-
Wujku Charlie ten rozdział idealnie jest dla Ciebie - stwierdziła Lucy dając mu
książkę
ROZDZIAŁ
CZTERNASTY
Norweski
smok kolczasty
Złota trójca wymienili spojrzenia A Charliemu się oczka zaświeciły
A
jednak wszystko wskazywało, że Quirrell wcale nie jest takim ciamajdą i
tchórzem, na jakiego wyglądał. W ciągu najbliższych tygodni robił się coraz
bledszy i chudszy, ale nic nie wskazywało, by się załamał i poddał. Za każdym
razem, kiedy przechodzili obok korytarza na trzecim piętrze, Harry, Ron i
Hermiona przykładali uszy do drzwi, żeby sprawdzić, czy Puszek wciąż za nimi
powarkuje.
-
Ten pies ma na imię Puszek niewiarygodne - podniecił się Colin
Snape
chodził po szkole z wściekłą miną, co oznaczało, że Kamień nadal tam jest.
Harry, mijając Quirrella, obdarzał go uśmiechem, chcąc dodać mu otuchy
-
Wtedy nie wiedziałem że ten Quirrell ma Voldka na tyle głowy - mruknął cicho
Harry
,
a Ron zaczął przekonywać kolegów, że to nieładnie wyśmiewać się z czyjegoś
jąkania. Jeśli chodzi o Hermionę, to Kamień Filozoficzny nie był jej jedynym
zmartwieniem. Zaczęła opracowywać szczegółowe plany powtórki z różnych
przedmiotów i podkreślać swoje notatki różnymi kolorami.
Harry
i Ron wywrócili oczami
-
To tak nasza Lilka! - parsneły Marlena i Dorcas
-
Mi by się nie chciało podkreślać notatki różnymi kolorami - rzekł Hugo
-
Tobie to się nic nie chce - odezwała się Emilli
No
zgadam się z Emilli .Ty to masz trzy ulubione zajęcia jedzenie, spanie i
quidditch - mruknęła Rose
Harry
i Ron stukali się w czoło, ale ona wciąż ich męczyła, żeby robili to samo.
-
Ależ Hermiono, mamy jeszcze kupę czasu do egzaminów.
-
Dziesięć tygodni - odpowiedziała sucho Hermiona. - I wy to nazywacie kupą?
-
Szla.... zaczęła Pansy
-
Zamknij się! - przerwała Emilli
-
Chcesz dostać upiorogackiem?- spytała Olivia
Dla
Nicolasa Flamela to zaledwie sekunda.
-
Ale my nie mamy sześciuset lat - przypomniał jej Ron. - Zresztą, po co się tego
wszystkiego uczysz? Przecież już to umiesz.
-
Po co się uczę? Zwariowałeś? Czy do ciebie nie dociera, matołku, że musimy
zdać te egzaminy, jeśli chcemy przejść na drugi rok?
-
Nie jestem malotkiem! - oburzył się Ron
-
Nie jesteś - oznajmiła Hermiona i go przytuliła
-
Jest zdrajca krwi i matołem - rzekł Lucek swoim drwacym głosem
-
A ty jesteś blond menda! - warknął James II
To
bardzo ważne, powinnam była zacząć uczyć się miesiąc temu, naprawdę, sama nie
wiem, co się ze mną dzieje...
- Ta
nie wiem co się z tobą dzieje Hermiono - pokręcił głową Lee - Fred i George nie
wiecie co się dzieje z waszą siostrą ?? zapytał bliźniaków
- Nie
wiemy brachu co się z nią dzieje odpowiedzieli bliźniaki i też pokręcili
głowami
- Uroczyście przysięgamy, że nie lubimy egzaminów - powiedzieli uczniowie Łapa Rogacz i dwie wersje Lunatyka wymienili spojrzenia
Niestety,
wyglądało na to, że nauczyciele myślą bardzo podobnie jak ona. Zadawali im tyle
prac domowych, że ferie wielkanocne nie były już tak przyjemne jak bożonarodzeniowe.
Trudno było się odprężyć, kiedy miało się koło siebie Hermionę recytującą na
głos dwanaście sposobów wykorzystania smoczej krwi albo ćwiczącą ruchy różdżką.
- Lilka
też tak się uczyła! - śmiała Dorcas
Harry
i Ron spędzali większość wolnego czasu razem z nią w bibliotece, jęcząc,
ziewając i starając się jakoś przebrnąć przez wszystkie dodatkowe zajęcia.
A
Hermiona była swoim żywiole - dodał Ron
-
Rose ma to samo - mruknął Scorpius
-
Nigdy tego nie zapamiętam - wybuchnął Ron pewnego popołudnia, odrzucając ze
złością pióro i patrząc tęsknie w okno biblioteki. Był pierwszy naprawdę
pogodny dzień od wielu miesięcy. Niebo było czyste, niezapominajkowe
niebieskie i czuło się nadchodzącą wiosnę.
- Wiosna,
wiosna, wiosna ach to ty - zaśpiewali Huncwoci 2.0
Sala wybuchła
śmiechem
Harry,
który ślęczał nad „Dyptamem" w księdze Tysiąc magicznych ziół i
grzybów, nie podniósł głowy aż do chwili, gdy usłyszał, jak Ron mówi:
-
Hagrid! Co ty robisz w bibliotece?
Hagrid
podszedł do nich, ukrywając coś za plecami. Wyglądał bardzo nie na miejscu w
swojej kurtce ze skórek kretów.
-
A... tak sobie chodzę i patrzę - odpowiedział głosem, który natychmiast
obudził w nich zainteresowanie. - A wy co robicie? -
- Jak to co?? Hermiona się uczy a my narzekamy - jeknal Ted nasladujac głos Rona Większość parsnela śmiechem
- Dobre
Ted - mówił młodszy Remus
- Dzięki
tato młodszy - odpowiedział Ted
Nagle
obrzucił ich podejrzliwym spojrzeniem. - Chyba nie szukacie wciąż Nicolasa
Flamela, co?
-
Och, już dawno go znaleźliśmy - odpowiedział Ron lekceważącym tonem.
- Oni
są naprawdę dobrzy - stwierdziła Tonks
- Dziękujęmy
ciotunio Tonks! - ukłonił się Ron
- Dobrego
imienia użyłeś - rzekła Tonks
- Ciotunio!!
- krzyknął Harry - a może Dora? ciotunia Dora ciocia Dora bardzo ładne brzmi
-
Zastanowię się - odezwala się Tonks
-
I wiemy, czego pilnuje ten pies. To Kamień Filo...
-
Ciiiicho! - Hagrid rozejrzał się szybko, sprawdzając, czy nikt ich nie słucha.
- Przestań o tym trąbić! Co jest z tobą?
-
Prawdę mówiąc, brakuje nam jeszcze odpowiedzi na kilka pytań - powiedział Harry.
- Na przykład, co jeszcze strzeże Kamienia oprócz Puszka...
-
CIIICHO! - powtórzył Hagrid. - Słuchajcie... przyjdźcie do mnie później, nie
obiecuję, że coś wam powiem, ale przestańcie węszyć i ryć, uczniowie nie mają
prawa o tym wiedzieć.
- Powinni
być aurorami - powiedział Rogacz
Goście
przyszłości wymienili spojrzenia
Jeszcze
pomyślą, że to ja wam powiedziałem ...
-
No, to do wieczora - pożegnał go Harry. Hagrid odszedł, szurając po posadzce
swoimi ciężkimi butami.
-
Co on tam chował za plecami? - zapytała Hermiona.
Złota
trójca wymienili spojrzenia
- Ciekawie
co tam chowałeś Hagridzie? - pytała Domique
-
Myślisz, że to ma coś wspólnego z Kamieniem?
-
Zaraz zobaczę, który dział go zainteresował - oznajmił Ron, który miał już
serdecznie dość nauki. Wrócił po minucie ze stertą książek w ramionach i złożył
je na stole.
-
Smoki! - wyszeptał, podniecony. - Hagrid szukał czegoś o smokach!
- Smoki!!
- krzyknęła większość
-
Hagrid ma świra na punkcję smoków jak wujek Charlie - powiedziała Molly II
Zobaczcie: Gatunki
smoków w Wielkiej Brytanii i Irlandii; Od jaja dopiekła; Poradnik hodowcy
smoków.
- Hagrid
zawsze chciał mieć smoka, powiedział mi o tym, kiedy po raz pierwszy się
spotkaliśmy.
- Hagridzie
czy to prawda?? - zapytała Minne
Hagrid
tylko przytaknął
- Ja też chcę mieć smoka koło domu i nazwałabym ją Fuego - stwierdził Charlie rozmarzonym głosem Molly I walnęła go tył głowy
- To
już pomarzyć nie można! - warknął Charlie na matkę
-
Ale przecież to jest sprzeczne z prawem - rzekł Ron. - Hodowanie smoków zostało
zabronione przez Konwencję Czarodziejów z 1709 roku, wszyscy o tym wiedzą.
Tylko mugole są nadal przekonani, że każdy z nas trzyma smoka w ogródku...
Zresztą i tak nie można oswoić smoka, to bardzo niebezpieczne. Żebyście
widzieli, jak Charliego poparzyły dzikie smoki w Rumunii...
- Charlie
smoki są niebezpieczne mówiła Lily patrząc na rudego mężczyzne
- Wiem
ale je kocham - uśmiechal się Charlie
-
Ale chyba w Anglii nie ma dzikich smoków? - zapytał Harry.
- Są
- odpowiedzial Thomas
-
Ależ są, oczywiście! Zwykłe walijskie zielone i czarne hybrydzkie.
Ministerstwo Magii ma z nimi dużo kłopotów, naprawdę. Muszą wciąż rzucać
zaklęcia na mugoli, którzy zobaczyli smoka... No wiesz, żeby o tym zapomnieli
...
- Chciałabym
zobaczyć prawdziwego smoka - rzekła Natalie
- Zapraszam
do rezerwatu w Rumunii - odpowiedział Charlie
-
Więc co chodzi Hagridowi po głowie? - zapytała Hermiona.
Kiedy
godzinę później zapukali do drzwi chatki gajowego, zaskoczyło ich, że wszystkie
zasłony są zasunięte. Hagrid podszedł do drzwi, zawołał: „Kto tam?",
wpuścił ich dopiero wtedy, kiedy się upewnił, że to oni, a potem szybko
zaniknął drzwi.
W środku było okropnie gorąco.
- Hagrid
ty masz w domu saunę? pytała Lily
Pomimo
że dzień był wyjątkowo ciepły, na kominku płonął wielki ogień. Hagrid nalał im
herbaty i zaproponował kanapki z mięsem gronostaja, ale grzecznie odmówili.
-
No więc... tego... chcieliście mnie o coś zapytać, tak?
- Jasne
- odezwal się Łapa - proszę powiedz, kto oprócz psa strzeże kamienia bardzo
ładnie proszę - robił minke biednego pieska
-
Tak - rzekł Harry, który uznał, że nie ma sensu owijać sprawy w bawełnę. -
Zastanawialiśmy się, czy nie mógłbyś nam powiedzieć, co strzeże Kamienia
Filozoficznego oprócz Puszka.
Hagrid
zmarszczył czoło.
-
No pewnie, że nie mogę. Po pierwsze, sam nie wiem. Po drugie, za dużo już
wiecie, więc i tak bym wam nie powiedział.
- Zakład że powie - stwierdził James II Ale nikt się nie założył, bo wszyscy się pomyslili że Hagrid ma za długi język
Kamień
jest dobrze strzeżony i, jak wiecie, nie bez powodu. Mało brakowało, a
wykradliby go z podziemi Gringotta... O tym to już chyba sami wiecie, co?
Tylko... niech skonam, jak się dowiedzieliście o Puszku?
- To
długa historia mruknela Dorcas
-
No dobra, Hagridzie, możesz nie chcieć nam powiedzieć, ale dobrze wiemy, że
wiesz. Przecież ty wiesz o wszystkim, co tu się dzieje - powiedziała Hermiona
ciepłym, przymilnym głosem. Hagridowi broda się zatrzęsła, jakby zachichotał.
- Hermiona
by była dobrym Huncwotem - parsnal Rogacz
-
My tylko się zastanawiamy, kto zorganizował całą tę ochronę. Zastanawialiśmy
się, komu Dumbledore najbardziej ufa, oczywiście poza tobą. Po ostatnim zdaniu
Hagrid wypiął pierś.
- Hagridzie!!!!!
- krzyknął Fred udawanym przerażeniem
- Nie
rób tak!!! - krzyknął George również udawanym przerażeniem
- Bo
to nam przypomnina tego kretyna!!! - skończyli razem wskazując na Percego
- Chodzi
o to że Percy zawsze wypinał dumnie pierś - wytłumaczyla Ginny które przy
słowie Percy się z krzywiła
Harry
i Ron spojrzeli z podziwem na Hermionę.
- Dobra
jest - powiedziała Ginny
-
No cóż... chyba nie zaszkodzi, jak wam powiem, że... no... zaraz... no więc on
pożyczył ode mnie Puszka... a potem niektórzy z profesorów rzucili zaklęcia...
Profesor Sprout... Profesor Flitwick... Profesor McGonagall... - wyliczał na
palcach - Profesor Quirrell... no i sam Dumbledore też coś od siebie dorzucił.
A niech to, o kimś zapomniałem... No tak, profesor Snape.
- HAGRIDZIE !!!
- rykneli nauczyciele
- Mam
za długi język! - jeknal Hagrid
-
Snape?
- Tak... A wy
wciąż o tym samym, co? Słuchajcie, Snape pomógł w bezpiecznym ukryciu Kamienia,
więc nie może zamierzać go wykraść, to chyba jasne, nie? Harry wiedział, że Ron
i Hermiona myślą to samo, co on. Jeśli Snape uczestniczył w bezpiecznym ukryciu
Kamienia, to mógł się dowiedzieć, jakich zaklęć użyli inni profesorowie.
- Ile
mam powtarzać! - krzywił się Snape - że to nie ja!!!
Wskazywałoby
to, że znał wszystkie zaklęcia prócz tego, które rzucił Quirrell. No i nie
wiedział, jak unieszkodliwić Puszka.
-
Tylko ty jeden wiesz, jak przejść koło Puszka, prawda, Hagridzie? - zapytał
Harry. - I nie powiedziałbyś nikomu, prawda? Nawet któremuś z profesorów?
-
O tym wiem tylko ja jeden, no i Dumbledore - oświadczył z dumą Hagrid.
-
No, to już jest coś - mruknął Harry do dwójki przyjaciół.
- Oni
są naprawdę dobrzy - stwierdzila z podziwiem Marlena
-
Hagridzie, może byś otworzył okno? Tutaj można się ugotować.
-
Bardzo mi przykro, Harry, ale nie mogę. Harry zauważył, że Hagrid zerknął na
ogień, więc sam tani spojrzał.
Złota
trójca wymienili spojrzenia
-
Hagridzie... co to jest?
Ale
nie musiał pytać. W samym środku ognia, pod kociołkiem, spoczywało wielkie
czarne jajo.
- Będzie z tego jajecznica!!! - odezwal się szczęśliwy Hugo Rose go walnela w tył głowy
- Rose!!!
- krzyknął Hugo masując tył głowy
-
Ach, to... - odrzekł Hagrid, szarpiąc nerwowo brodę. - To jest ee... no...
-
Skąd to masz, Hagridzie? - zapytał Ron, kucając przy kominku, żeby lepiej jajo
obejrzeć. - Musiało kosztować majątek.
-
Wygrałem - wyznał Hagrid. -
- Wygrałeś??
- zdziwiła się Audrey
Wczoraj
wieczorem. Wybrałem się do wioski, żeby wypić parę szklaneczek, no i zagrałem
sobie w karty z jakimś nieznajomym. Niech skonam, ale chyba z ulgą się tego
pozbył.
-
Czy ja mam wrażenie, że z tego jaja będą kłopoty??? - pytała Fleur
-
Wszyscy mamy takie wrażenie - odezwali się uczniowie
-
Ale co z nim zrobisz, jak się wylęgnie? - zapytała Hermiona.
-
No... trochę już czytałem na ten temat - odrzekł Hagrid, wyciągając grubą
księgę spod poduszki. - Wziąłem to z biblioteki... Hodowanie smoków dla
przyjemności i dla zysku...
- To
jest jako smoka!! - krzyknela szokowana Angelina
Trochę
przestarzałe, ale wszystko tu jest. Jajo trzeba trzymać w ogniu, bo matki
ogrzewają je oddechem, a kiedy maleństwo się wylęgnie, karmi się je koniakiem
zmieszanym z krwią kurczaków. Wiaderko co pół godziny.
- Hagrid
ma rację - stwierdził Charlie
O,
i popatrzcie tutaj... jak rozpoznawać różne jaja... To, co ja mam, to norweski
smok kolczasty. Są bardzo rzadkie.
- No
bardzo rzadkie - powiedział Charlie - a to ten smok, który dostałem od Rona,
Hermiony i Harrego - pomyślał w myślach
Sprawiał
wrażenie bardzo z siebie zadowolonego, czego nie można było powiedzieć o
Hermionie.
-
Hagridzie, przecież ty mieszkasz w drewnianym domku! Ale
Hagrid nie słuchał. Nucił coś, uradowany, pod nosem, dorzucając drew do ognia.
- Hermiona
ma rację - powiedziała Lily - smoki bardzo szybko rosną
- Chcesz
żeby Ci dom spalił? - dodała szokowana Audrey
- Cioteczki
Mionka i Audrey i babcia Lilka mają rację Hagridzie - odezwał rozbawiony Jimi
- Dziękuję
kochany wnuczku - odpowiedziała Lily
- Alez
proszę bardzo babciu - rzekł Jimi i uśmiechnęli się do siebie
Tak
więc teraz mieli już coś, o co mogli się naprawdę martwić: co się stanie z
Hagridem, kiedy ktoś odkryje, że w swojej chatce ukrywa nielegalnie smoka.
-
Już zapomniałem, jak to jest, kiedy się wiedzie spokojne życie - wzdychał Ron,
kiedy wieczór za wieczorem ślęczeli nad dodatkowymi pracami domowymi.
- Ron
my tak przez 5 lat nie mieliśmy spokojnego roku! - jeknal Harry
Hermiona
zaczęła już opracowywać konspekty również dla nich, co doprowadzało ich do
szału.
- Nauka
kluczem do wiedzy - - powiedziała krukonka prefekt naczelna
A
potem, któregoś ranka, Hedwiga przyniosła Harry'emu list od Hagrida. Na
pomiętej karteczce napisane były tylko dwa słowa: Wykluwa się.
- Super!
- krzyknęli Huncwoci i uczniowie
Ron
zamierzał zwiać z zielarstwa i pędzić do chatki. Hermiona nie chciała o tym
słyszeć.
-
Hermiono, przecież to jedyna w życiu okazja, żeby zobaczyć, jak wykluwa się
smok!
-
Mamy lekcje, wpadniemy w kłopoty, a to jeszcze nic w porównaniu z tym, co
stanie się z Hagridem, jak ktoś odkryje, co on tam robi...
- Przestan!!
- krzyknęli potterowie i weasleyowie
-
Przestań! - szepnął Harry.
Malfoy
zatrzymał się o kilka stóp od nich, wyraźnie podsłuchując. Co usłyszał?
Harry'emu bardzo się nie podobał wyraz jego twarzy.
W
drodze na lekcję zielarstwa Ron i Hermiona kłócili się przez cały czas i w
końcu Hermiona zgodziła się pobiec z nimi do Hagrida podczas przerwy na lunch.
- Synku
szybkie pytanie? - zapytał Rogacz
- Dajesz
- odpowiedział Harry
- Jak
ty z nimi wytrzymałeś?? - pytał Rogacz
- Piłem
melisę uspakajaca - stwierdził rozbawiony Harry
-
Haha bardzo śmieszne Harry! - burkneli Ron i Hermiona
Kiedy
zaczął bić dzwon, oznajmiając koniec lekcji, rzucili szpadle i popędzili przez
park na skraj lasu. Hagrid powitał ich, zaczerwieniony i bardzo przejęty.
-
Już prawie wylazł.
Wszyscy
siedzieli na szpilkach podnieceni
Jajo
leżało na stole, całe popękane. W środku coś się ruszało i stukało. Przysunęli
sobie krzesła do stołu i wpatrzyli się w jajo, wstrzymując oddech.
Nagle
rozległ się chrobot, potem trzask i jajo rozpękło się na trzy części. Na stół
wypadło smocze pisklę. Nie było piękne: Harry'emu przypominało zniszczony
czarny parasol.
- Był
piękny! - oburzył się Hagrid
-
poznaje mamusie - mruknął Ron
Kolczaste
skrzydła były o wiele większe od chudego, czarnego tułowia, z którego sterczał
łeb z długim ryjkiem, zaczątkami rogów i wyłupiastymi, pomarańczowymi ślepiami.
Smoczątko
kichnęło. Z pyska wyleciało kilka iskier.
-
Prawda, jaki cudowny'! - mruknął Hagrid. Wyciągnął rękę, żeby
pogładzić gada po łbie. Smok zasyczał i obnażył ostre kły.
-
Mój maleńki, poznaje swoją mamusię! - zawołał uradowany Hagrid.
- Mamusie??
- pytali wszyscy w szoku
- Hagrid
chyba zwariował - powiedziała blada Ginny - nawet Charlie, tak nie gada a też
ma na fiola na punkcję smoków
- Mamo wujek Charlie by powiedział "widzicie poznaje tatusia" - stwierdził wystrzezem James II Większość parsnela śmiechem
-
Hagridzie, a właściwie jak szybko rosną norweskie smoki kolczaste? - zapytała
Hermiona.
Hagrid
już miał odpowiedzieć, kiedy nagle pobladł, zerwał się na nogi i podbiegł do
okna.
Malfoy
się perfidnie uśmiechnął
-
Co się stało?
-
Ktoś zaglądał przez szparę... jakiś chłopak... teraz biegnie do szkoły.
Harry
już był przy drzwiach i otwierał je drżącymi rękami. Nawet z tej odległości
poznałby Malfoya.
Malfoy
widział smoka.
- Jasne
że widziałem - rzekł Draco
Przez
cały następny tydzień na twarzy Malfoya czaił się uśmieszek, który sprawiał, że
Harry, Ron i Hermiona czuli się bardzo niespokojnie. Większość wolnego czasu
spędzali w chatce Hagrida, próbując przemówić mu do rozsądku.
-
Po prostu go wypuść - nalegał Harry. - Niech sobie idzie.
-
Nie mogę - odpowiedział Hagrid. -Jest za mały. Zdechłby beze mnie.
Spojrzeli na smoka. W ciągu tygodnia urósł trzykrotnie.
- Aha
- stwierdzila Dorcas - Hagrid zwariował
Z
nozdrzy wylatywały strużki dymu. Hagrid zaniedbał się w obowiązkach gajowego,
bo teraz na nic nie miał czasu. W izbie było pełno piór kurczaków i pustych
butelek po brandy.
-
Postanowiłem nadać mu imię Norbert - oznajmił Hagrid, patrząc na smoka
wilgotnymi oczami.
- Norbert
- powiedział Seamus - to przynajmniej bardziej trafione niż puszek
- Zgadzam
się z tobą - zgodził się Dean
-
On mnie naprawdę rozpoznaje. Zobaczcie. Norbert! Norbert! Gdzie jest mamusia?
- Hagrid
zwariował - powiedziały blade Roxi i Molly
- Zapomnieliscie
dodać, że też ma ŚWIRA - jeknal Ron
-
On ma świra - mruknął Ron do Harry'ego.
-
Hagridzie - powiedział głośno Harry - jeszcze dwa tygodnie i Norbert będzie
wielkości twojej chatki. Malfoy w każdej chwili może donieść Dumbledore'owi.
- Hagridzie,
wujaszek Harry ma rację - odezwał rozbawiony Fred II
Hagrid
przygryzł wargi.
-
Ja... ja wiem, że nie mogę go trzymać wiecznie, ale przecież go nie wyrzucę...
nie mogę. Harry nagle zwrócił się do Rona.
-
Charlie - powiedział.
-
Tobie też już odbiło.
- Nie
geniuszu! - jeknal Charlie - tylko chodzo o mnie
Jestem
Ron, pamiętasz?
-
Nie... Charlie... twój brat Charlie. W Rumunii. On bada życie smoków.
Moglibyśmy mu wysłać Norberta. Charlie się nim zaopiekuje, a potem wypuści na
wolność!
- Tak
to najlepsze wyjście - zgodziła się Lily
-
Ekstra! Co ty na to, Hagridzie?
Po
długich namowach Hagrid zgodził się, by wysłali sowę do Charliego.
Następny
tydzień wlókł się niemiłosiernie. W środowy wieczór Hermiona i Harry siedzieli
sami w pokoju wspólnym; wszyscy już dawno poszli spać. Stary zegar na ścianie
właśnie wybił północ, kiedy nagle otworzyła się dziura w portrecie, a po chwili
wyłonił się z nicości Ron, zrzuciwszy pelerynę- -niewidkę. Wrócił z chatki
Hagrida, gdzie pomagał ostatnio karmić Norberta, który pożerał mnóstwo
zdechłych szczurów.
- Szczury
to musiało być obrzydliwe - mruknela Lucy się krzywiła
-
Ugryzł mnie! - powiedział, pokazując im rękę owiniętą pokrwawioną chusteczką. -
Nie będę mógł pisać przez tydzień. Mówię wam, ten smok to najokropniejsza
gadzina, jaką widziałem,
- Widziałem
gorszego - mruknął Harry a Ginny złapała go za rękę
- To
będzie wspaniała żona dla naszego synka - powiedziała Lily
- Tak - zgodził się Rogacz - urodzi dwóch super chłopaków i piękna rusowlose dziewczynkę Harry spojrzał na na Ginny a Ginny zarumieniła się i się wtulila a on ja objął
- I
jeden ma charakterek po tobie Rogacz - dodał Lapa
-
Po to tobie też - stwierdził Rogacz
-
Mam imiona po was - oznajmił James II - James Syriusz
a
Hagrid obchodzi się z nim jak z małym, puszystym króliczkiem! Ten gad mnie
ugryzł, a Hagrid zrugał mnie za to, że go przestraszyłem. A kiedy wychodziłem,
śpiewał mu kołysankę.
- Kolyszanke??
- zapytali wszyscy niedowierzaniem
-
Z popielnika na Wojtusia Iskiereczka mruga Chodź opowiem ci bajeczkę
Bajka będzie długa - zaczął mówić Hugo
- Uspokój się Braciszku! - zawołała Rose Hagrid się mocno zarumienił
W
ciemne okno coś zastukało.
-
To Hedwiga! - powiedział Harry i pobiegł, by ją wpuścić. - Na pewno z
odpowiedzią od Charliego! Cała trójka pochyliła się nad listem.
Kochany
Ronie,
Jak
się miewasz? Dziękuję za list - bardzo bym chciał zabrać norweskiego smoka
kolczastego, ale nie będzie łatwo go przetransportować. Myślę, że najlepiej
byłoby go wysłać razem z moimi przyjaciółmi, którzy mają mnie odwiedzić w
przyszłym tygodniu. Problem w tym, że nikt nie może ich zobaczyć, bo
transportowanie smoków jest nielegalne. Czy moglibyście czekać z nim w
niedzielę o północy na najwyższej wieży? Moi przyjaciele zjawiliby się tam i zabrali
go, kiedy będzie ciemno.
Czekam
pilnie na odpowiedź.
Pozdrowienia,
Charlie
Popatrzyli
po sobie.
-
Mamy pelerynę-niewidkę - powiedział Harry. Chyba nie będzie trudności... jest
tak duża, że przykryje nas obu i Norberta. Musiał to być dla nich naprawdę
okropny tydzień, bo pozostała dwójka natychmiast się z nim zgodziła.
- Och
Hagrid! - cicholala Marlena
Zgodziliby
się na wszystko, byle tylko pozbyć się Norberta - i Malfoya.
Jednak
nazajutrz wszystko się skomplikowało. Dłoń Rona spuchła do rozmiarów dwóch
normalnych pięści. Nie chciał iść do pani Pomfrey, bo bał się, że pozna, co go
ugryzło.
- Panie
Weasley! - upomniała go Poppy
Po
południu nie miał już wyboru. Ręka pozieleniała. Wyglądało na to, że ukąszenia
Norberta są jadowite.
Ron
się krzywił
Wieczorem
Harry i Hermiona poszli do skrzydła szpitalnego i zastali Rona w okropnym
stanie.
-
Nie chodzi mi tylko o rękę - wyszeptał - chociaż czuję się tak, jakby miała mi
odpaść. Malfoy powiedział pani Pomfrey, że chce pożyczyć ode mnie książkę,
przyszedł tu i był naprawdę okropny. Naśmiewał się ze mnie, groził, że powie
jej, co mnie ugryzło... Wiecie, ja jej powiedziałem, że to był pies, ale chyba
mi nie uwierzyła...
- Jasne
że ci nie uwierzylam Ronaldzie - oznajmiła Poppy - ale nic nie powiedziałam
Niepotrzebnie
tak go rąbnąłem podczas meczu, teraz się mści.
Harry
i Hermiona próbowali go uspokoić.
-
W niedzielę o północy będzie po wszystkim - powiedziała Hermiona, ale to go
wcale nie uspokoiło. Przeciwnie, usiadł nagle w łóżku, zlany potem.
-
W niedzielę o północy - krzyknął ochrypłym głosem. - Och, nie... nie!...
Właśnie sobie przypomniałem... list Charliego był w tej książce, którą Malfoy
ode mnie wziął!
Slizgoni
wybuchli śmiechem z głupoty Rona
Dowie
się, kiedy zamierzamy wytransportować Norberta. Harry i Hermiona nie mieli
możliwości wypowiedzieć ani jednego słowa, bo akurat weszła pani Pomfrey i
kazała im wyjść, mówiąc, że Ron potrzebuje snu.
-
Już za późno, by zmienić plan - powiedział Harry do Hermiony. - Za mało czasu,
żeby wysłać Charliemu sowę, zresztą to może być nasza jedyna szansa, by pozbyć
się Norberta. Musimy zaryzykować. No i mamy pelerynę-niewidkę. Malfoy o tym nie
wie.
- Teraz
wiem Potter! - zardwil Draco
Poszli
do Hagrida, żeby mu o wszystkim powiedzieć. Przed chatką zobaczyli Kła z
obandażowanym ogonem. Hagrid rozmawiał z nimi przez okno.
-
Nie mogę was wpuścić do środka. Norbert jest w stanie... no... trochę
swawolnym. Nie mogę sobie z nim poradzić.
- Ach
ci nastolatkowie! - jeknal Regulus
-
Dorosły się znalazł! - warknął Łapa
Kiedy
powiedzieli mu o liście Charliego, oczy napełniły mu się łzami, ale może
dlatego, że Norbert właśnie ugryzł go w nogę.
-
Auuuu! To nic, nic, przegryzł tylko but... po prostu się bawi... w końcu to jeszcze
dziecko.
- No
nie wiem czy to takie dziecko - mruknął Harry
Dziecko
walnęło ogonem w ścianę, aż zabrzęczały szyby we wszystkich oknach. Harry i
Hermiona wrócili do zamku, czując, że do niedzieli jest jeszcze strasznie
daleko.
- To
się źle skończy - stwierdzila Rose
Lily
pokiwała tylko głowa, że się zgadza
Na
pewno żal by im było Hagrida, kiedy nadszedł czas pożegnania z Norbertem, gdyby
nie byli tak przerażeni tym, co muszą zrobić. Była ciemna, pochmurna noc i
trochę się spóźnili, bo musieli czekać, aż Irytek opuści salę wejściową, gdzie
ćwiczył tenisa, odbijając piłkę od ściany. Hagrid zapakował już Norberta do
wielkiej klatki.
- Zróbcie
to szybko i do łóżka - odezwała się Marlena
-
Dostał na drogę mnóstwo brandy i szczurów - powiedział wilgotnym głosem. - I
wsadziłem mu też jego pluszowego misia, żeby się nie czuł samotny.
- Wsadziłeś
mu misia??!! - krzyknął szokowany Frank I
Z
wnętrza klatki dobiegły odgłosy przypominające rozrywanie pluszowego misia na
strzępy.
-
Zegnaj, Norbercie! Pa, pa, mój mały! - załkał Hagrid, kiedy Harry i Hermiona
okryli klatkę peleryną-niewidką i sami pod nią weszli. - Mamusia nigdy o tobie
nie zapomni!
- Mamusia
powinna się leczyć - mruknął Łapa
Jak
im się udało zataszczyć klatkę do zamku, sami nie wiedzieli. Północ już się
zbliżała, kiedy wciągnęli ją po marmurowych schodach, a potem nieśli ciemnymi
korytarzami. Jeszcze jedne schody... i następne... i kolejny korytarz. ..
Nawet jeden ze skrótów Harry'ego niewiele im ulżył.
-
No, już prawie jesteśmy! - wydyszał Harry, kiedy znaleźli się w korytarzu pod
najwyższą wieżą.
Nagle
zobaczyli przed sobą jakiś ruch i mało brakowało, a wypuściliby klatkę z rąk.
Zapominając, że są niewidzialni, przywarli do ściany w jakimś zakamarku,
wpatrując się w ciemne zarysy dwóch postaci szamocących się ze sobą. Rozbłysła
latarka.
Hermiona
i Harry parsneli śmiechem
Profesor
McGonagall, w kraciastym szlafroku i z mokrymi włosami, trzymała za ucho
Malfoya.
- TO
JEST SKANDAL!!! - ryknal Lucek - VICE DYREKTOR NIE POWINNA TAK SIĘ ZACHOWYWAĆ
- ZAMKNIJ SIĘ JUŻ!! - ryknal Scorpius.Ronowi i Harremu opadły szczęki
-
Areszt! - krzyknęła. - Areszt i minus dwadzieścia punktów dla Ślizgonów!
Wałęsanie się po zamku o północy... Jak śmiesz...
-
Pani profesor nic nie rozumie! Zaraz tu będzie Harry Porter... on ma smoka!
-
Co za bzdury! Jak śmiesz opowiadać mi takie dyrdymałki! Jeszcze mi tu będzie
łgać w żywe oczy! Za mną, Malfoy. Idziemy do profesora Snape'a!
- Ja
ci wtedy nie uwierzyłam - rzekła Minne w szoku
Po
tym wydarzeniu pokonanie stromych spiralnych schodów wiodących na szczyt wieży
było już dziecinną igraszką. Dopiero na samej górze, kiedy znaleźli się pod
ciemnym niebem i poczuli chłodne powietrze, zrzucili pelerynę, oddychając z
ulgą. Hermiona wykonała jakiś dziki taniec.
- Dracus
w areszcie!! - krzyknęli młodzi Gryfoni
-
Malfoy w areszcie! Chce mi się śpiewać!
- Jeszcze
tego brakowała, żeby teraz zaczęła śpiewać - mruknął Albus
-
Ale nie rób tego - poradził Harry.
Czekali,
naśmiewając się z Malfoya. Norbert miotał się niespokojnie w klatce. Jakieś
dziesięć minut później z ciemności nocy wyłoniły się cztery miotły, które
wylądowały na wieży.
Przyjaciele
Charliego byli w świetnych humorach. Pokazali im uprząż, którą zrobili, żeby
podwiesić Norberta między sobą. Potem wszyscy czterej jakoś mu ją założyli,
choć był to widok mrożący krew w żyłach, uściskali Harry'emu i Hermionie ręce i
gorąco im podziękowali.
- Papapaoa - mówił Hagrid
W
końcu Norbert uniósł się w powietrze i po chwili zniknął w ciemności.
Wracali
krętymi schodami, czując wielką ulgę. Pozbyli się smoka, Malfoy został ukarany
aresztem - co jeszcze mogło zepsuć im szczęście?
Odpowiedź
czekała na nich u stóp schodów. Z ciemnego korytarza wyłonił się nagle Filch.
- No
to będzie szlaban - jeknela smętnie Padma
-
No, no, no - wyszeptał. - Chyba mamy kłopoty. Zostawili pelerynę-niewidkę na
szczycie wieży.
- Hahahaha
jak mogliście zapomnieć o pelerynie! - pękał ze śmiechu Ron
- Koniec
rozdziału - oznajmił Charlie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz