poniedziałek, 30 czerwca 2025

Zemsta na Dursleyow czytanie rozdziałow gdzie występują Dursleyowie cześć VI

- Teraz ja chce - oznajmiła pani Jordan

- Proszę Roxanna! - uśmiechnęła się do kuzynki Sofia

ROZDZIAŁ PIERWSZY

Najgorsze urodziny

- Najpierw będę was torturować, później będziecie błagać o szybką śmierć. Będę was zabijała powoli i bolesne, a wcześniej zamknę was w komórce - wysyczała Ginny z jadem w głosie.

Nie po raz pierwszy w domu przy Privet Drive numer cztery śniadanie przerwała awantura. Wczesnym rankiem pana Dursleya obudziło głośne bębnienie dochodzące z pokoju jego siostrzeńca Harry'ego.

- Ale Ciebie jest świnia Dursley ! - krzywiła się Angelina .

- Córeczko Dursley jest świnką w peruce - stwierdziła Molly I a Angelina przytuliła się do niej - uwielbiam kiedy tulisz się do mnie i wiesz co masz tak robić - i pocałowała ja w czoło

- Dobrze mamusiu uwielbiam być tulona i całowała przez mamusie w czoło i wtedy wiem że mamusia wyraża matczyna miłość do mnie! - wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej

- Kochanie jestem przecież twoje mamusia a ty moją córeczką i tak będziesz mówić do mnie dożywotnio mamusia bo należysz do Weasleyów i jesteś grzeczna dziewczynka - oznajmiła głosem nieznoszący sprzeciwu Lady Weasley pokiwała głową zgadzając się z z nią w 100 procentach i wtuliła się w rudowłosa zadowolona - a ja będę wykonywać swoje obowiązki jako twoja mamusia a tulenie Cie do mojej piersi i całowanie Cie po czole należy do moich obowiązków

- Tak mamusiu tulenie mnie do swojej piersi i całowanie mnie po czole należy do mamusi obowiązków  - kiwając głowa i wtuliła się w Molly piersi zadowolona bo Angelina czuje ze Molly bardzo ja mocno kocha bo co chwilę przytula ją do swojej piersi i całuję ją w czoło - kocham cię mamusiu!

- Mamusiu czy mamusia uwielbia kiedy przytulam się do mamusi piersi? - spytały z nadzieją głosie jej córki

- Oczywiście mamusia uwielbia kiedy tulicie się do mnie i wiecie co macie tak robić - rzekła wzruszona Pani Weasley - i kochaniutkie jestem przecież wasza mamusia a wy moimi coreczkani będziecie mówić do mnie dożywotnio mamusia bo należycie do Weasleyów i jesteście grzecznymi dziewczynkami - oznajmiła głosem nieznoszący sprzeciwu Ladys Weasley pokiwały głową - a ja będę wykonywać swoje obowiązki jako wasza mamusia a tulenie was do mojej piersi i całowanie was po czole należy do moich obowiązków

- Tak mamusiu - oznajmily zadowolonym głosem i przytuliły się do Molly a ona ze wzruszenia tuliła wszystkie swoje córki do swojej piersi następnie pocałowała je po czole wszystkie córki Lady Weasley wesnely zadowolonym głosem wtulając się w matkę jeszcze bardziej

- To już trzeci raz w tym tygodniu! - ryknął na niego poprzez stół. - Jeśli nie potrafisz zapanować nad tą sową, będziesz się musiał z nią pożegnać!

Harry jeszcze raz spróbował to wyjaśnić.

- Ona się nudzi. Lubi sobie polatać. Gdybym mógł ją wypuszczać w nocy...

- Czy ja wyglądam na głupca? - warknął wuj Vernon.

- Na głupca i wieloryba! - zgodziły się Flora i Hestia Vernon zrobił sie czerwony .

Z krzaczastego wąsa zwisał mu kawałek smażonego jajka. - Dobrze wiem, co będzie, jak się ją wypuści.

I wymienił posępne spojrzenie ze swoją żoną Petunią.

Harry próbował coś odpowiedzieć, ale jego słowa zagłuszyło długie i głośne beknięcie ich syna Dudleya.

- Fuj! - zawołały dziewczyny z obrażą

- Petunio twój synanek nie na za grosz kultury widać że jest prosiakiem i ze był wychowywany bezstresowo - oświadczyła Caroline

- Dlaczego mnie obrażasz babciu! - warknal na nią Dudley

- Gówniarzu ponieważ ty i twoi chorzy rodzice krzywdziliscie Harrego zamykaliscie go komórce i glodziliscie i nie jestem twoja Babcią!

- Jak to nie jesteś moją babcią!

- Ja nie zadaje się z potworami którą głębia bezbronne dzieci! - wycedzila pani Evans - a i jestem MADAME evans czy wyraziłam sie jasno i wyraźnie Dubley - a Lily I rzuciła zaklęcie przymusu na prosiaka

- Tak MADAME Evans wyraziła sie PANI jasno i wyraźnie proszę PANI - powiedział automatycznie młody Dursley a później zrobił wielkie oczy

- Co tak patrzysz w tym momencie byłeś bardzo grzecznym chłopcem Dubley - uśmiechnęła się słodko Caroline

- Mamusiu bardzo grzecznym prosiaczkiem - poprawiła ją Marlene cukierkowym głosem

- Chcę więcej bekonu - oświadczył.

- Jest jeszcze trochę na patelni, syneczku - odpowiedziała ciotka Petunia, spoglądając tkliwie na swojego potężnego syna. - Najedz się dobrze, mój skarbie. Jedz, jedz, jeśli tylko masz ochotę... Tym szkolnym jedzeniem chyba się nie najesz...

- Ależ to nonsens, Petunio! Kiedy ja byłem w Smeltingu, nigdy nie chodziłem głodny - oświadczył stanowczo wuj Vernon. - Dudley na pewno dostaje tam tyle, ile zechce, prawda, synu?

Dudley, którego wielki zadek przelewał się przez kuchenne krzesło, wyszczerzył zęby i zwrócił się do Harry'ego.

- Podaj mi patelnię.

- Bo chce się walnąć w swój głupi tłusty lep? - spytała z nadzieją Olivia . Kobiety parsknęły śmiechem

- Zapomniałeś magicznego słowa - odpowiedział ze złością Harry.

Skutek tego krótkiego zdania był piorunujący: Dudley zaczerpnął rozpaczliwie powietrza, jakby się dusił, i opadł na oparcie krzesła z łoskotem, który wstrząsnął całą kuchnią; pani Dursley wrzasnęła krótko i zakryła sobie usta dłońmi; pan Dursley zerwał się na nogi, a żyły na skroniach zaczęły mu szybko pulsować.

- Dotknij go tylko, a Cię zabije! - krzyknęła Lily wściekła.

- DLA CIEBIE JESTEM PAN DURSLEY A TO JEST PANI DURSLEY A DUDLEY JEST TEŻ PAN DURSLEY! - ryczał Vernon i próbował się uwolnić

- Chodziło mi o „proszę"! - powiedział prędko Harry. - Nie chciałem...

- CO JA CI MÓWIŁEM?! - zagrzmiał wuj, opryskując stół śliną.

- FUJ!! OHYDA!! - krzywily się kobiety

- Vernon powinieneś się zastrzepic na wściekliznę - powiedziała Emilly krzywiąc się

- Jak ty możesz być z tym idiota - rzekła niedowierzaniem Lily I do Petuni

- Nie twoja sprawa! - warknęła Petunia próbując się uwolnić

- Niegrzeczna dziewczynka! - pogroziła jej palcem Amelia I

- Mamusiu ta pani jest niegrzeczną dziewczynką i powinna zostać ukarana! - zawolaly Flora i Hestia wtulając się w kobiete

- Tak powinna zostać ukarana bo nie była grzeczna dziewczynka jak wy moje skarby - oznajmiła Amelia I tuląc panny Shacklebolt do swojej piersi i pocałowała je po czole Flora i Hestia wesnely zadowolonym głosem wtulając się w mamę jeszcze bardziej - po za tym kochaniutkie jestem przecież wasza mamusia a wy moimi coreczkani będziecie mówić do mnie dożywotnio mamusia bo należycie do Shackleboltow i jesteście grzecznymi dziewczynkami - dodała głosem nieznoszący sprzeciwu Madames Shacklebolt pokiwały głową - a ja będę wykonywać swoje obowiązki jako wasza mamusia a tulenie was do mojej piersi i całowanie was po czole należy do moich obowiązków

- Tak mamusiu - oznajmily zadowolonym głosem i przytuliły się do Amelia a ona ze wzruszenia tuliła  swoje córki do swojej piersi następnie ponownie pocałowała je po czole wszystkie córki przyszłej Madame Shacklebolt wesnely zadowolonym głosem wtulając się w matkę jeszcze bardziej Petunia przełknęla ślinę

- NIE MÓWIŁEM CI, ŻEBYŚ NIE UŻYWAŁ TEGO SŁOWA NA „M" W NASZYM DOMU?

- Ale ja...

- JAK ŚMIESZ GROZIĆ DUDLEYOWI! - ryknął wuj Vernon, waląc pięścią w stół. - OSTRZEGAŁEM CIĘ! NIE ZAMIERZAM TOLEROWAĆ TWOJEJ ANORMALNOŚCI POD TYM DACHEM!

- Jak śmiesz krzyczeć na mojego męża, Dursley! - krzyczała Ginny

- DLA WAS WSZYSTKICH JESTEM PAN DURSLEY A TO JEST PANI DURSLEY A DUDLEY JEST TEŻ PAN DURSLEY! - ryczał Vernon i próbował się uwolnić

- Vernon nie denerwuj się tak bo ci żyłka pęknie - oznajmiła słodko Nicole wogule sie nie przejmując ze Dursley zrobił się czerwony

Harry przeniósł spojrzenie z purpurowej twarzy wuja na blade oblicze ciotki, która próbowała ocucić Dudleya.

- Dobrze, wuju, dobrze - powiedział.

Wuj Vernon usiadł, oddychając jak zasapany nosorożec i zezując na Harry'ego swoimi małymi, świdrującymi oczkami.

- Vernon masz zeza? - zapytały Roxanna i Sofia

- Zezowaty wieloryb Vernon - odezwała się Amelia II

- Proszę wypuście nas? - prosiła Petunia

- Wypuścić? - spytały zdumione córki Harrego Pottera - a czy okazałaś litość mojemu tatusiowi , którym razem ze swoim idiotycznym mężusiem wielorybem i synalkiem prosiakiem skrzywdziliscie psychicznie fizycznie i glodziliscie mojego tatusia! NIE! i MYŚLICIE SOBIE, ŻE MOŻECIE POWIEDZIEĆ „UPS, SORKI" I TAK SOBIE PO PROSTU PÓJŚĆ!?

- Moje córeczki po prostu bardzo mocno kochają swojego tatusia - stwierdziła Ginny

- Kiedy ktoś krzywdzi mojego tatusia wychodzi ze mnie ruda furia! NIKT NIE MA PRAWA KRZYWDZIĆ MOJEGO TATUSIA! podajcie mi jeden powód żeby was nie torturować! - warknely córki Ginny do Dursleyow

- Blagajcie je lepiej o wybaczenie bo nie wyjdziecie z tego cało - stwierdziła Rose do bladych Dursleyow - Lily Amelia i Olivia bardzo mocno kochają swojego tatusia

Od czasu, gdy Harry przyjechał do domu na letnie wakacje, wuj Vernon sprawiał wrażenie bomby, która może wybuchnąć w każdej chwili, ponieważ Harry nie był normalnym chłopcem. Prawdę mówiąc, Harry był tak daleki od normalności, jak to tylko możliwe.

- Harry jest najseksowniejszym najprzystojniejszy czarodziejem na świecie jestem w nim zakochana do granic obłędu - oznajmiła podniecona Ginny - ja też jestem wystarczająco piękna seksowna czarownica i wiadomo że jak przystojny czarodziej zakocha się w piękniej czarownicy muszą powstać piękne dzieci dwójka przystojnych mezszyzn i piękna kobieta

Harry Potter był czarodziejem - czarodziejem, który właśnie ukończył pierwszy rok nauki w Hogwarcie - Szkole Magii i Czarodziejstwa. A jeśli Dursleyowie nie cieszyli się z jego powrotu na wakacje, trudno to w ogóle porównać z tym, jak czuł się sam Harry. Tak bardzo tęsknił za Hogwartem,

- Ja też tęskniłam za Hogwartem ale bardziej tęskniłam za Ronem za Harrym i za mamusią i tatusiem i za moimi siostrami i braćmi - oznajmiła Hermiona - teraz jestem taka szczęśliwa bo Ron wchodzi we mnie swoją męskościa i porusza i wtedy czuje się szczęśliwa i zadowolona z tego że się mną opiekuje mamusia i tatuś całują mnie po czole i przytulają mnie do swojej piersi i każą mi mówić do nich tylko mamusia i tatuś i każą również chodzić szpilkach na wysokim obcasie i obcisłych ubraniach podkreślające moja seksowna figure i kobiece kształty a ja jestem grzeczna dziewczynka - oznajmiła szczęśliwa pani Weasley następnie wtuliła się w Molly - prawda mamusiu ze przez ten czas byłam grzeczną dziewczynką? - zapytała z nadzieją w głosie

- Oczywiście kochanie że cały czas jesteś grzeczna dziewczynka mamusia jest z Ciebie taka dumna że przestrzegasz etykietę dobrego zachowania - i pocałowała ja w czoło tuliła ja do swojej piersi

- Bo ja zawsze będę grzeczna dziewczynka mamusiu! - wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej - Podoba Ci się ten obcisły kombinezon świetnie wpleciony jest moje cialo po domu będę w nim chodziła Ronowi się to spodoba - stwierdziła Hermiona uśmiechnęła się szeroko

że przypominało to nieustanny ból brzucha. Tęsknił za zamkiem z jego tajemnymi przejściami i duchami, za lekcjami (może z wyjątkiem tych ze Snape'em, nauczycielem eliksirów), za pocztą przynoszoną przez sowę, za ucztami w Wielkiej Sali, za spaniem w wielkim łóżku z czterema kolumienkami i kotarami w dormitorium na szczycie wieży, za wizytami u gajowego Hagrida w jego chatce na skraju parku, tuż przy Zakazanym Lesie, a zwłaszcza za quidditchem, najpopularniejszą dyscypliną sportową w świecie czarodziejów (sześć „bramek" na tyczkach, cztery latające piłki i czternastu graczy na miotłach).

- Nie chce tego słuchać! - warknal Vernon

Jego podręczniki magii, jego różdżka, szaty, kocioł do warzenia eliksirów i najnowocześniejsza miotła - Nimbus Dwa Tysiące - spoczywały zamknięte przez wuja Vernona w komórce pod schodami. Dursleyów w ogóle nie obchodziło, że Harry może utracić miejsce w drużynie quidditcha, jeśli nie będzie ćwiczył przez całe lato.

- Będzie miał okazję tylko na jeden mecz - mruknela Penelopa Hermiona wtuliła się w Ginny

- Przepraszam siostrzyczko - mruknela Ginny łzami w oczach i tuliła swoją siostrę

- Chce całus w czoło i to natychmiast - zarządziła pani Weasley do pani Potter więc Ginny nie miała wyjścia z całą miłością pocałowała Hermione w czoło wyrażając siostrzane uczucie jakie to niej żywiła Lady Weasley wesnela zadowolonym głosem wtulając się w Lady Potter jeszcze bardziej

- Kocham Cię siostrzyczko nawet nie wiesz jak bardzo Cie kocham Hermiona - wtuliła się w do piersi Ginny zadowolona - nawet nie wiesz jak bardzo Cie przepraszam proszę wybacz mi będę juz grzeczna dziewczynka

- Ja też Cie kocham siostrzyczko - mruknela - i to nie jest twoja wina kochanie no już uspokój się Ginny - i uśmiechnęła się szeroko do Ginny - jesteś przecież grzeczna dziewczynka kochanie bo chodzisz tylko szpilkach na wysokim obcasie chodzisz tylko obcisłych ubraniach podkreślające twoja seksowna figure i kobiece kształty chodzisz w biżuterii rodu swojego męża i mówisz do swoich rodziców tylko mamusia i tatuś a nie po imieniu gdybyś któraś z tych rzeczy nie robiła bo wtedy bys była niegrzeczna dziewczynka - całując ja w czoło wyrażając siostrzane uczucie jakie to niej Ginny wesnela zadowolonym głosem wtuliła się w do piersi Hermiony jeszcze bardziej

- Hermiona ma rację córeczko - stwierdziła Lily I do córki a ta wtuliła się w Lily zadowolonym miną a ta tuliła ja do swojej piersi - moja córeczka! - całując ja w czoło

- Kocham Cię mamusiu! - wesnela zadowolonym głosem wtulając się w rudowłosa piersi

W nosie mieli to, że Harry wróci do szkoły, nie odrobiwszy żadnej pracy wakacyjnej. Dursleyowie byli mugolami (ludźmi, w których żyłach nie płynie nawet kropla krwi czarodziejów) i posiadanie w swojej rodzinie czarodzieja uważali za największą hańbę. Wuj Vernon zamknął nawet w klatce Hedwigę, sowę Harry'ego, aby go pozbawić możliwości porozumiewania się ze światem czarodziejów. Harry nie był ani trochę podobny do reszty rodziny. Wuj Vernon był wysoki i tęgi i miał sumiaste czarne wąsy; ciotka Petunia miała końską twarz i była koścista; Dudley miał płowe włosy, był różowy i przypominał prosiaka. Natomiast Harry był niski i szczupły, miał promieniste zielone oczy i kruczoczarne włosy, zwykle rozczochrane.

- Mój synek wygląda jak mój seksowny przystojny mąż! - rozmarzyla sie Lily - bo prostu uwielbiam kiedy Jamie jest we mnie czuje sie wtedy taka bezpieczna i szczęśliwa - dodała rozpromieniona pani Potter na samo wspomnienie ze codzienne wypełniają obowiązki małżeńskie - tylko oczy ma po mnie.

- Takie same oczy ma mój Albus! - zawołała Amelia II rozmarzona .

- I obie jesteście Lady Potter i należycie do królewskiego i starożytnego rodu Potter tak samo jak Ginny i Olivia - oznajmiła szczęśliwa pani Potter

- Tak mamusiu/ Babciu/ prababciu - odparły młodsze od Euphemii panie Potter

- mam również nadzieję że zawsze będziecie tak chodziły czyli tylko butach na wysokim obcasie nawet po domu gracja i wdziękiem i ubrania dopasowane do waszych figur żeby podkreslaly wasze kobiece kształty bo wszystkie jesteście Ladys Potter - powiedziała najstarsza Lady Potter

- Oczywiście mamuś/ Babciu /prababciu że będę tak chodziła tylko butach na wysokim obcasie po domu gracja i wdziękiem i ubrania dopasowane do mojej figury żeby podkreslaly moje kobiece kształty to jest mój obowiązek jako lady Potter - oznajmiła poważnym głosem młodsze Ladys Potter od Euphemii

- Grzeczne dziewczynki jako wasza mamusia babcia i prababcia bardzo mocno was kocha - oznajmiła miłością w głosie i pocałowała panie Potter po czołach wyrażając matczyne babcine i prababcine uczucia jakie do nich żywiła Ladys Potter wesnely zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej i tuliła je do swojej piersi zachwycona tym jak jej synowa wnuczka i prawnuki do niej mówia i jak sie ubierają bo ubierają się jak na prawdziwe Ladys przystało seksownie i elegancko

- Mamusiu mamusi to też dotyczy i mamusi obowiązkiem jest chodzić tylko butach na wysokim obcasie nawet po domu gracja i wdziękiem i ubrania dopasowane do mamusi figury żeby podkreslaly mamusi kobiece kształty bo mamusia jest lady Potter - rzekła Lily I do Euphemii

- Mamusia jest bardzo grzeczną dziewczynką córeczko i jako Lady Potter przestrzegam etykietę dobrego zachowania i mamusia tak chodzi tylko butach na wysokim obcasie nawet po domu gracja i wdziękiem i ubrania dopasowane do mojej figury żeby podkreslaly moje kobiece kształty po za tym twój tatuś mi tak kazał chodzić kochanie i powiedział to głosem nieznoszący sprzeciwu kiedy się kochaliśmy - i wesnela zadowolonym głosem i miała rozmarzona minę na samo wspomnienie pikantnej nocy

Nosił okrągłe okulary, a na czole miał wąską bliznę w kształcie błyskawicy.

Właśnie ta blizna sprawiała, że Harry był osobą tak niezwykłą, nawet jak na czarodzieja. Był to jedyny ślad, jaki mu pozostał po bardzo tajemniczym wydarzeniu w dzieciństwie - wydarzeniu, które spowodowało, że jedenaście lat temu podrzucono go na próg domu państwa Dursleyów.

- Chyba państwa idiotów! - zawołała Hermiona, patrząc wściekła na Dursleyow - Nigdy więcej nie skrzywdzicie mojego braciszka! - wysyczała i tupala wściekła wysokim obcasem o podłogę

Kiedy Harry miał zaledwie rok, udało mu się uniknąć skutków przekleństwa, jakie rzucił na jego rodzinę największy w dziejach czarnoksiężnik, Voldemort, którego imię wciąż bała się wypowiadać większość czarodziejów i czarownic. W starciu z Voldemortem zginęli rodzice Harry'ego, ale chłopiec przeżył; pozostała mu po tym tylko owa blizna w kształcie błyskawicy. I w jakiś sposób - nikt nie mógł zrozumieć, w jaki - Voldemort utracił swą czarnoksięską moc w chwili, gdy podjął nieudaną próbę uśmiercenia Harry'ego. Tak więc Harry wychowywał się w domu siostry swojej zmarłej matki i jej męża. Spędził u Dursleyów dziesięć lat, nie rozumiejąc, dlaczego wciąż sprawia, że wokół niego dzieją się różne dziwne rzeczy i wierząc w zapewnienia Dursleyów, że blizna na jego czole to ślad po wypadku samochodowym, w którym zginęli jego rodzice.

Kobiety zaczęły warczeć

A potem, dokładnie rok temu, Harry dostał list z Hogwartu i prawda wyszła na jaw. Znalazł się w szkole czarodziejów, gdzie wszyscy wiedzieli o pochodzeniu jego blizny, a każdy znał dobrze jego imię i nazwisko. Niestety, rok szkolny szybko minął i musiał wrócić na letnie wakacje do domu Dursleyów, gdzie go traktowano jak psa, który wytarzał się w czymś śmierdzącym.

- Ja nie mam córki! - wycedzila Caroline do Petuni

Dursleyowie nie pamiętali nawet o tym, że dzisiaj są jego dwunaste urodziny. Harry, rzecz jasna, nie miał wielkich nadziei, bo jeszcze nigdy nie dostał od nich godnego uwagi prezentu, choćby tortu urodzinowego, ale żeby tak zapomnieć całkowicie o jego święcie...

Wuj Vernon odchrząknął znacząco i oznajmił:

- Dzisiaj, jak wszyscy wiemy, jest bardzo ważny dzień. Harry podniósł głowę, nie wierząc własnym uszom.

- To może być dzień, w którym dokonam największej transakcji w całej swojej karierze - rzekł wuj Vernon. i Harry pochylił głowę nad kawałkiem tostu. No tak, pomyślał z goryczą, wuj Vernon ma na myśli to głupie przyjęcie. Mówił o tym od dwóch tygodni, a właściwie od dwóch tygodni mówił wyłącznie o tym. Na kolacji miał być jakiś bogaty przedsiębiorca budowlany ze swoją żoną, a wuj Vernon miał nadzieję, że nakłoni go do bardzo dużego zamówienia (fabryka wuja Vernona produkowała świdry).

- Petunio musisz się ładnie ubrać ta o przyjęcie bo teraz wyglądasz tak nie za bardzo - powiedziała Dorcas

- Myślę, że dobrze by było jeszcze raz przejrzeć plan zajęć i czynności - powiedział wuj Vernon. - Powinniśmy być na swoich stanowiskach o ósmej. Petunio, ty będziesz w...?

- W salonie - odpowiedziała natychmiast ciotka Petunia - gotowa powitać ich w naszym domu z należytą wdzięcznością.

- W Stajni - odpowiedziała Iola - gotowa powitać ich sianem, zbożem, warzywami i owocami, a także zielonymi roślinami pastewnymi, żeby ich powitać należytą wdzięcznością. Bo jestem koniem Iha! Iha! Iha! - kobiety ryknęły śmiechem. Petunia zrobiła się czerwona o patrzyła na dziewczynę morderczym wzrokiem

- Bardzo dobrze. A Dudley?

- Ja będę czekał przy drzwiach, żeby im otworzyć. - Na jego prosiakowatej twarzy rozlał się sztuczny, obleśny uśmiech. - Państwo pozwolą, że wezmę państwa płaszcze.

- Ja będę czekał w chlewie, żeby nasi goście zobaczyli, co lubią prosiaki - odpowiedziała Cedrella - Bo jestem prosiakiem w peruce. Chrum, chrum! Państwo pozwolą, że wezmę państwa płaszcze Chrum, chrum!. - Ponownie kobiety zaniosły się śmiechem. Dudley był wyraźnie wściekły

- Będą nim zachwyceni! - zawołała entuzjastycznie ciotka Petunia.

- Znakomicie, Dudley - pochwalił go wuj Vernon, po czym zwrócił się do Harry'ego. - A ty?

- Ja będę siedział cicho w swojej sypialni, udając, że mnie nie ma - odrzekł Harry bezbarwnym tonem.

- Ja będę wam robił zdjęcia. Pokaże wszystkim, żeby wszyscy wiedzieli, że jesteście zezowatym wielorybem, koniem i prosiakiem w peruce - odparła Rose . Kobiety ryknely śmiechem. Niektóre leżały ze śmiechu na podłodze. Dursleyowie patrzyli na pani Malfoy czerwoni

- Dokładnie - powiedział dobitnie wuj Vernon. - Wprowadzę ich do salonu, przedstawię ciebie, Petunio, i naleję drinki. O ósmej piętnaście...

- Oznajmię, że kolacja gotowa - powiedziała ciotka Petunia.

- Oznajmię, że końska sałatka gotowa - odezwała się Amelia II .

- A Dudley powie...

- Czy mogę panią zaprowadzić do jadalni, pani Mason? - powiedział Dudley, oferując ramię niewidzialnej kobiecie.

- Czy mogę panią zaprowadzisz do mojego korytka, pani Mason? - spytała Lily II , naśladując głos Dudley'a, oferując ramię niewidzialnej kobiecie. Kobiety ponownie zaniosły się śmiechem.

- Nie jestem żadnym prosiakiem jak śmiesz świrze i dziewucho! - warknal Dudley Hanna podeszła do niego z niezwykla gracja i wdziękiem chwyciła jego ubranie i wycedzila

- Chyba sie zapominasz do kogo się odzywasz prosiaku nie dość że skrzywdziłeś mojego braciszka Harrego to jeszcze nie zwracasz się do Lady Longbottom z należytym szacunkiem Niedobry z ciebie chłopczyk jest - oznajmiła pani Longbottom słodkim głosem - córeczko powiedz mamusi , co się robi, kiedy dziecko jest niegrzeczne? - zwróciła się do Lily II

- Kiedy dziecko jest niegrzeczne, mamusiu , należy mu się sroga kara, mamuś .

- Dokładnie tak, kochanie - powiedziała Hanna całując swoją córeczkę w czoło a rudowłosa piękność wesnela zadowolonym głosem wtulając się Hanne jeszcze bardziej - uwielbiam jak do mnie mówisz mamusia mam nadzieję że będziesz zawsze mówiła tak do mnie - i ta wtuliła się w Hanna i wyszeptała zadowolonym głosem

- Nie potrafię już inaczej mamuś

- Lily mam również nadzieję również że zawsze będziesz tak chodziła czyli butach na wysokim obcasie nawet po domu gracja i wdziękiem i ubrania dopasowane do swojej figury żeby podkreslaly twoje kobiece kształty bo jesteś lady Longbottom - powiedziała Lady Longbottom

- Oczywiście mamuś że będę tak zawsze chodziła tylko butach na wysokim obcasie nawet po domu gracja i wdziękiem i ubrania dopasowane do mojej figury żeby podkreslaly moje kobiece kształty to jest mój obowiązek jako lady Longbottom - oznajmiła poważnym głosem Lily II

- Grzeczna dziewczynka mamusia bardzo mocno Cię kocha - oznajmiła miłością w głosie i pocałowała pani Longbottom po czoło wyrażając matczyne uczucia jakie do nich żywiła Lady Longbottom wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej i tuliła ja do swojej piersi zachwycona tym jak jej synowa do niej mówi i jak sie ubiera bo ubiera się jak na prawdziwą Lady przystało seksownie i elegancko

- To się dotyczy również Ciebie córeczko - oznajmiła Alicia I do Hanny

- Tak mamusiu jestem grzeczną dziewczynką przestrzegam etykietę dobrego zachowania w rodzie Longbottomu oczywiście że będę tak zawsze chodziła tylko butach na wysokim obcasie nawet po domu gracja i wdziękiem i ubrania dopasowane do mojej figury żeby podkreslaly moje kobiece kształty- a ta podeszła do swojej córki gracja i wdziękiem tuliła do swojej piersi zachwycona tym jak jej synowa do niej mówi i jak sie ubiera bo ubiera się jak na prawdziwą Lady przystało seksownie i elegancko

- I Ciebie również to się tyczy Alicjo - rzekła Augusta do Alicii I głosem nieznoszący sprzeciwu

- Tak mamusiu jestem grzeczną dziewczynką przestrzegam etykietę dobrego zachowania w rodzie Longbottomu oczywiście że będę tak zawsze chodziła tylko butach na wysokim obcasie nawet po domu gracja i wdziękiem i ubrania dopasowane do mojej figury żeby podkreslaly moje kobiece kształty - a ta podeszła do swojej córki gracja i wdziękiem mocno ja tuliła do swojej piersi zachwycona tym jak jej synowa do niej mówi i jak sie ubiera bo ubiera się jak na prawdziwą Lady przystało seksownie i elegancko

- A ty byłeś bardzo niegrzecznym chłopcem, bo zwróciłeś się do rodu Longbottomow na "ty", a ja sobie tego nie życzę, bo dla ciebie jesteśmy "pani" i tak masz się do nas zwracać, używając słów "proszę pani" "pani" i "pani, dodając nazwisko", Dubley, bo Mikołaj do Ciebie nie przyjdzie a przyjdzie, tyle że dostaniesz rózgę! - warknęła Hanna

- Mój doskonały mały dżentelmen! - zagdakała ciotka Petunia.

- Mój doskonały mały prosiaczek! - zagdakala Olivia .

- A ty? - warknął wuj Vernon, patrząc na Harry'ego.

- Ja będę siedział cicho w swoim pokoju, udając, że mnie nie ma - powiedział tępo Harry.

- Ja będę wam robił zdjęcia. Pokaże wszystkim, żeby wszyscy wiedzieli, że jesteście zezowatym wielorybem, koniem i prosiakiem w peruce - odparła Rose

- Dokładnie. A teraz komplementy. W czasie kolacji trzeba im powiedzieć kilka miłych słów. Masz jakiś pomysł, Petunio?

- Vernon mówił mi, że pan świetnie gra w golfa, panie Mason... Co za przepiękna sukienka, pani Mason, gdzie ją pani kupiła?...

- Juz ci odpowiadam Petunio moja piękna córeczka je wyczarowała ten obcisły piękny kombinezon - oznajmiły Fleur Daphne Nimfadora wskazując na kombinezony które były mega obcisłe podkreslaly ich kobiece seksowne figure i kobiece kształty - po domu będę w nim chodziła mojemu Lordówi na pewno się to spodoba - stwierdziły uśmiechnęły się szeroko do corek i rozłożyły ręce a te bez wahania podbiegły niezwykla gracja i wdziękiem i wtuliły się do swoich matek zadowolonym miną że zaraz pocałują swoją córkę po czole i też tak zrobily córki wesnely zadowolonym głosem wtulając się w swoje matki jeszcze bardziej

- Mamusiu kocham cię! - zawolaly szczęśliwe córki

- Dziękuję za piękny obcisły kombinezon twojemu tatusiowi na pewno się spodoba i twoja mamusia będzie miała upojna noc że swoim mężem a ty kochanie jesteś grzeczna dziewczynka bo mówisz do mnie tylko mamusia - i pocałowały je w czoło tuliły je do swojej piersi

- Bo ja zawsze będę grzeczna dziewczynka mamusiu! - wesnely zadowolonym głosem wtulając się w w swoje mamy jeszcze bardziej

- Znakomicie... Dudley?

- Może coś takiego: „W szkole pisaliśmy wypracowanie o swoim ulubionym bohaterze i ja napisałem o panu, panie Mason".

- To ty umiesz pisać wypracowania? - spytała Hermiona niedowierzaniem .

- Nasza świnka Pimpi-Bimpi umie pisać wypracowania! - zacwierkowala Fleur Dubley zrobił się czerwony

To już przekraczało wytrzymałość i ciotki Petunii, i Harry'ego. Ciotka Petunia zalała się łzami i zaczęła tulić do siebie Dudleya, a Harry wsadził głowę pod stół, żeby nie zobaczyli, jak dusi się ze śmiechu.

- A ty, chłopcze?

Harry wynurzył się spod stołu, starając się za wszelką cenę zachować powagę.

- Ja będę siedział cicho w swoim pokoju i udawał, że mnie nie ma - wyrecytował.

- Ja będę wam robił zdjęcia. Pokaże wszystkim, żeby wszyscy wiedzieli, że jesteście zezowatym wielorybem, koniem i prosiakiem w peruce - wyrecytowała Rose

- Tak jest i są ku temu powody - rzekł dobitnie wuj Vernon. - Masonowie nie wiedzą o twoim istnieniu i tak ma pozostać. Petunio, po kolacji zabierzesz panią Mason do salonu na kawę, a ja skieruję rozmowę na świdry. Przy odrobinie szczęścia podpiszemy umowę przed wieczornymi wiadomościami o dziesiątej. A jutro o tej porze będziemy sobie wybierać domek letniskowy na Majorce.

- I upieczemy Cie Dudley prosiaka w peruce bo twoja mamusia kupiła Ci piękna muszkę Dudley - dodała Jane

- Chrum chrum tak tatusiu kochany chrum będzie że mnie pyszny prosiak w peruce - odpowiedziała Mary Kobiety parsknęły śmiechem Dubley i Vernon próbowali się uwolnić

Harry'ego nie bardzo to podniecało. Był pewny, że w domku letniskowym na Majorce Dursleyowie będą nim tak samo pomiatać, jak w domu przy Privet Drive.

- No dobrze... Jadę do miasta, żeby kupić smokingi sobie i Dudleyowi. A ty - warknął w kierunku Harry'ego - nie pałętaj się po domu, kiedy twoja ciotka będzie sprzątać.

- Nie warcz na mojego tatusia! - odwarknęła Olivia

Harry wyszedł kuchennymi drzwiami. Był piękny, słoneczny dzień. Przeszedł przez trawnik, opadł na ogrodową ławkę i cicho zaśpiewał: „Sto lat... sto lat..."

Żadnych kartek urodzinowych, żadnych prezentów, a w dodatku cały wieczór miał spędzić na udawaniu, że nie istnieje. Spojrzał smętnie na żywopłot. Jeszcze nigdy nie czuł się tak samotny. Nawet za quidditchem nie tęsknił tak, jak za swoimi najlepszymi przyjaciółmi, Ronem Weasleyem i Hermioną Granger.

- Ron za chwilkę będziesz mógł mnie bzykać tylko załatwię tu ważną sprawę - wypaliła Hermiona rozmarzona całując swoje córki po czole Rose i Emilly wesnely zadowolonym głosem wtulając się w matkę jeszcze bardziej a reszta kobiet popatrzyła na nią niedowierzaniem a ta nic z tego sobie nic robiła tylko powiedziała

- Emilly uwielbiam jak do mnie mówisz mamusia mam nadzieję że będziesz zawsze mówiła tak do mnie - i ta wtuliła się w Hermione i wyszeptała zadowolonym głosem

- Nie potrafię już inaczej mamuś

- mam również nadzieję również że zawsze będziesz tak chodziła czyli butach na wysokim nawet po domu obcasie gracja i wdziękiem i ubrania dopasowane do swojej figury żeby podkreslaly twoje kobiece kształty bo jesteś lady Weasley - powiedziała Lady Weasley

- Oczywiście mamuś że będę tak zawsze chodziła tylko butach na wysokim obcasie nawet po domu gracja i wdziękiem i ubrania dopasowane do mojej figury żeby podkreslaly moje kobiece kształty to jest mój obowiązek jako lady Weasley - oznajmiła poważnym głosem Emilly

- Grzeczna dziewczynka mamusia bardzo mocno Cię kocha - oznajmiła miłością w głosie i pocałowała pani Emilly po czoło wyrażając matczyne uczucia jakie do nich żywiła Lady Weasley wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej i tuliła ja do swojej piersi zachwycona tym jak jej synowa do niej mówi i jak sie ubiera bo ubiera się jak na prawdziwą Lady przystało seksownie i elegancko

- To się dotyczy również Ciebie córeczko - oznajmiła Molly I do Hermiony

- Tak mamusiu jestem grzeczną dziewczynką przestrzegam etykietę dobrego zachowania w rodzie Weasley oczywiście że będę tak zawsze chodziła tylko butach na wysokim obcasie nawet po domu gracja i wdziękiem i ubrania dopasowane do mojej figury żeby podkreslaly moje kobiece kształty- a ta podeszła do swojej córki gracja i wdziękiem i pocałowała ja w czoło wyrażając matczyne uczucia jakie do niej żywiła Lady Weasley wesnela zadowolonym głosem wtulając się mamę jeszcze bardziej
a ona ja tuliła do swojej piersi zachwycona tym jak jej synowa do niej mówi i jak sie ubiera bo ubiera się jak na prawdziwą Lady przystało seksownie i elegancko

- Mamusiu mamusi to też dotyczy i mamusi obowiązkiem jest chodzić tylko butach na wysokim obcasie nawet po domu gracja i wdziękiem i ubrania dopasowane do mamusi figury żeby podkreslaly mamusi kobiece kształty bo mamusia jest lady Weasley - rzekła Hermiona do Molly I

- Mamusia jest bardzo grzeczną dziewczynką córeczko i jako Lady Weasley przestrzegam etykietę dobrego zachowania i mamusia tak chodzi tylko butach na wysokim obcasie nawet po domu gracja i wdziękiem i ubrania dopasowane do mojej figury żeby podkreslaly moje kobiece kształty po za tym twój tatuś mi tak kazał chodzić kochanie i powiedział to głosem nieznoszący sprzeciwu kiedy się kochaliśmy - i wesnela zadowolonym głosem i miała rozmarzona minę na samo wspomnienie pikantnej nocy

Niestety, nic nie wskazywało, by oni tęsknili za nim. Żadne z nich nie napisało do niego przez całe lato, a przecież Ron obiecywał, że go do siebie zaprosi.Już niezliczoną ilość razy Harry był bliski otworzenia zaklęciem klatki Hedwigi i wysłania jej do Rona i Hermiony z listem, ale zawsze w końcu dochodził do wniosku, że nie warto ryzykować. Uczniom Hogwartu nie wolno było używać czarów poza szkolą. Harry nie powiedział o tym Dursleyom; wiedział, że tylko dlatego nie zamknęli go w komórce pod schodami, bo bali się, że zamieni ich w żuki gnojowniki.

- Ja bym was zamieniła - stwierdziła słodko Ginny Dursleyowie przełknęli ślinę

W pierwszych tygodniach po powrocie do domu często zabawiał się w ten sposób, że mruczał coś pod nosem, na co Dudley uciekał z pokoju tak szybko, jak mu na to pozwalały jego krótkie tłuste nóżki. Jednak brak wiadomości od Rona i Hermiony sprawiał, że Harry czuł się kompletnie odcięty od świata czarodziejów i nawet straszenie Dudleya przestało go bawić. A teraz okazało się, że Ron i Hermioną zapomnieli o jego urodzinach.

- Nigdy nie zapominam o urodzinach mojego braciszka! - oburzyła się Hermiona

- Ani ja bo Harry Potter jest moim braciszkiem - dodały resztę dziewczyny należąca do sióstr wojowniczek

- Harry ma wspaniale przyjaciółki - wzruszyła sie pani Potter

- Jestem też jego siostryczka ciociu/ mamusiu

Wiele by dał za jakąś wiadomość z Hogwartu. Od kogokolwiek, nawet od swojego największego wroga, Dracona Malfoya, po prostu żeby się upewnić, że to wszystko nie było snem...

Nie znaczy to wcale, że w Hogwarcie przez cały rok była sielanka. Przy końcu ostatniego semestru Harry spotkał się oko w oko z samym Voldemortem. Voldemort nie był już największym mistrzem czarnej magii, ale wciąż budził grozę, wciąż knuł i spiskował, wciąż próbował odzyskać potęgę i władzę. Harry'emu udało się po raz drugi wyrwać z jego szponów, ale aż dotąd, po tylu tygodniach, budził się w nocy zlany zimnym potem, zastanawiając się, gdzie teraz może być Voldemort, mając przed oczami jego rozwścieczoną twarz, jego rozszerzone źrenice szaleńca...

Kobiety niektóre zbladly

Nagle drgnął i wyprostował się na ogrodowej ławce. Od dłuższej chwili wpatrywał się bezwiednie w żywopłot - a teraz dostrzegł, że żywopłot również się w niego wpatruje. Wśród liści pojawiła się para wielkich, zielonych oczu.

Harry zerwał się na równe nogi i w tej samej chwili przez trawnik dobiegł go skrzekliwy, szyderczy głos.

- A ja wiem, co dzisiaj jest, aha! - zaśpiewał Dudley, zmierzając w jego stronę. Wielkie oczy mrugnęły i znikły.

- Co? - zapytał Harry, nie spuszczając wzroku z miejsca, w którym się pojawiły.

- Wiem, co dzisiaj jest - powtórzył Dudley, podchodząc do niego.

- Brawo! - powiedział Harry. - A więc wreszcie nauczyłeś się dni tygodnia.

- Nasz prosiaczek umie dni tygodnia - powiedziała Adrenne , wycierając udawanego łzę wzruszenia.

- Dzisiaj są twoje urodziny. I co, nie dostałeś żadnej kartki? Nie masz żadnych przyjaciół w tej szkole dla dziwolągów?

Olivia stanęła związanenu Dudleyowi na stopie wysokim obcasem, że oczy wyszły mu z orbit

- DUDLEY! - rykneli przerażeni Petunia i Vermon próbowali sie uwolnić

- Mówiłeś coś prosiaczku? - warknęła Olivia - Boli? Ma Cię boleć, ty obleśny idioto!

- Przyjaciele i rodzina mojego tatusia nie sa żadnymi dziwolągami prosiaku! - warknęła Amelia II

- Tak Pani Potter - wystekal Dudley Dursley

- Nie usłyszałam - stwierdziła pani Potter

- Tak LADY Potter! - warknal prosiak

- Lepiej uważaj, żeby twoja mama nie usłyszała, że mówisz o mojej szkole - odpowiedział chłodno Harry.

Dudley podciągnął sobie spodnie, które ześlizgiwały mu się z tłustego zadka.

- Dlaczego tak się gapisz w ten żywopłot? - zapytał podejrzliwie.

- Zastanawiam się, jakim zaklęciem go podpalić. Dudley natychmiast odskoczył, a na jego twarzy pojawiło się przerażenie.

- Nie w-wolno ci... Tata ci powiedział, że nie wolno ci robić żadnych czarów... bo cię wyrzuci z d-domu... a nie masz dokąd pójść... nie masz żadnych przyjaciół... nikogo...

- Abrakadabra! - krzyknął Harry. - Hokus-pokus, smenty-rymenty...

- Abrakadabra... Hokus-pokus... Czary-mary... zezowaty wieloryb Vernon gada, że to są jakieś dyrdymały! - krzyczała Lucy . Sala zaniosła się śmiechem.

- To moja córeczka! - uśmiechnęła się Susan szeroko

- Mamusia - rzekła dziewczyna szczęśliwa podchodząc do niej z niezwykla gracja i wdziękiem

- uwielbiam jak do mnie mówisz mamusia mam nadzieję że będziesz zawsze mówiła tak do mnie - i ta wtuliła się w Susan i wyszeptała zadowolonym głosem

- Nie potrafię już inaczej mamuś

- Lucy mam również nadzieję że zawsze będziesz tak chodziła czyli tylko butach na wysokim obcasie nawet po domu gracja i wdziękiem i ubrania dopasowane do swojej figury żeby podkreslaly twoje kobiece kształty z bo jesteś lady Fimigan - powiedziała Lady Fimigan

- Oczywiście mamuś że będę tak zawsze chodziła tylko butach na wysokim obcasie nawet po domu gracja i wdziękiem i ubrania dopasowane do mojej figury żeby podkreslaly moje kobiece kształty bo jestem lady Fimigan - oznajmiła poważnym głosem Lucy

- Grzeczna dziewczynka mamusia bardzo mocno Cię kocha - oznajmiła miłością w głosie i pocałowała pani Fimigan po czołe wyrażając matczyne uczucia jakie do nich żywiła Lady Fimigan wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej i tuliła ja do swojej piersi zachwycona tym jak jej synowa do niej mówi i jak sie ubiera bo ubiera się jak na prawdziwą Lady przystało seksownie i elegancko

- To się dotyczy również Ciebie córeczko - przypomniała Susan Alison

- Tak mamusiu jestem grzeczną dziewczynką przestrzegam etykietę dobrego zachowania w rodzie Fimiganow i oczywiście mamuś że będę tak zawsze chodziła tylko butach na wysokim obcasie nawet po domu gracja i wdziękiem i ubrania dopasowane do mojej figury żeby podkreslaly moje kobiece kształty - a ta podeszła do swojej córki gracja i wdziękiem i pocałowała ja w czoło wyrażając matczyne uczucia jakie do niej żywiła Lady Fimigan wesnela zadowolonym głosem wtulając się mamę jeszcze bardziej a ta mocno ja tuliła do swojej piersi zachwycona tym jak jej synowa do niej mówi i jak sie ubiera bo ubiera się jak na prawdziwą Lady przystało seksownie i elegancko

- MAAAAAAMO! - zawył Dudley, biegnąc w stronę domu i potykając się o własne nogi. - MAAAAMO! On to znowu robi!

Harry drogo zapłacił za ten dowcip. Ponieważ ani Dudley, ani żywopłot nie ucierpiał, ciotka Petunia wiedziała, że nie użył żadnych czarów, ale i tak ledwo zdołał uniknąć ciosu w głowę mokrą patelnią.

- ŻEBYM JA CIĘ NIE WALNĘŁA TĄ PATELNIĄ, DURSLEY! - ryknęła Lily wściekła.

- Dursley stałaś się potworem - warknęła Carolina

- Dla was wszystkich dziwologow jestem pani Dursley! - krzyknęła Petunia - i macie sie tak zwracać PROSZĘ PANI DURSLEY I PROSZĘ PANI

Potem wymieniła z tuzin zadań do wykonania i oświadczyła, że nie dostanie nic do zjedzenia, dopóki tego wszystkiego nie zrobi.

- Zajebie się zaraz! - warknęła Lily I do Petuni

Podczas gdy Dudley krążył w pobliżu, zajadając lody, Harry umył okna, wypucował samochód, przystrzygł trawnik, opięli! grządki kwiatów, przyciął i podlał róże i pomalował ogrodową ławkę. Słońce grzało mocno, paląc go w plecy.

- Zmienię was w skrzaty domowe i będziecie na mojej łasce! - warknęła Ginny

Wiedział, że nie powinien dać się sprowokować Dudleyowi, ale Dudley wypowiedział na głos to, o czym Harry sam myślał... Może naprawdę nie ma żadnych przyjaciół?

Chciałbym, żeby teraz zobaczyli słynnego Harry'ego Pot-tera, pomyślał z goryczą, rozpryskując sztuczny nawóz na grządki. Plecy go bolały, a pot ściekał mu strumieniami po twarzy. Było pół do ósmej, kiedy w końcu usłyszał głos ciotki Petunii.

- Do domu! Tylko uważaj, idź po gazetach!

Harry poczuł ulgę, gdy znalazł się w chłodnej kuchni. Na lodówce stała już wielka misa leguminy z masą bitej śmietany i kandyzowanymi fiołkami na wierzchu, w piekarniku skwierczała pieczeń wieprzowa.

- Jedz szybko! Masonowie wkrótce tu będą! - warknęła ciotka Petunia, wskazując na dwa kawałki chleba i grudkę sera na kuchennym stole. Miała już na sobie łososiową suknię koktajlową.

- Drogie panie mam świetny pomysł - stwierdziły pani Lupin i pani Jordan cukierkowym głosem i uśmiechem na twarzy i rzuciły zaklęcie na Petunie teraz pani Dursley miała fartuszek, opaska na głowę, opaski na ręce oraz podwiązka wykonana z białej koronki i ozdobiona czarną kokardką. na stopach miała szpilki na wysokim obcasie

- Dzień dobry LADYS i MADAMES jestem Petunia Dursley jestem, niewinną i słodką seksowna z pokojowka jestem stworzona do sprzątania.... - i popatrzyła na siebie jak jest ubrana i ryknela - ZDEJMIJCIE TO ZEMNIE SKARKULE!!!!.

- Teraz wyglądasz idealnie! - śmiały się kobiety

- ZDEJMIJCIE TO ZEMNIE!!! - ryczała wnerwiona Petunia i próbowała ściągnąć szpilki na wysokim obcasie które miała na stopach ale nie dała rady

- Ciii bądź grzeczną dziewczynką jesteś przecież pokojówka a pokojówki zwracają sie do swoich przełożonych per Lady albo Madam proszę pani i nazwisko i proszę pani i chodzą w butach tylko na wysokim obcasie - skarcila ja Apolonia

- NIE JESTEM ŻADNĄ POKOJÓWKA!!! - ryknela - I NIE MAM ŻADNYCH PRZEŁOŻONYCH!!! ZDEJMIJCIE TO ŻE MNIE!

- Zamknij się! - warknęła Olivia i przykleiła jej usta taśmą

- To moja córeczka! - zawolaly szczęśliwe Alicia Jordan i Nimfadora

- Mamusia - rzekły dziewczyny szczęśliwe podchodząc do swojej teściowej z niezwykla gracja i wdziękiem

- uwielbiam jak do mnie mówisz mamusia mam nadzieję że będziesz zawsze mówiła tak do mnie - a Victoire wtuliła się w Nimfadore a Domique wtuliła się Alice i wyszeptały do swojej mamy zadowolonym głosem

- Nie potrafię już inaczej mamuś

- Victoire/ Domique mam również nadzieję że zawsze będziesz tak chodziła czyli butach na wysokim obcasie nawet po domu gracja i wdziękiem i ubrania dopasowane do swojej figury żeby podkreslaly twoje kobiece kształty bo jesteś lady Jordan Lady Lupin - powiedziały Lady Lupin i madam Jordan

- Oczywiście mamuś że będę tak zawsze chodziła tylko butach na wysokim obcasie nawet po domu gracja i wdziękiem i ubrania dopasowane do mojej figury żeby podkreslaly moje kobiece kształty to jest mój obowiązek jako lady Lupin / lady Jordan - oznajmiły poważnym głosem Victoire i Domique

- Grzeczna dziewczynka mamusia bardzo mocno Cię kocha - oznajmiły miłością w głosie i pocałowały swoje córkę po czołe wyrażając matczyne uczucia jakie do nich żywiła Lady Lupin i Lady Jordan wesnely zadowolonym głosem wtulając się w swoją mamusie jeszcze bardziej a te tuliły swoją córeczkę do swojej piersi zachwycone tym jak jej synowa do niej mówi i jak sie ubiera bo ubiera się jak na prawdziwą Lady przystało seksownie i elegancko

- To się dotyczy również Ciebie córeczko - przypomniały im Molly I i Euphemia

- Tak mamusiu jestem grzeczną dziewczynką przestrzegam etykietę dobrego zachowania w rodzie Weasley/ Lupin i oczywiście że będę tak zawsze chodziła tylko butach na wysokim obcasie nawet po domu gracja i wdziękiem i ubrania dopasowane do mojej figury żeby podkreslaly moje kobiece kształty - a te podeszły do swojej córki gracja i wdziękiem i pocałowała ja w czoło wyrażając matczyne uczucia jakie do niej żywiła Lady Weasley i Lady Lupin wesnela zadowolonym głosem wtulając się mamę jeszcze bardziej a te mocno je tuliły do swojej piersi zachwycone tym jak jej synowa do niej mówi i jak sie ubiera bo ubiera się jak na prawdziwą Lady przystało seksownie i elegancko

- Twój strój mówi mi co innego skarbie! - zardwila Susan - podobno masz manię na punkcie czystości i porządku

- Podoba Ci się jak wygląda teraz Petunia - rzekła Daphne do Dursleya - chciałbys żeby tak chodziła prawda Wielorybie?

- Ja nie jestem wielorybem jak śmiesz świrze i nie chce żadnej pokojówki chce moja żonę! - A ta przykleiła mu usta taśmą Marlene chwyciła go za włosy a ten jeknal z bólu

- Byłeś niegrzecznym chłopcem Dursley jak śmiesz odzywać się do mojej córeczki w ten sposób! - warknęła Lady Black puściła go i przytuliła Daphne całując ja w czoło

- Mamusiu kocham cię! - wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej

- Chciałbym żeby moja przyszła żona tak chodziła - wypalił Dubley nagle Dursleyow zatkało tak samo jak kobietom

- W stroju pokojówki? - zapytały szoku kobiety

- No albo w stroju seksowniej pielęgniarki albo policjantki albo uczennicy

- Dudley powinieneś się leczyć - stwierdziła Alicia II szoku

Harry umył ręce i zjadł swoją nędzną kolację. Żuł jeszcze ostatni kęs chleba, gdy ciotka Petunia zabrała mu talerz sprzed nosa.

- Na górę!

Przechodząc obok drzwi do salonu, Harry zobaczył wuja Vernona i Dudleya w smokingach, białych koszulach i muszkach. Był już na górze, kiedy rozległ się dzwonek, a u stóp schodów pojawiła się czerwona ze złości twarz wuja Vernona.

- Pamiętaj, chłopcze... niech no tylko coś usłyszę... Harry wszedł na palcach do swojej sypialni, zamknął drzwi i odwrócił się, żeby rzucić się na łóżko. Kłopot w tym, że na łóżku ktoś już siedział.

- Koniec rozdziału - odezwała się Roxanna 

piątek, 27 czerwca 2025

Zemsta na Dursleyow czytanie rozdziałow gdzie występują Dursleyowie cześć V

- Kuzyneczko teraz ja - oznajmiła Sofia

- Proszę skarbie - wyszeptała zadowolonym głosem wtulając się w kuzynkę kuzynka pocałowała ja w czoło Lily II wesnela zadowolonym głosem wtulając się kuzynkę jeszcze bardziej

- Skarbie My rudowłose musimy trzymać się razem - stwierdziła Sofia tuliła swoją kuzynkę do swojej piersi obie były mega seksowne ubrane miały obcisłe kombinezony które podkreślały ich figure i kobiece kształty miały biżuterie rodem swojego męża makijaż i szpilki na wysokim obcasie

- Tak kuzyneczko i kocham cię - odezwała się Lady Longbottom całując ja w czoło tym razem Sofia wesnela zadowolonym głosem wtulając się w Lily jeszcze bardziej następne zaczęła czytać

ROZDZIAŁ SZÓSTY

Peron numer dziewięć i trzy czwarte

Ostatni miesiąc u Dursleyów był dość ponury. Dudley tak się bał Harry'ego, że za nic w świecie nie chciał z nim przebywać w jednym pokoju. Ciotka Petunia i wuj Vernon nie zamykali go już w komórce pod schodami, nie zmuszali do niczego i nie wrzeszczeli na niego od rana do wieczora

- Powinien być wdzięczny - krzyknął Vernona wściekły - wypuszcze mnie!

- Zamknij się! - warknęła Daphne - będziesz słuchał Wielorybie czy ci się podoba czy nie!

- prawdę mówiąc, w ogóle się do niego nie odzywali. Przerażeni i wściekli, traktowali go jak powietrze. Tak więc pod wieloma względami niby było lepiej, ale po jakimś czasie zaczęło go to trochę męczyć. Harry przesiadywał więc w swoim pokoju w towarzystwie śnieżnej sowy. Nazwał ją Hedwigą; imię to znalazł w Historii magii.

- A gówno mnie to odchodzi jak się nazywa ta piekielnie ptaszysko! - warczał Dursley ale został uciszony przez Alicie II

- Dlaczego nie możesz być grzecznym chłopcem Dursley - powiedziała Alicia II - czytaj dalej kochana

- Oczywiście skarbie! - uśmiechnęła się szeroko do dziewczyny i dalej czytała

Nowe podręczniki okazały się bardzo interesujące. Czytał je w łóżku do później nocy, a Hedwigą wlatywała i wylatywała przez otwarte okno, kiedy jej się podobało. Na szczęście ciotka Petunia nie przychodziła już, aby odkurzyć pokój, bo Hedwigą ciągle znosiła martwe myszy.

Petunia sie krzywiła

Co wieczór, przed zaśnięciem, Harry odhaczał kolejny dzień na kartce papieru, którą przybił do ściany, odliczając dni do pierwszego września.

Ostatniego dnia sierpnia uznał, że warto porozmawiać z ciotką i wujem na temat sposobu dotarcia na dworzec King's Cross, więc zszedł wieczorem do salonu, gdzie wszyscy siedzieli, oglądając jakiś teleturniej. Harry odchrząknął, na co Dudley wrzasnął i uciekł z pokoju.

- Ee... wuju Vernonie...

Wuj Vernon też chrząknął na znak, że słyszy.

- Ee... muszę być jutro na dworcu King's Cross... jadę do Hogwartu.

Wuj Vernon odchrząknął ponownie.

- Nie masz języka Dursley skoro Lord Potter cie prosi? - zapytała Luna

- Czy wuj mógłby mnie tam podwieźć? Chrząknięcie. Harry uznał je za wyrażenie zgody.

- Dziękuję.

Już miał wrócić do swojego pokoju na piętrze, kiedy wuj Vernon jednak przemówił.

- To dość dziwne, żeby do szkoły dla czarodziejów jechać pociągiem. Wszystkie latające dywany złapały kichę?

- Żaden dywan nie chciałby latać z wielorybem - mruknela Susan - więc o to nie musisz się martwić Dursley

- Masz rację córeczko gdyby była takim dywanem to bym go od razu rzuciła do rzeki - stwierdziła Alison - chodź kochanie mamusia musi Cie bardzo mocno przytulić - nawet nie skończyła a pani Fimigan wtuliła się w Alison piersi - tak bardzo Cie kocham Susan - i pocałowała ja w czoło wyrażając matczyne uczucia jakie do niej żywiła Lady Fimigan wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej

- Kocham Cię mamusiu - oznajmiła szczęśliwa pani Fimigan Amelia popatrzyła jak jej siostrzenica wtula się bardziej do piersi kobiety

- Dziękuję Alison ze Susan odnalazła w tobie matkę - rzekła pani Bones wzruszona

- Nie zdajesz sobie sprawę jak bardzo ja kocham Amelio to jest moja córeczka i dożywotnio będzie moją córeczką a ja będę dożywotnio jej mamusia - odparła pani Fimigan tuliła ja do swojej piersi i nie mogąc wytrzymać pocałowała ją w czoło znowu dziewczyna ponownie wesnela zadowolonym głosem

- Mamusia - mruknela zadowolonym głosem rudowłosa - jestem dożywotnio twoją córeczka a mamusia dożywotnio jest moją mamusią. Kocham Cię mamusiu - oznajmiła jej córka zadowolonym głosem do jej piersi

- Wypuście nas! - krzyknęła Petunia Susan rzuciła zaklęcie i przykleiła jej usta taśmą i ponownie wtuliła się w Alison

- Jej głos mnie bardzo irytuje mamusiu - mruknela Susan do pani Fimigan - przeszkadza mi tuląc się do mamusi

- Jestem z ciebie taka dumna kochanie i mamusia bardzo mocno Cie kocha - odparła Alison wzruszona

Harry milczał.

- A w ogóle, gdzie jest ta cała szkoła?

- Nie wiem - odpowiedział Harry, po raz pierwszy zdając sobie z tego sprawę. Wyjął z kieszeni bilet, który dał mu Hagrid.

- Muszę wsiąść do pociągu, który odchodzi o jedenastej z peronu numer dziewięć i trzy czwarte - przeczytał. Ciotka i wuj wytrzeszczyli na niego oczy.

- Z którego peronu?

- Dziewięć i trzy czwarte.

- Nie opowiadaj bzdur - rzekł wuj Vernon. - Nie ma takiego peronu.

- Jest kochaniutki - odezwała się Molly I cukierkowym głosem - jesteś nieukiem i ta twoja głupota przeszła na twojego synalka prosiaka w peruce

- Jak smiesz odzywać się do mnie i mojego syna w tej sposób! - warknal Vernon

- Dursley jakoś nie przypominam żebyśmy przeszli na TY! - warknęła do niego pani Weasley wściekła tupiac swoim obcasem o podłogę - nie dość że jesteś wielorybem to jesteś bardzo bezczelny będziesz się zwracać do mnie zawsze "proszę PANI Weasley albo MADAM Weasley albo LADY Weasley  i "proszę PANI" czy wyraziłam się jasno Dursley!? - i głośno stuknięta swoim wysokim obcasem o podłogę

- JESTEM DLA WAS WSZYSTKICH PAN DURSLEY!! - ryknal Vermon Fleur przykleiła mu usta taśmą

- Dziękuję kochanie moje - oznajmiła Molly, I- chodź kochanie mamusia musi Cie bardzo mocno przytulić - nawet nie skończyła a pani Weasley wtuliła się w Molly piersi - tak bardzo Cie kocham Fleur - i pocałowała ja w czoło wyrażając matczyne uczucia jakie do niej żywiła Lady Weasley wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej

- Kocham Cię mamusiu - oznajmiła szczęśliwa pani Weasley

- moja córeczka i dożywotnio będziesz moją córeczką a ja będę dożywotnio twoją mamusia - odparła pani Weasley tuliła ja do swojej piersi i nie mogąc wytrzymać pocałowała ją w czoło znowu dziewczyna ponownie wesnela zadowolonym głosem

- Mamusia - mruknela blondynka zadowolonym głosem - jestem dożywotnio twoją córeczka a mamusia dożywotnio jest moją mamusią. Kocham Cię mamusiu - oznajmiła jej córka zadowolonym głosem do jej piersi

- Tak jest napisane na bilecie.

- Oni mają kompletnego bzika - powiedział wuj Vernon. - To banda wariatów. Zobaczysz. Ostrzegałem cię. No dobrze, podwieziemy cię na King's Cross. Tak się składa, że wybieramy się jutro do Londynu, bo inaczej nie zaprzątałbym sobie głowy takimi wariactwami.

- Wariatem to jesteś ty Dursley - powiedziała Pani Evans

- Nie jestem wariatem! - odparował Vermon

- Po co się wybieracie do Londynu? - zapytał Harry, starając się być uprzejmy.

- Zawozimy Dudleya do szpitala - warknął wuj Vernon. - Muszą mu odciąć ten okropny ogon, zanim pójdzie do Smeltinga.

- Dlaczego chcecie odciąć ten okropny ogonek z Dziubaczka?! - drwila Iola przejechała po policzkach Dubleya który patrzył na nią z uwielbieniem

- Zostaw go! - krzyknęła Petunia która próbowała się uwolnić - zostaw mojego syna świrze!

- przecież prosiaki mają ogony a wasz synek Dziubaczek jest prosiakem z peruce - stwierdziła Iola

- Jeszcze raz nazwiesz moją córkę świrem to będziesz jadła myszy na obiad! - warknęła Daphne - zrozumiałaś?

- Tak proszę PANI Black i przepraszam LADY Black - odezwała sie Petunia przerażona

Nazajutrz Harry obudził się o piątej rano i był tak podniecony, że już nie mógł zasnąć. Wstał i wciągnął dżinsy, bo nie chciał paradować po dworcu w szacie czarodzieja; przebierze się w pociągu. Po raz kolejny sprawdził z listą, czy ma wszystko, co powinien mieć, upewnił się, że Hedwiga jest zamknięta w klatce, a potem zaczął krążyć po pokoju, czekając, aż Dursleyowie wstaną. Dwie godziny później wielki kufer Harry'ego załadowano do bagażnika, ciotka Petunia zdołała namówić Dudleya, by usiadł z tyłu obok Harry'ego i ruszyli.

- Bo teraz prosiaczek musi przestrzegać zasad i zwracać sie do Harrego Pottera mojego tatusia per LORDZIE Potter i proszę PANA prawda Dziubaczku? - spytała Amelia

- Tak proszę PANI Potter - mruknął blady Dziuba

- No widzisz dziuba jak chcesz to potrafisz należycie się zachowywać - oznajmiła szczęśliwa pani Potter

Przed dworzec na King's Cross zajechali o dziesiątej trzydzieści. Wuj Vernon wtaszczył kufer Harry'ego na wózek bagażowy, który sam pociągnął aż na perony. Harry pomyślał, że to niespotykana uprzejmość z jego strony, ale wkrótce wszystko się wyjaśniło, kiedy wuj Vernon zatrzymał się ze złośliwym uśmiechem na twarzy.

- No więc jesteśmy na miejscu, chłopcze. Peron dziewiąty, peron dziesiąty. Twój peron powinien być gdzieś pomiędzy nimi, ale chyba go jeszcze nie zbudowali, co?

- Zamknę Cie w komórce pod schodami! - warknęła Lucy

Oczywiście miał rację. Nad jednym peronem wisiała duża plastikowa tabliczka z numerem dziewięć, na drugim taka sama tabliczka z numerem dziesięć, natomiast pomiędzy nimi była żelazna, barierka.

- Życzę pomyślnego semestru - rzekł wuj Vernon z jeszcze bardziej jadowitym uśmiechem i odszedł bez pożegnania. Harry odwrócił się i zobaczył, że Dursleyowie odjeżdżają. Wszyscy troje pękali ze śmiechu.

Kobiety popatrzyli na ich wściekłymi minami i wszystkie tupnely swoim wysokim obcasem

- I znowu jesteście bardzo niegrzeczną rodzinką i co mamy z wami zrobić? - zastanawiała się Sofia przekartkowala książkę

............

- Gotowy?

To ostatnie pytanie warknął wuj Vernon,

- Uwaga ludzie!! - krzyknęła Rami

- wieloryb na horyzoncie !!! - zawołała Salomi Dursley nadal purpu­rowy na twarzy

nadal purpu­rowy na twarzy, nadal obdarzony wielkimi wąsami i nadal wściekły na Harry'ego, który stał przed stacją w tłumie zwykłych ludzi, trzymając klatkę z sową.

- Pan jest pewno z rodziny Harry'ego - zagadnęła go przyjaźnie pani Weasley.

- Mamusia jest jego rodziną - odezwała się Hermiona do Molly I - a nie ten tluscioch!

- Hermiona kocham cię bardzo mocno - oznajmiła uradowana pani Weasley a ta podbiegła i mocno się wtuliła do niej piersi

- Mamusiu chce całus w czoło - rzekła z nadzieją głosie - chce żeby mamusia wyraziła jak bardzo mnie kocha proszę mamusiu cały czas... - i głośno wesnela zadowolonym bo pani Weasley pocałowała ja w czoło wyrażając matczyne uczucia jakie do niej żywiła - byłam bardzo grzeczną dziewczynką mamusiu - skończyła zadowolona wtulając się w nią jeszcze bardziej

- Zawsze będę cię kochać kochanie - powiedziała z miłością tuląc ją do siebie - i całowanie Cie po czole i tulić Cie do swojej piersi należy do moich obowiązków bo dożywotnio jestem twoją mamusią a ty dożywotnio jesteś moją córeczką

- Tak mamusiu! - kiwając głowa - jestem dożywotnio twoją córeczka a mamusia dożywotnio jest moją mamusią. Kocham Cię mamusiu - oznajmiła jej córka zadowolonym głosem do jej piersi

- Można i tak powiedzieć - odrzekł wuj Vernon.

- Zamorduje Cię Dursley!! - krzyknęła Lily

- Zamordujemy - poprawila ją młodsza Pani Potter

- Pospiesz się, chłopcze, nie będę marnować całego dnia. I odszedł. Harry zwrócił się do Rona i Hermiony.

- Do zobaczenia w lecie.

- Mam nadzieję, że będziesz miał... ee... dobre waka­cje - powiedziała Hermioną, patrząc niepewnie na oddalającego się wuja Vernona, wstrząśnięta tym, że można być aż tak niemiłym.

- On zawsze był niemiły kiedy był u nas - powiedziała Caroline

- Och, na pewno - rzekł Harry, a oni zdziwili się, widząc złośliwy uśmiech na jego twarzy. - Oni nie wie­dzą, że nie wolno nam wykorzystywać magii w domu. Tego lata trochę sobie poużywam na Dudleyu.

- HAHAHAAHA w prosiaki w peruce - parsknęły śmiechem Flora i Hestia

- Koniec rozdziału i książki - rzekła Sofia 

czwartek, 26 czerwca 2025

Zemsta na Dursleyow czytanie rozdziałow gdzie występują Dursleyowie cześć IV

- Teraz ja - powiedziała Lily II

- Proszę skarbie - oznajmiła Emilly

ROZDZIAŁ CZWARTY

Strażnik kluczy

BUUM. Znowu łomotanie do drzwi. Dudley obudził się i usiadł na kanapie.

- Gdzie jest ta armata? - zapytał głupio. Rozległ się głuchy trzask za nimi i do pokoju wkroczył wuj Vernon. W rękach miał strzelbę - teraz się dowiedzieli, co było w tym długim, wąskim pakunku. - Kto tam? - krzyknął. - Ostrzegam... jestem uzbrojony!

- Tylko nie zrób sobie krzywdy wielorybie - odezwała się Alicia II

- Dziewucho nie jestem żadnym wielorybem!

- Nie odzywaj się do mojej córeczki w ten sposób Dursley! - warknęła Angelina stukajac wysokim obcasem

- Mamusia - mruknela Alicia II przytulając się do Angeliny

- Moje słoneczko mamusia bardzo mocno Cię kocha i nie pozwoli żeby taki tluscioch mówił do Ciebie Lady Weasley w ten sposób - odparła pani Weasley całując ja w czoło lady Weasley wesnela zadowolonym głosem wtulając się w czarnoskóra panią Weasley

- Kocham Cię mamusiu - oznajmiła zadowolona pani Weasley że jej mamusia pocałowała ją w czoło i przytuliła ją do swojej piersi bo wtuliła się w kobiete jeszcze bardziej a ta tuliła ją do swojej piersi wzruszona i rozpromieniona że Alicia II mówi do niej tylko mamusia

Na chwilę zrobiło się cicho, a potem...

Drzwi otworzyły się tak gwałtownie, że wypadły z zawiasów i z okropnym łoskotem wylądowały na podłodze. W otworze wejściowym stał olbrzymi mężczyzna. Twarz miał prawie całkowicie ukrytą pod długimi, zmierzwionymi włosami i dziką, splątaną brodą; tylko czarne oczy błyszczały jak dwa żuki spomiędzy tej plątaniny.

- Hagrid - powiedziała Hermiona uśmiechnęła i popatrzyła na Dursleyow - Hagrid skopie wam tyłki zwłaszcza tobie prosiaczku bo byłeś bardzo niegrzecznym chłopcem

Dubley zbladl

Olbrzym wcisnął się do środka, garbiąc się, żeby nie zawadzić o sufit. Pochylił się, podniósł drzwi i z łatwością osadził je z powrotem w zawiasach. Ryk sztormu nieco przycichł. Odwrócił się i zmierzył ich spojrzeniem.

- Może by ktoś zrobił kubek herbatki, co? Przeleciałem kawał świata. Nie było letko...

- Masz bardzo ładny ogonek Dubley - zardwila Ginny - pasuje ci ten ogonek

- Ginny to dzięki naszej mamusi - stwierdziła Jessica - bo jest twoją mamusia odkąd wyszłaś za mąż za Harry'ego i będzie twoją mamusia dożywotnio i mówisz do niej tylko mamusia bo jesteś grzeczna dziewczynka prawda? - Ginny pokiwała głową podniecona zgadzając z siostrą w 100 procentach

- Moja córeczka jest grzeczną dziewczynką - powiedziała uradowana Lily I całując ja w czoło Ginny wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej

Podszedł do kanapy, na której siedział Dudley zdrętwiały ze strachu.

- Suń się, grubasie - powiedział łagodnie przybysz. Dudley zakwiczał

- Kwik kwik! - drwily kobiety

i uciekł, żeby się schować za matką, która z kolei skuliła się, przerażona, za wujem Vernonem.

- No i jest nasz Harry! - rzekł olbrzym. Harry spojrzał w tę dziką, mroczną twarz i zobaczył, że czarne oczy rozjarzyły się uśmiechem. - Kiedy cię ostatni raz widziałem, byłeś jeszcze niemowlakiem - powiedział olbrzym. - Wykapany tata, ale oczy to masz po matce.

- Mam bardzo przystojnego syna - oznajmiła pani Potter - bo jest tak samo przystojny jak jego tatuś

- Uwielbiam Harry'ego oczy są  prześliczne! - zawołała Ginny podniecona

- A Albus ma ta takie same kolor oczów jak tatuś i mamusia ma rację Albusa oczy są prześliczne! - krzyknęła Amelia II i była tak samo podniecona jak jej teściowa

- A James też ma piękne oczy są takie czekoladowe! - zawolaly również Lily I i Olivia podniecone

- Kochaniutkie bo mezszyzni rodu potter sa niezwykle przystojni mój Fleomont też ma piękne oczy takie czekoladowe! - rozmarzyla sie Euphemia - a każdy Potter musi mieć piękne i seksownie rudowłose bo oni są przekleci i tylko my się mieścimy w ich standardzie bo wszystkie jesteśmy rude

- Kocham byc rudą - oznajmiły szczęśliwe Ladys Potter

Wuj Vernon wydał z siebie dziwny, zgrzytliwy dźwięk.

- Żądam, aby pan się stąd wyniósł! - oznajmił. - Natychmiast! To włamanie i najście!

- Och, przymknij się, Dursley, ty wielka śliwko w occie - odparł olbrzym.

Kobiety parsknęły śmiechem

Sięgnął ponad oparciem sofy, wyrwał wujowi Vernonowi strzelbę z rąk, zawiązał ją w supeł z taką łatwością, jakby była z gumy, i cisnął w kąt. Wuj Vernon wydał z siebie jeszcze jeden dziwny dźwięk, tym razem jakby ktoś nadepnął na mysz.

- Tak czy owak, Harry - powiedział olbrzym, odwracając się od Dursleyów - mnóstwo szczęścia w dniu urodzin. Mam tu coś dla ciebie... w pewnym momencie chyba na tym usiadłem, ale smakuje wciąż tak samo.

Z wewnętrznej kieszeni czarnego płaszcza wyciągnął nieco zgniecione pudełko. Harry otworzył je drżącymi palcami. Wewnątrz był wielki, czekoladowy tort z napisem z zielonego lukru:

Harry'emu w dniu urodzin.

- To słodkie - rzekła Hanna

Harry spojrzał na olbrzyma. Zamierzał mu podziękować, ale zanim słowa dotarły mu do ust, gdzieś się pogubiły i wyjąkał tylko:

- Kim pan jest? Olbrzym zacmokał.

- Cholibka, przecież ja się nie przedstawiłem. Rubeus Hagrid, strażnik kluczy i gajowy w Hogwarcie.

- Później również profesor - mruknela Luna - oczywiście dyrektorek musiał zrobić żart i zrobił z Hagrida profesora ja tam wolę zajęcia z Wilhelmina Grubbly–Plank

- Skarbie bo dyrektorowi dropsy wyzarly mózg - rzekła Susan

Wyciągnął wielką łapę i potrząsnął całą ręką Harry'ego.

- No to jak, będzie ta herbatka? - zapytał, zacierając dłonie. - Nie odmówiłbym chlapnięcia czegoś mocniejszego, jeśli macie.

Jego wzrok padł na puste palenisko z resztkami okopconych torebek po chipsach. Chrząknął, pochylił się nad paleniskiem, tak że nikt nie zdołał zobaczyć, co tam robi, ale kiedy się wyprostował, w kominku huczał wielki ogień. Wilgotną izbę rozjaśnił migocący blask płomieni, a Harry poczuł rozkoszne ciepło w całym ciele, jakby wlazł do wanny z gorącą wodą.

- Ja się czuje rozkocznie kiedy Harry'ego męskość w chodzi we mnie i jego męskość mnie rucha - rozmarzyła sie Ginny

- Ginny uspokój się! - jęknęla Molly I

Olbrzym usiadł z powrotem na kanapie, która zatrzeszczała pod jego ciężarem, i zaczął wyjmować z kieszeni płaszcza najróżniejsze przedmioty: miedziany kociołek, paczkę nieco przydeptanych kiełbasek, pogrzebacz, czajnik do herbaty, kilka wyszczerbionych kubków i butelkę z jakimś bursztynowym płynem, z której pociągnął zdrowo, zanim zabrał się do robienia herbaty. Wkrótce izba wypełniła się zapachem skwierczących nad ogniem kiełbasek.

- Raj dla Rona/ Huga - oznajmily Hermiona i Emilly - dlatego my jako Ladys Weasley musimy trzymać się razem córeczko/ mamusiu - i uśmiechnęły sie szeroko i Emilly wtuliła się w do piersi Hermiony a ta w nagrodę pocałowała ją w czoło dziewczyna wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej

- Kocham Cię mamusiu - oznajmiła szczęśliwa pani Weasley

- Ja też Cie kocham córeczko zawsze będę Cię kochała a ty zawsze będziesz mówiła do mnie mamusia - wyszeptała wzruszona i zachwycona tuląc ja do swojej piersi

Nikt nie wyrzekł ani jednego słowa, ale kiedy olbrzym zsunął z pogrzebacza pierwszych sześć tłustych, soczystych, lekko nadpieczonych kiełbasek, Dudley okazał pewne zaniepokojenie.

- Nie waż się niczego od niego brać, Dudley - rzucił ostro wuj Vernon. Olbrzym zacmokał.

- Nie martw się, Dursley, ten twój budyniowaty synalek i tak już ma za dużo tłuszczu.

- Nie jestem budyniowatym synalkiem Jestem prosiakiem w peruce! - warknęła Hermiona kobiety parsknęły śmiechem

Podał kiełbaski Harry'emu, który był tak głodny, że czuł, jakby jeszcze nigdy w życiu nie jadł czegoś tak wspaniałego, ale przez cały czas nie odrywał oczu od olbrzyma. W końcu, kiedy jakoś nikt nie kwapił się, by wyjaśnić mu, co to wszystko ma znaczyć, ośmielił się zauważyć:

- Przepraszam, ale tak naprawdę, to nie mam pojęcia, kim pan jest.

Olbrzym przełknął głośno łyk herbaty i otarł usta wierzchem dłoni.

- Mów mi Hagrid - powiedział. - Każdy mi tak mówi. Jak już wspomniałem, jestem klucznikiem w Hogwart... Chyba wiesz wszystko o Hogwarcie, co?

- Ee... nie - wyznał Harry.

- Tatusiu jest tatuś bardzo potężnym czarodziejem! - krzyknęła Olivia - i moim tatusiem!

Wyglądało na to, że Hagridem naprawdę to wstrząsnęło.

- Przykro mi - dodał szybko Harry.

- Przykro? - warknął Hagrid, odwracając się, by spojrzeć na Dursleyów, którzy pochowali się po ciemnych kątach izby. - To tym mugolom powinno być przykro! Wiedziałem, że nie oddają ci listów, ale nie przyszło mi do głowy, że nie będziesz nic wiedział o Hogwarcie! I co, nigdy się nie zastanawiałeś, skąd twoi rodzice nauczyli się tego wszystkiego?

- Czego wszystkiego? - zapytał Harry.

- Harry kiedy nasz tatuś chodził do Hogwartu zakochał się naszej mamusi na początku mamusia tatusia nie chciała ale później chciała i zakochali się w sobie tak powstałeś - rzekła Ginny - i za chwilę pójdziesz do Hogwartu gdzie mnie spotkasz gdzie ja sie w tobie kochałam ale ty musiałeś dojrzeć i się ze mnie zakochałeś i ozeniles a teraz codziennie udowadniasz jak bardzo mnie kochasz a ja jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa

- Ginny nie o to chodziło - odezwała się Hermiona wywróciła oczami

- CZEGO WSZYSTKIEGO? - zagrzmiał Hagrid. - Zaraz, zaraz, chwileczkę!

Zerwał się na nogi. Był tak wściekły, że w izbie zrobiło się gęsto. Dursleyowie wcisnęli się w ściany.

- Chcecie mi powiedzieć - ryknął na nich ten chłopiec... ten chłopiec!... NIC nie wie?

Harry uznał, że olbrzym posunął się trochę za daleko. Ostatecznie chodził do szkoły i wcale nie miał najgorszych stopni.

- Coś tam wiem - oświadczył. - Znam matmę i parę innych spraw.

- Matma to jest bardzo ważny przedmiot - stwierdziła Emilly

Ale Hagrid tylko machnął ręką i powiedział:

- Mnie chodzi o nasz świat. Twój świat. Mój świat. Świat twoich rodziców.

- Jaki świat?

Hagrid wyglądał, jakby za chwilę miał eksplodować.

- DURSLEY! - zagrzmiał.

- Niedobrze Hagrid sie zdenerwował! - zawołała radośnie Lily I i - skopie Ci ten tłusty tylek Dursley!

- Tak kochanie bo Vernon był bardzo niegrzecznym chłopcem - oznajmiła Euphemia - a niegrzeczne dzieci trzeba ukarać paskiem do gołej dupie - całując Lily w czoło rudowłosa wesnela zadowolonym głosem wtulając się do piersi Euphemii jeszcze bardziej

- Kocham Cię mamusiu - oznajmiła zadowolonym głosem wtulając się w do lady Potter piersi

- Ja też Cie kocham córeczko zawsze będę Cię kochała a ty zawsze będziesz mówiła do mnie mamusia - wyszeptała wzruszona i zachwycona tuląc ja do swojej piersi Vernon, zrobił się biały jak papier

Wuj Vernon, który zrobił się biały jak papier, wyjąkał coś w rodzaju „bdmwdm". Hagrid wpatrywał się w Harry'ego dzikim wzrokiem.

- Ale przecież musisz wiedzieć o swoich rodzicach. Ze byli sławni. Tak jak ty.

- Co? Moja... mama i mój tata byli... sławni?

- Ty nic nie wiesz... ty nic nie wiesz... - Hagrid czochrał się po głowie, utkwiwszy w Harrym oszołomiony wzrok.

- A więc nie wiesz, kim jesteś? - zapytał w końcu. Wuj Vernon nagle odzyskał mowę.

- Stop! - krzyknął. - Ani słowa więcej! Zabraniam panu mówienia czegokolwiek temu chłopcu!

- Ten chłopiec dla ciebie jest LORDEM Potterem i wyrażaj sie do mojego braciszka z należytym szacunkiem! - warknęła Gabriele po chwili wesnela zadowolonym głosem wtulając się w do Ginny piersi jeszcze bardziej bo rudowłosa pocałowała ją w czoło

- Moje siostryczka kocham cię - wyszeptała miłością w głosie Ginny a ta wtuliła się bardziej do niej piersi

- Kocham Cię siostrzyczko - wesnela zadowolonym głosem pani Creevey

Spojrzenie, które mu rzucił Hagrid, odebrałoby odwagę dzielniejszemu od Vernona Dursleya, a kiedy olbrzym przemówił, każda sylaba drgała wściekłym gniewem.

- Nie powiedziałeś mu? Nie powiedziałeś mu, co było w liście, który przy nim zostawił Dumbledore? Ja tam byłem, Dursley! Widziałem, jak Dumbledore go zostawił! A ty ukrywałeś to przed nim przez tyle lat?

- I za to ze mojego syna zostawił u was i nie interesował się nim został w jaja wysokim obcasem a wcześniej osobiście stanęłam mu na stopach w szpilkach na wysokim obcasie że jeknal z bólu oczy wyszły mu z orbit więc na dokładkę dostał w jajka ze aż spadł na podłogę trzymając się za swój ptaszek - rzekła Molly I cukierkowym głosem - bo był bardzo niegrzecznym chłopcem a niegrzeczne dzieci sie każe bo okłamał lady Weasley że z Lordem Potterem jest wszystko porządku ale niestety nie było wieć dostał za swoje grzechy a ja niestety musiałam sobie aż wymienić szpilki bo ja chodzę tylko w szpilkach na wysokim obcasie bo jestem lady Weasley i to jest moj obowiązek chodzenie w takich butach cały czas a moj mąż to uwielbia jak chodzę w szpilkach na wysokim obcasie gracją i wdziękiem i nie mogę się doczekać kiedy będzie mogła znów kochać się z Lordem Weasleyem - i rozmarzyla się

- Co przede mną ukrywał? - zapytał żywo Harry.

- STOP! ZABRANIAM CI! - ryknął przerażony wuj Vernon.

- Jest czarodziejem! - krzyknęli kobiety i dziewczyny

Ciotka Petunia dyszała głośno ze strachu.

- Ach, wypchajcie się... mugole - powiedział Hagrid. - Harry... jesteś czarodziejem.

W izbie zapadło milczenie. Słychać było tylko morze i świst wiatru.

- Czym jestem? - wydyszał Harry.

- Bardzo seksownym czarodziejem! - krzyknęła Ginny

- Czarodziejem, ma się rozumieć - odpowiedział Hagrid, siadając z powrotem na kanapie, która jęknęła i zapadła się jeszcze niżej - i powiedziałbym, że diabelnie dobrym, trzeba cię tylko trochę podszkolić. A niby czym miałbyś być, mając takich starych? I uważam, że już najwyższy czas, żebyś przeczytał ten list.

Harry wyciągnął rękę, by wziąć od niego żółtawą kopertę, zaadresowaną zielonym atramentem: Pan H. Potter, Podłoga, Chata na Skale, Morze. Wyjął list i przeczytał:

HOGWART

SZKOŁA MAGII i CZARODZIEJSTWA

Dyrektor: ALBUS DUMBLEDORE

(Order Merlina Pierwszej Klasy, Wielki Czar., Gł. Mag, Najwyższa Szycha, Międzynarodowa Konfed. Czarodziejów)

Szanowny Panie Potter,

Mamy przyjemność poinformowania Pana, że został Pan przyjęty do Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart. Dołączamy listę niezbędnych książek i wyposażenia.

Rok szkolny rozpoczyna się l września. Oczekujemy pańskiej sowy nie później niż 31 lipca. Z wyrazami szacunku,

Minerwa McGonagall,

zastępca dyrektora

Vernon próbował się uwolnić

Pytania eksplodowały w głowie Harry'ego jak fajerwerki i nie mógł się zdecydować, które zadać najpierw. Po kilku minutach wyjąkał:

- Co to znaczy, że oczekują mojej sowy?

- Galopujące gorgony! To mi coś przypomniało - rzekł Hagrid, uderzając się dłonią w czoło z siłą, która powaliłaby konia pociągowego, i z kolejnej kieszeni płaszcza wyciągnął sowę - najprawdziwszą, żywą, trochę rozczochraną sowę - długie pióro i rolkę pergaminu. Z językiem między zębami wyskrobał parę słów, które Harry zdołał odczytać do góry nogami:

Drogi Profesor Dumbledore,

Oddałem Harry emu list.

Jutro zabieram go na zakupy.

Pogoda okropna.

Ufam, żeś Pan zdrowy.

Hagrid

- Drogi Hagridzie ja Albus Dumbledore czarodziej który dostał Order Merlina Pierwszej Klasy, jestem też Wielkim Czarodziejem ., Głównym. Magiem , Najwyższym Szycha, Międzynarodowej Konfederacji Czarodziejów i gdyby mógł to bym teraz dawał dupe Grindelwaldowi żeby mnie wyruchał - mruknela Lily I

- Lily! - zawolaly szokowane Euphemia i Caroline reszta kobiet popatrzyła się na rudowłosa otwarta szczęka i wielkimi oczami

- Mamusiu jesteś najlepsza! - zawołała nagle Lady Potter wtulając się w nią

- Dziękuję kochanie - odparła pani Potter tuląc Ginny do swojej piersi i pocałowała ją w czoło jej córka wesnela zadowolonym głosem

Zwinął list w rulonik, podsunął sowie, która chwyciła go w dziób, podszedł do drzwi i wyrzucił ptaka w deszcz i nawałnicę. Potem wrócił i usiadł, jakby to, co zrobił, było tak normalne, jak krótka rozmowa przez telefon. Harry zdał sobie sprawę, że ma otwarte usta, więc natychmiast je zamknął.

- O czym to ja mówiłem? - zapytał Hagrid, ale w tym momencie wuj Vernon, wciąż szary jak popiół, stanął w świetle ognia płonącego na palenisku.

- On nigdzie nie pójdzie - oświadczył stanowczo. Hagrid odchrząknął.

- Tak? Chętnie zobaczę, jak zatrzymuje go taki wielki mugol, jak ty.

- Kto? - zapytał Harry z najwyższym zainteresowaniem.

- Mugol - odrzekł Hagrid. - Tak nazywamy zwykłych, pozamagicznych gościów. Niestety, miałeś pecha dorastać w rodzinie największego mugola, jakiego oglądały moje oczy.

- Mógłbyś trochę schudnąć Dursley - rzekła Caroline

- Kiedy go wzięliśmy pod nasz dach, przysięgliśmy sobie, że położymy kres tym bzdurom - powiedział wuj Vernon - że wyplenimy to z niego! Czarodziej, też mi coś!

- Mamusia ma ochotę dac im nauczkę - oznajmiły Alicie I patrząc na Auguste która patrzyła na ich morderczym wzrokiem im się zorientowała była tulowa przez starsza Lady kiedy tylko poczuła ciało Augusty wtuliła się nią

- Bo jak są niewychowani, to trzeba ich wyprostować, córciu. Takich Dursleyow np. Sa bardzo niegrzeczni przez te wszystkie lata, od kiedy sa na świecie - oznajmiła Lady Longbottom słodkim głosem, całując córkę w czoło, a ta westchnęła zadowolonym głosem, wtulając się w panią Longbottom jeszcze bardziej - Córeczko powiedz mamusi, co się robi z dziećmi , które są bardzo niegrzeczne?

- Dostają rózgę, mamusiu, a później przerzuca się ich przez kolano i ściąga się im spodnie albo spódnice, albo podwija się sukienkę do góry i ściąga się majtki i się ich każe tą rozgą po gołej dupie, żeby bolało i również chodzi w tej zabawie o to, żeby pupa była bardzo czerwona, mamusiu - oznajmiła jej córka bardzo cukierkowym głosem - a Dursleyowie są bardzo niegrzeczymi ludźmi i powinni zostać ukarani za swoje zbrodnie przeciwko Lordowi Harremu Potterowi , mamusiu - Petunia Vernon Dubleu zbledli, bo w jakim sposób lady Longbottom to powiedziała z taką słodyczą przeszły ich ciarki po całym ciele, Przełknęli ślinę a Augusta uśmiechnęła się do córki z taką miłością i ponownie ją pocałowała w czoło i przytulała szczęśliwa do swojej piersi i nie chciała jej puścić, bo bała się, że znowu będzie sama, a jej córka wzdychała zadowolonym głosem wtulając się w panią Longbottom jeszcze bardziej.

- Nie zdajesz sobie sprawę w tego jak bardzo Cie kocham skarbie - oznajmiła miłością Augusta

- Kocham mowic do mamusi "mamusia" gdyby nie miała takiego obowiązku, jako Lady Longbottom to i tak bym do mamusi tak mówiła bo nie wyobrażam sobie mówic do mamusi inaczej niz mamusia - oznajmiła pani Longbottom zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej - i kocham jak mamusia tuli mnie do swojej piersi i całuję mnie w czoło - a ona w tym czasie tuliła ja do swojej piersi - kocham cię mamusiu!

- Grzeczna dziewczynka mamusia to uwielbia jak do mnie mówisz i kocha Cie jeszcze bardziej kochanie a całowanie w czoło i tulenie do swojej piersi swoja córeczkę należy do moich obowiązków jako twojej mamusi Lady Longbottom bo jestem bardzo grzeczna dziewczynka kochanie - Dubley patrzył a Auguste i Alicie w uwielbieniem i zaczął się ślinić na ich widok bo obie były mega seksownie ubrane i obie miały szpilki na wysokim obcasie

- Szkoda ze moja mama tak sie nie ubiera i nie chodzi w szpilkach na wysokim obcasie po domu - wypalił i penis mu stanął

- Wiedzieliście^ - zapytał Harry. - Wiedzieliście, że jestem... czarodziejem?

- Wiedzieliście, wiedzieliście! - zaskrzeczała nagle ciotka Petunia. - Oczywiście, że wiedzieliśmy! A niby jak mógłbyś nim nie być, skoro moja przeklęta siostra była tym, kim była?

- Moja Mamusia nie jest przeklęta - warknely córki Lily

Ona też kiedyś dostała taki list i zniknęła, żeby pójść do tego... do tej szkoły... i wracała w każde wakacje do domu z kieszeniami pełnymi żabiego skrzeku, zamieniając filiżanki w szczury.

- Wcale nie miała w kieszeniach żabiego skrzeku - oburzyła Marlena.

I tylko ja wiedziałam, kim ona jest naprawdę! A była potworem!

- MOJA CÓRECZKA NIE JEST POTWOREM! - ryknela Euphemia mega wkurzona - JAK SMIESZ MYŚLEĆ I MÓWIĆ O MOJEJ CÓRECZKI W TEN SPOSÓB POTWOREM TO JESTEŚ TY DURSLEY!!!!!! i była w takiej furii że chciała ją zamordować ale pani Potter ja powstrzymała trzymając ja - Puść mnie muszą ją zabić bo nikt nie ma prawa obrażasz Lady Potter mojej córeczki!

- W tej chwili pocałuj mnie w czoło i przytul mnie do swojej piersi mamusiu! - krzyknęła Lady Potter do Euphemii musiało dotrzeć do niej bo przytulała Lily do swojej piersi z taką miłością i ogarnęła jej długie rudowłosy włosy i pocałowała ją w czoło wyrażając bezwarunkową miłość do niej że młodsza kobieta głośno wesnela zadowolonym głosem wtulając się w kobietę jeszcze bardziej miała uśmiech na twarzy

- Czy wiesz że bardzo mocno Cię kocham córeczko? - pytała całując ją ponownie w czoło

- Tak mamusiu! - oznajmiła zadowolonym głosem Lily kiwając głowa mając iskierki w oczach - ja też mamusie kocham! - i następne wtuliła do jej piersi i wesnelam zadowolonym głosem wtulając się w kobiete bardzo mocno - kocham cię bardzo mocno mamusiu!

- Ja też Cie bardzo mocno kocham córeczko jesteś panią Potter Lady Potter i moją córeczką dożywotnio i mam nadzieję że będziesz tak chodziła skarbie to jesteś lady Potter

- Oczywiście mamuś że będę tak chodziła - uśmiechnęła się szeroko - bo przecież wszystkie kobiety z rodu Potterów mają obowiązek ubierać się elegancko i seksownie bo taka mamy etykietę i podpisaliśmy kontakt wiązacy i musimy chodzić w butach na wysokim obcasie gracja i wdziękiem a szpilki na wysokim obcasie nam w tym pomagają dlatego nigdy ich nie zdejmiemy bo jesteśmy lady i należymy do królewskiego i starożytnego rodu Potterów - i ponownie się wtuliła do Euphemie a ona tuliła ja do swojej piersi zachwycona

- Grzeczna dziewczynka że chodzisz elegancko i seksownie i chodzisz tylko butach na wysokim obcasie i mówisz do mnie tylko "mamusia" mamusia jest z Ciebie taka dumna i bardzo mocno Cię kocha - rzekła wzruszona i rozpromieniona Euphemia do Lily

- To jest nasz obowiązek bo za, tym mój mąż Lord Potter powiedział ze tak mam się ubierać elegancko i seksownie i żebym zawsze chodziła butach na wysokim cienkim obcasie najlepiej w szpilkach na wysokim obcasie gdybym się do tego nie stosowała, nie byłabym już grzeczną dziewczynką nie miałbym wyjścia musiałby mnie ukarać, za bycie niegrzeczną dziewczynką - oznajmily wszystkie Ladys Potter poważnym głosem - z Lordem Potterem nie ma żartu

Ale moja matka i mój ojciec... nic, tylko Lily to, Lily tamto... Oni byli po prostu dumni, że mają w rodzinie czarownicę!

- I do tego wyszła za wspaniałego kulturalnego i przystojnego mezszyzne który mówi mi mamo przeciwieństwie do ciebie bo ty wyszłaś za wieloryba który dla mnie jest obcym frajerem i będzie sie do mnie zwracać tylko na pani - powiedziała pani Evans czy wyraziłam sie jasno Dursley?

- Tak proszę pani Evans

- Nie usłyszałam Dursley!

- Tak proszę PANI Evans!

- Grzeczny chłopiec - i krasnela dłońmi

Umilkła, żeby złapać oddech i po chwili znowu powróciła do swojej tyrady. Można by pomyśleć, że czekała wiele lat, żeby to wreszcie z siebie wyrzucić.

- Potem spotkała tego Pottera, skończyli szkołę i pobrali się, i ty im się urodziłeś, a ja oczywiście wiedziałam, że będziesz taki sam, tak samo dziwny, tak samo... nienormalny ...

- W Hogwarcie spotkałam tego przystojnego seksownego Lorda Pottera, między czasie mnie bzykał poznałam też jego rodziców do której zaczęłam mówić do ich tylko mamusia i tatuś bo mamusia mi tak kazała sie zwracać a ja jestem grzeczna dziewczynka i słucham się mamusi po zs tym ja ich bardzo mocno kocham później skończyliśmy szkołę między czasie się pobraliśmy, i dzieci nam się urodziły

- Tak było kochanie i mam nadzieję że będziesz zawsze mówiła do mnie tylko "mamusia" - i ta wtuliła się w Euphemie i wyszeptała zadowolonym głosem

- Nie potrafię już inaczej mamuś

- Grzeczna dziewczynka mamusia bardzo mocno Cię kocha - oznajmiła miłością w głosie i pocałowała ja w czoło wyrażając matczyne uczucia jakie do niej żywiła Lady Potter wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej

- a ja oczywiście wiedziałam że Harry będzie taki sam, jak jego tatuś tak samo przystojny , tak samo... męski ... - rozmarzyła się Ginny a Lily z trudem odkleiła się do matki bo uwielbiała jak Lady Potter ja tuli do swojej piersi i popatrzyła sie na związana Petunie

- Sama napisałas list do dyrektora, żebys mogła chodzić do Hogwartu, ale dyrektor nie mógł Cie przyjąć - rzekła wkurzona Lily do Petuni. Dudleyowi i Vermonowi opadły szczęka.

- Chciałaś być dziwakiem! - warknal Vernon na żonę Petunia zbladla

- Nie powiedziałaś mu - oznajmiła Caroline - z Ciebie naprawdę jest niegrzeczna dziewczynka Petunio

- Mamusiu to prawda że niegrzeczne dziewczynki leje się paskiem po gołen dupie? - spytała Narcyza

- Tak kochanie - stwierdziła rozpromieniona pani Evans za każdym razem kiedy jej córeczki mówią do niej "mamusia " podeszła do niej niezwykla gracja i wdziękiem Dudley patrzył na nią zachwycony a ta nie wytrzymała pocałowała ją po czole i przytuliła Cyzie do swojej piersi, a ta wtuliła się w jej ciało i westchnęła zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej .

a potem, proszę bardzo, wyszła i wyleciała w powietrze, a ty wylądowałeś u nas!

- a potem, mnie zaznaczył dzięki temu nazywam się Potter Lady Potter i będę Lady Potter już dożywotnio i jestem w niebie kiedy Lord Potter że swoją męskościa wchodzi we mnie i mnie bzyka

- A ja mam nadzieję że będziesz tak chodziła tylko butach na wysokim obcasie nawet po domu gracja i wdziękiem i ubrania dopasowane do waszej figury żeby podkreslaly twoją figure kobiece kształty skarbie bo jesteś dożywotnio lady Potter - powiedziała Lady Potter

- Oczywiście mamuś że będę tak chodziła tylko butach na wysokim obcasie nawet po domu gracja i wdziękiem i ubrania dopasowane do waszej figury żeby podkreslaly moja figure i kobiece kształty to jest mój obowiązek jako Lady Potter - oznajmiła poważnym głosem Ginny

- mam również nadzieję że będziesz zawsze mówiła do mnie tylko mamusia - i ta wtuliła się w Lily i wyszeptała zadowolonym głosem

- Nie potrafię już inaczej mamuś

- Grzeczna dziewczynka mamusia bardzo mocno Cię kocha - oznajmiła miłością w głosie i pocałowała ja w czoło wyrażając matczyne uczucia jakie do niej żywiła Lady Potter wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej

Harry zbladł jak papier. Kiedy odzyskał mowę, zapytał:

- Wyleciała w powietrze? Mówiliście, że zginęła w wypadku samochodowym!

- W WYPADKU SAMOCHODOWYM! - ryknął Hagrid, zrywając się na nogi z taką wściekłością, że Dursleyowie szybko czmychnęli do swojego kąta. - Oni? A niby jak? Lily i James Potter w wypadku samochodowym! To stek bzdur! To skandal! Harry Potter nie wie nic o sobie, podczas gdy każdy dzieciak w naszym świecie zna jego imię!

- Moje dzieci! - zawolaly Euphemia i Caroline płaczliwie, stukajac obcasami - ZABIJE TEGO SKURWYSYNA!!!!

- Ciiiiii jestem przy was moje mamusie i nigdzie się nie wybieram! - Lady Potter przytuliła swoje matki do swojej piersi a te kobiety wtuliły sie w Lily

- Córeczko - mruczaly pani Potter i pani Evans zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej - Kocham cię córeczko proszę córeczko nie odpuszczaj mnie będę grzeczną dziewczynką tylko mnie nie zostawiaj! - a Lily pocałowała je po czole a one wesnely zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej Petunia prychnela wściekła

- Mamusia! - zawołały córki i podbiegly po Lily i mocno się wtuliły - Kocham cię mamusiu proszę mamusiu nie odpuszczaj mnie będę grzeczną dziewczynką tylko mnie nie zostawiaj!

- Nie zdajecie sobie sprawę w tego jak bardzo was kocham skarby - oznajmiła miłością Lily całując je po czole a one wesnely zadowolonym głosem wtulając się w matkę jeszcze bardziej

- Ale dlaczego? Co się właściwie stało? - zapytał Harry. Gniew spełzł z twarzy Hagrida, ustępując miejsca niepokojowi.

- Tegom się, cholibka, nie spodziewał - powiedział cichym głosem. - Dumbledore mówił mi, że mogą być kłopoty, ale nie miałem pojęcia, że ty o niczym nie wiesz. Ach, Harry, nie wiem, czy jestem właściwą osobą, żeby ci powiedzieć... ale ktoś musi... Nie możesz pójść do Hogwartu, nie wiedząc.

Rzucił Dursleyom wściekłe spojrzenie.

- No więc tak... opowiem ci najlepiej, jak potrafię... ale nie powiem ci wszystkiego, niech skonam, bo to wielka tajemnica...

Usiadł, popatrzył w ogień, a potem powiedział:

- To się chyba zaczęło od... od takiego gościa... ale naprawdę, trudno uwierzyć, że ty nie znasz jego imienia, każdy w naszym świecie je zna...

- Kogo?

- No... Nie lubię wypowiadać tego imienia, jak nie muszę. Nikt tego nie lubi.

- On jest skurwysynem! - warknęły matki Lily - on skrzywdził moje dzieci!

- Dlaczego?

- Garbate gargulce, Harry, ludzie wciąż mają pietra. Cholibka, nie jest lekko. No więc był jeden czarodziej, który... no... zeźlił się. Znaczy się, zrobił się zły jak diabli. Gorszy. Gorszy niż gorszy. A nazywał się...

Hagrid przełknął ślinę, ale nie wypowiedział żadnego słowa.

- Może to napiszesz? - podsunął Harry.

- A czy ja wiem, jak to się pisze? No dobra... Voldemort. - Wzdrygnął się. - Tylko nie każ mi tego powtarzać. No więc ten... no... czarodziej, jakieś dwadzieścia lat temu, zaczął się rozglądać za takimi, co będą go słuchać we wszystkim. No i znalazł sobie kilku... jedni mieli stracha, drudzy pewno chcieli móc to, co on, bo naprawdę był potęgą, niech skonam.

Andromeda i Narcyza wesnely i popatrzyły się na Alicjie I i podbiegly do niej i mocno ją przytuliły

- Chce całus w czoło natychmiast - rzekła pani Longbottom głosem nieznoszącym sprzeciwu a te bez wahania pocałowały ją w czoło wyrażając siostrzane uczucie jakie to niej żywiła Lady Longbottom wesnela zadowolonym głosem wtulając się w kobiety jeszcze bardziej

- Kocham Cię siostrzyczko - powiedziały z miłościa do Alicii która wtuliła się w nie jeszcze bardziej

- Bellatriks zapłaci co Ci zrobiła kochanie! - warknęła Narcyza tuląc ja do swojej piersi - nikt nie będzie krzywdził mojej siostrzyczki! - tupnela wysokim obcasem o podłogę i ponownie pocałowała ja w czoło a ta wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej

- Zmieniłaś się siostrzyczko - wesnela zadowolonym głosem Alicja

- To dzięki mojej ukochanej córeczki Astorii skarbie - oznajmiła szczęśliwa pani Malfoy i popatrzyła na córkę - chodź córeczko mamusia musi Cie bardzo mocno przytulić żeby Ci podziękować - nawet nie skończyła a pani Malfoy wtuliła się w Narcyzy piersi - tak bardzo Cie kocham Astorio - i pocałowała ja w czoło wyrażając matczyne uczucia jakie do niej żywiła Lady Malfoy wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej jesteś moim osobistym aniołem stróżem

-Mamusiu dożywotnio będę twoja osobistym aniołem stróżem ale pod twoja warunkami chce być żebyś przytulała mnie do swojej piersi i tuliła mnie do swojej piersi i całowała mnie po czole

- Jak sobie życzysz Lady Malfoy - powiedziała całując ja

- Kocham Cię mamusiu! - wesnela zadowolonym głosem

To były czarne dni, Harry. Nie mogliśmy się pokapować, koniu można wierzyć, a komu nie, unikaliśmy obcych czarodziejów i czarodziejek... mówię ci, robiło się coraz bardziej ponuro. A on coraz bardziej się panoszył. Jasne, że byli tacy, co mu podskoczyli... to ich pozabijał i już. Niech skonam. Zrobiło się naprawdę przykro. Nie wiadomo było, gdzie się przed nim ukryć. Tylko w Hogwarcie jeszcze było bezpiecznie. Dumbledore był jedynym gościem, przed którym Sam-Wiesz-Kto wymiękał. Tak czy owak nie śmiał zająć szkoły.

- Twoi starzy byli w czarach najlepsi. Mówię ci, w Hogwarcie nie było na nich mocnych! Może dlatego Sam-Wiesz-Kto nie próbował ich przedtem przekabacić... pewnie wiedział, że są za blisko Dumbledore'a, żeby się zadawać z Ciemną Stroną.

- Może myślał, że ich namówi... a może po prostu chciał się ich pozbyć. Nie wiem. Wiadomo tylko, że pojawił się w osiedlu, gdzie mieszkaliście. Dziesięć lat temu, w Noc Duchów. Ty miałeś dopiero rok. Przyszedł do waszego domu i... i...

Kobiety i dziewczyny przytuliły lady Potter mając łzy w oczach

Nagle wyciągnął bardzo brudną chustkę w kropki i wydmuchał nos, wydając przy tym odgłos przypominający syrenę, którą się uruchamia podczas mgły.

- Przepraszam - powiedział. - Ale to takie przykre... ja znałem twoją mamuśkę i twojego starego, to byli naprawdę najfajniejsi ludzie, jakich można spotkać... No więc Sam-Wiesz-Kto ich zakatrupił. Na śmierć. A potem... i to jest coś, co naprawdę nie mieści się we łbie... próbował zabić i ciebie.

- Przepowiednia Trelawney - mruknela łzami w oczach Jessica

Pewnie chciał odwalić robotę jak należy, na czysto, a może po prostu lubił zabijać, ja wiem? Ale nie mógł. Nigdy cię nie dziwiło, skąd masz ten sznyt na czole? To nie jest zwykłe rozcięcie. To się dostaje, kiedy ktoś cię łupnie jakimś złym zaklęciem... Rozwaliło twoich starych,

- Hagrid jesteś niewychowany - mruknela Apolonia - mówi się rodziców a nie starych

- Wypuście nas! - krzyknąl Vernon

- Zamknij się tlusciochu! - warknęła Lily II

rozwaliło cały dom... a ciebie... nic, tylko ta szrama. I właśnie dlatego, Harry, jesteś taki sławny. Jeszcze nie było takiego, co by przeżył, jak on postanowił kogoś ukatrupić, tylko ty, a trzeba ci wiedzieć, że on wykończył najlepsze czarodziejki i najlepszych czarodziejów naszych czasów... McKinnonów,

- Mamusia babcia! - zatkały wszystkie dziewczyny z rodu Blacków - Ten Skurwysyn

- Ciiiiii jestem przy was moje skarby i nigdzie się nie wybieram! - Lady Black przytuliła wszystkie członkinie rodu Blacków i Pani Malfoy do swojej piersi a te kobiety wtuliły sie w Marlene

- Mamusia - mruczaly Cassie i Daphne Astoria zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej - Kocham cię mamusiu proszę mamusiu nie odpuszczaj mnie będę grzeczną dziewczynką tylko mnie nie zostawiaj

- Zostawić moje córeczki ? - spytała , zdumiona Marlene , że Daphne i Astoria może ją o coś takiego podejrzewać. Będzie musiała popracować nad samooceną swoich córek . Delikatnie odchyliła twarze Daphne i Astori, żeby spojrzeć ich w oczy. - Skarby, oddałabym za was życie.

- Ja chce żeby ten Skurwysyn vez nosa tylko zginął! - krzyknęły córki pani Black następne wtuliły sie z nią bardzo mocno nie chcąc jej puścić a ta tuliła je do swojej piersi

- Nie zdajecie sobie sprawę w tego jak bardzo was kocham skarby - oznajmiła miłością Marlene

- ale mam nadzieję z że będziecie tak chodziły tylko butach na wysokim obcasie nawet po domu gracja i wdziękiem i ubrania dopasowane do waszej figury żeby podkreslaly wasze kobiece kształty - a ta podeszła do swojej córek gracja i wdziękiem bo jesteście lady Malfoy Lady Black i Lady - powiedziały Lady Black i Lady Malfoy

- Oczywiście mamuś że będę tak chodziła tylko butach na wysokim obcasie nawet po domu gracja i wdziękiem i ubrania dopasowane do mojej figury żeby podkreslaly moje kobiece kształty to jest mój obowiązek jako lady Black lady Malfoy i lady - oznajmiły poważnym głosem Daphne Astoria i Cassie

- mam również nadzieję że będziesz zawsze mówiła do mnie tylko mamusia - i Astoria wtuliła się Narcyze a Daphne i Cassie wtuliły sie Marlene i wyszeptały zadowolonym głosem

- Nie potrafię już inaczej mamuś

- Grzeczne dziewczynki mamusia bardzo mocno was kocha - oznajmiła miłością Marlene w głosie i pocałowała Daphne i Cassie po czoło wyrażając matczyne uczucia jakie do nich żywiła Lady Black i Lady wesnely zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej i tuliła je do swojej piersi zachwycona tym jak jej synowe do niej mówią

- Grzeczna dziewczynka mamusia bardzo mocno Cie kocha - oznajmiła miłością Narcyza w głosie i pocałowała Astorie po czoło wyrażając matczyne uczucia jakie do nich żywiła Lady Malfoy wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej i tuliła ja do swojej piersi zachwycona tym jak jej synowa do niej mówią

- To się dotyczy również was córeczki - oznajmiły zadowolonym głosem lady Black patrząc na Barbare Iola i Cedrella

- Tak mamusiu jestem grzeczną dziewczynką przestrzegam etykietę dobrego zachowania w rodzie Blacków i oczywiście mamuś że będę tak zawsze chodziła tylko butach na wysokim obcasie nawet po domu gracja i wdziękiem i ubrania dopasowane do mojej figury żeby podkreslaly moje kobiece kształty - a ta podeszła do swojej córek gracja i wdziękiem i pocałowała ja w czoło wyrażając matczyne uczucia jakie do niej żywiła Lady Black i Lady lady wesnely zadowolonym głosem wtulając się mamę jeszcze bardziej a ta mocno je tuliły do swojej piersi zachwycona tym jak jej synowa i córki do niej mówi i jak sie ubierają bo ubierają się jak na prawdziwą Lady przystało seksownie i elegancko

- To się dotyczy również Ciebie córeczko - oznajmiła zadowolonym głosem lady Black patrxsc na Rose

- Tak mamusiu jestem grzeczną dziewczynką przestrzegam etykietę dobrego zachowania w rodzie Blacków i oczywiście mamuś że będę tak zawsze chodziła tylko butach na wysokim obcasie nawet po domu gracja i wdziękiem i ubrania dopasowane do mojej figury żeby podkreslaly moje kobiece kształty - a ta podeszła do swojej córki gracja i wdziękiem i pocałowała ja w czoło wyrażając matczyne uczucia jakie do niej żywiła Lady Malfoy wesnela zadowolonym głosem wtulając się mamę jeszcze bardziej a ta mocno ją tuliły do swojej piersi zachwycona tym jak jej synowa do niej mówi i jak sie ubierają bo ubiera się jak na prawdziwą Lady przystało seksownie i elegancko

Bonesów, Prewettów... a ty byłeś niemowlakiem, a jednak przeżyłeś.

W głowie Harry'ego działo się coś dziwnego i bardzo nieprzyjemnego. Kiedy opowieść Hagrida dobiegła końca, znowu ujrzał oślepiający błysk zielonego światła, ale tym razem o wiele wyraźniej, niż mu się to zdarzało wcześniej, i po raz pierwszy w życiu przypomniał sobie coś jeszcze: głośny, zimny, okrutny śmiech.

Hagrid wpatrywał się w niego ponuro.

- Ja sam wyciągłem cię z ruin domu, Harry, na rozkaz Dumbledore'a, ma się rozumieć. Zawiozłem cię do tego...

- Kupa starych bajek - oświadczył wuj Vernon.

Harry aż podskoczył; prawie zapomniał, że Dursleyowie są w izbie. Wuj Vernon najwyraźniej odzyskał odwagę. Spojrzał na Hagrida wściekłym wzrokiem, zaciskając pięści.

- A teraz posłuchaj mnie, chłopcze - warknął. - Zgadzam się, że jesteś jakiś dziwny, ale porządne lanie na pewno by cię z tego wyleczyło...

- TYLKO SPRÓBUJ GO TNĄC, A WSADZĘ CI RURĘ I KIJ DO DUPY ZA JEDNYM RAZEM! - krzyczała Lily ale Ginny przywaliła mu obcasem w jaja ponownie jeknal z bólu oczy wyszły mu z orbit i zaczął jęczeć

- Przestań się mazać, i tak nie miałeś z swojego fiuta wielkiego pożytku! - warknęła Ginny do Vernona ,

- To moja mamusia! - pisnęły jej córki wtulając się do piersi Ginny

- Kocham was bardzo mocno skarby! - i wycałowała je po czole wszystkie córki Lady Potter wesnely zadowolonym głosem wtulając się w Ginny jeszcze bardziej

- Kocham Cię mamusiu - oznajmiły jej córki a ta tuliła je do swojej piersi wzruszona

- Amelia Olivia mam nadzieję że będziecie tak chodziły bo jesteście ladys Potter - powiedziała Lady Potter

- Oczywiście mamuś że będę tak chodziła to jest mój obowiązek jako lady Potter- oznajmiły poważnym głosem Amelia i Olivia

- mam również nadzieję że będziecie zawsze mówiły do mnie tylko mamusia - i te wtuliła się w Ginny i wyszeptały zadowolonym głosem

- Nie potrafię już inaczej mamuś

- Grzeczne dziewczynki mamusia bardzo mocno was kocha - oznajmiła miłością w głosie i pocałowała Amelia i Olivie po czoło wyrażając matczyne uczucia jakie do nich żywiła Ladys Potter wesnely zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej i tuliła je do swojej piersi zachwycona tym jak jej synowe do niej mówią

a co do tych bzdur o twoich rodzicach, no cóż, byli okropnymi dziwakami, to fakt, i osobiście uważam, że świat jest o wiele lepszym miejscem, odkąd się z nim pożegnali... zresztą sami się o to prosili, zadając się z tymi wszystkimi ciemnymi typkami... tego właśnie się spodziewałem, zawsze wiedziałem, że źle skończą...

W tym momencie Hagrid zerwał się z kanapy i wyciągnął z płaszcza poobijany różowy parasol. Mierząc nim w wuja Vernona jak szpadą, powiedział:

- Ostrzegam cię, Dursley... ostrzegam cię... jeszcze jedno słowo...

Na widok ostrza parasola, które zbliżył do jego brzucha brodaty olbrzym, wuja Vernona ponownie opuściła odwaga: przywarł do ściany i zamilkł.

- Tak jest lepiej - rzekł Hagrid, dysząc ciężko i siadając z powrotem na kanapie, która tym razem zapadła się aż do podłogi.

Tymczasem w głowie Harry'ego kłębiły się setki pytań.

- Ale co się stało z Vol... przepraszam... to znaczy z Sam-Wiesz-Kim?

- Voldemort! - warknęła Ginny

- Dobre pytanie, Harry. Zniknął. Rozpłynął się. Tej samej nocy, w której chciał cię zabić. Przez co stałeś się jeszcze bardziej sławny. To jest właśnie największa zagadka... przecież był już taką potęgą... dlaczego nagle gdzieś zniknął?

- Niektórzy opowiadają, że umarł. Ja uważam, że to bzdura. Skoro już prawie nie był człowiekiem, to niby co w nim miało umrzeć? Inni mówią, że wciąż gdzieś tu jest i tylko czeka na odpowiedni moment. W to też nie wierzę. Ludzie, którzy go słuchali, wrócili, przeszli na naszą stronę. Niektórzy jakby się obudzili z jakiegoś transu, czy co, mówią, że przedtem im odbiło, bo on ich zaczarował. Sam powiedz, przecież gdyby miał wrócić, to by ich tak łatwo nie puścił, nie?

- Większość nas uważa, że on gdzieś jest, ale utracił moc. Jest za słaby, żeby podskoczyć. A co go tak wykończyło? Ty, Harry. Coś w tobie. Coś się wydarzyło tamtej nocy, czego się nie spodziewał... nie mam pojęcia, co to było, nikt tego nie wie... ale coś w tobie jest, co go skasowało, i to na fest.

- Mylisz się - oznajmiła przerażona Hanna wtulając się w di piersi matki

W oczach Hagrida pobłyskiwało ciepło i szacunek, kiedy patrzył na Harry'ego, ale ten, zamiast czuć się mile połechtany, czuł tylko, że to wszystko jest jakąś okropną pomyłką. On czarodziejem? Niby jak? Dudley znęcał się nad nim, ciotka Petunia i wuj Vernon wrzeszczeli na niego od rana do wieczora; jeśli rzeczywiście jest czarodziejem, to dlaczego nie pozamieniali się w pokryte brodawkami ropuchy za każdym razem, kiedy zamykali go w komórce pod schodami? Jeśli kiedyś zwyciężył największego czarnoksiężnika na świecie, to dlaczego Dudley kopał go jak piłkę, kiedy tylko miał na to ochotę?

- Zabije was! - wycedzila Euphemia

- Hagridzie - powiedział cicho - chyba zaszła jakaś pomyłka. Ja nie jestem żadnym czarodziejem.

- Jest czarodziejem moim mężem i Lordem Potterem - powiedziała Ginny.

Ku jego zaskoczeniu, Hagrid zacmokał.

- Żadnym czarodziejem, tak? I nigdy nic się nie działo, kiedy bałeś się czegoś albo złościłeś?

Harry zapatrzył się w ogień. Teraz, kiedy o tym pomyślał... przypomniał sobie o tych wszystkich dziwnych wydarzeniach, które doprowadzały do szału ciotkę i wuja, a które rzeczywiście miały miejsce, kiedy był czymś przerażony albo wściekły... Kiedy ścigała go banda Dudleya, jakoś udawało mu się uciec... a kiedy bał się iść do szkoły z powodu tych okropnie obciętych włosów, jakoś mu odrosły... a ostatnio, jak Dudley go uderzył, czy się nie zemścił, chociaż nawet nie zdawał sobie z tego sprawy? A jak to było z tym boa dusicielem?

Spojrzał ponownie na Hagrida, uśmiechnął się i zobaczył, że olbrzym cały się rozpromienił.

- Widzisz? - powiedział Hagrid. - Harry Potterze, sam zobaczysz, że w Hogwarcie będziesz sławny, i całkiem słusznie.

Wuj Vernon nie zamierzał jednak poddać się bez walki.

- Nie mówiłem ci, że on tam nie pójdzie? - syknął. - Pójdzie do gimnazjum Stonewall i będzie mi za to wdzięczny. Czytałem te listy. Czytałem o tych wszystkich bzdurach i śmieciach, jakie niby będą mu tam potrzebne... te wszystkie księgi z zaklęciami, różdżki i...

- Pójdzie do Hogwartu gdzie pozna swoje siostyczki które będą go kochać i spierać! warknęły siostry wojowniczki do Vernona

- Już ci powiedziałem, że jak będzie chciał tam pójść, taki wielki mugol jak ty nie zdoła go powstrzymać - warknął Hagrid. - Powstrzymać syna Lily i Jamesa Potterów przed pójściem do Hogwartu, też mi coś! Całkiem ci odbiło. Był tam zapisany jeszcze przed swoim narodzeniem. Idzie do najlepszej szkoły magii i czarodziejstwa na całym świecie. Siedem lat i nie pozna samego siebie.

- Najważniejsze, że późna przyjaciół i piękna zdolną dziewczynę, no i najważniejsze: Rodzinę - powiedziała pani Weasley.

- Nigdy już nie będzie sam - powiedziała Ginny. Ja jego dopilnuje

Będzie tam razem z innymi podobnymi sobie młodziakami, pod dobrą ręką największego z dyrektorów, jakich miał Hogwart, samego Albusa Dumble...

- NIE ZAMIERZAM PŁACIĆ JAKIEMUŚ ZWARIOWANEMU STAREMU GŁUPCOWI ZA UCZENIE GO MAGICZNYCH SZTUCZEK! - ryknął wuj Vernon.

Lecz tym razem posunął się za daleko. Hagrid chwycił parasol i wywinął nim młynka.

- NIGDY - zagrzmiał - NIE OBRAŻAJ... ALBUSA... DUMBLEDORE'A... W... MOJEJ... OBECNOŚCI!

Koniec parasola nagle znieruchomiał, wycelowany prosto w Dudleya. Błysnęło fioletowe światło, rozległ się suchy trzask, potem ostry kwik i w następnej sekundzie Dudley tańczył, trzymając się za swój tłusty zadek i wyjąc z bólu. A kiedy się odwrócił, Harry zobaczył zakręcony świński ogonek wystający z dziury w jego spodniach.

Kobiety wybuchłu śmiechem niektóre leżały ze śmiechu śmiejąc się nieboglosy na podłodze Dursleye zrobili sie czerwoni

- Dziewczyny dzięki Hagridowi nasz prosiaczek w peruce ma wreszcie zakręcony świński ogonek! - parskala śmiechem Roxanna

- Teraz tez ma to dzięki mojej mamusi! - krzyknęly córki Lily że śmiechu

Wuj Vernon zaryczał. Wciągnąwszy ciotkę Petunię i Dudleya do sąsiedniego pokoju, rzucił na Hagrida przerażone spojrzenie i zatrzasnął za sobą drzwi.

Hagrid spojrzał na swój parasol i pogładził brodę.

- Nie powinienem wychodzić z nerw - powiedział spokojnie - ale i tak nie podziałało. Chciałem go zamienić w prosiaka, ale chyba jest już taką świnią, że bardziej się nie dało.

Damska część parsknęła śmiechem Dursleyowie zrobili się czerwoni

Zerknął z ukosa na Harry'ego.

- Będę ci wdzięczny, jak nie wspomnisz o tym nikomu w Hogwarcie - powiedział. - Prawdę mówiąc... ee... raczej nie powinienem używać zaklęć. Pozwolono mi tylko na parę sztuczek, żeby cię odnaleźć i jakoś ci dostarczyć te listy... i to był jeden z powodów, dla których chętnie się tego podjąłem.

- Dlaczego nie wolno ci używać zaklęć? - zapytał Harry.

- No... tego... sam byłem w Hogwarcie, ale... ee... mnie wyrzucono, prawdę mówiąc. Na trzecim roku. Złamali mi różdżkę i w ogóle. Ale Dumbledore pozwolił mi tam zostać... zrobił mnie gajowym. To równy gość, ten Dumbledore.

Tylko zostawił Harry'ego u was i już dostal nauczkę a najbardziej oderwał jego ptaszek oznajmiła słodkim głosem Fleur i nie będzie mógł pukać od tyłu twojego Gilberta

- Za co cię wyrzucono?

- Robi się późno, a jutro czeka nas kupa roboty - powiedział głośno Hagrid. - Musimy dostać się do miasta, kupić ci wszystkie książki i w ogóle.

Zdjął swój czarny płaszcz i podał Harry'emu.

- Przykryj się tym, będzie ci cieplej. Nie przejmuj się, jak będzie się trochę ruszało. W którejś kieszeni jest chyba parę myszy.

- Koniec rozdziału - rzekła Lady Longbottom 

Voldemort atakuje z smierciorzelcami

Pov Narcyza Popatrzyłam na kobiety i dziewczyny w wielkiej sali i na swoje ubranie  wszystkie byliśmy ubrane obcisłe ubrania podkreslaly na...