - tylko włosy mam po tobie tatusiu

- Sfinks przysiadł na tylnych łapach pośrodku alejki i wyrecytował:

Najpierw pomysł o kimś, kto żegna się czule, Potem się zastanów, czego ci brakuje, Gdy mówisz o chłopcu, że kogoś całuje. Wreszcie dodaj do tego sam końca początek, Albo koniec początku. Już złapałeś wątek. Bo gdy to połączysz - już spokojna głowa, Wyjdzie ci stworzenie, chociaż nie osoba, Którego byś nigdy nie chciał pocałować.

- Odpowiedź brzmi różowa ropucha! - palneli Fred i George Lee a ich żony popatrzyli na nich niedowierzaniem ogarniając ich włosy i całując je po znaku Ladys Weasley głośno wesnely zadowolonym głosem wtulając się w swojego męża jeszcze bardziej a Umbridge zrobiła się czerwona

Harry wytrzeszczył oczy i szczęka mu opadła.

- Czy mógłbym... ee... wysłuchać tego jeszcze raz... może trochę wolniej? - Sfinks mrugnął do niego, uśmiechnął się i powtórzył wierszyk - A więc rozwiązaniem zagadki jest nazwa stworzenia, którego bym nie chciał pocałować? - zapytał Harry.

- Ja bym nie chciał pocałować Ropuche - oznajmił Jared

-Odpowiedział nie jest ropucha wujaczku tylko pająk - odpowiedziały Emilly i Rose

- Widać że jesteście córkami Hermiony - stwierdzil Harry uśmiechnal się szeroko

- Bo to moje córeczki Harry - oznajmiła szczęśliwa pani Weasley podchodząc do córek z niezwykla gracja i wdziękiem a, one wtuliły sie do jej piersi i pocałowała je po czole jej córki wesnely zadowolonym głosem wtulając się w matkę jeszcze bardziej

- Kocham Cię mamusiu mruknely a Emilly dodała - jestem dumna że mam taką mamusie i takiego tatusia innej mamusi i tatusia nie chce

- Jestem twoją mamusie a Ron jest twoim tatusiem kochanie i nic tego nie zmieni masz subskrypcję dożywotnią i zawsze będziesz nasza córka a my twoimi rodzicami ten znak który masz na szyi jest kontraktem dozywotnim z rodem Weasley

- Tak mamusiu jestem dumna że noszę nazwisko Weasley i mam znak który dał mi Hugo - i przejechała po znaku i wesnelam zadowolonym głosem bo poczuła magię Huga a następnie usiadła mu na kolanach i mocno się wtuliła do jego piersi a ten pocałował ją w czoło Emilly wesnela zadowolonym głosem wtulając się w męża jeszcze bardziej

- Kocham Cię przystojniaku

- Kocham Cię piękna

Sfinks tylko się uśmiechnął tajemniczo. Harry uznał to za odpowiedź twierdzącą i zaczął się gorączkowo zastanawiać. Było mnóstwo stworzeń, których nie chciałby pocałować. Natychmiast przyszła mu na myśl sklątka tylnowybuchowa, ale coś mu mówiło, że nie jest to właściwa odpowiedź. Trzeba jednak skorzystać ze wskazówek.

- Mam pomyśleć o kimś... - mruknął, patrząc na sfinksa - kto żegna się czule... to będzie... przyjaciel.

- Ropucha zegna się czuje z klientem za jak zwana usługę - stwierdził Seamus większość miała odruch wymiotny

- TY WSTRĘTNY BACHORZE! - ryknela Dolores ale zbladla kiedy Lucy wyciągnęła różdżkę w stronę Ropuchy

- Tak sie zastawiałam gdzie Cie strzelić żeby bolało bo nie pozwolę żeby taka wstrętna ropucha obrażała mojego tatusia! - warknęła pani Fimigan

- Moja bohaterka! - uśmiechnal się Seamus przytulać ja do swojej piersi i pocałował ją w czoło Lucy wesnela zadowolonym głosem wtulając się w ojca jeszcze bardziej

- Tatuś!

