Pov Feliks
Zaczęliśmy się całować i rozbierać
- Feliks przeleć mnie nie chce być już dziewica i chcę, żebyś mnie naznaczył – uśmiechnąłem na jedno kolano.
- Tracy wyjdziesz za mnie?
- Przecież jestem już twoją narzeczoną, ale tak wyjdę za ciebie – i włożyłem jej pierścionek zaręczynowy na palec – Feliks potrzebuję cię teraz! – zawołała Tracy
- Ja cię też potrzebuje, Tracy.
- To uczyń mnie swoją. Chcę mieć biżuterię rodu Blacków – oznajmiła erotyczne. Mi nie trzeba było dwa razy powtarzać, bo zacząłem zdejmować swoje ubranie i rzucać ją na podłogę, odsłaniając swoje szczupłe ciało, co sprawiło, że Tracy się zarumieniła. Nie byłem tak umięśniony jak inni faceci, ale byłem bardzo szczupły, . Potem Tracy zdjęła swoje seksowne ubranie, zostawiła sobie tylko szpilki na wysokim obcasie stwierdzać z uśmiechem na twarzy ze nie może ich zdjąć mi to było nawet na rękę i rzuciła swoje seksowne ubrania na podłogę, odsłaniając swoje seksowne ciało, które zdobiła biżuterię. Miała biustonosz i majtki.
- Tak nie może być – oznajmiłem, patrząc na zwykły kolczyk na pępku – Musimy pani zmienić na ród Blacków pani Black i musi mieć pani znamię na szyi.
- Tak, panie Black, marzę o tym, proszę pana – odpowiadała erotycznie – wtedy będę, Lorda – Wtedy Tracy zdjęła mi spodnie – O, cholera, jaki duży! – krzyknęła bruneta widząc mojego penisa.
- Myślisz, że dasz sobie radę? – spytałem. Przyszła pani Black uśmiechnęła się złośliwie.
- Jest tylko jeden sposób, żeby się dowiedzieć – zamruczała seksownym głosem, zdejmując z siebie biustonosz i majtki, kładąc się na łóżku i mówiąc – Chodź i weź mnie, kochanie uczyń mnie lady Black – zamruczała. Nie trzeba mi było mu dwa razy powtarzać, gdy położyłem się do łóżka i powoli wsunąłem swojego penisa w Tracy – Oooooo, Melinie! Co za cudowne uczucie – jęknęła – Uwielbiam cię w sobie czuć – Tuż przed tym, jak zacząłem poruszać, zauważyłem krew, czyli błona dziewicza została przerwana wypływającą z wnętrza i zapytałem ją:
- Czy wszystko w porządku, skarbie? – Na co ona odpowiedziała:
- Wszystko w porządku, mężu i teraz jestem twoja – i pocałowała mnie w policzek i poprosiła mnie, aby poruszał powoli, aby ból ustąpił. Spełniłem jej życzenie i zaczął poruszać się powoli, wchodząc i wychodząc. Dla Tracy ból zaczął zmieniać się w przyjemność i poprosiła mnie, abym poruszał się szybciej, skinąłem głową i zacząłem przyspieszać tempo, pochyliłem się również, aby bawić się jej piersiami i figlarnie lizać sutki – Och Feliks, kontynuuj, proszę, kontynuuj! – zawołała w fazie pożądania. Jedyną moją reakcją było złapanie jednego z nich i masowanie go jezykiem, będąc w niej. Nigdy wcześniej nie uprawiałem seksu, a sceny seksu oglądałem w filmach.. Wkrótce przyspieszyłem, a Tracy objęła mnie nogami w pasie, że nie mogłem się wycofać. Wtedy stanąłem na kolanach, podniosłem panią Black i trzymałem ją – O tak, Lordzie Black , bzykaj mnie dalej! Potrzebuję tego więcej, rób to dalej! – jęczała.
- Nie martw się Lady Black, nie zawiodę pani! – jęczałem między oddechami. Wkrótce uprawialiśmy seks godzinami, wypróbowując różne style. Nasze oczy spotkały się i w mgnieniu okaz zniknął, a wraz z nim cała rezerwa i wszystkie wątpliwości. Odchyliła głowę na bok, odsłaniając przede mną swoją szyję w akcie poddania, ale też wiecznego oddania. Feliks odwzajemnił ten gest. Zrozumiałam. Jednocześnie krzyknęliśmy.
- Amor aeternus! – Zostaliśmy partnerami, teraz i zawsze naznaczając się i biorąc partnera w posiadanie na całe życie. I wkrótce osiągając swój limit.
- Panie Black ja, zaraz...! – jęknęła Lady Black
- Ja też, pani Black! – odpowiedziałem. Poruszaliśmy się coraz szybciej, aż osiągnąłem granicę wytrzymałości i zalałem w wnętrze Tracy. Tracy jęknęła najgłośniej jak mogła, wygięła się, a przez jej ciało przeszedł prąd.
- Nie wychodź, proszę – powiedziała erotyczne. Położyłem się na niej, bo nie chciała, żebym z niej wyszedł
- Wow! To było niesamowite! – powiedziałem, łapiąc oddech i pocałowałem ją w usta. Tracy westchnęła zadowolonym głosem oddając pocałunek z taką samą mocą – Jesteś taka piękna.
- Teraz nazywam się Tracy Black. Feliks jestem twoją żoną z Magii. Tak bardzo cię kocham.
Następnego dnia...
Obudziłem się, a Tracy jeszcze spała. Miała uśmiech na twarzy. Uśmiechnęłam się. Zacząłem delikatnie lizać jej nabrzmiałą łechtaczkę, co spowodowało u niej westchnienie zadowolenia. Po chwili objąłem łechtaczkę wargami i zacząłem ją delikatnie ssać, aby po chwili włożyć w tę czynność więcej energii. Wygięła ciało w łuk i wydała z siebie ciche jęknięcie, które łatwo było pomylić z głośnym westchnieniem przyjemności. Otworzyła oczy i uśmiechnęła się delikatnie i jęknęła, bo dalej lizałem jej łechtaczkę.
- Lordzie Black, doskonały pomysł. Lady Black jest z pana taka dumna, proszę, nie przestawaj! – i trzymała moją głowę i płaskała po włosach i jęczała oddychała głowę do tyłu
- Dziękuję Madame Black, że pani się bardzo podoba, Madame – opowiedziałem i dalej lizałem, a ona wydawała coraz głośniejsze jęki. Przyspieszyłem swoje ruchy językiem i po chwili Tracy wydała siebie głośny jęk. Przez jej cudownie ciało przeszedł prąd i wygięła się w łuk, odchylając głowę do tyłu, poddając się cudownemu orgazmowi. Przez chwilę dalej lizałem, żeby wzmocnić jej orgazm. Następne przestałem lizać jej łechtaczkę i patrzyłem w te piękne oczy. Przez chwilę leżała nieruchomo. Miała rozmarzoną twarz, rozkoszując się chwilą, później przerzuciła mnie.
- A teraz... Madame Black zrobi Panu dobrze Lordzie Black – i zaczęła lizać mojego penisa, a ja wydałem z siebie jęk – Ciśśśś... bądź grzeczny Lordem – i dalej lizała, a ja cicho jęczałem. Patrzyła na mnie, a ja co chwilę odchylałem głowę do tyłu. Patrzyła na mnie z taką miłością, że może robić mi dobrze. Pieściła go ręką i językiem, a ja długo nie wytrzymam.
- Tracy, ja zaraz...! – krzyknąłem, a moja ukochana przyspieszyła swoje ruchy i po chwili wydałem z siebie jęk. Odchyliłem głowę jeszcze bardziej do tyłu, poddając się orgazmowi. Leżałem tak przez chwilę, próbując się ogarnąć, a ona stanęła na podłodze i z zainteresowaniem patrzyła na mnie, a ja zauważyłem, że ostatnie kilka miesięcy mocno zmieniło się jej ciało. Jej nogi i ramiona były bardziej kształtne i muskularne niż pamiętałem. Trenowała karate i kung-fu. Po miesiacach treningu miała muskularny brzuch, który zdobił piękny długi kolczyk na pępku rodu Blacków. Jej piersi były piękne i jędrne. Na palcach miała pierścionek zaręczynowy, pierścień połączony z bransoletką i drugą bransoletkę, kobiecy pierścień rodowy rodu Blacków na drugiej ręce i kolczyki na uszach rodu Blacków a na stopach miała szpilki na wysokim obcasie. Światło księżyca iluminowała jej nagą postać i miała również piętno naznaczenia. Były to dwa koty.
- Masz dwa koty. Wiedziałem, że będziesz moja.
- Jestem taka szczęśliwa, trzeba to powiedzieć mamusi i tatusiowi! – zawołała Tracy wniebowzięta. Tracy wydawała mi się niczym bogini. Nic nie dałoby mi większej radości niż wielbienie jej do końca swoich dni. Moje oczy powiedziały jej wszystko, co chciała wiedzieć. Miłość, pragnienie i pożądanie. Kiedy promienie słońca były już widocznie, zaczęła się leniwie ubierać jakby od niechcenia. Każdy jej ruch był pełen erotyzmu, a jej seksapil był tak widoczny, że tylko się na nią gapiłem i otwierałem usta i znowu zamykałem, nie mogąc wykrztusić żadnego słowa.
- Panie Black – odezwała się Lady Black i pogroziła mi palcem.
- Ja tylko... – zacząłem.
- Ciśśśś – przyłożyła mi palec do ust, a następnie pocałowała mnie namiętnie.
- Nie zdajesz sobie sprawy, jak bardzo Cię kocham, Tracy – powiedziałem, kiedy oderwałem się od jej cudownych ust – Szlag mnie trafia, że ci idioci patrzą na siebie i chcą cię przelecieć – Na te słowa mruknęła mi mojego ucha:
- Jak zwykle byłeś nieziemski i jak zwykle mnie zadowoliłeś. A to jest najważniejsza sprawa: kocham cię, Feliks. Tak bardzo cię kocham. Mogę powiedzieć o tym samym, o tych głupich lalkach, jak trzepoczą tymi rzęsami i robią słodkie oczka do mojego mężczyzny.
- Ty mnie też bardzo zadowoliłaś – odpowiedziałem – Jak ty pięknie pachniesz.
- Ubierz się i chodź – powiedziała. Kiedy się ubrałem, wystawiła mi swój policzek i popukała w niego. Uśmiechnąłem się i pocałowałem w to miejsce. Popatrzyła na mnie i oznajmiła mi: – Wiesz, że wyglądasz seksy, Lordzie Black? A tymi głąbami się nie przejmuj, rzucę na nich zaklęcie jajcomiazgi i sobie popamiętają, gdzie raki zimują.Pojawiliśmy się Wielkiej Sali i od razu dopadła nas Daphne i stwierdziła z uśmieszkiem.
- Widzę upojną noc – uśmiechnęła się głupkowato, a Tracy zarumieniła się mocno. Daphne patrzyła na jej znamię.
- Nareszcie, wiedziałeś, co zrobić, synu – oznajmiła mama, przytulając się do Tracy i pocałowała ją w czoło. Dziewczyna westchnęła zadowolonym głosem, wtulając się w mamę jeszcze bardziej.
- Bratnie dusze – oznajmił tata na zmianie Tracy – Kochanie najwyższy chyba czas – mama puściła Tracy i odrzuciła włosy z jednego skraju szyi i machnięciem różdżki rozproszyła maskowanie. Znak zalśniły miała to samo, co Tracy. Mama uśmiechnęła się, a tata pocałował ją w znak, a mama wydała głośne westchnienie zadowolenia.
- Reg nie teraz – miała rozmarzona minę – Kochaliśmy się przed chwilą, musisz wytrzymać do wieczora.
- Mamo! – jęknąłem .
- Tracy, kochanie teraz jako Lady's Black musimy trzymać się razem – i pocałowała ją w czoło i pani Black westchnęła zadowolonym głosem, wtulając się w mamę jeszcze bardziej.
- Tak, mamusiu, musimy bo jesteśmy kobietami rodu Blacków - mruknęła tuląc się do mamy
- Dobra, wiemy, ciotka Dorcas ma teraz córkę, ale chciałbym wiedzieć tak naprawdę zostaliście parą? – spytał Ron Scorpiusa i Rose.
Pov. Scorpius.
- Dobra wiemy ciotka Dorcas ma teraz córkę, ale chciałbym wiedzieć tak naprawdę zostaliście parą? – spytał tata Ron mnie i Rose – Powiesz tatusiowi? Zmieniłeś Scorpius Fretkę? – dodał z nadzieją głosie Rose – I się wtedy zakochałaś w nim?
- RON! – warknęła mama Hermiona.
- Nie chciała się ze mną umówić, więc musiałem coś zrobić – stwierdziłem. Rose się zarumieniła.
- Byłeś taki cudowny – powiedziała rozmarzona Rose – To znaczy... wszyscy byliście – dodała do brata, Fineasa, Albusa i Patricka.
- Co takiego zrobiliście, Scorpiusie? – spytała mama Astoria.
- Nie dała mi wyboru, więc musiałem wyciągnąć bardzo ciężkie działa – oznajmiłem wyszczerzem.
Retrospekcja
Pov. Albus.
Dzisiaj były urodziny Rose i mieliśmy jej zrobić niespodziankę. Będzie cała nasza rodzinka, a chłopaki zaśpiewają jej romantyczną piosenkę, bo dziewczyny takie rzeczy lubią, a Scorpius się zakochał w Rose po uszy i ciągle tylko wzdycha i patrzy na nią, jak na jakiś cud świata i zrobi dla niej wszystko, żeby została jego dziewczyną.
- Zostaw mnie, Scorpius. Nie umówię się z tobą! Traktuje cię, jak przyjaciela! – warknęła na Scorpiusa Rose. Chłopak już któryś raz próbuje ją poderwać, a ona nie chce, ale Alicja, żona Freda ma oczy i będzie świetnym psychologiem, bo widzi, że Rose podkochuje się w Scorpiusie, tylko boi się do tego przyznać. Blondyn popatrzył się na mnie z proszącą miną.
- Okej już się robi – oznajmiłem mu – Rose zaczekaj! – zawołałem do swojej kuzynki.
- Nie umowie się ze Scorpiusem Al, bo to jest mój przyjaciel!
- Wiem, wiem, mówiłaś to z kilkadziesiąt razy – odezwałem się – ale muszę coś ci coś pokazać w Wielkiej Sali.
- Al, co ty kombinujesz? – popatrzyła na mnie na wymownie.
- Ja coś kombinuje? Nic nie kombinuje! – i udałem głupka – Ja chce ci coś tylko coś pokazać, Rose.
- No dobra – rzekła moja kuzynka.
Pov. Rose.
Wróciliśmy do Wielkiej Sali. Zobaczyłam kurtynę.
- Al, co to jest? – spytałam, a on zrobił minę niewiniątka – Dobra idę skąd! – i miałam łzy w oczach, że nikt nie pamiętał o moich urodzinach i nikt nie złożył mi nawet głupich życzeń, więc odwróciłam się z gracją i wdziękiem. Widziałam kątem oka, że kretyni już się ślinią na mój widok. Miałam na sobie bluzkę na jedno ramię, kurtkę, spodnie i szpilki na wysokim obcasie, które jakby oplatały moją skórę. Ubrania i buty zachowywały się jak druga skóra.
- Rose Weasley! – zawołał znajomy głos odwróciłam się z gracją i wdziękiem w stronę kurtyny i zobaczyłam na scenie Scorpiusa. Miał na sobie bass, Patrick siedział na perkusji, Frank i Fineas mieli gitary elektryczne, a mój brat keyboard.
- Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin, Rose! – zawołał Scorpius
- Pamiętacie? – spytałam w szoku.
- Oczywiście, kochaniutka, że pamiętamy – odparła Amelia – a co myślałaś, że nie? – zachichotała z innymi dziewczynami, które były podobnie ubrane, jak ja. Jedne miały spódnice albo spodnie, bluzki i koszule inne miały sukienki, ale wszystkie miałyśmy szpilki na wysokim obcasie. Po prostu kochamy te buty. Niektóre miały też znaki zaznaczenia i biżuterię rodu męża. Zarumieniłam się i zaczęli występ. Kiedy zaczęli grać, i do tego Scorpius śpiewał, opadła mi szczęka tak samo jak innym.
- Awwwwww! – zawołały dziewczyny i kobiety wzruszone, co zagrali.
Oto jestem – to ja
Nie ma innego miejsca na Ziemi, gdzie chciałbym być
Oto jestem – to tylko ja i Ty
I dzisiaj w nocy sprawimy, że nasze sny staną się prawdą
- Awwwwww! – Frank śpiewał chórki.
To nowy świat – to nowy początek
Żyje wraz z biciem – młodych serc
To nowy dzień – to nowy plan
Czekałem na ciebie
Oto jestem
Zaczęłam się rumienić. Zrobiło mi się dziwnie gorąco. Dziewczyny cichotały, więc zarumieniłam się jeszcze bardziej.
Oto jesteśmy – właśnie zaczęliśmy
I po tym wszystkim – nasz czas nadszedł
Tak, oto jesteśmy – wciąż silniejsi
Właśnie tu, w miejscu, do którego należymy
- Oni są boscy! – krzyknęły idiotki – Zwłaszcza Scorpius! Pięknie śpiewa i gra!
- Zaraz mnie szlag trafi! – zawołałam wściekła – Wara od mojego Scorpiusa! – warknęłam na nie.
- Słyszeliście to, prawda? Powiedziała "wara od mojego Scorpiusa"! - krzyknęła Roxanna do dziewcząt i wszystkie zachichotały.
- Scorpius nie jest twój, Rose! – odparowały idiotki, a moje kuzynki i przyjaciółki zachichotały ponowne.
To nowy świat – to nowy początek
Żyje wraz z biciem – młodych serc
To nowy dzień – to nowy plan
Czekałem na ciebie
Oto jestem
Oto jestem
Oto jestem
Patrzyłam na te idiotki z mordem w oczach.
- Rose czyżbyś była zazdrosna o Scorpiusa? – spytała słodko Amelia.
- I dlaczego się tak denerwujesz? Przecież to jest tylko twój przyjaciel – dodała ociekająca słodyczą Lucy.
- Ja... Och, zamknijcie się! – warknęłam, rumieniąc się obficie, a Frank wywijał na gitarze elektrycznej.
- To jest mój braciszek! – krzyczała Alicja.
- I mój! – wołały Iola, Amelia i Cedrella.
- Fineas będzie mój! – palnęła jedna.
- ON JEST MÓJ! – ryknęła Barbara, wściekle patrząc na nią groźnie – Moja mamusia dała mi tą biżuterie rodu Blacków, która nie mogę zdjąć i sama należy do szlachetnego rodu Blacków i powiedziała mi, że jestem jej córeczką i żebym nazywała ją mamusią, a jej męża tatusiem i tak ich nazywam, bo teraz są to moi rodzice . I jeśli dowiem się, że podrywacie Fineasa, to nie chce być w naszych skórach, zrozumiało? – warknęła do wszystkich dziewczyn.
Koniec Retrospekcji
Daphne przytuliła Barbarę do swojej piersi i mruknęła.
- Bardzo dobrze zrobiłaś, córeczko.
- Mamusia – odparła i wtuliła się w lady Black, a ona pocałowała ją w czoło. Barbara westchnęła zadowolonym głosem, wtulając się w panią Black jeszcze bardziej.
- Wiem, że tylko ty jesteś odpowiednią osobą, jako żona Fineasa i następna Lady Black Bar. I mamy tego dowód – i wskazała na piętno zaznaczenia, które miała Barbara – i do tego bratnie dusze – i tuliła ją dalej.
- Kocham Cię mamusiu – oznajmiła do jej klatki piersiowej.
- Ja Ciebie też kocham, słoneczko – rzekła ciotka Daphne.
Retrospekcja
- Frankie! – piszczały najmłodsze dziewczyny – Kocham cię! Umów się ze mną!! – a ten uśmiechnął się szeroko do dziewcząt, że Lily mocno prychnęła.
- James, Lily jest zazdrosna o Franka! – zachichotała Olivia – To jest takie słodkie!
- Słodkie! – prychnął – Lily to jeszcze dziecko!
- Nie jestem żadnym dzieckiem mam 13 lat! – warknęła na brata rudowłosa na
Scorpiusa, Hugona i Franka
Oto jestem – to ja
Nie ma innego miejsca na Ziemi, gdzie chciałbym być
Oto jestem – to tylko ja i Ty
I dzisiaj w nocy sprawimy, że nasze sny staną się prawdą
- Brawo chłopaki! – krzyknęli kuzyni i przyjaciele, a ta patrzyła na nich, a zwłaszcza na Scorpiusa z rozmarzoną miną i wzrokiem. 'Merlinie, jaki on jest seksy, a jego klata jest taka umięśniona! Poproszę go, żeby dla mnie zdjął koszule, żebym mogła zobaczyć Boga'. Pomyślała rozmarzona. 'Poza tym, jak gra na tym basie i śpiewa wydaje mi się, że jest jeszcze bardziej seksowny i jego blond włosy, które były długie, ale z niego jest ciacho.... Stóp! To jest mój przyjaciel! Co się ze mną dzieje?!'
To nowy świat – to nowy początek
Żyje wraz z biciem – młodych serc
To nowy dzień – to nowy plan
Czekałem na Ciebie
Oto jestem
Oto jestem – tuż obok Ciebie
I nagle świat jest całkiem nowy
Oto jestem – tu pozostanę
Teraz już nic nie stoi nam na drodze
Oto jestem – to ja
- Patrick – krzyczała wniebowzięta Lucy – Jesteś dla mnie najprzystojniejszy i najbardziej seksownym muzykiem!!!
Oto ja – jestem tu
Zawołał mnie ten świat, zaufam mu
Oto ja – nabieram sił
W tym miejscu, gdzie wiem, że będę żył
To świat nowy – to początek
Trzeba żyć i próbować snuć ten wątek
To mój pierwszy dzień na ziemi, która
Czeka na mnie
Oto ja
- Hugo jesteś ekstra! - zawołała Emilly. 'Miała rację, mój brat był świetny!'
- Hugo! – krzyczały dziewczyny – Kocham cię!!! – a ten uśmiechnął się szeroko do tych dziewczyn. Emilly prychnęła głośno.
- Huguś ma mądrą wielbicielkę!!! – zaśmiali się Lorcas i Lysander, a Emilly spaliła buraka. Dziewczyny zachichotały, w tym ja to. Wiedziałam, że Emilly się w nim zadurzyła i się podkochuje się w nim. Ja nie wiem, co ona widzi w moim bracie, ale cóż, miłość nie wybiera.
Koniec Retrospekcji
- Ej!! – krzyknął Hugo – Widzisz zajebistego gościa!!! – warknął na mnie Hugo, a Emilly się wtuliła i westchnęła zadowolonym głosem, wtulając się w mojego brata jeszcze bardziej. Popatrzyła na niego z iskierkami miłości, a on na nią i pocałowali się.
Retrospekcja
Oto świat nowy – to początek
Trzeba żyć i próbować snuć ten wątek
To mój pierwszy dzień na ziemi, która
Czeka na mnie
Oto ja
Oto jestem
Oto jestem
I skończyli grać
Dziewczyny piszczały zachwycone, chłopaki patrzyli na nich morderczym wzrokiem, bo byli zazdrośni
- Spokojnie, dziewczyny, nie wszystkie naraz – powiedział Frank, uśmiechając się szeroko
- Frank zamknij się! – warknęła Lily wściekła.
- Ktoś tu jest zazdrosny! – zawołał niewinnie Frank.
- Nie jestem o ciebie zazdrosna. Też mi coś! Ja o ciebie zazdrosna? Nigdy! – odparowała Lily, a ja wiedziałam, że moja kuzyneczka, zadurzyła się w synu wujka Neville'a i się podkochuje w nim, tak samo, jak reszta dziewcząt wiedziała, co ja.
Koniec Retrospekcji
- Tak naprawdę byłam cholerne o niego zazdrosna – rzekła Lily z rumieńcem na twarzy.
- Ty moja zazdrośnico – powiedział Frank i pocałował ją w znak, a Lily wydała głośne westchnienie zadowolenia i wtuliła się w niego bardzo.
- Będziemy się kochać? – spytała Lily, patrząc na Franka z iskierkami miłości.
- Jasne lady Longbottom, to nasz obowiązek – odparł Frank. Widząc, jak Albus i James krzywili się, więc w nagrodę go namiętnie pocałowała
Retrospekcja
Ja za to teraz miałam inne sprawy na głowie. Patrzyłam na Scorpiusa z rumieńcem na twarzy. Podszedł do mnie, a ja nie mogłam wydusić słowa.
- Jeszcze raz wszystkiego najlepszego z okazji urodzin, Rose – oznajmił swoim głębokim głosem
- Scorpius!! – zapiszczały te idiotki – Mogę być twoją dziewczyną?!
- NIE!!! – ryknęłam na nie, że aż te podskoczyły – I spadać, bo rozmawiamy!!
- Dlaczego nie? – spytał zdziwiony – przecież traktujesz mnie TYLKO, jak przyjaciela i co w ogóle cię obchodzi czy będę miał dziewczynę, czy nie?
- Najwyraźniej mnie obchodzi, Scorpius! – krzyknęłam na niego ze łzami w oczach.
- Bo?
- BO TAK!! – ryknęłam tupiąc wysokim obcasem.
- Spokojnie, oddychaj – i mnie przytulił, a ja westchnęłam zadowolonym głosem, wtulając się w niego jeszcze bardziej. Czułam się taka bezpieczna i kochana w jego ramionach.
- Zaraz zwariuje! – zawołałam, trzymając się za głowę wyrywając włosy
- Rose wszystko będzie dobrze. Co się dzieje? – spytał swoim seksy głosem.
- Nie! Nie będzie dobrze!
- I czego tak się denerwujesz?
- Bo nie mogę znieść tego, że mógłbyś mieć dziewczynę! – zawołałam nagle.
- Ale dlaczego? – spytał.
- Scorpius, bo się w tobie zakochałam po uszy! Dlatego i jestem mega o ciebie zazdrosna! – wypaliłam.
- Co...? Jak...? – zaczął, a ja nie wiele myśląc, pocałowałam go namiętne w usta. Jego usta były cudowne. Westchnęłam zadowolonym głosem, a on oddał z taką mocą i kiedy się od niego oderwałam, wyrwało się wszystkim.
- WOW! – krzyknęliśmy. Wszyscy byli w szoku. Był to cudowny pocałunek. Ja miałam motylki w brzuchu i się do niego wtuliłam. Scorpius uśmiechnął się do mnie z taką miłością i pocałował mnie w czoło, odgarniając moje rude włosy, mimo że miałam szpilki na wysokim obcasie, byłam od niego niższa, a kiedy mnie pocałował, westchnęłam zadowolonym głosem, wtulając się w blondyna jeszcze bardziej, a on mnie tulił.
- Kocham cię, Rose – mruknął mi do ucha, a ja oddychałam już głęboko.
- Awwwwww! - zawołały przyjaciółki i kuzynki.
- Czy możecie przestań się miziać? – usłyszeliśmy głos Huga.
- Nie – powiedzieliśmy.
- Rosie umówisz się ze mną? – spytał Scorpius i popatrzył mi w oczy i pomiział mnie kciukiem po policzku.
- Tak – odezwałam się całując go w policzek.
- A zostaniesz moją dziewczyną, Rosie?
- Tak, zostanę – oznajmiłam i pocałowałam go w usta.
- Kochasz mnie?
- Nawet nie wiesz, jak bardzo cię kocham – rzekłam i popatrzyłam na niego z iskierkami – i dziękuję
- Za co? – spytał zdziwiony
- Że się nie poddałeś i uświadomiłeś mi, że też jestem w tobie zakochana, Scor – stwierdziłam i wtuliłam się blondyna – I bardzo mocno cię kocham.
- A podziękujesz swojemu ukochanemu braciszkowi i jego ekipie, że udało mi się panią prefekt poderwać na muzykę? – spytał Hugo rozbawiony wtracjąc się do naszej rozmowy.
- Tak – odpowiedział Frank.
- I dzięki temu kochasz swojego braciszka za ten zajebisty pomysł?
- Tak – stwierdził Frank. Większość ludzi parsknęła śmiechem.
- Czyli jesteśmy zajebiści? – spytał Fineas.
- Tak – zgodzili się Hugo, Frank i Patrick
- Czy jesteśmy przystojni?
- Tak.
- Czy jesteśmy seksowni?
- Tak.
- Czy robimy spektakl muzyczny, że laski piszczą z zachwytu z naszej gry?
- Tak.
- Czy głąby są zazdrośni, że mamy taki talent?
- Tak.
- Czy możecie się wreszcie zamknąć!? – spytałam poirytowana.
- Nie! – zawołali Frank, Hugo, Fineas i Patrick, a Wielka Sala parsknęła śmiechem.
- Rose popatrz tam – powiedział Scorpius i wskazał palcem. Zobaczyłam całą moją rodzinę.
- Mamusia! Tatuś! – zawołałam, kiedy podbiegłam go ich – Babcie! Dziadziusie!
- Wszystkiego najlepszego Rose! - zawołała mama i przytuliła mnie do siebie i pocałowała mnie czoło, a ja wesnelam zadowolonym głosem wtulając się w mamę, jeszcze bardziej każdy nawet najmniejszy ruch czy gest był wykonywany z niezwykłą gracją i wdziękiem miała na sobie ubranie idealnie podkreślają jej wysportowana sylwetka bluzkę na jedno ramię gdzie na szyi miała piętno naznaczenia kurkę spódnice podkreślała jej długie wysportowane nogi a ta stopach miała tym razem szpilki na wysokim obcasie i miała na sobie biżuterie rodu Weasley
- Moja wnusia ma już 16 lat! - krzyknęły babcie które dopadły mnie i przytuliły mnie do siebie i pocałowały też były doskonale ubrane idealna dopasowana suknie kurkę i szpilki na wysokich obcasach
- Nie jestem mała! Mam 16 lat i jestem prefektem! – powiedziałam – ale twoją córeczką tatusia będę zawsze – moi kuzyni Fred i George pożyczyli ode mnie i od drugiego perfekta odznakę perfekta. Przypięli sobie do piersi i wypinali pierś.
- Przepraszam, jestem prefektem! – zadrwili Fred i George, naśladując głos wujka Percy'ego i wypieli dumnie pierś. Wujek Percy spalił buraka, a jego bracia i przyjaciele parsknęli głośnym śmiechem, tak samo, jak moi kuzyni i wujkowie byli umięśnieni i mieli brodę.
- Czy wy zawsze musicie się nabijać z Percy'ego, że był prefektem! – warknęły na synów ciocie Nicole i Angelina. Stukały wysokimi obcasami i każdy najmniejszy ruch był wykonywany z niezwykłą gracją i wdziękiem.
- Tak! – krzyknęli Fred i George.
- Pożyczę sobie – oznajmił James – i wziął od Louisa odznakę perfekta naczelnego, przypiął sobie i zaczął naśladować głos wujka Percy'ego – Przepuście mnie! Odsuńcie się! Przepraszam, jestem prefektem naczelnym!! – warczał James głosem Percy'ego, bo również nie mógł się powstrzymać, żeby nie zadrwić z wujka Percy'ego. Wypinał dumnie pierś. Wujek Percy jeszcze bardziej zrobił się czerwony.
- James!! - krzyknęła ciocia Ginny trochę zła i trochę rozbawiona. Wujkowie i dziadkowie nie wytrzymali i wybuchli głośnym śmiechem, tak samo, jak moi kuzyni, bo świetnie naśladował głos Percy'ego.
- Moja krew! – zawołali wujkowie Fred i George ze śmiechu.
- Dobra, Ron, odejdź od mojej Rose – powiedział wujek Harry. Stanął przed tatą i oznajmił – bo teraz przytula ją jej ulubiony wujek i ojciec chrzestny, wujek Harry – mój tata nie był zadowolony sytuacją, a wujek wyszczerzyl się do niego szeroko i mnie przytulił.
- Ale z ciebie jest duża pannica Rose. Kiedy to minęło? Pamiętam, jak dzisiaj Hermiona i Ron poprosili mnie, żebym został twoim ojcem chrzestnym.
- No 16 lat minęło, wujek.
- Kiedy to minęło...? – mruknął wujek Harry.
- A teraz przytula twoja ulubiona ciocia i twoja matka chrzestna, skarbie – oznajmiła ciocia Ginny, podchodząc do mnie z niezwykłą gracją i wdziękiem. Jak mama i ciocie Angelina i Nicole wykonywała każdy mały gest z niezwykłą gracją i wdziękiem. Stanęła przed wujkiem i odrzuciła swoje długie rudowłose włosy, że uderzyła wujka w twarz swoimi włosami.
- Ej! – jęknął wujek Harry, a rudowłosa mnie przytuliła, a następnie kolejne ciocie i kuzynki, które ukończyły Hogwart, przytuliły mnie, Miały na sobie ubranie idealnie podkreślające ich wysportowane sylwetki, bo każda chodzi na fitness i na siłownię. Miały bluzkę na jedno ramię albo hiszpankę. Widziałam, że na szyi miały piętno naznaczenia, kurkę, spódnicę albo spodnie. Podkreślały one ich długie wysportowane nogi, a na stopach miały szpilki na wysokim obcasie. Posiadały też bizuterię rodu swojego męża i każdy ich krok i najmniejszy ruch był wykonywany z niezwykłą gracją i wdziękiem. Widziałam, że moi koledzy zaczęli się ślinić na widok moich ciotek, mamy i kuzynek, bo wszystkie chodziły cały czas w butach na wysokich obcasach, mówiąc, że nie mogą ich zdjąć, bo połączyły się z ich stopami i argumentowały też, że jako Lady ma obowiązek chodzenia w butach na wysokim obcasie nawet po domu i byc seksownie ubrana . Zmieniały tylko jakie buty chcą mieć, my też tak robiłyśmy i robimy dalej robimy a kobiety to widziały i cukierkowym głosem wypaliły
- wiecie Jestem Lady /Madame i moim obowiązkiem jako Lady /Madame jest chodzić w butach na wysokim obcasie najczęściej chodzę w szpilkach na wysokim obcasie cały czas i muszę chodzić w takim butach po domu bo połączyły się z moimi stopami co bardzo ale to bardzo podnieca mojego MĘŻA - akcentujac słowo męża - i nie mogę ich zdjąć więc muszę w nich chodzić cały czas a i zawsze muszę być też seksownie ubrana bo wymaga odemnie etykieta jak byc prawdziwą Lady /Madame - mówiły to takim uśmiechem na twarzy
- Więc wara od mojej żony albo nie ręczę za siebie! - warkneli wujkowie kuzyni tatuś i dziadkowie
- Uwielbiam kiedy jesteś o mnie taki zazdrosny - oznajmily kobiety całując ich namiętne w usta
- Mamusia! – usłyszałam głosy dziewcząt które były związku , kiedy zobaczyły mamę swojego męża i podbiegły do ich gracją i wdziękiem najszybciej jak tylko można i wtuliły się mnie .
- Moja córeczka, ta biżuteria idealne do ciebie pasuje obcisne ubrania które podkreślają twoja figure i kobiece kształty i chodzi w szpilkach na wysokim obcasie cały czas i ma znamię na szyi – powiedziały szczęśliwe teściowe dziewcząt do stylizacji które miały dziewczyny .- i mówi to mnie mamusia
- Mamusiu jako Lady królewskiego i starożytnego rodu muszę wyglądać czadowo i seksownie. Uwielbiam ten ZNAK której mam na szyi - i kiedy przejechały po znaku wesnely zadowolonym głosem - i jeśli chodzi o biżuterie bardzo sie cieszę , że nie mogę jej ZDJĄĆ i MUSZĘ CHODZIĆ w tej biżuterii CAŁY CZAS, mamusiu i muszę zwracać się do mamusi "MAMUSIA" , a do tatusia "TATUŚ" bo mamusia mi tak KAZAŁA, kiedy dałaś mi tę biżuterię, a ja jestem grzeczną dziewczynką i słucham się MOICH rodziców. Bo za tym nie wyobrażam sobie mówić do mamusi i tatusia po imieniu ja zawsze będę mówiła do rodziców mojego męża tylko "MAMUSIA " i "TATUŚ " - powiedziały mocą stali - Jako Lady królewskiego i starożytnego rodu muszę też mieć buty na wysokim obcasie i cały czas w nich chodzić gracją i wdziękiem – mówiły szczęśliwe i przytuliły się kobiet które po naznaczeniu uważały je za swoje matki , a późnej uśmiechnęły się szeroko do wszystkich dziewczyn, tuląc się do kobiet . Ciocie tuliły je wzruszone , a ta inne miały wściekłe miny, bo chciały poderwać chłopaków , a dziewczyny mówiły to z premedytacją, bo chciały je wkurzyć,
- Grzeczna dziewczynka – mruknęły wszystkie ciotki szczęśliwym głosem tuląc je do swojej piersi że wypełniała swoje obowiązki – Mamusia też cię bardzo mocno kocha i mamusia uwielbia kiedy mówisz do mnie tylko "mamusia" – dodały wzruszone .
- Bo to jest mój obowiązek mamuś i kocham Cię mamusiu - oznajmiły zadowolone dziewczyny tuląc sie do ich
- Tatuś też Cie kocha i też uwielbia kiedy moja córeczka mówi do mnie tylko "tatuś" bo jesteś moją córeczką tatusia kochanie - rzekli wujkowie zachwyceni do dziewczyn ze każda mówi do swojego taty "tatuś" i każda dziewczyna wtuliła się w moich wujków do piersi
- Bo jestem twoja córeczką tatusia tatusiu i kocham Cię tatusiu - rzekły zadowolone dziewczyny tuląc sie do ich
- Przestańcie się ślinić! – warknęli ich synowie. Ich mężowie zaczęli warczeć, bo byli o swoją żonę niezwykle zazdrośni, a one patrzyły na swojego męża z iskierkami miłości.
- Uwielbiam, kiedy jesteś o mnie zazdrosny – i wszystkie miały iskierki w oczach. Wszyscy wujkowie mnie poprzytulali.
- Ale laski! Jedna piękniejsza od drugiej! – palnęli.
- Nie umawiam się z uczniami i kolegami moich dzieci – powiedziały mama i ciotki i odrzuciły teatralne włosy do tyłu, ale tym razem wujek Harry się odsunął.
- Nie umawiam się z dzieciakami – dodały Victoire, Domique i Molly II.
- Proszę, proszę, kogo ja tu widzę. Draco Malfoy – mruknął tatuś, który pojawił się z żoną Astorią Malfoy. Była to piękna kobieta o ciemnych włosach. Miała na sobie obcisła spódnice, bluzkę na jedno ramię, gdzie widziałem piętno naznaczenia, kurtkę które idealne były dopasowane do niej pięknej figury podkreslaly jej kobiece kształty miała biżuterie rodem Malfoy i szpilki na wysokim obcasie. Podeszła do nas z gracją i wdziękiem. Też chodziła w butach na wysokich obcasach cały czas, jak mama ciocie, babcie i kuzynki, bo zawsze kiedy byłam u Scorpiusa w domu zawsze była seksowne ubrana bo jak stwierdziła z uśmiechem na twarzy, że jako Lady ma obowiązek być ubrana seksowne i chodzić tylko butach na wysokim obcasie nawet po domu raz usłyszałam od niej tak "Jestem Lady Malfoy skarbie i moim obowiązkiem jako Lady jest chodzić w butach na wysokim obcasie najczęściej chodzę w szpilkach na wysokim obcasie cały czas i muszę chodzić w takim butach po domu bo połączyły się z moimi stopami co bardzo ale to bardzo podnieca mojego Dracusia - i nie mogę ich zdjąć więc muszę w nich chodzić cały czas a i zawsze muszę być też seksownie ubrana bo wymaga odemnie etykieta jak byc prawdziwą Lady" jej mamusia Narcyza Malfoy też tak chodzi i usłyszałam od Narcyzy Malfoy takie podobne słowa i Astoria za każdym razem kiedy mnie witała całowała mnie po czole a ja za każdym razem wzdychałam zadowolonym głosem wtulając się w Lady Malfoy jeszcze bardziej . To samo robiła Narcyza względem Astorii tes całowała ja po czole i tez wzdychała zadowolonym głosem wtulając się w kobietę jeszcze bardziej dodając "mamusiu kocham Cie" a ona zawsze odpowiadała miłością wypisywania na twarzy "mamusia też Cie kocha córeczko i zawsze będę Cię kochać bo jesteś moją ukochaną córeczką " tuląc ja do swojej piersi. Mamusia i pani Malfoy przytuliły się do siebie, a później zrobiła to samo z moimi ciotkami.
- Rose masz już 16 lat, tak? – i przytuliła mnie do swojej piersi. Każdy jej ruch był wykonywany z gracją i wdziękiem, a ja westchnęłam zadowolonym głosem, wtulając się w Astorię, kiedy złożyła mi pocałunek na czole.
- Tak, pani... to znaczy się... mamu... Astorio! – krzyknęłam w końcu, bo nie lubiła, jak zwracam się do niej na pani. Traktuje mnie, jak własną córkę, której nigdy nie miała. Pierwszy raz się skrzywiłam, kiedy powiedziałam do niej Astoria, a chciałam powiedzieć do niej mamusiu, ale w ostatni momencie się ogarnęłam i powiedziałam do niej Astoria, a mam taką nadzieję, że będę musiała do niej mówić mamusia albo mamuś.
- Rose – rzekła pani Malfoy – PANIĄ Malfoy jestem dla większości urzędników z ministerstwa i banku Gringotta, bo większości są kretynami i jestem z nimi na oficjalnych relakcjach i ich obowiązkiem jest mówić mi per LADY Malfoy albo PANI Malfoy, albo MADAME Malfoy i proszę PANI, a nie ty, skarbie – patrzyła na mnie z uśmiechem – Na szczęście i mam swojego obrońcę Dracusia, i moją mamusie Narcyze który wbijają im rozum do głowy i wiedzą, jak mają się do mnie odzywać i do mojej mamusi odzywać – i wtuliła się w Dracona i westchnęła zadowolonym głosem.
- Wiesz, As mam to samo zdanie, co powiedziałaś na temat zwracania i również większość urzędnikom i goblinom każę się zwracać oficjalnie, czyli per proszę PANI i PANI albo MADAME, albo LADY i moje nazwisko. I niestety muszę z nimi przebywać. Do tego jeszcze się śliną,a o hujka! – skrzywiły się ciocie i mamusia na samą myśl – Mam szczęście, że też mam swojego obrońcę i też wbija im rozum do głowy i też wiedzą, jak mają się do mnie odzywać – i wtuliły się w swojego męża i westchnęły zadowolonym głosem.
- Chcieliście mam coś powiedzieć? – spytał Draco, patrząc się na nas, a zauważając, że trzymaliśmy się za ręce.
- No ja i Rose jesteśmy razem – oznajmił dumnie Scorpius – Poderwałem ją na muzyka – Hugo, Patrick, Fineas, Albus i Frank kaszleli – To znaczy, oni mi pomogli poderwać Rose na muzyka. Dzięki chłopaki.
- Byłeś świetny, synku – oznajmiły nasze matki.
- Wiemy. Dziewczyny, aż piszczały z naszej gry!
- Scorpius nie wiedziałam, że masz taki wspaniały głos – powiedziała pani Malfoy i przytuliła syna.
- Mamo, nie przy ludziach! – jęknął Scorpius.
- Czyli jesteśmy zajebiści? – pytał Fineas.
- Tak! – zgodzili się Hugo, Frank i Patrick.
- Czy jesteśmy przystojni?
- Tak!
- Czy jesteśmy seksowni?
- Tak!
- Czy robimy spektakl muzyczny, że laski piszczą z zachwytu z naszej gry?
- Tak!
- Czy głąby są zazdrośni, że mamy taki talent?
- Tak!
- Czy możecie się wreszcie zamknąć!? – spytałam poirytowana – Wiemy, że jesteście zajebi, wszyscy o tym wiedzą!! – na co nasi rodzice i rodzina parsknęli śmiechem.
- Siostruś, po co te nerwy? Masz swojego księcia z bajki – stwierdził Hugo.
- Ja dopilnuję, żeby Rose została Lady Malfoy – rzekł dumnym Scorpius, a ja zarumieniłam się bardziej.
- Rose, poczekaj, czy naprawdę chcesz mieć za teścia Fretkę?
- Właśnie. Poczekaj Scorpius, czy ty naprawdę chcesz mieć za teścia Wiewióra? – rzekł pan Malfoy.
- Draco/Ron! – skarciły ich obu nasze matki.
- Kocham go i zawsze go kochałam. Teraz sobie to uświadomiłam, bo jest taki męski, czuły, idealny pod każdym względem i inteligentny. Chce być Łamaczem Klątw, jak wujek Bill i Louis! – warknęłam na nich – I wyjdę za niego nawet jeśli miałabym z nim uciec na koniec świata!! – Scorpius popatrzył na mnie iskierkami miłości.
- Nie widzisz, że oni są sobie przeznaczeni i w sobie zakochani! – zawołały nasze mamusie – jeśli będziesz dalej ich namawiał na zerwanie, to nie będę się do ciebie odzywała i nie będziemy się nigdy więcej kochać!
- Ale, kochanie!
- Żadne "kochanie"!
- No niech ci już będzie – a później wyszeptali naszym mamom coś do ucha, a te spaliły buraka.
- Ale jesteś niegrzecznym chłopczykiem – i patrzyły na Draco i tatę z taką miłością.
Koniec retrospekcji
- Czy wy zawsze... – zaczęli Scorpius i Hugo.
- Nasi rodzice są w sobie bardzo zakochani. Bardzo się cieszę, że nasi ojcowie wybrali nasze mamy, bo nie wyobrażam sobie, żeby Lavender i Pansy byli panią Malfoy i panią Weasley! – warknęłam na brata i męża.
- Właśnie, Rose. Ona ma rację. Nie wyobrażam sobie mieć za mamę Lavender – dodała do Huga. Lavender i Pansy patrzyły wściekle na moje mamy, bo moja biologiczna mama zabrała Lavender mojego tatę, a Pansy patrzyła z mordem w oczach na moją teściowa, bo zabrała jej mojego teścia, oraz na mnie i Emilly, które wtuliliśmy.
Retrospekcja
- Mamo! – zawołali Scorpius i Hugo – Nie chcę widzieć! Nie chce wiedzieć! La, la, la, la!!
- Więc jesteście razem? – spytała Astoria z nadzieją po chwili, kiedy się uspokoili.
- Tak – odpowiedzieliśmy.
- Pewnie chcecie wziąć ślub?
- Tak, mamo. Będzie się nazywała Lady Rose Malfoy. Jak to pięknie brzmi! – rozmarzył się Scorpius.
- Dobrze, więc mam z tobą to pogadania Rose.
- Ze mną? – A głos miałam podniecony i patrzyłam na nią z nadzieją ze będę musiała nazywać ją mamusią
- Tak, z tobą – oznajmiła kobieta i przytuliła mnie mocno do swojej piersi. Odgarnęła moje rudowłose włosy z czoła i złożyła mi na czole bardzo czuły pocałunek. Ja westchnęłam zadowolonym głosem, wtulając się w panią Malfoy jeszcze bardziej – Więc od teraz twoim obowiązkiem jest mówić do mnie tylko "mamusia" albo "mamuś" , a do Draco tylko mówisz "tatuś" , albo "tatusiu" . Twoim kolejnym obowiązkiem córeczko jest taki że ubierasz się tylko elegancko i seksownie żeby ubrania podkreskaly twoja figurę i kobiece kształty i chodzisz tylko butach na wysokim obcasie gracja i wdziękiem cały czas bo w domu wszędzie bo tak chodzimy kochanie. Czy wyraziłam się jasno i wyraźnie, Rose? – jej głos był nieznoszący sprzeciwu.
- Tak, mamusiu! Kocham Cię mamusiu – westchnęłam zadowolonym głosem, wtulając się w mamusię jeszcze bardziej – Będę tak do mamusi mówić i teraz nie wyobrażam sobie mówić do mamusi inaczej. I wiesz, mamuś pierwszy raz się krzywiłam, kiedy powiedziałam do mamusi po imieniu i bardzo się cieszę, że więcej razy nie będę musiała tego robić – miałam uśmiech na twarzy, kiedy moja mamusia mnie tuliła do swojej piersi. - i będę ubierała się elegancko i seksownie w obcisłych ubraniach podkreślające moja figure i kobiece kształty i chodziła tylko szpilkach na wysokim obcasie gracja i wdziękiem po domu i wszędzie
- Cudownie to słyszeć córeczko tak bardzo Cię kocham i kocham Cię odkąd Cie poznałam kochanie – mruknęła mi do ucha, a głos miała zachwycony. Pocałowała mnie w czoło, a ja westchnęłam zadowolonym głosem. Miałam uśmiech na twarzy, kiedy przytuliłam się do jej piersi, a ona mnie tuliła. Było mi bardzo dobrze, kiedy pani Malfoy mnie tuliła – i bardzo dobrze, bo ja do mamusi Dracona też tak mówię i nie wyobrażam sobie inaczej – mruknęła moja nowa mama zachwycona że ma obowiązek mówić do babci Narcyzy "mamusia" .
- Masz rację Astorio. Jako Lady Malfoy obowiązuje się etykieta dobrego zachowana, a moje serduszko przy okazji się raduje, kiedy mówisz mi per "mamusia" albo per "mamuś", kochanie – usłyszałam kobiecy głos, kiedy mama tuliła mnie to swojej piersi, bo było to cudowne uczucie. Z trudem, kiedy się oderwałam od niej i zobaczyłam Narcyzę Malfoy. Była niezwykle piękną kobietą, mimo swego wieku. Chodziła w szpilkach na wysokim obcasie z niezwykłą gracją i wdziękiem. Miała na sobie obcisłą suknię podkreślającą jej kobiece kształty i kurtkę. Podeszła do nas i uśmiechnęła się do nas czule, a mnie mocno przytuliła.
- Babcia Cyzia cię bardzo mocno kocha, kochanie – i złożyła mi pocałunek w czoło, a ja przytuliłam się do niej mocniej i westchnęłam zadowolonym głosem.
- Kocham cię, babciu!
- To mój obowiązek, jako lady Malfoy, mamuś. Po drugie: Kiedy Draco mnie naznaczył, jesteś teraz moją mamusią, a ja twoją córeczką – powiedziała z mocą stali – A po trzecie: Bardzo mocno cię kocham, mamusiu i nie wyobrażam sobie mówić do mamusi po imieniu.
- Ja ciebie też kocham bardzo mocno, słoneczko. I bardzo dobrze, bo uwielbiam, kiedy mówisz mi per "mamusia", słoneczko.
- Mamo, gdzie masz męża?
- Leży i jęczy z bólu – i machnęła ręką, jakby nic się nie stało i dalej mnie przytulała.
- Dlaczego? – spytał tatuś Draco.
- Bo on obraził moją córeczkę, Draco, a twoją żonę i lady Malfoy! – zawołała wściekła i tupnęła wysokim obcasem w podłogę – Moją córeczkę! – i puściła mnie. Przytuliła Astorię do siebie i pocałowała ją w czoło, wyrażając matczyne uczucia, jakie do niej żywiła. Mama westchnęła zadowolonym głosem, wtulając się w blondynkę jeszcze bardziej – i wiesz, co powiedział? Że Astoria nie jest godna nazwiska Malfoy! I że jest smarkula! I nie traktuje go z szacunkiem! I nigdy nie będzie Lady Malfoy! Więc mnie poniosło i przywaliłam mu obcasem w jaja. Oczy wyszły mu z orbit i go dodatkowo spoliczkowałam. Nikt nie ma prawa obrażać Lady Malfoy! – oświadczyła, tuląc mamę Astorię. Zwróciła się teraz do moich kuzynek Victoire i Domique – Dziękuję za stylizacje, kochane. Podkreślają moje wdzięki i dziękuję za buty. Chodzę w nich po domu.
- Nie ma za co, kochana. Cieszymy się, że ci się podoba – odparły Lady Lupin i Lady Jordan, a Lady Malfoy uśmiechnęła się do ich szeroko.
- Jestem lady Malfoy jako Lady królewskiego i starożytnego rodu Malfoyow a wczesnej Blackow muszę zawsze wyglądać elegancko seksownie nawet jak jestem w domu i zawsze będę chodziła tylko butach na wysokim obcasie i obcisłych ubraniach które podkreślała moja figurę i kobiece kształty - oznajmiła Babcia Narcyza
- Nie musiała mamusia – zaczęła mama.
- Mamusia musiała – przerwała jej – bo to ja jestem twoją mamusią, Astorio i jako twoja matka mam obowiązek cię bronić, chronić, kochać i całować po czole, to po pierwsze. Po drugie jesteś moją córeczką i jesteś damą i lady Malfoy. Po trzecie masz biżuterię rodu Malfoy. A po czwarte Draco cię naznaczył na swoją partnerkę, tym samym stałaś się moją córeczką, lady Malfoy i dama tego rodu Malfoy'ów i będę cię kochać i broniła przed takim idiotą, jak mój pożal się Boże mój mąż i czy Ci się podoba, czy nie. Tak w ogóle, jak on śmiał cię tak nazwać! – i znowu tupnęła obcasem.
- Kocham cię, mamusiu! – powiedziała, tuląc się do babci jeszcze bardziej, a Narcyza tuliła ją do swojej piersi i patrzyła na nią z taką miłością.
- Ja tego imbecyla zabije! – warknęła ciocia Daphne.
- Spokojne Daph, ciocia Cyzia już się nim zajęła – oznajmił wujek Jared.
- Córkę czy syna nie można wymienić kochanie, ale męża już tak – rzekła lady Malfoy – Prędzej rozwiodę się z Luckiem, niż cię opuszczę. I stwierdzę, że nie jesteś godna nazwiska Malfoy i być lady oraz damą, a i powiem, że nie jesteś moim dzieckiem, bo to się nigdy nie wydarzy, kochanie – i pocałowała ją w czoło, wyrażając matczyne uczucia i emocje, jakie do niej żywiła lady Malfoy, westchnęła zadowolonym głosem, wtulając się w matkę jeszcze bardziej.
- Mówiłam mamusi, że bardzo mamusie kocham?
- Wiele razy skarbie, ale to mi się nigdy nie znudzi, kochanie.
- Więc powiem to jeszcze raz: Kocham cię bardzo mocno mamusiu!
- Moja córeczka, ta biżuteria idealne do ciebie pasuje obcisne ubrania które podkreślają twoja seksowną figure i kobiece kształty i chodzi tylko w szpilkach na wysokim obcasie cały czas – powiedziała szczęśliwa do babcia do mamusi do stylizacji które miała na sobie l- i mówi to mnie tylko mamusia
- Mamusiu jako Lady królewskiego i starożytnego rodu Malfoy muszę wyglądać czadowo i seksownie i jeśli chodzi o biżuterie bardzo sie cieszę , że nie mogę jej ZDJĄĆ i MUSZĘ CHODZIĆ w tej biżuterii CAŁY CZAS, mamusiu i muszę zwracać się do mamusi "MAMUSIA" , bo mamusia mi tak KAZAŁA, kiedy dałaś mi tę biżuterię, a ja jestem grzeczną dziewczynką i słucham się MOJEJ mamusi . Bo za tym nie wyobrażam sobie mówić do mamusi po imieniu ja zawsze będę mówiła do mamusi mojego męża tylko "MAMUSIA " - powiedziałam mocą stali - Jako twoja córeczka muszę też mieć buty na wysokim obcasie i cały czas w nich chodzić gracją i wdziękiem nawet po domu i chodzić obcisłych ubraniach które podkreślała moja figure i kobiece kształty – mówiła szczęśliwa i przytuliłam się kobiety które teraz ja uważałam swoje mamusie tuląc się do pani Malfoy . Babcia Narcyza tuliła ją wzruszona
- Grzeczna dziewczynka – mruknęła babcia szczęśliwym głosem tuląc ją do swojej piersi – Mamusia też cię bardzo mocno kocha i mamusia uwielbia kiedy mówisz do mnie tylko "mamusia" – dodała wzruszona .
- Bo to jest mój obowiązek mamuś i kocham Cię mamusiu - oznajmiła zadowolona tuląc sie do niej piersi – Narcyza uśmiechnęła się szeroko i popatrzyła się na Molly.
- Dzięki za lekcje, skarbie – dodała do Molly.
- Ależ nie ma za co, kochanie. To było sama przyjemność – odparła Molly.
- Dobierałaś u Molly lekcje? – spytała babcia Molly.
- Oczywiście, Molly. Twoja wnuczka jest w tym wspaniała, a ja mogłam się wreszcie wyżyć.
- Wiesz, jestem mistrzynią sztuk walk! – uśmiechnęła się szeroko Molly i odrzuciła teatralnie głosy – I jesteś świetną uczennicą, która szybko się uczy, cioteczko.
- Dziękuję za miłe słowa, moja mistrzyni! – i z szacunkiem się ukłoniła.
- Nie zabiłaś go, prawda? – spytał powoli wujek Harry.
- Nie. Tylko jęczy, że go w jaja uderzyłam. Może dzięki temu urośnie jego ptaszek i wtedy coś poczuje, kiedy we mnie wejdzie i może mnie porządnie przeleci i dostanę jakiś orgazm. Od wielu lat nie miałam porządnego orgazmu i może trochę policzek mu spuchł, ale to duży chłopiec, więc sobie poradzi z opieką nad sobą.
- Mamo! – zawołał przerażony tata Draco, a większość zachicotała.
Koniec retrospekcji
- Lucek ma cały czas małego! – zawołał Huncwoci z drwiną.
- Mam idealny kawał – powiedział Hugo.
- Dajesz!
- Dlaczego wąż Lucek nie ma jaj? – spytał Hugo.
- Dlaczego! – zawołali większość ludzi na sali z podniecona.
- Ej, tylko mi tu orgazmu nie dostańcie – mruknęła Alina z udawanym przerażeniem i spojrzała na Marcusa, a ten przybił jej piątkę.
- Bo by wyglądał jak chuj – odpowiedział Hugo. Męska cześć ryknęła śmiechem. Tak się śmiali, że spadli ze śmiechu na podłogę, śmiejąc się wniebogłosy.
- Hugo! – skarcili go Emilly i Hermiona źle trochę rozbawione.
- Ha, ha, ha! Dobre! Ha, ha, ha! – śmiali się Łapa i Ted. Lucek był taki wściekły, że zaatakował Huga, a ten go powalił.
Retrospekcja
- Co, mamo?
- Taka prawda. Twój ojciec nie potrafi mnie już zadowolić, bo ma małego ptaszka. Wiesz to, co ma każdy prawdziwy mężczyzna między nogami i każdy prawdziwy mężczyzna ma dużego i potrafi zaspokoić potrzeby swojej żony, a on ma niestety małego i nie jest prawdziwym mężczyzna. Tylko panienka udającego mężczyznę i może dlatego jest takim kretynem. Mówiłam mu żeby poszedł do specjalisty, ale on nie, a czarę goryczy przelał, kiedy obraził Astorię.
- Babciu przestań! – jęknął Scorpius.
Koniec retrospekcji
- Mamusiu jesteś najlepsza! – krzyknęła Astoria ze śmiechu.
- Oczywiście, że jestem, kochanie ty moje. Twoja mamusia jest najlepsza – odparła pani Malfoy i pocałowała ją w czoło. Astoria westchnęła zadowolonym głosem, wtulając się w lady Malfoy jeszcze bardziej.
- Przytulaj się do mnie, kiedy tylko chcesz, skarbie. Mamusia jest od tego – mówiła Lady Malfoy.
Retrospekcja
- Dobra, koniec gadania na temat tego frajera, który niby jest wielkim arystokratą, a małego ptaszka, więc nie jest prawdziwym mężczyzną, tylko panienką – stwierdziła babcia. Jak zwykle była formie i jechała po swoim mężu i drwiła z niego przy wszystkich – Córeczko, dałaś prezent Rose?
- Jeszcze nie, mamusiu – i wyczarowała szkatułkę i ją wciągnęłam w powietrze.
- Czy to jest...!? – pisnęłam podniecona.
- Biżuteria rodu Malfoy'ów, kochanie – rzekła Lady Malfoy i otworzyłam. Zobaczyłam piękną biżuterię z rodem Malfoy'ów – Załóż, córeczko.
- Jaka piękna – odpowiedziałam i założyłam biżuterie. Rozbłysło jasno światło.
- Biżuteria przyjęła cię, jako nowego właściciela – oznajmiła z uśmiechem na twarzy mojej biologicznej mamusi, a ja wtuliłam się w moją mamusię, a później w tatusia – Ja też mam, tylko z rodem Weasley'ów, córeczko i dzięki temu twoja babcia Molly i twój dziadziu Artur są moimi rodzicami dlatego moim obowiązkiem jest mówić do ich tylko "mamusia" i "tatuś" a nie po imieniu - dodała rozmarzona szczęśliwa mama że ma taki obowiązek mówienia do babci i dziadka mamusia i tatuś
- Bo jesteś dożywotnio naszą córeczką, Hermiono i to jest twój obowiązek skarbie – oznajmiła babcia Molly, tuląc mamę do swojej piersi. Mama tylko pokiwała głową zgadzając się z nią i wesnela zadowolonym głosem kiedy babcia pocałowała ja w czoło ponownie się do niej wtulając - moja córeczka mamusia bardzo mocno Cię kocha .
- Kocham Cię mamusiu - oznajmiła szczęśliwa mama do babci do jej piersi bo została pocałowana przez babcie w czoło
- Moja córeczka, ta biżuteria idealne do ciebie pasuje obcisne ubrania które podkreślają twoja figure i kobiece kształty i chodzi tylko w szpilkach na wysokim obcasie cały czas – powiedziała szczęśliwa do babcia do mamusi do stylizacji które miała na sobie - i mówi to mnie tylko mamusia
- Mamusiu jako Lady królewskiego i starożytnego rodu Weasley muszę wyglądać czadowo i seksownie i jeśli chodzi o biżuterie bardzo sie cieszę , że nie mogę jej ZDJĄĆ i MUSZĘ CHODZIĆ w tej biżuterii CAŁY CZAS, mamusiu i muszę zwracać się do mamusi "MAMUSIA" a do tatusia "tatuś" , bo mamusia mi tak KAZAŁA, kiedy dałaś mi tę biżuterię, a ja jestem grzeczną dziewczynką i słucham się MOICH rodziców . Bo za tym nie wyobrażam sobie mówić do mamusi i tatusia po imieniu ja zawsze będę mówiła do rodziców mojego męża tylko "MAMUSIA " i "TATUŚ"- powiedziałam mocą stali - Jako wasza córeczka muszę też mieć buty na wysokim obcasie i cały czas w nich chodzić gracją i wdziękiem nawet po domu – mówiła szczęśliwa i przytuliłam się kobiety które teraz ja uważałam swoje mamusie ,, tuląc się do pani Weasley . Babcia Molly tuliła ją wzruszona
- Grzeczna dziewczynka – mruknęła babcia szczęśliwym głosem tuląc ją do swojej piersi – Mamusia też cię bardzo mocno kocha i mamusia uwielbia kiedy mówisz do mnie tylko "mamusia" – dodała wzruszona .
- Bo to jest mój obowiązek mamuś i kocham Cię mamusiu - oznajmiła zadowolona tuląc sie do niej piersi A dziadziu dodał:
- Dla mnie zawsze będziesz moją córeczką tatusia Hermiono - ponownie pokiwała głową zgadzając się z nim kiedy dziadziu pocałował ją w czoło mama wesnela zadowolonym głosem wtulając się w dziadka
- Kocham Cię tatusiu - oznajmiła szczęśliwa mama do dziadka do jego piersi bo została pocałowana przez dziadzia w czoło
- To są moje najlepsze urodziny! – krzyknęłam radośnie.
- Wracając do ciebie Scorpiusie. Ciebie też to się tyczy, Scorpius – oznajmiła, kiedy przestała się przytulać. Po dziadków blondyn podszedł do mamusi i ją przytulił.
- Oczywiście... mamo – a mamusia zalała się łzami szczęścia i pocałowała go w czoło i przytuliła do swojej piersi, nie chcąc go puścić. Scorpius popatrzył się na tatę.
- Tylko skrzywdź ją, a zakopie cię żywcem! – warknął na niego tata .
- Ron! – warknęła wściekła mama i zrobiła słynną "pozę babci Molly". Tatuś zbladł.
- Zawsze musisz mi robić tą pozę?! – jęknął tata.
- Tak, bo moja mamusia bardzo mnie kocha i zgodziła się bez wahania, by mnie nauczyć.
- To było dla mnie sama przyjemność, kochanie – oznajmiła babcia Molly.
- Ej nie groź mojemu synowi! – krzyknął mój drugi tatuś.
- Jestem zakochany po uszy i nie mogę krzywdzić lady Malfoy ja pocałowałam go namiętnie w usta – To mogę cię nazywać tatą? – spytał rudego mężczyznę.
- Scorpiusie, oczywiście, że możesz, a nawet powinieneś – powiedziała za niego mama i uśmiechnęła się czule do męża.
- Co mi pozostało, skoro moja żonka już zdecydowała "witaj w rodzinie Scorpiusie".
- Draco przytul Rose, jesteś teraz jej tatusiem przecież! – rozkazała mu mamusia, bo jak nie nie będziemy się więcej razy bzykać...
- Mamo! – jęknął Scorpius, więc jej mąż nie miał wyjścia i mnie przytulił, a następnie pocałował w czoło, a ja westchnęłam zadowolonym głosem, wtulając w tatusia jeszcze bardziej.
- Tatuś – powiedziałam uradowana do blondyna – Kocham cię.
- Wiesz co Astorio, to wspaniale uczucie.
- Witaj w rodzinie, kochanie – szeptem mamusia.
Koniec retrospekcji
- Tak, to było moje najlepsze na świecie urodziny. Scorpius zaśpiewał mi piosenkę i stałam się Lady Malfoy przyjmując biżuterię. Później mnie naznaczył – i przejechałam po znaku i westchnęłam zadowolonym głosem – i dowiedziałam się, że babcia Narcyza pobiera lekcje u Molly, mistrzyni kung-fu i karate. Babcia prawie zabiła dziadziusia i zawsze mówię, i będę mówiła do was mamusia i tatuś – dodałam do państwa Malfoy. Mama nie czekała, podbiegła do mnie i mocno mnie przytuliła.
- My lady Malfoy musimy się trzymać razem.
- Tak, mamusiu – mruknęłam, a ona mnie objęła.
- Lucek jak tam twój ptaszek? Jest już duży? – spytali dwie wersje Łapy z drwiną. Wściekły Lucek nie myśląc dużo, rzucił się na Molly. Carish, że uczyła jego żonę kung-fu i karate i w przyszłości upokorzyła go, a ona bez żadnego wysiłku zrobiła mu dźwignie i przerzuciła go, tak że wylądował, uderzając o drzwi i jęknął z bólu, a później wstała bez wysiłku. Bez użycia rąk, mimo że miała szpilki na wysokim obcasie obcisłą sukienkę do ud podkreślające jej idealną, umięśnioną figurę i kręcąc biodrami jak prawdziwa modelka na wybiegu podeszła z niezwykłą gracją i wdziękiem do leżącego Lucka.
- Lucjuszu, Lucjuszu jesteś bardzo niegrzecznym chłopczykiem, żeby atakować bezbronną małą dziewczynkę. Wstydź się! – karciła go Molly i odrzuciła teatralnie włosy do tyłu – przez ciebie muszę poprawić sobie włosy i ubrudziłam sobie ubranie – kiedy popatrzyła na swoje ubranie – Filch, dlaczego tu nie sprzątasz? Chyba od tego tu jesteś! – warknęła na niego. Filch był wściekły.
- Nie byłaś bezbronna – mruknął wujek Percy w szoku.
- Jestem mistrzynią sztuk walk, tatusiu – powiedziała Lady Carish, kiedy miała już czyste ubranie.
- Zaraz zobaczymy, jaka z ciebie mistrzyni, dziewucho! – warknęli Crabbe, Goyle, Pink i Nott i rzuciły się na dziewczynę.
- Słodko. Czterech debili na jedną bezbronną dziewczynkę.
- Powstrzymaj to! – warknęła ciocia Audrey na Sebastiana, przerażona, bojąc się o córkę. A im się zorientowała cała czwórka leżała z bólu. W Wielkiej Sali nastała cisza, większość ludzi patrzyła na kobietę wielkimi oczami i z otwartą szczęką, było tylko słychać jęki bólu i cierpienia Crabbe'a, Goyle, Pinka, Notta i starego Malfoy'a.
- I znowu muszę użyć zaklęcia czyszczącego! – jęknęła
- Jak ty... – jąkał się Szalonooki.
- Mówiłam, że jestem mistrzynią sztuk walk. Oni mnie nie posłuchali, więc dałam im nauczkę – stwierdziła Molly – Severusie, proszę ich skarcić za bycie kretynami i to są moim zdaniem bardzo niegrzeczni chłopcy i należy im się sroga kara, jak to czterech chłopów na jedną bezbronną a dziewczynkę – odezwała się Molly cukierkowym głosem.
- Ej, twoja córka Percy pokonała tych czterech i zrobiła to jeszcze na tych szczudłach – rzekł wujek Seamus, pokazując jej szpilki na wysokim obcasie.
- Bo ja jestem damą i lady Carish, wujku Seamusie, więc jako dama i lady Carish muszę być zabójcza i do tego zabójczo seksowna. Poza tym nie mogę ich zdjąć, bo, one zachowują się jak druga skóra i jestem z tych butów bardzo zadowolona – stwierdziła Molly radosnym głosem – i uwielbiam chodzić w szpilkach, pokazując swoje wdzięki
- Tak... Też uwielbiam chodzić w szpilkach! – krzyknęły reszta kobiet w tym ja.
- Wiesz, że pokonałaś ich w pół minuty – oznajmił Sebastian żonie.
- Nawet się nie spociłam, kochanie, więcej się pocę, kiedy się bzykamy – powiedziała Molly. Seb popatrzył na nią – Ależ oczywiście, że dzisiaj też będziemy się kochać i mam nadzieje, że na ostro, Lordzie Carish.
- Jak pani sobie życzy, lady Carish – odezwał się Sebastian i ucałował ją w dłoń, jak prawdziwy dżentelmenem.
- Molly, ostrzegam cię, uspokój się! – zawołał wujek Percy.
- Tatuś mi powiedział, żebym się uspokoiła! – poskarżyła się starsza córka wujka Percy'ego mężowi – ale ja nie chce być taka sztywna, jak on! – i tupnęła obcasem.
- Nie jesteś sztywna i uwielbiam, kiedy jesteś ognista w łóżku i lubię, kiedy jesteś niegrzeczna dziewczynką, pani Carish.
- Więc będę dla pana bardzo niegrzeczną dziewczynką, panie Carish! – i pocałowała go namiętnie w usta.
- MOLLY! – ryknął wujaszek Percy. Sala parsknęła śmiechem z miny wujka Percy'ego.
- Tatusiu to jest bardzo niegrzeczne, kiedy tatuś przeszkadza mi, Lady Carish w całowaniu swojego Lorda! – skarciła go córka, bo musiała się odrywać od ust Sebastiana, żeby go skarcić, a później dalej się całowali.
- Percy twoja córka jest zajebista! – zawołał ze śmiechu wujek Jared.
- No, a i patrzcie na Weatherby'ego! Ma śmieszną minę! – śmiali się z wujka wujkowie Fred i George.
- Albus, Amelia, jak zostaliście parą? – spytała ciocia Ginny
- Jestem bardzo ciekawa – dodała ciocia Susan.
Pov. Albus.
- Jak wiecie wygrałem prestiżowy konkurs eliksirów, a nagrodą było półroczne wyjechanie do prestiżowej szkoły, gdzie jest nacisk na eliksiry.
- Na pół roku? – spytała babcia Molly.
- Tak, ale po kolei.
Retrospekcja
- Proszę o spokój! – zawołała Minerwa – Przyszły wyniki konkursu z eliksirów – a ja już siedziałem w napięciu.
- Cały konkurs wygrał uczeń naszej szkoły, Albus Potter! Gratulacje! – nie mogłem w to uwierzyć. Wygrałem prestiżowy konkurs eliksirów. Cała sala zalała się radością – W nagrodę pojedzie na pół roku do prestiżowej szkoły!
- Naprawdę!?
- Tak, panie Potter! – nagle usłyszałem ze Rose woła.
- Amelia, zaczekaj! – popatrzyłem na rudowłosą piękność, jak wybiega z sali z płaczem. Byłem pod wielkim wrażeniem, że kobiety chodzą w szpilkach na wysokich obcasach, biegnąc i się nie zabijają, to już dla mnie hardkor.
- Co się stało Amelii? – spytałem zdziwiony.
- Albus musisz o czymś wiedzieć – oznajmiła Lucy.
- O czym?
- Że jest w tobie zakochana, kretynie! – warknął na mnie James.
- Zakochała się we mnie?
- Trzymajcie mnie, to go walne!
- James, uspokój się! – skarciła go Olivia. Miała znak na szyi, biżuterie rodu Potterów, więc teraz oficjalnie nazywała się Lady Olivia Potter i była żoną Jamesa.
- Zapytam się rodziców czy to jest na pewno mój brat i mam nadzieję, że go podmienili w Mungu, bo mój brat nie może być takim kretynem, prawda? Powiedzcie, że tak!?
- Jednak może James Albus jest idiotą – oznajmiła Iola i też miała znak i biżuterię.
- Nie miałem pojęcia! – krzyknąłem.
- Ty sobie żartujesz?! Od lat jest w tobie zakochana, Albus – rzekł Louis z niedowierzaniem. Samanta pokiwała głową i wtuliła się Louisa. Samanta miała znak na szyi i biżuterie rodu Weasley i teraz się nazywała Lady Samanta Weasley, więc była żona Louisa i do tego jeszcze ją wpoił.
- Eeee... nie?
- Nie no, co ty? Przecież to oczywiste! Przez 10 lat chodzi do nas i w tym, kiedy jesteśmy w Hogwarcie pyta się, co robisz! – jęknęła Lily.
- To jest coś takiego, Amelia przychodzi do Albusa i mówi podnieconym głosem "Cześć, Al, co dziś robisz?" – pisnął podniecony James dziewczęcym głosem, który o dziwo był podobny do Amelii. Sala parsknęła głośnym śmiechem.
- James, nie śmiej się nich! – skarciła go Olivia, ale nie mogła się powstrzymać i również parsknęła śmiechem.
Koniec retrospekcji
- To jest takie słodkie! – zawołała mama, a Amelia się zarumieniła.
- Jestem dalej w nim zakochana po uszy, mamusiu – mruknęła Amelia i wtuliła się we mnie.
Retrospekcja
- Och wspomnienia! – zawołali wujek Neville i Hagrid. Profesorowie pokiwali głową.
- To znaczy?
- Albus twoja matka Ginny była zakochana w twoim ojcu Harrym po uszy, nim jeszcze poszła do szkoły i wszyscy o tym widzieli, tylko nie Harry! – zaśmiał się Hagrid.
- Dopiero później się ogarnął i poznał prawdziwa miłość – powiedział wujek.
- Och, miłość! – zawołali przesadne szczęśliwi mój brat, kuzyni i przyjaciele.
- Ja też skorzystałem z tego i zostałem twoim ojcem chrzestnym.
- Jak na ciebie patrzy jej oczy, zamieniają się w małe serduszka. Ja nawet nie wiem, jak to w ogóle jest możliwe. Może wymienia gałki oczne, kiedy nikt nie patrzy?- zastanawiał się Hugo – Większość ludzi parsknęła śmiechem.
- Dobre, kuzynie! – parsknęli mój brat i kuzyni.
Koniec retrospekcji
Amelia zarumieniła się mocno, a większość parsknęła śmiechem.
Retrospekcja
- Ee nie wierzę w to! Scorpius? – A on tylko pokręcił głową, patrząc na mnie, jak na debila, a później popatrzył się na Rose rozmarzonym wzrokiem i westchnął Scorpius był zakochany w Rose po uszy, a ta traktowała go jak przyjaciela.
- Dlaczego nigdy nie powiedzieliście?!
- Chłopaki nie rozmawiają o uczuciach – stwierdził George, wzruszając ramionami.
- A powinni – powiedziała Hope. Też miała znak na szyi i biżuterie rodu Weasley, więc nazywała się Lady Hope Weasley i była żoną George'a.
- Albus idź do niej – odezwała się Lady Alicja Weasley, bo była żoną przez Freda miała biżuteria rodu Weasley – ona bardzo cierpi.
- Skoro już wiesz, więc znajdź ją i zrób, żeby moja siostra była szczęśliwa, Albusie albo cię zabiję! – warknął Patrick. Bardzo troszczył się o siostrę.
- Patrick! – krzyknęła jego dziewczyna Lucy – Zabijemy Albusa razem, kochanie albo nasz tatuś wam w tym pomoże, bo mój tatuś jest świetnym pirotechnikiem.
Koniec retrospekcji
- Chwila zostałem pirotechnikiem!? – zawołał podnieconym głosem Seamus.
- Tak, tatusiu – odparły córki Seamusa.
- A ja poszedłem w twoje ślady, tato – odezwał się Patrick.
- Super słyszałaś, kochanie zostałem Pirotechnikiem! – zawołał szczęśliwym głosem i pocałował lady Finnigan w usta. Susan tylko westchnęła zadowolonym głosem i oddała pocałunek z taką samą mocą. Kiedy się oderwał, mama miała rozmarzona minę i wzdychała szczęśliwym głosem, wtulając się w męża jeszcze bardziej. Babcia Alison patrzyła na nich z taką z miłością.
W MINISTERSTWIE MAGII ZOSTAŁO UTWORZONE BIURO PIROTECHNIKÓW, KTÓRE MAJĄ NA CELU POMAGANIE AUROROM W ROZBRAJANIU MUGOLSKICH BOMB. PIERWSZYM SZEFEM BIURA PIROTECHNIKÓW ZOSTAŁ SEAMUS FINNIGAN
i zobaczyliśmy zdjęcie Seamusa w starszej wersji.
- Seamus, ale ty jesteś seksy! – pisnęła mama podniecona.
- Wiem, że jestem – odparł tata, a Patrick krzyknął.
- Tylko nie... nieważne – machnął ręką, bo rodzice się już całowali. Babcia Allison patrzyła dumnie na syna.
Retrospekcja
- I jak się dowie, że jego córeczka cierpi, przyjdzie po ciebie. Przywiąże do drzewa i wysadzi cię w kosmos Albus, a ja i Patrick mu w tym pomożemy, a moja mamusia strzeli cię wcześniej zaklęciem w jaja, kuzynie.
- Uwielbiasz mówić do nich mamusia i tatuś – rzekł Patrick.
- Tak to jest mój obowiązek, bo dali mi biżuterię rodu Finniganów i powiedzieli, że jestem ich córeczką. Kochają mnie nad życie. Patrick kazali mi się do nich tak zwracać, a ja co mogłam zrobić? Musiałam się dostosować – mówiła to z takim uśmiechem na twarzy, że niektóre dziewczyny były wściekle.
Koniec retrospekcji
Seamus i Susan przytulili Lucy, a zwłaszcza Susan. Patrzyła na Lucy z taką miłością wypisywaną na twarzy i pocałowali ją, a ta westchnęła zadowolonym głosem, wtulając się w rodziców jeszcze bardziej.
- Kocham cię, mamusiu – mruknęła, wtulając się w Susan – Kocham cię, tatusiu – mruknęła, wtulając się w Seamusa.
- A ja kocham cię sto razy bardziej, córeczko – mruknęli.
Retrospekcja
- No, na co czekasz! – warknęła Rose – Znajdź ją i z nią porozmawiaj!
- Pójdziesz sam, czy mam ci pomóc! – warknęła Sofia.
- To pa! – krzyknęłam i wybiegłem z Wielkiej Sali w poszukiwaniu rudowłosej piękności. Po chwili znalazłem ją. Siedziała i płakała. Merlinie, jaka ona jest piękna, nawet, gdy płacze.
- Amelia?
- Idź sobie, daj mi spokój, Albus! – warknęła na mnie, kiedy mnie zobaczyła.
- Możemy porozmawiać?
- NIE!
- Amelia nie miałam pojęcia, że jesteś we mnie zakochana!
- To teraz wiesz, a ty spakuj się, bo za niedługo na pewno wyjeżdżasz.
- Nie. Wyjazd jest w drugim semestrze. Amelia porozmawiasz ze mną? – Stała wściekła i warknęła na mnie
- O czym mam z tobą rozmawiać, Albus? Tak jestem zakochana w tobie po uszy, chciałam być twoją dziewczyną, narzeczona, żona i matka małych Potterków, to chciałeś usłyszeć, a najgorsze jest to, że ty do mnie nic nie czujesz, więc daj mi święty spokój! – warknęła i odwróciła się z gracja i wdziękiem i chciała uciec, ale złapałem ją za rękę.
- Mylisz się Amelia!
- Puść mnie! – i chciała mnie spoliczkować, lecz ja chwyciłam jej drugą rękę.
- Powiedziałem, że się mylisz! – zawołałem do niej i pocałowałem ją namiętne w usta. Amelia była w szoku. Po chwili westchnęła zadowolonym głosem, oddając pocałunek z taka samą mocą. Jej usta były piękne i takie cudowne. Oderwała się z trudem od moich ust, miała rozmarzona minę i iskierki miłości w oczach.
- Al – westchnęła zadowolonym głosem, wtulając się we mnie.
- Ja od roku podkochuje się w tobie – mruknąłem – Ciiiiśś... Nic nie mów, kochanie – i przyłożyłem jej palec do ust i znowu ją całowałem.
- Kocham się Albus! - i całowała mnie z taką pasją – Nawet nie wiesz, jak bardzo cię kocham.
- Nie, bo ja kocham ciebie bardziej – Ja byłem bardziej opanowany i na wszelki wypadek rzuciłem zaklęcie antykoncepcyjne, jakby sprawy poszły za daleko i miałem rację, bo Amelia rzuciła mnie na ścianę i dalej mnie całowała, jakby była w jakiś amoku. Następnie otworzyła drzwi i popchnęła mnie na łóżko i dalej mnie całowała. Była potężnie silna i zaczęła się rozbierać, a później mnie.
- Amelia, co ty robisz!? – pisnąłem, kiedy zobaczyłem, co robi.
- Jak to co? Mam ochotę się z tobą kochać, Albus i nie wypuszczę cię dopóki mnie nie przelecisz Albusie Potter. Muszę mieć cię w środku natychmiast!
Koniec retrospekcja
Pov. Amelia
- Stóp! Stóp! Stóp! Stóp! – krzyczał tatuś przerażonym głosem, a reszta patrzyła na nas wielkimi oczami i otwartą szczęką – Proszę o czas!! – Albus patrzył w sufit albo w stół, rumieniąc się obficie, tylko nie na rodzinę i przyjaciół – Czy mam rozumieć, że ty i Albus... wy razem no ten tego... no wiesz ten tego? – a ja wywróciłam oczami.
- Poszliśmy do łóżka i uprawialiśmy seks, tak tatusiu, dokładnie tak było – odparłam beztroskim głosem.
- Ale, że tak od razu! – krzyknął drugi tatuś, a druga mamusia patrzyła na mnie z uśmiechem.
- A po co czekać, tatusiu? Było tak cudownie, tak magicznie, a Albus był cudowny, taki męski, taki czuły i taki delikatny – rozmarzyłam się na samo wspomnienie.
- I ty mówisz to tak po prostu! – krzyknął Patrick z niedowierzaniem.
- A jak mam mówić Patrick?
- Niby taki spokojny i opanowany, a tu zrobił taki numer – rzekła Iola w szoku.
- A i jeszcze mnie zaznaczył na swoją partnerkę – uśmiechnęłam się szeroko i wtuliłam się mężczyznę mojego życia.
- Chciałem coś mądrego powiedzieć, ale totalne mnie zatkało – stwierdził Louis.
- Prędzej bym się spodziewał takiej akcji po Jamsie, Fredzie, George'u albo nawet Hugonie, Franku, Patricku, Nicku, Macie czy Fineasie. Ale, że Albus? Jego bym się najmniej spodziewał ze wszystkich tu obecnych takiej akcji – rzekł Teddy – Viki powiedz coś?
- Hormony? – palnęła Victoire.
- Myślę, że Amelia jest bardziej postrzelona, niż Lily – rzekł Fineas – Teraz to widzę.
Retrospekcja
Kiedy było po wszystkim, wtuliłam się w Albusa i westchnęłam zadowolonym głosem
- Amelia, co my zrobiliśmy?
- Kochaliśmy się, czyli uprawialiśmy seks i było cudowne! – miałam uśmiech na twarzy – byłeś cudowny taki delikatny taki męski.
- Amelia, ja cię przeleciałem!
- Żałujesz. Nie byłam zbyt dobra? – spytałam cicho.
- Nie, kochanie. Byłaś cudowna.
- To w czym problem?
- Nie o to chodzi. Ja nie chciałem tego powstrzymać, a powinienem to powstrzymać. Mamy 15 lat. Twoi rodzice mnie zabiją, a i nie zapominając o twoim bracie, będę trzy razy martwy, a nie sorry będę więcej razy martwy!
- Przesadzasz, kochanie za niedługo kończyny 16 – i pocałowałam go w bark.
- Dobrze, że rzuciłem zaklęcie antykoncepcyjne.
- Może z naszej miłości powstałby mały Potterek o zielonych oczkach – rozmarzyłam się.
- Jestem za młody na bycie ojcem, Amelia! – krzyknął Albus – A ty za młoda na bycie matką!
- Przecież wiem, Albusie. Nie zrobiłeś nic złego, nie zrobiliśmy nic złego. O, popatrz naznaczyliśmy się.
- Chwilę moment! – pisnął Albus, patrząc na moje znamię – masz jelenia i łanię!
- A to oznacza, że jesteśmy – i zrobiłam wielkie oczy – bratnimi duszami i jesteśmy w sobie przeznaczeni! – zawołałam szczęśliwa i pocałowałam go namiętnie w usta.
- Jestem również przeklęty, pamiętasz?
- Dobrze, że mam rude włosy – odparłam beztrosko i wtuliłam się młodego mężczyznę mojego życia.
- Bardzo dobrze – uśmiechnął się – i nie chcę nigdzie wyjeżdżać.
- Co!? – krzyknęłam szoku – Jak to nie chcesz wyjeżdżać?!
- Ty jesteś ważniejsza niż wyjazd.
- Albus, nie możesz tego zrobić.
- Ale...
- Nie ma żadnego "ale"! Masz taki talent, że mógłbyś tu uczyć, a nie ten idiota Slughorn, który myśli, że jest fajny.
Koniec retrospekcji
- Nie jestem idiotą! Jak śmiesz! – warknął Horacy ma mnie.
- Pan nikogo nie nauczył, bo dla pana profesora jest ważniejszy ten pożal sie Klubik Ślimaka niż zająć się uczniami, jak należy! – odparowałam.
Retrospekcja
- Więcej się od ciebie nauczyłam, Albusie, niż od pana, profesorze, bo on nie zajmuje się uczniami, którzy są słabsi, mają tylko Wybitny i albo ktoś jest sławny i zaprasza do tego durnego Klubu Ślimaka. Byłam raz i nie polecam nikomu. Ty dobrze wiesz, jaki to klub, a to dzięki tobie ogarnęłam eliksiry i nawet polubiłam eliksiry. Musisz spełnić swoje marzenia, a może kiedyś wynajdziesz maść np. na krwawe pióro i dostaniesz za to order Merlina za wybitne osiągnięcia z nauce.
Koniec retrospekcji
- Wynalazłem maść! – wyszczerzył się Albus.
- Mój ty geniuszu – oznajmiłam i pocałowałam go w usta.
- Nie dokonałbym tego, gdyby nie moja asystentka, która ciężko ze mną pracowała – mruknął Albus, patrząc na mnie z miłością.
- Litości! – jęknął James. - Mogę ich gdzieś zamknąć?
- Stworzyliście tę maść razem? – spytał tatuś Harry.
- Tak, tato – oznajmił Albus.
- Niewiarygodne! – zawołała mama Ginny – Jestem taka dumna.
- Ja też – dodali dziadkowie i wujostwo i drugie rodzice, a Slughorn prychnął.
- Oj, nacisnęłaś na jego wielkie ego, Amelia – stwierdził tatuś Harry – bo głośno powiedziałaś, że jego klub jest beznadziejny.
- I bardzo dobrze – odpowiedziałam – bo jego klubik jest tatusiu beznadziejny, do tego jest snobem i jest próżny, tatusiu. Uczniów traktuje jak okazy, wybiera sławnych, pięknych i mądrych, a tak nie powinien się zachowywać nauczyciel.
- Ona ma rację, Horacy – rzekła Minerwa.
- Ma charakterek, do tego ruda i jest piękna. Jesteś idealną żoną dla Albusa, kochanie – powiedziała mamusia i przytuliła mnie siebie i pocałowała mnie czoło a ja wesnelam zadowolonym głosem wtulając się w mamusie jeszcze bardziej . Slughorn wyskoczył wściekły, ale moja mamusia stanęła przede mną i założyła ręce i patrzyła na niego morderczym wzrokiem.
- Moja córeczka opisała pana idealnie, panie profesorze, więc usiądź na dupie i przemyśl to, co powiedziała.
- Nie jesteśmy na TY, Potter. Ja jestem profesorem, a ty uczennicą! - wycedził wściekły.
- Nie krzycz na moją córkę! – warknęły dwie wersje babci Lily na niego – i zapomniałeś dodać per PANI albo LADY Potter i proszę PANI, jak mówisz do damy rodu Potter, panie profesorze, a to bardzo niegrzeczne z pana strony, profesorku – dodały cukierkowym głosem.
- Byłaś moją ulubioną uczennicą! – zawołał Slughorn zszokowany, że jego była uczennica tak się do niego odzywa.
- Po pierwsze: Per PANI albo LADY Potter i proszę PANI, panie profesorze. Po drugie: Proszę pana tylko dlatego, że byłam bardzo dobra z eliksirów, a wiem, że moja wnuczka ma rację, bo mam oczy i widziałam, jak Pan profesor potraktował innych uczniów nie tak zdolnych, jak ja czy James, albo Severus, jak powietrze i jest pan profesor snobem, i jest pan profesor próżny, proszę pana – mówiły dwie wersje babci Lily na przemian.
- I lubisz przebywać tylko towarzystwie ludzi słynnych, odnoszących sukcesy i mających władzę, bo cieszyłeś się faktem, że potrafisz wywierać na nich wpływ i kierować ich karierą. "Kolekcjonujesz" i uznajesz za wartościowych, zwłaszcza tych uczniów, którzy byli z jakiegoś powodu znani – oznajmili dwie wersje dziadka Jamesa, którzy dodali swoje dwa grosze.
- I ciągle łaziłeś za nami, bo jesteśmy potomkami potężnych czarodziejów i jesteśmy zdolni, bo chciałeś się pochwalić swoimi okazami, w tym pożal się Boże klubikiem przed innymi, że udało ci się zwerbować potomków bohaterów – rzekł James II
- A jak mówiliśmy, że nie mamy ochoty chodzić do tego Klubu Ślimaka i mamy, co robić, to łaziłeś jeszcze częściej i nas tylko denerwowałeś – stwierdziła Alicja II – Wiesz, że stalking jest karany? – Horacy był czerwony i wściekły na nich, że tak się do niego odzywają.
- I miałeś swojego najukochańszego ucznia i to na pewno nie była babcia Lily, panie profesorze – oznajmiła Sofia.
- I powiedziałeś mu wszystko, co chciał wiedzieć. Wiesz, że jesteś kretynem. Jeśli nie wiesz, to ci powiedziałam i teraz wiesz, że jesteś kretynem – odezwała się Lily. Horacy zbladł, bo domyślał się, że chodzi o horkruksy.
Retrospekcja
- Jesteś taka piękna, seksowna i jesteś niesamowita Amelio Potter – Zrobiłam wielkie oczy – Czy powiedziałem coś nie tak?
- Powiedziałeś Amelia Potter! – zawołałam szczęśliwa.
- Bo tak się nazywasz – stwierdził i przejechał palcem tam, gdzie mnie naznaczył, a ja westchnęłam zadowolonym głosem, kiedy poczułam jego magię w sobie – Poza tym moi rodzice i tak cię traktują, jak córkę, więc...
- Więc jako dama i Lady Potter powinnam się zwracasz do nich per mamusia i tatuś – uśmiechnęłam się delikatnie do Albusa.
- Powinnaś ,a oni będą wniebowzięci.
Koniec retrospekcji
- Tak! Będziemy wniebowzięci! – krzyknęła mamusia i przytuliła mnie i pocałowała mnie w czoło
- Mamusia! – westchnęłam zadowolonym głosem, wtulając się w panią Potter jeszcze bardziej.
- Moje słoneczko! – tuliła mnie mocno do swojej piersi – Amelio pokochałam cię od pierwszej chwili, kiedy ty się pojawiłaś.
- Widzisz Cho, moja mamusia jest od Ciebie pod każdym względem lepsza. Jest niesamowicie piękną, seksowną i inteligentną kobietą. Potrafi być twarda, bo potrafi przyłożyć kretynom i nauczyła mnie rzucać upiorogacka, a do tego jak przytula mnie do swojej piersi i całuję mnie w czoło, czuje od niej bezwarunkową miłość, mimo że nie jestem jej dzieckiem.
- JESTEŚ MOJĄ CÓRKĄ, AMELIO I KONIEC DYSKUSJI. Poza tym masz biżuterię rodu Potterów i powiedz mi, co tam pisze?
- "Lady królewskiego i szlachetnego rodu Potterów", mamusiu – oznajmiłam, czytając treść, jaką miałam na pierścieniu rodowym Potterów.
- No właśnie, więc jesteś moim dzieckiem, kochanie.
Retrospekcja
Pov. Albus.
Ubraliśmy się, a ja rzuciłem zaklęcie maskujące. Amelia miała smutną minę, ale wiedziała, że dobrze robię. Nie możemy się zdradzić. Nawet nie byliśmy na rance. Poszliśmy od razu do łóżka i jeszcze się naznaczyliśmy. Udaliśmy się do Wielkiej Sali, trzymając się za ręce.
- Co tak długo? – spytała Roxanna, wtulona w Matta – Już mieliśmy was szukać.
- Martwiliśmy się o Albusa, czy wyjdzie z tego cały – dodał Frank.
- Nawet się założyliśmy – rzekł Hugo.
- No czy zabijesz go od razu, czy dasz mu się wytłumaczyć i zabijesz go później, czy na moje nieszczęście w ogóle go nie zabijesz – rzekł James.
- James! – warknęła Lady Potter.
- Ale śmieszne, James! – burknęła Amelia.
- Przecież kocham swojego małego braciszka – oznajmił brązowooki – Na zdjęciach bardzo się kochany, prawda braciszku?
- Aż do słodyczy i po rzygu – potwierdziłem.
- Czy chcieliście nam coś powiedzieć – odezwała się Olivia z nadzieją w głosie, bo pokochała Amelie, jak siostrę.
- Właśnie. Albus chciałbyś nam coś powiedzieć – dodała z nadzieją Lily w głosie, bo moja młodsza siostra pokochała Amelię, jak siostrę.
- Będziemy siostrami – powiedziała pani Potter – a przy okazji będę panią Potter!! – pisnęła szczęśliwa Amelia.
- Więc trzeba to powiedzieć mamusi! – skakały, jak opętane Olivia, Amelia i Lily. James i ja popatrzyliśmy na siebie.
- Będziemy siostrami! – zawołała szczęśliwa Lily, wtulając się w Amelię, a ta pocałowała ją w czoło, wyrażając siostrzane uczucie, jakie do niej żywiła. Lily westchnęła zadowolonym głosem, wtulając się w Amelię jeszcze bardziej.
- Trzeba to powiedzieć naszej mamusi, Amelio – dodała Olivia. Przytuliła Amelię do swojej piersi i pocałowała ją w czoło, wyrażając siostrzane uczucie, jakie do niej żywiła. Amelia westchnęła zadowolonym głosem, wtulając się w Olivię jeszcze bardziej.
- Tak trzeba im powiedzieć! – westchnęła zadowolonym głosem Amelia.
- Co powiedzieć? – spytały kobiece głosy i zobaczyliśmy dwie piękne rudowłose kobiety o długich do pasa włosach, o brązowych oczach. Jedna miała piegi, a druga nie. Miały na sobie obcisłe sukienki do ud, chyba z długimi rękawami, które idealnie podkreślały ich kobiece kształty i mięśnie brzucha i kurtkę. Na nogach miały kozaki za udo na wysokim obcasie, które podkreślały długie i umięśnione nogi, na szyi miały piętno naznaczenia. Przed nami stały moja mama, Ginny Potter i mama Amelii, Susan Finnigan. Widziałem ze wszyscy chłopacy zaczęli się do ich ślinić
- Ale laski! - zawołali
- Mamusia! – krzyknęły Lucy i Olivia, kiedy je zobaczyły, podbiegając do kobiet. Nawet byłem pod wielkim wrażeniem umiejętności biegania w szpilkach na wysokim obcasie. Lucy bardzo mocno wtuliła się w Susan, a Olivia wtuliła się bardzo mocno w mamę.
- Moje słoneczko – odparły i pocałowały je po czole, a te westchnęły zadowolonym głosem, wtulając się w swoją mamę jeszcze bardziej. Mama nagle poczuła Lily, która wtuliła się w moją matkę - Moje słoneczko - dodała do Lily miłością w głosie i pocałowała ją w czoło a moja siostra wesnela zadowolonym głosem wtulając się mamę jeszcze bardziej - Moja córeczka, ta biżuteria idealne do ciebie pasuje obcisne ubrania które podkreślają twoja figure i kobiece kształty i chodzi w szpilkach na wysokim obcasie cały czas – powiedziały szczęśliwe teściowe dziewcząt do stylizacji które miały dziewczyny .- i mówi to mnie mamusia
- Mamusiu jako Lady królewskiego i starożytnego rodu muszę wyglądać czadowo i seksownie. - i jeśli chodzi o biżuterie bardzo sie cieszę , że nie mogę jej ZDJĄĆ i MUSZĘ CHODZIĆ w tej biżuterii CAŁY CZAS, mamusiu i muszę zwracać się do mamusi "MAMUSIA" , a do tatusia "TATUŚ" bo mamusia mi tak KAZAŁA, kiedy dałaś mi tę biżuterię, a ja jestem grzeczną dziewczynką i słucham się MOICH rodziców. Bo za tym nie wyobrażam sobie mówić do mamusi i tatusia po imieniu ja zawsze będę mówiła do rodziców mojego męża tylko "MAMUSIA " i "TATUŚ " - powiedziały mocą stali - Jako Lady królewskiego i starożytnego rodu muszę też mieć buty na wysokim obcasie i cały czas w nich chodzić gracją i wdziękiem – mówiły szczęśliwe i przytuliły się kobiet gdy dały im biżuterie uważały je za swoje matki , a późnej uśmiechnęły się szeroko do wszystkich dziewczyn, tuląc się do kobiet . Mamy tuliły je wzruszone , a ta inne miały wściekłe miny, bo chciały poderwać chłopaków , a dziewczyny mówiły to z premedytacją, bo chciały je wkurzyć,
- Grzeczna dziewczynka – mruknęły mamy szczęśliwym głosem tuląc je do swojej piersi że wypełniała swoje obowiązki – Mamusia też cię bardzo mocno kocha i mamusia uwielbia kiedy mówisz do mnie tylko "mamusia" – dodały wzruszone .
- Bo to jest mój obowiązek mamuś i kocham Cię mamusiu - oznajmiły zadowolone dziewczyny tuląc sie do ich - a Mamuś, gdzie jest tatuś? – spytały Lucy, Olivia i Lily oglądając się .
- Tatuś jest w pracy, kochanie. Byłam u niego i z nim rozmawiałam – nagle się rozmarzyła i miała iskierki w oczach i westchnęła zadowolonym głosem na samo wspomnienie – i kazał powiedzieć, że Amelia i ciebie Lucy bardzo kocha – a głos miała rozmarzony.
- Ja też byłam u waszego tatusia i też z nim rozmawiałam – i ona też się rozmarzyła i miała iskierki w oczach, po czym westchnęła zadowolonym głosem na samo wspomnienie – i kazał powiedzieć, że was dziewczynki bardzo kocha – a głos miała rozmarzony.
- Na pewno tylko rozmawialiście? – spytali Patrick i James.
- Nie tylko, bo większość czasu kiedy u niego byłam, to się kochaliśmy i było cudownie! – palnęły rozmarzonym głosem na samo wspomnienie, ale później uświadomiły sobie, co powiedziały, zatkały sobie usta i spaliły buraka – to znaczy... eeee...
- Nawet w pracy się bzykacie? Nie możecie się już powstrzymać!? – jęknęli synowie, a większość zrobiła wielkie oczy.
Koniec retrospekcji
Jedni i drudzy spalili buraka, a większościom opadły szczęki.
- Jesteście nienormalni! – krzyknęło rodzeństwo do rodziców.
- Wy sami nie jesteście lepsi – powiedzieliśmy do rodziców, a reszta małżeństw również spaliła buraka – Co chwilę gdzieś znikacie we dwójkę albo mama pojawia się w pracy u taty i zamykacie drzwi, żeby niby porozmawiać – i zrobiliśmy cudzysłów – a kiedy się pojawiacie nagle, albo mama wychodzi z gabinetu taty, to mama za każdym razem ma rozmarzoną minę i wzdycha zadowolonym głosem i ma iskierki w oczach, a tata szczerzy się głupkowato. Kiedy odchodzi mama, kręci biodrami, jak modelka na wybiegu, a tata jeszcze bardziej się szczerzy głupkowato. Mamy oczy i widzimy – nasi rodzice popatrzyli po sobie i się zarumienieni.
Retrospekcja
Pov. Amelia.
Albus i ja podeszliśmy do naszych mam, trzymając się za ręce.
- Czy wy... – zaczęły podniecone.
- Tak. Amelia i ja jesteśmy razem – oznajmił Albus dumnym głosem, a ja pokiwałam głową, szczęśliwa. Mamusie uśmiechnęły się szeroko i Albusa przytuliły.
- Mów mi per "mamo", kochanie – wyszeptała, kiedy wtuliła się w jego klatkę piersiową. Był od niej o pół głowy wyższy, mimo że miała kozaki na wysokim obcasie.
- Oczywiście, mamo – odparł i pocałował ją w czoło. Mama westchnęła zadowolonym głosem, wtulając się w niego jeszcze bardziej.
- Wiesz, że od małego traktuje cię jak, syna – oznajmiła mu – a dzisiaj moje marzenie się spełniło. Już traciłam nadzieję, że nie będziecie razem, ale na szczęście jesteście razem – i wtuliła w niego bardziej i westchnęła zadowolonym głosem, a on uśmiechnął się do niej.
- Kochanie musimy porozmawiać, jak pani Potter z panią Potter – oznajmiła Ginny, a ja zrobiłam wielkie oczy – Tak, młoda damo jesteś Potterem, więc od teraz mówisz do mnie tylko "mamusia," a do Harry'ego mówisz tylko "tatuś" . Czy wyraziłam się jasno i wyraźnie, Amelio? – jej głos zabrzmiał, jakby nieznoszący sprzeciwu.
- Tak, mamusiu. Wyraziła się mamusia jasno i wyraźnie – westchnęłam zadowolonym głosem, wtulając się w mamusię jeszcze bardziej.
- To bardzo dobrze, córeczko, bo od pierwszej chwili, kiedy Susan cię przyprowadziła do nas, pokochałam cię, jak córkę i byłam na sto procent pewna, że w przyszłości będziecie z Albusem razem i moje życzenie się spełniło i teraz mam trzy piękne mądre córeczki które kocham nad życie.
- Ja poczułam to samo, mamuś – mruknęłam i wtuliłam się rudą kobietę.
- Skoro już wszystko jasne, to mam prezent dla ciebie, córeczko – wyczarowała szkatułkę, a ja wciągnęłam powietrze.
- Czy to jest...?
- Biżuteria rodu Potterów, kochanie – rzekła Lady Potter i otworzyłam. Zobaczyłam piękną biżuterię z rodem Potterów – Załóż, córeczko.
- Nie rób tego! – krzyknął David.
- Bo? – spytałam.
- On, nie jest ciebie wart! – zawołał.
- Lubię cię, ale, ja jestem zakochana Albusie. Przykro mi – oznajmiłam – Jaka piękna – i założyłam biżuterie. Stało się jasno światło.
- Zapłacisz mi za to! – warknął na Albusa.
- No to chodź – odpowiedział Albus.
- Nigdy z tobą nie będę, zrozum to wreszcie! – zawołałam do tego imbecyla – Kocham Albusa i z nim spędzę resztę życia!
- Biżuteria przyjęła cię, jako nowego właściciela – oznajmiła z uśmiechem na twarzy moja biologiczna mamusia, a ja wtuliłam się w nią – Ja też mam tylko z rodem Finniganów, córeczko i dzięki temu twoja babcia Alison stała się moją mamusią - uśmiechnęła się szeroko a głos miała uradowany - i nie potrafię mówić do mojej mamusi a do twojej babci Alison po imieniu, i kiedy związałam się z twoim tatusiem to twoja babcia Alison mi powiedziała żebym mówiła do niej tylko mamusia bo jestem teraz jej ukochaną córeczką i pocałowała mnie w czoło i tuliła mnie do swojej piersi a ja jestem grzeczną dziewczynką i słucham się mojej mamusi i twoja babcia Alison jest moją mamusią i zawsze nią będzie.
Koniec Retrospekcji
- Oczywiście, że jestem twoją mamusią, kochanie! – zawołała uradowana babcia Alison, tuląc mamę do swojej piersi – i zawsze nią będę!
- Kocham Cię bardzo mocno mamusiu! - wesnela zadowolonym głosem wtulając się w babcie jeszcze bardziej
- A ja kocham ciebie sto razy bardziej córeczko - mruknela z miłościa głosie babcia
Retrospekcja
Pov. Albus.
- Pani Potter i pani Finnigan pan Potter wygrał elitarny konkurs eliksirów – oznajmiła profesor McGonagall – Miał maksymalna ilość punktów. Wszyscy jesteśmy z niego bardzo dumni – a ja uśmiechnąłem się dumnie.
- Jestem z ciebie taka dumna, synku – powiedziały.
- W nagrodę jest wyjazd na pół roku do prestiżowej szkoły, żeby mógł się szkolić w eliksirach. Na początku nie chciałem jechać, ale Amelia mnie zmusiła, żebym pojechał i spełniał swoje marzenia.
- Bo nie mogę pozwolić, że zmarnował swój geniusz w eliksirach. Jakoś wytrzymam te pół roku, skoro tyle się doczekałam na niego, żeby wyznał mi miłość, a byłam i dalej jestem zakochana w nim po uszy.
- Nie miałam pojęcia, Amelio, że byłaś zakochana w Albusie – powiedziała mama niewinnym głosem.
- Żartujesz sobie? – spytała druga mama, patrząc na przyjaciółkę z niedowierzaniem.
- Przecież żartuję. Wszyscy wiedzieli! – parsknęła śmiechem mama, a ja i Albus zarumieniliśmy się.
- Przypomina mi to ciebie i Harry'ego – stwierdziła mama.
- Tak, byłam z nim zakochana po uszy i dalej jestem – zarumieniła się.
- A niestety Harry podkochiwał się z Cho Chang. Dopiero na szóstym roku się ogarnął – stwierdziła mama Susan.
- Weź nie przypominaj mi tej idiotki! – prychnęła mama.
Koniec retrospekcji
- Nie jestem żadna idiotką! – warknęła Cho.
- Jesteś i się zamknij! – odparowała mama.
Pov. Amelia.
Nasi tatowie bardzo się ucieszyli, e ja i Albus jesteśmy razem i jak mamusia Ginny mu powiedziała, że dała mi biżuterię rodu Potter, i kiedy wróciliśmy na ferie do domu, i kiedy mnie zobaczyłeś tatusiu, przytuliłeś mnie. Powiedziałeś, żebym nazywała cię teraz tatusiem, skoro jestem Lady Potter, bo jeśli nie, to pogroziłeś mi palcem z uśmiechem na twarzy.
Retrospekcja
Pod koniec roku szkolnego...
Pov. Albus.
Miałem przyjechać tydzień później, ale nic mu się nie działo i pozwolili mi wrócić wcześniej, wszedłem po cichu do Wielkiej Sali i przyłożyłem palec do ust, żeby wszyscy byli cicho i zobaczyłem moją piękność. Gadała z bratem oraz z przyjaciółkami. Przyjaciółki Patricka mnie zobaczyły, ale ja przyłożyłem palec do ust i zrozumiałem, by być cicho. Podszedłem do Amelii, która stanęła nieopodal. Miała na sobie bluzkę na jedno ramię, kurtkę podkreślające jej kobiece kształty oraz spodnie podkreślające jej długie nogi jako ze była oficjalnie lady Potter musiała nosić biżuterie rodu Potter. Przez pół roku bardzo się zmieniła, stała się jeszcze piękniejsza, niż była. W mojej ocenie zawsze była piękna, ale przechodziła sama siebie, oraz miała szpilki na wysokim obcasie. Mruknąłem jej do ucha.
- Lady Potter, ale za panią tęskniłem. Mam nadzieję, że pani tęskniła za mną! – ta pisnęła i się odwróciła się z niezwykłą gracją i wdziękiem szybko, kiedy mnie zobaczyła.
- Al?
- Cześć, kochanie. Nie przywitasz się ze mną i nie pocałujesz mnie w usta?
- AL!!!! – ryknęła i rzuciła mi się na szyję, tak mocno, że mnie powaliła i zaczęła mnie całować po twarzy – Tak bardzo za tobą tęskniłam i kocham cię, Albusie!!
- Ja za tobą też – gdy wreszcie się udało stać, wtuliła się we mnie.
- Albus brachu dobrze cię widzieć – odezwał się Scorpius przybijając piątkę.
- Cześć Scor – a Rose rzuciła mi się na szyję.
- Cześć, kuzyneczko. Widzę, że miłość kwitnie – kiedy zobaczyłem znamię na szyi Rose. Rose była cała w skowronkach, mało co zrozumiałem, co tam gadała. Zaznaczył tylko, że ją naznaczył. Scorpius uśmiechną; się głupkowato. Też miała spodnie, bluzkę i kurtkę oraz szpilki na wysokim obcasie.
- Okej nic z tego nie zrozumiałem, ale okej – ale już wiedzieli, że ja i Amelia już dawno spaliśmy ze sobą.
- Albus ależ ty urósł i zmężniałeś i zapuściłeś włosy – oznajmiła Lucy, przytulając mnie.
- Widzę, że u was też była bara-bara – Lucy zarumieniła się, bo też miała, znak na szyi. Miała na sobie sukienkę, kurtkę i szpilki na wysokim obcasie.
- Tak! – pisnęła szczęśliwa moja kuzynka i też zaczęła gadać, jak katarynka i tylko zrozumiałem, że "Patrick mnie naznaczył, jaka ja jestem szczęśliwa" – Lucy była również cała w skowronkach, a Patrick uśmiechnął się głupkowato, ale przybił ze mną żółwika.
- A moje włosy podobają ci się, kochanie? – spytałem Amelii.
- Twoje włosy są takie śliczne i cudowne! – pisnęła Amelia z podniecona.
- Al!!! - zawołały moje kuzynki i siostra, po czym rzuciły mi się na szyję. Jedne miały sukienki inne bluzki i spodnie, ale wszystkie miały szpilki na wysokim obcasie.
- Spokojnie, bo mnie udusicie! – parsknąłem śmiechem.
- Ty i Matt wy też i ty Sofia i Jeremiasz też? - kiedy zobaczyłem znamię u Roxanny i Sofii
- Tak! - zawołały podniecone Roxanna i Sofia i wtuliły się w Matta i Jeremiego - mamusia i tatuś bardzo sie cieszą
.- Co wy macie z tymi szpilkami – mruknąłem.
- Al, szpilki to kobiecy atrybut – oznajmiła Barbara, które również miała znamię na szyi, a Fineas przybił ze mną piąteczkę.A reszte krzyknęły podniecone
- to jest mój obowiązek bo jestem Lady i należę do starożytnego królestwiego rodu i muszę dobrze wyglądać nawet jak jestem domu nasze mamusie babcie ciocie i kuzynki też chodzą po domu w butach z wysokich obcasami bo one też muszą dobrze wyglądać jak wiesz mamy również magiczna biżuterie rodu swojego mężczyzny więc moim obowiązkiem jest również mówić do rodziców mojego mężczyzny "mamusia" i "tatuś" bo stali się moi rodzicami a te co mają znaki podpisały magiczny kontrakt małżeński więc tym bardziej mają obowiązek mówić do rodziców męża "mamusia" i "tatuś" - dodały szczęśliwe te które miały biżuterie rodu swojego partnera a niektóre co mają znaki przejechały palcem wesnely zadowolonym głosem Och gdyby tak wiedziały ze ja i Amelia już dawno podpisaliśmy magiczny kontrakt małżeński
- więc kiedy zrobimy sobie jakiś koncert, żeby laski piszczały z zachwytu? – spytał Fineas mnie – Aua! – krzyknął, kiedy Barbara przywaliła mi w tył głowy – Ty jesteś dla mnie najważniejsza, najpiękniejsza i najseksowniejsza!
- I tak masz mówić – stwierdziła pani Black.
- Popatrz tylko, wszystkie Panie chodzą w szpilkach na wysokim obcasie, nawet profesorki – oznajmiła Emilly. Faktycznie wszystkie miały szpilki.
- Cześć, kujonie – powiedział James.
- James! – skarciła go Olivia. Ona również miała znak na szyi i była podobnie ubrana, jak reszta dziewcząt, patrząc na ich stopy. Oczywiście szpilki na wysokim obcasie.
- Tak okazję uczucia wobec mojego młodszego braciszka, Olivio.
- Cześć, głąbie – powiedziałem do Jamesa i przytuliłem Olivię.
- Albus! – skarciła mnie Amelia.
- Tak okazuję uczucia wobec mojego starszego braciszka, Amelio.
- Jak dzieci! – jęknęły, kiedy popatrzyły się na siebie.
- Nie, pani Potter. To się nazywa tak zwana braterska miłość.
- Najbardziej się na świecie, kochamy. Kiedy jesteśmy na rodzinnym zdjęciu albo daleko od siebie – oznajmił James.
- Proszę, proszę, czy to nie wasz Albusik! – zadrwili Fred i George, wchodząc do Wielkiej Sali z Alicją i Hope, które właśnie weszły do Wielkiej Sali z niezwykłą gracją i wdziękiem.
- Fred, George nasze dzieciątko przyjechało – dodał Louis również z drwiną, razem z Samantą, która również weszła, jak prawdziwa dama z gracją i wdziękiem.
- Nie jestem żadnym Albusikiem! – warknąłem – i nie jestem żadnym dzieciątkiem!
- Fred/George/Louis! – warknęły na nie ich żony, a ja przytuliłem Samantę, Alicję i Hope. Przyjrzałem się im. Oczywiście szpilki na wysokim obcasie, miały też spódnicę, koszule i kurtkę i znak na szyi.
- Cześć, Albusie Severusie Potterze. Dobrze cię widzieć – mruknęli moi kuzyni i uśmiechnęli się szeroko.
- Cześć – Amelia wtuliła się we mnie.
- Już cię nigdzie nie puszczę. Przyjechałeś wcześniej dla mnie? – spytała z nadzieją w głosie, a w oczach miała iskierki miłości.
- To też, ale ważniejsze było dla mnie, że słyszałem, iż w Hogwarcie jest nowy geniusz naukowy. Chciałem sprawdzić konkurencję.
- Yhy! – i pocałowała mnie namiętnie w usta – przez 5 miesięcy nie byłeś we mnie, więc czas to zmienić – dodała mi do ucha podniecona.
- Och tak! – i przejechałem jej po znaku, który był ukryty zaklęciem, a moja dziewczyna westchnęła zadowolonym głosem. Reszta popatrzyła na nas dziwnie, a ja uśmiechnąłem się niewinnie.
- Panie Potter, jak tam na wymianie? – spytała Minerwa, podchodząc do nas z gracją i wdziękiem. Miała na sobie szpilki na wysokim obcasie.
- Bardzo dobrze, ale bardzo tęskniłem za Amelią – odparłem, a Amelia wtuliła się we mnie – Dużo się nauczyłem.
- Mam przeczucie, że będziesz wielkim czarodziejem, Albusie.
- Skąd ten pomysł?
- Kobieta intuicja kochany to samo powiedziałam twojemu bratu twojej siostrze i twoim kuzynom i kuzynkom jesteś Potterem synem Harrego Pottera najmłodszego szefa biura aurorów i najmłodszego gracza Quidditcha w historii a teraz szefa Departamentu przestrzegania prawa czarodziejów jestem z niego taka dumna i Ginny Potter dwójka potężnych czarodziejów twoja matka urodziła się jako pierwsza kobieta rodzie Weasleyów od wielu pokoleń a twoja babcia Lily miała niezwykły talent do eliksirów i ty odziczyłeś po niej ten talent Albusie będąc w czwartej klasie wygrałeś konkurs i odpowiedziałes na na pytania dobrze które były poza programie nauczania natomiast twój brat odzidziczył talent wpakowała się kłopoty po swoim Dziadku Jamesie i ojcu i wujku Ronie ale niezwykle szybko się uczy jak jego dziadek jest z najzdolniejszym uczniem w Hogwarcie razem z twoimi kuzynami Fredem George Loisem i Hugiem Weasleyem Fineasem Blackiem i Frankiem Longbottomem - ci wypieli dumnie pierś - szkole pamiętam takich dwóch którzy byli tak zdolni co oni a był to twój dziadek James Potter i Syriusz Black a Lily to cała Ginny twoja matka - odparła i odwróciła się z niezwykla gracja i wdziękiem i odeszła
- Al! – krzyknął znajomy kobiecy głos. Rozejrzałem się i zobaczyłem rodzinę. Mama z całej siły przybiegła i to na wysokich obcasach i przytuliła mnie.
- Cześć! – powiedziałem z trudem – Mamo, puść mnie! Nie mogę oddychać!
- Ginny puść, Albusa, bo go udusisz!
- Albus przez pół roku urosłeś może i te włosy. Może odetniemy te włosy? – spytała mama.
- Nie!
- Gdzieś to już słyszałem, tylko nie wiem gdzie? – zastanawiał się wujek Bill, patrząc wymownie na babcie Molly.
- Bardzo śmieszne Bill - oznajmiła Babcia i przytuliła mnie tak samo jak moje kuzynki które skoczyły Hogwart ciocie babcie i moja druga mama Susan musiała mnie też dusić z miłości mówiła
- Albus bardzo mocno mnie kocham
- Mamo puść mnie na mogę oddychać!
- Susan puść Albusa bo go udusisz! - zawołał tata Seamus ja nie wiem czy wszystkie matki muszą dusić swoje dzieci z miłości a tatami i wujkami i dziadkami przybilem żółwika
- Mamusia! - zawołały wszystkie córki Ladys i Madame podbiegajac gracją i wdziękiem i ubrane obcisłe ubrania podkreślałace ich figure i kobiece kształty wtulając się w nie a one pocałowały je po czole i wszystkie córki wesnely zadowolonym głosem wtulając się w kobiety jeszcze bardziej
- Mamuś z tymi włosami Albus stał się jeszcze bardziej przystojny - odezwała się Amelia bo chwili do mamy Ginny patrząc na mnie pożądaniem
- Nie mogłam się powstrzymać wyglądasz świetnie Albus! - parsknęła śmiechem mama - i mam nadzieję ze nie patrzyłeś się na inne baby no kiedy twoja kobieta czekała na Ciebie
- I powalala wszystkich potencjalnych kandydatów na mężów - dodała Lucy - i uciekali od niej jak pierz rośnie
- Mamo przecież jestem przeklęty! - jęknąłem - podobają mi się tylko rude po za tym dałaś jej biżuterie Potterów
- Mamusiu jestem pewna ze Albus nie zrobił nic złego tylko się uczył - oznajmiła Amelia wtuliła się we mnie
- Tak bardzo za, tobą tęskniłem mruknąłem jej do ucha Czy możemy teraz pobyć sami? - pytałem Amelia pokiwała głową i wyszliśmy spędzić czas we dwójkę
Koniec Rekospecji
- Tak to było - powiedziała Amelia
- I z tym wszystkim miałaś rację - oznajmił James do Minevry
- Dowiecie się później - dodała Lily
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz