poniedziałek, 21 lipca 2025

Zemsta na Dursleyow czytanie rozdziałow gdzie występują Dursleyowie cześć XI

- Siostryczko teraz ja - powiedziała Domique i pocałowała ją w czoło wyrażając siostrzane uczucie jakie to niej żywiła pani Carush wesnela zadowolonym głosem wtulając się w Domique jeszcze bardziej

- Oczywiście siostryczko - wesnela zadowolonym głosem

- Kocham Cię Molly - powiedziała zadowolonym głosem do piersi i zaczęła czytać

Rozdział czwarty

Do Nory!

Przed południem następnego dnia kufer Harry'ego zapełnił się jego szkolnymi przyborami i książkami, a także najcenniejszymi skarbami - peleryną-niewidką, którą odziedziczył po ojcu, miotłą sportową, którą mu podarował Syriusz, i zaczarowanym planem Hogwartu, który dostał od Freda i George'a Weasley'ów.

- Nie mogę się doczekać kiedy będziemy mogli się kochać Lordzie Weasley /Potter/ Black - oznajmily podniecone Nicole Angelina Ginny Lily I i Marlene

Opróżnił skrytkę pod podłogą z resztek smakołyków, sprawdził dwa razy, czy w jakimś zakątku sypialni nie zostawił pióra lub księgi z zaklęciami, i zdjął ze ściany kartkę, na której skreślał dni dzielące go od pierwszego września - od wytęsknionego powrotu do Hogwartu. W domu pod numerem czwartym przy Privet Drive atmosfera bardzo się zagęściła. Od kiedy nad Dursley'ami zawisła groźba pojawienia się w ich domu rodziny czarodziejów, chodzili rozdrażnieni i spięci.

- Vernon przeleć Petunie od razu będzie mniej spięta - stwierdziła Dorcas - a nie czekać przecież wieloryb ma małego to będzie bardziej rozdrażniona ze jej własny mąż nie zaspokoi jej potrzeb

Vernon zrobił się czerwony a kobiety drwily

- Mój ty biedaku nie potrafisz zaspokoić potrzeb swojej żony może jesteś Impotentem?

- JAK ŚMIECIE! - ryknal wściekłym głosem Vernon a Euphemia przykleiła mu usta taśma

Wuj Vernon sprawiał wrażenie przerażonego,

- Petunio zrób mu lodzika to od razu biedak się rozluźni - dodała Lily I cukierkowym głosem i uśmiechnęła się słodko do Petuni może wtedy temu biedakowi stanie

Petunia patrzyła na Lily morderczym wzrokiem

kiedy Harry oznajmił, że Weasley'owie przybędą już nazajutrz, o piątej po południu.

- Mam nadzieję, że im napisałeś, żeby się ubrali przyzwoicie - warknął natychmiast.

- Już widziałem, co potrafią włożyć na siebie tacy jak oni. Powinni mieć choć na tyle przyzwoitości, by ubrać się zgodnie z normami cywilizowanego świata.

- Ekspert mody się znalazł! - prychnęła Domique.

Harry miał co do tego pewne wątpliwości. Jakoś nie pamiętał, by państwo Weasley'owie kiedykolwiek mieli na sobie coś, co można by uznać za zgodne z "normami cywilizowanego świata". Ich dzieci podczas wakacji nosiły mugolskie ubrania, ale oni sami chodzili zwykle w długich szatach o różnym stopniu
zużycia.

- Teraz mam na sobie obcisły kombinezon Te ubranko podkreśla moją figurę i moje kobiece kształty i wysokie skórzane szpilki, znaczy się, mam wysoki obcas, w których chodzę z gracją i wdziękiem, a i ma dodatkową funkcję: Mogę w nich komuś przywalić w jaja - powiedziała pani Weasley ociekająca słodyczą głosem - Najważniejsze: Mam też moją ukochaną biżuterię, której nie mogę zdjąć i znamię na szyi, bo mój mąż mnie zaznaczył i jestem z tego powodu taka szczęśliwa.

- Mamusia naprawdę świetnie wygląda w tym obcisłym kombinezonie które podkreślały mamusi seksowna figure i mamusi kobiece kształty i szpilkach na wysokim obcasie - powiedziała Hermiona z uśmiechem na twarzy.

- Wiem o tym, kochanieńka - oznajmiły podniecone Molly I, - Każda z nas świetnie wygląda w obcislym kombinezonie które podkreślały wasze figury i kobiece kształty i szpilkach na wysokim obcasie .

- Dziękuję, Molly/Babciu/Mamusiu/Ciociu Molly - odpadły dziewczyny i kobiety radośnie a ona sama i przytuliła swoje dwie najstarsze wnuczki następnie patrzyła złowrogo na Dursleyow . Wyglądała na potężną czarownicę, a jej ubranie podkreślały jej figurę i ciężką pracę, jaką wykonała. Wyglądała teraz młodziej niż wcześniej ich spotkała i strzelała piorunami w stronę Dursleyow .

Nie przejmował się tym, co sobie pomyślą sąsiedzi, ale bał się, że Dursley'owie mogą okazać całkowity brak szacunku Weasley'om, jeśli ci pojawią się w strojach odpowiadających ich najgorszym wyobrażeniom o czarodziejach. Wuj Vernon włożył swój najlepszy garnitur. Ktoś mógłby to uznać za gest uprzejmości, ale Harry dobrze wiedział, że wuj chciał w ten sposób wydać się kimś ważnym i onieśmielić Weasley'ów. Natomiast Dudley jakby skurczył się w sobie. Nie był to wcale skutek diety, ale zwykłego strachu.

- Powinieneś się cieszyć, Dudley, że przybędą do ciebie Lordowie! - warknęła Ginny - żeby dać Ci nauczkę, że źle traktujesz Lorda Pottera - Babciu mogę dać im nauczkę ? - pytała Caroline z nadzieją w głosie.

- A mogę ci pomóc, kochanieńka ?

- Tak!

- A mogę Cie przytulić i pocałować w czoło? - spytała z nadzieją w głosie

- Babciu chce całus w czoło bo byłam i jestem grzeczna dziewczynka prawda Babciu ze cały czas jestem grzeczna dziewczynka? - oznajmiła z nadzieją w głosie

- Oczywiście wnusiu ze pocałuje Cie w czoło bo babcia bardzo ale to bardzo Cie kocha i jesteś grzeczna dziewczynka bo przestrzegasz etykietę dobrego zachowania w rodzie Potterów ! - rzekła pani Evans - i pocałowała ją w czoło Ginny wesnela zadowolonym głosem wtulając się w kobiete jeszcze bardziej

- Kocham Cię Babciu ! - zawołała szczęśliwa pani Potter i wtuliła się w ciało pani Evans obie miały obcisłe kombinezony które były idealnie dopasowane do ich figur i podkreslaly ich figury kobiece kształty i miały szpilki na wysokim obcasie

Natomiast Dudley jakby skurczył się w sobie. Nie był to wcale skutek diety, ale zwykłego strachu. Jego ostatnie spotkanie z dorosłym czarodziejem skończyło się niezbyt przyjemnie: wyrósł mu świński ogonek, a ciotka Petunia i wuj Vernon musieli słono zapłacić za jego usunięcie w prywatnej klinice w Londynie.

Kobiety ryknęły śmiechem na wspomnienie, to co Dudley'owi zrobił Hagrid. Dudley zrobił się czerwony Iola wypaliła

- I widzicie coś żeście narobili teraz prosiaczek jest bez ogonka wy idioci wy kretyni wy sadysci!

Kobiety parsknęły głośnym śmiechem a Lady uśmiechnęła się szeroko do wkurzonych Dursleyow

- Iola przecież ciocia Lily sprawiła mu ogonek i teraz wygląda jak prosiak w peruce - oznajmiła Daphne patrząc na Dubleya a ten zrobił się czerwony

- Ja nie chwaląc sie sprawiłam ta rączka - powiedziała pani Potter słodkim głosem pokazując ma swoja rękę - jak kłamie niech mi uschnie

- Mam bardzo zdolna córeczkę chodź kochanie muszę Cie pocałować w czoło żeby wyrazić jak bardzo Cie kocham córeczko - wyszeptała Euphemia i rozłożyła ręce a ta bez wahania podbiegła do niej gracja i wdziękiem i uśmiechem na twarzy wtuliła się w Euphemie piersi - moja córeczka mamusia bardzo mocno Cie kocha - i pocałowała ja w czoło wyrażając matczyne uczucia jakie do niej żywiła Lady Potter wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej

- Mamusia - mruknela zadowolonym głosem - kocham cie bardzo mocno mamusiu i uwielbiam jak mamusia tuli mnie do swojej piersi i całuję mnie po czole

- I będę tak robiła kochanie nie ważne ile będziesz miała lat bo jesteś moją córeczką kochanie - tuląc ja do swojej piersi

- A ja zawsze będę mówiła do mamusi tylko mamusia i będę chodziła tylko takich ubraniach podkreślające moja figure i kobiece kształty i szpilkach na wysokim obcasie bo jestem grzeczna dziewczynka mamusiu - mruknela i wtuliła się w Euphemi piersi i wesnelam zadowolonym głosem

- Kocham Cię córeczko mamusia jest z Ciebie taka dumna jaki sposób się ubierasz chodzisz i, zachowujesz bo jesteś Lady Potter - stwierdziła pani Potter wzruszona i tuliła ja do swojej piersi

Nic więc dziwnego, że Dudley co jakiś czas macał się po siedzeniu i przemykał chyłkiem z pokoju do pokoju, tyłem do ściany, żeby owa część ciała nie stała się ponownie celem ataku wroga. Podczas obiadu panowało ponure milczenie. Nawet Dudley powstrzymał się
od wyrażenia swojego zdania na temat tego, co ujrzał na stole (wiejski twarożek i utarty seler). Ciotka Petunia w ogóle nic nie tknęła. Zacisnęła dłonie ściągnęła wargi i sprawiała wrażenie, jakby co jakiś czas gryzła się w język, żeby nie palnąć Harry'emu jadowitego kazania.

- Przyjadą samochodem, tak? - warknął wuj Vernon przez stół.

- Przybeda na miotle Vernon - odparła beztrosko Audrey

- Eee... - bąknął Harry. O tym nie pomyślał. Jak Weasley'owie zamierzają go stąd zabrać? Nie mieli już samochodu: stary ford anglia, którym kiedyś jeździli, na pewno brykał teraz po Zakazanym Lesie w Hogwarcie. Ale w ubiegłym roku pan Weasley pożyczył samochód z Ministerstwa Magii, więc może zrobi to samo dzisiaj?

- Chyba tak - powiedział w końcu. Wuj Vernon prychnął pod wąsami. Normalnie zapytałby, jaki samochód mają Weasley'owie, bo miał tendencję do oceniania ludzi po rozmiarach

- Mój mąż ma dużego i potrafi mnie zadowolić - odezwały Ladys Weasley rozmarzonym głosem

- Czy wy myślicie tylko o jednym! - jęknęla Jessica

- Mówi to ta co bzyka się z codzienne z Colinem! - prychnela Fleur i popatrzyła jak Jesscia wesnela zadowolonym głosem kiedy przejechała palcem po swoim znaku

- Colin jesteś taki seksy - rozmarzyła sie pani Creevey

i cenie ich samochodów. Harry wątpił jednak, czy wuj nabrałby szacunku do pana Weasley'a nawet wtedy, gdyby ten zajechał najnowszym modelem ferrari.

- Ale kretyn! - jęknęla Victoire - Jestes kretynem!

Ale Harry wątpił, czy wuj Vernon nabrałby szacunku do pana Weasley'a, nawet gdyby ten przyjechał Ferrari. Harry spędził większość popołudnia w swojej sypialni; nie mógł znieść widoku ciotki Petunii zerkającej co chwila przez firanki, jakby w wiadomościach podano, że z zoo uciekł nosorożec.

- A ubrałaś swoj mundurek pokojówki i szpilki na wysokim obcasie ? - spytała Amelia I do Petuni stukajac swoim wysokim obcasem o podłogę patrząc na nią groźnie - przybywają do was lordowie Weasley więc powinnaś być ubrana w swoj mundurek pokojówki i chodzić tylko w szpilkach na wysokim obcasie i powinnaś być gotowa powitać Lordów Weasleyów w domu Lorda Pottera z należytą wdzięcznością i powiedzieć do ich ze Lord Harry Potter czeka na Lordów Weasleyów

- Amelio z tego co pamiętam to nie ubrała swojego mundurka pokojówki i nie miała szpitek na wysokim obcasie i nie powitała mojego męża Lorda Weasleya i moich synów Lordów Weasleyów z należytą wdzięcznością oraz nie powiedziała że Lord Potter czeka na Lordów Weasleyów - odparła Molly I i założyła ręce na biodrach i stukajac swoim wysokim obcasem o podłogę patrząc na Petunie groźne

- Niegrzeczna dziewczynka! - skarcila Petunie Caroline - każda grzeczna dziewczynka nosi mundurek i chodzi w tylko szpilkach na wysokim obcasie nawet po domu za brak mundurka i szpitek na wysokim obcasie powinnaś zostać ukarana bo niegrzeczne dziewczynki się każe gdzie ja popełniłam błąd dlaczego nie możesz być grzeczna dziewczynka jak moje córeczki wnusie prawnuczki która noszą mundurki i chodzą tylko w szpilkach na wysokim obcasie bo one są grzecznymi dziewczynkami i przestrzegają etykietę dobrego zachowania przeciwieństwie do ciebie - skazała na swoje córki wnuczki i prawnuczki które miały obcisłe kombinezony z drugimi rękawami i zapinany z przodu na zamek zakrywając całe ciała z głębokim dekoltem kombinezony były idealnie dopasowane do ich figur i podkreslaly ich figure kobiece kształty miały biżuterie rodem swojego męża makijaż i szpilki na wysokim obcasie i założyła ręce na biodrach i stukala swoim wysokim obcasem o podłogę

- Babciu moje córeczki to naprawiły i teraz ma na sobie mundurek i buty jaki powinna chodzić cały czas - powiedziała słodko Fleur patrząc na Petunie która miała obcisły fartuszek, opaska na głowę, opaski na ręce oraz podwiązka wykonana z białej koronki i ozdobiona czarną kokardką. na stopach miała szpilki na wysokim obcasie

- Zdejnijcie to że mnie! - warknęła Petunia bo miała obcisły fartuszek, opaska na głowę, opaski na ręce oraz podwiązka wykonana z białej koronki i ozdobiona czarną kokardką. na stopach miała szpilki na wysokim obcasie

- Tak skarbie - stwierdziła pani Evans do pani Weasley nie słuchając pani Dursley i rozłożyła ręce z stronę pani Weasley a ta bez wahania podbiegła do niej gracja i wdziękiem i wtuliła się w Caroline piersi

- Babciu chce całus w czoło bo byłam i jestem grzeczna dziewczynka prawda Babciu ze cały czas jestem grzeczna dziewczynka? - oznajmiła z nadzieją w głosie

- Oczywiście wnusiu ze pocałuje Cie w czoło bo babcia bardzo ale to bardzo Cie kocha i jesteś grzeczna dziewczynka bo przestrzegasz etykietę dobrego zachowania w rodzie Weasley ! - rzekła pani Evans i pocałowała ją w czoło Fleur wesnela zadowolonym głosem wtulając się w kobiete jeszcze bardziej

- Kocham Cię Babciu! - zawołała szczęśliwa pani Weasley i wtuliła się w ciało pani Evans obie miały obcisłe kombinezony które były idealnie dopasowane do ich figur i podkreslaly ich figury kobiece kształty i miały szpilki na wysokim obcasie

- DLACZEGO MAM TO ROBICIE!!! - ryczała Petunia którą próbowała zdjąć byle co ale nie dała rady 

- Słyszeliście coś? - spytała Hermiona tuląc do swojej piersi Emilly która wtulając się w nią jeszcze bardziej wesnela zadowolonym głosem kiedy lady Weasley pocałowała ja w czoło - bo ja tylko słyszałam jak moja córeczka mówi do mnie "kocham cię mamusiu" a później zwróciła się do córki - Kochanie mamusia też cię bardzo mocno kocha i nigdy nie przestanę Cię kochać - oznajmiła miłością głosie tuląc ja do swojej piersi

- Ja też słyszałam jak moja córeczka mówi do mnie "kocham cię mamusiu" stwierdziły resztę Kobiet tuląc młodsze kobiety do piersi które wtuliły się w nie jeszcze bardziej wesnely zadowolonym głosem kiedy starsze kobiety pocałowały je w czoło - a później zwróciły się do córki - Kochanie mamusia też cię bardzo mocno kocha i nigdy nie przestanę Cię kochać - oznajmiły miłością głosie tuląc je do swojej piersi pani Dursley miała łzy w oczach i warknęła

- Jesteście okrutnie!!

- Jak mówią mugole a wiem jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie! - warknęła Olivia - przez te wszystkie lata skrzywdziliscie mojego tatusia a ja nie pozwolę żeby uszło wam to na sucho!

- Będziecie cierpieć jak mój tatuś cierpiał - dodała Lily II

Dopiero za kwadrans piąta zszedł na dół do salonu. Ciotka Petunia nerwowo wygładzała poduszki. Wuj Vernon udawał, ze czyta gazetę, ale jego małe oczka wcale się nie poruszały i Harry był pewny, że wuj nasłuchuje odgłosu nadjeżdżającego samochodu.

- To on potrafi czytać? - zapytała Daphne.

Dudley wtłoczył się w fotel, wcisnąwszy pulchne ręce pod zadek. Harry nie wytrzymał tego napięcia; wyszedł z salonu i przysiadł na schodach w przedpokoju, z oczami utkwionymi w zegarku i z sercem tłukącym mu się w piersi z podniecenia i zdenerwowania.Minęła piąta. Wuj Vernon, pocąc się lekko w swoim najlepszym garniturze, otworzył drzwi frontowe, wyjrzał na zewnątrz i szybko cofnął głowę.

- Spóźniają się! - warknął do Harry'ego.

- Nie warcz na Lorda Pottera Dursley! - wycedzily Flora i Hestia - jakim prawem na taki tluszcioch na ty warczy na Lorda?!

- Przepraszam MADAMES Shacklebolt to się więcej nie powtórzy!

- Wiem - odrzekł Harry - Może... ee... są korki, albo coś ich zatrzymało...

Dziesięć po piątej... kwadrans po piątej... Teraz Harry sam zaczął się niepokoić. O pół do szóstej usłyszał z salonu rozmowę wuja Vernona i ciotki Petunii.

- Dudleyek Słyszałeś jęczenie wieloryba i konia . No wiesz, twoja mamusia robiła loda twojemu tatusiowi - powiedziała Jessica

- Nie proszę PANI Creevey!

- Za grosz przyzwoitości.

- Przecież mogliśmy mieć jakieś zobowiązania towarzyskie.

- Może myślą, że jak się spóźnią, to ich zaprosimy na kolację.

- Niech sobie to wybiją z głowy - powiedział wuj Vernon, po czym wstał i zaczął się nerwowo przechadzać po salonie - Niech zabierają chłopaka i fora ze dwora, nie będzie żadnego posiadywania. Jeśli w ogóle przyjadą. Pewno pomylili dzień. Założę się, że tacy jak oni nie dbają o punktualność. Albo jeżdżą jakąś mydelniczką, która im nawaliła... AAAAAAACH!

Dursleyowie próbowali się uwolnić

Harry podskoczył. Spoza drzwi dobiegł go tupot nóg trojga Dursley'ów uciekających przed czymś w panice. W następnej chwili do przedpokoju wpadł Dudley; na jego prosiakowatej twarzy malowało się przerażenie.

- Mamusiu chce mieć ogonek jak u prosiaka bo jestem prosiakiem w peruce! - pisnęła Cedrella

- Nie jestem żadnym prosiakiem jak śmiesz! - warknal Dubley i przyłożył sam siebie i jeknal trzymając się za policzek

- Jak mówisz do kobiety która należy do królewskiego i starożytnego rodu zwracaj się do niej per LADY i nazwisko lub proszę PANI i nazwisko proszę PANI oraz MADAM i nazwisko Dziubaczku - odparła Cedrella

- Dziękuję PANI za przypomnienie Madam

- Proszę Dziubaczku - powiedziała dziewczyna słodkim głosem

- Co się stało? - zapytał Harry - O co chodzi? - Ale Dudley nie był w stanie wykrztusić słowa. Wciąż trzymając się obiema dłońmi za siedzenie, pomknął do kuchni tak szybko, jak pozwalały mu na to serdelkowate nogi. Harry wbiegł do salonu. Ze ślepego kominka z elektrycznym wkładem, udającym prawdziwy żar, dochodziło głośne dudnienie i skrobanie.

- Co to jest? - wydyszała ciotka Petunia, przyciskając się plecami do ściany i wpatrując się z przerażeniem w kominek - Vernonie, co to jest?

- Petunio, może powinnaś iść do lekarza, bo masz omamy! - zadrwiły Lily I.

- Dobrze proszę PANI Potter pójdę do lekarza - powiedziała rozmarzona Petunia zachwycona urodą Lily

Nie dane im było długo trwać w niepewności. Zza tylnej ścianki kominka dobiegły ludzkie głosy.

- Auu! Fred, nie... wracaj, wracaj, to chyba jakaś pomyłka... powiedz George'owi, żeby nie... AUU! George, nie, tu nie ma miejsca, wracaj szybko i powiedz Ronowi...

- Tatuś! - krzyknęły córki Freda George'a i Rona

- Tato, może Harry nas słyszy... może jakoś nam pomoże wydostać się z tej
ciemnej kiszki... - Ktoś załomotał pięściami w ściankę za elektrycznym żarnikiem.

- Harry! Harry, słyszysz nas? - Dursley'owie spojrzeli na Harry'ego jak para rozwścieczonych rosomaków.

- Tatuś! - zawolaly córki Harrego

- Co to ma znaczyć? - warknął wuj Vernon - Co tu się dzieje?

Kobiety śmiali się wniebogłosy,

- Oni... oni próbowali dostać się tutaj za pomocą proszku Fiuu - odpowiedział Harry, poskramiając w sobie ochotę do ryknięcia śmiechem - Mogą podróżować kominkami... tylko że zamurowaliście szyb kominowy... chwileczkę... - Podszedł do kominka i zawołał: - Panie Weasley! Słyszy mnie pan?

Łomotanie w ściankę ustało.

- Ciiicho! - syknął ktoś z tamtej strony.

- Panie Weasley, to ja, Harry... Kominek został zamurowany. Tędy się nie dostaniecie.

- A to dopiero! - rozległ się głos pana Weasley'a - Zamurowali? Kominek? A po co?

- Dla was to jest LORD Weasley albo proszę PANA Weasleya ale dla mnie to jest tatuś - odparły córki Artura

- Tak LADYS Weasley mają PANIE rację - powiedzieli Durslowie

- Mają elektryczny wkład - wyjaśnił Harry.

- Naprawdę? - zdumiał się pan Weasley, wyraźnie zaintrygowany - Eklektyczny, tak powiedziałeś? Z wtyczką? A to ci dopiero! Muszę to zobaczyć... zaraz... niech no pomyślę... auu, Ron!

- Tatuś! - zawołały Rose i Emilly.

Teraz zabrzmiał głos Rona.

- Co my tu robimy? Coś nie wyszło?

- Ależ skąd, Ron - odpowiedział mu ironiczny głos Freda - Przecież
wszystko przebiega zgodnie z planem.

- Tatuś! - krzyknęły Alicja II i Roxanna.

- Tak, i mamy wspaniały ubaw - powiedział George zduszonym głosem, jakby go coś przyciskało do ściany.

- Mój tatuś też jest! - dodały Hope i Sofia.

- Chłopcy, chłopcy... - rozległ się głos pana Weasley'a - Próbuję się zastanowić... Tak... to jedyny sposób... odsuń się, Harry.

Harry szybko oddalił się od kominka. Wuj Vernon przeciwnie, podszedł bliżej.

- Zaraz, chwileczkę! - ryknął - Co pan właściwie zamierza zrobi?

ŁUUUP.

Elektryczny wkład przeleciał przez pokój, kiedy ścianka zagradzająca szyb kominowy rozwaliła się z łoskotem, a z obłoku pyłu i kawałków tynku wynurzyli się: pan Weasley, Fred, George i Ron.

Sala ryknęła śmiechem.

- Ach te Artur! - zawołały oburzone Molly I,

Ciotka Petunia wrzasnęła, rzuciła się do tyłu i potknęła o stolik do kawy. Wuj Vernon złapał ją w ostatniej chwili, zanim upadła na podłogę, i gapił się, oniemiały, na Weasley'ów. Wszyscy czterej byli płomiennorudzi, przy czym Fred i George nie różnili się od siebie niczym, nawet liczbą i rozmieszczeniem piegów.

- Wejście smoka - powiedziała Hermiona. - Pamiętajcie Dursleyowie to jest moja rodzina mój tatuś Artur i moj seksowny mąż Ron i moi starsi bracia Fred i George mieć dla waszego dobra wyrażajcie w sie do nich zalezytym szacunkiem albo utnę wam jajka czy wyraziłam się jasno i wyraźnie - zrobiła słynna pozę pani Weasley robiła wrażenie w swoim obcisłych kombinezonie i zaczęła stukać swoim wysokim obcasem o podłogę

- Tak LADY Weasley - mruknely

- Moja córeczka nauczyła się mojej pozy! - zawołała Molly szczęśliwa

- Mamusia! - krzyknęła Hermiona wtuliła się w do piersi Molly zadowolona i wesnela zadowolonym głosem wtulając się w Lady Weasley - uwielbiam przytulać się do mamusi czuje od mamusi bezwarunkowo miłość i bezpieczeństwo

- Kochanie jesteś moją córeczką i panią Weasley i wiesz dobrze ze bezbłędu na wszystko i ile będziesz miała lat zawsze będziesz moja mała córeczka i zawsze będziesz mogła się przytulić

- Tak mamusiu i będę z czego korzystać ile wlezie mamusiu - powiedziała rozmarzona Hermiona do Molly

- Grzeczna dziewczynka mamusia bardzo mocno Cie kocha i nigdy nie przestanie - rzekła miłością w głosie całując ja w czoło wyrażając matczyne uczucia jakie do niej żywiła Lady Weasley wesnela zadowolonym głosem wtulając się w matkę jeszcze bardziej

- No i po wszystkim - wysapał pan Weasley, otrzepując z pyłu długą zieloną szatę i poprawiając okulary na nosie - Ach... to państwo... wuj i ciotka Harry'ego, jeśli się nie mylę? - Wysoki, chudy i łysiejący, zmierzał ku wujowi Vernonowi

- Tatusiu kocham cię! - krzyknęły córki Artura

z wyciągniętą ręką, a ten cofał się, wlokąc przed sobą ciotkę Petunię i nie mogąc wykrztusić ani słowa. Jego najlepszy garnitur pokryty był białym pyłem,

- I po twoim garniturze Dursley ! - zaśmiała się Lucy .Vermon zrobił się czerwony

który osadził mu się również na wąsach i włosach, tak że wuj Vernon wyglądał, jakby się nagle postarzał o trzydzieści lat.

- Ee... no tak... bardzo państwa przepraszam - rzekł pan Weasley, opuszczając wyciągniętą rękę i zerkając przez ramię na zrujnowany kominek.

- Moj mąż jest moim bohaterem! - uśmiechnęła się Molly I

- To wszystko moja wina, po prostu nie przyszło mi do głowy, że wylot może być zablokowany. Ten kominek został na jedno popołudnie podłączony do sieci Fiuu... rozumie pan, żebyśmy mogli zabrać Harry'ego. Kominki mugoli zwykle nie są podłączone... ale znam kogoś w centrali Fiuu i załatwił mi to po znajomości. Proszę się nie martwić, zaraz to naprawię. Zapalę ogień, żeby wysłać chłopców i natychmiast naprawię ten kominek, zanim się zdeportuję - Harry gotów był się założyć, że Dursley'owie nie zrozumieli z tego ani jednego słowa.

- Bo oni sa głupsi od buta kochanie - oznajmiła Ginny

Oboje wytrzeszczali oczy na pana Weasley'a, jakby ich poraził piorun. Ciotka Petunia zdołała już stanąć na nogach o własnych siłach i ukryła się za wujem Vernonem.

- Cześć, Harry! - zawołał wesoło pan Weasley

- Mój tatuś lord Weasley bardzo mocno go kocham i uwielbiam jak moj tatuś całuję mnie po czole i mnie przytula do swojej piersi - odezwały się córki Artura

- Bo wasz tatuś bardzo mocno was kocha moje córeczki - oznajmiła Lady Weasley

- Tak mamusiu jestem też jego córeczka tatusia prawda mamusiu?

- Oczywiście kochaniutkie Artur jest waszym tatusiem dożywotnio a ja jestem wasza mamusia też dożywotnio - oznajmiła szczęśliwa pani Weasley

- Twój kufer gotowy?

- Jest na górze - odpowiedział Harry, odwzajemniając uśmiech.

- My go zabierzemy - powiedział szybko Fred. Mrugnął do Harry'ego i razem z George'em opuścili pokój. Wiedzieli, gdzie jest sypialnia Harry'ego, bo już raz pomogli mu z niej uciec w środku nocy. Harry podejrzewał, że bardzo chcą rzucić okiem na Dudley'a, o którym wiele im opowiadał.

- Prosiaczku, chodź do wujków! - drwili Olivia i Amelia II .

- No więc... - powiedział pan Weasley, kołysząc lekko ramionami i próbując znaleźć słowa, które przerwałyby posępne milczenie - Mają państwo...no... bardzo ładny dom.

- Mój tatuś moi bracia i mąż rozwalili wam salon , i mój tatuś się stwierdza że macie bardzo ładny dom! - zaśmiała się Angelina

- Mamusiu bo dziadziu Artur jest szalony! - zawołała Roxanna ze śmiechu.

- Uwielbiam kiedy tatuś mnie przytula i całuję mnie czoło! - rozmarzyła sie pani Weasley na samo wspomnienie 

- Bo to jest jego obowiązek kochanie jesteś jego córeczką - oznajmiła Lady Weasley do córki

- Tak mamusiu - odparła czarnoskóra pani Weasley szczęśliwym głosem - chce całus w czoło mamusiu proszę byłam przez ten czas grzeczną dziewczynką przestrzegam etykietę dobrego zachowania w rodzie Weasley więc mamusiu dostane całus w czoło? proszę mamusiu? - i Angelina patrzyła na nią z nadzieją a Molly nie mogła przejść od tego obojętnie przyciągnęła ja do swojej piersi i pocałowała ją w czoło ta głośno wesnela zadowolonym głosem wtulając się w matkę jeszcze bardziej

- Kocham Cię mamusiu - oznajmiła zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej - jestem Weasleyem i noszę to nazwisko z największą dumą mamusiu i największą duma że mogę być też twoja córeczką mamusiu

- Tak kochanie - zgodziła się z nią Molly tuląc ja do swojej piersi obie obie miały obcisłe kombinezony które były idealnie dopasowane do ich figur i podkreslaly ich figury kobiece kształty i miały szpilki na wysokim obcasie i biżuterie rodu swojego męża

Zwykle nieskazitelnie czysty salon pokrywała teraz warstwa pyłu i gruzu, więc ta uwaga niezbyt dobrze podziałała na Dursley'ów. Wuj Vernon zrobił się ponownie purpurowy na twarzy, a ciotka Petunia znowu zaczęła żuć swój język.

Ginny popatrzyła na Petunie z drwina

Byli jednak nadal tak przerażeni, że nie powiedzieli ani słowa. Pan Weasley rozejrzał się ciekawie. Uwielbiał mieć do czynienia z mugolami. Harry widział, że pan Weasley ma okropną ochotę zapoznać się bliżej z telewizorem i odtwarzaczem wideo.

- Działają na eklektyczność, prawda? - zapytał tonem człowieka znającego się na rzeczy - Ach tak, widzę wtyczki. Zbieram wtyczki - dodał, zwracając się do wuja Vernona - I baterie. Mam całkiem sporą kolekcję baterii. Moja żona uważa, że mam bzika, ale tak to już bywa.

- Ja bym wolała zamiast zbieral ten złom to byś się mną zaopiekował! - prychnela pani Weasley - bo cały czas mam na Cienie ochotę - i przejechała po znaku i głośno wesnela zadowolonym głosem

Wuj Vernon również był tego zdania, ale nadal milczał. Przesunął się lekko w prawo, zasłaniając ciotkę Petunię, jakby się bał, że pan Weasley może ich niespodziewanie zaatakować. Nagle do salonu wrócił Dudley. Harry słyszał łoskot swojego kufra, ściąganego po schodach, i wiedział, że to te odgłosy wypłoszyły Dudley'a z kuchni. Dudley przesunął się tyłem tuż przy ścianie i próbował schować się za swoimi rodzicami. Niestety, nawet tułów wuja Vernona, wystarczająco pokaźny, by całkowicie ukryć kościstą ciotkę Petunię, nie był w stanie zasłonić cielska Dudley'a.

- Ach, Harry, więc to jest twój kuzyn, tak? - zapytał uprzejmie pan Weasley, dzielnie próbując nawiązać konwersację.

- Tak, tatusiu to Dudley, prosiaczek w peruce - odpadła Nicole - Prosiaczku w peruce , to mój i Harrego tatuś , LORD Artur Weasley

- Tak - powiedział Harry - To jest Dudley - On i Ron zerknęli na siebie i szybko spojrzeli w bok, z najwyższym trudem powstrzymując się od parsknięcia śmiechem. Dudley wciąż trzymał się kurczowo za tłusty zadek, jakby się bał, że mu odpadnie.

- Nie on sprawdza czy ma ogonek - poprawiły go Flora i Hestia

Pan Weasley zdradzał szczere zainteresowanie jego zachowaniem. Sądząc z tonu głosu, którym wypowiedział następne zdanie, można było z łatwością wywnioskować, że jego opinia na temat stanu umysłu Dudley'a całkowicie pokrywa się z tym, co Dursley'owie myśleli o panu Weasley'u, z tą różnicą, że budziło to w nim raczej współczucie niż strach.

- Mój tatuś jest najbardziej przyjaznym człowiekiem na świecie - rzekła Hermiona - i powiedział ze jestem jego córeczką tatusia - dodała szczęśliwa

- Jak ci się udały wakacje, Dudley? - zapytał uprzejmie. Dudley wydał z siebie krótki kwik i złapał się kurczowo za masywny zadek.

- Nerwowe ruchy - stwierdziła Samanta.

Weszli Fred i George, taszcząc szkolny kufer Harry'ego. Rozejrzeli się i zobaczyli Dudley'a. Na ich twarzach pojawił się identyczny złośliwy grymas.

- Ach, świetnie - rzekł szybko pan Weasley - No to walimy, raz dwa - Zawinął rękawy i wyjął różdżkę. Dursley'owie wcisnęli się w ścianę.

- Incendio! - zawołał pan Weasley, celując różdżką w dziurę w ścianie. W kominku natychmiast zapłonął ogień, trzaskając wesoło, jakby palił się od
dawna. Pan Weasley wyjął z kieszeni mały woreczek, rozwiązał go, wziął z niego szczyptę proszku i rzucił w płomienie, które pozieleniały i buchnęły wyżej - Fred, ty pierwszy - powiedział pan Weasley.

- Już lecę - rzekł Fred - Och... nie... chwileczkę...

Lily I uśmiechnęła się z drwina do Petuni

Z kieszeni wysunęła mu się torebka z cukierkami, które potoczyły się po podłodze we wszystkie strony - olbrzymie toffi w kolorowych papierkach. Fred rzucił się na podłogę i pozbierał cukierki, po czym pomachał wesoło Dursley'om na pożegnanie i wkroczył w płomienie, mówiąc: "Nora!". Ciotka Petunia wydała z siebie krótki, zduszony okrzyk.

- Jak ja kocham tego przystojniaka! - wesnela zadowolonym głosem Nicole po tym jak przejechała po swoim znaku na szyi - już nie mogę się doczekać kiedy będziemy mogli się kochać Lordzie Weasley!

- Wskakuj, George - powiedział pan Weasley - Ty i kufer - Harry pomógł George'owi wnieść kufer do kominka i ustawić go pionowo, żeby wygodniej go było trzymać. George krzyknął: "Nora!", znowu świsnęło i on również zniknął

- Jak ja kocham tego przystojniaka! - wesnela zadowolonym głosem Angelina po tym jak przejechała po swoim znaku na szyi - już nie mogę się doczekać kiedy będziemy mogli się kochać Lordzie Weasley!

- Teraz ty, Ron - powiedział pan Weasley.

- Do zobaczenia - pożegnał Ron Dursley'ów. Wyszczerzył zęby do Harry'ego, wszedł w ogień, krzyknął: "Nora!" i zniknął.

- Jak ja kocham tego przystojniaka! - wesnela zadowolonym głosem Hermiona po tym jak przejechała po swoim znaku na szyi - już nie mogę się doczekać kiedy będziemy mogli się kochać Lordzie Weasley!

Teraz pozostali już tylko Harry i pan Weasley.

- No, to... do widzenia - rzekł Harry do Dursley'ów. Nie zdołali wykrztusić ani słowa. Harry ruszył w stronę kominka, ale kiedy doszedł do krawędzi paleniska, pan Weasley wyciągnął rękę i zatrzymał go, spoglądając ze zdumieniem na Dursley'ów.

- Harry powiedział "do widzenia". Czyżby państwo nie dosłyszeli?

- Nie ma sprawy - mruknął Harry - Naprawdę, wcale mi nie zależy - Pan Weasley wciąż trzymał go za ramię.

- Nie zobaczą państwo swojego siostrzeńca aż do następnych wakacji - zwrócił się do wuja Vernona z lekką wymówką

- Jestem pewny, że chce się pan z nim pożegnać, prawda?

- Chcą się Harry'ego pozbyć ponieważ Vernon ma ochotę na numerek z Petunia - oznajmiła Fay krzywiąc się

Na twarzy wuja Vernona widać było oznaki ciężkiej rozterki. To, że jakiś szaleniec, który właśnie rozwalił mu pół salonu, próbuje uczyć go dobrych manier, przyprawiało go o prawdziwe katusze. Pan Weasley trzymał jednak wciąż różdżkę

- Jak ja kocham tego przystojniaka! - wesnela zadowolonym głosem Molly po tym jak przejechała po swoim znaku na szyi - już nie mogę się doczekać kiedy będziemy mogli się kochać Lordzie Weasley!

i wuj Vernon natychmiast na nią zerknął, po czym mruknął obrażonym tonem:

- No to do widzenia.

- Do zobaczenia - odpowiedział Harry i wsunął jedną nogę w zielone płomienie, czując miły powiew, przypominający ciepły oddech.

- Jak ja kocham tego przystojniaka! - wesnela zadowolonym głosem Ginny po tym jak przejechała po swoim znaku na szyi - już nie mogę się doczekać kiedy będziemy mogli się kochać Lordzie Potter!

- My myślicie tylko o jednym! - jęknęla Gabriele była zazdrosna że oni mogą się kochać z mężem a ona musi jeszcze czekać

W tej samej chwili za jego plecami rozległo się okropne rzężenie, jakby ktoś gwałtownie zwymiotował - albo usiłował zwymiotować - a ciotka Petunia zaczęła wrzeszczeć. Harry obrócił się na pięcie. Dudley nie krył się już za swoimi rodzicami. Klęczał obok stolika do kawy i usiłował pozbyć się czegoś długiego, purpurowego i oślizgłego, co zwisało mu z ust. W chwilę później do Harry'ego dotarło, że tym czymś jest język Dudley'a - i że przed nim, na podłodze, leży kolorowy papierek od cukierka.

Kobiety ryknęli śmiechem padając ze śmiechu na podłogę, śmiejąc się wniebogłosy.

Ciotka Petunia rzuciła się na podłogę obok Dudley'a, złapała za koniec jego napuchniętego języka i próbowała usunąć mu go z ust; trudno się dziwić, że Dudley zareagował na to jeszcze głośniejszym rzężeniem przechodzącym w wycie oraz że zaczął się z nią szarpać. Wuj Vernon ryczał jak zarzynany wół i wymachiwał rękami, a pan Weasley usiłował to wszystko przekrzyczeć, wołając:

- Proszę się nie martwić, zaraz mu pomogę! - I zaczął się zbliżać do Dudley'a z wyciągniętą różdżką, na co ciotka Petunia zawyła jeszcze głośniej i przykryła syna własnym ciałem.

- W pokemonach był taki pokemon a zwał się Lickitung miał właśnie taki język - oznajmiła Emilly .

- Ależ nie! Proszę się nie obawiać! - krzyknął zrozpaczony pan Weasley - To bardzo prosty proces... to tylko toffi... mój syn Fred... to urodzony figlarz... - ale to tylko zaklęcie żarłoczności... tak mi się wydaje... mogę to naprawić... - Te informacje nie tylko Dursley'ów nie uspokoiły, ale wzbudziły w nich jeszcze większą panikę.

- Jestem z tego mojego synka taka dumna - odezwała się pani Potter nagle poczuła czyjeś ciało to była Angelina przytuliła się do Lady Potter i zapytała swoim dziecięcym głosem i nadzieją w głosie

- Czy ja też mogę mówić do Ciebie zamiast ciociu to mamusia? - i patrzyła na Lily Potter swoimi pięknymi oczami Rzadko zdarzało się, żebym jej zabrakło słów. Po chwili przytuliła ją do swojej piersi

- Będzie to dla mnie zaszczyt. Jesteś moja córeczka w takim samym stopniu jak inne moje córeczki a moja rodzina gwałtownie się rozrasta - powiedziała jej z pełnym akceptacji uśmiechem. Odgarnęła kosmyk jej długich krukoczarnych włosów za jego za ucho. Ten gest najpełniej obrazował macierzyńskie uczucia jakie do niej żywiła i pocałowała ja w czoło ta wesnela zadowolonym głosem wtulając się w we mnie jeszcze bardziej - George jest moim synkiem a ty jestes moja córeczka kochanie więc wiesz co to oznacza między nami prawda? - znowu ja całując po czole

- Tak mamusiu! - kiwając głowa - będę mówiła do mamusi tylko mamusia - i wtuliła się w pani Potter jeszcze bardziej i wesnela zadowolonym głosem wtulając się z nią jeszcze bardziej - i będę chodziła tylko szpilkach na wysokim obcasie i obcisłych ubraniach podkreślające moja figure i kobiece kształty

- Grzeczna dziewczynka - oznajmiła szczęśliwa pani Potter tuląc ja dalej do swojej piersi obie miały obcisłe kombinezony które były idealnie dopasowane do ich figur i podkreslaly ich figury kobiece kształty i miały szpilki na wysokim obcasie i biżuterie rodu swojego męża następnie Angelina powiedziała do córek

- Skarby przywitajcie się z babcią Lily

- Babcia! - zawolaly szczęśliwe córki pani Weasley i przytuliły się do rudowłosej a ta bez wahania pocałowała je po czole wyrażając babcine uczucie jakie do nich żywiła Lady Jordan i Lady Weasley wesnely zadowolonym głosem wtulając się w Lady Potter jeszcze bardziej

- Moje słoneczka - odparła wzruszona pani Potter

- Babciu kochasz mnie? - spytały z nadzieją w głosie

- Oczywiście moje skarby! - całując je po czole znowu

- Ja tez babcie kocham! - wesnely zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej Angelina również się wtuliła do piersi Lily i cała czwórka miały obcisłe kombinezony które były idealnie dopasowane do ich figur i podkreslaly ich figury kobiece kształty i miały szpilki na wysokim obcasie i biżuterie rodu swojego męża

Ciotka Petunia szlochała histerycznie, szarpiąc język Dudley'a, jakby postanowiła wyrwać mu go z gardła, Dudley sprawiał wrażenie, jakby się dusił, co w tej sytuacji nie było czymś szczególnie zaskakującym, a wuj Vernon całkowicie stracił nad sobą panowanie: chwycił jedną z chińskich figurek stojących na kredensie i cisnął nią w pana Weasley'a. Pan Weasley zrobił szybki unik i figurka roztrzaskała się w zrujnowanym kominku

- Jak prawem rzucasz figurki w mojego tatusia! - warknęła Fleur - w, LORDA Weasleya co Dursley!?

- To się więcej nie powtórzy LADY Weasley! - pisnął Vermon przerażony

- Tego już za wiele! -krzyknął ze złością pan Weasley, wywijając różdżką - Staram się pomóc!

- Mój Tatuś próbuje mu pomóc, idioto! - krzyknęła Angelina do Vernona

Wuj Vernon, rycząc jak zraniony hipopotam, porwał następną figurkę.

- Harry, leć! Szybko, leć! - zawołał pan Weasley, celując różdżką w wuja Vernona - Ja tu wszystko naprawię! - Harry'emu żal było nie dotrwać do końca tej zabawy, ale kiedy druga figurka z kolekcji wuja Vernona świsnęła mu koło ucha, uznał, że mimo wszystko lepiej pozostawić rozwiązanie całej sytuacji w rękach pana Weasley'a. Wkroczył w płomienie, zawołał: "Nora!" i szybko obejrzał się przez ramię. Zdążył zobaczyć, jak pan Weasley wytrąca różdżką wujowi Vernonowi z ręki trzecią figurkę,

- Tatuś! tatuś! - skanowały córki pana Weasley'a

jak ciotka Petunia miota się z wrzaskiem, wciąż osłaniając ciałem Dudley'a, i jak język Dudley'a wije się wokoło nich niby wielki, oślizgły pyton. Lecz w następnej chwili zaczął wirować szybko wokół własnej osi i salon państwa Dursley'ów zniknął w wirze szmaragdowozielonych płomieni.

- Koniec rozdziału - oznajmiła Domique .

czwartek, 17 lipca 2025

Zemsta na Dursleyow czytanie rozdziałow gdzie występują Dursleyowie cześć X

- Siostra teraz ja - oznajmiła Molly II

- Czytaj - powiedziała Lucy

Rozdział trzeci

Zaproszenie

Kiedy Harry wszedł do kuchni, Dursley'owie już siedzieli przy stole. Nikt z nich nawet nie podniósł głowy, gdy wszedł i zajął swoje miejsce. Wielka, czerwona twarz wuja Vernona była ukryta za porannym wydaniem gazety, a ciotka Petunia dzieliła grejpfrut na ćwiartki, ściągając wąskie usta nad końskimi zębami. Dudley był wyraźnie nadąsany i Harry'emu wydało się, że zajmuje jeszcze więcej miejsca niż zawsze, co było dość dziwne, bo zwykle zajmował cały bok kwadratowego stołu. Kiedy ciotka Petunia położyła mu na talerzu ćwiartkę nieosłodzonego grejpfruta z drżącym: "Proszę, Dudziaczku", spojrzał na ni spode łba.

- Oj, Petunio, on słyszał!! - śmiały się dwie Lady Potter.

- Nie uprawiałam seksu świrze! - warknęła Petunia i strzeliła sie w policzek i jęknęla

- Mów do nas z należytym szacunkiem lepiej kochana - rzekła Samanta - chyba ze chcesz sie policzkowac - Petunia miała łzy w oczach

- Nie płacz skarbie przecież wiesz ze byłaś niegrzeczną dziewczynką - odezwała się Apolonia i nagle podeszła do Euphemii z niezwykla gracja i wdziękiem i mocno się wtuliła do jej piersi Euphemia uśmiechnęła się szeroko mając łzy w oczach ze wzruszenia i pocałowała ja w czoło wyrażając matczyne uczucia jakie do niej żywiła Madame Delacour wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej

- Moje słoneczko - odparła zadowolonym głosem i popatrzyła na nią z miłościa - czy będziesz kochanie zwracała sie do mnie mamusia? - spytała z nadzieją w głosie - bo ja zawsze chciałam mieć duża rodzinę

- Liczyłam na to bo ja bym bardzo chciała być twoja córeczką mamusiu

- W takim razie mówisz do mnie tylko mamusia kochanie - stwierdziła pani Potter przez łzy w oczach ze wzruszenia - bo jesteś grzeczna dziewczynka prawda i oczywiście chodzisz tylko butach na wysokim obcasie i...

- Mamusiu jestem Madame Delacour to są moje obowiązki po za tym Armard powiedział że uwielbia mnie tak kiedy mam na sobie obcisłe ubranie które podkreślały moja figure i kobiece kształty i chodzę szpilkach na wysokim obcasie i bardzo się cieszy że będę chodziła tak zawsze i powiedział ze jestem wtedy bardzo grzeczna dziewczynka a ja jestem grzeczna dziewczynka i słucham się mojego męża - powiedziała mocą stali i była podniecona bo kiedy tak zaczęła chodzić i ubierac to miała teraz codzienne upojne noce z mężem i codzienne sie kochali i szczytowala kilka razy i cały czas miała ochotę na seks z mężem a później zwróciła sie do córek szczęśliwym głosem - Fleur i Gabriele to jest wasza babcia - następnie powiedziała do Euphemii - mamusiu to sa twoje wnuczki - rzekła pani Delacour zadowolonym głosem jej córki bez wahania podbiegły do Lady Potter i mocno się wtuliły do piersi Euphemii

- Moje wnusie - oznajmiła miłością i założyła im włosy za ucho i pocałowała je po czole wyrażając babcine uczucie jakie do ich żywiła blondynki wesnely zadowolonym głosem wtulając się w rudowłosa kobietę jeszcze bardziej

- Kocham Cię babciu - mruknely zadowolonym głosem dziewczyny do piersi Euphemii a ta tuliła je do swojej piersi mając łzy w oczach

- Chodź kochanie - zwróciła sie do Apolonii i rozłożyła ręce blondynka przytuliła się i teraz Euphemia tuliła trzy kobiety z krwią wili wszystkie cztery miały na sobie obcisłe kombinezony które podkreślały ich figure i kobiece kształty i szpilki na wysokim i biżuterie rodem swojego męża

- Moja rodzina sie powiększyła o siostrzyczkę Apolonie i mam też siostrzenice Fleur i Gabriele - stwierdziły i uśmiechnęły się do siebie córki Euphemii

- Tak - rzekła pani Potter mając łzy w oczach ze wzruszenia całując blondynki po czolach te wesnely zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej

- Wypuście mnie! - warknal Vernon przerywając wzruszająca scenę

- Nie odzywaj się nie pytany! - warknęła Euphemia niechętnie odrywając się od blondynek i tupnela swoim wysokim obcasem o podłogę Apolonia Fleur i Gabriele też były niezadowolone że musiały się oderwać - i jak śmiesz przerywać mi przytulanie mojej córeczki i moje wnusie Dursley! - i następnie innym głosem powiedziała - nie martwcie się kochane wasza mamusia i babcia jest i nigdzie się nie wybiera - i znowu rozłożyła ręce one ponownie się wtuliły i wesnely zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej

- Niegrzeczny chłopiec nie wolno tak robić - pogrosila palcem Madame Evans Vernonowi - i przerywać Lady Potter przytulanie swojej córeczki Madame Delacour jej córek lady Weasley i lady Creevey Dursley

- Moim zdaniem powinien zostać ukarany - stwierdziła Augusta - mam rację córeczko? - dodała do Alicii I i rozłożyła ręce w stronę Lady Longbottom ona uśmiechnęła wtuliła się w pani Longbottom piersi więc Augusta pocałowała ją w czoło

- Tak mamusiu! - wesnela zadowolonym głosem wtulając się w Auguste jeszcze bardziej - mamusia ma rację Dursley był i jest bardzo niegrzeczny chłopcem a ja przeciwieństwie do tego drag queen jestem grzeczna dziewczynka prawda mamusiu?

- Mamusia bardzo mocno Cie kocha kochanie - oznajmiła szczęśliwa pani Longbottom ze Alicia mówi do niej tylko mamusia - i oczywiście że jesteś grzeczną dziewczynką bo cały czas przestrzegasz etykietę dobrego zachowania rodzie Longbottomow skarbie

- Kocham Cię mamusiu - oznajmiła zadowolonym głosem Lady Longbottom do piersi Augusty obie miały obcisłe kombinezony które były idealnie dopasowane do ich figur i podkreslaly ich figury kobiece kształty i miały szpilki na wysokim obcasie

Jego życie zmieniło się dramatycznie, odkąd wrócił do domu na letnie wakacje i pokazał rodzicom swoje roczne świadectwo. Wujowi Vernonowi i ciotce Petunii jak zwykle udało się wynaleźć usprawiedliwienie dla jego złych ocen. Ciotka Petunia zawsze dowodziła, że Dudley jest bardzo zdolnym chłopcem, a nauczyciele po prostu nie potrafią się na nim poznać,

- Nie skarbienku Dziubaczek jest bardzo zdolnym prosiaczkiem - poprawiła ja Augusta.

- Tak LADY Longbottom ma MADAM rację Dziubaczek jest bardzo zdolnym prosiaczkiem proszę PANI

- Grzeczna dziewczynka wiesz jak się zachowywać w stosunku do Lady Longbottom tak?

- Tak LADY Longbottom PANI Longbottom to wszystko dzięki LADY Malfoy to LADY Malfoy nauczyła mnie wszystkiego - oznajmiła szczęśliwa pani Dursley i zwróciła się do Narcyzy - dziękuję LADY Malfoy

- Proszę kochanie - uśmiechnęła się blondynka przytulając do siebie Astorie i pocałowała ja w czoło pani Malfoy wesnela zadowolonym głosem wtulając się w matkę jeszcze bardziej

- Mamusia! - wesnela zadowolonym głosem - kocham cię mamusiu

natomiast wuj Vernon stwierdził, że "wcale nie chciałby mieć za syna jakiegoś zniewieściałego kujona".

- Tylko małego prosiaczka - oznajmiła Alison.

Zlekceważyli też oskarżenie o znęcanie się nad słabszymi. „"To niesforny urwis, ale nie skrzywdziłby nawet muchy!", stwierdziła ciotka Petunia płaczliwym głosem. Na świadectwie opisowym było jednak parę celnie wybranych uwag szkolnej pielęgniarki, których nawet wuj Vernon i ciotka Petunia nie mogli zlekceważyć. Ciotka Petunia pojękiwała, że Dudley ma grube kości, że w tym wieku pewna nadwaga jest czymś zupełnie normalnym i że chłopak wciąż rośnie, więc jego organizm potrzebuje dużo pożywienia, ale pozostawało faktem, iż dostawcy konfekcji szkolnej nie dysponowali już spodenkami w jego rozmiarze. Pielęgniarka szkolna dostrzegła to, czego oczy ciotki Petunii

- tak bystre, kiedy chodziło o ślady tłustych paluchów na jej lśniących ścianach bądź podglądanie sąsiadów - po prostu nie chciały dostrzec, że Dudley nie tylko nie potrzebuje takich ilości jedzenia, jakie dotąd pochłaniał, ale że osiągnął rozmiary i wagę młodej orki.

- Wiecie, że orki są ssakami, a, tak, że Dudley zmienił tylko gatunek zwierzęcia z prosiaka w orkę, a to dalej są ssaki, - oznajmiła Hermiona,.

- Oni nie powinni mieć dzieci - oznajmiła młodsza Andy - Mówię o Petunii i Vernonie.

- Vernonie musisz być grzecznym chłopcem, a byłeś bardzo niegrzecznym chłopcem - powiedziały dwie wersje Molly i pogroziła im palcem - Wiesz o tym?

- Zapomniałem się, proszę PANI Weasley - mruknął posłuszne Vernon- Byłem niegrzecznym chłopcem, proszę PANI, więc muszę zostać ukarany, LADY Weasley.

- No widzisz skarbeńku, przynajmniej wiesz, co robisz źle - odparła pani Weasley, ociekając słodyczą. Chciała się zemścić tak ten wieloryb traktował Harrego .

- Dziękuję za takie miłe słowa, proszę PANI Weasley. Już będę się pilnował, proszę PANI!

- Wierzę, że ci uda, Dursley - stwierdziła, a głos miała słodki. Ludzie parsknęli śmiechem.

- Mamusiu byłaś niezła! - śmiały się córki Molly I.

- Wiem o tym, kochaniutkie - uśmiechnęła się szeroko do córek i odrzuciły teatralnie włosy do tyłu.

Tak więc - po wielu wybuchach złości, po kłótniach, które wstrząsały podłogę sypialni Harry'ego, i po wielu łzach przelanych przez ciotkę Petunię - wprowadzono surowy reżim. Kartka z opisem diety, przysłana przez pielęgniarkę ze szkoły Smeltinga, została powieszona na drzwiach lodówki, którą opróżniono z ulubionych przysmaków Dudley'a - gazowanych napojów, ciastek, czekoladowych batonów i hamburgerów - a wypełniono owocami, jarzynami i innymi produktami, które wuj Vernon nazywał ogólnie "karmą dla królików".

- Od królików to się odwal, Dursley! - warknęła Luna.

- Przepraszam LADY Scamamder obiecuje że będę już grzecznym wielorybem MADAM! - jeknal Vernon

Żeby dodać Dudley'owi otuchy, ciotka Petunia uparła się, by na dietę przeszła cała rodzina. Teraz podała kawałek grejpfruta Harry'emu, który od razu zauważył, że jego ćwiartka jest o wiele mniejsza od tej, którą dostał Dudley. W opinii ciotki Petunii najlepszym sposobem poprawienia samopoczucia Dudley'owi było utrzymywanie go w przekonaniu, że dostaje przynajmniej trochę więcej jedzenia niż Harry. Ciotka Petunia nie wiedziała jednak, co jest ukryte pod obluzowaną deską podłogi sypialni na piętrze. Nie miała pojęcia, że Harry w ogóle nie zachowywał diety.

Dubley zrobił się czerwony

Kiedy tylko zrozumiał, że ma przeżyć całe lato na surowej marchewce, wysłał Hedwigę z prośbą o pomoc do swoich przyjaciół, a ci stanęli na wysokości zadania. Hedwiga wróciła z domu Hermiony, dźwigając wielkie pudło pełne smakołyków bez cukru (rodzice Hermiony byli dentystami). Hagrid, gajowy Hogwartu, dostarczył mu worek domowej krajanki (tego Harry nie tknął, bo miał już spore doświadczenie z przysmakami Hagrida).

- Harry jest moim braciszkiem - powiedziała Hermiona mocą stali

Pani Weasley wysłała do niego rodzinnego puchacza Errola z olbrzymią struclą i wyborem domowych pasztecików. Biedny Errol, który był już stary i słabowity, potrzebował aż pięciu dni, by odzyskać siły po tej podróży. A na swoje urodziny (które Dursley'owie całkowicie zlekceważyli)

- Jestem jego ciocią, bo jego rodzice to moje rodzeństwo ze wszystkim, oprócz krwi i to dzięki nim stałam się dobrym człowiekiem!! - warknęła Narcyza jej głos był wściekły, ale kiedy tylko Lily Potter ją przytuliła, od razu się uspokoiła i wtuliła się w tors.

- Złożyłaś juz przysięgę, kochanie. Jesteś Siostrą Wojowniczka i moją starszą siostrą i ten pierścień z bransoletką będzie z tobą na wieki - oznajmiła i pocałowała ją w czoło, a ta westchnęła zadowolonym głosem, wtulając się w siostrę jeszcze bardziej.

- Kocham cię, siostrzyczko - mruknęła do jej piersi zadowolonym głosem.

- Ja też ciebie kocham, Cyzia. Jesteś moją starszą siostrzyczką we wszystkim, oprócz więzów krwi - oznajmiła z miłością pani Potter.

- A ty Lily jesteś moją młodszą siostrzyczką we wszystkim, oprócz węzłów krwi.

- A co ze mną? - spytała Caroline

- Mamuś! - zawołała Cyzia i wtuliła sie z pani Evans ta pocałowała ja w czoło wyrażając matczyne uczucia jakie do niej żywiła Lady Malfoy wesnela zadowolonym głosem wtulając się w Caroline jeszcze bardziej - mamusiu kocham Cie!

- Tak lepiej i mamusia też Cie kocha skarbie - oznajmiła szczęśliwa pani Evans tuląc Narcyze do swojej piersi

Harry dostał cztery wspaniałe urodzinowe torty - po jednym od Rona, Hermiony, Hagrida i Syriusza. Dwa jeszcze zostały, więc mając nadzieję na prawdziwe śniadanie po powrocie na górę, bez słowa zaczął żuć grejpfrut. Wuj Vernon prychnął pogardliwie, odłożył gazetę i spojrzał na swoją ćwiartkę grejpfruta.

- To wszystko? - zapytał ponuro. Ciotka Petunia obdarzyła go surowym spojrzeniem, a potem wskazała głową na Dudleya, który już pochłonął swoją ćwiartkę grejpfruta i teraz pożądliwie utkwił prosiakowate oczy w talerzu Harry'ego.

- Strzelić go między oczy? - zapytała Susan.

Wuj Vernon westchnął tak głęboko, że wąsy mu zatrzepotały, i sięgnął po łyżeczkę. Rozległ się dzwonek przy drzwiach. Wuj Vernon dźwignął się z krzesła i wyszedł do przedpokoju. Korzystając z tego, że matka zajęła się przygotowywaniem herbaty, Dudley błyskawicznie porwał resztę grejpfruta z talerza wuja Vernona. Harry usłyszał krótką rozmowę przy drzwiach, czyj śmiech, a potem szorstką odpowiedź wuja. Trzasnęły drzwi, a po chwili z przedpokoju dobiegł odgłos rozdzierania papieru. Ciotka Petunia postawiła na stole dzbanek z herbatą i rozejrzała się bacznie, zastanawiając się, gdzie jest wuj Vernon. Nie musiała długo czekać na odpowiedź. Wrócił po minucie. Był wściekły.

- Ty - warknął do Harry'ego - Do salonu. No już.

- Nie odzywaj się do mojego męża w tej sposób! - warknęła Ginny

- Bardzo przepraszam LADY Potter - powiedział lekiem Dursley

Oszołomiony, zastanawiając się gorączkowo, co tym razem przeskrobał, Harry wyszedł z kuchni za wujem Vernonem. Kiedy obaj znaleźli się w salonie, wuj zatrzasnął drzwi.

- Łapy precz od mojego męża albo utnę ci jaja! - warknęła Ginny.

- Przepraszam LADY Potter! - zawołał przerażony Vernon kiedy zobaczył jak Ginny patrzy na niego morderczym wzrokiem i stuka wysokim obcasem o podłogę

- Więc tak - rzekł, podchodząc do kominka i odwracając się do Harry'ego z taką miną, jakby zamierzał mu oznajmić, że jest aresztowany - No więc tak - Harry bardzo chciał zapytać "Więc jak?", ale czuł, że o tak wczesnej porze nie należy wuja Vernona denerwować, zwłaszcza po tym, co dostał na śniadanie. Postanowił więc zrobić minę wyrażającą uprzejme oczekiwanie.

- Przydałaby Ci się dieta, Wielorybie a od mojego wnuka to się odwal Dursley ! - zawołała Caroline -

- Tak proszę PANI Evans ma MADAME rację przydalaby mi się dieta MADAME Evans - mruknął Vernon, gdyż walczył z zaklęciem Rose.

- Przed chwilą przyszedł - powiedział wuj Vernon, wymachując kawałkiem purpurowego papieru - List. O tobie - Harry zmieszał się jeszcze bardziej. Kto mógł napisać o nim do wuja Vernona? Kto mógł go znać i wysyłać listy przez listonosza?

- My - odpowiedziała pani Weasley z miłością głosie

Wuj Vernon łypnął najpierw na Harry'ego, potem na list i zaczął czytać na głos:

Szanowni Państwo,

- Szkoda, że nie napisałaś "Szanowni Wielorybie i Żyrafo" - mruknela Ginny .

- Damy tak nie mówią! - skarciła ją starsza Molly.

Nie zostaliśmy sobie przedstawieni, ale jestem pewna, że Harry opowiadał Państwu o moim synu Ronie. Zapewne wspominał Państwu także, że finał mistrzostw świata w Quidditchu odbędzie się w przyszły poniedziałek wieczorem, a mojemu mężowi Arturowi udało się dostać najlepsze bilety na ten mecz dzięki znajomościom w Departamencie Czarodziejskich Gier i Sportów. Mam nadzieję, że pozwolą nam Państwo zabrać Harry'ego na ten mecz, jakoże jest to jedyna w życiu okazja. Wielka Brytania nie była gospodarzem mistrzostw od trzydziestu lat i bardzo trudno o bilety. Bylibyśmy bardzo radzi, gdybyśmy mogli gościć Harry'ego aż do końca wakacji; oczywiście odprowadzilibyśmy go bezpiecznie na pociąg do szkoły. Bylibyśmy wdzięczni, gdyby Harry mógł nam jak najszybciej przesłać odpowiedź w zwykły sposób, ponieważ mugolski listonosz jeszcze nigdy u nas nie był i nie jestem pewna, czy w ogóle by do nas trafił. Oczekując na rychły przyjazd Harry'ego,

Łączę wyrazy szacunku.

Molly Weasley

- Zmieniłam zdanie - stwierdziły Molly I.

PS. Mam nadzieję, że nakleiłam dostateczną liczbę znaczków.

Wuj Vernon skończył czytać, wsunął rękę do kieszeni na piersi i wyciągnął z niej coś jeszcze.

- Spójrz na to - warknął. I pokazał mu kopertę, w której przyszedł list od pani Weasley, a Harry z trudem opanował wybuch śmiechu. Każdy kawałeczek koperty pokryty był znaczkami - pozostał tylko prostokącik, w którym pani Weasley wypisała maleńkimi literami adres Dursley'ów.

Większość ludzi parsknęła śmiechem. Lily przytuliła mocno Molly.

- No więc nakleiła dostateczną liczbę znaczków - powiedział Harry, starając się, by zabrzmiało to tak, jakby pani Weasley popełniła omyłkę, która może się zdarzyć każdemu. W małych oczkach wuja Vernona zapłonęła wściekłość.

- Listonosz to zauważył - wycedził przez zaciśnięte zęby - Był bardzo ciekaw, skąd ten list przyszedł. Dlatego zadzwonił do drzwi. Sprawiał wrażenie, jakby go to bardzo ubawiło.

- Oj tam, przesadzasz, wielorybie - powiedziała młodsza Molly I i machnęła ręką.

Harry nic nie odpowiedział. Ktoś inny mógłby nie zrozumieć, dlaczego wuj Vernon robi tyle hałasu o za dużą ilość znaczków na liście, ale Harry zbyt długo mieszkał u Dursley'ów, żeby nie wiedzieć, jak bardzo są wyczuleni na wszystko, co choćby odrobinę odbiega od normalności. A najbardziej obawiali się tego, że ktoś odkryje ich związek (choćby i na odległość) z ludźmi pokroju pani Weasley.

- Teraz jesteśmy blisko związani - powiedziała z radością pani Weasley.

Wuj Vernon wciąż wpatrywał się groźnie w Harry'ego, który starał się zachować taką minę, jakby nic się nie stało. Jeśli nie powie ani nie zrobi czegoś głupiego, może mu się uda przeżyć najwspanialsze wydarzenie w życiu. Czekał więc, aż wuj Vernon się odezwie, ale ten milczał, nadal świdrując go wściekłym spojrzeniem. W końcu Harry zdecydował się przerwać milczenie.

- Więc... będę mógł pojechać? - zapytał. Przez wielką, purpurową twarz wuja Vernona przebiegło coś w rodzaju lekkiego spazmu. Wąsy mu się nastroszyły.

- Poradził Cie prąd Dursley?! - zardwila Lily I do Vernona który patrzył na nią wściekłym wzrokiem - niech Petunia zrobi Ci dobrze od razu zrobi Ci się lepiej "Och Petunio tak dobrze o tak grzeczna dziewczynka co za...

- Lily , wystarczy! Jesteśmy gośćmi w tym pięknym domu gdzie mieszkają Dudley prosiak w peruce Vernon który jest drag queen i Petunia która jest pokojówka i oczekuję po Lady Potter lepszych manier - skarciła ja Euphemia , a jej córka natychmiast opuściła głowę .

- Przepraszam mamusiu - oznajmiła potulnie gdy tylko rozłożyła ręce do pani Potter a ta przytulił się do lady Potter piersi zachwycona

- Kocham Cię bardzo mocno! Mamusia kocha i nie przestanie Cie kochać moja córeczko! - i pocałowała ją po czole Lily wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej Dursleyowie wychodzili z siebie

- Kocham Cię mamusiu - oznajmiła pani Potter zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej

Harry wiedział, co się dzieje w głowie wuja Vernona: zażarta walka jego dwóch najbardziej fundamentalnych skłonności. Wyrażenie zgody na wyjazd uszczęśliwiłoby Harry'ego, a z tym wuj Vernon walczył od trzynastu lat. Z drugiej strony, pozwolenie Harry'emu na zamieszkanie u Weasley'ów przez resztę wakacji oznaczało pozbycie się go z domu dwa tygodnie wcześniej niż zwykle, a dla wuja Vernona obecność Harry'ego pod jego dachem była męczarnią. Aby zyskać na czasie, ponownie spojrzał na list pani Weasley.

- Kim jest ta kobieta? - zapytał, przyglądając się z niesmakiem podpisowi.

- Jestem jego matką, Dursley! - warknęły dwie wersje Molly I i zrobiły wściekłe miny i pozę. Mino, że jej starsza wersja miała czterdzieści osiem lat wyglądała potężnie i dumnie stukała wysokim obcasem o podłogę . Patrzyła na Dursleyow morderczym wzrokiem,

- Tak,proszę PANI Weasley - mrukneli patrząc na nią zachwyceni - Ale MADAME jest piękną LADY Weasley!

- Och dziękuję kochaneczki - oznajmiła zachwycona Lady Weasley

- Wuj już ją widział - odrzekł Harry - To matka mojego przyjaciela Rona, czekała na niego na dworcu, kiedy przyjechaliśmy z Hog... ze szkoły po ostatnim semestrze - Prawie powiedział: "Hogwartu", a był to sprawdzony sposób na jeszcze większe rozwścieczenie wuja. W tym domu nikt nigdy nie wymawiał głośno nazwy szkoły Harry'ego.

- Szkoła Magii i Czarodziejstwa Hogwart, Dursley! - krzyknęła Lily II.

- Dziękuję za przypomnienie LADY Longbottom - powiedział patrząc na nią zachwycony

Wuj Vernon skrzywił się okropnie, jakby przypomniał sobie coś wstrętnego.

- Taka pękata baba? - warknął w końcu.

- Dursley nazwałeś mnie Taka pękata baba! - warknęła w końcu do wieloryba - a teraz popatrzcie drogie Panie , nawet doprowadziłam tych tu do takiego stanu rzeczy, że teraz ślinia sie na moj widok ponieważ chodzę w tych o to cudownym szpilkach na wysokim obcasie kocham te buty tak nawiasem, mówiąc i zawsze będę w nich chodziła i tym cudownych ubraniu , które podkreślają moje wdzięki. Kocham ten kombinezon , to jak pochylam się, to już ślinicie się na mój widok niegrzeczne z was dzieciaczki, - i pokiwała palcem karcąco na prawo i lewo - a kiedy PAN Weasley sie dowie ze ślinicie sie na moj widok będzie na was, chłopczyki bardzo zły, bo jest o swoją panią Weasley bardzo, ale to bardzo zazdrosny - i odwróciła się od nich z niezwykłą gracją i wdziękiem odrzucając teatralne włosy do tyłu, kręcąc biodrami, jak modelka na wybiegu

- Drogie panie popatrzcie tu prosiaczek Dziubaczek i wieloryb Vernon bardzo niegrzecznymi chłopcami! - zardwila Dorcas i wskazując na penisy mugolow który im stanęli bo Vernon i Dubleya byli bardzo podnieceni

- Wolę kochać się z Lordem Weasleyem bo wasze ptaszki sa takie małe! - zardwila Molly I do Vernona i Dudleya - nie miałam bym za co chwycić przeciwieństwie do mojego męża który ma dużego i przy nim czuje się tak bezpieczne i kochana i mam za co chwycić - rozmarzyła się

- Z mnóstwem rudych dzieciaków? -
Harry najeżył się. Pomyślał, że wuj trochę za dużo sobie pozwala, nazywając kogoś "pękatym", skoro jego własny syn Dudley w końcu doczekał się tego, co mu groziło, odkąd skończył trzy lata: zrobił się szerszy niż wyższy.

- Beczka - mruknęła Daphne.

Wuj Vernon jeszcze raz przebiegł wzrokiem po liście.

- Quidditch - mruknął pod wąsem - Quidditch... co to za bzdura?

Harry poczuł się urażony po raz drugi.

- To dyscyplina sportowa - odpowiedział krótko - Gra się na miotłach.

- Dobrze już, dobrze! - przerwał mu głośno wuj Vernon. Harry dostrzegł z pewną satysfakcją, że wuj wpada w lekką panikę. Najwyraźniej jego nerwy nie wytrzymywały dźwięku słowa "miotła" w jego własnym salonie.

- Miotła jest też do sprzątania - mruknęły zdziwione dwie wersje pani Potter - Tunia kochana, a twój mąż to zamiata podłogę

- A gdzie tam! Vernon myśli, że jest arystokratą! Vernon pewnie nie umie nawet zadowolić swoim kikutem - odpadły dwie wersje pani Malfoy.

- To polecam tabletki na potencję i to, co masz pomiędzy nogami i będzie gotowy do pracy - rzekła Olivia. Kobiety zaczęli się naśmiewać.

- Zamknij się! - warknął Vernon czerwony i uderzył siebie samego w policzek i syknął z bólu.

- Wyrażaj sie Dursley do LADY Potter z szacunkiem albo utnę Ci jaja za swoją bezczelność stosunku do starożytnego i królewskiego rodu Potterów! - warknęła Euphemia

- Przepraszam LADY Potter ze swoją bezczelność w stosunku do PANI prawnuczki LADY Olivii Potter!

- Z ciebie jest taki arystokrata, jak ze mnie balerina. Nawet nie potrafisz zaspokoić potrzeb swojej ukochanej żony!

- Babciu!/Mamusiu! Jesteś zajebista! - krzyknęły Lady's Malfoy.

- Wiem, że jestem zajebista, moje skarby - oznajmiły pani Malfoy i odrzuciły teatralnie włosy do tyłu.

Zajął się więc znowu listem. Ruch jego warg wskazywał, że odczytuje po cichu słowa: przesłać odpowiedź w zwykły sposób". Nachmurzył się.

- Co to znaczy: "w zwykły sposób"? - burknął.

- Zwykły dla nas - odpowiedział Harry, i zanim wuj mógłby go powstrzymać, dodał: - No wiesz, wuju, sowią pocztą. To jest zwykły sposób dla czarodziejów.

- będzie się trząść ze złości, rzuci nerwowe spojrzenie w okno - powiedziała Susan - A jego twarz przybra kolor dojrzałej śliwki

Na twarzy wuja Vernona pojawiło się takie oburzenie, jakby Harry pozwolił sobie brzydko zakląć w jego obecności. Trzęsąc się z gniewu, spojrzał niespokojnie przez okno, jakby się bał, że zobaczy któregoś z sąsiadów z uchem przyciśniętym do szyby.

- Ile razy mam ci powtarzać, żebyś pod moim dachem nie wspominał o tych dziwactwach? - syknął, a jego twarz przybrała teraz barwę dojrzałej śliwki.

- Mówiłam! - zawołała Susan .

- Moje słoneczko - odparła Alison a ta momencie sie wtuliła w ciało Madame Fimigan i wesnela zadowolonym głosem - mamusia bardzo ale to bardzo Cie kocha!

- Kocham Cię mamusiu! - zawołała szczęśliwa i wtuliła się w ciało pani Fimigan a ta bez wahania całowała ją w czoło Susan wesnela zadowolonym głosem wtulając się w kobiete jeszcze bardziej obie miały obcisłe kombinezony które były idealnie dopasowane do ich figur i podkreslaly ich figury kobiece kształty i miały szpilki na wysokim obcasie

- Stoisz sobie tutaj, w ubraniu, które Petunia i ja założyliśmy na twój niewdzięczny grzbiet...

- Zamknij mordę, Dursley albo zrobię z tobą tak, że będziesz jęczał z bólu i będziesz mnie błagał zwracając się do mnie Lady Potter albo proszę pani Potter! - wycedziły dwie wersje Lily.

- ...kiedy już Dudley z niego wyrósł - wpadł mu w słowo Harry. Bo rzeczywiście miał na sobie koszulkę tak wielką, że musiał pięć razy podwijać rękawy, żeby móc posługiwać się dłońmi, a opadała mu aż do kolan workowatych dżinsów.

- Nie odzywaj się do mnie w taki sposób! - krzyknął wuj Vernon, dygocąc ze złości.

Molly I nie wytrzymała i strzeliła w Dursleya zaklęciem, że ten pisnął z bólu.

Ale Harry nie dał się zastraszyć. Minął już czas, kiedy pozwalał się zmuszać do przestrzegania każdej głupiej zasady obowiązującej w domu Dursley'ów. Nie zachowywał diety Dudley'a i nie zamierzał pozwolić, aby wuj Vernon powstrzymał go od obejrzenia finału mistrzostw świata w Quidditchu.

- Czy mogę już odejść? Muszę dokończy list do Syriusza. No, wie wuj, do mojego ojca chrzestnego. Zrobił to. Wypowiedział magiczne słowa. Teraz obserwował, jak ciemna purpura ustępuje plamami z twarzy wuja Vernona, co sprawiało, że wyglądała jak wielka kula źle wymieszanych lodów jagodowych.

- Ale ma porównania! - parsknęła śmiechem Hanna a Alicia I ja przytuliła do swojej piersi

- Mamusiu chce całus w czoło bo byłam i jestem grzeczna dziewczynka prawda mamusiu ze cały czas jestem grzeczna dziewczynka? - oznajmiła z nadzieją w głosie

- Oczywiście córeczko ze pocałuje Cie w czoło bo mamusia bardzo ale to bardzo Cie kocha i jesteś grzeczna dziewczynka bo przestrzegasz etykietę dobrego zachowania w rodzie Longbottomow! - rzekła pani Longbottom zadowolona ze Hanna mówi do niej tylko mamusia i pocałowała ją w czoło Hanna wesnela zadowolonym głosem wtulając się w kobiete jeszcze bardziej

- Kocham Cię mamusiu! - zawołała szczęśliwa Hanna i wtuliła się w ciało pani Longbottom obie miały obcisłe kombinezony które były idealnie dopasowane do ich figur i podkreslaly ich figury kobiece kształty i miały szpilki na wysokim obcasie

- A więc... a więc pisujesz do niego, tak? - zapytał wuj Vernon, siląc się na
spokój, ale Harry dostrzegł, że źrenice jego małych oczu zwęziły się ze strachu.

- No... taak - odpowiedział Harry zdawkowym tonem - Dawno nie miał ode mnie wiadomości, a gdybym do niego nie napisał, no, to... wiesz, wuju, mógłby sobie pomyśleć, że coś jest nie tak.

- Dobrze ze mojego tatusia tu nie ma bo by Cie zamordował , Dursley - powiedziała Cassie.

- Nie chciałbyś, żeby cię to spotkało, Dursley - dodała Daphne - Mój tatuś kocha tych, co są mu drodzy, prawda mamusiu ?

- Oczywiście kochanie .

Zamilkł, by się nacieszyć efektem tych słów. Oczyma wyobraźni widział tryby obracające się z mozołem pod grubymi, ciemnymi, schludnie zaczesanymi włosami wuja Vernona. Jeśli spróbuje zabronić Harry'emu pisać do Syriusza. Syriusz pomyśli, że Harry jest tu źle traktowany. Wuj Vernon miał tylko jedno wyjście. Harry już widział kształtującą się w jego głowie konkluzję, jakby ta wielka, ozdobiona sumiastym wąsem głowa była zupełnie przezroczysta. Harry starał się powstrzymać od uśmiechu i zrobić najobojętniejszą minę, na jaką było go stać. I po chwili...

- No więc dobrze. Możesz sobie pójść na te cholerne... idiotyczne... jakieś tam mistrzostwa. Tylko napisz tym Weasley'om, żeby cię stąd zabrali. - Nie mam czasu na włóczenie się z tobą po całym kraju.

- Bo Petunia będzie robiła mi w tym czasie loda - stwierdziła Iola - prawda kochanie?

- Tak! - pisnęła podniecona Barbara - a masz synek prosiaczek w Peruce pójdzie do swojego korytka i napisze wypracowa­nie na temat swojego ulubionego bohatera i będę siedział cicho w swoim korytcie, udając, że go nie ma a ja tym samym czasie prosiaczku w peruce - oznajmiła szczęśliwa Barbara - będzie robiła twojemu tatusiowi loda żeby twój tatuś był szczęśliwy zadowolonym z tego jaką ma cudowna żonę

- Dokładnie – powiedziała dobitnie Iola. - Także prosiaczku w peruce sprawdź czy Cie nie ma w swoim korytce i czy nie masz przypadkiem napisać wypracowa­nie na temat swojego ulubionego bohatera a jak twoja mamusia zrobi mi dobrze loda to tatuś w nagrodę przeleci twoja mamusie i oznajmiła do Barbary - Petunio zrób mi loda

- Tak wasza wielorybska mość - stwierdziła Barbara Kobiety parsknęły śmiechem a Dursleyowowie byli wściekłi

I możesz tam spędzić resztę wakacji. I powiadom tego twojego... twojego ojca chrzestnego... napisz mu, że jedziesz.

- W porządku - odpowiedział żywo Harry. Odwrócił się i ruszył ku drzwiom salonu, walcząc ze sobą, by nie podskoczyć i nie wrzasnąć z radości. A więc jedzie... jedzie do Weasley'ów, będzie oglądał finał mistrzostw świata w Quidditchu!

- A ja spotkam męża - odpowiedziała Ginny, również radośnie.

W przedpokoju o mało co nie wpadł na Dudley'a, który czaił się za drzwiami, najwyraźniej chcąc podsłuchać, jak wuj go sztorcuje. Sprawiał wrażenie wstrząśniętego widokiem szerokiego uśmiechu na twarzy Harry'ego.

- Wspaniałe śniadanko, co? - zadrwił Harry - Ale się objadłem, a ty? - I zanosząc się ze śmiechu na widok zdumionej twarzy Dudley'a, pobiegł po schodach, przeskakując po trzy stopnie na raz.

- Ale Ci pocisnął Dziubaczku ! - parsknęła śmiechem Molly II .

- Lubie być pocisnęty przez LORDA Pottera LADY Carish - powiedział prosiak

- Grzeczny chłopiec! - zagrugala Nimfadora - lubisz byc grzecznym chłopcem prawda Dursley?

- Tak LADY Lupin i Dziękuję LADY Lupin ze uważa mnie PANI za grzecznego chłopca jest PANI taka piękna!

- Och dziękuję Dziubaczku!

Kiedy wpadł do swojej sypialni, pierwszą rzeczą, jaką zauważył, był powrót Hedwigi. Siedziała w swojej klatce, wpatrując się w Harry'ego wielkimi, bursztynowymi oczami i kłapiąc dziobem w sposób, który oznaczał, że jest czymś urażona. A co ją tak uraziło, stało się jasne prawie natychmiast.

- AUU! - krzyknął Harry. Coś małego i szarego, przypominającego opierzoną piłkę tenisową, ugodziło go w skroń. Zaczął sobie masować energicznie głowę, rozglądając się za tym, co go uderzyło, i zobaczył maleńką sóweczkę, tak małą, że zmieściłaby się w dłoni, śmigającą po całym pokoju jak fajerwerk.

- Dursley , prawda, że Harry jest Lordem Potterem i musisz zwracać się do niego per Lordzie Potter ? - spytała Hermiona Vernona .

- Tak, LADY Weasley, PAN Harry Potter jest LORDEM Potterem i
i jestem z tego dumny, ze muszę sie do niego zwracać LORD Potter oraz PAN , MADAME.

- No widzisz? Jak chcesz, to potrafisz zachowywać się, jak dżentelmen - rzekła Hermiona i zachichotała, . Stała miała na sobie obcisły kombinezon które podkreślały jej seksowną i umięśnioną sylwetkę, a na nogach miała szpilki, które były na wysokich obcasach oraz biżuterie w kilku miejscach.

- Dziękuję, proszę PANI Weasley!

- Alez nie ma za co dziękować Dursley po prostu jesteś teraz grzecznym chłopczykiem Dursley i wiesz jak sie zachowywać stosunku do starożytnych i królewskich rodów

- To wszystko dzięki LADY Malfoy MADAME Weasley to, LADY Malfoy nauczyła mnie etykiety dobrego zachowania - powiedział zachwycony Vernon - Bardzo dziękuję za naukę LADY Malfoy - dodał patrząc na nią zachwycony jej urodą

Po chwili spostrzegł, że sówka upuściła list u jego stóp. Schylił się, by go podnieść, rozpoznał pismo Rona i rozerwał kopertę. Zawierała pospiesznie nabazgrany liścik.

Harry,

TATA DOSTAŁ BILETY! Irlandia przeciw Bułgarii, w poniedziałek wieczorem. Mama napisała list do twoich mugoli z prośbą, by pozwolili ci przyjechać. Może już go dostali - nie wiem, jak szybka jest mugolska poczta. Pomyślałem sobie, że mimo to wyślę ci to przez Świnkę.

Weasley'owie uśmiechnęli się szeroko.

Harry wytrzeszczył oczy, wpatrując się w słowo "Świnka", a potem spojrzał na sóweczkę, krążącą wokół abażuru przy suficie. Mogła przypominać wszystko, tylko nie świnkę. Może źle odczytał pismo Rona? Wrócił do lektury listu.

Bez względu na to, co powiedzą twoi mugole, i tak po ciebie przyjedziemy, przecież musisz być na finale mistrzostw świata, ale mama i tata uznali, że lepiej najpierw udać, że prosimy ich o pozwolenie.

- Bo ja jestem damą, a Artur jest dżentelmenem - oznajmił starszy Molly .

- To prawda. Mamusia i tatuś są damą i dżentelmenem - oznajmiła Fleur, uśmiechając się do teściowej . Rudowłosa nie mogła wytrzymać. Podeszła do Fleur z gracją i wdziękiem, i przytuliła Fleur mocno do siebie do swojej piersi. - Kocham być panią Weasley, kocham być członkiem rodu Weasley, mamuś - mruknęła blondynka - i kocham być twoją i tatusia córeczką i też bardzo mocno kocham was wszystkich.

- Naprawdę zapowiadam wam to, jeśli wy mugole obrazi panią Fleur Weasley, moją córkę źle się dla niego skoczy - powiedziała z mocą stali Lady Weasley, patrząc na Dursleyow wokół ostrym wzrokiem dając do zrozumienia, że nie żartuje, tuląc do siebie Fleur.

Jeśli się zgodzą, wyślij zaraz Świnkę z odpowiedzią, a my przyjedziemy po ciebie w niedzielę o piątej. Jeśli się nie zgodzą, wyślij zaraz Świnkę, a my i tak przyjedziemy po ciebie w niedzielę o piątej. Hermiona przyjeżdża dziś po południu. Percy rozpoczął pracę w Ministerstwie - w Departamencie Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów. Jak u nas będziesz, nie wspominaj o zagranicy, jeśli nie chcesz, żeby cię zanudził na śmierć. Do szybkiego zobaczenia,

Ron

...... Miał tort, podczas gdy Dudley musiał się zadowolić grejpfrutem, był słoneczny letni dzień, jutro miał opuścić Privet Drive, blizna przestała mu dokuczać, no i zobaczy finał mistrzostw świata w Quidditchu. W takiej chwili nic nie mogło wzbudzić w nim niepokoju - nawet Lord Voldemort.

- Koniec rozdziału - rzekła Molly II 

poniedziałek, 14 lipca 2025

Zemsta na Dursleyow czytanie rozdziałow gdzie występują Dursleyowie cześć IX

- Mary teraz ja - oznajmiła Lucy

- Czytaj kochana - powiedziała Jane

ROZDZIAŁ DRUGI

Wielki błąd ciotki Marge

Kiedy następnego ranka Harry zszedł na śniadanie, zastał już całą trójkę Dursleyów siedzącą przy kuchennym stole. Gapili się w nowiutki telewizor, który kupili na powitanie Dudleya, kiedy przyjechał na letnie wakacje. Dudley uskarżał się zawsze, że musi wciąż biegać od lodówki w kuchni do telewizora w salonie.

- To są jakieś żarty? - zapytała wściekła Luna.

Teraz większość czasu spędzał w kuchni, utkwiwszy swoje prosiakowate oczka w ekranie telewizora, podczas gdy jego pięć podbródków trzęsło się miarowo od nieustannego przeżuwania różnego rodzaju smakołyków.

- A na dupie miał zakręcony świński ogonek wystający z dziury w jego spodniach - dodała Jessica - nazywany przez wszystkich prosiakiem w peruce

Harry usiadł między Dudleyem i wujem Vernonem, potężnym krzepkim mężczyzną o bardzo krótkiej szyi i krzaczastych wąsach.

- Kłamie Vernon nie jest potężnym krzepkim mężczyzną o bardzo krótkiej szyi i krzaczastych wąsach! - oburzyła się Nicole - tylko otyłą kobietą o lawendowej skórze i obcisła sukienkę czarno-fioletowych mackach ośmiornicy zamiast dolnej części ciała. Miał białe włosy, szare oczy, czerwone usta i błękitne powieki i był drag queen

Dursleyowie nie tylko nie złożyli mu życzeń urodzinowych, ale nie dali po sobie poznać, że w ogóle zauważyli jego przyjście.

- A może tak kurwa mać "dzień dobry"! - zawołała Ginny wściekła.

- Ginny słownictwo! - skarciła jej zachowanie Molly I.

- Jak oni mnie wnerwiają! - warknęła młoda pani Potter.

Harry był jednak do tego przyzwyczajony. Wziął sobie kawałek tostu i spojrzał na spikera w telewizorze, przekazującego właśnie wiadomość o jakimś zbiegłym więźniu.

- ...ostrzega się wszystkich, że Black jest uzbrojony i nadzwyczaj niebezpieczny. A oto specjalny numer telefonu, pod który należy natychmiast zadzwonić, jeśli państwo gdzieś zauważą Blacka...

- Nie musisz nam mówić, że to łotr spod ciemnej gwiazdy! - warknął wuj Vernon, spoglądając znad gazety na zdjęcie więźnia. - Wystarczy tylko spojrzeć na tego nieroba i łachmytę! A te jego włosy!

- Mój tatuś nie jest łotrem spod ciemnej gwiazdy! i nie jest nierobem i łachmyta jest potężnym czarodziejem i mnie bardzo kocha! - warknęły córki Łapy

I spojrzał z odrazą na Harry'ego, którego rozczochrane włosy zawsze doprowadzały go do białej gorączki. W porównaniu z facetem ze zdjęcia, którego wychudzoną twarz otaczała plątanina włosów, sięgających mu aż do pasa, Harry poczuł się, jakby dopiero co wyszedł od fryzjera.

Pojawił się znowu spiker.

- Ministerstwo Rolnictwa i Rybołówstwa oznajmia, że...

- Chwileczkę! - szczeknął wuj Vernon, mierząc spikera wściekłym spojrzeniem. - Nie powiedziałeś, skąd ten debil uciekł! I to ma być rzetelna informacja? Ten szaleniec może właśnie w tej chwili przechodzić naszą ulicą!

- Po chwili wesnal zadowolonym głosem bo Petunia lizała jego małego ptaszka - oznajmiła Emilly bezczelnie

- O mój Boże Petunio jesteś najlepsza robieniu mi loda Grzeczna dziewczynka! - zawołała Rose podniecona - Och Och doskonale Petunio nie dość ze jesteś seksowna pokojówka to jeszcze doskonale robisz mi loda ja zaraz...

- Dziewczęta, wystarczy! Jesteśmy gośćmi w tym pięknym domu gdzie mieszkają Dudley prosiak w peruce Vernon który jest drag queen i Petunia która jest pokojówka i oczekuję po was lepszych manier - skarciła ich Hermiona , a jej corki natychmiast opuściły głowy.

- Przepraszam mamusiu - oznajmiły potulnie gdy tylko rozłożyła ręce to we dwie przytuliły się do lady Weasley piersi zachwycone

- Kocham was bardzo mocno! Mamusia kocha i nie przestanie was kocha moje córeczki! - i pocałowała je po czole Emilly i Rose wesnely zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej Dursleyowie wychodzili z siebie Hermiona tuliła do swojej piersi swoje dwie córeczki i Ladys Weasley i Lady Malfoy wyglądały niezwykle seksowne ubrane w obcisłe kombinezony z drugimi rękawami i zapinany z przodu na zamek z głębokim dekoltem które były idealnie dopasowane do ich figur i podkreslaly ich seksowne figure i kobiece kształty a na nogach miały szpilki na wysokim obcasie dwie miały biżuterie rodem Weasley i a jedna Malfoyow

- Kocham Cię mamusiu - mruknely córki Hermiony zadowolonym głosem

Ciotka Petunia, która była koścista i miała końską twarz, odwróciła się szybko i wyjrzała przez okno. Harry dobrze wiedział, że ciotka Petunia marzy o tym, aby być tą osobą, która zadzwoni pod numer specjalny. Była jedną z najbardziej wścibskich kobiet na świecie i większość życia spędzała na śledzeniu swoich nudnych jak flaki z olejem, praworządnych sąsiadów.

- Petunia, która była koścista i miała końską twarz miała teraz miała fartuszek, opaska na głowę, opaski na ręce oraz podwiązka wykonana z białej koronki i ozdobiona czarną kokardką. na stopach miała szpilki na wysokim obcasie Była jedną z najbardziej wścibskich kobiet na świecie i większość życia spędzała na śledzeniu swoich nudnych jak flaki z olejem, praworządnych sąsiadów i miała manię na punkcję czystości w tej chwili robiła dobrze wielorybowi- oznajmiła Dorcas - prawda kochanie? 

- Tak LADY Black - odpowiedziała zachwycona tym że ma na sobie strój pokojówki

- Kochasz być pokojówka prawda? - zapytała Andromeda

- Uwielbiam być pokojówka proszę PANI Tonks! - wesnela zadowolonym głosem

- Grzeczna dziewczynka pozwolisz mi żebym podziękowała mojej wnusi Victoire za piękny obcisły kombinezon które podkreślała moja figure i kobiece kształty i szpilki na wysokim obcasie które muszę chodzić cały czas bo jestem LADY Tonks - im się zorientowała Victoire była przez nią przytulana i pocałowała ja w czoło a ona wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej - Babcia bardzo mocno Cie kocha wnusiu - oznajmiła szczęśliwa pani tonks do blondynki tuląc ja do swojej piersi zachwycona strojem - a ty podziękuj LADY Lupin i LADY Jordan jaki dostałaś piękny strój pokojówki - dodała do Petuni tuląc Victoire do swojego piersi

- Babciu ona nie.. - wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej

- Ona musi bo ja sobie tego życzę - stwierdziła Andromeda - Molly sie ze mną zgodzi prawda?

- Tak - powiedziała pani Weasley i popatrzyła na pani Dursley wymownie

- Dziękuję za piękny strój pokojówki LADY Jordan i LADY Lupin to najlepszy strój jako Petunia mogła dostać - oznajmiła szczęśliwa pani Dursley

- Nie ma za co skarbie cieszę że Ci się podoba - oznajmiły zachwycone Victoire i Domique

- Kiedy oni się nauczą - rzekł wuj Vernon, waląc w stół swój ą wielką, purpurową pięścią - że takich typów trzeba od razu wieszać?

- Kiedy się nauczysz Dursley - rzekła Daphne , - że taki typek jak ty powinien się zwracać do nas na per PANI a nie na per TY - Dursley zrobił się czerwony

- Vernon! - skarcila go Petunia która dalej była pod zaklęciem - LADY Black na rację byłeś bardzo niegrzecznym chłopcem proszę PANI Black mogę do walnąć za swoją bezczelność? - zapytała Daphne

- Oczywiście skarbie! - uśmiechnęła się szeroko a Petunia przywaliła mu ten jeknal z bólu a kobiety parsknęły śmiechem

- Moja mała córeczka! - zawołała zachwycona Marlene do Daphne Daphne wtuliła się w Marlene bo tylko ja uważała za swoją mamę

- Kocham Cię mamusiu - oznajmiła rozpromieniona Lady Black wtulając się w nią jeszcze bardziej

- Mamusia też Cię kocha i zawsze będziesz moja córeczka skarbie zawsze będziesz mówiła do mnie tylko mamusia - dodała do niej rozpromieniona i zachwycona a ta bez wahania wtuliła się w nią jeszcze bardziej a Lady Black tuliła ja do swojej piersi zachwycona

- Masz świętą rację - przyznała ciotka Petunia, nadal zerkając do ogródka sąsiadów.

Wuj Vernon wypił resztkę herbaty, spojrzał na zegarek i stwierdził:

- No, Petunio, za minutę muszę wyjść. Pociąg Marge przyjeżdża o dziesiątej. Harry, którego myśli błądziły wokół podręcznego zestawu miotlarskiego, spoczywającego w jego sypialni na pierwszym piętrze, został gwałtownie sprowadzony z powrotem na ziemię.

- Ciocia Marge? - wybełkotał. - On... to ona do nas przyjeżdża?

Ciotka Marge była siostrą wuja Vernona. Choć nie łączyło jej żadne pokrewieństwo z Harrym (którego matka była siostrą ciotki Petunii), zmuszano go, by mówił do niej „ciociu". Mieszkała na wsi, w domu z wielkim ogrodem, gdzie hodowała buldogi. Rzadko bywała na Privet Drive, ponieważ nie mogła znieść rozstania ze swoimi ukochanymi i drogocennymi psami, ale każde jej odwiedziny zapadały Harry'emu głęboko w pamięć.

Córki Harrego Pottera zaczęły warczeć tak samo jak jego rodzina i przyjaciółki

Podczas przyjęcia z okazji piątych urodzin Dudleya ciotka Marge łapała Harry'ego zakrzywionym końcem laski za nogi, aby mu udaremnić wygranie z Dudleyem w komórki do wynajęcia. Parę lat później przybyła na Boże Narodzenie, przywożąc skomputeryzowanego robota dla Dudleya, a Harry'ego obdarzając łaskawie paczką sucharków dla psów. Podczas jej ostatnich odwiedzin, rok przed tym, jak dostał pierwszy list z Hogwartu, Harry niechcący nadepnął na łapę jej ulubionego psa. Bestia pognała do ogrodu za Harrym, który ratował się ucieczką na drzewo, a ciotka Marge nie odwołała psa aż do północy. Na wspomnienie tego wydarzenia Dudley zawsze zaśmiewał się do łez.

- Jak ja tylko dorwę! - warknęły kobiety zaczęły wściekle stukać swoimi wysokimi obcasami Dursleyowowie przełknęli ślinę

- Marge będzie u nas przez tydzień - warknął wuj Vernon. - A skoro już jesteśmy przy tym temacie - wycelował groźnie palec w Harry'ego - musimy ustalić kilka spraw, zanim pojadę po nią na dworzec.

- LORDZIE Potter ja jestem wielorybem, moja żona jest klaczą, bo ma końską twarz ubrana w stroju pokojówki , mój syn to prosiaczek w peruce, a Marge jest krową, mam nadzieję ze LORD Potter to zapamięta? Prawda LORDZIE Potter - spytała Nicole .

- Zapamiętam Dursley - odparła Jessica. - Jesteś wielorybem twoja żona jest klaczą, bo ma końską twarz ubrana w stroju pokojówki , twój syn to prosiaczek w peruce

- Lord Potter jest i taki przystojny taki wspaniały! - krzyknęła Ginny

Dudley zachichotał i przestał się gapić w telewizor.

- Widzisz, skarbie nawet nasz synek się cieszy, jak to ładnie wypowiedziałeś ! - pisnęła Olivia , - Słoneczko jestem z Ciebie taka dumna! - Ginny przytuliła ja do siebie, a ta wtuliła się w do niej piersi bo tylko ją uważała za swoją mamę . Miała uśmiech na twarzy. Ginny pocałowała ją w czoło, a Olivia cicho westchnęła szczęśliwym pomrukiem, wtulając się w nią jeszcze bardziej. Kobiety wybuchła śmiechem,

- Kocham Cię mamusiu - oznajmiła rozpromieniona Lady Potter wtulając się w nią jeszcze bardziej

- Mamusia też Cię kocha i zawsze będziesz moja córeczka skarbie zawsze będziesz mówiła do mnie tylko mamusia - dodała do niej rozpromieniona i zachwycona a ta bez wahania wtuliła się w nią jeszcze bardziej a Lady Potter tuliła ja do swojej piersi zachwycona

Przyglądanie się, jak wuj Vernon znęca się nad Harrym, należało do jego ulubionych rozrywek.

- Po pierwsze - zagrzmiał wuj Vernon - będziesz się do ciotki Marge odzywał cywilizowanym językiem.

- To ty się ciągle ślinisz, a nie ja - odparowała Victoire.

- Dobrze, wuju - powiedział Harry - ale pod warunkiem, że ona będzie się tak samo odzywała do mnie.

- Po drugie - ciągnął wuj Vernon, jakby nie dosłyszał odpowiedzi Harry'ego - Marge nie wie nic o twojej nienormalności, więc nie życzę sobie żadnych... żadnych dziwactw podczas jej pobytu. Masz się zachowywać jak należy, zrozumiano?

- Jeśli tylko ona będzie się tak zachowywać - wycedził Harry przez zaciśnięte zęby.

- Po trzecie - ciągnął wuj Vernon, łypiąc groźnie na Harry'ego swoimi małymi świńskimi oczkami - powiedzieliśmy Marge, że jesteś w Ośrodku Wychowawczym Świętego Brutusa dla Młodocianych Recydywistów.

- SŁUCHAM!! - ryknęło większość ludzi na Sali

- Co?! - krzyknął Harry.

- I masz się trzymać tej wersji, jeśli nie chcesz mieć poważnych kłopotów - warknął wuj Vernon.

- Jak śniesz mówić tak do mojego tatusia! - warknęła Lily II.

Harry siedział, blady i wściekły, wpatrując się w wuja Vernona i nie wierząc własnym uszom. Ciotka Marge przyjeżdża na tydzień - to był najgorszy z prezentów urodzinowych, jaki kiedykolwiek dostał od Dursleyów, włączając w to parę starych skarpetek wuja Vernona.

- No, Petunio - powiedział wuj Vernon, podnosząc się z trudem - jadę na dworzec. Chcesz się ze mną przejechać, Dudziaczku?

- Nie - odpowiedział Dudley, którego uwagę ponownie pochłonął telewizor.

- Nie, tatku! - oburzyła się Amelia II - Chcę, żeby moja końska mamusia w stroju pokojówki upiekła mnie jak prosiaka! Chrum! Chrum! - Kobiety wybuchła śmiechem. Ginny przytuliła ja do siebie, a ta wtuliła się w do niej piersi bo ją uważała za swoją mamę . Miała uśmiech na twarzy. Ginny pocałowała ją w czoło, a Amelia II cicho westchnęła szczęśliwym pomrukiem, wtulając się w nią jeszcze bardziej. Dursley'owie patrzyli wściekłym wzrokiem

- Kocham Cię mamusiu - oznajmiła rozpromieniona Lady Potter wtulając się w nią jeszcze bardziej

- Mamusia też Cię kocha i zawsze będziesz moja córeczka skarbie zawsze będziesz mówiła do mnie tylko mamusia - dodała do niej rozpromieniona i zachwycona a ta bez wahania wtuliła się w nią jeszcze bardziej a Lady Potter tuliła ja do swojej piersi zachwycona

- Dudzio musi się wystroić dla swojej ciotuni - powiedziała ciotka Petunia, gładząc jego jasną, szczeciniastą czuprynę. - Mamusia kupiła mu śliczną nową muszkę.

- Ubierzemy cię, Dudzio w nową muszkę i włożymy do piekarnika i będziemy smażyć przez jakiś czas, a gdy przyjedzie Marge będzie gotowy pieczony prosiak! - krzyknęła szczęśliwa Sofia .

Wuj Vernon poklepał Dudleya po tłustym ramieniu.

- No to na razie.

I opuścił kuchnię.

Harry'emu, który siedział pogrążony w czymś w rodzaju transu, przyszedł nagle do głowy pewien pomysł. Zostawił nie dojedzony tost, zerwał się na równe nogi i pobiegł za wujem Vernonem do frontowych drzwi. Wuj Vernon naciągał już kurtkę.

- Ciebie nie zabieram - warknął, kiedy zobaczył Harry'ego.

- Lord Potter nie ma zamiaru jechać z facetem który przebiera otyłą kobietą o lawendowej skórze i obcisła sukienkę czarno-fioletowych mackach ośmiornicy zamiast dolnej części ciała. Miałeś również białe włosy, szare oczy, czerwone usta i błękitne powieki i byłeś drag queen - stwierdziła Nicole

- ODCZARUJ MNIE SMARKULO! - ryknal Vernon wściekły Nagle pani Weasley zerwała podbiegła do Pani Weasley gracja i wdziękiem wtulając się w Molly i zaczęła głośno płakać

- Nie płacz, moja córeczko , mamusia nie pozwoli żeby stała Ci się krzywda ! - zawołała, biorąc ja w ramiona i mocno ją tuliła do swojej piersi obie miały obcisne kombinezony podkreslaly ich seksowne figury i kobiece kształty miały biżuterie rodem swojego męża makijaż i szpilki na wysokim obcasie

- Mamusiu ... ten.. wieloryb... w który przebiera... się w kobiete ... Mnie obraził ... ! - zawyła pani Weasley pomiędzy dwoma głośnymi szlochami. - nazwał... szmartulaaa ! - I wykrzywiła się złośliwie do wieloryba spod ramienia matki ta pocałowała ja w czoło wyrażając matczyne uczucia jakie do niej żywiła Lady Weasley wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej a Fleur strzeliła go zaklęciem ze ten pisnął

- Juz ten idiota nie będzie Cie obrażał kochanie mamusia na to nie pozwoli - oznajmiła miłością Molly I tuląc Nicole do piersi a ta wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej bo uwielbiała jak pani Weasley ja tuli i całuję ja w czoło

- Kocham Cię mamusiu - oznajmiła szczęśliwa pani Weasley do piersi lady Weasley

- Ani mi to w głowie - odpowiedział chłodno Harry. - Chciałbym tylko o coś zapytać.

Wuj Vernon spojrzał na niego podejrzliwie.

- Na trzecim roku w Hog... w mojej szkole możemy czasami pojechać do takiej wioski...

- No to co? - warknął wuj Vernon, zdejmując kluczyki od samochodu z haczyka przy drzwiach.

- Muszę mieć podpis opiekuna na pozwoleniu - wypalił Harry.

- A niby dlaczego miałbym ci to podpisać?

- No bo - zaczął Harry, starannie dobierając słowa - będzie mi dość trudno przez cały czas udawać przed ciotką Marge, że jestem w tym Świętym Jakmu-tam...

- W Ośrodku Wychowawczym Świętego Brutusa dla Młodocianych Recydywistów! - ryknął wuj Vernon, a Harry ucieszył się, bo w tym wrzasku wyraźnie usłyszał nutę paniki.

- Zaraz Ci przyjebie Dursley! - warknęła Ginny.

- Ginny! - skarcila ja Lily I

- Przepraszam mamusiu wiem ze damy rodu Potter tak nie mówią ale oni doprowadzają mnie do szału - stwierdziła Lady Potter Pani Potter popatrzyła na nią z miłościa i tylko rozłożyła ręce a ta bez wahania podbiegła do niej gracja i wdziękiem wtuliła się w nią jeszcze bardziej

- Bez względu na wszystko zawsze będziesz moja córeczką i lady Potter kochanie - odparła Lily tuląc ja do swojej piersi zachwycona - i bez względu na wszystko zawsze będziesz zwracała sie do mnie tylko mamusia - całując ja w czoło wyrażając matczyne uczucia jakie do niej żywiła Lady Potter wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej Ginny miała uśmiech na twarzy

- Tak mamusiu bo jestem bardzo grzeczna dziewczynka! - odparła zadowolonym głosem tuląc się do piersi Lady Potter

- No właśnie - powiedział Harry, patrząc spokojnie w wielką, purpurową twarz wuja Vernona. - Tyle do zapamiętania. No i musiałoby to brzmieć przekonująco, prawda? A jeśli coś mi się niechcący wypsnie?

- TO CI TE BZDURY WYBIJĘ Z GŁOWY! - ryknął wuj Vernon, podchodząc do Harry'ego z podniesioną ręką.

- TYLKO GO DO TNIJ A NIE BĘDĘ MIAŁA DLA CIEBIE LITOŚCI! - ryknela Gabriele Dursley zrobił coś co bardzo mocno zirytowało ze całej siły stanęła wysokimi obcasami na stopy Vernona. Ten jęknął z bólu. Zrobił się czerwony, oczy wyszły mu z orbit,

- Zdejmij te cholerne buty z moich stóp dziewucho ! - warknal Dursley z bólu a Gabriele odparła.

- Po pierwsze nazywam się PANI Creevey albo LADY Creevey i znowu jesteś bardzo niegrzecznym chłopcem do nie zwracasz sie do LADY Creevey z należytym szacunkiem po drugie niestety nie mogę ściągnąć szpilek na wysokim obcasie bo połączyły się z moimi stopami i muszę w nich chodzić 24 godziny na dobę prawda mamusiu? - zapytała Apolonie z nadzieją w głosie

- Oczywiście córeczko jesteś grzeczną dziewczynką bo przestrzegasz etykietę dobrego zachowania będziesz tak chodziła czyli tylko butach na wysokim obcasie nawet po domu gracja i wdziękiem i ubrania dopasowane do swojej figury żeby podkreslaly twoje kobiece kształty z bo jesteś lady Creevey - stwierdziła szczęśliwa pani Delacour

- Tak mamusiu jestem grzeczną dziewczynką będę chodziła tylko butach na wysokim obcasie nawet po domu gracja i wdziękiem i ubrania dopasowane do mojej figury żeby podkreslaly moją figurę i kobiece kształty z bo jestem LADY Creevey - oznajmiła poważnym głosem Gabriele - a po trzecie ta dziewucha stoi ci na twoich stopach i ta dziewucha jest młodszą siostryczka LORDA Harrego Pottera - oznajmiła słodkim tonem - Widzę, że lubisz ten rodzaj bólu - i odeszła,z jego stóp a ten spadł z krzesłem i jęczał z bólu a ona podbiegła do Ginny i mocno się wtuliła pani Potter pocałowała ją w czoło a pani Creevey wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej

- Jesteś tego młodsza siostryczka kochanie - oznajmiła miłością głosie tuląc ja do swojej piersi - tak samo jak ja jestem twoja starszą siostryczka i siostry wojowniczki są twoimi siostrzyczkami

- Siostrzyczki na wieki! - krzyknęły przyjaciółki szczęśliwe

- Kocham was siostrzyczki - powiedziała wzruszona Pani Creevey nagle młodsza pani Creevey podbiegła do Gabriele

- Mamusia! - zawołała Adrenne wtulając się w nią jeszcze bardziej

- Moja córeczka - oznajmiła pani Creevey całując ja w czoło a Adrenne wesnela zadowolonym głosem jeszcze bardziej się wtuliła w nią - uwielbiam jak do mnie mówisz tylko mamusia mam nadzieję że będziesz zawsze mówiła tak do mnie - pani Creevey wyszeptała zadowolonym głosem

- Nie potrafię już inaczej mamuś

- Adrenne mam również nadzieję że zawsze będziesz tak chodziła czyli tylko butach na wysokim obcasie nawet po domu gracja i wdziękiem i ubrania dopasowane do swojej figury żeby podkreslaly twoje kobiece kształty z bo jesteś lady Creevey - powiedziała Lady Creevey

- Oczywiście mamuś że będę tak zawsze chodziła tylko butach na wysokim obcasie nawet po domu gracja i wdziękiem i ubrania dopasowane do mojej figury żeby podkreslaly moje kobiece kształty bo jestem lady Creevey - oznajmiła poważnym głosem Adrenne

- Grzeczna dziewczynka mamusia bardzo mocno Cię kocha - oznajmiła miłością w głosie i pocałowała pani Creevey po czołe wyrażając matczyne uczucia jakie do nich żywiła Lady Creevey wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej i tuliła ja do swojej piersi zachwycona tym jak jej synowa do niej mówi i jak sie ubiera bo ubiera się jak na prawdziwą Lady przystało seksownie i elegancko

- Mamusiu mamusi to też dotyczy i mamusi obowiązkiem jest chodzić tylko butach na wysokim obcasie nawet po domu gracja i wdziękiem i ubrania dopasowane do mamusi figury żeby podkreslaly mamusi kobiece kształty bo mamusia jest lady Weasley - rzekła Gabriele do Apolonii

- Mamusia jest bardzo grzeczną dziewczynką córeczko i jako Madam Delacour przestrzegam etykietę dobrego zachowania i mamusia tak chodzi tylko butach na wysokim obcasie nawet po domu gracja i wdziękiem i ubrania dopasowane do mojej figury żeby podkreslaly moją figurę kobiece kształty po za tym twój tatuś mi tak kazał chodzić kochanie i powiedział to głosem nieznoszący sprzeciwu kiedy się kochaliśmy - i wesnela zadowolonym głosem i miała rozmarzona minę na samo wspomnienie pikantnej nocy

Ale Harry trzymał się dzielnie.

- Wybicie mi tych bzdur z głowy nie sprawi, że ciotka Marge zapomni o tym, co jej mogę niechcący powiedzieć - rzekł ponuro. Wuj Vernon zatrzymał się, ale rękę miał wciąż podniesioną. Jego twarz przybrała teraz barwę ciemnego fioletu.

- Ale jeśli wuj podpisze mi to pozwolenie - dodał szybko Harry - to przysięgam, że nie zapomnę, w jakiej szkole mam być i będę się zachowywał jak mug... jak normalny człowiek i w ogóle.

Harry był pewny, że wuj Vernon złapał przynętę, choć zęby miał nadal obnażone, a żyła na skroni pulsowała mu groźnie.

- Dobra - warknął w końcu. - Podczas całego pobytu Marge będę ci się uważnie przyglądał. Jeśli się zachowasz przyzwoicie i nie bąkniesz, do jakiej szkoły naprawdę chodzisz, podpiszę ci ten głupi formularz.

- Gdybym nie była ślepa i nie słuchała durnego Dumbledorea to by Harry zamieszkał z nami - mruknela cicho lady Potter - bo on jest moim synkiem a ja powinnam być lepsza matką!

- Mamusiu ja też uważałam za Dumbledore dobrego człowieka a jest niedobrym człowiekiem - stwierdziła Hermiona

Odwrócił się, otworzył drzwi, wyszedł i zatrzasnął je za sobą z taką siłą, że wyleciała jedna z szybek nad drzwiami.

Harry nie wrócił do kuchni. Poszedł na górę do swojej sypialni. Jeśli ma się zachowywać jak prawdziwy mugol, powinien zacząć od razu. Powoli i z ponurą miną zebrał wszystkie prezenty i kartki urodzinowe i schował je razem ze swoim wypracowaniem pod obluzowaną deską podłogi. Potem podszedł do klatki Hedwigi. Errol sprawiał wrażenie, jakby odzyskał siły; on i Hedwiga spali sobie smacznie, ukrywszy łebki pod skrzydłami. Harry westchnął i zaczął szturchać oba ptaki.

- Hedwigo - powiedział smętnie - musisz się stąd wynieść na tydzień. Leć z Errolem. Ron się tobą zaopiekuje. Napiszę mu parę słów wyjaśnienia. I nie patrz na mnie tak. - Wielkie, bursztynowe oczy Hedwigi pełne były wyrzutu. - To nie moja wina. To jedyny sposób, żebym mógł zwiedzić Hogsmeade z Ronem i Hermioną.

Dziesięć minut później Errol i Hedwiga (z liścikiem do Rona przywiązanym do nóżki) wylecieli przez okno i wkrótce zniknęli Harry'emu z oczu, a on, czując się bardzo nieszczęśliwy, schował pustą klatkę do szafy. Nie dane mu jednak było długo dumać nad swoim losem. W chwilę później usłyszał wrzask ciotki Petunii, która wołała go, by zszedł na dół i przygotował się na powitanie gościa.

- Zrób coś z tymi włosami! - warknęła, kiedy zszedł do przedpokoju.

- Dlaczego nie masz na sobie stroju pokojówki a ns nogach nie masz szpilek na wysokim obcasie ! - odwarknela Apolonia i założyła ręce na biodrach stukajac swoim wysokim obcasem o podłogę - niegrzeczna dziewczynka powinnaś zostać ukarana za brak mundurka

Petunia patrzyła na nią morderczym wzrokiem

Harry nie widział najmniejszego sensu w przygładzaniu włosów. Wiedział, że ciotka Marge uwielbia go krytykować, więc im nie porządniej wygląda, tym większą sprawi jej uciechę. Zaraz potem rozległ się cichy chrzęst żwiru, kiedy wuj Vernon wjeżdżał tyłem na podjazd, a po chwili trzaskanie drzwiami samochodowymi i kroki na ścieżce.

- Otwórz drzwi! - syknęła ciotka Petunia.

- Jesteś pokojówka sama odtwórz! - warknęła Jessica

- ZDEJMIJCIE TO ŻE MNIE! - krzyknęła pani Dursley patrząc na swój strój z obraża więc Victoire przykleiła jej usta taśmą

Harry, czując wielką kulę lodu w żołądku, otworzył drzwi. Na progu stała ciotka Marge. Była bardzo podobna do wuja Vernona: wielka, tęga, z purpurową twarzą, miała nawet wąsy, choć nie tak krzaczaste jak on. W ręku trzymała olbrzymią walizę, a pod pachą starego i ponurego buldoga.

- Harry jaki z ciebie przystojny dżentelmen w przeciwieństwie do tego prosiaka w peruce nazywajacego się Dudley - odparła Ginny .

- Nie jestem prosiakiem! - zawołała Jessica oburzona. Nicole wyciągnęła różdżkę i zawołała :

- Hokus-pokus, czary-mary niech Dudley prosiakiem w peruce się stanie! - kobiety ryknęły śmiechem.

- Mamo! Mamo! - krzyczała pani Creevey przerażonym głosem - Harry znowu to robi!!! - Dursleye zrobili sie czerwoni

- Gdzie jest mój Dudziaczek?! - ryknęła. - Gdzie jest moje pimpi-bimpi?

Pojawił się Dudley, kołysząc tłustym zadkiem jak kaczka. Jasne włosy miał gładko przylizane, a spod kilku podbródków ledwo było widać muszkę. Ciotka Marge cisnęła walizę prosto w brzuch Harry'ego, pozbawiając go tchu, objęła Dudleya jedną ręką i cmoknęła głośno w policzek.

- Fujka! - zawolaly kobiety

Harry dobrze wiedział, że Dudley godzi się na te uściski i całusy tylko dlatego, że spodziewa się dobrej zapłaty. I rzeczywiście, gdy go puściła, ściskał już w dłoni dwudziestofuntowy banknot.

- Petunio! - krzyknęła ciotka Marge, mijając Harry'ego, jak gdyby był wieszakiem na kapelusze. I pocałowała ciotkę Petunię, a raczej walnęła swoją wielką szczęką w jej kościsty policzek. Teraz wszedł wuj Vernon. Zamykając drzwi, uśmiechał się dobrodusznie.

- Marge, herbatki, co? - zapytał. - A co dla Majcherka?

- Majcher napije się trochę herbatki z mojego spodeczka - odpowiedziała ciotka Marge i wszyscy ruszyli do kuchni, pozostawiając Harry'ego z walizką w przedpokoju. Harry nie miał jednak do nich żalu; dobry był każdy powód, by być z dala od ciotki Marge, więc zaczął bardzo powoli wciągać walizę po schodach. Kiedy wrócił do kuchni, ciotka Marge dostała już herbatę i kawałek strucli, a Majcher chłeptał głośno w kącie.

- Fuj! - jęknęly kobiety .

Ciotka Petunia zerkała od czasu do czasu na plamy herbaty i śliny, których ciągle przybywało na jej lśniącej zawsze podłodze.

- Dlaczego kochanie masz odpowiedni strój do sprzątania - zardwila Molly I do Petuni

Nienawidziła zwierząt.

- Kto się opiekuje psami, Marge? - zapytał wuj Vernon.

- Och, namówiłam pułkownika Fubstera. Jest na emeryturze, więc dobrze mu zrobi, jak będzie miał jakieś zajęcie. Ale nie miałam serca zostawić biednego Majcherka. Usycha z tęsknoty, gdy go opuszczam.

- A gówno nas to obchodzi! - warknely kobiety

Kiedy Harry usiadł, Majcher natychmiast zaczął warczeć. To zwróciło wreszcie uwagę ciotki Marge na Harry'ego.

- A, to ty! - szczeknęła. - Więc wciąż tu jesteś?

- Tak - przyznał Harry.

- Nie mów takim niewdzięcznym tonem - warknęła ciotka Marge. - Powinieneś być wdzięczny Vernonowi i Petunii za to, że cię tu trzymają. Ja bym tego nie zrobiła. Gdyby cię podrzucono na mój próg, oddałabym cię natychmiast do sierocińca. Harry już chciał odpowiedzieć, że wolałby mieszkać w sierocińcu niż w domu Dursleyów, ale w porę przypomniał sobie o formularzu pozwolenia na odwiedzenie Hogsmeade, więc ugryzł się w język i zmusił do krzywego uśmiechu.

- Nie chichocz pod nosem, jak do ciebie mówię! - zagrzmiała ciotka Marge. - Widzę, że wcale się nie poprawiłeś od czasu, jak tu byłam ostatnio. Miałam nadzieję, że w szkole nauczą cię dobrych manier. - Łyknęła głośno herbaty, otarła wąsy i zapytała: - Gdzie go umieściłeś, Vernon?

- W Świętym Brutusie - odpowiedział szybko wuj Vernon. - To renomowany ośrodek wychowawczy specjalizujący się w beznadziejnych przypadkach.

- Rozumiem. Czy używają tam rózgi, chłopcze?

- MRUZKA ! - ryknęła Molly . Skrzatka pojawiła się przy swojej pani z cichym pyknięciem

- Tak, moja pani?

- Znajdź Marge Dursley i wróć tu z nią ! - warknęła Lily, nie spoglądając nawet na skrzatkę i obie były tak wściekłe ze tupaly wściekłe wysokim obcasami o podłogę . Mruzka zrozumiała, że cokolwiek zrobiła ta kobieta , było bardzo złe. Nigdy wcześniej Lady Potter i Lady Weasley nie podniosłaly na nią głosu. Będzie źle... bardzo, bardzo źle.

- Tak, Ladys Weasley i Potter! - odpowiedziała skrzatka- Czemu panie są takie złe? - spytała Vonda w nadziei, ze rozmowa je uspokoi . Jednak z ust Lily i Molly wyrwała się długa, nieprzyjazna i ledwo zrozumiała wiązanka. Mruzce udało się tylko zrozumieć: suka, dupa i jebana. Mruzka uznała, że rudowłose kobiety takie są kobiety były tak samo wściekle jak rudowłose kobiety nagle pojawiła się Mruzka z Marge Była bardzo podobna do Vernona: wielka, tęga, z purpurową twarzą, miała nawet wąsy, choć nie tak krzaczaste jak on.

- Co się dzieje? - warknęła głośno i z wściekłością nagle popatrzyła na Dursleyow przywiazanych do krzeseł - Vernon Petunia Pimpi ! - zaskrzeczała Marge przerażona . - Co sie tu dzieje ?

Kobiety przywiązały ja do krzesła

- Rozwiąż mnie! - warknęła na Rose a ta bez wahania podeszła do niej i strzeliła ja z liścia ze ta jęknęla z bólu - dlaczego Petunia ma strój pokojówki? a moj brat jest otyłą kobietą o lawendowej skórze i obcisła sukienkę czarno-fioletowych mackach ośmiornicy zamiast dolnej części ciała. Ma białe włosy, szare oczy, czerwone usta i błękitne powieki?!!! .

- Zamknij mordę Dursley albo nie wiem co ci zrobię! - warknęła Lady Malfoy - a teraz Rozejrzyj się dobrze wokół siebie - zaproponowała Rose - zwróć uwagę zwłaszcza na te rudowłose dziewczyny i kobiety

- Bądź grzeczną dziewczynką i popatrz na nie - dodała Emilly Marge rozejrzała się, . Praktycznie wszyscy kobiety wydobyli różdżki i niemal wszystkie skierowany były na jednego z przedstawicieli rodziny Dudleyów. Na twarzach wszystkich kobiet , bez wyjątku, zastygł grymas wściekłości. Ladys Potter wyglądały na szczególnie podbuzowane, ich ręce płonęły blaskiem i trzęsły się z powstrzymywanej złości. Tymczasem inne kobiety z całkowitym spokojem trzymali Dursleyów na muszce.

- Nie ośmielicie się... - wyjąkała Petunia. - Wyrzucą was ze szkoły.

- Lepiej zajmij się sprzątaniem Petunio - zauważyła niskim, spokojnym tonem Lily . - Bo rzucenie klątwy na takiego szkodnika jak ona może zostać uznane za pracę społecznie użyteczną.

- Mnie nazywasz szkodnikiem? - spytała oburzona Marge .

- Absolutnie, bez cienie wątpliwości.

- Silencio, Petrificus Totalus, Incarcerous! - zawolaly dziewczyny zaklęcia nadleciały zanim Marge zdołała odpowiedzieć. Następne Dziewczyny wzruszyły ramionami.

- Nie była grzeczna dziewczynka mieć dostała karę za swoją bezczelność bo zwróciła się do nas na ty a nie na pani

- Moja córeczka! - zawolaly szczęśliwe matki przytuliły je do swojej piersi i pocałowałaly je po czole wszystkie córki Ladys i Madame wesnely zadowolonym głosem wtulając się w kobiety jeszcze bardziej - mamusia jest z taka dumna!!

- Mamusia - oznajmiły zadowolonym głosem wtulając się w kobiety jeszcze bardziej - kocham cię mamusiu.

- Mamusia tez bardzo was kocha i mamusia uwielbia kiedy wszystkie moje ukochane córeczki mówią do mnie tylko mamusia i ubierają się elegancko i seksownie i chodzą tylko butach na wysokim obcasie

- Ja uwielbiam z nich chodzić mamusiu i będę taj chodziła zawsze - rzekły rozpromienione dziewczyny - moje mamusie też się ubierają elegancko i seksownie i chodzicie tylko butach na wysokim obcasie - oznajmily córki Ladys i Madames a późnej Podeszły do unieruchomionej Marge gracja i wdziękiem .

- Jestem siostrzyczką Harrego Pottera - oznajmiły z dumą Ladys Weasley Longbottom Finigan Black Creevey Madames Wood Jordan Shacklebolt - Ale jeśli jeszcze raz usłyszę, jak mówisz w ten sposób o Harrym, nie będziesz się musiała martwić o nic innego, bo uczynię to co zostało z twojego życia piekłem na ziemi. A i zwracasz się do nas na tylko proszę PANI albo LADY albo MADAME i nasze nazwisko oraz proszę PANI czy wyraziłam sie jasno?

- Ja jestem żona Harrego Pottera i do mnie zwracasz się LADY Potter albo proszę PANI Potter oraz proszę PANI zrozumiałaś?! - warknęła na nią następnie Ginny za machnęła i uderza ja w twarz a ta jęknęla z bólu . - A to żebyś jej nie zapomniała jak masz się do nas zwracać! .

- Tak LADY Potter!

- Grzeczna wielorybka braciszek wieloryb musi być taki dumny - oznajmiła beztrosko Ginny

- Eee...

Wuj Vernon energicznie pokiwał głową za plecami ciotki Marge.

- Tak - powiedział Harry, a pamiętając, że ma się zachowywać jak należy, dodał: - Bez przerwy.

- To wspaniale - ucieszyła się ciotka Marge. - Nie mogę słuchać tych wszystkich mędrków wygadujących bzdury o szkodliwości bicia. W dziewięćdziesięciu dziewięciu przypadkach na sto dobre lanie daje zbawienne skutki.

Pani Evans przywaliła jej a ta ponownie jęknęla z bólu

- Podziękuj MADAME Evans za lanie jakie zostałaś bo byłaś bardzo niegrzeczna dziewczynka ! - warknęła Caroline do Marge

- Dziękuję za lanie MADAME Evans - mruknela łzami w oczach

- Jak masz się do nas zwracać? - spytała Madame Delacour

- Na "PANI", proszę PANI Delacour !

- Grzeczna dziewczynka bo chodzisz jak w zegarku - odparła Madame Delacour

- Miałaś rację Dursley w dziewięćdziesięciu dziewięciu przypadkach na sto dobre lanie daje zbawienne skutki. - powiedziała pani Evans cukierkowym głosem

A ciebie często biją?

- O, tak - odpowiedział Harry. - Nieustannie.

- Nie podoba mi się jednak twój ton, chłopcze. Jeśli tak beztrosko mówisz o biciu, to znaczy, że nie biją cię dostatecznie mocno. Petunio, na twoim miejscu napisałabym do nich. Dałabym im jasno do zrozumienia, że w przypadku tego chłopca pochwalam porządne lanie.

- Daje Ci jasno do zrozumienia, że w przypadku Ciebie pochwalam porządne lanie. - wycedzila Lady Potter wściekła

- Należy mi się porządnie lanie LADY Potter - oznajmiła nagle Marge bo była pod zaklęciem

Być może wuj Vernon zaczął się obawiać, że Harry zapomni o ich umowie; w każdym razie nagle zmienił temat.

- Słuchałaś porannych wiadomości, Marge? Co myślisz o tym zbiegłym więźniu?

Ciotka Marge bardzo szybko poczuła się jak u siebie w domu, a Harry'emu zaczęło się wydawać, że zanim przyjechała, jego życie pod numerem czwartym było prawdziwą sielanką. Wuj Vernon i ciotka Petunia zwykle dawali mu do zrozumienia, żeby trzymał się od nich z daleka, co Harry skwapliwie wykorzystywał. Natomiast ciotka Marge chciała go wciąż mieć na oku, żeby móc wygłaszać krytyczne uwagi na temat jego wychowania.

Nagle kobiety usłyszały głos - bardzo przepraszam, szanownego LORDA Pottera , za wszystko co mu zrobiłam . więc proszę LADY Potter o przebaczenie, że ja, Marge Dursley miałam czelność obrażać PANI męża LORDA Harrego Pottera ! – krzyknęła przerażona i blada , że Ginny stukała wysokim obcasem o podłogę i patrzyła na nią morderczym wzrokiem, a później zwróciła się szybko do reszty Kobiet – Bardzo MADAMES przepraszam i proszę o przebaczenie, że ja, Marge Dursley miałam czelność mówić o takich rzeczach w towarzystwie LORDA Pottera!

- Grzeczna dziewczynka – oznajmiła Molly - A mojego synka, pana Pottera będziesz kochać i wielbić? – zaćwierkotała nagle starsza Molly,

- Właśnie, Wielorybie , będziesz wielbić i kochać mojego tatusia , Pana Pottera? – zapytała Olivia słodkim głosem , bo wiedziała, że jej mamusia Ginny się wkurzy na Dursley .

- Tak, kocham i wielbię LORDA POTTERA , bo szanowny PAN Potter  To znaczy, chcę PANA Pottera kochać i wielbić.

- LORD Potter jest mój, wielorybie! – warknęła Ginny na Dursley , a Olivia zachichotała i wtuliła się w babcie Lily . Wiedziała o temperamencie swojej mamusi , niektórzy parsknęli śmiechem.

- Proszę PANIĄ Potter, proszę PANI o wybaczenie! – zawołała przerażona Marge – PANI Potter, PANI córka PANI Potter zapytała się mnie...

- Nie obchodzą mnie twoje żałosne tłumaczenia, Dursley ! – warknęła Ginny. Kobiety zachichotały, – Przeproś mnie, że miałaś szczelność podrywać mojego męża, ale już!

- Przepraszam PANI Potter , proszę PANIĄ Potter o przebaczenie, że miałam szczelność podrywać PANI szanownego męża, PANA Pottera proszę PANI będę już grzeczną dziewczynką, PANI Potter – mruknęła blada, jak ściana i spuściła głowę, a Ginny pokiwała głową

- Mam taką nadzieję, Marge – powiedziała Gabriela – bo jeśli nie będziesz grzeczną dziewczynką, to dosięgnie cię moc wili, a nie chcesz tego doświadczyć, prawda?

- Nie, proszę PANI Creevey i bardzo dziękuję PANI Creevey, że PANI mi to wytłumaczyła, co mnie czeka, kiedy nie będę grzeczną dziewczynką, proszę PANI – rzekła młodsza siostra Vernona

Uwielbiała porównywać go z Dudleyem, a prawdziwą rozkosz sprawiało jej kupowanie Dudleyowi drogich prezentów, przy czym wręczając je, spoglądała nie na Dudleya, a na Harry'ego, jakby tylko czekała, aż zapyta, dlaczego on nic nie dostaje. Lubiła też rozwodzić się nad przyczynami, które sprawiły, że Harry jest tak żałosną osobą.

- Nie powinieneś obwiniać siebie za to, że ten chłopak wyrósł na coś takiego, Vernonie - oświadczyła przy lunchu trzeciego dnia. - Jeśli coś gnije od wewnątrz, nic na to nie poradzisz.

- Świat powinien się obwiniać siebie za to, że ty wyrósłas na coś takiego, - oświadczyła słodkim głosem Allison . - Jeśli coś gnije od wewnątrz, powinien zostać ukarany laniem bo lanie daje zbawienne skutki

Marge zbladla tak samo jak inni Dursleyowie

Harry starał się skupić na jedzeniu, ale ręce mu zadrżały, a policzki poróżowiały ze złości. Pamiętaj o formularzu, powtarzał sobie w duchu. Myśl o Hogsmeade. Nic nie mów. Nie daj się wyprowadzić z równowagi...

Ciotka Marge sięgnęła po kieliszek z winem.

- To jedna z podstawowych reguł wychowania - powiedziała. - U psów widać to bardzo wyraźnie. Jak z suką jest coś nie tak, to i szczeniaki będą do niczego...

- Czy ty właśnie porównałas mnie do psa?! - krzyknęły dwie wersje Lily.

- TY PIERDOLONA SUKO! - ryknely Euphemia i Caroline mega wkurzone - JAK SMIESZ MYŚLEĆ I MÓWIĆ O MOJEJ CÓRECZKI W TEN SPOSÓB SUKA TO JESTEŚ TY DURSLEY!!!!!! i były w takiej furii że chciały ją zamordować

- PETRYFIKUS TOTALUS! EXPELLIARMUS! - ryknęły kobiety . Siła uderzenia była tak duża, że Marge wyleciała

- MARGE! - krzyknęli przerażeni Dursleyowie

- AAAAAAAAA !!!!! - krzyczała nieboglosy Marge

- Nikt nie ma prawa obrażać mojej mamusi! - warknęły córki Lily Potter wściekłe , że ktoś śmiał obrażać członkini rodu

- Nikt nie ma prawa obrażać mojej babci ! - warknęły wnuczki Lily Potter wściekłe , że ktoś śmiał obrażać członkini rodu Euphemia tym czasie tuliła ja do swojej piersi pocałowała w czoło i przytulała szczęśliwa do swojej piersi i nie chciała jej puścić, bo bała się, że znowu będzie sama, a jej córka wzdychała zadowolonym głosem wtulając się w panią Potter jeszcze bardziej.

- Nie zdajesz sobie sprawę w tego jak bardzo Cie kocham skarbie - oznajmiła miłością Euphemia

- Kocham mówić do mamusi tylko "mamusia" gdyby nie miała takiego obowiązku, jako Lady Potter to i tak bym do mamusi tak mówiła bo nie wyobrażam sobie mówic do mamusi inaczej niz mamusia - oznajmiła pani Potter zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej - i kocham jak mamusia tuli mnie do swojej piersi i całuję mnie w czoło - a ona w tym czasie tuliła ja do swojej piersi zadowolona jak Lily się do niej zwraca - kocham cię mamusiu!

- Grzeczna dziewczynka mamusia to uwielbia jak do mnie mówisz i kocha Cie jeszcze bardziej kochanie a całowanie w czoło i tulenie do swojej piersi swoja córeczkę należy do moich obowiązków jako twojej mamusi Lady Potter bo jestem bardzo grzeczną dziewczynką kochanie - rzekła Lady Potter przytulając ja nawet do swojej piersi

- Ja też chce! - zawolaly córki i wnuczki Lady Potter i podbiegły do niej gracja i wdziękiem i mocno się wtuliły do Lily piersi a ona tuliła swoje córki i wnuczki wzruszona

W tym momencie kieliszek, który trzymała w ręku, roztrzaskał się z wielkim hukiem. Kawałki szkła poleciały we wszystkie strony, a ciotka Marge zaczęła pluć i mrugać powiekami; po jej wielkiej twarzy spływały strużki krwi.

- Marge! - wrzasnęła histerycznie ciotka Petunia. - Marge, nic ci nie jest?

- Nie martw się - warknęła ciotka Marge,

- Nie martw się Petunio - odparła Molly cukierkowym głosem - byłam bardzo niegrzeczna dziewczynka a niegrzeczne dziewczynki sie każe laniem i MADAMES i LADYS robią wszystko żebym została grzeczną dziewczynką i według LADYS i MADAMES lanie daje mi zbawienne skutki - Marge popatrzyła na nia morderczym wzrokiem próbowała się uwolnić

ocierając twarz serwetką. - Musiałam za mocno ścisnąć. Kiedyś zrobiłam to samo przy pułkowniku Fubsterze. Nie przejmuj się, Petunio, ja mam naprawdę krzepę...

Ale ciotka Petunia i wuj Vernon wpatrywali się podejrzliwie w Harry'ego, więc postanowił zrezygnować z deseru i jak najszybciej odejść od stołu. Wyszedł do przedpokoju i oparł się o ścianę, oddychając głęboko. Już dawno nie stracił nad sobą panowania i nie sprawił, że coś się roztrzaskało. Nie mógł pozwolić, żeby to się powtórzyło. I nie chodziło jedynie o Hogsmeade - wiedział, że może mieć kłopoty ze strony Ministerstwa Magii.

Hermiona przykleiła Marge usta

Harry był wciąż niepełnoletnim czarodziejem i zgodnie z prawem obowiązującym w świecie czarodziejów nie wolno mu było używać czarów poza szkołą. A miał już coś na sumieniu. W ubiegłe wakacje otrzymał oficjalne ostrzeżenie, w którym wyraźnie zaznaczono, że jeśli ministerstwo dowie się o jeszcze jednym użyciu czarów przy Privet Drive, wyrzucą Harry'ego z Hogwartu. Usłyszał, jak Dursleyowie wstają od stołu i szybko wbiegł na górę, żeby zejść im z oczu. Przez następne trzy dni Harry zmuszał się do myślenia o swoim Poradniku samodzielnej konserwacji mioteł za każdym razem, kiedy ciotka Marge zajmowała się jego osobą. Działało to zupełnie nieźle, ale miał przy tym trochę nieprzytomne spojrzenie, więc ciotka Marge zaczęła głosić opinię, że jest niedorozwinięty umysłowo.

- Mówisz o sobie - skomentowała to Domique do Marge .

W końcu nadszedł jednak ostatni, tak wytęskniony przez niego wieczór pobytu ciotki Marge u Dursleyów. Ciotka Petunia przygotowała wystawną kolację, a wuj Vernon otworzył kilka butelek wina. Zjedli zupę i łososia, nie wspominając ani słowem o Harrym; podczas deseru, na który ciotka Petunia podała cytrynowe ciasto z bezami, wuj Vernon zanudzał wszystkich długą opowieścią o swojej wytwórni świdrów, potem ciotka Petunia podała kawę, a wuj Vernon przyniósł butelkę brandy.

- Skusisz się, Marge?

Ciotka Marge wypiła już mnóstwo wina. Jej wielka twarz była koloru dojrzałych wiśni.

- Fujka!! - krzywiły się kobiety i dziewczyny

- Tylko maleńki kieliszeczek... - zachichotała. - No... troszkę więcej... jeszcze troszkę... och, już dosyć!

Dudley pożerał czwarty kawałek ciasta. Ciotka Petunia sączyła kawę, odginając elegancko mały palec. Harry marzył o ucieczce do swojej sypialni i nawet podniósł głowę, jakby chciał wstać od stołu, ale napotkał wściekłe spojrzenie wuja Vernona i zrozumiał, że musi swoje odsiedzieć.

- Mmmmm - zamruczała ciotka Marge, oblizując wargi i odstawiając pusty pękaty kieliszek. - Wspaniała wyżerka, Petunio.

- Wyżerka? - zapytała Carolina - brak kultury i manier.

- babciu dlatego ona nie jest żadna Madame - oznajmiła Hermiona - tylko jest wielorybem jak jej braciszek Vernon

Ja zwykle coś tam sobie wieczorem odsmażam... no, wiesz... kiedy się ma w domu dwanaście psów... - Czknęła głośno i poklepała się po swoim wielkim brzuchu wydymającym tweedowy żakiet. - Przepraszam. Lubię sobie popatrzyć na zdrowego chłopaka - dodała, mrugając do Dudleya. - Wyrośniesz na prawdziwego mężczyznę, Dudziaczku, jak twój ojciec.

- Czyli ona mówi, że z prosiaka przemieni się w wieloryba - powiedziała poważnym głosem Alicia II - Świat stanie się piękniejszy, niż był wcześniej kobiety parsknęły śmiechem Dursleyowie zrobili sie czerwoni

Tak, łyknę jeszcze odrobinkę brandy, Vernonie... Taaak... Ale ten tutaj...

Wskazała brodą na Harry'ego, który poczuł niemiły skurcz w żołądku. Poradnik, pomyślał szybko.

- Ten wygląda okropnie. Jakiś taki mizerny, karłowaty.

Ginny wyciągnęła zdjęcie i warknęła na Marge - PATRZ!!! - i na zdjęciu był Harry Potter z starszej wersji wysoki dorosły muskularny mezszyzna miał gole klatę i sześciopak oraz spodnie Miał sterczące kruczoczarne włosy zaczesane do tyłu. Jego oczy były zielone i miał okulary oraz zarost. Między włosami na czole miał bliznę w kształcie błyskawicy Dursleyow opadły szczęki patrząc na to zdjęcie - To jest Harry Potter najseksowniejszy najprzystojniejszy mężczyzna na świecie uwielbiam jego sześciopak jest taki gorący mam ochotę sie z kim kochać cały czas i ciągle jestem podniecona a jego zielone oczy mogłabym patrzyć całymi dniami i nie miałam bym dość!!

To samo bywa z psami. W zeszłym roku kazałam pułkownikowi Fubsterowi jednego utopić. Był mały jak szczurek. Słabowity. Niedorobiony.

- Zgoda ze ciebie nie utopił Dursley! - warknęła Roxanna

Harry starał się usilnie przypomnieć sobie dwunastą stronę podręcznika: Zaklęcie naprawiające niesprawne nawrotniki.

- A to wszystko polega na złej lub dobrej krwi - ciągnęła ciotka Marge. - Zła krew zawsze się w końcu ujawni. Oczywiście nie chcę powiedzieć niczego złego o twojej rodzinie, Petunio - poklepała kościstą rękę ciotki Petunii swoją szeroką łapą - ale zgodzisz się ze mną, że twoja siostra była czarną owcą.

pani Lupin i pani Jordan cukierkowym głosem i uśmiechem na twarzy i rzuciły zaklęcie teraz Marge miała na sobie bluzkę z kołnierzykiem w stylu marynarskim i bardzo krótka spódniczkę plisowana na stopach miała buty na wysokim obcasie

- Dzień dobry MADAMES i LADYS jestem Marge Dursley damska wersja wieloryba jak i również niegrzeczna uczennica i, niegrzeczna dziewczynka i z japońskiej wymiany dostanę lanie po gołym tyłkiem tak żeby był bardzo czerwony? - spytała słodkim głosikiem kiedy dziewczyny i kobiety to zobaczyły ryknely śmiechem kobiety lezaly ze śmiechu na podłodze śmiejąc się nieboglosy a kiedy się zorientowała ze to powiedziała i zobaczyła jak jest ubrany wyglądała teraz na psychopatycznego mordercze w ubraniach niewinnej słodkiej uczennicy z Japonii

- Jessica proszę Cię zrób jej zdjęcia!!!!!!! - mówiły przez śmiech córki pani Weasley czarnowlosa z wielkim trudem stała bo nie mógła przestać się śmiać zrobiła zdjęcia Dursley

- Dziewczynki jesteście źłem wcielonym - odezwały się Nimfadora i Alicia ze śmiechu

- Dziękuję mamusiu - powiedziały radoście Victoire i Domique podbiegajac do matek gracja i wdziękiem i wtuliły się obie do swojej teściowej a te bez wahania pocałowałe swoje córki po czole Lady Jordan i Lady Lupin wesnely zadowolonym głosem wtulając się w kobiety jeszcze bardziej biedna Marge próbowała ściągnąć te ubrania i szpilki na wysokim obcasie ale nie dała rady

- Kocham Cię córeczko nawet nie wiesz jak bardzo - odparły miłością głosie tuląc je do swojej piersi

- Kocham Cię mamusiu - mruknely córki Nimfadory i Alicii

- teraz to jest twój strój podziękuj ładnie Lady Lupin i Lady Jordan za ten piękny strój - oznajmiła Caroline

- A Ja chciałam bardzo podziękować LADY Lupin i LADY Jordan za piękny mundurek i te szpilki na wysokim obcasie i obiecuje że będę chodziła w tym mundurku i w tych szpilkach na wysokim obcasie cały czas bo jestem grzeczną dziewczynką i słodka uczennica z wymiany i bardzo dziękuję proszę PANIOM Lupin i Jordan

- Naprawdę Ci się podoba - zapytały zdziwione Victoire i Domique

- Tak LADY Lupin i LADY Jordan dziękuję PANIOM za ten piękny mundurek i te piękne szpilki na wysokim obcasie - i uśmiechnęła się szeroko Marge patrząc na wille z uwielbieniem bo dalej byla pod zaklęciem i musiała ich wielbić

- No widzisz jak się postarasz to jesteś grzeczna dziewczynka - stwierdziła Euphemia

To się zdarza w najlepszych rodzinach. No i zadała się z tym nicponiem, a rezultat siedzi teraz przed nami.

- Ten nicpon jest najseksowniejszym najprzystojniejszy mężczyzna na świecie - powiedziała rozmarzona Ginny

Harry wbił wzrok w swój talerz, a w uszach zaczęło mu dziwnie dzwonić. Uchwyć mocno miotle za ogon, pomyślał, ale nie mógł sobie przypomnieć, co było dalej. Głos ciotkicMarge borował mu w mózgu jak jeden ze świdrów wuja Vernona.

- Ten Potter... - powiedziała głośno ciotka Marge, biorąc butelkę brandy.

- Mój tatuś jest Lordem Potterem i wyrażaj sie do mojego tatusia z zalezytym szacunkiem albo strzele ci z liścia! - warknęła Ginny Marge zbladla

- Twój Tatuś James bardzo mocno się kocha skarbie i powiedział mi że lepszej żony dla Harrego niż ty nie mógł sobie wymarzyć - rzekła Lily I

Nalała sobie sporo do kieliszka, rozchlustując część na obrus. - Nigdy mi nie mówiliście, czym on się zajmował. Wuj Vernon i ciotka Petunia zrobili takie miny, jakby na stole położono odbezpieczony granat. Nawet Dudley oderwał na chwilę oczy od ciasta, żeby wlepić je w swoich rodziców.

- On... nie pracował - mruknął wuj Vernon, zerkając z ukosa na Harry'ego. - Był bezrobotny.

- Tego się spodziewałam! - ucieszyła się ciotka Marge, przełykając wielki haust brandy i ocierając sobie podbródek rękawem. - Bezużyteczny, leniwy darmozjad bez konta w banku, który...

- Mój ojciec nie był darmozjadem - powiedział nagle Harry.

- Mój synek nie jest darmozjadem! - warknęła Carolina.

Zapadła cisza. Harry cały dygotał. Jeszcze nigdy nikt tak go nie rozwścieczył.

- WIĘCEJ BRANDY! - ryknął wuj Vernon, blady jak ściana. Wylał wszystko, co pozostało w butelce, do pękatego kieliszka ciotki Marge. - A ty, chłopcze, idź do łóżka... Zjeżdżaj, ale już!

- Jak śmiesz odzywać się do mojego tatusia w ten sposób! - wycedzila Amelia II

- Nie, Vernonie - oświadczyła stanowczo ciotka Marge i czknęła. Podniosła rękę i utkwiła nabiegłe krwią oczy w Harrym. - No, proszę, chłopcze, mów dalej. Jesteś dumny ze swoich rodziców, tak? Z rodziców, którzy pozabijali się w wypadku samochodowym, bo byli, jestem tego pewna, pijani...

- Zamknij mordę albo Cie zabije! - krzyknęła Euphemia

- Moi rodzice nie zginęli w żadnym wypadku samochodowym! - krzyknął Harry, zrywając się na równe nogi.

- Zginęli w wypadku samochodowym, ty nieznośny kłamczuchu, i zostawili ciebie na utrzymaniu swoich przyzwoitych, ciężko pracujących krewnych! - wrzasnęła ciotka Marge, opluwając cały stół.

- Fujka ślinisz sie masz wściekliznę! - krzywili się kobiety

- Jesteś niedorozwiniętym, niewdzięcznym ga...

I nagle urwała. Przez chwilę wydawało się, że zabrakło jej słów, że rozdyma ją trudna do opisania wściekłość - ale na tym się nie skończyło. Jej wielka, czerwona twarz zaczęła puchnąć, oczy wylazły z orbit, usta zacisnęły się tak, że nie mogła nawet pisnąć... W następnej sekundzie kilka guzików jej tweedowego żakietu wystrzeliło w powietrze i roztrzaskało się o ściany... Nadęła się jak olbrzymi balon, brzuch jej wysadziło na wierzch, a każdy z palców spuchł jak salami...

Kobiety ryknęła śmiechem.

- MARGE! - ryknęli jednocześnie wuj Vernon i ciotka Petunia, kiedy ciało ciotki Marge oderwało się od krzesła i zaczęło unosić się ku sufitowi.

Dursleyowie zrobili się bladzi

Teraz zrobiła się już zupełnie okrągła, wyglądała jak olbrzymia dynia ze świńskimi oczkami, z której sterczały dziwacznie ręce i nogi, i unosiła się coraz wyżej, wydając z siebie krótkie, zduszone kwiki.

Kobiety parsknęły śmiechem - dziewczynki uspokójcie się bo prosiaczek w peruce chce coś powiedzieć! - skarcila je Augusta Dudley patrzył Wściekły na lady Longbottom

- Przepraszam mamusiu /Babciu/ prababciu będę już grzeczną dziewczynką ! - zawolaly kobiety niewinnie - co chcesz powiedzieć prosiaczku? - spytały ciekawe patrząc na młodego Dursleya

Majcher wpadł do pokoju, ślizgając się po podłodze i ujadając jak szalony.

- NIEEEEEEE!

Wuj Vernon złapał ciotkę Marge za nogę i próbował ściągnąć ją z powrotem, ale niewiele brakowało, a sam oderwałby się od podłogi. W chwilę później Majcher skoczył i zatopił kły w nodze wuja Vernona.

- Dursley szczepiłeś się na wściekliznę prawda? - spytała Lily

Harry wypadł z jadalni, zanim ktokolwiek zdołał go zatrzymać, i popędził do komórki pod schodami. Drzwi otworzyły się same, gdy tylko wyciągnął ku nim rękę. W ciągu kilku sekund zawlókł swój kufer pod frontowe drzwi. Wbiegł na górę, rzucił się pod łóżko, zerwał obluzowaną deskę i wyciągnął poszewkę pełną książek i prezentów urodzinowych. Wyczołgał się spod łóżka, chwycił pustą klatkę Hedwigi i zbiegł na dół do swojego kufra. W tej samej chwili wuj Vernon wypadł z jadalni. Spodnie miał poszarpane i poplamione krwią.

- To Majcherek niechłeptał już głośno w nogę Vernona? - spytała zdziwiona Barbara . Kobiety parsknęły śmiechem

- WRACAJ MI TU NATYCHMIAST! - ryknął. - WRACAJ I PRZYWRÓĆ JEJ NORMALNĄ POSTAĆ!

Ale Harry nie panował już nad atakiem szału, który go ogarnął. Jednym kopniakiem otworzył kufer, wyciągnął różdżkę i wycelował nią w wuja Vernona.

- Zasłużyła na to - powiedział, oddychając bardzo szybko. - Zasłużyła na to, co dostała. A ty trzymaj się z dala ode mnie.

- Zasłużyłaś na porządne lanie Dursley - oznajmiła szczęśliwa Augusta - wolisz na sucho czy na mokro?

Marge przełknęla ślinę

Położył rękę na klamce.

- Odchodzę. Mam już tego dosyć.

I w następnej chwili szedł już ciemną, cichą uliczką, wlokąc za sobą ciężki kufer i trzymając klatkę Hedwigi pod pachą.

- Ja, Madame Amelia Susan Bones, będąca szefową departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów w Ministerstwie Magii. niniejszym ogłaszam wyrok na Marge Dursley zbrodnie przeciwko Rodowi Potterów.

- Nie MADAME Bones nie proszę PANI ja nie chce iść do więzienia!! - zapiszczała Marge . Potrząsała głową w nadziei, że obudzi się z tego koszmaru.

- ZAMKNIJ SIĘ! - warknely Flora i Hestia do Marge - NIE PRZERYWAJ MOJEJ MAMUSI W WYGŁOSZENIU WYROKU!!! Mamusiu kontynuuj - dodały do matki

- Madames i Ladys są obecni w trakcie wydawania wyroku. Czy zgadzacie się służyć jako świadkowe wydania wyroku na tej zbrodniarce? - spytała Amelia oschłym, formalnym tonem, który promieniował władzą należną jej pozycji społecznej.

- Zgadzamy się - powiedziały chórem.

- Tylko nie więzienie! MADAM Bones proszę! - krzyczała Marge i płakała i klęcząc.

- Chcesz przed wyrokiem dostać porządne lanie po gołej dupie? - spytała w szoku Lily I Marge zrobiła się czerwona

- Marge Dursley, zostałaś uznana za winna krzywdzenia psychicznego i fizycznego Lorda Harrego Pottera Skazuję Cie na 8 lat w Azkabanie po nadto będziesz dostawała codziennie porządnie lanie po gołej dupie, tak długo az zobaczymy twój tylek który będzie bardzo czerwony bo porządnie lanie daje Ci zbawienne skutki Pragnęłaś codziennego porządnego lania dla Lorda Pottera , więc porządne lanie będziesz dostawała codzienne przez 8 lat .

- Mruzko! - krzyknęła Molly i pojawiła sie skrzatka przepiękne ubrana miała suknie które idealnie przylegaja do niej ciała kurtkę i szpilki na wysokim obcasie na palcu miała pierścień i na nadgarstku brazotelka rodu Weasley - jesteś skarbie?

- Tak Pani Weasley?

- Mruzko, kochanie zabierz tą kreature - wskazując na Marge Dursley - z naszych oczy a i początek niech dostanie porządne lanie po gołej dupie tak długo az zobaczymy jej bardzo czerwony tylek bo porządnie lanie daje jej zbawienne skutki i takie lanie będzie dostawała codziennie przez 8 lat zajmiesz się tym skarbie?

- Tak, Lady Weasley , z ogromną przyjemnością - odpowiedziała Mruszka z ukłonem. Spojrzała na swojego panią z miłością i zachwytem. Marge była przerażona

- Moje słoneczko - oznajmiła miłością pani Weasley tuląc Mruzke do swojej piersi całując ją w czoło ta wesnela zadowolonym głosem wtulając się w kobiete jeszcze bardziej bo przy niej czuła się bezpiecznie Marge krzyczała

- nie proszę nie!

- Zamknij się! - warknęła najstarsza Lady Longbottom strzelając ja zaklęciem następne Mruzka Złapała mugolke i zniknęła z pyknięciem.

- Mamusiu , przypomnij mi, żebym zawsze zwracała sie do mamusi i tatusia tylko per mamusia i per tatuś dobrze i miała zawsze buty tylko na wysokim obcasie i zawsze była ubrana elegancko i seksownie bo wtedy tylko przestrzegam etykietę dobrego zachowania - zażartowały córki Ladys i Madames
te rozłożyły ręce a córki już wiedziały co robić wtuliły sie do ich piersi a te bez wahania pocałowałe swoje córki po czole wszystkie córki Ladys i Madame wesnely zadowolonym głosem wtulając się w swoją teściową jeszcze bardziej

- Oczywiście moje skarby mamusia bardzo mocno was kocha moje córeczki po za tym podpisałyscie kontrakt i musicie chodzić tylko butach na wysokim obcasie zawsze byc elegancko i seksownie ubrane i miec biżuterie rodem swojego męża bo jesteście Lady i madam

- Tak mamusiu - rzekły radością kiwając głowa i uśmiechem na twarzy popatrzyly na swój obcisły kombinezon

- A z wami jeszcze nie skończyliśmy - oznajmiła cukierkowym głosem Ginny patrząc na Dursleyow a ci przełknęli ślinę błądzi i przerażeni Lucy przekarkowala i czytała dalej

...... Przez resztę podróży Harry raz po raz odczytywał list od Syriusza. Ściskał go wciąż w dłoni, kiedy on, Ron i Hermiona przeszli przez barierkę peronu numer dziewięć i trzy czwarte. Od razu dostrzegł wuja Vernona. Stał w odpowiedniej odległości od państwa Weasley'ów, łypiąc na nich podejrzliwie,

- Nie patrz tak na moją mamusię i mojego tatusia, Vernon albo strzele cię zaklęciem między oczy, że będziesz jęczał z bólu! - warknęły córki pani Weasley i przytuliły się do do niej piersi a ona objęli je z radością.

- Moje drogie córeczki stanowicie piękny i mądry dodatek do rodu Weasley - powiedziała lady Weasley szczęśliwa

- Tak, mamusiu , bo ja jestem piękną i mądrą kobietą i do tego jestem Weasley'em i noszę to nazwisko z dumą - odparła dumnie młode panie Weasley, a Molly pocałowała je w czoło, a te westchnęła zadowolonym głosem, wtulając się w nią jeszcze bardziej.

- kochaniutkie jesteście Lady i to tego Weasley'em i jesteście naszymi córeczki i nic i nikt tego nie zmieni.

- Tak, mamuś i kocham cię, mamuś - powiedziały - Mamusia też jest Lady i zawsze będzie Lady, a tatuś jest Lordem i zawsze będzie Lordem.

a kiedy pani Weasley uścisnęła Harry'ego na powitanie, zrobił minę, jakby potwierdziły się jego najgorsze podejrzenia.

- Zadzwonię do ciebie w sprawie finału mistrzostw! - krzyknął Ron. Harry pożegnał się z nim i Hermioną, a potem złożył swój kufer i klatkę Hedwigi na wózku i ruszył w kierunku wuja Vernona, który powitał go w zwykły sposób.

- Co to jest? - warknął, patrząc na kopertę, którą Harry wciąż ściskał w ręku.

- A może tak "dzień dobry", Dursley? - powiedziała młodsza Lily.

- Wiesz co, babciu może nauczymy tego debila trochę kultury - stwierdziła Olivia słodkim głosem - żeby wiedział jak ma się zwracać do Lorda?

- Świetny pomysł, kochanie - powiedziała starsza Lily i klasnęła.

- Mamusiu, ja też mogę? - spytały z nadzieją w głosie Ginny, Nicole, Jessica, Luna i Hermiona.

- Im nas będzie więcej tym on będzie się bardziej bał - rzekła Amelia II.

- Dokładnie - powiedziały Daphne, Astoria, Cassiopepia i Phoebe.

- Mamy zamiar zamienić twoje życie w, jeszcze większe piekło, Dursley - odparła Lily II słodkim głosem.

- Jeśli to jeszcze jeden formularz do podpisania, to...

- To nie jest formularz - powiedział Harry - To list od mojego ojca chrzestnego.

- Ojca chrzestnego? - prychnął wuj Vernon - Ty nie masz żadnego ojca chrzestnego!

 - A właśnie że ma ty wielki wielorybie! - warknęła Daphne - i to jest mój tatuś

- A właśnie że mam - rzekł z satysfakcją Harry - Był najlepszym przyjacielem mojego taty i mojej mamy. Został skazany za morderstwo, ale uciekł z więzienia dla czarodziejów i ukrywa się. Ale chce być ze mną w kontakcie... wiedzieć, co się ze mną dzieje... czy jestem szczęśliwy...

- Teraz jest bardzo szczęśliwy - warknęła Ginny na Dursleyow .- Uwielbiam, jak mówi do mnie "pani Potter" - wyszeptała Ginny. - Jesteśmy złączeni na wieczność, - powiedziała i przejechała palcem po znaku, zamknęła oczy i westchnęła zadowolonym głosem

I szczerząc zęby na widok przerażenia na twarzy wuja Vernona, ruszył w kierunku wyjścia, pchając przed sobą wózek, na którym Hedwiga robiła trochę hałasu. Wierzył, że to lato będzie o wiele lepsze od ostatniego.

- Koniec rozdziału - rzekła Lucy


Voldemort atakuje z smierciorzelcami

Pov Narcyza Popatrzyłam na kobiety i dziewczyny w wielkiej sali i na swoje ubranie  wszystkie byliśmy ubrane obcisłe ubrania podkreslaly na...