- Kiedy powiedziałaś do mnie pierwszy raz tatuś było to moje jedno z najlepszych wspomnień córeczko - uśmiechnal się szeroko do córki - i dalej mnie tak nazywasz

- Moje też tatusiu - zgodziła się z nim Lady Fimigan - zawsze będę się zwracała do moich rodziców tylko mamusia i tatuś bo mamusia i tatuś Patricka są też moimi rodzicami tatusiu i jako lady Fimigan muszę przestrzegać zasad dobrego zachowania bo wtedy i tylko wtedy będę grzeczna dziewczynka tatusiu, a ja kocham być grzeczna dziewczynka tatusiu - i odwróciła się z niezwykla gracja i wdziękiem i poszła z gracją i wdziękiem do swojego męża i usiadła zadowolona na kolanach swojego męża i wtuliła się w niego jeszcze bardziej a ten pocałował ją w czoło Lucy wesnela zadowolonym głosem wtulając się w męża jeszcze bardziej

- Chodź kochanie - wyszeptał iskierkami miłości Seamus do pani Fimigan więc Susan bez wahania usiadła na jego kolanach zadowolona i wtuliła się w niego Seamus pocałował ją w czoło a Lady Fimigan wesnela zadowolonym głosem wtulając się w męża jeszcze bardziej Allison patrzyła na nią ich z miłością

Nie, nie, to nie jest moja odpowiedź! - Jak się ktoś czule żegna... to mówi „Pa!" Jeszcze do tego wrócę... Możesz mi powtórzyć' następną wskazówkę? - Sfinks powtórzył następne linijki wierszyka - Jak mówię o chłopcu, który kogoś całuje... - powtórzył Harry, czując, że wpada w popłoch - D-dlacze-go akurat chłopiec? Ee... nie mam p-poj˛ecia... to chyba z- zakochany... Nie, p-przepraszam, trochę się ją... jąkam... Mam! Chłopiec JĄ całuje!

- Mam ochotę tylko Ciebie całować w usta znak i twoje boskie ciało - mruknął Harry ogarniając jej włosy i całując ja w znak Ginny głośno wesnela zadowolonym głosem wtulając się w męża jeszcze bardziej

- O moj Merlinie jak uwielbiam jak mnie tam całujesz! - jęknęla zachwycona pani Potter

- Ja uwielbiam jak chodzić gracja i wdziękiem na tych bardzo wysokim obcasach i ubierasz obcisłe ubrania podkreślające teoja seksowna i wysportowana figure i kobiece kształty i nosisz biżuterie rodem Potterów mruknął Harry patrząc na żonę jak na 8 cud świata

- Jestem Lady Potter lady królewskiego i starożytnego rodu Potterów i muszę tak chodzisz i nosić tą biżuterie bo przestrzegam etykietę dobrego zachowania i przestrzegajac tych zasad wtedy i tylko wtedy bardzo grzeczna dziewczynka skarbie - wyszeptała i pocałowała go w namiętnie w usta jej mąż wesnal zadowolonym głosem oddając pocałunek taka sama mocą

- Jesteś bardzo grzeczna dziewczynka lady Potter - szeptał zadowolonym głosem bo namiętnym pocałunku jaki sprawiła mu Ginny całując go w czoło ta wesnela zadowolonym głosem wtulając się w męża jeszcze bardziej

- Czy możecie się uspokoić! - jeknal Marcus

- Zajmij się lepiej Amélie Marcus gapisz się na nią cały czas - stwierdziła Ginny - wytrzyj się bo się ślinisz

- Nie slinie się! - wycedzil lord Black

- Ślinisz się może być zaprosił ta piękna wille na randkę - stwierdził Jared a Daphne wtuliła się w niego jeszcze bardziej a willa popatrzyła na Marcusa z nadzieją

- Mam zajebisty pomysł cioteczko! - wyzszezyl się Louis do Amelie - żeby twój Lord Black był twój - reszta chłopaków pokiwało głowami a i ich żony wtuliły sie w nich

Początek końca... Czy mógłbym jeszcze raz usłyszeć te linijki o końcu i początku? - Sfinks powtórzył dwie środkowe linijki - Koniec początku... - powtórzył Harry - początek końca... to już chyba naprawdę koniec... - Sfinks uśmiechnął się do niego - PA... i JĄ... - teraz Harry sam zaczął chodzić od jednej do drugiej ściany alejki - pa... stworzenie, które całuje chłopiec... nie, on JĄ całuje, a ja bym go nie pocałował... PAJĄK!

Sfinks uśmiechnął się jeszcze szerzej, powstał, przeciągnął się i usunął na bok, robiąc mu przejście.

- Brawo Harry /tatuś/ Wujek! - zawolaly szczęśliwe kobiety w jego życiu

- Tak bardzo Cie kocham Harry - mruknela Ginny

- Dzięki! - powiedział Harry i ruszył szybko naprzód, zdumiony własną bystrością. Teraz musi już być blisko, na pewno... Różdżka powiedziała mu, że idzie w dobrym kierunku... jeśli tylko nie napotka czegoś okropnego, ma szansę... Doszedł do nowego rozwidlenia ścieżek. - Wskaż mi! - szepnął ponownie do różdżki, a ta wykonała obrót i wskazała na prawą ścieżkę. Zagłębił się w nią i po chwili ujrzał światło. Ze sto jardów przed nim połyskiwał na cokole Puchar Turnieju Trójmagicznego. Harry puścił się biegiem, gdy nagle zobaczył przed sobą jakąś ciemną postać. To Cedrik zmierzał prosto ku pucharowi. Pędził, ile sił w nogach i Harry zrozumiał, że nigdy go nie dogoni; Cedrik jest wyższy i ma dłuższe nogi... Nagle zobaczył coś wielkiego nad żywopłotem z lewej strony, coś, co poruszało się szybko wzdłuż ścieżki przecinającej prostopadle tę, którą biegli, coś, co posuwało się tak szybko, że za chwilę Cedrik na to wpadnie... a Cedrik utkwił oczy w pucharze i na pewno tego nie widzi... - Cedrik! - ryknął Harry - Na lewo! - Cedrik spojrzał w bok i przyspieszył rozpaczliwie, w ostatniej chwili unikając zderzenia z tym czymś, ale potknął się i upadł.

Cho wtuliła się w niego jeszcze bardziej a dziewczyny i kobiety przyłożyły rękę do ust przerażone

Różdżka wypadła mu z ręki, a tuż przy nim pojawił się olbrzymi pająk.

- Pppaaajakkk! - jęknęli bladzi Ronowe i Scorpius - czemu zawsze muszą być pająki nie mogą być np kozy!

- Oddychaj wdech i wydech - powiedziały Hermiona i Rose a oni wtuliły sie w swoje żony

- Twój synalek boi się pająków nasmiewali się z Dracona Goyle Crabbe więc Rose zmieniła w ich małpy sala ryknela śmiechem większość z nich leżała ze śmiechu śmiejąc się nieboglosy

- Lady Malfoy!! - krzyknęła Minne zszokowana

- No co byli bardzo niegrzecznyni chłopcami - stwierdziła lady Malfoy niewinnie i wtuliła się w Scorpiusa jeszcze bardziej

- Moja bohaterka - mruknął Scorpius ogarniając jej włosy i całując ja w znak Rose głośno wesnela zadowolonym głosem wtulając się w męża jeszcze bardziej kocham cię piękna

- Tak bardzo Cie kocham przystojniaku - mruknela do jego piersi zachwycona tym ze musi siedzieć na jego kolanach Minevra zmieniła ich w ludzi a ci patrzyli na nią morderczym wzrokiem

- Moja córeczka zmieniła was goryli bo jesteście gorylami - oznajmił Draco uśmiechnąć się z drwina - dobra robota córeczko tatuś bardzo mocno Cie kocha

- Dziękuję tatusiu ja tatusia tez bardzo mocno kocham - odpowiedziała szczęśliwa pani Malfoy

- Drętwota! - ryknął Harry. Zaklęcie trafiło w olbrzymi, włochaty, czarny tułów pająka, ale równie dobrze mógł go trafić kamieniem: pająk podskoczył, obrócił się i ruszył na Harry'ego - Drętwota Impedimento! Drętwota! - Nic to nie dało - pająk był tak wielki, albo posiadał tak silną magiczną moc, że zaklęcia tylko go rozwścieczyły. Harry zdążył zobaczyć osiem błyszczących, czarnych ślepi, ostre jak brzytwy szczypce... i... Pająk chwycił go przednimi nogami i uniósł w górę.

Kobiety i dziewczyny przyłożyły rękę do ust przerażona

- To już było - stwierdził beztrosko Harry - najważniejsze ze Ginny siedzi mi na kolanach i się do mnie przytula nazywa się Lady Potter ma znak na szyi chodzi w obcisłych ubraniach podkreślające swoją seksowną figure i kobiece kształty i chodzi z szpilkach które mają kłódki na zapieciach na bardzo wysokim obcasie z gracją i wdziękiem do tego mam jeszcze trzy kochane córeczki które nazywają mnie tatusiem i które ubierają się tak samo jak ich mamusia i siedzą na kolanach swojego męża - Ginny wywróciła oczami i zarumieniła się

- Tato! - przestań jęknęli jego synowie

- Ja jestem grzeczna dziewczynka tatusiu - córki uśmiechnęły się szeroko do Harrego i wtuliły się w męża jeszcze bardziej

Harry zawisł w powietrzu, wierzgając rozpaczliwie, żeby się uwolnić; jedną nogą trafił między potworne szczypce i nagle poczuł porażający ból.

Krzywił się większość zbladla patrzyła na Harry'ego wielkimi przerażonymi oczami który wtulił sie Ginny

- Musze się z tobą kochać Ginny - wyszeptał Harry do jej ucha

- Jestem cała twoja skarbie - oznajmilia i miała iskierki miłości w oczach i pocałowała go w usta

- Wiecie oni tak cały czas nie mogą bez siebie być nawet po tylu latach małżeństwa patrzą na siebie z takim samym wzrokiem jak na początku jak zaczęli chodzić ze, sobą - skomentował to Bill - w sumie tak samo ja patrzę na Fleur a ona na mnie Fleur pokiwała głową i pocałowała go w namiętnie w usta

- Mam tak samo - skomentowali mężczyźni a ich żony pocałowały ich w usta

Usłyszał Cedrika wrzeszczącego „Drętwota!", ale i jego zaklęcie nie robiło na potworze żadnego wrażenia- pająk ponownie rozwarł szczypce - Harry zdołał unieść różdżkę, krzycząc: „Expelliarmus!". Podziałało. Zaklęcie rozbrajające spowodowało, że pająk go puścił, i Harry spadł z wysokości dwunastu stóp na swoją już poranioną nogę która ugięła się pod nim.

Większość zbladlo

- Tatuś - mruknela Olivia łzami w oczach na Harry'ego podbiegła do niego i mocno się wtuliła Harry'ego pocałował ją w czoło pani Potter wesnela zadowolonym głosem wtulając się w ojca jeszcze bardziej a późnej popatrzyła na Croucha morderczym wzrokiem

- Ginny powiedziała mi sekrecie jak sie kochaliśmy że moje blizny ją podniecają - odezwał się beztrosko Harry Ginny popatrzyła na niego morderczym wzrokiem i zarumieniła się mocno

- Tato przestań nie chce tego słuchać! - jęknęli ich synowie a on podszedł do niej i pocałował ją w namiętnie w usta pani Potter wesnela zadowolonym głosem oddając pocałunek taka sama mocą i patrzyli na siebie z iskierkami miłości

Bez zastanowienia wycelował różdżkę w podbrzusze pająka, tak jak to zrobił, walcząc ze sklątką, i wrzasnął „Drętwota!" w tej samej chwili, gdy zrobił to Cedrik. Dwa połączone zaklęcia dokonały tego, czego nie mogło dokonać jedno - pająk wywrócił się brzuchem do góry, miażdżąc cielskiem pobliski żywopłot i zasypując ścieżkę plątaniną włochatych odnóży.

- Harry! - usłyszał krzyk Cedrika - Nic ci nie jest? Nie przygniótł cię?

- Nie - wydyszał Harry. Spojrzał na nogę. Mocno krwawiła.

Lily Nicole Jesscia przytuliły Harry'ego

- nie mogę oddychać! - jeknal Harry

Na porwanej w strzępy szacie dostrzegł ślady gęstej, kleistej wydzieliny ze szczypców pająka.

Spróbował wstać, ale noga odmówiła mu posłuszeństwa. Oparł się o żywopłot, chwytając oddech i rozglądając się wokoło. Cedrik stał, oddalony zaledwie o stopę od pucharu, który połyskiwał za jego plecami - No to go bierz - wydyszał
Harry - No, dalej, bierz go. Jest twój.

- Ja już mam swoją nagrodę - oznajmił Harry patrzac na Ginny która popatrzyła na niego iskierkami miłości - moja rodzina jest moja nagrodą mam żonę która jest najseksowniejsza najpiękniejsza najpotężniejszą rudowlosa o czekoladowych oczach i ma piegi i jeszcze ubiera seksowne i chodzi z niezwykla gracja i wdziękiem na bardzo wysokich obcasach jak na Lady Potter przystało a ja nie mogę się oderwać od niej wzroku do tego mam szóstkę dzieci trzech chłopaków i trzy rudowłose dziewczynki które mówią do mnie tylko tatuś

- Tatusiu odkąd podpisałam kontrakt wiązacy rodem Potterów i stałam się dożywotnia Lady Potter moim obowiązkiem jest mówić do rodziców mojego męża tylko mamusia i tatuś bo od tamtej chwili staliście się moimi rodzicami i naprawdę nie obchodzi mnie zdanie innych ludzi - oznajmiłe szczęśliwe i mocą stali Olivia i Amelia II podchodząc do niego z z niezwykla gracja i wdziękiem przytulając się do Harrego - kocham cię tatusiu

- Tatuś też będzie was dożywotnio kochać razem z waszą mamusia bo jesteście naszymi córkami i już na wieczność - i pocałował je po czole Olivia i Amelia II wesnely zadowolonym głosem wtulając się w ojca jeszcze bardziej

- Was tatuś ma rację skarby - uśmiechnęła się Ginny

- Tak mamusiu - stwierdziły Ladys Potter - tatuś ma rację jesteście moimi rodzicami już na wieczność - przytulając się do Ginny - kocham cię mamusiu - a ta odpowiedzi pocałowała je po czole Olivia i Amelia II wesnely zadowolonym głosem wtulając się w matkę jeszcze bardziej a później usiadły zadowolone na kolanach swojego męża i wtuliły się do ich

Ale Cedrik nie poruszył się. Stał, patrząc na Harry'ego. Po chwili odwrócił się i spojrzał na puchar. Harry ujrzał przemożne pragnienie na jego twarzy, ozłoconej blaskiem pucharu. Znowu się odwrócił i spojrzał na Harry'ego, który złapał się żywopłotu, aby nie upaść. Cedrik wziął głęboki oddech.

- Ty go weź. To ty powinieneś wygrać. Już po raz drugi uratowałeś mi życie.

- Przecież to nie tak ma być - powiedział Harry. Czuł się podle: noga bardzo go bolała, zresztą cały był obolały po rozpaczliwych próbach uwolnienia się od pająka, a w końcu Cedrik okazał się lepszy, tak jak okazał się lepszy, kiedy pierwszy zaprosił Cho na bal.

- Tylko Ginny do ciebie pasuje Harry - oznajmił Rogacz - żadna inna dziewczyna oprócz Ginny do Ciebie nie pasuje na szczęście odziedziczyłes inteligencję po mnie i wybrałeś sobie rudowłosa piękną kobietę z mocnym charakterkiem jak ja bo ja zwykły Rogacz wybrałem twoja mamę rudowłosa bogini która wstąpiła na ziemię która jest najpiękniejsza seksowniejsza o zielonach oczach i rudych włosach to tego moja bogini jeszcze ubiera mega seksowne i chodzi z niezwykla gracja i wdziękiem na bardzo wysokich obcasach jak na Lady Potter przystało a ja nie mogę oderwać od niej wzroku - Lily zarumieniła się a Lord Potter pocałował ją namiętnie w usta ona wesnela zadowolonym głosem oddając pocałunek taka sama mocą

- Tak Lordzie Potter jestem twoją rudowłosa boginią rzekła Lily I iskierkami miłości i pocałowała go w namiętnie w usta

- Słyszałeś tatusia Harry Potterze - rzekła Ginny - tylko ja do Ciebie pasuje

- I dziękuję za to ze urodziłem się w takim rodzie która jest przeklęta i musiałem się ożenić z seksowną rudowłososa boginią rzekł Harry

- Tak Lordzie Potter jestem twoją rudowłosa boginią - rzekła Ginny iskierkami miłości i pocałowała go w namiętnie w usta

- Punkty dostaje ten, kto pierwszy dotrze do pucharu. I ty jesteś pierwszy. Z tą nogą na pewno bym nie zwyciężył w żadnym wyścigu. Cedrik zrobił kilka kroków w stronę oszołomionego pająka, oddalając się od pucharu. Potrząsnął głową.

- Nie - powiedział.

- Nie bądź taki szlachetny - warknął ze złością Harry - Po prostu go weź, a będziemy mogli się stąd wydostać - Cedrik obserwował w milczeniu, jak Harry usiłuje stanąć pewniej na nogach, trzymając się kurczowo żywopłotu. - Powiedziałeś mi o smokach. Przepadłbym już w pierwszym zadaniu, gdybyś mi nie powiedział, co nas czeka.

- Ja też sam na to nie wpadłem - warknął Harry, ocierając krew z nogi rąbkiem szaty - Ty mi pomogłeś z tym jajem, jesteśmy kwita.

- Mnie też najpierw ktoś w tym pomógł.

- Ale i tak jesteśmy kwita - rzekł Harry, próbując stanąć na zranionej nodze, ale aż syknął z bólu: musiał ją sobie zwichnąć w kostce, kiedy pająk go puścił.

- I teraz będziecie się kłócić! - jęknęla Lily I

- Jak Harry potrzebuje pomocy - dodała przerażona Euphemia

- Tak - mrukneli Cedrik i Harry

- W drugim zadaniu powinieneś dostać więcej punktów - upierał się Cedrik - Zostałeś, żeby uwolnić wszystkich zakładników. Ja tego nie zrobiłem, a powinienem.

- Bo tylko ja byłem taki tępy, że potraktowałem poważnie tę ich przeklętą piosenkę! - powiedział z goryczą Harry - Bierz ten puchar!

- Nie - powtórzył Cedrik. Przelazł przez plątaninę nóg pająka i stanął przy Harrym, który wlepił w niego oczy. Cedrik nie żartował. Rezygnował ze sławy i chwały, jakiej Hufflepuff nie zaznał od stuleci.

- Ja już mam swoją nagrodę - oznajmił Cedrik patrzac na Cho która popatrzyła na niego iskierkami miłości - moja rodzina jest moja nagrodą mam żonę która jest najseksowniejsza najpiękniejsza najpotężniejszą czarnowlosa o czekoladowych oczach i  i jeszcze ubiera seksowne i chodzi z niezwykla gracja i wdziękiem na bardzo wysokich obcasach jak na Madame Diggory przystało a ja nie mogę się oderwać od niej wzroku do tego mam trójkę dzieci dwóch chłopaków i jedną dziewczynkę która mówi do mnie tylko tatuś

- Tak tatusiu - odezwała się Shannon

- Wiem też że przyszłe żony naszych synów tez tak będą mówić do nas tylko mamusia i tatuś - mruknela Cho

- To oczywiste że będą tal mówić kochanie bo będziemy ich rodzicami - zgodził się Cedrik całując ją w znak ta głośno wesnela zadowolonym głosem wtulając się w męża jeszcze bardziej

- No, śmiało - powiedział Cedrik. Ta decyzja musiała go naprawdę dużo kosztować, ale minę miał zaciętą, ramiona skrzyżował na piersi - już ją podjął. Harry zerknął na puchar. Przez chwilę błysnęła mu w wyobraźni świetlista wizja: oto wynurza się z labiryntu, trzymając złocisty puchar. Podnosi go wysoko, słyszy ryk tłumu, widzi twarz Cho płonącą podziwem i uwielbieniem...

- Nie mogę tego słuchać! - jęknęli James II i Albus II - tato jesteś przeklęty a ty ganiasz za Cho która nie jest ruda rozuniem gdybyś ganiał za ciotkę Susan za mamę Susan bo jest ruda ale za Cho!

- Twoi synowie sa mądrzejszi od Ciebie Harry - rzekła Jessica

- Wiem! - jęczał Harry - ale już się ogarnąłem

Zobaczył to wszystko wyraźniej niż kiedykolwiek przedtem... A potem wizja zblakła... patrzył w ponurą, upartą twarz Cedrika.

- Razem - powiedział.

- Co?

- Chwycimy go jednocześnie. Tak czy owak to zwycięstwo Hogwartu. Dostaniemy tyle samo punktów - Cedrik wytrzeszczył na niego oczy. Opuścił ramiona.

- Jesteś... jesteś pewny... że tego chcesz?

- Tak - odrzekł Harry.

Cedrik i Harry wymienili spojrzenia a Ginny i Cho wtuliły sie w nich jeszcze bardziej

- Tak... Pomogliśmy sobie nawzajem, prawda? Obaj tu dotarliśmy. Więc po prostu weźmy go razem - Przez chwilę Cedrik sprawiał wrażenie, jakby nie dowierzał własnym uszom. Potem wyszczerzył zęby.

- Dobra - powiedział - No to chodź. Chwycił Harry'ego pod ramię i pomógł mu dojść do cokołu, na którym stał puchar. Stanęli przed nim i obaj wyciągnęli ręce - każdy ku jednemu z rozjarzonych uchwytów pucharu.

- Na trzy, dobra? - powiedział Harry - Jeden... dwa... trzy...

Równocześnie złapali za uchwyty. Harry poczuł gwałtowne szarpniecie gdzieś w okolicach pępka.

Cho wtuliła się w niego jeszcze bardziej i płakała

- Juz dobrze kochanie jestem przy tobie i nigdzie się nie wybieram - i głaskał jej włosy i całując ja w czoło Madame Diggory wesnela zadowolonym głosem wtulając się w męża jeszcze bardziej - twoim obowiązkiem jest siedzieć na moim kolanach bo tylko wtedy jesteś grzeczna dziewczynka prawda a ja w nagrodę za to że jesteś grzeczna dziewczynka będę cię całować w czoło znak i usta

- Kochaj się ze mną - wyszeptała Cho - muszę zapomnieć o tym gównie muszę Cie poczuć i nigdzie się nie wybieram przystojniaku zadbałes o to dając mi ten znak naznaczenia - i odsunęła włosy - przystojniaku proszę? - jej głos był niezwykle erotyczny a ten spełnił jej prośbę i pocałował ją w znak a ona wydała z siebie głośne wesnecie zadowolenia

- Tak właśnie tam Och Merlinie

- Jesteś moją boginią a boginie sie wielbi

- Tak jestem twoją boginią - i oddychała głęboko

Poczuł, że jego stopy odrywają się od ziemi. Nie mógł rozewrzeć dłoni ściskającej uchwyt pucharu - Puchar pociągnął go za sobą z zapierającą dech szybkością. Wiatr świstał mu w uszach, przed oczami migała mieszanina barw. Cedrik mknął u jego boku.

- Koniec rozdziału - odezwała się Luna 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Voldemort atakuje z smierciorzelcami

Pov Narcyza Popatrzyłam na kobiety i dziewczyny w wielkiej sali i na swoje ubranie  wszystkie byliśmy ubrane obcisłe ubrania podkreslaly na...