Pov. Molly.
Byliśmy w komnacie nadzy. Trochę się zarumieniłam, bo miałam kompleks mojej figury. Miałam na sobie swoją biżuterię, czyli kolczyki, bransoletki bez oraz z pierścieniem z herbem Sióstr Wojowniczek, kobiecy pierścień rodowy rodu Weasley'ów i długi kolczyk na pępku rodu Weasley'ów i wysokie szpilki tak nawiasem mówiąc kocham szpilki z wysokim obcasem . Najpierw ja go porządnie zadowoliłam, robiłam mu loda a on jęczał
- o tak!! tak dobrze o tak! pani usta są takie cudowne pani Weasley niech pani robi tak dalej proszę pani proszę - pieszcząc rękami moje włosy odchylal głowę do tyłu kiedy robiłam mu loda kiedy powiedział do mnie per "pani" i "pani Weasley" nabrałam odwagi i robiłam co w mojej mocy aby zapewnić swojego mężowi jak największą dawkę rozkoszy. Jednocześnie posłusznie patrzyłam w jego oczy , dbając o kontakt wzrokowy. Artur jednak co chwilę mocno odchylał głowę do tyłu, czemu towarzyszyły głośne pojękiwania i długie, soczyste przekleństwa kiedy oderwałam się od jego penisa
- Uwielbiam kiedy mówisz mi per "pani" oraz "Pani Weasley" to takie seksi - oznajmiłam podniecona i piescilam jego penisa ręką - będziesz mi tak mówił? - i liznelam jego penisa
- Jeśli tylko będziesz mi mówiła per "pan" oraz "pan Weasley" Molly - odparł rozmarzonym głosem a ja pokiwałam głowa
- Oczywiście panie Weasley - powiedziałam podniecona
- skoro juz wszystko wiemy teraz niech pani skończy to co pani zaczęła pani Weasley
- Pana życzenie jest dla mnie rozkazem panie Weasley - powiedziałam erotyczne byłam niezwykle podniecona i dalej lizałam jego penisa a on jęczał zadowolony ze robiłam mu dobrze - jest Pan taki cudowny panie Weasley - i piescilam jego penisa ustami i ręka
- Pani jest moją boginią - mruczał zadowolonym głosem pieszcząc moje włosy i nagle ryknal - TAK PANI WEASLEY! - i dostał orgazmu oddychając głowę do tyłu chwilę to trwało - dziękuję pani Weasley że pani robiła mi dobrze i tylko Lady Weasley może mi robić loda
- To była sama przyjemność Lordzie Weasley Grzeczny jest z Pana chłopczyk że podziękował mi Pan ze robiłam Panu dobrze proszę pana mówiąc mi per "pani" i "pani Weasley"- mruknelam i pocałowałam go w czoło ogarnął sie zmieniliśmy pozycje leżałam na łóżku a on zaczął mnie całować po moim ciele pocałował mój kolczyk na pępku rodu Weasleyów
- Ten kolczyk czyli panią jeszcze piękniejszą Lady Weasley jest Pani moją Lady i żadna inna pani nie jest tak piękna jak Lady Molly Weasley - jego głos był niezwykle erotyczny i jeździł rękami do moim ciele
- proszę niech Pan mnie tu wielbi panie Weasley - rozszerzylam nogi a on polizał moja lechtaczke a ja jęczałam zadowolona ze liże moja lechtaczke odchylając głowę pieszcząc jego rude włosy Chwyciłam z tyłu jego głowę i trzymałam, żeby nie przestawał. Odchylałam, co chwilę głowę wydając przy tym coraz głośniejsze jęki przyjemności. Włożył palec do mojego wnętrza i zaczął poruszać, a ja darłam się już na całego
- TAK PANIE WEASLEY ! PROSZĘ PANIE WEASLEY ! CHCE WIĘCEJ PANIE WEASLEY ! DZIĘKUJĘ PANIE WEASLEY ŻE PAN MNIE TAK WSPANIALE WIELBI ! KOCHAM JAK MNIE PAN TAK WIELBI LORDZIE WEASLEY ! - oddychałam głowę tyłu kiedy dostałam orgazmu
- Grzeczna jest Pani dziewczynka pani Weasley że podziękowała mi Pani że moglem Panią wielbić a Pani mi mówiła per "pan" i "pan Weasley" - mruknął Artur kiedy dostawałam orgazmu byłam niezwykle podniecona pocałował mój przebity pępek - moja pani Lady szlachetnego i królewskiego rodu Weasleyów musi być szczęśliwa - ja wesnelam zadowolonym głosem przeszedł do moich piersi i zaczął je lizać a ja zdychałam - jest Pani szczęśliwa pani Weasley? - I wrócił do lizania
- Jestem teraz szczęśliwa panie Weasley bo Pan jest moim Lordem tylko pan może mnie wielbić ! - jęczałam odychajac głowę do tyłu
- Dobra odpowiedź Lady Weasley! Wszedł we mnie a ja wesnelam zadowolonym głosem zaczął mnie posuwać. Najpierw powoli, a późnej tempo było coraz szybsze i szybsze. Wydałam z siebie coraz głośniejsze jęki, zaczął piescic mój sutek nie przerywając stosunku trudem mówiłam mu, co chcę, by zrobił.
- panie Weasley ... wiem... że... może to być... dla Pana szalone... O fuck! To było niezłe, mój Lordzie a poza tym, to chcę się z Panem połączyć... Chcę czuć pana moc we mnie... – odchyliłam głowę na bok, odsłaniając przed nim swoją szyję w akcie poddania, ale też wiecznego oddania. Odwzajemnił ten gest. Zrozumiał. Jesteśmy równymi partnerami, teraz i zawsze. Jednocześnie krzyknęliśmy:
- Amor aeternus! – w swoje szyje, naznaczając się i biorąc partnera w posiadanie na całe życie Popatrzyłam na niego. Z trudem powstrzymał się, żeby nie wbijał mnie mocniej, a ja poczułam, że zbliża się orgazm.
- Teraz, Lordzie ! Mocno!
- Jest Pani pewna Lady Weasley ? – wydyszał Artur, patrząc na mnie z nadzieją, że może sobie ulżyć.
- Jestem pewna Lordzie !! MOCNO!!! – Artur posłuchał mojej prośby i wbił się mocniej i widziałam w jego oczach ulgę, bo mógł sobie ulżyć i wbił się kilka razy brutalnie i po chwili wydałam z siebie głośny przeciągły jęk. Przez moje ciało przeszła fala gorąca. Odchyliłam głowę do tyłu, poddając się cudownego orgazmowi.
- moja Lady – mruknął zmęczonym głosem Artur, zalał moje wnętrze, później położył się na plecach, a ja wtulona leżałam w niego i westchnęłam patrząc na szpilki które miałam na stopach .
- O co chodzi, kochanie? Powiedz mi – błagał Artur. Wiedział, że coś mnie męczy. Widział to w moich niesamowitych czekoladowych oczach. Odwróciłam wzrok, wiedząc, że to z nich Artur wyczytuje te informacje. Po minucie, która dłużyła się w nieskończoność, westchnęłam ciężko i spojrzałam na niego.
- Nie zmienię tego, co czas i grawitacja zrobiły z moim ciałem. Jednego dnia miałeś dwudziestoletnią żonę z jędrnym i świeżym ciałem, a teraz jestem na niewłaściwym połowie pięćdziesiątki – wyznałam. I jestem po sześciu ciążach w tym jedna bliźniacza – Wiedziałam, że przemawiają przeze mnie głupota i próżność, ale nie mogłam pozbyć się tego lęku z głowy.
- Molly Weasley, jesteś równie piękna i pociągająca jak w dniu, w którym się z tobą ożeniłem! – warknął oburzony Artur – Nikt nie może obrażać mojej żony, nawet ty sama!
- Jesteś słodki, ale niebie… – zaczęłam, ale on szybko mi przerwał:
- I do tego totalnie zakochany i pożądający tego nagiego, zabójczo pięknej, seksownej dygotki, która leży koło mnie – przerwał mi Artur i żeby podkreślić swoje zdanie, pocałował mnie namiętnie, zanim zdążyłam wyrazić sprzeciw, stopniałam i cieszyłam się prawdą tego, co on wyrażał.
- Arturze!
- Tak?
- Byłeś cudowny – oznajmiłam, patrząc na mnie z iskierkami miłości.
- Wiem, że byłem – oznajmił z bananem na twarzy.
- uwielbiam ta biżuterie i szpilki i Wiesz co?
- Co?
- Chciałabym trochę schudnąć. Rozmawiałam już o tym z moimi córkami i wnuczkami i powiedziały mi, co mam zrobić, żeby zamiast tłuszczu mieć mięśnie.
- Molly, ale nie musisz tego robić.
- Wnuczki uświadomili mi, że to jest niezdrowe, a poza tym jestem o figurę Narcyzy czy Andromedy, czy Euphemii i Caroliny zazdrosna. Wiem, że nie będę miała takiej figury jak Lily, ale chciałbym spróbować.
- Będę Cię wspierał i kochał nieważne, jakąą decyzje podejmiesz.
- Mówię Ci, jeszcze ich wszystkich zaszokuje – powiedziałam – Jestem Lady Molly Weasley najstarsza Lady rodu Weasley, która kocha swoje dzieci i swoje wnuczęta i ciebie nad życie, ale muszę zacząć myśleć o sobie i moim szczęściu.
- Już Ci powiedziałem, słońce, że jestem z tobą. A przepraszam Lady Weasley czy moze mi pani wybaczyć ze śmiałem zwrócić się do mojej bogini po imieniu - i wziął moja dłoń i pocałował pierścień rodu Weasleyów a ja zarumieniłam się mocno i zachichotałam jak nastolatka i podjęłam jego grę
- Wybaczam Lordzie Weasley - oznajmiłam - jeśli Pan mi wybaczy również że śmiałam zwrócić się do tak wspaniałego Lorda po imieniu
- Wybaczam moja pani
W tym samym czasie (dwie wersje Lily oraz Rogacza)
Weszliśmy to komnaty, gdy tylko James zamknął drzwi, zaczął mnie całować.
- James... – mruknęłam – poczekaj chwilkę.
- Na co? – spytał zdziwionymi oczami.
- Muszę się jeszcze przygotować – oznajmiłam tajemniczym głosem.
- Przygotować na co?
- Zobaczysz – odparłam.
- Teraz zawiąże Ci oczy, żebyś nie podglądał – i zawiązałam mu oczy, po czym powiedziałam – tylko nie podglądaj.
- Słowo Huncwota! – zawołał James, kładąc jedną rękę na lewej piersi, a druga zawisł w powietrzu. Zdjęłam szpilki, swoje cudowne piękne ubrania oraz bieliznę pstryknęłam palcami i na dłoni pojawiła się seksowna bielizna damska. Uśmiechnęłam się do siebie. Ubrałam tę bieliznę i założyłam wysokie szpilki. Popatrzyłam na męża z iskierkami miłości, popryskałam się perfumami, następnie podeszłam do niego i pocałowałam go usta, a ten westchnął – Lily – szepnął.
- To będzie twoja najlepsza noc – i ściągnęłam jego spodnie z majtkami włącznie i chwyciłam jego penisa, a ten westchnął zadowolonym pomrukiem.
- Kocham Cię tak bardzo, kochanie tylko nie podglądaj – mówiłam do jego ucha, poruszając jego penisa w górę i w dół, a ten odchylił głowę i wydał z siebie jęk przyjemności.
- Liluś – mruczał James. Był podniecony. Liznęłam jego żołędzia, on a wydał z siebie jęk rozkoszy. Po chwili włożyłam go do swoich ust i jeździłam go po nim, a James wydawał jęki, co chwilę mocno odchylał głowę do tyłu, czemu towarzyszyły głośne pojękiwania i długie, soczyste przekleństwa – O TAK MALEŃKA!!! O TAK JESTEŚ W TYM NAJLEPSZA! – jęczał, bo lizałam jego penisa najlepiej, jak potrafiłam, żeby dać mu jak najlepszą dawkę rozkoszy – O, MELINIE JEST MI TAK DOBRZE! LILY JA ZARAZ...!! – i wydał z siebie jęk. Odchylił głowę do tyłu, poddając się orgazmowi. Sperma wyleciała z jego penisa i oddychał głęboko, mówiąc – Liluś...
- Byłeś dobrym chłopcem, więc dostaniesz niespodziankę. Ściągnij opaskę James – ściągnął i mnie zobaczył. Byłam w samej bieliźnie erotycznej i miałam swoją biżuterię kolczyki, bransoletki bez oraz z pierścieniem z herbem Sióstr Wojowniczek, kobiecy pierścień rodowy rodu Potterów i długi kolczyk na pępku rodu Potterów oraz wysokie szpilki. Patrzył się na mnie wielkimi oczami i otwartą szczęką. Nie wiedział, co powiedzieć.
- James podoba Ci się niespodzianka? – zapytałam uwodzicielskim głosem, podchodząc do łóżka z gracją i wdziękiem. James cały czas ilustrował mnie wzrokiem. Weszłam do łóżka i przybliżyłam głowę do niego i pocałowałam go w usta namiętnie.
- Totalnie odjęło mi mowę – wydukał James, patrząc na mnie wygłodniałym wzrokiem.
- Jestem taka wstydliwa – i wzięłam jego głowę i położyłam na swoim ciele, a on przejechał ręka po moim ciele, a ja westchnęłam zadowolonym głosem.
- Moja droga w związku jest równouprawnienie – powiedział James I i zaczął pieścić ręka przez stringi moją łechtaczkę, a ja wydałam z siebie westchnienia zadowolenia, a druga pieścił moją pierś. Byłam już na maksa podniecona. Włożył ręce do wnętrza i dalej pieścił moją łechtaczkę, a ja wydałam z siebie coraz głośniejsze jęki przyjemności. Później wyciągnął ręce i zdjął mój biustonosz i rzucił w ścianę, po czym zaczął pieścić językiem mój sutek. Wydawałam przy tym westchnienie zadowolenia, a późnej zrobił to z drugim. Ściągnęłam jego koszule i całowałam i lizałam jego umięśnioną klatę.
- Masz ochotę ściągnąć moje majteczki? – spytałam erotycznym głosem, gdy położyłam się na plecach. Szybkim ruchem ściągnął moje majki i liznął moją łechtaczkę. Wydałam z siebie westchnienie zadowolenia – O, tak, James nie przestawaj! – zawołałam, kiedy lizał moją łechtaczkę. Chwyciłam z tyłu jego głowę i trzymałam, żeby nie przestawał. Odchylałam, co chwilę głowę wydając przy tym coraz głośniejsze jęki przyjemności. Włożył palec do mojego wnętrza i zaczął poruszać, a ja darłam się już na całego – MERLINIE TO JEST BOSKIE! TAK! TAK! TAK! – wydarłam się. Wygięłam się w łuk, pozwalając, żeby orgazm przepłynął po moim ciele – Jamie... – mruknęłam słabym głosem. Miałam rozmarzoną minę, a on przejechał ręka po moim spoconym ciele i zaczął lizać językiem i całować, a ja westchnęłam zadowolonym głosem.
- Chce Cię mieć w środku, już – James zamknął moje usta pocałunkiem i w tym samym czasie wszedł we mnie, a ja wydałam z siebie zdławiony jęk i zaczął poruszać biodrami coraz szybciej i mocniej. Popatrzyłam na niego, on był cały czerwony, z trudem powstrzymał się, żeby sobie ulżyć, a ja poczułam, że zbliża się orgazm.
- Teraz, James! Mocno!!!
- Jesteś pewna? – wydyszał James.
- Jestem pewna MOCNO!!! – James posłuchał mojej prośby i wbijał się szaleńczo we mnie i widziałam w tego oczach ulgę, bo mógł sobie ulżyć. Wbił się kilka razy brutalnie i po chwili wydałam z siebie głośny przeciągły jęk spełniania. Przez moje ciało przeszła fala gorąca. Odchyliłam głowę do tyłu, poddając się cudownemu orgazmowi.
- Liluś – mruknął zmęczonym głosem James. Zalał moje wnętrze, później położył się na plecach, a ja wtulona leżałam w niego, a później popatrzyłam na nogi, gdzie miałam szpilki i zachichotałam.
- James kochałam się z tobą w szpilkach i wiesz, co? Podobało mi się.
- Bo szpilki to atrybut seksownej kobiety, a ty jesteś seksowna i chciałbym żebyś ich nie zdejmowała nigdy i chodziła w nich do domu no wszędzie a najważniejsze chce żebyś zawsze je miała na stopach jak będziemy się kochać – i pocałował mnie w czoło. Westchnęłam zadowolonym głosem.
- Kiedy robiłam Ci ta niespodzianke to liczyłam w duchu ze ci się spodoba i będę musiała mieć szpilki na wysokim obcasie na stopach kiedy będziemy się kochać i miałam rację oczywiście Jamie od dzisiaj będzie to moim obowiązkiem i nigdy ich nie zdejmę - oznajmiłam do niego podniecona patrząc na niego iskierkami miłości
- Grzeczna dziewczynka - powiedział podniecony James całując mnie w czoło a ja wesnelam zadowolonym głosem wtulając męża jeszcze bardziej
- Jamie? – zapytam podnieconym głosem.
- Tak, kochanie? – i zaczął pieścić językiem mój sutek. Wydałam przy tym westchnienie zadowolenia.
- Wiesz, jak zadowolić kobietę.
- Wielbienie Cię to mój obowiązek!
- O fuck, tylko nie przedstawiaj! – westchnęłam zadowolonym głosem.
- Więc naucz mnie animagii – wypaliłam. Przestał pieścić moją pierś i popatrz na mnie zdziwiony.
- Chcesz być animagiem? – przybliżyłam jego głowę do mojej piersi
– mówiłam ci, żebyś nie przestawał – i zaczął znów pieścić językiem mój sutek. Wydawałam przy tym westchnienie zadowolenia i powiedziałam:
- Dobry chłopczyk! Chcę być animagiem, bo ty nim jesteś – odchyliłam głowę do tyłu, poddając się przyjemności – Jesteś jeleniem, a Syriusz jest psem. Gdy jesteście zwierzętami nie rozum, co do siebie mówicie, a ja przestałam wierzyć dyrektorowi. O, Melinie, co za wspaniałe uczucie!!!
- Nauczę moją piękną żonę! – i pocałował mnie namiętnie w usta.
W tym samym czasie.Pov Alicia I
Wpadłam z Frankiem do komnaty jak burza.
- Chyba nie masz jakichś nieczystych myśli? Ciekawe, co by powiedzieli na to inni Lordowie? – drażniłam się z nim, cofnąwszy się uwodzicielsko. Może jednak zasłużyłam na przezwisko, które mu nadałam? – Frank powoli obrócił się ku mnie z drapieżnym błyskiem w oku. Oczy mojego mężczyzny podążały za palcem, który strategicznie zatknął za ucho kosmyk moich blond włosów.
- Zazdrościliby mi szczęścia, kochanie – odpowiedział Frank.
- To było wczoraj, panie Longbottom – powiedziałam – Dzisiaj to zupełnie inny mecz quidditcha. Chcesz zagrać? – kontynuowałam, a jego palec wędrował po obojczyku aż pod mostek i do doliny, między moim zachęcającym biustem. Mój łup oblizał usta i wiedziałam, że zaprowadziłam go dokładnie tam, gdzie chciałam – Ale tylko wtedy, jeśli będziesz umiał powiedzieć jaki kolor mają moje oczy bez patrzenia – rzuciłam mu wyzwanie.
- Ten sam kolor, co twoje... – zaczął Frank, nie odrywając oczu od przyjemnego widoku. Sapnęłam i skrzyżowałam ramiona na piersi w proteście, ale zanim zdążyłam go skarcić, on skończył zdanie: – ...szpilki – Szybko zerknęłam w dół i zorientowałam się, że miał rację. Miałam na sobie szpilki na wysokim obcasie . Zaczęło się delikatnie, w mgnieniu gierki zmieniły się w namiętność. Zanurzyłam palce w jego włosach. Jego dłonie chwyciły moje pośladki i uniosły w górę. Instynktownie objęłam go nogami i jęknęłam, nie przerywając pocałunku. Oderwaliśmy się od siebie, dopiero gdy poczułam ścianę za plecami. Zaczerpnęłam powietrza, gdy Frank zaatakował ten odcinek szyi, którym go przed chwilą drażniłam. Usta, język i zęby pracowały w idealnym zgraniu, by doprowadzić mnie do szaleństwa z pożądania.
- Doprowadzasz mnie do szału, kiedy to robisz – jęknęłam w wyjątkowo nieprzekonującym proteście. Ostatnie czego pragnęłam, to żeby przestał. Nie potrafiłam zebrać myśli. W końcu poczułam, jak palce Franka wślizgują się pod moją bluzkę na jedno ramiączko, które miałam na sobie, wcześniej rozsuwając ramoneskę i badają skrywane przez moje ciało. Przygryzłam dolną wargę, gdy pomógł ściągnąć kurteczkę i bluzkę, która podążyła za jego ręką ku górze. Nie opierałam się, gdy pofrunęły w jakąś część pokoju, której nie widziałam. Byłam w samym biustonoszu i spodniach, które były świetnie dopasowane do mojego ciała i miałam na sobie swoją biżuterię, czyli na palcach miałam pierścionek zaręczynowy, pierścień połączony z bransoletką i drugą bransoletkę, obrączkę ślubną, kobiecy pierścień rodowy rodu Longbottomów na drugiej ręce i kolczyki na uszach rodu Longbottomów. Frank nachylił się i pocałował moje ramię, podczas gdy opuszki jego palców prześliznęły się po moich plecach. Rozpiął mój stanik najlżejszym możliwym dotykiem. Powoli wygięłam plecy, umożliwiając Frankowi całkowite zdjęcie mojego biustonosza. Nie obchodziło mnie, gdzie wylądował, liczyło się tylko pełne zachwytu spojrzenie mojego mężczyzny, gdy spojrzał w dół.
– Ideał – wyszeptał mój mężczyzna z czułością. Powoli przesunęłam paznokciami w dół jego torsu z taką siłą, by zapewnić więcej stymulacji niż bólu. Wśliznęłam się pod jego koszulę, żeby poczuć ciepło leżącej pod nią skóry. Gdy czubki moich palców wspinały się po jego ciele, z ust Franka wyrwał się najbardziej erotyczny pomruk, jaki mogłam sobie wyobrazić. Przez twardy sześciopak i mocno zarysowane mięśnie na plecach, zatrzymałam się tylko na moment, by żartobliwie podrażnić jego sutki. Potem ruszyłam dalej w górę i naokoło, by poczuć świetnie ukształtowane mięśnie jego pleców, a potem znów w dół, by porządnie uszczypnąć go w pośladki.
- Bardzo fajnie, ale coś mi się wydaje, że masz za dużo ubrań, panie Longbottom – powiedziałam, stojąc przed nim, unosząc żartobliwie brwi.
- Może pomożesz mi coś z tym zrobić, pani Longbottom? – spytał Frank, prześlizgując usta w dół mojej wrażliwej szyi, co wywołało u mnie dreszcz.
- Ile to kobieta musi się napracować – poskarżyłam się zmysłowym głosem, gdy doszłam do siebie. Szybko pozbyłam się jego koszuli, dosłownie rozrywając ją z niego – Ups, czyżbym to zrobiła? – przeprosiłam bez cienia żalu – Moje wnuczki dadzą Ci nową – Mając uśmiech na twarzy, wsunęłam dłonie pod gumkę jego bokserek i zjechała razem z nimi w dół. Teraz męskość znalazła się dokładanie przed moją twarzą, liznęłam jego penisa, a ten odchylił głowę do tyłu. Włożyłam go całego do ust i z zainteresowaniem patrzyłam się na niego. Robiłam to z niemałą wprawą. Widać było, iż dokładam wszelkich starań, aby zapewnić mu jak największą dawkę rozkoszy. Jednocześnie posłusznie patrzyłam na niego, dbając o kontakt wzrokowy. On jednak co chwilę mocno odchylał głowę do tyłu, czemu towarzyszyły głośne pojękiwania i długie, soczyste przekleństwa – i po chwili jęknął głośno.
- O tak!!! – jęczał zadowolony – Nie przestaaawaj!!!!!
- Kochasz mnie, Frankie? – spytałam i poruszyłam ręka jego penisa i znów włożyłam do ust i poruszałam.
- Tak!!!
- Jak bardzo mnie kochasz? – spytałam i liznęłam – bo ja Cię bardzo kocham. Lubisz, jak to robię, jak Cię zadowalam?
- Kocham Cię!! – jęknął – bardzo Cię kocham. Kocham, gdy to robisz, jak mnie zajebiście zadowalałaś!!! – a ja przyspieszyłam ręką na jego penisie i po chwili jęknął, odchylając głowę do tyłu, poddając się orgazmowi.
- Czas, żebyś spłacił twój dług ale zostaw szpilki bo chce mieć je na sobie jak będziemy mnie bzykać – wyszeptałam mu do ucha podniecona . Pomógł mi ściągnąć spodnie i byłam cała naga miałam tylko biżuterie a na nogach i miałam szpilki na wysokim obcasie , rzucił mnie na łóżko, a rozłożyłam nogi. Zanurkował między moje uda i zaczął pieścić moją łechtaczkę, a ja z wydałam z siebie głośne westchnienie zadowolenia. Po chwili włożyć w tę czynność więcej energii, a ja wydałam z siebie coraz głośniejsze jęki.
– Tak, Frankie !!!! – zajęczałam, odchylając głowę do tyłu – Nie przestawaj – włożył palce do wnętrza i poruszał! – O tak! Tak!! Tak! TAK, FRANKIE!! – i po chwili krzyknęłam przeciągle. Przez moje ciało przeszedł prąd, a ja odchyliłam głowę do tyłu. Również poczułam falę gorącą, kiedy doszłam do siebie. Frank zamknął moje usta pocałunkiem i w tym samym czasie wszedł we mnie, a ja wydałam z siebie zdławiony jęk i zaczął poruszać biodrami coraz szybciej i szybciej. Po chwili wyszeptałam:
- Chcę się z tobą połączyć... Chcę czuć twoją moc we mnie... – odchyliłam głowę na bok, odsłaniając przed nim swoją szyję w akcie poddania, ale też wiecznego oddania. Odwzajemnił ten gest. Zrozumiał. Jesteśmy równymi partnerami, teraz i zawsze. Jednocześnie krzyknęliśmy:
- Amor aeternus! – w swoje szyje, naznaczając się i biorąc partnera w posiadanie na całe życie. Popatrzyłam na niego. Z trudem powstrzymał się, żeby nie wbił się mnie mocniej, a ja poczułam, że zbliża się mocny orgazm.
- Teraz, Frankie! Mocno!!!
- Jesteś pewna? – wydyszał Frank, patrząc na mnie z nadzieją, że może sobie ulżyć.
- Jestem pewna! MOCNO!!!! – Frank posłuchał mojej prośby i wbił się mocniej i widziałam w jego oczach ulgę, bo mógł sobie ulżyć. Wbił się jeszcze kilka razy brutalnie i po chwili wydałam z siebie głośny przeciągły jęk, a przez moje ciało przeszła fala gorąca odchyliłam głowę do tyłu, poddając się cudownemu orgazmowi.
- Ala – mruknął zmęczonym głosem Frank. Zalał moje wnętrze, a później położył się na plecach, a ja wtulona leżałam w niego z rozmarzona miną.
Następnego dnia
Otworzyłam oczy i poczułam się inaczej. Przejechałam po skraju swojej szyi i poczułam moc. Westchnęłam zadowolona i popatrzyłam na Franka, który spał spokojnie. Nie mogłam się oprzeć i pocałowałam go w policzek, a później w szyję, na co on westchnął głęboko.
- Kochanie, nie przestawaj – mruknął i otworzył oczy, po czym potarł ręką mój policzek – Dzień dobry, pani Longbottom – pokazałam na swój policzek, a on w tym momencie pocałował w policzek.
- Co mam? – zapytałam się go i chwyciłam niespodziewanie jego penisa. Zaczęłam poruszać dłonią w dół i w górę. Odchylił głowę do tyłu, wydając przy tym jęk.
- Masz... Lwice .... wiedziałam... że będziesz... Chroniła... Swoje.... Młode...
- Neville i Hanna są moimi lwiątkami i będę ich chroniła ich przed złem, tak samo, jak moje kochane młodsze lwiątka, czyli moje wnuczęta. A ty? – zapytałam – Co masz? – Znowu jęknął.
- Mam lwa!
- Ty masz dwa brązowe – i zaczęliśmy się kochać w różnych pozycjach – i uśmiechnęłam się szeroko.
W tym samym czasie... Pov. Molly.
Otworzyłam oczy i poczułam się inaczej. Przejechałam po skraju swojej szyi i poczułam moc. Westchnęłam zadowolona i popatrzyłam na Artura, który spał spokojnie. Nie mogłam się oprzeć i pocałowałam go w policzek, a później w szyję, na co on westchnął głęboko.
- Kochanie, nie przestawaj – mruknął i otworzył oczy, po czym potarł ręką mój policzek.
- Dzień dobry, dygotko – pokazałam na swój policzek, a on go pocałował.
- Co mam? – zapytałam się go i chwyciłam jego penisa. Zaczęłam poruszać dłonią w dół i w górę. Odchylił głowę do tyłu, wydając przy tym jęk.
- Masz... Łasicę, tak... Samo... Jak... Ja... Widziałem, że... Jesteś... Moim przeznaczeniem.
- Bratnie dusze – powiedziałam szczęśliwa – Ty masz dwa brązowe – i zaczęliśmy się kochać w różnych pozycjach – i uśmiechnęłam się szeroko. Kiedy skończyliśmy sie kochać wstałam i zaczęłam się ubierać starałam się każdy ruch byl niezwykle erotyczny widziałam na sobie wzrok Artura
- Ja jako Lord Artur Weasley zabraniam Ci ubierać piżamy - oznajmił Artur patrząc na mnie
- Dlaczego? - spytałam i podeszłam do niego i przybliżam się do niego
– Ponieważ ja tego chcę – warknął.- od dzisiaj śpisz nago żebym mógł patrzeć i wielbić gołe seksowne ciało mojej pani
– Arturze – wyszeptałam i przytuliłam się do niego mocniej. – będę spała nago tak samo jak ty bez żadnej głupiej piżamy rozumiemy się Lordzie Weasley?
– tak Lady Weasley i na to liczyłem proszę pani – pocałował mnie w czubek głowy a ja wesnelam zadowolonym głosem
- Lordzie Weasley a mogę się z tobą kochać mając szpilki na wysokim obcasie na nogach i w nich chodzić? - pytałam z nadzieją w głosie i patrzyłam na niego z nadzieją - proszę Lordzie? mogę Lordzie jestem bardzo grzeczną dziewczynką
- Tak Lady Weasley myślę że to pani obowiązek noszenia takich butów bo jesteś Lady Weasley i ponieważ mnie jako Lorda Weasleya to też bardzo podnieca kiedy moja Lady ma te buty na stopach a zwłaszcza kiedy się ze mną kochasz mając je na stopach ! Ma pani w nich chodzić cały czas rozumiemy się?
- Oczywiście Lordzie Weasley że będę w nich chodziła i kiedy będziemy uprawiać seks pana życzenie jest dla mnie rozkazem proszę pana i dziękuję ze pan mi pozwolił w chodzeniu szpilkach z wysokim obcasem i kiedy będziemy sie kochać! - krzyknęłam szczęśliwa i pocałowałam go namiętne w usta
- Proszę lady Weasley! Zrobię wszystko żeby moja pani była szczęśliwa i zadowolona - i pocałował mnie w czoło a ja wesnelam zadowolonym głosem wtulając się w męża jeszcze bardziej
W tym samym czasie... Pov. Albus II.
Otworzyłem oczy. Byłem w sypialni, gdzie spałem razem z Amelią, popatrzyłem na nią. Spala tak słodko i twardo. Nie mogliśmy się powstrzymać i musieliśmy się kochać, to było silniejsze od nas, ale mniejsza z tym, uwielbiam ją wielbić, jest moją boginią. Zszedłem z łóżka i się ubrałem. Cicho zamknąłem drzwi, żeby nie słyszała. Miałem misję do wykonania. Udałem się do siedziby Zakonu Braterstwa, gdzie czekali na mnie Huncwoci 2.0, Hugo, Frank, Patrick i Scorpius.
- No wreszcie! – powiedział do mnie Frank – Ile można czekać?
- Nie chcę wiedzieć, co robiłeś z moją siostrą!! - warknął Patrick.
- To samo, co ty z Lucy! – odparowałem – A wy ze swoimi żonami.
- Dziewczyny nie wiedzą – oznajmił James szybko i rozmarzył się, wracając wspomnieniami pewnie do pikantnej nocy z Olivią. Reszta zrobiła to samo, mieli takie same miny, co James.
- To będzie ryzykowna akcja. Lubię takie – powiedział podniecony Fred II.
- Nie, Fred – oznajmił Hugo – Wy jesteście dobrzy w udawanie głupa, więc będziecie nas kryć przed dziewczynami, rodzicami i dziadkami.
- To, kto pójdzie? – zapytał się Louis.
- To dotyczy mnie, więc ja pójdę – rzekł Frank II – poza tym jestem Orłem, więc przelecę przez okno Munga.
- Ja też pójdę – doda Patrick – Zmieniam się w wiewiórkę, a przy okazji będę stał na czatach.
- I ja też – oznajmili Hugo i Scorpius – Zrobimy zamieszanie w Mungu, a wy podacie eliksir zrobiony przez Albusa.
- Nasza mapa też się przyda.
- Dobra, masz, tylko bądźcie ostrożni – Frank, Hugo, Patrick i Scorpius zmienili się zwierzęta. Patrick był wiewiórka, Scorpius fretką, Hugo psem rasy Jack Russell Terrier, Frank Orłem. Wiewiórka i fretka weszli na grzbiet Orła i wylecieli razem z otwartego okna i orzeł zostawił ich na trawie, po czym wrócił po psa i też go wziął i bezpiecznie wylądowali na trawie. Następnie biegli, ile sił w nogach albo skrzydłach do Szpitala im. Świętego Munga.
- Co wy robicie? – spytał obcy głos. Odwróciliśmy się. To był Teddy. Stał razem z mężami moich kuzynek oraz naszymi ojcami.
- Nic takiego – odparł George II.
- Omawiamy zrobienie wujkowi Percy’emu kawał – powiedział Fred II, udając głupa.
- I Filchowi – dodał James i uśmiechnął się niewinne.
- Okej – mruknął podejrzliwie wujek Neville.
- James gadaj mi tu natychmiast, co się dzieje? – powiedział tata i popatrzył na nas podejrzliwie.
- Nic się nie dzieje, tato – odpowiedział James.
- Gdzie jest Hugo i Scorpius? – spytał wujek Ron.
- A nie ma ich w Wielkiej Sali na śniadaniu? – zdziwi Louis.
- Nie ma też Patricka – dodał mój teść – Albus, gdzie jest mój syn?
- Nie wiem, tato – odpowiedziałem – Może jest z Lucy?
W tym samym czasie Pov Frank II.
Udaliśmy się do Munga. Kiedy znaleźliśmy w środku rozdzieliliśmy się. Ja i Patrick wlecieliśmy przez okno na czwartym piętrze. Akurat nikogo nie było, poza moimi dziadkami. Zmieniliśmy się w ludzi i podaliśmy im eliksir, który zrobił Albus. Po chwili rozbłysło białe światło, gdzie leżeli moi dziadkowie, w tym samym czasie usłyszeliśmy piski pielęgniarek i szczękania Huga pod postacią psa wyjrzeliśmy przez drzwi i lekarze próbowali ich złapać, ale Hugo i Scorpius byli szybsi.
- Co się dzieje – usłyszeliśmy głosy – Gdzie my jesteśmy? Gdzie jest nasz synek?
- Albusowi się udało? – spytał z niedowierzaniem Patrick.
- Jesteście w Świętym Mungu – odparłem – Byliście torturowani i wylądowaliście tutaj. Waszym synem opiekuje się jego babcia. Czy pamiętacie, jak się nazywacie? – spytałem podniecony.
- Alicja Longbottom, jestem aurorem i matka Neville’a Longbottoma.
- A ty?
- Frank Longbottom, też jestem aurorem i ojcem Neville’a Longbottoma. Moją matką to Augusta.
- Kim wy jesteście? – zapytała Alicja.
- To będzie dla was trochę szok, ale jesteśmy z przyszłości i wy oboje jesteście moimi dziadkami – oznajmiłem im, a oni zrobili wielkie oczy.
- Faktycznie jesteś podobny trochę do nas podobny – powiedziała babcia – Gdzie jest mój synek?
- W Hogwarcie, ale uprzedzam, że jest rok 1996.
- Który!!?
- 1996 – powtórzył Patrick – Nie przedstawiłem się. Patrick Finnigan.
- A co to za hałasy? – spytał Frank.
- To nasi kumple, odwracają uwagę, żebyśmy mogli podać ten eliksir zrobiony przez mojego szwagra.
- Nie przedstawiłeś się – zauważył dziadek.
- Frank Longbottom II, syn Neville’a Longbottoma i Hanna Longbottom. Mam też starsza siostrę Alicję.
- Mają imiona po was – powiedział Patrick.
- Oho, musimy się zmywać – stwierdził Frank i wziął gwizdek. Zagwizdał.
- Jak chcecie to zrobić? – spytała babcia.
- Tylko nie krzyczcie okej i nikomu nie nic mówcie – Pokiwali głowami. Zmieniliśmy się w zwierzęta, a im opadły szczęki. Wziąłem w Patricka i wylecieliśmy z budynku.
Pov. Alicja I.
Po chwili pojawili się uzdrowiciele. Popatrzyli na nas ze zdziwieniem.
- Jestem zdrowa, chcę zobaczyć się z moim synem – powiedziałam z mocą.
- Tak, wiemy, już się przedstawiamy. Alicja i Frank Longbottomowie, aurorzy, moją matką jest Augusta, a naszym synem jest Neville Longbottom. Po upadku Lorda Voldemorta Bellatriks Lestrange, Rabastan Lestrange i Bartemiusz Crouch Jr nas torturowani Zaklęciem Cruciatus – mówił Frank, a ci zrobili wielkie oczy.
- Niewiarygodnie! – krzyknął uzdrowiciel. Zbadali nas bardzo dokładnie i mówili w kółko:
- To jest prawdziwy cud! Jesteście zdrowi!
- Czy możemy opuścić oddział? Chcę zobaczyć się z synem – spytałam z nadzieją.
- Ale proszę ich nie powiadamiać, chcemy im zrobić niespodziankę – dodał Frank.
- Nie macie żadnych niepokojących objawów. Możecie opuścić oddział. Prawdziwy cud – oznajmił uzdrowiciel z niedowierzaniem. Napisał nam wypis, po czym się spakowaliśmy i opuściliśmy szpital, gdzie czekali na nas nasz wnuk oraz Patrick, wysoki blondyn oraz młodzieniec z niesfornymi brązowymi lokami.
- Babciu, dziadku to jest Hugo Weasley, a to Scorpius Malfoy.
- Malfoy!!
- On jest po naszej stronie, moja siostra wyszła za niego za mąż!
- No dobrze
- Ale będą mieć miny! - parsknął śmiechem mój wnuk i udaliśmy się do Hogwartu. Wcześniej rzuciliśmy na nich Zaklęcie Kameleona, a my zmieniliśmy się w zwierzęta.
W tym samym czasie... Pov. Hermiona.
Dziadkowie Rodzice i wujowstwo pojawili się wielkiej sali mamusia Molly szkła niezwykla gracją i wdziękiem na nogach miała szpilki na wysokim obcasie skórzana spodnie bluzkę i kurtkę skórzaną na jej twarzy było widać szczęście i zadowolenia i miała rozmarzona minę i iskierki w oczach popatrzylismy na siebie tak samo wyglądały mamusia Lily i ciocie Dorcas Alicia i Marlene Apolonia i babcie Euphemia i Caroline wszystkie do nas podeszły i przytuliły nas mocno do siebie pewnie każda bzykała się ze swoim mężem pocałowały każdą swoją córkę wnuczkę prawnuczke i bratanicę w czoło i przytuliły nas do swojej piersi a my wesnelismy zadowolonym głosem wtulając się kobiety jeszcze bardziej
- Dziękuję Victoire i Domique - mruknela mamusia Molly i miała iskierki w oczach i rozmarzona minę i rozmarzony głos do moich bratanic - dzięki wam Artur mnie pożąda i czuje się taka seksowna
- Nie ma za co Babciu - odpadły Lady Lupin i Lady Jordan wtuliły sie w panią Weasley Pojawili sie też chłopaki nie było tylko Huga Patricka Scorpiusa i Franka
- Gdzie jest Hugo! Obudziłam się rano i go nie było w naszym łóżku! – warknęła Emilly do chłopaków.
- A Scorpius!? – dodała Rose.
- Gdzie jest mój mąż! - krzyknęła Lily II – Kiedy się obudziłam, nie było go w naszym łóżku! Gdzie on jest!?
- Nie musicie tak krzyczeć – powiedział obcy głos podobny do Huga. Odwróciliśmy się i zobaczyliśmy całą czwórkę całą i zdrową.
- Gdzie byliście? – spytaliśmy chórem.
- Musieliśmy coś załatwić – odezwał się Frank II.
- Co? – spytał Neville.
- Pokażcie się!! – odezwał się Frank II i do Sali weszli kobieta i mężczyzna. Wszystkim opadły szczęki.
- M-m-m-m-maaaa-m-m-m-maaa!??!!! – jąkał się Neville z wielkimi oczami i otwartą szczęką – t-t-t-t-t-t-t-taaaaat-t-taaaa??!!
- Neville – powiedziała Alicja Longbottom. Łzy leciały jej po policzkach – Tak, to ja! – Neville rzucił się na szyję i jego matka przytuliła go do piersi i łzy dalej leciały jej po policzkach – Neville, synku, ale z ciebie mężczyzna się zrobił! – I pocałowała go w czoło. Następnie rzucił się na szyję ojca.
- Neville jestem w dumny – powiedział Frank I.
- F-f-f-f-f-f-fr-r-ran-n-nk!! A-a-a-a-a-a-al-l-l-l-l-i-i-ic-cja!! – jąkała się Augusta i zbladła.
- Napij się wody, prababciu – powiedziała Alicja II i podała jej puchar z wodą. Starsza kobieta się napiła. Starsza wersja rodziców Neville’a podeszli do Augusty i przytulili się do niej mocno, a ta zaczęła płakać.
- Syneczku, córeczko wróciliście do mnie! Tak bardzo tęskniłam!!!
- Mamusiu jesteśmy – oznajmiła Alicja I z miłością w głosie – I nigdzie się nie wybieramy! – ich matka pocałowała swoją córkę w czoło, a ta westchnęła szczęśliwa. Wtuliła się w nią. Obie zaczęły płakać.
- Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo Cie kocham córeczko - mruknela Augusta mając łzy w oczach że teraz mogła się do niej piersi przytulić
- Ja też Cie kocham bardzo mamusiu - szepnęła mając łzy w oczach a pani Longbottom wtuliła się w nią jeszcze bardziej. A późnej Neville przyprowadził Hannę do swoich rodziców i oznajmił:
- Mamo, tato to jest Hanna Longbottom moja żona – powiedział do rodziców.
- Świetnie to ująłeś, kochanie – odpowiedziała rozpromieniona Hanna do Neville’a.
- Hanna to są moi rodzice.
- Wspaniale was poznać, a tak dla waszej wiadomości, bo są tu wasze młodsze wersje i mówią do was "mamusia" i "tatuś", bo rodzice mojego męża stali się moimi rodzicami – rzekła Hanna z mocą stali. Wyciągnęła rękę. Frank I ujął jej dłoń i złożył na jej wierzchu delikatny pocałunek.
- Stanowisz wspaniały dodatek do naszego rodu, Lady Longbottom – powiedział, mrugając łobuzersko.
- Widzisz, kochanie? Teraz się mnie naprawdę nie pozbędziesz – zażartowała, zerkając na męża przez ramię.
- Owszem, Hanno, też mi się tak wydaje – odparłem i przejechał po jej znamieniu i pocałował, a ta wydała z siebie głośne westchnienie zadowolenia.
- Podoba mi się to. Śmiałe i ostre, takie kobiety lubimy, my Longbottomowie – zaśmiał się pan Longbottom, puszczając oko do syna, zgadzając się ze zdaniem ojca. Mama Neville’a rozłożyła ręce i popatrzyła na Hannę z nadzieją, a ta bez żadnego myślenia wtuliła się w jej ciało. Starsza pani Longbottom uśmiechnęła się szeroko do młodszej pani Longbottom i pocałowała ją w czoło, tym samym witając swoją córkę w rodzinie Longbottomów, a ta westchnęła szczęśliwym głosem, wtulając się w nią jeszcze bardziej.
- Kocham Cię Mamusiu – oznajmiła jej, kiedy podniosła głowę, żeby na nią popatrzeć.
- Ja też Cię kocham, Hanno, moja córeczko – powiedziała Lady Longbottom wzruszona.
- Moja mamusia – rzekła Hanna, patrząc na nią i pocałowała ją w policzek – Mamusiu tatusiu to są nasze dzieci. Nasza córeczka i nasz synek – pokazała na blondynkę i mulata. Alicja II z Fredem podeszli do dziadków i rodziców.
- Cześć. Jestem Alicja Weasley, jestem waszą wnuczką, a to jest mój mąż Fred Weasley, syn George’a i Angeliny Weasley i wnuk Molly i Artura Weasley – Alicja przytuliła ich do siebie mocno, a późnej zrobił to Frank.
- Mamusiu tatusiu to nasz drugi synek i nasza druga córeczka – i pokazała na Lily II i Franka II. Frank II podszedł z Lily II do starszych państwa Longbottom.
- Babciu, dziadku, to jest Lily moja piękna żonka, co...
- Cześć. Jestem Lily Luna Longbottom – przerwała mu Lily II, a ten wywrócił oczami – Jestem córka Harry’ego i Ginny Potter, wnuczka Jamesa i Lily Potter oraz Molly i Artura Weasley – Państwo Longbottomowie przytulili ich do siebie.
- Co tak wywracasz oczami, Frank!! – parsknęli śmiechem Albus i James – Nikt Ci nie kazał wiązać się z nasza małą siostrzyczką, która jest wariatką.
- Nie jestem mała głupole! – warknęła Lily II na braci – Ani nie jestem wariatką!
- Dzieci... – zaczął James II, ale Olivia przywaliła mu w tył głowy, żeby się uspokoił.
- Wnuki Molly i Artura – powiedziała Alicja I – oraz Jamesa i Lily.
- To są nasi przyjaciele i nasza rodzina – oznajmił Fred II i pokazał na kuzynów, kuzynki i ich drugie połówki i pradziadków.
- Miło was poznać wszystkich – rzekł Frank I.
- Cześć, Frank. Cześć, Alicja! - zawołali Huncwoci 1.0, Regulus oraz mama i ciotki, a kobiety przytuliły się do Alicji mocno.
- Wy żyjecie? – spytała w szoku.
- Tak!! - zawołał beztroskim tonem starszy Rogacz.
- Gadać mi tu natychmiast, jak to zrobiliście! – krzyknęli profesorowie.
- Magia? – spytali beztrosko Huncwoci 2.0.
- Nie denerwujcie mnie! – warknęła Minne.
- Dawno temu, za siedmioma górami... – zaczął Fred II.
- ...za siedmioma lasami, za siedmioma rzekami... – dodał James II.
- ...za siedmioma dolinami, za siedmioma stawami... – oznajmił Louis.
- …sadami, zagajnikami, truskawkami, głazami, kamykami... – mówił George II. Profesorowie patrzyli na nich z niedowierzaniem, a większość ludzi parsknęła śmiechem.
- Mamusiu, czy my o czymś nie wiemy? – zapytaliśmy naszą mamusię Molly, kiedy zobaczyliśmy na jej szyi znak kształcie kręgu ochronnego otaczającym ten obszar. Wewnątrz większości starożytnych run oznaczających jedność znajdowały się splecione w dwie łasice w kształcie yin i yang.
- Tatusiu ty masz pary oczy jedno-niebieskie, a drugie czekoladowe w kształcie yin i yang – Ich synowie i wnuki zrobili wielkie oczy i patrzyli na rodziców i dziadków wielkimi oczami z otwartą szczęką, a wnuczki tylko się uśmiechały. Rodzice zrobili niewinną minę i wzruszyli ramionami.
- Nie mogę w to uwierzyć, nasz ojciec bzykał naszą matkę – mruknął Ron, patrząc na swoich braci i siostry z niedowierzaniem czy to krwi, czy z zakonu.
- Po pierwsze nie bzykał, tylko kochał i wyznawał jej miłość ! – oburzył się tatuś Artur – A po drugie, moja kochana córeczko – mówiąc to, patrzył na mnie – przywal mu ode mnie! – z radością przywaliłam mężowi w tył głowy.
- Hermiona! – warknął Ron na mnie, kiedy przywaliłam mu w tył głowy.
- Tatuś mi kazał, a ja przecież jestem panią Weasley dobrą i posłuszną córeczką Artura Weasley'a i zrobiłam, to co mój tatuś kazał mi zrobić – odparłam z niewinną miną. Tatuś uśmiechnal się do mnie szeroko
- Dziękuję córeczko
- Proszę tatusiu
- Wy też – mruknął Neville do rodziców. Kiedy zobaczył na jej na szyi znak kształcie kręgu ochronnego otaczający ten obszar. Wewnątrz większości starożytnych run oznaczających jedność znajdowało się splecione w dwa zwierzęta. Lew i lwica kształcie yin i yang.
- Tatusiu ty masz pary oczu, dwa czekoladowe kształcie yin i yang – dodała Hanna do Franka I.
- Lwica? – zapytała mamusia Lily.
- Lew? – dodał tatuś James, a ci wzruszyli ramionami i uśmiechnęli się szeroko.
- Widocznie tak – powiedział Fred II.
- Dziewczyny! – zawołała Alicja II do dziewczyny, a te wyczarowały starszym wersjom Alicji i Franka nowe ubrania, którzy wyglądali epicko oraz biżuterie.
- Dziękuję, dziewczynki! – krzyknęła uśmiechnięta starsza wersja cioci Alicji.
- Nie ma za co cioteczko/babciu! – odparły dziewczyny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz