ROZDZIAŁ TRZECI
Listy od nikogo
Za ucieczkę brazylijskiego boa dusiciela Harry zarobił najdłuższą jak dotąd karę. Kiedy pozwolono mu wreszcie wyjść z komórki, zaczęły się już letnie wakacje,
- WY SKURWYSYNY! - ryknely kobiety i dziewczyny abci zajeczali z bólu po dostali od dziewczyn zaklęciami
a Dudley zdążył zepsuć swoją nową kamerę wideo, rozbić swój zdalnie sterowany samolot i podczas swojej pierwszej przejażdżki rowerem wyścigowym wpaść na starą panią Figg, która o kulach przechodziła właśnie przez Privet Drive. Harry cieszył się, że nie musi już chodzić do szkoły, ale nie uchroniło go to od napaści bandy Dudleya, która codziennie odwiedzała jego dom. Pierś, Dennis, Malcolm i Gordon byli wielcy i głupi, ale Dudley, największy i najgłupszy z nich, był ich przywódcą. Pozostali członkowie bandy z rozkoszą przyłączali się do ulubionej dyscypliny sportowej Dudleya: polowania na Harry'ego. Harry starał się więc spędzać jak najwięcej czasu poza domem, wałęsając się po okolicy i czekając na koniec wakacji, w czym dostrzegał promyk nadziei. We wrześniu miał pójść do gimnazjum i po raz pierwszy w życiu pozbyć się towarzystwa Dudleya, bo ten został przyjęty do prywatnej szkoły Smeltinga, tej samej, do której uczęszczał kiedyś wuj Vernon.
- Harry pójdzie do Hogwartu później zostaniemy najlepszymi przyjaciółmi bo rodzina zawsze byliśmy i wstąpimy razem do wspaniałej rodziny Weasley i zyskamy drugich rodziców mamusie Molly i tatusia Artura i braci i sióstr! - pisnęła szczęśliwa Hermiona wtulając się do piersi Molly I a ta bez wahania pocałowała ja w czoło wyrażając matczyne uczucia jakie do niej żywiła Lady Weasley wesnela zadowolonym głosem wtulając się w kobiety starsza Lady Weasley jeszcze bardziej
- Tak jestem twoją mamusia kochanie - oznajmiła szczęśliwa pani Weasley - kocham cię córciu
- Mamusia! - wesnela zadowolonym głosem
Miał tam również chodzić Piers Polkiss. Natomiast Harry'ego zapisano do Stonewall, miejscowego gimnazjum publicznego. Dudley uważał, że to bardzo zabawne.
- W Stonewall pierwszego dnia wpychają ci głowę do muszli klozetowej - powiedział Harry'emu. - Chcesz pójść ze mną na górę, żeby potrenować?
- Nie, dziękuję - odrzekł Harry. - Biedna muszla jeszcze nigdy nie widziała czegoś tak okropnego jak twoja głowa, więc może ją zemdlić.
Kobiety ryknęly śmiechem leżały na podłodze ze śmiechu.
- Hahahahahahaahahaha!!!!!! Nie mogę!!!! Hahahaha!! To było genialne! - śmiały sie nieboglosy Dursleyowie zrobili wściekle miny
- Wypuście nas! - warkneli
- A dlaczego mieliśmy was wypuścić?
- Bo ja tak mówię! - krzyknąl Vernon
- Nie skarbeńku kochany - oznajmiła pani Evans słodkim głosem - nie byłeś grzecznym chłopcem
- I zwiał, zanim sens tych słów dotarł do Dudleya.
- drogie panie widać, że nasz prosiak w peruce nie ma mózgu, ani szarych komórek. - odezwała Lucy.
- No nie ma - zgodziła się Victoire
Pewnego lipcowego dnia ciotka Petunia zabrała Dudleya do Londynu, żeby mu kupić szkolny mundurek, a Harry został oddany na przechowanie do pani Figg. Tym razem u pani Figg nie było tak nudno jak zwykle. Okazało się, że nogę złamała, potykając się o jednego ze swoich kotów, i już nie wyrażała się o nich tak czule jak dawniej. Pozwoliła Harry'emu oglądać telewizję i dała mu kawałek czekoladowego tortu, który smakował, jakby leżał w kredensie od kilku lat. Tego wieczora Dudley paradował po salonie w swym nowym mundurku. Chłopcy ze Smeltinga nosili kasztanowe surduty, pomarańczowe pumpy zapinane pod kolanami i płaskie słomkowe kapelusze zwane wioślarkami. Mieli też sękate kije zwane smeltingami, którymi okładali się nawzajem, kiedy żaden nauczyciel nie patrzył. Uznawano to za dobrą szkołę przygotowującą ich do dorosłego życia. Patrząc na Dudleya w jego nowym mundurku, wuj Vernon burknął, że to najwspanialsza chwila w jego życiu. Ciotka Petunia zalała się łzami i wyznała, iż nie może uwierzyć, że to jej maleńki Dudlejek, tak już wyrósł i taki jest przystojny, naprawdę.
- No w sumie, jak na prosiaka w peruce jesteś przystojny. Dudley - zardwila Ginny.
- Nie jestem żadnym prosiakiem w peruce ty rudo wiedźmo!
- Kiedy mówisz do mnie mów proszę PANI Potter albo LADY Potter i proszę pani Dursley! - warknęła Ginny - bo jakoś nie przypominam sobie żebyśmy przeszli na Ty!
Harry nie dowierzał sobie aż tak, żeby wyrazić swoją opinię. Trochę się bał, że kiedy starał się powstrzymać od śmiechu, pękły mu dwa żebra.
Kiedy następnego ranka Harry wszedł do kuchni, poczuł jakiś okropny zapach. Smród zdawał się buchać z wielkiego kotła stojącego w zlewie, więc podszedł do niego i zajrzał do środka. W kotle było pełno szarej wody, w której pływały jakieś brudne szmaty.
- Co to jest? - zapytał ciotkę Petunię. Ściągnęła wargi, jak zawsze, kiedy ośmielił się o coś zapytać.
- Twój nowy mundurek szkolny - odpowiedziała. Harry ponownie zajrzał do kotła.
- Och, nie wiedziałem, że ma być mokry.
- Nie bądź głupi - warknęła ciotka Petunia. - Farbuję ci na szaro stare ubranie Dudleya. Jak skończę, będzie wyglądało jak normalny szkolny mundurek.
- OHYDA! - zawolaly dziewczyny
- Nigdy bym nie chciała nosić śmierdzący mundurek szkolny po prosiaku w peruce! - krzywiła się Fay Dudley byl wściekły i dalej miał świński ogonek
- Wolimy ten mundurek - oznajmiła szczęśliwa Hanna - wskazując na swój obcisły kombinezon i szpilki na wysokim obcasie które musiała chodzić cały czas bo była Lady Longbottom - bo jesteśmy Lady albo Madame i musimy cały czas wyglądać zabójczo seksownie nawet jak jesteśmy w domu czy w nocy śpimy gołe ale szpilki musimy mieć cały czas bo wszystkie jesteśmy grzecznymi dziewczynkami i przestrzegamy etykietę dobrego zachowania
- Czyli też muszę chodzić wszędzie nawet po domu butach na wysokim obcasie i obcisłych ubraniach podkreślające moja figure i kobiece kształty? - pytała nieśmiało Alicia I całując ją w czoło
- Tak mamusiu! - wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej mając iskierki w oczach - to mamusi Dożywotni obowiązek noszenia tych ciuchów podkreślałace mamusi figure i kobiece kształty i chodzeniu tylko szpilkach na wysokim obcasie cały czas bo mamusia jest Lady Longbottom i grzeczną dziewczynką ! - i następne wtuliła do jej piersi i wesnelam zadowolonym głosem wtulając się w kobiete bardzo mocno bo poczuła się bezpieczna i kochana - a ja kocham cię bardzo mocno mamusiu!
- Ja też Cie bardzo mocno kocham córeczko jesteś panią Longbottom i moją córeczką dożywotnio i Dożywotnio będziesz zwracała sie do mnie tylko mamusia i będziesz nosiła tylko te obcisłe ciuchy podkreślałace twoja figure i kobiece kształty i będziesz chodziła tylko szpilkach na wysokim obcase gracją i wdziękiem cały czas - i tuliła ja do swojej piersi wzruszona i zadowolona a Hanna wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej a późnej lady Longbottom popatrzyła na Petunie morderczym wzrokiem tuląc Hanna do swojej piersi
- Tak obcisły kombinezon podkreślają moją figurę i kobiece kształty a szpilki na wysokim obcasie pomagają mi chodzić z gracją i wdziękiem i wiecie co nigdy nie czułam się lepiej niż obecnie dlatego nigdy ich nie zdejmę - stwierdziła Augusta uśmiechała się szeroko
Harry poważnie w to wątpił, ale uznał, że lepiej nie wyrażać swojego zdania. Usiadł przy stole i starał się nie myśleć o tym, co będzie, kiedy w czymś takim wkroczy po raz pierwszy do gimnazjum Stonewall - jakby miał na sobie płaty skóry słonia. Wszedł Dudley, a za nim wuj Vernon, obaj marszcząc nosy z powodu zapachu bijącego z nowego mundurka Harry'ego. Wuj Vernon jak zwykle otworzył gazetę, a Dudley zaczął bębnić po stole swoim kijem, z którym już się nie rozstawał. Usłyszeli szczęk klapki osłaniającej szczelinę w drzwiach i pacnięcia listów spadających na matę.
- Przynieś pocztę, Dudley - powiedział wuj Vernon znad gazety.
- Niech Harry przyniesie.
- On nie jest skrzatem domowym, Dursley, ty wielki wielorybie. - warknęła Lily Luna trzymając różdżkę między oczy Dudleya nagle poczuła ciało Hanna
-moja córeczka! - całując ją w czoło Lily II wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej - skarbie?
- Tak mamusiu? - pytała szczęśliwa pani Longbottom bo Hanna ja tuliła do swojej piersi
- Czy muszę chodzić wszędzie nawet po domu butach na wysokim obcasie i obcisłych ubraniach podkreślające moja figure i kobiece kształty? - pytała nieśmiało Hanna całując ją ponownie w czoło
- Tak mamusiu! - wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej mając iskierki w oczach - to mamusi Dożywotni obowiązek noszenia tych ciuchów podkreślałace mamusi figure i kobiece kształty i chodzeniu tylko szpilkach na wysokim obcasie cały czas bo mamusia jest lady Longbottom i grzeczną dziewczynką ! - i następne wtuliła do jej piersi i wesnelam zadowolonym głosem wtulając się w kobiete bardzo mocno bo poczuła się bezpieczna i kochana - a ja kocham cię bardzo mocno mamusiu!
- Ja też Cie bardzo mocno kocham córeczko jesteś panią Longbottom i lady Longbottom i moją córeczką dożywotnio i Dożywotnio będziesz zwracała sie do mnie tylko mamusia i nosic tylko te obcisłe ciuchy podkreślałace twoja figure i kobiece kształty i będziesz chodziła tylko szpilkach na wysokim obcase gracją i wdziękiem cały czas - i tuliła ja do swojej piersi wzruszona i zadowolona a Lily II wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej a późnej lady Longbottom popatrzyła na kobiety uśmiechem na twarzy tuląc Lily II do swojej piersi
- Przynieś pocztę, Harry.
- Niech Dudley przyniesie.
- Dudley, przyłóż mu smeltingiem.
Harry umknął przed smeltingiem i poszedł do drzwi.
- Żebym ja cię Dursley nie walnęła tym kijem, albo lepiej włożę Ci to dupy ten kij! - warknęła wściekła Lily. Dursleye przełknęli ślinę..
Na macie leżały trzy przesyłki: pocztówka od siostry wuja Vernona, Marge, która wyjechała na urlop na wyspę Wight, brązowa koperta, wyglądająca na rachunek, i - list do Harry'ego. Harry podniósł go, czując, że serce zadygotało mu jak gigantyczna gumowa taśma. Jeszcze nigdy nie otrzymał listu. Bo i od kogo? Nie miał przyjaciół, nie miał innych krewnych, nie był zapisany do żadnej biblioteki, więc nigdy nie otrzymywał nawet zwykłych ponagleń, by oddać książki. A jednak ta koperta była zaadresowana tak wyraźnie, że nie było mowy o pomyłce:
Pan H. Potter
Komórka pod Schodami
Privet Drive 4
Little Whinging
Surrey
Koperta była gruba i ciężka, z żółtawego pergaminu, a adres wypisano szmaragdowozielonym atramentem. Nie było żadnego znaczka. Odwróciwszy kopertę drżącą ręką, Harry dostrzegł woskową pieczęć z herbem: lew, łabędź, borsuk i wąż wokół dużej litery H.
- Pospiesz się, chłopcze! - krzyknął z kuchni wuj Vernon. - Co ty tam robisz? Sprawdzasz, czy w listach nie ma bomby? - Zachichotał z własnego dowcipu.
- Ty ja mam lepsze Dursley powiedziała Iola wieloryb Vernon mówi do Dubleya prosiaczka w peruce : - prosiaczku w peruce Wiem co się z Tobą stanie, gdy dorośniesz.
- tatusiu czytałeś mój horoskop? - pyta zainteresowany Dubley
- Nie, książkę kucharską.... parsknął śmiechem Vernon kobiety wybuchły śmiechem Dursley młody i stary zrobili się czerwoni
Harry wrócił do kuchni, wciąż wpatrując się w swój list. Wręczył wujowi Vernonowi rachunek i pocztówkę, usiadł i zaczął powoli otwierać żółtą kopertę.
Wuj Vernon rozerwał rachunek, chrząknął z niesmakiem i rzucił okiem na pocztówkę.
- Marge jest chora - poinformował ciotkę Petunię. - Jadła jakieś trąbiki...
- Za niedługo też będzie chora! - wycedzila Olivia
- Tato! - zawołał Dudley. - Tato, Harry coś dostał!
Harry rozkładał już list, napisany na takim samym grubym pergaminie, kiedy mu go wyrwała ręka wuja Vernona.
- To do mnie! - powiedział Harry, próbując odzyskać list.
- Tak? A niby kto miałby do ciebie napisać? - zarechotał wuj Vernon, otwierając list jednym ruchem. Jego twarz zmieniła się z czerwonej na zieloną szybciej niż światła na rogu ulicy. A na tym się nie skończyło. Po kilku sekundach poszarzała już jak stara owsianka.
- jesteś obrzydliwy Dursley! . - krzywiła się Domique .
- P-P-Petunio! - wyrzucił z siebie wraz z oddechem. Dudley próbował złapać list, żeby go przeczytać, ale wuj Vernon trzymał kartkę z dala od niego. Ciotka Petunia łapczywie chwyciła list i przeczytała pierwszą linijkę. Przez chwilę wyglądała tak, jakby miała zemdleć.
- Coś strasznego Petunio ale mam radę jako koń powinnac jeść Siano i zielonkę (trawa z pastwisk) stanowią podstawę diety koni, dostarczając im niezbędnych składników odżywczych, takich jak błonnik, białko i witaminy.
I do tego Zboża: Zboża, takie jak owies, są dodatkiem do diety i dostarczają energii koniom. Może jeszcze Inne pasze:Wysłodki buraczane mogą być również podawane koniom, ale należy uważać, aby nie były nadmiernie słodkie. I oczywiście Woda: Konie muszą mieć stały dostęp do czystej wody, ponieważ odwodnienie może mieć poważne konsekwencje
Złapała się za szyję i wydała kilka dźwięków charakterystycznych dla osób, które się krztuszą. - mówiła Emilly - wtedy nie zemdlejesz na pewno
- Moja mądra córeczka! - krzyknęła radością Hermiona i przytuliła Emilly do swojej piersi zachwycona i pocałowała ją w czoło pani Weasley wesnela zadowolonym głosem wtulając się w Lady Weasley jeszcze bardziej - nie dość że jesteś piękna seksowna urocza to jesteś bardzo mądra kobietą a właśnie skarbie?
- Tak mamusiu? - pytała szczęśliwa pani Weasley bo Hermiona ja tuliła do swojej piersi
- Czy muszę chodzić wszędzie nawet po domu butach na wysokim obcasie i obcisłych ubraniach podkreślające moja figure i kobiece kształty? - spytała nieśmiało Hermiona całując ją ponownie w czoło
- Tak mamusiu! - wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej mając iskierki w oczach - to mamusi Dożywotni obowiązek noszenia tych ciuchów podkreślałace mamusi figure i kobiece kształty i chodzeniu tylko szpilkach na wysokim obcasie cały czas bo mamusia jest Lady Weasley i grzeczną dziewczynką ! - i następne wtuliła do jej piersi i wesnelam zadowolonym głosem wtulając się w kobiete bardzo mocno bo poczuła się bezpieczna i kochana - a ja kocham cię bardzo mocno mamusiu!
- Ja też Cie bardzo mocno kocham córeczko jesteś panią Weasley i lady Weasley i moją córeczką dożywotnio i Dożywotnio będziesz zwracała sie do mnie tylko mamusia i nosic tylko te obcisłe ciuchy podkreślałace twoja figure i kobiece kształty i będziesz chodziła tylko szpilkach na wysokim obcase gracją i wdziękiem cały czas - i tuliła ja do swojej piersi wzruszona i zadowolona a Emilly wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej a późnej Lady Weasley popatrzyła z drwina na panią Dursley tuląc Emily do swojej piersi
- Iha! iha! iha! - krzyczała Cedrella Petunia zrobiła się czerwona a kobiety parsknęły śmiechem
- Vernon! O Boże... Vernon!
Wpatrywali się w siebie, jakby zapomnieli, że Harry i Dudley są nadal w kuchni. Dudley nie był do tego przyzwyczajony. Pacnął ojca smeltingiem w głowę.
- Jako psycholog i psychiatra doszłam do wniosku ze Dudley jest nieprzyjemny i zepsuty. - rzekła Alicia II podchodząc do Dursleyow z niezwykla gracja i wdziękiem bo miała na stopach szpilki na wysokim obcasie również miała na sobie obcisły kombinezon podreslajacy jej seksowna figure i kobiece kształty - I bije swojego ojca i to wasza wina bo wy jako Rodzice rozpuścili go, kupując mu wszystko co chciał. Zauważyłam ze macie również taką obsesję na punkcie syna, że ten mógł swobodnie wami manipulować. Wpadał w złość, kiedy wszystko nie toczyło się takim torem jakby chciał i z łatwością udawał płacz. Podam przykład podczas urodzin nakrzyczał na was, tylko dlatego, że miał 37. prezentów, a w zeszłym roku było 38. A ty Petunia jako jego mamusia czym prędzej pojechałaś do sklepu kupić mu jeszcze dwa prezenty zamiast stawiać granice ze ty jesteś matka a on synem. I on ma cie słuchać i się uporządkować Jak czytaliśmy również zauważyłam że Dudley zachowywał się tak, jakby robił wam łaskę, że przyjmuje te wasze chore prezenty, a nie jakby się z nich cieszył. Notorycznie też znęcał się nad wujkiem Harrym, na co wy zawsze przymykaliscie oczy. Dudley jest także po prostu nieinteligentny. Bardzo wolno myśli, nie wysilał mózgu na żadne pożyteczne zajęcie Moim zdaniem powinniście isc na terapię i prosiak w peruce jest dupkiem, a jego charakter jest bardziej złożony. Czołowi psychiatrzy podają trzy możliwe przyczyny, a ja jako psychiatra się z nimi zgadzam. Przyczyna pierwsza - i pokazała pierwszy palec - "Pod maską macho jest mała dziewczynka, która próbuje wyjść z szafy" - Kobiety parsknęły śmiechem. Dubley zrobił się czerwony, jak burak - Przyczyną druga - i pokazała dwa palce - "Jak u jaskiniowca mózg prosiaka w peruce jest niedorozwinięty, a więc nie może się kontrolować i wybucha złością" - Kobiety ryknely śmiechem. - Przyczyna trzecia - i wystawiła trzeci palec i uśmiechnęła się niewinnie - "Dudley ma małego" - gdy kobiety to usłyszały, spadli ze śmiechu na podłogę, Dursley zrobił się czerwony na twarzy i pulsowała mu żyła na czole.
- Ty mała dziwko! - zawołał Dursley , a po chwili było trzask Dubley jęknął z bólu trzymając się za nos. Przed nim stała Angelina z morderczym wzrokiem
- Dudley! - zawołali przerażeni rodzice
- Mamusia - odezwała się Alicja II i wtuliła się w Pani Weasley - mamusiu nie musiałaś go bić.
- Musiałam , bo ten imbecyl cię obraził córeczko - oznajmił Lady Weasley , patrząc na córkę z miłościa - Nie zdajesz sobie sprawę jak bardzo Cie kocham córeczko i nie pozwolę żeby taki prosiak jak on Cie obrażał . - Lady Weasley objęła ją i pocałowała ją w czoło, wyrażając matczyne uczucia, jakie do niej żywiła . Pani Weasley westchnęła zadowolonym głosem, wtulając się w matkę jeszcze bardziej.
- Ja tez Cie kocham mamusiu - szeptała wtulona i zadowolona do piersi Angelina
- nie dość że jesteś piękna seksowna urocza to jesteś bardzo mądra kobietą - oznajmiła pani Weasley szczęśliwa tuląc Alicję II - a właśnie skarbie?
- Tak mamusiu? - pytała szczęśliwa pani Weasley bo Angelina ją tuliła do swojej piersi
- Czy muszę chodzić wszędzie nawet po domu butach na wysokim obcasie i obcisłych ubraniach podkreślające moja figure i kobiece kształty? - spytała nieśmiało Angelina całując ją ponownie w czoło
- Tak mamusiu! - wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej mając iskierki w oczach - to mamusi Dożywotni obowiązek noszenia tych ciuchów podkreślałace mamusi figure i kobiece kształty i chodzeniu tylko szpilkach na wysokim obcasie cały czas bo mamusia jest Lady Weasley i grzeczną dziewczynką ! - i następne wtuliła do jej piersi i wesnelam zadowolonym głosem wtulając się w kobiete bardzo mocno bo poczuła się bezpieczna i kochana - a ja kocham cię bardzo mocno mamusiu!
- Ja też Cie bardzo mocno kocham córeczko jesteś panią Weasley i lady Weasley i moją córeczką dożywotnio i Dożywotnio będziesz zwracała sie do mnie tylko mamusia i nosiła tylko te obcisłe ciuchy podkreślałace twoja figure i kobiece kształty i będziesz chodziła tylko szpilkach na wysokim obcase gracją i wdziękiem cały czas - i tuliła ja do swojej piersi wzruszona i zadowolona a Alicia II wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej a późnej Lady Weasley popatrzyła z morderczym wzrokiem na prosiaka w peruce tuląc Alicia II do swojej piersi
- Chcę to przeczytać - oznajmił głośno.
- Nie, ja chcę to przeczytać - krzyknął Harry - bo to list do mnie!
- Wynoście się obaj - zaskrzeczał wuj Vernon, wsuwając list do koperty.
Harry nie drgnął.
- CHCĘ MÓJ LIST! - krzyknął.
- Muszę go zobaczyć! - wrzasnął Dudley.
- WYNOCHA! - ryknął wuj Vernon, po czym chwycił Harry'ego i Dudleya za karki i wyrzucił ich do przedpokoju, zatrzaskując za nimi drzwi do kuchni.
- Łapy precz od mojego męża! - warknęła Ginny - tego prosiaka możesz robić co chcesz ale od Harrego się odwal!!!
Harry i Dudley rzucili się na siebie w milczeniu, walcząc o to, kto przyłoży ucho do dziurki od klucza. Zwyciężył Dudley, więc Harry, z okularami wiszącymi mu na jednym uchu, położył się płasko na brzuchu, drugim uchem przywierając do szczeliny między drzwiami a podłogą.
- Vernonie - mówiła ciotka Petunia rozdygotanym głosem - spójrz na ten adres... skąd oni mogli wiedzieć, gdzie on sypia? Myślisz, że obserwują nasz dom?
- Obserwują... szpiegują... może za nami łażą - mruknął wuj Vernon.
- Więc co powinniśmy zrobić, Vernonie? Odpisać? Powiedzieć im, że nie chcemy...
Harry widział czarne, błyszczące półbuty wuja Vernona, maszerujące tam i z powrotem po kuchni.
- Nie - oznajmił w końcu. - Nie, po prostu to zignorujemy. Jeśli nie otrzymają odpowiedzi... Tak, to najlepsze wyjście... po prostu nic nie zrobimy...
- Ale...
- Petunio, nikogo takiego nie ma w naszym domu! Czy kiedy go przygarnęliśmy, nie przysięgliśmy sobie, że wyplenimy z niego te niebezpieczne bzdury?
- Magii nie można wyplenic - oznajmiła Narcyza
- Mamusia to wie my to wiemy ale ten wieloryb tego nie wie - rzekła Astoria Narcyza uśmiechnęła się niewinne i wypaliła
- Czary mary, czary mary!
To są rzeczy nie do wiary! -
Słońce świeci, deszczyk pada,
Prosiak w peruce się pojawia!
Czary mary, Czary mary!
Przyleciał wieloryb tu na miotle wyscigowce,
Będzie zaraz prosiaka w peruce mieszać w kotle.
Kobiety o dziewczyny jak to usłyszały ryknely śmiechem leżący na podłodze śmiejąc się nieboglosy Dursleyowie zrobili się czerwoni próbując się uwolnić
- Mamusiu przeszłaś sama... siebie - ostatnio słowo wesnela zadowolonym głosem Astoria wtulając się w Lady Malfoy jeszcze bardziej bo Narcyza pocałowała ją w czoło mówiła
- Tak bardzo Cie kocham córeczko - oznajmiła pani Malfoy miłością tuląc ja do swojej piersi - lepszej córeczki lady Malfoy i pani Malfoy jak ty nie mogłam sobie wymarzyć uratowałaś mi życie skarbie udrowilas moja duszę jesteś piękna seksowna urocza jesteś również bardzo mądra kobietą - oznajmiła pani Malfoy szczęśliwa tuląc Astorie- a właśnie skarbie?
- Tak mamusiu? - pytała szczęśliwa pani Malfoy bo Narcyza ja tuliła do swojej piersi
- Czy muszę chodzić wszędzie nawet po domu butach na wysokim obcasie i obcisłych ubraniach podkreślające moja figure i kobiece kształty? - spytała nieśmiało Cyzia całując ją ponownie w czoło
- Tak mamusiu! - wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej mając iskierki w oczach - to mamusi Dożywotni obowiązek noszenia tych ciuchów podkreślałace mamusi figure i kobiece kształty i chodzeniu tylko szpilkach na wysokim obcasie cały czas bo mamusia jest Lady Malfoy i grzeczną dziewczynką ! - i następne wtuliła do jej piersi i wesnelam zadowolonym głosem wtulając się w kobiete bardzo mocno bo poczuła się bezpieczna i kochana - a ja kocham cię bardzo mocno mamusiu!
- Ja też Cie bardzo mocno kocham córeczko jesteś panią Malfoy i lady Malfoy i moją córeczką dożywotnio i Dożywotnio będziesz zwracała sie do mnie tylko mamusia i nosiła tylko te obcisłe ciuchy podkreślałace twoja figure i kobiece kształty i będziesz chodziła tylko szpilkach na wysokim obcase gracją i wdziękiem cały czas - i tuliła ja do swojej piersi wzruszona i zadowolona a Astoria wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej a późnej Lady Malfoy popatrzyła z drwina na prosiaka w peruce i wieloryba tuląc Astorie do swojej piersi
Tego popołudnia, po powrocie do domu, wuj Vernon zrobił coś, czego nigdy dotąd nie robił: odwiedził Harry'ego w jego komórce pod schodami.
- Gdzie jest mój list? - zapytał Harry, gdy tylko wuj Vernon przecisnął się przez drzwi. - Kto do mnie napisał?
- Nikt. List zaadresowano do ciebie przez pomyłkę - oświadczył krótko wuj Vernon. - Spaliłem go.
- To nie była pomyłka - powiedział ze złością Harry. - Była na nim moja komórka.
- MILCZ! - ryknął wuj Vernon, a kilka pająków spadło z sufitu.
Im sie Dursley zorientował Nicole chwyciła go za włosy ten jeknal z bólu - zamorduje Cie Dursley! warknęła z niego - SKRZYWDZIŁEŚ MOJEGO BRACISZKA DURSLEY PODAJ MI JEDEN POWÓD ŻEBY CIE NIE ZAMORDOWAĆ!!!! - narastał, dążąc do epickiego wybuchu i strzeliła go obcasem w jaja ten jeknal z bólu jeszcze chciała zrobić mu krzywdę Jednak powstrzymał ją łagodny, delikatny głos,
- Córeczko masz na nogach takie śliczne szpilki na wysokim obcasie bo co masz sobie je niszczyć - wyszeptała zadowolonym głosem że Nicole chodzi tylko butach na wysokim obcasie i obcisłych ubraniach podkreślałajace jej seksowna figure i kobiece kształty z wielką miłością pocałowała ją po czole Lady Weasley wesnela zadowolonym głosem wtulając się w matkę jeszcze bardziej - jako Lady królewskiego i starożytnego rodu Weasley musisz chodzić tylko butach na wysokim obcasie cały czas bo podpisałaś kontrakt wiązacy a jak sobie złamiesz obcas to jak będziesz mogła chodzić
- Wyczaruje sobie nowe szpilki na wysokim obcasie mamusiu - oznajmiła Nicole - a właśnie. mamusia nie ma zamiaru próbować ich ściągnąć bo mamusi też to dotyczy bo jest to mamusi Dożywotni obowiązek noszenia tych ciuchów podkreślałace mamusi figure i kobiece kształty i chodzeniu tylko szpilkach na wysokim obcasie cały czas bo mamusia jest Lady Weasley i grzeczną dziewczynką - i następne wtuliła do jej piersi i wesnelam zadowolonym głosem wtulając się w kobiete bardzo mocno bo poczuła się bezpieczna i kochana - wiesz o tym ze kocham cię bardzo mocno mamusiu!
- Ja też Cie bardzo mocno kocham córeczko jesteś panią Weasley i lady Weasley i moją córeczką dożywotnio i Dożywotnio będziesz zwracała sie do mnie tylko mamusia i nosiła tylko te obcisłe ciuchy podkreślałace twoja figure i kobiece kształty i będziesz chodziła tylko szpilkach na wysokim obcase gracją i wdziękiem cały czas - i tuliła ja do swojej piersi wzruszona i zadowolona a Nicole wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej a późnej Lady Weasley popatrzyła z morderczym wzrokiem na wieloryba tuląc Nicole do swojej piersi
Wziął parę głębokich oddechów, a potem zmusił się do uśmiechu, który wyglądał tak, jakby go rozbolał brzuch.
- Eee... tak, Harry... co do tej komórki... Twoja ciotka i ja pomyśleliśmy sobie... że jesteś już taki duży... No więc uważamy, że może by ci było wygodniej w drugiej sypialni Dudleya.
- Dlaczego? - wyjąkał Harry.
- Nie zadawaj pytań! - warknął wuj. - Zabierz swoje rzeczy i idź na górę.
Kobiety popatrzyly na niego morderczym wzrokiem
Dursleyowie mieli cztery sypialnie: jedną dla wuja Vernona i ciotki Petunii, jedną dla gości (zwykle nocowała tam Marge, siostra wuja Vernona), jedną, w której spał Dudley, i jedną, w której trzymał swoje stare zabawki i rzeczy, które nie mieściły się w jego pierwszej sypialni. Harry'emu wystarczyło przejść z komórki na pierwsze piętro tylko raz, aby przenieść wszystko, co posiadał. Usiadł na łóżku i rozejrzał się po pokoju. Prawie wszystko było połamane lub zepsute. Stara kamera wideo leżała na małym czołgu na baterie, którym Dudley wjechał kiedyś w psa sąsiadów; w kącie stał pierwszy telewizor Dudleya, który rozwalił kopniakiem, kiedy przestano nadawać jego ulubiony program;
- Powinieneś się leczyć Dudley - oznajmiła zszokowana Caroline
- Nie będziesz mi mówiła - zaczął Vernon a podeszła do niego gracją i wdziękiem bo miała szpilki na wysokim obcasie a jej obcisły kombinezon idealnie podkreślał jej seksowna figurę i kobiece kształty robiła na wszystkich gigantyczne wrażenie i chwyciła go za ubranie i wycedzila wściekła - chyba sie zapomniałeś do kogo sie odzywasz Dursley! - a później zwróciła się do córek - córeczki przypomnijcie mamusi czy mamusia pozwoliła temu Wielorybowi mówić do mnie na TY?
- Nie mamusiu - odezwały się córki podchodząc do niej gracją i wdziękiem bo wszystkie miały szpilki na wysokim obcasie a ich obcisły kombinezon idealnie podkreślał ich seksowna figurę i kobiece kształty robiły na wszystkich gigantyczne wrażenie bo wszystkie córki pani Evans były wyjątkowej urody - powinien zwracać się do mamusi "pani Evans" albo "Madam Evans" i "proszę pani" - a ta bez wahania pocałowała je po czole wszystkie córki Madame Evans wesnely zadowolonym głosem wtulając się w matkę jeszcze bardziej - a właśnie mamusiu mamusia chyba nie ma zamiaru próbować ich ściągnąć bo mamusi też to dotyczy bo jest to mamusi Dożywotni obowiązek noszenia tych ciuchów podkreślałace mamusi seksowną figure i kobiece kształty i chodzeniu tylko szpilkach na wysokim obcasie gracją i wdziękiem cały czas bo mamusia jest madam Evans i grzeczną dziewczynką - i następne wtuliły do jej piersi i wesnely zadowolonym głosem wtulając się w kobiete bardzo mocno bo poczuły się bezpieczna i kochana - wiesz o tym ze kocham cię bardzo mocno mamusiu!
- Ja też was bardzo mocno kocham córeczko jesteście moimi córeczkami i będziecie moimi dożywotnio i Dożywotnio będziecie zwracała sie do mnie tylko mamusia i nosiła tylko te obcisłe ciuchy podkreślałace twoja figure i kobiece kształty i będziecie chodziły tylko szpilkach na wysokim obcase gracją i wdziękiem cały czas - i tuliła je do swojej piersi wzruszona i zadowolona a jej córki wesnely zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej a późnej madam Evans popatrzyła z morderczym wzrokiem na wieloryba tuląc je do swojej piersi
- Kocham Cię mamusiu - mruknely zadowolonym głosem do piersi starszej kobiety
była też wielka klatka dla ptaków, w której kiedyś mieszkała papuga, ale pewnego dnia Dudley wymienił ją w szkole na prawdziwą wiatrówkę. Klatka stała na półce, której jeden koniec zwisał smętnie, bo Dudley kiedyś na niej usiadł. Inne półki zawalone były książkami. Były to jedyne przedmioty w tym pokoju, które wyglądały, jakby ich nikt nigdy nie dotykał. Z dołu dobiegły jęki Dudleya, skarżącego się matce:
- Nie chcę go tam... Ten pokój jest mi potrzebny... Wywal go stamtąd...
- Od dzisiaj będziesz mieszkał w komórce pod schodach prosiaku - rzekła Olivia
Harry westchnął i wyciągnął się na łóżku. Jeszcze wczoraj oddałby wszystko, żeby tu zamieszkać. Dzisiaj wolałby siedzieć w swojej komórce z tym listem, niż tutaj bez niego. Następnego dnia przy śniadaniu było dość spokojnie. Dudley pogrążony był w głębokim szoku. Nie pomogło wycie, grzmocenie ojca smeltingiem, symulowanie wymiotów, kopanie matki, rzucenie żółwiem w ściankę terrarium, tak że wpadł przez zbitą szybę do środka. Drugiej sypialni nie odzyskał. Harry wspominał wczorajszy poranek i przeklinał sam siebie, że nie otworzył listu w przedpokoju. Wuj Vernon i ciotka Petunia spoglądali na siebie ponurym wzrokiem. Kiedy przyszła poczta, wuj Vernon, który sprawiał wrażenie, jakby chciał być miły dla Harry'ego, kazał Dudleyowi ją przynieść. Najpierw usłyszeli łomot, kiedy walił smeltingiem we wszystko, co było w przedpokoju, a potem jego okrzyk:
- Jest następny! „Pan H. Potter, Najmniejsza Sypialnia, Privet Drive 4..."
Wuj Vernon wydał z siebie zduszony okrzyk, zerwał się z krzesła i pobiegł do przedpokoju, a za nim pobiegł Harry.
- Nic ci to nie da - rzekła Euphemia patrząc na wieloryba szyderczo
- Mamuś on jest głupszy od buta - odezwała się Lily I wtulając się w nią
- Zauważyłam skarbie - całując ja w czoło a ona wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej - tak bardzo Cie kocham córeczko
Żeby wydrzeć Dudleyowi list, wuj Vernon musiał powalić go na podłogę, co okazało się trudne, bo Harry złapał wuja Vernona od tyłu za szyję. Po minucie zażartej walki, w której jedna i druga strona oberwała smeltingiem, wuj Vernon wyprostował się, dysząc ciężko, z listem Harry'ego w ręku.
- Idź do swojej komórki.,. znaczy się, do swojej sypialni - wycharczał w stronę Harry'ego. - A ty Dudley... odejdź... po prostu zejdź mi z oczu.
- UUUU.... Tatuś... - zaczęła Rani .
- się na Ciebie prosiaczku ... - ciągnęła Saloni.
- Zdenerwował Bo....
- byłeś bardzo....
- Niegrzecznym prosiakiem . - skończyly razem.
- Dziewczynki?
- Tak mamusiu? - spytały Ladys Scamamder pani Scamamder teraz miała twarz rozpromieniona, za każdym razem kiedy jej córeczki mówią do niej "mamusia "
- córeczki do słowa prosiaka powinno być dodane w peruce - odezwała się Lady Scanander przez śmiech.
- Dobrze mamusiu - powiedziały bliźniaczki Scanander Luna nie wytrzymała pocałowała je po czolach i przytuliła Rani i Salomi do swojej piersi, a te wtuliły się w jej ciało i westchnęły zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej . Kobiety parsknęły śmiechem. Petunia , Vernon i Dudley patrzyli na panie Scamamder morderczym wzrokiem, która były wtulone w Lune .
- skarby?
- Tak mamusiu? - pytały szczęśliwe panie Scamamder bo Luna je tuliła do swojej piersi
- Czy muszę chodzić wszędzie nawet po domu butach na wysokim obcasie i obcisłych ubraniach podkreślające moja figure i kobiece kształty? - spytała nieśmiało Luna całując je ponownie w czoło
- Tak mamusiu! - wesnely zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej mając iskierki w oczach - to mamusi Dożywotni obowiązek noszenia tych ciuchów podkreślałace mamusi figure i kobiece kształty i chodzeniu tylko szpilkach na wysokim obcasie cały czas bo mamusia jest Lady Scamamder i grzeczną dziewczynką ! - i następne wtuliły do jej piersi i wesnely zadowolonym głosem wtulając się w kobiete bardzo mocno bo poczuła się bezpieczna i kochana - a ja kocham cię bardzo mocno mamusiu!
- Ja was też bardzo mocno kocham córeczki jesteście paniami Scamamder i ladys Scamamder i moimi córeczkąmi dożywotnio i Dożywotnio będziecie zwracałaly sie do mnie tylko mamusia i nosiły tylko te obcisłe ciuchy podkreślałace wasze figure i kobiece kształty i będziecie chodziły tylko szpilkach na wysokim obcase gracją i wdziękiem cały czas - i tuliła je do swojej piersi wzruszona i zadowolona a Rani i Salomi wesnely zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej a późnej Lady Scanander popatrzyła z drwina na prosiaka w peruce i wieloryba tuląc bliźniaczki do swojej piersi
Harry krążył po swoim nowym pokoju, nie mogąc się uspokoić. Ktoś wiedział, że przeniesiono go z komórki i że prawdopodobnie nie otrzymał pierwszego listu. Może spróbują jeszcze raz? Na pewno. Ale tym razem się nie zawiodą. Harry miał już pewien plan. Następnego ranka zreperowany budzik zadzwonił o szóstej. Harry szybko wyłączył alarm i ubrał się po cichu. Wiedział, że nie może obudzić Dursleyów. Zszedł ostrożnie na dół, nie zapalając żadnego światła. Miał zamiar czekać na listonosza na rogu Privet Drive i wziąć od niego listy przeznaczone dla numeru czwartego. Serce biło mu jak młot, kiedy skradał się ciemnym przedpokojem do frontowych drzwi... - AAAAU!
Harry podskoczył w powietrze; wszedł jedną nogą na coś wielkiego i rozlazłego, co spoczywało na macie przed drzwiami - coś żywego!
- To był pieczony prosiak? - pytała z nadzieją w głosie Fay kobiety parsknęły śmiechem Dudley zrobił się czerwony
Na górze pstryknęły światła i Harry, ku swemu przerażeniu, zobaczył, że to coś wielkiego i rozlazłego było twarzą jego wuja. Wuj Vernon leżał pod drzwiami w śpiworze, najwyraźniej chcąc się upewnić, że Harry nie zrobi tego, co właśnie próbował zrobić.
- Twoj zięć zwarnował - rzekła Augusta do Caroline
- Ten wieloryb nie jest moim zięciem! - warknęła pani Evans tupiac swoim wysokim obcasem o podłogę - dla mnie jest nikim nie należy do mojej rodziny!
- Spokojnie kochanie - mruknela Augusta przytulając ja do swojej piersi i pocałowała ją w czoło pani Evans wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej
Wrzeszczał na Harry'ego przez pół godziny, a potem kazał mu iść do kuchni i przynieść filiżankę herbaty. Zrozpaczony Harry powlókł się do kuchni, a kiedy wrócił, listy akurat wpadły przez szparę prosto w ręce wuja Vernona. Harry zdążył zauważyć trzy listy zaadresowane tym samym zielonym atramentem.
- Chcę... - zaczął, ale wuj Vernon darł już listy na kawałki.
Tego dnia wuj Vernon nie poszedł do pracy. Został w domu i zabił gwoździami szparę na listy.
- Mam na nich sposób - wyjaśnił ciotce Petunii przez zęby, którymi ściskał kilka gwoździ. - Jeśli nie będą mogli dostarczyć listów, po prostu dadzą nam spokój.
- Nie jestem pewna, czy to poskutkuje, Vernonie.
- Słuchaj żonki Wielorybie bo akurat to mądrze prawi - rzekła Nimfadora
- Nie nazywaj mnie wielorybem ty mała smarkulo! - warknal Vernon Nagle pani Lupin zerwała podbiegła do Pani Potter gracja i wdziękiem wtulając się w Euphemie i zaczęła głośno płakać
- Nie płacz, moja córeczko , mamusia nie pozwoli żeby stała Ci się krzywda ! - zawołała, biorąc ja w ramiona i mocno ją tuliła do swojej piersi obie miały obcisne kombinezony podkreslaly ich seksowne figury i kobiece kształty miały biżuterie rodem swojego męża makijaż i szpilki na wysokim obcasie
- Mamusiu ... Ten.. Wieloryb ... Mnie obraził ... ! - zawyła pani Tonks pomiędzy dwoma głośnymi szlochami. - nazwał... mnie mała szmartulaaa ! - I wykrzywiła się złośliwie do wieloryba spod ramienia matki ta pocałowała ja w czoło wyrażając matczyne uczucia jakie do niej żywiła Lady Tonks wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej a Andromeda strzeliła go zaklęciem ze ten pisnął
- Juz ten idiota nie będzie Cie obrażał kochanie mamusia na to nie pozwoli - oznajmiła Euphemia tuląc Nimfadore do piersi a ta wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej bo uwielbiała jak pani Potter ja tuli i całuję ja w czoło
- Kocham Cię mamusiu - oznajmiła szczęśliwa pani Lupin do piersi Euphemii
- Och, Petunio, oni rozumują bardzo dziwnie, oni nie są tacy jak ty albo ja - powiedział wuj Vernon, próbując wbić gwóźdź w kawałek owocowego ciasta, który mu właśnie przyniosła ciotka Petunia.
- Powodzenia - rzekla Roxanna i parsknęła śmiechem
W piątek przyszło aż dwanaście listów zaadresowanych do Harry'ego. Szpara w drzwiach była zabita, więc wciśnięto je przez szczelinę pod drzwiami, wetknięto w szpary po bokach, a kilka wepchnięto przez małe okienko łazienki na parterze. Wuj Vernon znowu nie poszedł do pracy. Po spaleniu wszystkich listów wziął młotek i gwoździe, po czym pozabijał szpary i szczeliny w drzwiach frontowych i kuchennych, tak że nikt nie mógł wyjść. Nucił pod nosem „Na palcach przez tulipany" i podskakiwał przy najcichszym odgłosie. W sobotę wszystko zaczęło się wymykać spod kontroli. Do domu przeniknęły dwadzieścia cztery listy, zwinięte w kulki i ukryte w dwóch tuzinach jajek, które zdumiony mleczarz podał ciotce Petunii przez okno w salonie. Podczas gdy wuj Vernon dzwonił, wściekły, na pocztę i do mleczarni, próbując znaleźć kogoś, komu by mógł złożyć zażalenie, ciotka Petunia miażdżyła listy na papkę w mikserze.
- Bardzo jestem ciekaw, komu może aż tak bardzo zależeć, żeby się z tobą porozumieć? - zapytał Dudley Harry'ego.
- Jego rodziną prosiaku w peruce! - uśmiechnęła się Hanna bo Harry Potter - to jest moj braciszek prawda mamusiu? - spytała Alicie I
- Hanna Harry Potter jest też moim braciszkiem nie zapominaj o tym - przypomnieni Hannie reszta dziewczyn z zakonu sióstr wojowniczek prawda oprócz Ginny i spojrzeli na swoje mamy - prawda mamusiu ze jest moim braciszkiem?
- Oczywiście kochanie Harry Potter jest też twoim braciszkiem a ja jestem twoja dożywotnią mamusia a ty moją dożywotna córeczką kochanie - i pocałowały swoje córki po czole
- Tak mamusiu jestem twoją córeczką a ty moja mamusią! - wesnely zadowolonym głosem wtulając się w swoje mamy jeszcze bardziej i kobiety tuliła je do swojej piersi zachwycone jak córka do niej mówi
- No to sobie go bierzcie a nam dajcie spokój! - warknal Vernon
- Mam na to inne zdanie wielorybie zapłacicie mam za to jak traktowaliscie mojego męża - odezwała się Ginny słodkim głosem następne podeszła do pani Potter i mocno się wtuliła do niej piersi a ona pocałowała ja w czoło
- Kocham Cię mamusiu! - wesnela zadowolonym głosem wtulając się w pani Potter jeszcze bardziej
- Ja też Cie kocham bo jestem twoja dożywotnią mamusia a ty moją dożywotna córeczką kochanie - mruknela i tuliła ją do swojej piersi zachwycona jak Ginny do niej mówi
* * *
Kiedy w niedzielę rano wuj Vernon usiadł przy stole, wyglądał na człowieka zmęczonego i niezbyt zdrowego, ale szczęśliwego.
- W niedziele nie przynoszą poczty - przypomniał im radośnie, rozsmarowując dżem po gazecie. - Dziś nie będzie żadnych przeklętych listów...
Hermiona uśmiechnęła się do Vernona szyderczo
Coś spadło przez komin i pacnęło go mocno w tył głowy. W następnej chwili jakieś trzydzieści albo czterdzieści listów wystrzeliło spod okapu kuchennego jak seria pocisków. Dursleyowie zrobili serię uników, ale Harry podskoczył, próbując złapać jeden list w powietrzu...
Kobiety i dziewczyny parsknęły śmiechem
- Wynocha! WYNOCHA!
Wuj Vernon zdążył złapać Harry'ego wpół i wypchnąć do przedpokoju. Po chwili z kuchni wypadła ciotka Petunia, a za nią Dudley, osłaniając głowy rękami. Wuj Vernon szybko zatrzasnął drzwi. Wszyscy słyszeli, jak nieprzerwany strumień listów wlewa się do kuchni, odbijając od ścian i podłogi.
- Dość tego - rzekł wuj Vernon, starając się mówić spokojnie, ale jednocześnie wyrywając sobie spore kępki wąsów. - Za pięć minut macie być gotowi do opuszczenia domu. Spakujcie tylko niezbędne ubrania. Żadnych dyskusji!
- Ooo Vernon sie zdenerwował - oznajmiła z powagą Marlene
Wyglądał tak groźnie, że nikt nie ośmielił mu się sprzeciwić. Dziesięć minut później udało im się wyłamać pozabijane drzwi i po chwili siedzieli w samochodzie, pędząc ku autostradzie. Dudley chlipał na tylnym siedzeniu; oberwał od ojca po głowie, kiedy próbował wcisnąć do torby sportowej telewizor, wideo i komputer.
Kobiety popatrzyly na prosiaka w peruce z niedowierzaniem
- Ja bym wzięła obcisłe ubrania podkreślające moje seksowna figure i kobiece kształty i parę szpilek na wysokim obcasie - stwierdziła Astoria
- Bo sa sprawy ważne i ważniejsze kochanie - rzekła Narcyza całując ja w czoło - a ty będąc lady Malfoy to są twój obowiązek noszenia tych butów i ubrań
- Tak mamusiu! - wzdychając zadowolonym głosem wtulając się w Lady Malfoy blondynka była zachwycona tym ze może tulić do swojej piersi i całować ja w czoło wyrażając matczyne uczucia jakie do niej żywiła
Jechali i jechali. Ciotka Petunia nie śmiała nawet zapytać, dokąd jadą. Co chwilę wuj Vernon zakręcał ostro i przez jakiś czas jechał w przeciwną stronę niż dotychczas.
- Odczepić się od nich... zgubić ich - mruczał pod nosem za każdym razem.
- Dudziaczku twój tatuś zwariował - powiedziała Alicia II - ma tak zwane stany lękowe Intensywny, irracjonalny lęk przed konkretnymi obiektami, sytuacjami lub miejscami (np. klaustrofobia, agorafobia, fobia społeczna). Zaburzenia paniczne:
Nagłe, silne ataki paniki z objawami fizycznymi, takimi jak kołatanie serca, duszności, zawroty głowy, uczucie utraty kontroli. Powinieneś isc do psychiatry Dursley ja niestety nie mogę ci pomóc ponieważ byłeś dla mnie bardzo niegrzecznym chłopcem bo nie zwracałeś się do mnie na proszę pani Weasley albo Lady Weasley i proszę pani tylko na ty ja nie mam zamiaru zajmować się bezczelnymi ludźmi w tym czasie wolę kochać się z moim mężem rozmarzyla się
- Bardzo dobrze robisz córeczko - oznajmiła Hanna podchodząc do niej z gracją i wdziękiem Hanna robiła wiele wrażenie bo miała na sobie obcisły kombinezon podkreślający jej seksowna figure i kobiece kształty a na nogach miała szpilki na wysokim obcasie - kocham cię córeczko - i pocałowała ją w czoło pani Weasley wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej
- Ja też cie kocham mamusiu - oznajmiła szczęśliwa pani Weasley do piersi swojej matki
Przez cały dzień nie zatrzymali się, aby coś zjeść lub czegoś się napić. Kiedy zapadł wieczór, Dudley wył jak pies. Tak podłego dnia nie przeżył jeszcze nigdy w życiu. Był głodny, przepadło mu pięć programów telewizyjnych i jeszcze nigdy nie upłynęło aż tyle czasu, odkąd po raz ostatni zrobił krwawą miazgę z kilkunastu przeciwników w grze komputerowej. Wuj Vernon zatrzymał się w końcu przed ponuro wyglądającym hotelem na przedmieściu jakiegoś dużego miasta. Dudley i Harry dostali jeden pokój z bliźniaczymi łóżkami i wilgotnymi, zatęchłymi prześcieradłami. Dudley chrapał, ale Harry i tak nie spał, siedząc w oknie, patrząc na światła przejeżdżających samochodów i rozmyślając...
- Ja rozmyślając o tym ze jestem w tobie zakochana do granic obłędu Kocham Cię Harry tak bardzo Cie kocham - powiedziała rozmarzona Ginny - na chwilę zaspokoję twoje potrzeby a ty moje
- Ginny! - jęknęla Nicole
- Jak myślisz Nicole Harremu się spodoba ten obcisły kombinezon podkreślając moje seksowna figure i kobiece kształty i te piękne seksowne szpilki na wysokim obcasie prawda? - pytała pani Potter panią Weasley pokazując swój obcisłyc kombinezon podkreślający jej seksowna figure i kobiece kształty i szpilki na wysokim obcasie a ta popatrzyła na nią z niedowierzaniem
Następnego dnia dostali na śniadanie wyraźnie przeterminowane płatki kukurydziane i pomidory z puszki na zimnych tostach. Właśnie skończyli, kiedy do ich stolika podeszła właścicielka hotelu.
- Przepraszam, ale ktoś z państwa jest chyba panem H. Potterem? Właśnie przynieśli mi do recepcji ze sto takich listów.
Podniosła list, tak że każdy mógł przeczytać wypisany zielonym atramentem adres:
Pan H. Potter
Pokój 17
Hotel „Dworcowy"
Cokeworth
- Nie masz szans uciec kochanie - oznajmiła cukierkowym głosem Amelia I do Vernona następne całując swoje córki Flora i Hestie po czolach te wesnely zadowolonym głosem wtulając się w Madame Bones jeszcze bardziej
- Kocham Cię mamusiu - oznajmiły zadowolonym głosem do piersi Madame Bones
- "Mamusia"! - rozmarzyła się Amelia I tuląc bliźniaczki do swojej piersi uwielbiam jak do mnie tak mówicie
- Bo jesteś moją mamusią innej mamusi nie chce! - krzyknęły Flora i Hestia tuląc się do niej jeszcze bardziej - będziesz dożywotnio moja mamusią prawda?
- Oczywiście skarbie jesteście członkiniani rodu Shacklebol i nic tego nie zmieni abja jestem wasza mamusia a wy moimi córeczkami
Harry sięgnął po list, ale wuj Vernon podbił mu rękę w powietrzu i sam złapał kopertę. Kobieta wytrzeszczyła oczy.
- Ja je wezmę - powiedział wuj Vernon, zrywając się z krzesła i wychodząc za nią z jadalni.
* * *
- Kochanie, czy nie byłoby lepiej wrócić do domu? - zapytała nieśmiało ciotka Petunia kilka godzin później, ale wuj Vernon sprawiał wrażenie, że jej nie słyszy. Nikt nie miał pojęcia, dokąd właściwie jadą i czego wuj szuka. Raz zatrzymał samochód pośrodku wielkiego lasu, wysiadł, rozejrzał się, potrząsnął głową, wrócił do auta i ruszył dalej. To samo wydarzyło się pośrodku pola ornego, w połowie długiego mostu i na szczycie wielopoziomowego parkingu.
- Tatuś zwariował, prawda? - zapytał po południu Dudley ciotkę Petunię.
- Nasz prosiak w peruce wreszcie cos mądrego powiedział – powiedziała Roxanna , wycierając łzy wzruszenia – trzeba będzie ci pomnik wystawić, prosiaku w peruce !
- POMNIK PROSIAKA W PERUCE MÓWIĄCEGO PETUNI ZE JEGO TATUŚ ZWARIOWAŁ – rzekła Sofia . Kobiety wybuchły śmiechem. Dudley zrobił się czerwony jak wiśnia.
- Moja mądra córeczka! - krzyknęła radością Alicia i przytuliła Roxanna do swojej piersi zachwycona i pocałowała ją w czoło pani Jordan wesnela zadowolonym głosem wtulając się w madame Jordan jeszcze bardziej - nie dość że jesteś piękna seksowna urocza to jesteś bardzo mądra kobietą a właśnie skarbie?
- Tak mamusiu? - pytała szczęśliwa pani Jordan bo Alicia ja tuliła do swojej piersi
- Czy muszę chodzić wszędzie nawet po domu butach na wysokim obcasie i obcisłych ubraniach podkreślające moja figure i kobiece kształty? - spytała nieśmiało Alicia całując ją ponownie w czoło
- Tak mamusiu! - wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej mając iskierki w oczach - to mamusi Dożywotni obowiązek noszenia tych ciuchów podkreślałace mamusi figure i kobiece kształty i chodzeniu tylko szpilkach na wysokim obcasie cały czas bo mamusia jest Madame Jordan i grzeczną dziewczynką ! - i następne wtuliła do jej piersi i wesnelam zadowolonym głosem wtulając się w kobiete bardzo mocno bo poczuła się bezpieczna i kochana - a ja kocham cię bardzo mocno mamusiu!
- Ja też Cie bardzo mocno kocham córeczko jesteś panią Jordan i lady Jordan i moją córeczką dożywotnio i Dożywotnio będziesz zwracała sie do mnie tylko mamusia i nosic tylko te obcisłe ciuchy podkreślałace twoja figure i kobiece kształty i będziesz chodziła tylko szpilkach na wysokim obcase gracją i wdziękiem cały czas - i tuliła ja do swojej piersi wzruszona i zadowolona a Roxanna wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej a późnej Madame Jordan popatrzyła z drwina na Dursleyow tuląc Roxanna do swojej piersi
Wuj Vernon zaparkował na plaży, zamknął ich w samochodzie i zniknął. Zaczęło padać. Wielkie krople bębniły w dach samochodu. Dudley chlipał, cały zasmarkany.
- Dzisiaj jest poniedziałek - biadolił. - Wieczorem będzie „Wielki Humberto". Chcę się zatrzymać gdzieś, gdzie będzie telewizja. Poniedziałek. To Harry'emu o czymś przypomniało. Jeśli jest poniedziałek - a zwykle można było polegać na Dudleyu, jeśli chodzi o dni tygodnia, z powodu wszystkich seriali, które regularnie oglądał - to jutro, we wtorek, są jedenaste urodziny Harry'ego. Oczywiście jego urodziny nigdy nie były specjalnie przyjemne - w ubiegłym roku wuj Vernon dał mu wieszak i parę starych skarpetek. No, ale nie co dzień kończy się jedenaście lat. Wuj Vernon wrócił uśmiechnięty. Niósł jakiś długi, wąski pakunek i nie odpowiedział ciotce Petunii, kiedy go zapytała, co kupił.
- Kupiłeś Mózgi dla całej rodzinki oprócz Harrego! - spytała Gabriele a kobiety parsknęły śmiechem Vernon zrobił się czerwony
- Znalazłem wspaniałe miejsce! - oznajmił. - Szybko! Wszyscy wysiadają!
Było bardzo zimno. Wuj Vernon wskazywał na coś, co wyglądało jak wielka skała wystająca z morza. Na jej szczycie widniała jakaś mizerna chałupka. Jedno było pewne: nie należało się tam spodziewać telewizora.
- Na noc zapowiadają sztorm - powiedział wuj Vernon wesoło, zacierając dłonie. - A ten zacny jegomość zgodził się pożyczyć nam łódź!
W tym momencie podszedł do nich jakiś bezzębny staruch, wskazując na starą szalupę, podskakującą na stalowo-szarej wodzie.
- Zdobyłem też trochę prowiantu - rzekł wuj Vernon - więc wszyscy na pokład!
W łodzi było przeraźliwie zimno. Lodowate rozpryski fal i krople deszczu spływały im po plecach, a mroźny wiatr chłostał im twarze. W końcu
- Vernon jesteś wielorybem czego nie skoczyć do wody? - pytała zdziwiona Dorcas
- a wydawało się, że upłynęły całe godziny - dopłynęli do owej skały, gdzie wuj Vernon, potykając się i ślizgając, powiódł ich do zrujnowanego domu. Wewnątrz było okropnie: cuchnęło zgniłymi wodorostami, wiatr gwizdał przez dziury w drewnianych ścianach, a puste palenisko zamokło. Na dodatek dom miał tylko dwie izby. „Prowiant" wuja Vernona okazał się czterema torebkami chipsów i czterema bananami. Próbował rozpalić ogień, ale torebki po chipsach narobiły tylko trochę dymu i zwinęły się w ruloniki.
- Geniusz z Ciebie jest Vernon nie wiem czy ktoś może być od ciebie mądrzejszy - oznajmiła z ironią Hermiona - może Crabbe i Goyle i twój synalek prosiak w peruce
- Teraz mogą nam nakichać, co? - zagadywał wesoło. Był w bardzo dobrym nastroju. Najwidoczniej uznał, że nikt nie dostarczy tu poczty, zwłaszcza podczas sztormu. Harry zgadzał się z tym, ale jego wcale to nie wprawiało w dobry humor. Kiedy zapadła noc, rozpętał się zapowiadany sztorm. Olbrzymie fale chłostały ściany chatki, a dziki wiatr łomotał w brudne okna. Ciotka Petunia znalazła kilka zapleśniałych koców i zrobiła Dudleyowi posłanie na zjedzonej przez mole kanapie. Ona i wuj Vernon zajęli kulawe łóżko w sąsiedniej izbie, a Harry musiał sobie znaleźć najbardziej miękki kawałek podłogi i zwinąć się na nim w kłębek pod najcieńszym i najbardziej postrzępionym kocem.
Dursleyowie przełknęli ślinę kiedy zobaczyły wściekle kobiety
Sztorm rozszalał się na dobre i Harry nie mógł zasnąć. Dygotał z zimna i przewracał się na twardej podłodze, czując, jak burczy mu w brzuchu z głodu. Koło północy chrapanie Dudleya zagłuszyły przetaczające się nisko grzmoty. Podświetlona tarcza elektronicznego zegarka, połyskująca na zwisającej z kanapy ręce Dudleya, powiedziała Harry'emu, że jest za dziesięć jedenasta. Leżał i patrzył, jak zbliżają się jego urodziny, rozmyślając smętnie, czy Dursleyowie będą o nich pamiętać i zastanawiając się, gdzie może być teraz nadawca listów. Pięć minut przed północą Harry usłyszał jakieś okropne trzaski.
- Hagrid! - krzyknęły dziewczyny
Miał nadzieję, że sufit się nie zapadnie, chociaż z drugiej strony może byłoby mu cieplej, gdyby tak się stało. Jeszcze cztery minuty. Może w domu na Privet Drive po ich powrocie będzie tyle listów, że uda mu się jakoś skraść choć jeden? Trzy minuty. Czy to morze tak łomoce w skałę? I (dwie minuty) co to za dziwne skrzypienie? Czyżby ta skała zapadała się w morze? Jeszcze jedna minuta i będzie miał jedenaście lat. Trzydzieści sekund... dwadzieścia... dziesięć... dziewięć - może by tak obudzić Dudleya - trzy... dwie... jedna. BUUM. Cała chatka zadygotała, a Harry poderwał się, wytrzeszczając oczy w ciemności. Ktoś był na zewnątrz i najwyraźniej łomotał w drzwi.
- Tam gdzie Hagrid tam jest impreza - powiedziała uradowana Angelina
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz