ROZDZIAŁ DRUGI
Znikająca szyba
..... Dziesięć lat temu było tam mnóstwo zdjęć czegoś, co przypominało wielką, różową piłkę plażową w różnokolorowych czepkach, ale Dudley Dursley już dawno przestał być berbeciem i teraz fotografie przedstawiały tęgiego chłopca o jasnych włosach: a to na swoim pierwszym rowerze, a to na karuzeli w wesołym miasteczku, przy komputerze z ojcem czy w ramionach matki. W salonie nie było absolutnie nic, co by świadczyło, że w tym domu mieszka jeszcze jakiś inny chłopiec.
Lily miała łzy w oczach a później wytarła wściekła
A jednak Harry Potter tam był i w tym momencie spał, choć nie miało to trwać długo. Ciotka Petunia już wstała i wkrótce rozległ się jej wrzaskliwy głos:
- Wstawaj! Dosyć tego spania! Już! Harry obudził się i podskoczył na łóżku. Ciotka znowu załomotała w drzwi.
- Wstawać! - zaskrzeczała.
- Jeszcze raz będziesz krzyczała na mojego tatusia a zamknę Cie w komórce pod schodami! - wycedzila Lily II Dursley zbladl
Harry usłyszał jej kroki zmierzające w kierunku kuchni, a potem brzęk patelni stawianej na kuchence. Przetoczył się na plecy i próbował przypomnieć sobie sen, z którego go wyrwano. To był dobry sen. Był w nim latający motocykl. Harry miał dziwne wrażenie, że śniło mu się to nie po raz pierwszy.
Ciotka powróciła pod drzwi.
- Wstałeś już? - zapytała.
- Prawie - odpowiedział Harry.
- No to wstawaj, chcę, żebyś przypilnował bekonu. I żeby mi się nie przypalił! Są urodziny Dudziaczka i wszystko ma być jak należy!
Harry jęknął.
- Co powiedziałeś? - warknęła przez drzwi jego ciotka.
Ginny popatrzyła na nią wściekła
- Nic, nic...
Urodziny Dudleya - jak mógł o tym zapomnieć! Zwlókł się z łóżka i zaczął szukać skarpetek. Znalazł je pod łóżkiem i zanim włożył, wyciągnął z jednej pająka. Harry był przyzwyczajony do pająków, bo w komórce pod schodami było ich pełno, a tam właśnie sypiał.
- WY SKURWYSYNY! - krzyknęły z furią kobiety na Dursleyow.
- I bardzo dobrze ten chłopak powinien siedzieć tam całe życie i tam zdechnac ! - warknal Vernon - wypuście mnie Świry!
Olivia przywaliła go w jaja wysokim obcasem ze wielorybowi oczy wyszły z orbit i jeknal z bólu
- Nigdy więcej nie nazywaj nas swirami! - wycedzila Lady Potter
Ubrał się i poszedł do kuchni. Stołu prawie nie było widać spod prezentów dla Dudleya. Wyglądało na to, że jest tam nowy komputer, który Dudley chciał dostać, a także telewizor i rower wyścigowy. Harry nie miał pojęcia, po co mu ten rower, bo Dudley był gruby i nie uprawiał żadnego sportu - chyba że za dyscyplinę sportową uzna się bicie słabszych. Jego ulubionym workiem treningowym był właśnie Harry, ale nieczęsto udawało mu się go złapać. Harry był bardzo szybki, choć wcale na to nie wyglądał.
Być może miało to coś wspólnego z mieszkaniem w ciemnej komórce, ale Harry był bardzo mały i chudy jak na swój wiek. A sprawiał wrażenie jeszcze mniejszego i szczuplejszego niż w rzeczywistości, bo nosił wyłącznie stare ubrania po Dudleyu, który był prawie cztery razy od niego większy.
- Nie kupiliście mu nawet ubrań! Zamorduje Cie i ciebie Dursley! - krzyczały Lily I.
- Dla was jestem PAN DURSLEY i proszę PANA i tak macie się do mnie tak zwracać! - warczał Dursley do kobiet - bo za tym ten bachor Potter nie należy do mojej rodziny ani ty Potter - dodał jadowicie do rudowlosej kobiety - ani ten Potter twój głupi mężuś i twoje bachory ani ty Evans i twoj głupi mąż! - warknal do Caroline
- Vernon!!! - ostrzegła go Petunia Strach przeszedł po kręgosłupie Petunii i gorąco pragnęła się obudzić. kiedy popatrzyła na wściekle kobiety
Harry miał drobną buzię, kościste kolana, czarne włosy i jasne, zielone oczy. Nosił okrągłe okulary, zawsze poklejone celuloidową taśmą, bo od czasu do czasu Dudleyowi udawało się jednak trafić go w nos. Jedyną rzeczą, którą Harry lubił w swoim wyglądzie, była bardzo cienka blizna na czole, przypominająca zygzak błyskawicy. Miał ją od dawna i pamiętał, że kiedy był bardzo mały, zapytał ciotkę Petunię, skąd ją ma.
- To pamiątka po wypadku samochodowym, w którym zginęli twoi rodzice - odpowiedziała. - I nie zadawaj pytań.
Nicole i Jessica bardzo mocno wtuliły sie do matki
Nie zadawaj pytań - to była pierwsza zasada rządząca spokojnym życiem państwa Dursleyów.
Wuj Vernon wszedł do kuchni, gdy Harry przewracał bekon na drugą stronę.
- Uczesz się! - warknął wuj na dzień dobry. Przynajmniej raz w tygodniu wuj Vernon spoglądał znad gazety i donośnym głosem oznajmiał, że Harry powinien się ostrzyc. Harry musiał się strzyc o wiele częściej niż reszta chłopców z jego klasy razem wzięta, ale niewiele to pomagało - włosy natychmiast mu odrastały.
- To sie nazywa Magią Wielorybie - powiedziała Astoria
- Jak śmiesz używać tego słowa w mojej obecności świrze! - krzyknąl Vernon blady
- Jak smiesz odzywać się do mojej córeczki w ten sposób! - warknęła Cyzia i dotknęła swoją różdżką w jego szyję a ten przemknal ślinę blady - podaj mi jeden powód żeby Cie nie zabić Dursley?!
- Mamusiu - mruknela Astoria wtulając się w matkę jeszcze bardziej próbowała ja uspokoić
- Ten śmieć Cie obraził kochanie ten śmieć obraził członkinie mojego Rodu Lady Malfoy a ja jako twoja mamusia i Lady Malfoy mam obowiązek reagować jak ktoś taki jak ten mugol obraża Lady Malfoy - powiedziała Narcyza głosem nieznoszący sprzeciwu i pocałowała ją w czoło młodsza Lady Malfoy wesnela zadowolonym głosem wtulając się w matkę jeszcze bardziej - przypomnij wszystkim jakie mamy obowiązki kochanie
- Zwracamy się do rodziców tylko mamusia i tatuś każda mamusia broni swoje córeczki przed złem i całuję je po czole i przytula do swojej piersi każda Lady i Madame zawsze musi być elegancko i seksownie ubrane. Ubrania muszą być dopasowane do naszych figur i żeby podkreslaly nasze figurę i nasze kobiece kształty musimy tak chodzić nawet po domu musimy chodzić w biżuteri rodu naszego męża i musimy chodzić zawsze tylko w butach na wysokim obcasie nawet po domu gracją i wdziękiem - recytowala Astoria
- Nie zdajesz sobie sprawę z tego jak bardzo Cie kocham córeczko - odezwała się Cyzia miłością w głosie do córki
- Kocham Cię mamusiu - oznajmiła szczęśliwa pani Malfoy wtulając się w piękna kobiete jeszcze bardziej
Harry smażył już jajka, kiedy do kuchni wszedł Dudley z matką. Dudley był bardzo podobny do wuja Vernona. Miał duży, różowy nos, wodniste niebieskie oczy i gęste jasne włosy, przylizane gładko na wielkiej głowie. On też prawie nie miał szyi. Ciotka Petunia często mówiła, że Dudley wygląda jak amorek, natomiast Harry często mówił, że Dudley wygląda jak prosię w peruce.
- kwik! kwik! kwik! - drwila Nicole z prosiaka a prosiak zrobił się czerwony
Harry postawił talerze z jajkami i bekonem na stole, co nie było łatwe z powodu ilości prezentów, które Dudley właśnie żmudnie przeliczał. Kiedy skończył, twarz mu się wyciągnęła.
- Trzydzieści sześć - oznajmił, patrząc na matkę i ojca. - O dwa mniej niż w zeszłym roku.
- Kochanie, nie policzyłeś prezentu od cioci Marge. Widzisz, jest pod tym wielkim od mamusi i tatusia.
- Na niej się też zemscimy - powiedziała Nicole
- No dobra, więc trzydzieści siedem - powiedział Dudley, czerwony na twarzy. Harry, który zorientował się już, że nadchodzi jeden z napadów złości Dudleya, zaczął szybko połykać swój bekon, na wypadek, gdyby Dudley przewrócił stół.
- Nikt tyle nie dostanie. - odezwała się zszokowana Katie .
Ciotka Petunia najwyraźniej też wyczuła niebezpieczeństwo, bo powiedziała szybko:
- I kupimy ci dzisiaj jeszcze dwa prezenty. Co ty na to, misiaczku? Jeszcze dwa prezenty. W porządku?
Dudley zastanawiał się w milczeniu. Sprawiał wrażenie, jakby go to kosztowało wiele wysiłku.
- Więc będę miał trzydzieści... - zaczął powoli - trzydzieści...
- Jełopie , trzydzieści dziewięć. - jęknęla Hope.
- Nie nazywaj jelopiem mojego syna świrze! - warknal Dursley ale zbladl kiedy Nicole przyłożyła mu różdżką między oczy
- Obraziłeś moją córeczke Lady Weasley. Nikt nie może obrażać mojej rodziny i wyjść z tego cało. Ale to i tak nic w porównaniu ze wszystkim, co przeszedł przez ciebie Harry!
- Mamusiu - mruknela Hope wtulając się w rudowłosa dziewczynę
- Jesteś lady Weasley Hope i nikt tego nie zmieni kochanie a wami się brzydzę jestem z wami na oficjalnych relakcjach waszym obowiązkiem jest mówić mi per LADY Weasley albo proszę PANI Weasley albo MADAME Weasley i proszę PANI,
- Trzydzieści dziewięć, cukiereczku - dokończyła za niego ciotka Petunia.
- Aha. - Dudley usiadł ciężko przy stole i chwycił najbliższą paczkę. - No to w porządku. Wuj Vernon zacmokał.
- Nasz mały spryciarz potrafi dbać o swoje interesy! Zupełnie jak jego ojciec. Tak trzymać, Dudley! - Poczochrał synowi włosy.
- powiedziałeś , że synalek jest spryciarzem, jak on nawet nie umie dodawać. - rzekła Alicia II .
W tym momencie zadzwonił telefon i ciotka Petunia poszła go odebrać, a Harry i wuj Vernon obserwowali, jak Dudley rozpakowuje rower wyścigowy, kamerę wideo, zdalnie sterowany samolot, szesnaście nowych gier komputerowych i magnetowid. Rozpakowywał właśnie złoty zegarek na rękę, kiedy wróciła ciotka Petunia. Na jej twarzy malował się gniew i niepokój.
- Złe nowiny, Vernon - oznajmiła. - Pani Figg złamała nogę. Nie może go zabrać - wskazała głową Harry'ego. Dudley otworzył usta z przerażenia, a Harry'emu mocniej zabiło serce. W każde urodziny rodzice zabierali Dudleya i któregoś z jego kolegów na cały dzień do miasta, do wesołego miasteczka, McDonalda albo do kina. W każde urodziny Dudleya Harry'ego zostawiano u pani Figg, lekko zwariowanej staruszki, która mieszkała dwie ulice dalej. Harry nienawidził tego domu. Śmierdziało tam kapustą, a pani Figg zmuszała go do oglądania zdjęć wszystkich swoich kotów.
- No i co? - zapytała ciotka Petunia, patrząc na Harry'ego, jakby on to zaplanował.
Hermiona patrzyła na ich morderczym wzrokiem
Harry wiedział, że powinno mu być przykro z powodu złamania nogi przez panią Figg, ale nie było to łatwe, bo bardzo się cieszył, że dopiero za rok będzie zmuszony do ponownego oglądania Maleństwa, Śnieżki, Pazurka i Czubatka.
- Możemy zadzwonić do Marge - podsunął wuj Vernon.
- Nie bądź głupi, Vernon, ona go nie znosi.
Dursleyowie często rozmawiali o Harrym tak, jakby go nie było - albo raczej jakby był opóźniony w rozwoju i nie mógł ich zrozumieć.
- Mój mąż będzie Szefem Departamentu przestrzegania prawa czarodziejów! - warknęła Ginny - a wcześniej będzie Szefem biura aurorow
- MNIE TO NIE OBCHODZI KIM BĘDZIE TEN CHŁOPAK W PRZYSZŁOŚCI WYPUŚCIE WAS DO CHOLERY! - ryczał Dursley próbował się uwolnić
- A ta jak-jej-tam, twoja przyjaciółka... Yvonne?
- Jest na urlopie na Majorce - warknęła ciotka Petunia.
- Możecie mnie po prostu zostawić tutaj - zaproponował z nadzieją w sercu Harry (mógłby oglądać, co zechce w telewizji, a może nawet dorwać się do komputera Dudleya).
Ciotka Petunia wyglądała, jakby właśnie przełknęła cytrynę.
- Może będziemy ją nazywać cytrynka - odezwała się Lucy
- I po powrocie zastać dom w ruinach? - prychnęła.
- Nie wysadzę domu w powietrze - zapewnił Harry, ale nikt go nie słuchał.
- Może zabierzemy go do zoo - powiedziała wolno ciotka Petunia - i... zostawimy w samochodzie...
- Ani mi się waż Dursley ! - krzyknęła wściekła Hermiona - zraniliscie mojego braciszka i zapłacicie za to srogo! - i tupnela wysokim obcasem o podłogę
Petunia zbladla
- To nowy samochód i nie pozwolę, by siedział w nim sam...
Dudley zaczął głośno płakać. Tak naprawdę nie płakał - minęło już wiele lat, odkąd płakał naprawdę - ale wiedział, że jeśli się wykrzywi i zawyje, dostanie od matki wszystko, czego zapragnie.
- Nie płacz, mój buziaczku, mamusia nie pozwoli zepsuć ci twojego święta! - zawołała, biorąc go w ramiona.
- Ja... nie... chcę... żeby on... sz-sz-szedł z naaaami! - zawył Dudley pomiędzy dwoma głośnymi szlochami. - On zawsze wszystko psuuuuje! - I wykrzywił się złośliwie do Harry'ego spod ramienia matki. Właśnie wtedy rozległ się dzwonek.
- Nie płacz, mój prosiaczku w peruce , mamusia nie pozwoli zepsuć ci twojego święta czyli Dzień Pieczonego Prosiaka! - zawołała Marlene biorąc Iole w ramiona. Kobiety wybuchły śmiechem - Mój Dudziaczek Wielki De Dudas Pimpi-Bimpi Dudi ma dziś urodziny a przy okazji to jest wielkie święto Pieczonego Prosiaka!
Kobiety parsknęły śmiechem
- Ale Ja... nie... chcę... żeby mamusia mmmówiła ..mi Duuudziaczek.... Wielki De... Dudasss Pimpi-Bimpii.... i i Dudiiii mamusiu! - zawyła Iola pomiędzy głośnymi szlochami. - Ja chce żeby mamusia zawsze mówiła do mnie Prosiakkkk w perrruceee albo Prosiaczzzek w perruuce mamusiu! - I wykrzywiła się złośliwie do Dursleyow spod ramienia babci którzy zrobili się czerwoni ze złości
Niektóre dziewczyny leżały ze śmiechu na podłogę śmiejąc się nieboglosy
- Och, mój Boże, już są! - powiedziała gorączkowo ciotka Petunia i w chwilę później wszedł najlepszy przyjaciel Dudleya, Pierś Polkiss, ze swoją matką. Pierś był kościstym chłopcem o szczurzej twarzy.
- Czyli mamy wieloryba konia albo cytrynke prosiaczka w peruce szczura i Lorda Pottera - mówiła Jessica
- On nie jest żadnym stopniu Lordem! - warknal Vernon na nią
- Przeczytaj głośno co tu pisze Dursley - oznajmiła Ginny pokazując na pierścień rodowy który Ginny miała na palcu ktory połączył się z jej DNA - CZYTAJ!!! - ryknela ze Dursleyowie az podskoczyli
- Lady szlachetnego starożytnego królewskiego rodu Potterów - rzekł Dursley
- Wiec Harry Potter jest Lordem Potterem a ja jestem jego żoną i jestem Lady Ginny Potter Dursley ten pierścień który muszę mieć na palcu mówi wszystko, to samo mam napisane na kolczykach i Kolczyku w moim pępku
Zwykle to on trzymał ofiary z tyłu za ręce, kiedy Dudley je bił. Dudley natychmiast przestał udawać, że płacze. Pół godziny później Harry, nie wierząc we własne szczęście, siedział z Piersem i Dudleyem na tylnym siedzeniu samochodu Dursleyów, po raz pierwszy w życiu jadąc do zoo. Ciotka i wuj nie byli w stanie wymyślić, co z nim zrobić, więc, chcąc nie chcąc, musieli go zabrać. Przed odjazdem wuj Vernon wziął go jednak na bok.
- Ostrzegam cię, chłopcze - powiedział, przysuwając swoją wielką purpurową twarz do twarzy Harry'ego - wystarczy jeden głupi dowcip... a nie wyjdziesz z komórki aż do Bożego Narodzenia.
Córki Harrego nie wytrzymały i przywaliły mu w jaja wysokim obcasem a Lily I strzeliła go z liścia Vernon jęczał z bólu oczy wyszły mu z orbit
- Przestańcie miejcie litość! - zawołała Petunia przerażona
- Moje córeczki bardzo kochają swojego tatusia i bardzo się denerwują kiedy ich ukochany tatuś jest maltretowany przez ludzi którzy powinni go kochać całym sercem! - warknęła Ginny
- Nic nie zrobię - zarzekał się Harry. - Naprawdę...
Ale wuj Vernon wcale mu nie uwierzył. Nikt mu nigdy nie wierzył. Problem polegał na tym, że wokół Harry'ego często zdarzały się dziwne rzeczy, a Dursleyów trudno było przekonać, że to nie jego wina. Kiedyś ciotka Petunia wściekła się na niego, bo wrócił od fryzjera, wyglądając tak, jakby w ogóle u niego nie był, więc złapała nożyce kuchenne i obcięła mu włosy tuż przy głowie, pozostawiając tylko grzywkę, „żeby przykryć tę okropną bliznę". Dudley pękał ze śmiechu na jego widok, a Harry spędził bezsenną noc, wyobrażając sobie, co się będzie działo w szkole. Następnego ranka stwierdził jednak, że włosy całkowicie mu odrosły, jakby ciotka Petunia wcale ich nie obcinała. Za karę przesiedział przez tydzień w komórce, chociaż próbował im wytłumaczyć, że nie potrafi wyjaśnić, w jaki sposób tak szybko odrosły.
- Zamorduje was ! - krzyknęły kobiety i rzuciły zaklęcia na Dursleyow ze były słuchać piski
Innym razem ciotka Petunia próbowała go zmusić do włożenia ohydnego starego swetra (brązowego z pomarańczowymi pomponikami). Im ostrzej się zabierała do włożenia mu go przez głowę, tym bardziej sweter się kurczył, aż w końcu pasował znakomicie na lalkę, ale z pewnością nie na Harry'ego. Ciotka Petunia uznała, że musiał się skurczyć w praniu i tym razem, ku jego uldze, Harry nie został ukarany. Wpadł natomiast w spore kłopoty, kiedy pewnego razu stwierdzono, że siedzi na dachu szkolnej kuchni. Jak zwykle ścigała go banda Dudleya,
- Jak tak można? Biedne dziecko. - warknęła Molly I na Dudleya
- Przepraszam! - pisnął Dudley przerażony
- Źle! - wycedzila pani Weasley - "przepraszam szanowna , Lady Weasley za krzywdzenie pani syna szanownego Lorda Harrego Pottera będąc bardzo niegrzecznym chłopcem proszę pani Weasley ,więc należy mi się bardzo sroga kara, proszę pani . Będziesz akcentować słowa "Pani" i "Lady "oraz "pan" i "Lord POWTÓRZ ryknela ze Dursleye az podskoczyli
- Zostaw mojego dziubaczka! - pisnęła Petunia
- Zamknij się! - warknęła Lily - i do mojej siostrzyczki zwracaj się na proszę PANI WEASLEY albo LADY Weasley "
- Jakoś nie przypominam sobie żebym pozwoliła Ci mówić do mnie takim tonie Petunio! - wycedzila Molly I - jesteś bezczelna dziewucha Dursley i bardzo niegrzeczna dziewczynka!
kiedy nagle, ku zaskoczeniu wszystkich, nie wyłączając samego Harry'ego, znalazł się na kominie. Państwo Dursleyowie otrzymali bardzo niemiły list od dyrektorki szkoły, w którym żaliła się, że Harry łazi po dachach. A próbował tylko (jak krzyczał do wuja Vernona przez zamknięte drzwi komórki) wskoczyć za wielki zbiornik na śmieci tuż obok drzwi do kuchni. Harry przypuszczał, że to silny podmuch wiatru musiał go porwać aż na dach. Ale dzisiaj miało być inaczej. Warto było znieść nawet towarzystwo Dudleya i Piersa, żeby być w miejscach, które nie przypominają szkoły, ciemnej komórki pod schodami albo śmierdzącego kapustą saloniku pani Figg.
- My was tam zamkniemy i będziecie tam siedzieć! - warknęła Ginny
Podczas jazdy wuj Vernon użalał się przed ciotką Petunią. A lubił użalać się na wszystko: na ludzi w pracy, na Harry'ego, na radę nadzorczą, na Harry'ego, na bank, na Harry'ego, a była to tylko drobna część jego ulubionych tematów. Tym razem uskarżał się na motocykle.
- ...rozbijają się wszędzie jak maniacy... ci młodzi chuligani - powiedział, kiedy wyprzedził ich jakiś motocykl.
- Ty wielorybie i twój synalek prosiak w peruce żrecie jedzenie wszędzie jak prosiaki! - warknęły Flora i Hestia
- Dla was jestem pan Dursley skarkule! - wycedzil Vernon
- Słyszała mamusia ? - spytały Madames Shacklebolt do Madame Bones - ten idiota nie potrafi sie zachować w stosunku do Madame Shacklebolt
- Więc należy mu się sroga kara moje skarby - stwierdziła przesłodzonym głosem
- Mamusiu mogę go strzelić w jaja wysokim ostrym obcasem za swoją bezczelność? - pytały z nadzieją Flora i Hestia Amelie - Mamusiu proszę mogę go strzelić? proszę mamusiu ? - i zrobiły minę biednego kota
- Skarby jak strzelicie go ostrym obcasem to odpadną mu klejnoty - oznajmiła cukierkowym głosem Madame Bones rozpromieniona że Flora i Hestia cały czas mówia do niej per mamusia - Córeczki macie na nogach takie śliczne szpilki na wysokim obcasie bo co macie sobie je niszczyć - wyszeptała zadowolonym głosem że Hestia i Flora chodzą tylko butach na wysokim obcasie i obcisłych ubraniach podkreślałajace ich seksowne figure i kobiece kształty z wielką miłością pocałowała je po czole Flora i Hestia wesnely zadowolonym głosem wtulając się w matkę jeszcze bardziej - jako Madames rodu Shackleboltow musicie chodzić tylko butach na wysokim obcasie cały czas bo podpisałyscie kontrakt wiązacy a jak sobie złamiecie obcas to jak będziecie mogły chodzić
- Wiem mamusiu! - jęknęly Madames Shacklebolt - masz szczęście Dursley strzele Cie innym razem! - A, późnej ponownie się do madam Bones wtuliły i wesnely zadowolonym głosem bo przy Amelii czuły się kochane o bezpieczne a ona tuliła je do swojej piersi nie chcąc je puścić
- Śnił mi się motocykl - powiedział Harry, przypominając sobie nagle swój sen. - Leciał w powietrzu.
- Śniło mi się zwierzęta jak prosiak w peruce szczur wieloryb i koń - powiedziała Cedrella , przypominając sobie nagle swój sen. - gadały ludzkim głosem .
Kobiety parsknęły śmiechem Dursleyowie zrobili sie czerwoni ze złości
Mało brakowało, a wuj Vernon uderzyłby w samochód jadący przed nimi. Odwrócił się z twarzą przypominającą olbrzymi burak z wąsami i ryknął na Harry'ego:
- MOTOCYKLE NIE LATAJĄ! Dudley i Pierś zachichotali.
- PROSIAKI SZCZURY WIELORYBY I KONIE NIE GADAJĄ LUDZKIM GŁOSEM!!! - odparowala Alicia II kobiety zachichotały .
- Wiem, że nie latają - oświadczył Harry. - To był tylko sen.
- Wiem, że nie gadają ludzkim głosem - oświadczyła Cedrella . - To był tylko sen.
Prawdę mówiąc, żałował, że w ogóle się odezwał. Jednego tylko Dursleyowie nie znosili jeszcze bardziej od zadawania im pytań: kiedy mówił o czymś, co zachowywało się nie tak, jak powinno, bez względu, czy było to we śnie, czy w kreskówce. Uważali to po prostu za niebezpieczne. Była to bardzo słoneczna sobota i zoo odwiedziło mnóstwo rodzin. Przy wejściu Dursleyowie kupili Dudleyowi i Piersowi wielkie lody czekoladowe, a potem kupili taniego cytrynowego loda Harry'emu, ponieważ nie zdążyli go odciągnąć od samochodu z lodami, zanim uśmiechnięta sprzedawczyni zapytała go, co sobie wybrał. Nie jest zły, myślał Harry, liżąc loda i obserwując goryla, który drapał się po głowie i wyglądał zupełnie jak Dudley, tyle że nie miał jasnych włosów.
- Haha! - parskaly śmiechem kobiety i dziewczyny Dubley zrobił wściekła minę tak samo jak jego rodzice
- My Cie Dziubaczku rozumiemy ty też na pewno kiedyś założysz sobie malpowa rodzinkę znajdziesz sobie gorylice która będzie idealna dla pimbi bimpi bez wymagaj bez perspektyw pozbawione rozumu i z ta gorylice będziesz miał małe gorylki - powiedziała Ginny cukierkowym głosem klaskala go jego blond włoskach
- Zamknij się ty dziwologu zasrany! - warknal Dudley na Ginny Lecz tym razem posunął się za daleko. Lily wściekła przyciągnęła różdżkę i przyłożyła mu między oczy i warknęła wściekła
- NIGDY... WIĘCEJ.... NIE OBRAŻAJ... MOICH ... DZIECI ... W... MOJEJ... OBECNOŚCI! BO... GINNY... JEST.... MOJĄ... CÓRECZKA.... JEST.... CZŁONKIEM.... MOJEJ... RODZINY... I DOŻYWOTNIO JEST LADY POTTER I KOCHAM... JA... NAD.... ŻYCIE.... I NIE POZWOLĘ... ŻEBY TY... PROSIAKU W PERUCE... I TY WIELORYBIE.... I TY DROGA PETUNIO.... OBRAŻALI CZŁONKÓW MOJEJ.... RODZINY BO WY DO.... MOJEJ RODZINY.... NIE NALEŻYCIE.... PO TYM JAK TRAKTOWALISCIE.... MOJEGO SYNKA!!! - i Błysnęło fioletowe światło, rozległ się suchy trzask, potem ostry kwik i w następnej sekundzie Dudley tańczył,z krzesłem wyjąc z bólu. Kobiety zobaczyły zakręcony świński ogonek wystający z dziury w jego spodniach. Kobiety i dziewczyny ryknely śmiechem kobiety i dziewczyny śmiały się wniebogłosy, leżąc na ziemi. Petunia pisnęła Vernon zaryczał wsciekly więc Euphemia strzeliła go zaklęciem.
- Zamknij się Dursley! - warknęła pani Potter a później zwróciła się do swojej córeczki - Lily tak nie można - oburzyła się pani Potter , ale tez nie mogła wytrzymać i zaczęła się śmiać z innymi kobietami rozłożyła tylko rękę Lily już wiedziała co robić podeszła do matki gracją i wdziękiem i mocno się wtuliła do jej piersi
- Mamusiu proszę pocałuj mnie w czoło i tul mnie do swojej piersi proszę! - zawołała wtulona do piersi Euphemii - byłam bardzo grzeczna dziewczynka zawsze przestrzegalam etykietę dobrego zachowania w rodzie Potter bo zawsze chodzę wszędzie butach na wysokim obcasie gracja i wdziękiem i nigdy je nie zdejmuje i w obcisłych ubraniach które podkreślają moją figurę i kobiece kształty i zawsze mówiłam mówię i będę mówiła do mamusi tylko "mamusia" a nie do imieniu bo nie wyobrażam sobie mówic do mamusi inaczej niz "mamusia" - pani Potter przytulała Lily do swojej piersi z taką miłością i ogarnęła jej długie włosy i pocałowała ją w czoło wyrażając bezwarunkową miłość do niej że Lady Potter głośno wesnela zadowolonym głosem wtulając się w kobietę jeszcze bardziej miała uśmiech na twarzy
- Usuń ze mojego Dziubaczka ten świński ogon dlaczego nam to robisz! - warknęła łzami w oczach Petunia
- Dla ciebie jestem LADY Potter albo proszę PANI Potter i proszę PANI zwracaj sie do mnie z należytym szacunkiem na "pani" albo gorzko tego pożałujesz! - warknęła Lily I do Petuni - to po pierwsze po drugie powinnaś się cieszyć że bo twój synalek z wyglądu to prosiak w peruce a każdy prosiak ma przecież ogonek po trzecie naprawdę myślałaś, że ci się upiecze? Że nie znajdę sposobu, żeby cię ukarać za próbę zniszczenia dzieciństwa mojego dziecka, za które umarłam? - zażądała Lily. - Widziałam to Dursley . Każdy cios i kopniak, każda zniewaga, każdy pominięty posiłek, każde oskarżenie - każdą chwilę lat, które spędził pod twoim dachem i pod twoimi schodami, Dursley , widziałam to wszystko! po czwarte NIENAWIDZĘ CIE TAK BARDZO CIE NIENAWIDZĘ RZYGAĆ MI SIĘ JAK NA CIEBIE PATRZĘ JESTEŚ WŚCIBSKA I WRÓGA KOBIETĄ I NIE NAZYWAJ MNIE SIOSTRĄ BO NIE JESTEM JUŻ TWOJĄ SIOSTRĄ ZROZUMIAŁAŚ DURSLEY!!!!??? - głos narastał, dążąc do epickiego wybuchu na koniec. Jednak powstrzymał ją łagodny, delikatny głos,
- Czy muszę chodzić wszędzie nawet po domu butach na wysokim obcasie i obcisłych ubraniach podkreślające moja figure i kobiece kształty? - pytała nieśmiało Euphemia całując ją ponownie w czoło
- Tak mamusiu! - wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej mając iskierki w oczach - to mamusi Dożywotni obowiązek noszenia tych ciuchów podkreślałace mamusi figure i kobiece kształty i chodzeniu tylko szpilkach na wysokim obcasie cały czas bo mamusia jest Lady Potter i grzeczną dziewczynką ! - i następne wtuliła do jej piersi i wesnelam zadowolonym głosem wtulając się w kobiete bardzo mocno bo poczuła się bezpieczna i kochana - a ja kocham cię bardzo mocno mamusiu!
- Ja też Cie bardzo mocno kocham córeczko jesteś panią Potter i moją córeczką dożywotnio i Dożywotnio będziesz zwracała sie do mnie tylko mamusia i będziesz nosiła tylko te obcisłe ciuchy podkreślałace twoja figure i kobiece kształty i będziesz chodziła tylko szpilkach na wysokim obcase gracją i wdziękiem cały czas - i tuliła ja do swojej piersi wzruszona i zadowolona a Lily wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej a późnej lady Potter popatrzyła na Petunie morderczym wzrokiem tuląc Lily do swojej piersi
Harry już dawno nie przeżył tak cudownego przedpołudnia. Trzymał się blisko Dursleyów, więc Dudley i Pierś, których wkrótce znudziło oglądanie zwierząt, nie mogli oddać się swojemu ulubionemu hobby, jakim było poszturchiwanie, kopanie i szczypanie Harry'ego. Lunch zjedli w miejscowej restauracji, a kiedy Dudley dostał ataku złego humoru, bo na jego ciastku było za mało kremu, wuj Vernon kupił mu drugie, a Harry'emu pozwolono skończyć pierwsze. Po zjedzeniu deseru Harry poczuł, że to wszystko jest za piękne, aby trwało długo.
Hermiona podeszła do pani Dursley gracją i wdziękiem stukajac obcasami o podłogę chwyciła za ubranie Petuni schyliła się gracja i wdziękiem i przyciągnęła i oznajmiła jej do ucha cukierkowym głosem - za chwilę sprawie że będziesz cierpiała katusze kochanie - Petunia zbladla - cieszysz się skarbie? - i ją puściła następnie Hermiona podeszła do Pana Dursleya gracją i wdziękiem stukajac obcasami o podłogę chwyciła za ubranie Vernon schyliła się gracja i wdziękiem i przyciągnęła i oznajmiła mu do ucha cukierkowym głosem - za chwilę sprawie że będziesz cierpiał katusze kochanie - Vernon zbladl - cieszysz się skarbie? -
Emilly zauważyła ze Dudley który dalej miał świński ogonek zaczął się ślinić na widok Hermiony
- Mamusiu! - krzyknęła Emilly
- Tak kochanie? - spytała pani Weasley z miłością w głosie patrząc również na córkę z miłością że jej córeczka mówi do niej tylko mamusia
- Dubley się ślini mamusiu!
- Och niegrzeczny chłopczyk! - skarcila go Lady Weasley i podeszła do prosiaka gracją i wdziękiem stukajac obcasami o podłogę chwyciła za ubranie Dubleya schyliła się gracja i wdziękiem i przyciągnęła i oznajmiła mu do ucha cukierkowym głosem - za chwilę sprawie że będziesz cierpiał katusze kochanie Dubley cieszysz się skarbie po za tym mam męża i tylko z nim mam ochotę się bzykać i gdyby się dowiedział ze taki prosiak jak ty chce mnie poderwać to by ryknal śmiechem a później by Cie zabił - Dudley zakwiczal zbladl i go puściła
Potem poszli do pawilonu z gadami. W środku było zimno i ciemno; wzdłuż ścian biegł rząd podświetlonych okien. Za nimi pełzały po pniach, gałęziach i kamieniach jaszczurki i węże najróżniejszych gatunków. Dudley i Pierś chcieli zobaczyć wielkie jadowite kobry i grube pytony, mogące zmiażdżyć człowieka.
Ginny zbladla i dostała ataku paniku zaczęła płakać - Przepraszam mamusiu!!! – mówiła płaczliwie pani Potter bo pomyślała o bazyliszu i przez nią Harry mógł zginąć Lily I sie domyśliła o co chodzi podbiegła do córki gracją i wdziękiem i przytuliła ja do swojej piersi – Wiem, że byłam niegrzeczna dziewczynka !! Wybacz mi mamusiu!! Przepraszam mamusiu! To się więcej nie powtórzy, mamusiu! Będę już grzeczna dziewczynką mamusiu!!
- Już dobrze, kochanie!! – przerwała Lady Potter , próbując ją uspokoić, bo dostała atak paniki i histerii – Mamusia cię bardzo mocno kocha i zawsze będzie przy tobie! Cii, uspokój się, mamusia nie jest na ciebie zła! – i głaskała jej długie pięknie włosy. Ginny westchnęła zadowolonym głosem, wtulając się w panią Potter. Dziewczyna powoli się uspokajała – Zawsze będziesz LADY Potter i PANIĄ Potter i zawsze będziesz moją córeczką i nieważne, ile będziesz miała lat, kochanie. Cii, mamusia jest przy tobie i nie pozwoli, żeby stała się ci się ponownie krzywda – i pocałowała ją w czoło wyrażając matczyne uczucia i emocje. Ginny westchnęła zadowolonym głosem, wtulając się w panią Potter , a ona jeszcze bardziej uspokoiła się – Moja córeczka.
- Kocham cię, mamusiu – mruknęła do jej piersi Ginny i westchnęła zadowolonym głosem. Kiedy się uspokoiła podbiegła gracja i wdziękiem przytuliła się do Molly Weasley . Ta poparzyła na nią z miłością.
- Kocham cię, córeczko – powiedziała Lady Weasley i pocałowała ją w czoło, wyrażając matczyne uczucia i emocje. Ginny westchnęła zadowolonym głosem, wtulając się w panią Weasley jeszcze bardziej.
- Ja Ciebie też kocham, mamusiu – odpowiedziała zadowolonym głosem, wtulając się matkę.
Dudley szybko wypatrzył największego gada. Wyglądał, jakby mógł owinąć się wokół samochodu wuja Vernona i zmiażdżyć go tak, by przypominał pojemnik na śmieci, ale w tym momencie wyraźnie nie był w odpowiednim nastroju.
Córki Ginny Potter i popatrzyli na matkę z miłością, bo się o nią martwili.
- Przepraszam, córeczki – mruknęła pani Potter . Trzy jej córki podeszły do niej gracją i wdziękiem mocno ją przytuliły. Ginny poczuła się bezpieczniej, kiedy pocałowały ją w czoło – Kocham was moje skarby ! – westchnęła zadowolonym głosem, wtulając się w córki jeszcze bardziej.
- Ja też Cię kocham, mamusiu .
Prawdę mówiąc, po prostu mocno spal. Dudley przycisnął nos do szyby, wpatrując się w połyskujące brązowe sploty.
- Zrób, żeby się poruszył - poprosił ojca płaczliwym tonem. Wuj Vernon zastukał palcami w szybę, ale wąż ani drgnął.
- Zrób to jeszcze raz - zajęczał Dudley. Wuj Vernon zabębnił w szybę knykciami, ale wąż drzemał dalej.
- To jest okropnie nudne - oświadczył Dudley i odszedł. Harry podszedł do szyby i wpatrzył się intensywnie w węża. Nie byłby wcale zaskoczony, gdyby okazało się, że wąż po prostu zdechł z nudów - nie miał żadnego towarzystwa prócz tych wszystkich głupich ludzi, którzy przez cały dzień bębnili palcami w szybę, starając się zakłócić mu spokój. To jeszcze gorsze od spania w komórce pod schodami, do której zbliżała się tylko ciotka Petunia, żeby rano załomotać w drzwi.
- Zapłacicie mi za to! - warknęła Jesscia do Dursleyow a ci ponownie zbladli
No i mógł z niej wychodzić... Nagle wąż otworzył paciorkowate oczy. Powoli, bardzo powoli podniósł głowę - teraz jego oczy znalazły się na poziomie oczu Harry'ego.
Mrugnął do niego.
Harry wytrzeszczył oczy, a potem rozejrzał się szybko dookoła, żeby się upewnić, czy nikt tego nie widział. Upewniwszy się, spojrzał znów na węża i też puścił do niego oko. Wąż wskazał głową na wuja Vernona i Dudleya, a potem spojrzał na sufit. Harry'emu wydało się oczywiste, że znaczy to: „Muszę to znosić przez cały czas".
- Wiem - mruknął Harry, chociaż nie był pewny, czy wąż go słyszy. - To musi być naprawdę przykre. Wąż żywo pokiwał głową.
- Skąd pochodzisz? - zapytał Harry. Wąż dźgnął ogonem niewielką tabliczkę tuż za szybą. Harry zerknął na nią. Boa dusiciel, Brazylia.
- Fajnie tam było?
- On rozmawia z wężem! - pisnęła Petunia
- To wszystko dzięki tego bliźnie - rzekła Daphne
Boa dusiciel dźgnął ponownie tabliczkę, a Harry przeczytał: Ten okaz wyhodowany został w zoo.
- Aha, rozumiem... więc nigdy nie byłeś w Brazylii?
Kiedy wąż potrząsnął głową, za plecami Harry'ego rozległ się ogłuszający wrzask, który sprawił, że obaj podskoczyli.
- DUDLEY! PANIE DURSLEY! CHODŹCIE I POPATRZCIE NA TEGO WĘŻA! NIE UWIERZYCIE, CO ON ROBI!
Dudley pospieszył ku nim swoim kaczkowatym krokiem.
- To wreszcie jesteś prosiakiem w peruce czy kaczka w peruce? - spytała Fay
- Siostryczko on jest kaczkoprosiakiem w peruce - odpowiedziała Susan kobiety parsknęły śmiechem Dudley warknal więc Allison strzeliła go zaklęciem
- Nie warcz na moją córeczkę ty kaczkoprosiaku w peruce! - wycedzila pani Fimigan ona się zorientowała poczuła czyjeś ciało to była Lady Fimigan która mocno się wtuliła do jej piersi - moja córeczka! - całując ją w czoło Susan wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej - skarbie?
- Tak mamusiu? - pytała szczęśliwa pani Fimigan bo Alison ja tuliła do swojej piersi
- Czy muszę chodzić wszędzie nawet po domu butach na wysokim obcasie i obcisłych ubraniach podkreślające moja figure i kobiece kształty? - pytała nieśmiało Allison całując ją ponownie w czoło
- Tak mamusiu! - wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej mając iskierki w oczach - to mamusi Dożywotni obowiązek noszenia tych ciuchów podkreślałace mamusi figure i kobiece kształty i chodzeniu tylko szpilkach na wysokim obcasie cały czas bo mamusia jest Madame Fimigan i grzeczną dziewczynką ! - i następne wtuliła do jej piersi i wesnelam zadowolonym głosem wtulając się w kobiete bardzo mocno bo poczuła się bezpieczna i kochana - a ja kocham cię bardzo mocno mamusiu!
- Ja też Cie bardzo mocno kocham córeczko jesteś panią Fimigan i lady Fimigan i moją córeczką dożywotnio i Dożywotnio będziesz zwracała sie do mnie tylko mamusia i nosic tylko te obcisłe ciuchy podkreślałace twoja figure i kobiece kształty i będziesz chodziła tylko szpilkach na wysokim obcase gracją i wdziękiem cały czas - i tuliła ja do swojej piersi wzruszona i zadowolona a Susan wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej a późnej lady Fimigan popatrzyła na kobiety uśmiechem na twarzy tuląc Susan do swojej piersi
- Zjeżdżaj - rozkazał, uderzając Harry'ego w żebra. Harry, zaskoczony, upadł na betonową posadzkę. To, co wydarzyło się w następnej chwili, stało się tak szybko, że nikt nie zauważył, jak w jednej sekundzie Pierś i Dudley wlepiali nosy w szybę, w następnej odskoczyli do tyłu, wrzeszcząc z przerażenia. Harry usiadł i aż go zatkało: przednia szyba zniknęła.
- Magia! - krzyknęła Ginny - ja magię będę miała tylko wtedy kiedy mój seksy lord Potter we mnie wejdzie swoją męskościa i mnie przeleci! - rozmarzyła się Lady Potter
Wielki wąż odwinął się błyskawicznie i ześliznął na posadzkę. Wszyscy obecni w terrarium zaczęli krzyczeć i tłoczyć się do wyjść. Harry mógłby przysiąc, że kiedy wąż prześlizgiwał się obok niego, usłyszał syczący głos:
- Brazylio, przybywam... Graciasss, amigo. Opiekun terrarium był w stanie silnego szoku.
- Ale ta szyba - powtarzał w kółko. - Gdzie się podziała szyba?
- Zniknęła jak codzienne znika męskość Harrego we mnie - rozmarzyła się pani Potter
- Ginny?
- Tak mamusiu? - zapytała rozmarzona pani Potter
- Kochasz mojego syna prawda skarbie - stwierdziła Lily I
- Nad życie mamusiu! - zawołała podniecona Ginny Lady Potter przytuliła Ginny i niewinne zapytała
- Czy muszę chodzić wszędzie nawet po domu butach na wysokim obcasie i obcisłych ubraniach podkreślające moja figure i kobiece kształty? - pytała całując ją w czoło
- Tak mamusiu! - wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej mając iskierki w oczach - to mamusi Dożywotni obowiązek noszenia tych ciuchów podkreślałace mamusi figure i kobiece kształty i chodzeniu tylko szpilkach na wysokim obcasie cały czas bo mamusia jest Lady Potter i grzeczną dziewczynką ! - i następne wtuliła do jej piersi i wesnelam zadowolonym głosem wtulając się w kobiete bardzo mocno bo poczuła się bezpieczna i kochana - a ja kocham cię bardzo mocno mamusiu!
- Ja też Cie bardzo mocno kocham córeczko jesteś panią Potter i moją córeczką dożywotnio i Dożywotnio będziesz zwracała sie do mnie tylko mamusia i nosic tylko te obcisłe ciuchy podkreślałace twoja figure i kobiece kształty i będziesz chodziła tylko szpilkach na wysokim obcase gracją i wdziękiem cały czas - i tuliła ja do swojej piersi wzruszona i zadowolona a Ginny wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej a późnej lady Potter popatrzyła na kobiety uśmiechem na twarzy tuląc Ginny do swojej piersi
Dyrektor zoo osobiście nalał ciotce Petunii filiżankę mocnej, słodkiej herbaty, przepraszając ją nieustannie. Pierś i Dudley coś bełkotali. Harry był pewny, że wąż, przesuwając się obok nich po podłodze, tylko żartobliwie chapnął ich w pięty, ale zanim doszli do samochodu, Dudley opowiadał, że niewiele brakowało, a straciłby nogę, podczas gdy Pierś przysięgał, że wąż owinął się wokół niego, chcąc go zmiażdżyć. Najgorsze było jednak to, że kiedy Pierś trochę się uspokoił, powiedział:
- Harry akurat z nim rozmawiał. Prawda, Harry?
Wuj Vernon odczekał, aż Pierś znajdzie się bezpiecznie w swoim domu, po czym zabrał się za Harry'ego. Był tak wściekły, że ledwo mógł mówić. Udało mu się tylko wybełkotać:
- Precz... do komórki... siedzieć tam... bez jedzenia - po czym opadł na fotel.
Daphne strzeliła go w jaja ze ten jeknal z bólu
- Przestań sie wazac i tak nie miałeś z tego twojego siusiaka wielkiego użytku! - warknęła Daphne
- lady Weasley.... Może PANI zdjąć te cholerne szpilki na wysokim obcasie!?
- mi nie wolno jako LADY Black nigdy zdejmować szpilek na wysokim obcasie NIGDY nawet w nocy muszę miec je na stopach całe 24 godziny na dobę i nawet nie wolno mi o tym pomyśleć bym ze mogę ściągnąć szpilki na wysokim obcasie gdyby się dowiedział o tym LORD Black mój mąż to by mnie ukarał za bycie niegrzeczna dziewczynka całe szczęście moje szpilki mają kłódki na zapieciach więc nie mogę ich zdjąć i muszę w nich chodzić cały czas a ciebie mógłby zabić mam Cie w dupie ja lubię być grzeczną dziewczynką i zawsze będę przestrzegała etykietę dobrego zachowania i bardzo mocno kocham LORDA Jareda Blacka nie dość ze jest mega seksy przystojny to kiedy jego męskość jest we mnie i mnie bzyka wtedy czuje się szczęśliwa bezpieczna i kochana
- Uprawiacie seks? - spytał Dudley wielkimi oczami
- Cały czas prosiaczku! - zawolaly dziewczyny i kobiety które mają przynajmniej 15 lat najmniej zadowolona była Gabriele
- To nie fair! - warknęła wściekła Gabriele ze nie ma 15 lat żeby mogła kochać się z Denisem a Daphne podeszła do Marlene gracja i wdziękiem i mocno się wtuliła do jej piersi - Mamusiu jestem grzeczna dziewczynka prawda? bo zawsze przestrzegam etykietę dobrego zachowania w rodzie Blackow prawda mamusiu że przestrzegam?
- Oczywiście że jesteś grzeczną dziewczynką Daphne bo celujaco przestrzegasz etykietę dobrego zachowania w rodzie Blackow i mamusia bardzo mocno Cie kocha - i pocałowała ja w czoło Daphne wesnela zadowolonym głosem wtulając się z nią jeszcze bardziej
- Kocham Cię mamusiu - oznajmiła szczęśliwa pani Black wtulona do piersi Lady Black
Ciotka Petunia musiała mu natychmiast podać dużą brandy. Harry leżał w swojej ciemnej komórce, żałując, że nie ma zegarka. Nie miał pojęcia, która może być godzina, i nie wiedział, czy Dursleyowie już zasnęli. Dopóki nie zasnęli, nie mógł ryzykować wymknięcia się do kuchni po coś do zjedzenia.
- Harry... - załkała Ginny.
- powinniście iść do psychiatryka! - . - warknęła Luna
- Nie kochanie oni pójdą do więzienia - oznajmiła Amelia I do Luny - a kiedy więźniowie się dowiedzą ze skrzywdzili biedne dziecko to więźniowie odpowiednią się nimi zaopiekują - i pocałowała Lune w czoło a ta wesnela zadowolonym głosem wtulając się w kobiete jeszcze bardziej Dursleyowie zbledli Hermiona całej siły stanęła wysokimi obcasami na stopy Dursleya. Ten jęknął z bólu. Zrobił się czerwony, oczy wyszły mu z orbit
- Proszę PANI Weasley.... Może PANI zdjąć te cholerne szpilki na wysokim obcasie!
- Co ty opowiadasz Dursley! - jęknęla Hermiona blada i przerażona przyłożyła rękę do ust - mi nie wolno jako LADY Weasley nigdy zdejmować szpilek na wysokim obcasie NIGDY nawet w nocy muszę miec je na stopach całe 24 godziny na dobę i nawet nie wolno mi o tym pomyśleć bym ze mogę ściągnąć szpilki na wysokim obcasie gdyby się dowiedział o tym LORD Weasley mój mąż ze ty mi powiedziałeś i namawiałeś mnie żebym zdjęła szpilki na wysokim obcasie to byłby bardzo zły i musiałbym mnie srogo ukarać za bycie niegrzeczna dziewczynka a ty i im byś się zorientował byłbyś już martwy bo z LORDEM Weasleyem nie ma żartów a ja bym została ukarana za bycie niegrzeczną dziewczynką która pomyślała że chce złamać zasady etykiety dobrego zachowania w rodzie Weasley a ja się boję LORDA Weasleya bo nie dość że jest mega seksi i całe szczęście moje szpilki mają kłódki na zapieciach więc nie mogę ich zdjąć i muszę w nich chodzić cały czas a mój mąż to jest bardzo potężnym czarodziejem i zajebisty w łóżku który potrafi mnie zadowolić więc muszę zawsze być grzeczną dziewczynką i będę zawsze przestrzegala etykietę dobrego zachowania i zawsze będę LADY Weasley i żona LORDA Ronalda Weasleya bo podpisałam kontrakt małżeński którego nie da się zdjąć i zawsze będę sie z nim kochała a kiedy jego męskość jest we mnie i mnie bzyka wtedy czuje się szczęśliwa bezpieczna i kochana
Kobiety nie wytrzymaly i parsknęły śmiechem z min Dursleyow i z bólu wieloryba Hermiona zeszła z stóp Vernona podeszła do swojej mamy i wtuliła sie Molly I i zapytała z nadzieją w głosie
- Mamusiu jestem grzeczna dziewczynka prawda? bo zawsze przestrzegam etykietę dobrego zachowania w rodzie Weasley prawda mamusiu że przestrzegam?
- Oczywiście że jesteś grzeczną dziewczynką Hermionko bo celujaco przestrzegasz etykietę dobrego zachowania w rodzie Weasley i mamusia bardzo mocno Cie kocha - i pocałowała ja w czoło Hermiona wesnela zadowolonym głosem wtulając się z nią jeszcze bardziej
- Kocham Cię mamusiu - oznajmiła szczęśliwa pani Weasley wtulona do piersi Lady Weasley
Mieszkał u Dursleyów już prawie dziesięć lat, dziesięć żałosnych lat od czasu, gdy był niemowlęciem, a jego rodzice zginęli w wypadku. Nie pamiętał, czy był wtedy z nimi w tym samochodzie. Czasami, kiedy wytężał pamięć podczas długich godzin spędzanych w ciemnej komórce, miewał dziwną wizję: oślepiający błysk zielonego światła i palący ból w czole.
Lily miały łzy oczach. Reszta dziewczyn też nie była w lepszym stanie.
Przypuszczał, że mogło to być wspomnienie tego wypadku, nie potrafił sobie jednak wyobrazić, skąd pochodziło zielone światło. Nie pamiętał też w ogóle swoich rodziców. Ciotka i wuj nigdy o nich nie mówili, a jemu nie wolno było zadawać pytań. W domu nie było ani jednej ich fotografii.
- Jesteś potworem! - krzyknęła Caroline do Petuni
Kiedy był młodszy, wciąż marzył o jakimś nieznanym krewnym, który przybędzie i zabierze go z tego domu, ale nigdy nic takiego się nie wydarzyło; Dursleyowie byli jego jedyną rodziną. Czasami jednak myślał (albo raczej miał nadzieję), że znają go niektórzy spotykani na ulicy obcy ludzie. Sami byli bardzo dziwni, to fakt. Kiedyś ukłonił mu się jakiś człowieczyna w fioletowym kapeluszu, kiedy Harry towarzyszył ciotce Petunii i Dudleyowi na zakupach. Ciotka Petunia zapytała Harry'ego ze złością, czy zna tego człowieka, a potem wygoniła ich ze sklepu, choć niczego jeszcze nie kupiła.
- I tak wyszło ze Harry najseksowniejszym najpotężniejszym czarodziejem i Lordem Potterem - powiedziała szczęśliwa Ginny i z tej piękniej miłości powstało nasze pięknie dzieci James Albus czarnowlosi mezszyzni o brązowych i zielonych oczach i Lily rudowłosa piękna dziewczynka o brązowych oczach i piegach które kochany nad życie a później doszły dwie piękne rudowłose dziewczynki o zielonych i brązowym oczkach Olivia i Amelia które są naszymi córeczkani i kochamy je nad życie...- im się zorientowała Amelia Olivia i Lily podbiegły do niej i wtuliły się w Ginny - doszedł również Frankie mezszyzna czarnowlosy o brązowych oczach nasz synek który kochamy go nad życie
- Mamusiu chce całus w czoło! - upomniały się córki Ginny więc Lady Potter spełniła je i wielką przyjemnością pocałowała je po czole wszystkie córki Lady Potter wesnely zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej wszystkie miały uśmiech na twarzy
Innym razem pomachała mu wesoło z autobusu jakaś dziwaczna kobieta ubrana na zielono. Raz jakiś łysy facet w długiej purpurowej pelerynie uścisnął mu rękę na ulicy, po czym oddalił się bez słowa. Najdziwniejsze było to, że ci wszyscy ludzie zdawali się znikać, gdy tylko Harry próbował im się lepiej przyjrzeć. W szkole Harry nie miał przyjaciół. Wszyscy wiedzieli, że banda Dudleya poluje na tego dziwoląga Harry'ego Pottera, w tych jego workowatych spodniach i z połamanymi okularami, a bandzie Dudleya nikt nie chciał się narażać.
- Siostryczko teraz ja - powiedziała Emilly
- Oczywiście siostryczko - oznajmiła pani Malfoy i pocałowała ją w czoło wyrażając siostrzane uczucie jakie to niej żywiła pani Weasley wesnela zadowolonym głosem wtulając się w Rose jeszcze bardziej
- Kocham Cię Rose - powiedziała zadowolonym głosem do piersi rudowłosej
- Odkąd Hugo Cię naznaczyl a mamusia dała Ci biżuterie rodu Weasley jesteś moją młodsza siostryczka i bardzo Cie kocham - rzekła tuląc ja do swojej piersi
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz