sobota, 10 grudnia 2022

Rozdział 14

 

- Wujku Charlie ten rozdział idealnie jest dla Ciebie - stwierdziła Lucy dając mu książkę

ROZDZIAŁ CZTERNASTY

Norweski smok kolczasty

Złota trójca wymienili spojrzenia A Charliemu się oczka zaświeciły

A jednak wszystko wskazywało, że Quirrell wcale nie jest takim ciamajdą i tchórzem, na jakiego wyglądał. W ciągu najbliższych tygodni robił się coraz bledszy i chudszy, ale nic nie wskazywało, by się załamał i poddał. Za każdym razem, kiedy przechodzili obok korytarza na trzecim piętrze, Harry, Ron i Hermiona przykładali uszy do drzwi, żeby sprawdzić, czy Puszek wciąż za nimi powarkuje.

- Ten pies ma na imię Puszek niewiarygodne - podniecił się Colin

Snape chodził po szkole z wściekłą miną, co oznaczało, że Kamień nadal tam jest. Harry, mijając Quirrella, obdarzał go uśmiechem, chcąc dodać mu otuchy

- Wtedy nie wiedziałem że ten Quirrell ma Voldka na tyle głowy - mruknął cicho Harry

, a Ron zaczął przekonywać kolegów, że to nieładnie wyśmiewać się z czyjegoś jąkania. Jeśli chodzi o Hermionę, to Kamień Filozoficzny nie był jej jedynym zmartwieniem. Zaczęła opracowywać szczegó­łowe plany powtórki z różnych przedmiotów i podkreślać swoje notatki różnymi kolorami.

Harry i Ron wywrócili oczami

- To tak nasza Lilka! - parsneły Marlena i Dorcas

- Mi by się nie chciało podkreślać notatki różnymi kolorami - rzekł Hugo

- Tobie to się nic nie chce - odezwała się Emilli

No zgadam się z Emilli .Ty to masz trzy ulubione zajęcia jedzenie, spanie i quidditch - mruknęła Rose

Harry i Ron stukali się w czoło, ale ona wciąż ich męczyła, żeby robili to samo.

- Ależ Hermiono, mamy jeszcze kupę czasu do egza­minów.

- Dziesięć tygodni - odpowiedziała sucho Hermiona. - I wy to nazywacie kupą?

- Szla.... zaczęła Pansy

- Zamknij się! - przerwała Emilli

- Chcesz dostać upiorogackiem?- spytała Olivia

Dla Nicolasa Flamela to zaledwie sekunda.

- Ale my nie mamy sześciuset lat - przypomniał jej Ron. - Zresztą, po co się tego wszystkiego uczysz? Prze­cież już to umiesz.

- Po co się uczę? Zwariowałeś? Czy do ciebie nie do­ciera, matołku, że musimy zdać te egzaminy, jeśli chcemy przejść na drugi rok?

- Nie jestem malotkiem! - oburzył się Ron

- Nie jesteś - oznajmiła Hermiona i go przytuliła

- Jest zdrajca krwi i matołem - rzekł Lucek swoim drwacym głosem

- A ty jesteś blond menda! - warknął James II

To bardzo ważne, powinnam była zacząć uczyć się miesiąc temu, naprawdę, sama nie wiem, co się ze mną dzieje...

Ta nie wiem co się z tobą dzieje Hermiono - pokręcił głową Lee - Fred i George nie wiecie co się dzieje z waszą siostrą ?? zapytał bliźniaków

Nie wiemy brachu co się z nią dzieje odpowiedzieli bliźniaki i też pokręcili głowami

Uroczyście przysięgamy, że nie lubimy egzaminów - powiedzieli uczniowie Łapa Rogacz i dwie wersje Lunatyka wymienili spojrzenia

Niestety, wyglądało na to, że nauczyciele myślą bardzo podobnie jak ona. Zadawali im tyle prac domowych, że ferie wielkanocne nie były już tak przyjemne jak bożonarodze­niowe. Trudno było się odprężyć, kiedy miało się koło siebie Hermionę recytującą na głos dwanaście sposobów wykorzystania smoczej krwi albo ćwiczącą ruchy różdżką.

Lilka też tak się uczyła! - śmiała Dorcas

Harry i Ron spędzali większość wolnego czasu razem z nią w bib­liotece, jęcząc, ziewając i starając się jakoś przebrnąć przez wszystkie dodatkowe zajęcia.

A Hermiona była swoim żywiole - dodał Ron

- Rose ma to samo - mruknął Scorpius

- Nigdy tego nie zapamiętam - wybuchnął Ron pewnego popołudnia, odrzucając ze złością pióro i patrząc tęsknie w okno biblioteki. Był pierwszy naprawdę pogodny dzień od wielu miesięcy. Niebo było czyste, niezapominaj­kowe niebieskie i czuło się nadchodzącą wiosnę.

Wiosna, wiosna, wiosna ach to ty - zaśpiewali Huncwoci 2.0

Sala wybuchła śmiechem

Harry, który ślęczał nad „Dyptamem" w księdze Tysiąc magicznych ziół i grzybów, nie podniósł głowy aż do chwili, gdy usłyszał, jak Ron mówi:

- Hagrid! Co ty robisz w bibliotece?

Hagrid podszedł do nich, ukrywając coś za plecami. Wyglądał bardzo nie na miejscu w swojej kurtce ze skórek kretów.

- A... tak sobie chodzę i patrzę - odpowiedział gło­sem, który natychmiast obudził w nich zainteresowanie. - A wy co robicie? -

Jak to co?? Hermiona się uczy a my narzekamy - jeknal Ted nasladujac głos Rona Większość parsnela śmiechem

Dobre Ted - mówił młodszy Remus

Dzięki tato młodszy - odpowiedział Ted

Nagle obrzucił ich podejrzliwym spoj­rzeniem. - Chyba nie szukacie wciąż Nicolasa Flamela, co?

- Och, już dawno go znaleźliśmy - odpowiedział Ron lekceważącym tonem.

Oni są naprawdę dobrzy - stwierdziła Tonks

Dziękujęmy ciotunio Tonks! - ukłonił się Ron

Dobrego imienia użyłeś - rzekła Tonks

Ciotunio!! - krzyknął Harry - a może Dora? ciotunia Dora ciocia Dora bardzo ładne brzmi

- Zastanowię się - odezwala się Tonks

- I wiemy, czego pilnuje ten pies. To Kamień Filo...

- Ciiiicho! - Hagrid rozejrzał się szybko, sprawdza­jąc, czy nikt ich nie słucha. - Przestań o tym trąbić! Co jest z tobą?

- Prawdę mówiąc, brakuje nam jeszcze odpowiedzi na kilka pytań - powiedział Harry. - Na przykład, co je­szcze strzeże Kamienia oprócz Puszka...

- CIIICHO! - powtórzył Hagrid. - Słuchajcie... przyjdźcie do mnie później, nie obiecuję, że coś wam po­wiem, ale przestańcie węszyć i ryć, uczniowie nie mają prawa o tym wiedzieć.

Powinni być aurorami - powiedział Rogacz

Goście przyszłości wymienili spojrzenia

Jeszcze pomyślą, że to ja wam po­wiedziałem ...

- No, to do wieczora - pożegnał go Harry. Hagrid odszedł, szurając po posadzce swoimi ciężkimi butami.

- Co on tam chował za plecami? - zapytała Hermiona.

Złota trójca wymienili spojrzenia

Ciekawie co tam chowałeś Hagridzie? - pytała Domique

- Myślisz, że to ma coś wspólnego z Kamieniem?

- Zaraz zobaczę, który dział go zainteresował - oz­najmił Ron, który miał już serdecznie dość nauki. Wrócił po minucie ze stertą książek w ramionach i złożył je na stole.

- Smoki! - wyszeptał, podniecony. - Hagrid szukał czegoś o smokach!

Smoki!! - krzyknęła większość

- Hagrid ma świra na punkcję smoków jak wujek Charlie - powiedziała Molly II

Zobaczcie: Gatunki smoków w Wielkiej Brytanii i Irlandii; Od jaja dopiekła; Poradnik hodowcy smoków.

Hagrid zawsze chciał mieć smoka, powiedział mi o tym, kiedy po raz pierwszy się spotkaliśmy.

Hagridzie czy to prawda?? - zapytała Minne

Hagrid tylko przytaknął

Ja też chcę mieć smoka koło domu i nazwałabym ją Fuego - stwierdził Charlie rozmarzonym głosem Molly I walnęła go tył głowy

To już pomarzyć nie można! - warknął Charlie na matkę

- Ale przecież to jest sprzeczne z prawem - rzekł Ron. - Hodowanie smoków zostało zabronione przez Konwencję Czarodziejów z 1709 roku, wszyscy o tym wie­dzą. Tylko mugole są nadal przekonani, że każdy z nas trzyma smoka w ogródku... Zresztą i tak nie można oswoić smoka, to bardzo niebezpieczne. Żebyście widzieli, jak Charliego poparzyły dzikie smoki w Rumunii...

Charlie smoki są niebezpieczne mówiła Lily patrząc na rudego mężczyzne

Wiem ale je kocham - uśmiechal się Charlie

- Ale chyba w Anglii nie ma dzikich smoków? - zapytał Harry.

Są - odpowiedzial Thomas

- Ależ są, oczywiście! Zwykłe walijskie zielone i czar­ne hybrydzkie. Ministerstwo Magii ma z nimi dużo kło­potów, naprawdę. Muszą wciąż rzucać zaklęcia na mugoli, którzy zobaczyli smoka... No wiesz, żeby o tym zapo­mnieli ...

Chciałabym zobaczyć prawdziwego smoka - rzekła Natalie

Zapraszam do rezerwatu w Rumunii - odpowiedział Charlie

- Więc co chodzi Hagridowi po głowie? - zapytała Hermiona.

Kiedy godzinę później zapukali do drzwi chatki gajowego, zaskoczyło ich, że wszystkie zasłony są zasunięte. Hagrid podszedł do drzwi, zawołał: „Kto tam?", wpuścił ich dopiero wtedy, kiedy się upewnił, że to oni, a potem szybko zaniknął drzwi.
W środku było okropnie gorąco.

Hagrid ty masz w domu saunę? pytała Lily

Pomimo że dzień był wyjątkowo ciepły, na kominku płonął wielki ogień. Hagrid nalał im herbaty i zaproponował kanapki z mięsem grono­staja, ale grzecznie odmówili.

- No więc... tego... chcieliście mnie o coś zapytać, tak?

Jasne - odezwal się Łapa - proszę powiedz, kto oprócz psa strzeże kamienia bardzo ładnie proszę - robił minke biednego pieska

- Tak - rzekł Harry, który uznał, że nie ma sensu owijać sprawy w bawełnę. - Zastanawialiśmy się, czy nie mógłbyś nam powiedzieć, co strzeże Kamienia Filozoficz­nego oprócz Puszka.

Hagrid zmarszczył czoło.

- No pewnie, że nie mogę. Po pierwsze, sam nie wiem. Po drugie, za dużo już wiecie, więc i tak bym wam nie powiedział.

Zakład że powie - stwierdził James II Ale nikt się nie założył, bo wszyscy się pomyslili że Hagrid ma za długi język

Kamień jest dobrze strzeżony i, jak wiecie, nie bez powodu. Mało brakowało, a wykradliby go z podziemi Gringotta... O tym to już chyba sami wiecie, co? Tylko... niech skonam, jak się dowiedzieliście o Puszku?

To długa historia mruknela Dorcas

- No dobra, Hagridzie, możesz nie chcieć nam powie­dzieć, ale dobrze wiemy, że wiesz. Przecież ty wiesz o wszyst­kim, co tu się dzieje - powiedziała Hermiona ciepłym, przymilnym głosem. Hagridowi broda się zatrzęsła, jakby zachichotał.

Hermiona by była dobrym Huncwotem - parsnal Rogacz

- My tylko się zastanawiamy, kto zorgani­zował całą tę ochronę. Zastanawialiśmy się, komu Dumbledore najbardziej ufa, oczywiście poza tobą. Po ostatnim zdaniu Hagrid wypiął pierś.

Hagridzie!!!!! - krzyknął Fred udawanym przerażeniem

Nie rób tak!!! - krzyknął George również udawanym przerażeniem

Bo to nam przypomnina tego kretyna!!! - skończyli razem wskazując na Percego

Chodzi o to że Percy zawsze wypinał dumnie pierś - wytłumaczyla Ginny które przy słowie Percy się z krzywiła

Harry i Ron spojrzeli z podziwem na Hermionę.

Dobra jest - powiedziała Ginny

- No cóż... chyba nie zaszkodzi, jak wam powiem, że... no... zaraz... no więc on pożyczył ode mnie Puszka... a potem niektórzy z profesorów rzucili zaklęcia... Profesor Sprout... Profesor Flitwick... Profesor McGonagall... - wyliczał na palcach - Profesor Quirrell... no i sam Dumbledore też coś od siebie dorzucił. A niech to, o kimś zapomniałem... No tak, profesor Snape.

HAGRIDZIE !!! -  rykneli nauczyciele

Mam za długi język! - jeknal Hagrid

- Snape?

Tak... A wy wciąż o tym samym, co? Słuchajcie, Snape pomógł w bezpiecznym ukryciu Kamienia, więc nie może zamierzać go wykraść, to chyba jasne, nie? Harry wiedział, że Ron i Hermiona myślą to samo, co on. Jeśli Snape uczestniczył w bezpiecznym ukryciu Kamie­nia, to mógł się dowiedzieć, jakich zaklęć użyli inni profe­sorowie.

Ile mam powtarzać! - krzywił się Snape - że to nie ja!!!

Wskazywałoby to, że znał wszystkie zaklęcia prócz tego, które rzucił Quirrell. No i nie wiedział, jak unieszkodliwić Puszka.

- Tylko ty jeden wiesz, jak przejść koło Puszka, pra­wda, Hagridzie? - zapytał Harry. - I nie powiedział­byś nikomu, prawda? Nawet któremuś z profesorów?

- O tym wiem tylko ja jeden, no i Dumbledore - oświadczył z dumą Hagrid.

- No, to już jest coś - mruknął Harry do dwójki przyjaciół.

Oni są naprawdę dobrzy - stwierdzila z podziwiem Marlena

- Hagridzie, może byś otworzył okno? Tutaj można się ugotować.

- Bardzo mi przykro, Harry, ale nie mogę. Harry zauważył, że Hagrid zerknął na ogień, więc sam tani spojrzał.

Złota trójca wymienili spojrzenia

- Hagridzie... co to jest?

Ale nie musiał pytać. W samym środku ognia, pod kociołkiem, spoczywało wielkie czarne jajo.

Będzie z tego jajecznica!!! - odezwal się szczęśliwy Hugo Rose go walnela w tył głowy

Rose!!! - krzyknął Hugo masując tył głowy

- Ach, to... - odrzekł Hagrid, szarpiąc nerwowo brodę. - To jest ee... no...

- Skąd to masz, Hagridzie? - zapytał Ron, kucając przy kominku, żeby lepiej jajo obejrzeć. - Musiało ko­sztować majątek.

- Wygrałem - wyznał Hagrid. -

Wygrałeś?? - zdziwiła się Audrey

Wczoraj wie­czorem. Wybrałem się do wioski, żeby wypić parę szklane­czek, no i zagrałem sobie w karty z jakimś nieznajomym. Niech skonam, ale chyba z ulgą się tego pozbył.

- Czy ja mam wrażenie, że z tego jaja będą kłopoty??? - pytała Fleur

- Wszyscy mamy takie wrażenie - odezwali się uczniowie

- Ale co z nim zrobisz, jak się wylęgnie? - zapytała Hermiona.

- No... trochę już czytałem na ten temat - odrzekł Hagrid, wyciągając grubą księgę spod poduszki. - Wziąłem to z biblioteki... Hodowanie smoków dla przyjemności i dla zysku...

To jest jako smoka!! - krzyknela szokowana Angelina

Trochę przestarzałe, ale wszystko tu jest. Jajo trzeba trzymać w ogniu, bo matki ogrzewają je oddechem, a kiedy maleństwo się wylęgnie, karmi się je koniakiem zmieszanym z krwią kurczaków. Wiaderko co pół godziny.

Hagrid ma rację - stwierdził Charlie

O, i popatrzcie tutaj... jak rozpoznawać różne jaja... To, co ja mam, to norweski smok kolczasty. Są bardzo rzadkie.

No bardzo rzadkie - powiedział Charlie - a to ten smok, który dostałem od Rona, Hermiony i Harrego - pomyślał w myślach

Sprawiał wrażenie bardzo z siebie zadowolonego, czego nie można było powiedzieć o Hermionie.

- Hagridzie, przecież ty mieszkasz w drewnianym domku! Ale Hagrid nie słuchał. Nucił coś, uradowany, pod no­sem, dorzucając drew do ognia.

Hermiona ma rację - powiedziała Lily - smoki bardzo szybko rosną

Chcesz żeby Ci dom spalił? - dodała szokowana Audrey

Cioteczki Mionka i Audrey i babcia Lilka mają rację Hagridzie - odezwał rozbawiony Jimi

Dziękuję kochany wnuczku - odpowiedziała Lily

Alez proszę bardzo babciu - rzekł Jimi i uśmiechnęli się do siebie

Tak więc teraz mieli już coś, o co mogli się naprawdę martwić: co się stanie z Hagridem, kiedy ktoś odkryje, że w swojej chatce ukrywa nielegalnie smoka.

- Już zapomniałem, jak to jest, kiedy się wiedzie spo­kojne życie - wzdychał Ron, kiedy wieczór za wieczorem ślęczeli nad dodatkowymi pracami domowymi.

Ron my tak przez 5 lat nie mieliśmy spokojnego roku! - jeknal Harry

Hermiona zaczęła już opracowywać konspekty również dla nich, co doprowadzało ich do szału.

Nauka kluczem do wiedzy - - powiedziała krukonka prefekt naczelna

A potem, któregoś ranka, Hedwiga przyniosła Harry'emu list od Hagrida. Na pomiętej karteczce napisane były tylko dwa słowa: Wykluwa się.

Super! - krzyknęli Huncwoci i uczniowie

Ron zamierzał zwiać z zielarstwa i pędzić do chatki. Hermiona nie chciała o tym słyszeć.

- Hermiono, przecież to jedyna w życiu okazja, żeby zobaczyć, jak wykluwa się smok!

- Mamy lekcje, wpadniemy w kłopoty, a to jeszcze nic w porównaniu z tym, co stanie się z Hagridem, jak ktoś odkryje, co on tam robi...

Przestan!! - krzyknęli potterowie i weasleyowie

- Przestań! - szepnął Harry.

Malfoy zatrzymał się o kilka stóp od nich, wyraźnie podsłuchując. Co usłyszał? Harry'emu bardzo się nie podo­bał wyraz jego twarzy.

W drodze na lekcję zielarstwa Ron i Hermiona kłócili się przez cały czas i w końcu Hermiona zgodziła się pobiec z nimi do Hagrida podczas przerwy na lunch.

Synku szybkie pytanie? - zapytał Rogacz

Dajesz - odpowiedział Harry

Jak ty z nimi wytrzymałeś?? - pytał Rogacz

Piłem melisę uspakajaca - stwierdził rozbawiony Harry

- Haha bardzo śmieszne Harry! - burkneli Ron i Hermiona

Kiedy zaczął bić dzwon, oznajmiając koniec lekcji, rzucili szpadle i popę­dzili przez park na skraj lasu. Hagrid powitał ich, zaczer­wieniony i bardzo przejęty.

- Już prawie wylazł.

Wszyscy siedzieli na szpilkach podnieceni

Jajo leżało na stole, całe popękane. W środku coś się ruszało i stukało. Przysunęli sobie krzesła do stołu i wpa­trzyli się w jajo, wstrzymując oddech.

Nagle rozległ się chrobot, potem trzask i jajo rozpękło się na trzy części. Na stół wypadło smocze pisklę. Nie było piękne: Harry'emu przypominało zniszczony czarny para­sol.

Był piękny! - oburzył się Hagrid

- poznaje mamusie - mruknął Ron

Kolczaste skrzydła były o wiele większe od chudego, czarnego tułowia, z którego sterczał łeb z długim ryjkiem, zaczątkami rogów i wyłupiastymi, pomarańczowymi śle­piami.

Smoczątko kichnęło. Z pyska wyleciało kilka iskier.

- Prawda, jaki cudowny'! - mruknął Hagrid. Wyciągnął rękę, żeby pogładzić gada po łbie. Smok zasyczał i obnażył ostre kły.

- Mój maleńki, poznaje swoją mamusię! - zawołał uradowany Hagrid.

Mamusie?? - pytali wszyscy w szoku

Hagrid chyba zwariował - powiedziała blada Ginny - nawet Charlie, tak nie gada a też ma na fiola na punkcję smoków

- Mamo wujek Charlie by powiedział "widzicie poznaje tatusia" - stwierdził wystrzezem James II Większość parsnela śmiechem

- Hagridzie, a właściwie jak szybko rosną norweskie smoki kolczaste? - zapytała Hermiona.

Hagrid już miał odpowiedzieć, kiedy nagle pobladł, zer­wał się na nogi i podbiegł do okna.

Malfoy się perfidnie uśmiechnął

- Co się stało?

- Ktoś zaglądał przez szparę... jakiś chłopak... teraz biegnie do szkoły.

Harry już był przy drzwiach i otwierał je drżącymi ręka­mi. Nawet z tej odległości poznałby Malfoya.

Malfoy widział smoka.

Jasne że widziałem - rzekł Draco

Przez cały następny tydzień na twarzy Malfoya czaił się uśmieszek, który sprawiał, że Harry, Ron i Hermiona czuli się bardzo niespokojnie. Większość wolnego czasu spę­dzali w chatce Hagrida, próbując przemówić mu do roz­sądku.

- Po prostu go wypuść - nalegał Harry. - Niech sobie idzie.

- Nie mogę - odpowiedział Hagrid. -Jest za mały. Zdechłby beze mnie.
Spojrzeli na smoka. W ciągu tygodnia urósł trzykrotnie.

Aha - stwierdzila Dorcas - Hagrid zwariował

Z nozdrzy wylatywały strużki dymu. Hagrid zaniedbał się w obowiązkach gajowego, bo teraz na nic nie miał czasu. W izbie było pełno piór kurczaków i pustych butelek po brandy.

- Postanowiłem nadać mu imię Norbert - oznajmił Hagrid, patrząc na smoka wilgotnymi oczami.

Norbert - powiedział Seamus - to przynajmniej bardziej trafione niż puszek

Zgadzam się z tobą - zgodził się Dean

- On mnie naprawdę rozpoznaje. Zobaczcie. Norbert! Norbert! Gdzie jest mamusia?

Hagrid zwariował - powiedziały blade Roxi i Molly

Zapomnieliscie dodać, że też ma ŚWIRA - jeknal Ron

- On ma świra - mruknął Ron do Harry'ego.

- Hagridzie - powiedział głośno Harry - jeszcze dwa tygodnie i Norbert będzie wielkości twojej chatki. Malfoy w każdej chwili może donieść Dumbledore'owi.

Hagridzie, wujaszek Harry ma rację - odezwał rozbawiony Fred II

Hagrid przygryzł wargi.

- Ja... ja wiem, że nie mogę go trzymać wiecznie, ale przecież go nie wyrzucę... nie mogę. Harry nagle zwrócił się do Rona.

- Charlie - powiedział.

- Tobie też już odbiło.

Nie geniuszu! - jeknal Charlie - tylko chodzo o mnie

Jestem Ron, pamiętasz?

- Nie... Charlie... twój brat Charlie. W Rumunii. On bada życie smoków. Moglibyśmy mu wysłać Norberta. Charlie się nim zaopiekuje, a potem wypuści na wolność!

Tak to najlepsze wyjście - zgodziła się Lily

- Ekstra! Co ty na to, Hagridzie?

Po długich namowach Hagrid zgodził się, by wysłali sowę do Charliego.

Następny tydzień wlókł się niemiłosiernie. W środowy wie­czór Hermiona i Harry siedzieli sami w pokoju wspólnym; wszyscy już dawno poszli spać. Stary zegar na ścianie właśnie wybił północ, kiedy nagle otworzyła się dziura w portrecie, a po chwili wyłonił się z nicości Ron, zrzuciwszy pelerynę- -niewidkę. Wrócił z chatki Hagrida, gdzie pomagał ostat­nio karmić Norberta, który pożerał mnóstwo zdechłych szczurów.

Szczury to musiało być obrzydliwe - mruknela Lucy się krzywiła

- Ugryzł mnie! - powiedział, pokazując im rękę owiniętą pokrwawioną chusteczką. - Nie będę mógł pi­sać przez tydzień. Mówię wam, ten smok to najokropniejsza gadzina, jaką widziałem,

Widziałem gorszego - mruknął Harry a Ginny złapała go za rękę

To będzie wspaniała żona dla naszego synka - powiedziała Lily

Tak - zgodził się Rogacz - urodzi dwóch super chłopaków i piękna rusowlose dziewczynkę Harry spojrzał na na Ginny a Ginny zarumieniła się i się wtulila a on ja objął

I jeden ma charakterek po tobie Rogacz - dodał Lapa

- Po to tobie też - stwierdził Rogacz

- Mam imiona po was - oznajmił James II - James Syriusz

a Hagrid obchodzi się z nim jak z małym, puszystym króliczkiem! Ten gad mnie ugryzł, a Hagrid zrugał mnie za to, że go przestraszyłem. A kiedy wychodziłem, śpiewał mu kołysankę.

Kolyszanke?? - zapytali wszyscy niedowierzaniem

- Z popielnika na Wojtusia Iskiereczka mruga Chodź opowiem ci bajeczkę
Bajka będzie długa - zaczął mówić Hugo

- Uspokój się Braciszku! - zawołała Rose Hagrid się mocno zarumienił

W ciemne okno coś zastukało.

- To Hedwiga! - powiedział Harry i pobiegł, by ją wpuścić. - Na pewno z odpowiedzią od Charliego! Cała trójka pochyliła się nad listem.

Kochany Ronie,

Jak się miewasz? Dziękuję za list - bardzo bym chciał zabrać norweskiego smoka kolczastego, ale nie będzie łatwo go przetransportować. Myślę, że najlepiej byłoby go wysłać razem z moimi przyjaciółmi, którzy mają mnie odwiedzić w przyszłym tygodniu. Problem w tym, że nikt nie może ich zobaczyć, bo transportowanie smoków jest nielegalne. Czy moglibyście czekać z nim w niedzielę o północy na najwyższej wieży? Moi przyjaciele zjawiliby się tam i za­brali go, kiedy będzie ciemno.

Czekam pilnie na odpowiedź.

Pozdrowienia,

Charlie

Popatrzyli po sobie.

- Mamy pelerynę-niewidkę - powiedział Harry. Chyba nie będzie trudności... jest tak duża, że przykryje nas obu i Norberta. Musiał to być dla nich naprawdę okropny tydzień, bo po­została dwójka natychmiast się z nim zgodziła.

Och Hagrid! - cicholala Marlena

Zgodziliby się na wszystko, byle tylko pozbyć się Norberta - i Malfoya.

Jednak nazajutrz wszystko się skomplikowało. Dłoń Rona spuchła do rozmiarów dwóch normalnych pięści. Nie chciał iść do pani Pomfrey, bo bał się, że pozna, co go ugryzło.

Panie Weasley! - upomniała go Poppy

Po południu nie miał już wyboru. Ręka pozieleniała. Wygląda­ło na to, że ukąszenia Norberta są jadowite.

Ron się krzywił

Wieczorem Harry i Hermiona poszli do skrzydła szpital­nego i zastali Rona w okropnym stanie.

- Nie chodzi mi tylko o rękę - wyszeptał - cho­ciaż czuję się tak, jakby miała mi odpaść. Malfoy powiedział pani Pomfrey, że chce pożyczyć ode mnie książkę, przyszedł tu i był naprawdę okropny. Naśmiewał się ze mnie, groził, że powie jej, co mnie ugryzło... Wiecie, ja jej powiedziałem, że to był pies, ale chyba mi nie uwierzyła...

Jasne że ci nie uwierzylam Ronaldzie - oznajmiła Poppy - ale nic nie powiedziałam

Niepotrzebnie tak go rąbnąłem podczas meczu, teraz się mści.

Harry i Hermiona próbowali go uspokoić.

- W niedzielę o północy będzie po wszystkim - po­wiedziała Hermiona, ale to go wcale nie uspokoiło. Przeciw­nie, usiadł nagle w łóżku, zlany potem.

- W niedzielę o północy - krzyknął ochrypłym gło­sem. - Och, nie... nie!... Właśnie sobie przypomnia­łem... list Charliego był w tej książce, którą Malfoy ode mnie wziął!

Slizgoni wybuchli śmiechem z głupoty Rona

Dowie się, kiedy zamierzamy wytransportować Norberta. Harry i Hermiona nie mieli możliwości wypowiedzieć ani jednego słowa, bo akurat weszła pani Pomfrey i kazała im wyjść, mówiąc, że Ron potrzebuje snu.

- Już za późno, by zmienić plan - powiedział Harry do Hermiony. - Za mało czasu, żeby wysłać Charliemu so­wę, zresztą to może być nasza jedyna szansa, by pozbyć się Norberta. Musimy zaryzykować. No i mamy pelerynę-niewidkę. Malfoy o tym nie wie.

Teraz wiem Potter! - zardwil Draco

Poszli do Hagrida, żeby mu o wszystkim powiedzieć. Przed chatką zobaczyli Kła z obandażowanym ogonem. Hagrid rozmawiał z nimi przez okno.

- Nie mogę was wpuścić do środka. Norbert jest w sta­nie... no... trochę swawolnym. Nie mogę sobie z nim poradzić.

Ach ci nastolatkowie! - jeknal Regulus

- Dorosły się znalazł! - warknął Łapa

Kiedy powiedzieli mu o liście Charliego, oczy napełniły mu się łzami, ale może dlatego, że Norbert właśnie ugryzł go w nogę.

- Auuuu! To nic, nic, przegryzł tylko but... po prostu się bawi... w końcu to jeszcze dziecko.

No nie wiem czy to takie dziecko - mruknął Harry

Dziecko walnęło ogonem w ścianę, aż zabrzęczały szyby we wszystkich oknach. Harry i Hermiona wrócili do zamku, czując, że do niedzieli jest jeszcze strasznie daleko.

To się źle skończy - stwierdzila Rose

Lily pokiwała tylko głowa, że się zgadza

Na pewno żal by im było Hagrida, kiedy nadszedł czas pożegnania z Norbertem, gdyby nie byli tak przerażeni tym, co muszą zrobić. Była ciemna, pochmurna noc i trochę się spóźnili, bo musieli czekać, aż Irytek opuści salę wejścio­wą, gdzie ćwiczył tenisa, odbijając piłkę od ściany. Hagrid zapakował już Norberta do wielkiej klatki.

Zróbcie to szybko i do łóżka - odezwała się Marlena

- Dostał na drogę mnóstwo brandy i szczurów - powiedział wilgotnym głosem. - I wsadziłem mu też je­go pluszowego misia, żeby się nie czuł samotny.

Wsadziłeś mu misia??!! - krzyknął szokowany Frank I

Z wnętrza klatki dobiegły odgłosy przypominające roz­rywanie pluszowego misia na strzępy.

- Zegnaj, Norbercie! Pa, pa, mój mały! - załkał Hagrid, kiedy Harry i Hermiona okryli klatkę peleryną-niewidką i sami pod nią weszli. - Mamusia nigdy o to­bie nie zapomni!

Mamusia powinna się leczyć - mruknął Łapa

Jak im się udało zataszczyć klatkę do zamku, sami nie wiedzieli. Północ już się zbliżała, kiedy wciągnęli ją po marmurowych schodach, a potem nieśli ciemnymi koryta­rzami. Jeszcze jedne schody... i następne... i kolejny kory­tarz. .. Nawet jeden ze skrótów Harry'ego niewiele im ulżył.

- No, już prawie jesteśmy! - wydyszał Harry, kiedy znaleźli się w korytarzu pod najwyższą wieżą.

Nagle zobaczyli przed sobą jakiś ruch i mało brakowało, a wypuściliby klatkę z rąk. Zapominając, że są niewidzialni, przywarli do ściany w jakimś zakamarku, wpatrując się w ciemne zarysy dwóch postaci szamocących się ze sobą. Rozbłysła latarka.

Hermiona i Harry parsneli śmiechem

Profesor McGonagall, w kraciastym szlafroku i z mokry­mi włosami, trzymała za ucho Malfoya.

TO JEST SKANDAL!!! - ryknal Lucek - VICE DYREKTOR NIE POWINNA TAK SIĘ ZACHOWYWAĆ

ZAMKNIJ SIĘ JUŻ!! - ryknal Scorpius.Ronowi i Harremu opadły szczęki

- Areszt! - krzyknęła. - Areszt i minus dwadzieścia punktów dla Ślizgonów! Wałęsanie się po zamku o półno­cy... Jak śmiesz...

- Pani profesor nic nie rozumie! Zaraz tu będzie Harry Porter... on ma smoka!

- Co za bzdury! Jak śmiesz opowiadać mi takie dyrdymałki! Jeszcze mi tu będzie łgać w żywe oczy! Za mną, Malfoy. Idziemy do profesora Snape'a!

Ja ci wtedy nie uwierzyłam - rzekła Minne w szoku

Po tym wydarzeniu pokonanie stromych spiralnych schodów wiodących na szczyt wieży było już dziecinną igra­szką. Dopiero na samej górze, kiedy znaleźli się pod ciem­nym niebem i poczuli chłodne powietrze, zrzucili pelerynę, oddychając z ulgą. Hermiona wykonała jakiś dziki taniec.

Dracus w areszcie!! - krzyknęli młodzi Gryfoni

- Malfoy w areszcie! Chce mi się śpiewać!

Jeszcze tego brakowała, żeby teraz zaczęła śpiewać - mruknął Albus

- Ale nie rób tego - poradził Harry.

Czekali, naśmiewając się z Malfoya. Norbert miotał się niespokojnie w klatce. Jakieś dziesięć minut później z ciem­ności nocy wyłoniły się cztery miotły, które wylądowały na wieży.

Przyjaciele Charliego byli w świetnych humorach. Poka­zali im uprząż, którą zrobili, żeby podwiesić Norberta mię­dzy sobą. Potem wszyscy czterej jakoś mu ją założyli, choć był to widok mrożący krew w żyłach, uściskali Harry'emu i Hermionie ręce i gorąco im podziękowali.

Papapaoa - mówił Hagrid

W końcu Norbert uniósł się w powietrze i po chwili zniknął w ciemności.

Wracali krętymi schodami, czując wielką ulgę. Pozbyli się smoka, Malfoy został ukarany aresztem - co jeszcze mogło zepsuć im szczęście?

Odpowiedź czekała na nich u stóp schodów. Z ciemnego korytarza wyłonił się nagle Filch.

No to będzie szlaban - jeknela smętnie Padma

- No, no, no - wyszeptał. - Chyba mamy kłopoty. Zostawili pelerynę-niewidkę na szczycie wieży.

Hahahaha jak mogliście zapomnieć o pelerynie! - pękał ze śmiechu Ron

Koniec rozdziału - oznajmił Charlie

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Voldemort atakuje z smierciorzelcami

Pov Narcyza Popatrzyłam na kobiety i dziewczyny w wielkiej sali i na swoje ubranie  wszystkie byliśmy ubrane obcisłe ubrania podkreslaly na...