- Teraz ja - powiedziała Lily II
- Proszę skarbie - oznajmiła Emilly
ROZDZIAŁ CZWARTY
Strażnik kluczy
BUUM. Znowu łomotanie do drzwi. Dudley obudził się i usiadł na kanapie.
- Gdzie jest ta armata? - zapytał głupio. Rozległ się głuchy trzask za nimi i do pokoju wkroczył wuj Vernon. W rękach miał strzelbę - teraz się dowiedzieli, co było w tym długim, wąskim pakunku. - Kto tam? - krzyknął. - Ostrzegam... jestem uzbrojony!
- Tylko nie zrób sobie krzywdy wielorybie - odezwała się Alicia II
- Dziewucho nie jestem żadnym wielorybem!
- Nie odzywaj się do mojej córeczki w ten sposób Dursley! - warknęła Angelina stukajac wysokim obcasem
- Mamusia - mruknela Alicia II przytulając się do Angeliny
- Moje słoneczko mamusia bardzo mocno Cię kocha i nie pozwoli żeby taki tluscioch mówił do Ciebie Lady Weasley w ten sposób - odparła pani Weasley całując ja w czoło lady Weasley wesnela zadowolonym głosem wtulając się w czarnoskóra panią Weasley
- Kocham Cię mamusiu - oznajmiła zadowolona pani Weasley że jej mamusia pocałowała ją w czoło i przytuliła ją do swojej piersi bo wtuliła się w kobiete jeszcze bardziej a ta tuliła ją do swojej piersi wzruszona i rozpromieniona że Alicia II mówi do niej tylko mamusia
Na chwilę zrobiło się cicho, a potem...
Drzwi otworzyły się tak gwałtownie, że wypadły z zawiasów i z okropnym łoskotem wylądowały na podłodze. W otworze wejściowym stał olbrzymi mężczyzna. Twarz miał prawie całkowicie ukrytą pod długimi, zmierzwionymi włosami i dziką, splątaną brodą; tylko czarne oczy błyszczały jak dwa żuki spomiędzy tej plątaniny.
- Hagrid - powiedziała Hermiona uśmiechnęła i popatrzyła na Dursleyow - Hagrid skopie wam tyłki zwłaszcza tobie prosiaczku bo byłeś bardzo niegrzecznym chłopcem
Dubley zbladl
Olbrzym wcisnął się do środka, garbiąc się, żeby nie zawadzić o sufit. Pochylił się, podniósł drzwi i z łatwością osadził je z powrotem w zawiasach. Ryk sztormu nieco przycichł. Odwrócił się i zmierzył ich spojrzeniem.
- Może by ktoś zrobił kubek herbatki, co? Przeleciałem kawał świata. Nie było letko...
- Masz bardzo ładny ogonek Dubley - zardwila Ginny - pasuje ci ten ogonek
- Ginny to dzięki naszej mamusi - stwierdziła Jessica - bo jest twoją mamusia odkąd wyszłaś za mąż za Harry'ego i będzie twoją mamusia dożywotnio i mówisz do niej tylko mamusia bo jesteś grzeczna dziewczynka prawda? - Ginny pokiwała głową podniecona zgadzając z siostrą w 100 procentach
- Moja córeczka jest grzeczną dziewczynką - powiedziała uradowana Lily I całując ja w czoło Ginny wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej
Podszedł do kanapy, na której siedział Dudley zdrętwiały ze strachu.
- Suń się, grubasie - powiedział łagodnie przybysz. Dudley zakwiczał
- Kwik kwik! - drwily kobiety
i uciekł, żeby się schować za matką, która z kolei skuliła się, przerażona, za wujem Vernonem.
- No i jest nasz Harry! - rzekł olbrzym. Harry spojrzał w tę dziką, mroczną twarz i zobaczył, że czarne oczy rozjarzyły się uśmiechem. - Kiedy cię ostatni raz widziałem, byłeś jeszcze niemowlakiem - powiedział olbrzym. - Wykapany tata, ale oczy to masz po matce.
- Mam bardzo przystojnego syna - oznajmiła pani Potter - bo jest tak samo przystojny jak jego tatuś
- Uwielbiam Harry'ego oczy są prześliczne! - zawołała Ginny podniecona
- A Albus ma ta takie same kolor oczów jak tatuś i mamusia ma rację Albusa oczy są prześliczne! - krzyknęła Amelia II i była tak samo podniecona jak jej teściowa
- A James też ma piękne oczy są takie czekoladowe! - zawolaly również Lily I i Olivia podniecone
- Kochaniutkie bo mezszyzni rodu potter sa niezwykle przystojni mój Fleomont też ma piękne oczy takie czekoladowe! - rozmarzyla sie Euphemia - a każdy Potter musi mieć piękne i seksownie rudowłose bo oni są przekleci i tylko my się mieścimy w ich standardzie bo wszystkie jesteśmy rude
- Kocham byc rudą - oznajmiły szczęśliwe Ladys Potter
Wuj Vernon wydał z siebie dziwny, zgrzytliwy dźwięk.
- Żądam, aby pan się stąd wyniósł! - oznajmił. - Natychmiast! To włamanie i najście!
- Och, przymknij się, Dursley, ty wielka śliwko w occie - odparł olbrzym.
Kobiety parsknęły śmiechem
Sięgnął ponad oparciem sofy, wyrwał wujowi Vernonowi strzelbę z rąk, zawiązał ją w supeł z taką łatwością, jakby była z gumy, i cisnął w kąt. Wuj Vernon wydał z siebie jeszcze jeden dziwny dźwięk, tym razem jakby ktoś nadepnął na mysz.
- Tak czy owak, Harry - powiedział olbrzym, odwracając się od Dursleyów - mnóstwo szczęścia w dniu urodzin. Mam tu coś dla ciebie... w pewnym momencie chyba na tym usiadłem, ale smakuje wciąż tak samo.
Z wewnętrznej kieszeni czarnego płaszcza wyciągnął nieco zgniecione pudełko. Harry otworzył je drżącymi palcami. Wewnątrz był wielki, czekoladowy tort z napisem z zielonego lukru:
Harry'emu w dniu urodzin.
- To słodkie - rzekła Hanna
Harry spojrzał na olbrzyma. Zamierzał mu podziękować, ale zanim słowa dotarły mu do ust, gdzieś się pogubiły i wyjąkał tylko:
- Kim pan jest? Olbrzym zacmokał.
- Cholibka, przecież ja się nie przedstawiłem. Rubeus Hagrid, strażnik kluczy i gajowy w Hogwarcie.
- Później również profesor - mruknela Luna - oczywiście dyrektorek musiał zrobić żart i zrobił z Hagrida profesora ja tam wolę zajęcia z Wilhelmina Grubbly–Plank
- Skarbie bo dyrektorowi dropsy wyzarly mózg - rzekła Susan
Wyciągnął wielką łapę i potrząsnął całą ręką Harry'ego.
- No to jak, będzie ta herbatka? - zapytał, zacierając dłonie. - Nie odmówiłbym chlapnięcia czegoś mocniejszego, jeśli macie.
Jego wzrok padł na puste palenisko z resztkami okopconych torebek po chipsach. Chrząknął, pochylił się nad paleniskiem, tak że nikt nie zdołał zobaczyć, co tam robi, ale kiedy się wyprostował, w kominku huczał wielki ogień. Wilgotną izbę rozjaśnił migocący blask płomieni, a Harry poczuł rozkoszne ciepło w całym ciele, jakby wlazł do wanny z gorącą wodą.
- Ja się czuje rozkocznie kiedy Harry'ego męskość w chodzi we mnie i jego męskość mnie rucha - rozmarzyła sie Ginny
- Ginny uspokój się! - jęknęla Molly I
Olbrzym usiadł z powrotem na kanapie, która zatrzeszczała pod jego ciężarem, i zaczął wyjmować z kieszeni płaszcza najróżniejsze przedmioty: miedziany kociołek, paczkę nieco przydeptanych kiełbasek, pogrzebacz, czajnik do herbaty, kilka wyszczerbionych kubków i butelkę z jakimś bursztynowym płynem, z której pociągnął zdrowo, zanim zabrał się do robienia herbaty. Wkrótce izba wypełniła się zapachem skwierczących nad ogniem kiełbasek.
- Raj dla Rona/ Huga - oznajmily Hermiona i Emilly - dlatego my jako Ladys Weasley musimy trzymać się razem córeczko/ mamusiu - i uśmiechnęły sie szeroko i Emilly wtuliła się w do piersi Hermiony a ta w nagrodę pocałowała ją w czoło dziewczyna wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej
- Kocham Cię mamusiu - oznajmiła szczęśliwa pani Weasley
- Ja też Cie kocham córeczko zawsze będę Cię kochała a ty zawsze będziesz mówiła do mnie mamusia - wyszeptała wzruszona i zachwycona tuląc ja do swojej piersi
Nikt nie wyrzekł ani jednego słowa, ale kiedy olbrzym zsunął z pogrzebacza pierwszych sześć tłustych, soczystych, lekko nadpieczonych kiełbasek, Dudley okazał pewne zaniepokojenie.
- Nie waż się niczego od niego brać, Dudley - rzucił ostro wuj Vernon. Olbrzym zacmokał.
- Nie martw się, Dursley, ten twój budyniowaty synalek i tak już ma za dużo tłuszczu.
- Nie jestem budyniowatym synalkiem Jestem prosiakiem w peruce! - warknęła Hermiona kobiety parsknęły śmiechem
Podał kiełbaski Harry'emu, który był tak głodny, że czuł, jakby jeszcze nigdy w życiu nie jadł czegoś tak wspaniałego, ale przez cały czas nie odrywał oczu od olbrzyma. W końcu, kiedy jakoś nikt nie kwapił się, by wyjaśnić mu, co to wszystko ma znaczyć, ośmielił się zauważyć:
- Przepraszam, ale tak naprawdę, to nie mam pojęcia, kim pan jest.
Olbrzym przełknął głośno łyk herbaty i otarł usta wierzchem dłoni.
- Mów mi Hagrid - powiedział. - Każdy mi tak mówi. Jak już wspomniałem, jestem klucznikiem w Hogwart... Chyba wiesz wszystko o Hogwarcie, co?
- Ee... nie - wyznał Harry.
- Tatusiu jest tatuś bardzo potężnym czarodziejem! - krzyknęła Olivia - i moim tatusiem!
Wyglądało na to, że Hagridem naprawdę to wstrząsnęło.
- Przykro mi - dodał szybko Harry.
- Przykro? - warknął Hagrid, odwracając się, by spojrzeć na Dursleyów, którzy pochowali się po ciemnych kątach izby. - To tym mugolom powinno być przykro! Wiedziałem, że nie oddają ci listów, ale nie przyszło mi do głowy, że nie będziesz nic wiedział o Hogwarcie! I co, nigdy się nie zastanawiałeś, skąd twoi rodzice nauczyli się tego wszystkiego?
- Czego wszystkiego? - zapytał Harry.
- Harry kiedy nasz tatuś chodził do Hogwartu zakochał się naszej mamusi na początku mamusia tatusia nie chciała ale później chciała i zakochali się w sobie tak powstałeś - rzekła Ginny - i za chwilę pójdziesz do Hogwartu gdzie mnie spotkasz gdzie ja sie w tobie kochałam ale ty musiałeś dojrzeć i się ze mnie zakochałeś i ozeniles a teraz codziennie udowadniasz jak bardzo mnie kochasz a ja jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa
- Ginny nie o to chodziło - odezwała się Hermiona wywróciła oczami
- CZEGO WSZYSTKIEGO? - zagrzmiał Hagrid. - Zaraz, zaraz, chwileczkę!
Zerwał się na nogi. Był tak wściekły, że w izbie zrobiło się gęsto. Dursleyowie wcisnęli się w ściany.
- Chcecie mi powiedzieć - ryknął na nich ten chłopiec... ten chłopiec!... NIC nie wie?
Harry uznał, że olbrzym posunął się trochę za daleko. Ostatecznie chodził do szkoły i wcale nie miał najgorszych stopni.
- Coś tam wiem - oświadczył. - Znam matmę i parę innych spraw.
- Matma to jest bardzo ważny przedmiot - stwierdziła Emilly
Ale Hagrid tylko machnął ręką i powiedział:
- Mnie chodzi o nasz świat. Twój świat. Mój świat. Świat twoich rodziców.
- Jaki świat?
Hagrid wyglądał, jakby za chwilę miał eksplodować.
- DURSLEY! - zagrzmiał.
- Niedobrze Hagrid sie zdenerwował! - zawołała radośnie Lily I i - skopie Ci ten tłusty tylek Dursley!
- Tak kochanie bo Vernon był bardzo niegrzecznym chłopcem - oznajmiła Euphemia - a niegrzeczne dzieci trzeba ukarać paskiem do gołej dupie - całując Lily w czoło rudowłosa wesnela zadowolonym głosem wtulając się do piersi Euphemii jeszcze bardziej
- Kocham Cię mamusiu - oznajmiła zadowolonym głosem wtulając się w do lady Potter piersi
- Ja też Cie kocham córeczko zawsze będę Cię kochała a ty zawsze będziesz mówiła do mnie mamusia - wyszeptała wzruszona i zachwycona tuląc ja do swojej piersi Vernon, zrobił się biały jak papier
Wuj Vernon, który zrobił się biały jak papier, wyjąkał coś w rodzaju „bdmwdm". Hagrid wpatrywał się w Harry'ego dzikim wzrokiem.
- Ale przecież musisz wiedzieć o swoich rodzicach. Ze byli sławni. Tak jak ty.
- Co? Moja... mama i mój tata byli... sławni?
- Ty nic nie wiesz... ty nic nie wiesz... - Hagrid czochrał się po głowie, utkwiwszy w Harrym oszołomiony wzrok.
- A więc nie wiesz, kim jesteś? - zapytał w końcu. Wuj Vernon nagle odzyskał mowę.
- Stop! - krzyknął. - Ani słowa więcej! Zabraniam panu mówienia czegokolwiek temu chłopcu!
- Ten chłopiec dla ciebie jest LORDEM Potterem i wyrażaj sie do mojego braciszka z należytym szacunkiem! - warknęła Gabriele po chwili wesnela zadowolonym głosem wtulając się w do Ginny piersi jeszcze bardziej bo rudowłosa pocałowała ją w czoło
- Moje siostryczka kocham cię - wyszeptała miłością w głosie Ginny a ta wtuliła się bardziej do niej piersi
- Kocham Cię siostrzyczko - wesnela zadowolonym głosem pani Creevey
Spojrzenie, które mu rzucił Hagrid, odebrałoby odwagę dzielniejszemu od Vernona Dursleya, a kiedy olbrzym przemówił, każda sylaba drgała wściekłym gniewem.
- Nie powiedziałeś mu? Nie powiedziałeś mu, co było w liście, który przy nim zostawił Dumbledore? Ja tam byłem, Dursley! Widziałem, jak Dumbledore go zostawił! A ty ukrywałeś to przed nim przez tyle lat?
- I za to ze mojego syna zostawił u was i nie interesował się nim został w jaja wysokim obcasem a wcześniej osobiście stanęłam mu na stopach w szpilkach na wysokim obcasie że jeknal z bólu oczy wyszły mu z orbit więc na dokładkę dostał w jajka ze aż spadł na podłogę trzymając się za swój ptaszek - rzekła Molly I cukierkowym głosem - bo był bardzo niegrzecznym chłopcem a niegrzeczne dzieci sie każe bo okłamał lady Weasley że z Lordem Potterem jest wszystko porządku ale niestety nie było wieć dostał za swoje grzechy a ja niestety musiałam sobie aż wymienić szpilki bo ja chodzę tylko w szpilkach na wysokim obcasie bo jestem lady Weasley i to jest moj obowiązek chodzenie w takich butach cały czas a moj mąż to uwielbia jak chodzę w szpilkach na wysokim obcasie gracją i wdziękiem i nie mogę się doczekać kiedy będzie mogła znów kochać się z Lordem Weasleyem - i rozmarzyla się
- Co przede mną ukrywał? - zapytał żywo Harry.
- STOP! ZABRANIAM CI! - ryknął przerażony wuj Vernon.
- Jest czarodziejem! - krzyknęli kobiety i dziewczyny
Ciotka Petunia dyszała głośno ze strachu.
- Ach, wypchajcie się... mugole - powiedział Hagrid. - Harry... jesteś czarodziejem.
W izbie zapadło milczenie. Słychać było tylko morze i świst wiatru.
- Czym jestem? - wydyszał Harry.
- Bardzo seksownym czarodziejem! - krzyknęła Ginny
- Czarodziejem, ma się rozumieć - odpowiedział Hagrid, siadając z powrotem na kanapie, która jęknęła i zapadła się jeszcze niżej - i powiedziałbym, że diabelnie dobrym, trzeba cię tylko trochę podszkolić. A niby czym miałbyś być, mając takich starych? I uważam, że już najwyższy czas, żebyś przeczytał ten list.
Harry wyciągnął rękę, by wziąć od niego żółtawą kopertę, zaadresowaną zielonym atramentem: Pan H. Potter, Podłoga, Chata na Skale, Morze. Wyjął list i przeczytał:
HOGWART
SZKOŁA MAGII i CZARODZIEJSTWA
Dyrektor: ALBUS DUMBLEDORE
(Order Merlina Pierwszej Klasy, Wielki Czar., Gł. Mag, Najwyższa Szycha, Międzynarodowa Konfed. Czarodziejów)
Szanowny Panie Potter,
Mamy przyjemność poinformowania Pana, że został Pan przyjęty do Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart. Dołączamy listę niezbędnych książek i wyposażenia.
Rok szkolny rozpoczyna się l września. Oczekujemy pańskiej sowy nie później niż 31 lipca. Z wyrazami szacunku,
Minerwa McGonagall,
zastępca dyrektora
Vernon próbował się uwolnić
Pytania eksplodowały w głowie Harry'ego jak fajerwerki i nie mógł się zdecydować, które zadać najpierw. Po kilku minutach wyjąkał:
- Co to znaczy, że oczekują mojej sowy?
- Galopujące gorgony! To mi coś przypomniało - rzekł Hagrid, uderzając się dłonią w czoło z siłą, która powaliłaby konia pociągowego, i z kolejnej kieszeni płaszcza wyciągnął sowę - najprawdziwszą, żywą, trochę rozczochraną sowę - długie pióro i rolkę pergaminu. Z językiem między zębami wyskrobał parę słów, które Harry zdołał odczytać do góry nogami:
Drogi Profesor Dumbledore,
Oddałem Harry emu list.
Jutro zabieram go na zakupy.
Pogoda okropna.
Ufam, żeś Pan zdrowy.
Hagrid
- Drogi Hagridzie ja Albus Dumbledore czarodziej który dostał Order Merlina Pierwszej Klasy, jestem też Wielkim Czarodziejem ., Głównym. Magiem , Najwyższym Szycha, Międzynarodowej Konfederacji Czarodziejów i gdyby mógł to bym teraz dawał dupe Grindelwaldowi żeby mnie wyruchał - mruknela Lily I
- Lily! - zawolaly szokowane Euphemia i Caroline reszta kobiet popatrzyła się na rudowłosa otwarta szczęka i wielkimi oczami
- Mamusiu jesteś najlepsza! - zawołała nagle Lady Potter wtulając się w nią
- Dziękuję kochanie - odparła pani Potter tuląc Ginny do swojej piersi i pocałowała ją w czoło jej córka wesnela zadowolonym głosem
Zwinął list w rulonik, podsunął sowie, która chwyciła go w dziób, podszedł do drzwi i wyrzucił ptaka w deszcz i nawałnicę. Potem wrócił i usiadł, jakby to, co zrobił, było tak normalne, jak krótka rozmowa przez telefon. Harry zdał sobie sprawę, że ma otwarte usta, więc natychmiast je zamknął.
- O czym to ja mówiłem? - zapytał Hagrid, ale w tym momencie wuj Vernon, wciąż szary jak popiół, stanął w świetle ognia płonącego na palenisku.
- On nigdzie nie pójdzie - oświadczył stanowczo. Hagrid odchrząknął.
- Tak? Chętnie zobaczę, jak zatrzymuje go taki wielki mugol, jak ty.
- Kto? - zapytał Harry z najwyższym zainteresowaniem.
- Mugol - odrzekł Hagrid. - Tak nazywamy zwykłych, pozamagicznych gościów. Niestety, miałeś pecha dorastać w rodzinie największego mugola, jakiego oglądały moje oczy.
- Mógłbyś trochę schudnąć Dursley - rzekła Caroline
- Kiedy go wzięliśmy pod nasz dach, przysięgliśmy sobie, że położymy kres tym bzdurom - powiedział wuj Vernon - że wyplenimy to z niego! Czarodziej, też mi coś!
- Mamusia ma ochotę dac im nauczkę - oznajmiły Alicie I patrząc na Auguste która patrzyła na ich morderczym wzrokiem im się zorientowała była tulowa przez starsza Lady kiedy tylko poczuła ciało Augusty wtuliła się nią
- Bo jak są niewychowani, to trzeba ich wyprostować, córciu. Takich Dursleyow np. Sa bardzo niegrzeczni przez te wszystkie lata, od kiedy sa na świecie - oznajmiła Lady Longbottom słodkim głosem, całując córkę w czoło, a ta westchnęła zadowolonym głosem, wtulając się w panią Longbottom jeszcze bardziej - Córeczko powiedz mamusi, co się robi z dziećmi , które są bardzo niegrzeczne?
- Dostają rózgę, mamusiu, a później przerzuca się ich przez kolano i ściąga się im spodnie albo spódnice, albo podwija się sukienkę do góry i ściąga się majtki i się ich każe tą rozgą po gołej dupie, żeby bolało i również chodzi w tej zabawie o to, żeby pupa była bardzo czerwona, mamusiu - oznajmiła jej córka bardzo cukierkowym głosem - a Dursleyowie są bardzo niegrzeczymi ludźmi i powinni zostać ukarani za swoje zbrodnie przeciwko Lordowi Harremu Potterowi , mamusiu - Petunia Vernon Dubleu zbledli, bo w jakim sposób lady Longbottom to powiedziała z taką słodyczą przeszły ich ciarki po całym ciele, Przełknęli ślinę a Augusta uśmiechnęła się do córki z taką miłością i ponownie ją pocałowała w czoło i przytulała szczęśliwa do swojej piersi i nie chciała jej puścić, bo bała się, że znowu będzie sama, a jej córka wzdychała zadowolonym głosem wtulając się w panią Longbottom jeszcze bardziej.
- Nie zdajesz sobie sprawę w tego jak bardzo Cie kocham skarbie - oznajmiła miłością Augusta
- Kocham mowic do mamusi "mamusia" gdyby nie miała takiego obowiązku, jako Lady Longbottom to i tak bym do mamusi tak mówiła bo nie wyobrażam sobie mówic do mamusi inaczej niz mamusia - oznajmiła pani Longbottom zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej - i kocham jak mamusia tuli mnie do swojej piersi i całuję mnie w czoło - a ona w tym czasie tuliła ja do swojej piersi - kocham cię mamusiu!
- Grzeczna dziewczynka mamusia to uwielbia jak do mnie mówisz i kocha Cie jeszcze bardziej kochanie a całowanie w czoło i tulenie do swojej piersi swoja córeczkę należy do moich obowiązków jako twojej mamusi Lady Longbottom bo jestem bardzo grzeczna dziewczynka kochanie - Dubley patrzył a Auguste i Alicie w uwielbieniem i zaczął się ślinić na ich widok bo obie były mega seksownie ubrane i obie miały szpilki na wysokim obcasie
- Szkoda ze moja mama tak sie nie ubiera i nie chodzi w szpilkach na wysokim obcasie po domu - wypalił i penis mu stanął
- Wiedzieliście^ - zapytał Harry. - Wiedzieliście, że jestem... czarodziejem?
- Wiedzieliście, wiedzieliście! - zaskrzeczała nagle ciotka Petunia. - Oczywiście, że wiedzieliśmy! A niby jak mógłbyś nim nie być, skoro moja przeklęta siostra była tym, kim była?
- Moja Mamusia nie jest przeklęta - warknely córki Lily
Ona też kiedyś dostała taki list i zniknęła, żeby pójść do tego... do tej szkoły... i wracała w każde wakacje do domu z kieszeniami pełnymi żabiego skrzeku, zamieniając filiżanki w szczury.
- Wcale nie miała w kieszeniach żabiego skrzeku - oburzyła Marlena.
I tylko ja wiedziałam, kim ona jest naprawdę! A była potworem!
- MOJA CÓRECZKA NIE JEST POTWOREM! - ryknela Euphemia mega wkurzona - JAK SMIESZ MYŚLEĆ I MÓWIĆ O MOJEJ CÓRECZKI W TEN SPOSÓB POTWOREM TO JESTEŚ TY DURSLEY!!!!!! i była w takiej furii że chciała ją zamordować ale pani Potter ja powstrzymała trzymając ja - Puść mnie muszą ją zabić bo nikt nie ma prawa obrażasz Lady Potter mojej córeczki!
- W tej chwili pocałuj mnie w czoło i przytul mnie do swojej piersi mamusiu! - krzyknęła Lady Potter do Euphemii musiało dotrzeć do niej bo przytulała Lily do swojej piersi z taką miłością i ogarnęła jej długie rudowłosy włosy i pocałowała ją w czoło wyrażając bezwarunkową miłość do niej że młodsza kobieta głośno wesnela zadowolonym głosem wtulając się w kobietę jeszcze bardziej miała uśmiech na twarzy
- Czy wiesz że bardzo mocno Cię kocham córeczko? - pytała całując ją ponownie w czoło
- Tak mamusiu! - oznajmiła zadowolonym głosem Lily kiwając głowa mając iskierki w oczach - ja też mamusie kocham! - i następne wtuliła do jej piersi i wesnelam zadowolonym głosem wtulając się w kobiete bardzo mocno - kocham cię bardzo mocno mamusiu!
- Ja też Cie bardzo mocno kocham córeczko jesteś panią Potter Lady Potter i moją córeczką dożywotnio i mam nadzieję że będziesz tak chodziła skarbie to jesteś lady Potter
- Oczywiście mamuś że będę tak chodziła - uśmiechnęła się szeroko - bo przecież wszystkie kobiety z rodu Potterów mają obowiązek ubierać się elegancko i seksownie bo taka mamy etykietę i podpisaliśmy kontakt wiązacy i musimy chodzić w butach na wysokim obcasie gracja i wdziękiem a szpilki na wysokim obcasie nam w tym pomagają dlatego nigdy ich nie zdejmiemy bo jesteśmy lady i należymy do królewskiego i starożytnego rodu Potterów - i ponownie się wtuliła do Euphemie a ona tuliła ja do swojej piersi zachwycona
- Grzeczna dziewczynka że chodzisz elegancko i seksownie i chodzisz tylko butach na wysokim obcasie i mówisz do mnie tylko "mamusia" mamusia jest z Ciebie taka dumna i bardzo mocno Cię kocha - rzekła wzruszona i rozpromieniona Euphemia do Lily
- To jest nasz obowiązek bo za, tym mój mąż Lord Potter powiedział ze tak mam się ubierać elegancko i seksownie i żebym zawsze chodziła butach na wysokim cienkim obcasie najlepiej w szpilkach na wysokim obcasie gdybym się do tego nie stosowała, nie byłabym już grzeczną dziewczynką nie miałbym wyjścia musiałby mnie ukarać, za bycie niegrzeczną dziewczynką - oznajmily wszystkie Ladys Potter poważnym głosem - z Lordem Potterem nie ma żartu
Ale moja matka i mój ojciec... nic, tylko Lily to, Lily tamto... Oni byli po prostu dumni, że mają w rodzinie czarownicę!
- I do tego wyszła za wspaniałego kulturalnego i przystojnego mezszyzne który mówi mi mamo przeciwieństwie do ciebie bo ty wyszłaś za wieloryba który dla mnie jest obcym frajerem i będzie sie do mnie zwracać tylko na pani - powiedziała pani Evans czy wyraziłam sie jasno Dursley?
- Tak proszę pani Evans
- Nie usłyszałam Dursley!
- Tak proszę PANI Evans!
- Grzeczny chłopiec - i krasnela dłońmi
Umilkła, żeby złapać oddech i po chwili znowu powróciła do swojej tyrady. Można by pomyśleć, że czekała wiele lat, żeby to wreszcie z siebie wyrzucić.
- Potem spotkała tego Pottera, skończyli szkołę i pobrali się, i ty im się urodziłeś, a ja oczywiście wiedziałam, że będziesz taki sam, tak samo dziwny, tak samo... nienormalny ...
- W Hogwarcie spotkałam tego przystojnego seksownego Lorda Pottera, między czasie mnie bzykał poznałam też jego rodziców do której zaczęłam mówić do ich tylko mamusia i tatuś bo mamusia mi tak kazała sie zwracać a ja jestem grzeczna dziewczynka i słucham się mamusi po zs tym ja ich bardzo mocno kocham później skończyliśmy szkołę między czasie się pobraliśmy, i dzieci nam się urodziły
- Tak było kochanie i mam nadzieję że będziesz zawsze mówiła do mnie tylko "mamusia" - i ta wtuliła się w Euphemie i wyszeptała zadowolonym głosem
- Nie potrafię już inaczej mamuś
- Grzeczna dziewczynka mamusia bardzo mocno Cię kocha - oznajmiła miłością w głosie i pocałowała ja w czoło wyrażając matczyne uczucia jakie do niej żywiła Lady Potter wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej
- a ja oczywiście wiedziałam że Harry będzie taki sam, jak jego tatuś tak samo przystojny , tak samo... męski ... - rozmarzyła się Ginny a Lily z trudem odkleiła się do matki bo uwielbiała jak Lady Potter ja tuli do swojej piersi i popatrzyła sie na związana Petunie
- Sama napisałas list do dyrektora, żebys mogła chodzić do Hogwartu, ale dyrektor nie mógł Cie przyjąć - rzekła wkurzona Lily do Petuni. Dudleyowi i Vermonowi opadły szczęka.
- Chciałaś być dziwakiem! - warknal Vernon na żonę Petunia zbladla
- Nie powiedziałaś mu - oznajmiła Caroline - z Ciebie naprawdę jest niegrzeczna dziewczynka Petunio
- Mamusiu to prawda że niegrzeczne dziewczynki leje się paskiem po gołen dupie? - spytała Narcyza
- Tak kochanie - stwierdziła rozpromieniona pani Evans za każdym razem kiedy jej córeczki mówią do niej "mamusia " podeszła do niej niezwykla gracja i wdziękiem Dudley patrzył na nią zachwycony a ta nie wytrzymała pocałowała ją po czole i przytuliła Cyzie do swojej piersi, a ta wtuliła się w jej ciało i westchnęła zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej .
a potem, proszę bardzo, wyszła i wyleciała w powietrze, a ty wylądowałeś u nas!
- a potem, mnie zaznaczył dzięki temu nazywam się Potter Lady Potter i będę Lady Potter już dożywotnio i jestem w niebie kiedy Lord Potter że swoją męskościa wchodzi we mnie i mnie bzyka
- A ja mam nadzieję że będziesz tak chodziła tylko butach na wysokim obcasie nawet po domu gracja i wdziękiem i ubrania dopasowane do waszej figury żeby podkreslaly twoją figure kobiece kształty skarbie bo jesteś dożywotnio lady Potter - powiedziała Lady Potter
- Oczywiście mamuś że będę tak chodziła tylko butach na wysokim obcasie nawet po domu gracja i wdziękiem i ubrania dopasowane do waszej figury żeby podkreslaly moja figure i kobiece kształty to jest mój obowiązek jako Lady Potter - oznajmiła poważnym głosem Ginny
- mam również nadzieję że będziesz zawsze mówiła do mnie tylko mamusia - i ta wtuliła się w Lily i wyszeptała zadowolonym głosem
- Nie potrafię już inaczej mamuś
- Grzeczna dziewczynka mamusia bardzo mocno Cię kocha - oznajmiła miłością w głosie i pocałowała ja w czoło wyrażając matczyne uczucia jakie do niej żywiła Lady Potter wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej
Harry zbladł jak papier. Kiedy odzyskał mowę, zapytał:
- Wyleciała w powietrze? Mówiliście, że zginęła w wypadku samochodowym!
- W WYPADKU SAMOCHODOWYM! - ryknął Hagrid, zrywając się na nogi z taką wściekłością, że Dursleyowie szybko czmychnęli do swojego kąta. - Oni? A niby jak? Lily i James Potter w wypadku samochodowym! To stek bzdur! To skandal! Harry Potter nie wie nic o sobie, podczas gdy każdy dzieciak w naszym świecie zna jego imię!
- Moje dzieci! - zawolaly Euphemia i Caroline płaczliwie, stukajac obcasami - ZABIJE TEGO SKURWYSYNA!!!!
- Ciiiiii jestem przy was moje mamusie i nigdzie się nie wybieram! - Lady Potter przytuliła swoje matki do swojej piersi a te kobiety wtuliły sie w Lily
- Córeczko - mruczaly pani Potter i pani Evans zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej - Kocham cię córeczko proszę córeczko nie odpuszczaj mnie będę grzeczną dziewczynką tylko mnie nie zostawiaj! - a Lily pocałowała je po czole a one wesnely zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej Petunia prychnela wściekła
- Mamusia! - zawołały córki i podbiegly po Lily i mocno się wtuliły - Kocham cię mamusiu proszę mamusiu nie odpuszczaj mnie będę grzeczną dziewczynką tylko mnie nie zostawiaj!
- Nie zdajecie sobie sprawę w tego jak bardzo was kocham skarby - oznajmiła miłością Lily całując je po czole a one wesnely zadowolonym głosem wtulając się w matkę jeszcze bardziej
- Ale dlaczego? Co się właściwie stało? - zapytał Harry. Gniew spełzł z twarzy Hagrida, ustępując miejsca niepokojowi.
- Tegom się, cholibka, nie spodziewał - powiedział cichym głosem. - Dumbledore mówił mi, że mogą być kłopoty, ale nie miałem pojęcia, że ty o niczym nie wiesz. Ach, Harry, nie wiem, czy jestem właściwą osobą, żeby ci powiedzieć... ale ktoś musi... Nie możesz pójść do Hogwartu, nie wiedząc.
Rzucił Dursleyom wściekłe spojrzenie.
- No więc tak... opowiem ci najlepiej, jak potrafię... ale nie powiem ci wszystkiego, niech skonam, bo to wielka tajemnica...
Usiadł, popatrzył w ogień, a potem powiedział:
- To się chyba zaczęło od... od takiego gościa... ale naprawdę, trudno uwierzyć, że ty nie znasz jego imienia, każdy w naszym świecie je zna...
- Kogo?
- No... Nie lubię wypowiadać tego imienia, jak nie muszę. Nikt tego nie lubi.
- On jest skurwysynem! - warknęły matki Lily - on skrzywdził moje dzieci!
- Dlaczego?
- Garbate gargulce, Harry, ludzie wciąż mają pietra. Cholibka, nie jest lekko. No więc był jeden czarodziej, który... no... zeźlił się. Znaczy się, zrobił się zły jak diabli. Gorszy. Gorszy niż gorszy. A nazywał się...
Hagrid przełknął ślinę, ale nie wypowiedział żadnego słowa.
- Może to napiszesz? - podsunął Harry.
- A czy ja wiem, jak to się pisze? No dobra... Voldemort. - Wzdrygnął się. - Tylko nie każ mi tego powtarzać. No więc ten... no... czarodziej, jakieś dwadzieścia lat temu, zaczął się rozglądać za takimi, co będą go słuchać we wszystkim. No i znalazł sobie kilku... jedni mieli stracha, drudzy pewno chcieli móc to, co on, bo naprawdę był potęgą, niech skonam.
Andromeda i Narcyza wesnely i popatrzyły się na Alicjie I i podbiegly do niej i mocno ją przytuliły
- Chce całus w czoło natychmiast - rzekła pani Longbottom głosem nieznoszącym sprzeciwu a te bez wahania pocałowały ją w czoło wyrażając siostrzane uczucie jakie to niej żywiła Lady Longbottom wesnela zadowolonym głosem wtulając się w kobiety jeszcze bardziej
- Kocham Cię siostrzyczko - powiedziały z miłościa do Alicii która wtuliła się w nie jeszcze bardziej
- Bellatriks zapłaci co Ci zrobiła kochanie! - warknęła Narcyza tuląc ja do swojej piersi - nikt nie będzie krzywdził mojej siostrzyczki! - tupnela wysokim obcasem o podłogę i ponownie pocałowała ja w czoło a ta wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej
- Zmieniłaś się siostrzyczko - wesnela zadowolonym głosem Alicja
- To dzięki mojej ukochanej córeczki Astorii skarbie - oznajmiła szczęśliwa pani Malfoy i popatrzyła na córkę - chodź córeczko mamusia musi Cie bardzo mocno przytulić żeby Ci podziękować - nawet nie skończyła a pani Malfoy wtuliła się w Narcyzy piersi - tak bardzo Cie kocham Astorio - i pocałowała ja w czoło wyrażając matczyne uczucia jakie do niej żywiła Lady Malfoy wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej jesteś moim osobistym aniołem stróżem
-Mamusiu dożywotnio będę twoja osobistym aniołem stróżem ale pod twoja warunkami chce być żebyś przytulała mnie do swojej piersi i tuliła mnie do swojej piersi i całowała mnie po czole
- Jak sobie życzysz Lady Malfoy - powiedziała całując ja
- Kocham Cię mamusiu! - wesnela zadowolonym głosem
To były czarne dni, Harry. Nie mogliśmy się pokapować, koniu można wierzyć, a komu nie, unikaliśmy obcych czarodziejów i czarodziejek... mówię ci, robiło się coraz bardziej ponuro. A on coraz bardziej się panoszył. Jasne, że byli tacy, co mu podskoczyli... to ich pozabijał i już. Niech skonam. Zrobiło się naprawdę przykro. Nie wiadomo było, gdzie się przed nim ukryć. Tylko w Hogwarcie jeszcze było bezpiecznie. Dumbledore był jedynym gościem, przed którym Sam-Wiesz-Kto wymiękał. Tak czy owak nie śmiał zająć szkoły.
- Twoi starzy byli w czarach najlepsi. Mówię ci, w Hogwarcie nie było na nich mocnych! Może dlatego Sam-Wiesz-Kto nie próbował ich przedtem przekabacić... pewnie wiedział, że są za blisko Dumbledore'a, żeby się zadawać z Ciemną Stroną.
- Może myślał, że ich namówi... a może po prostu chciał się ich pozbyć. Nie wiem. Wiadomo tylko, że pojawił się w osiedlu, gdzie mieszkaliście. Dziesięć lat temu, w Noc Duchów. Ty miałeś dopiero rok. Przyszedł do waszego domu i... i...
Kobiety i dziewczyny przytuliły lady Potter mając łzy w oczach
Nagle wyciągnął bardzo brudną chustkę w kropki i wydmuchał nos, wydając przy tym odgłos przypominający syrenę, którą się uruchamia podczas mgły.
- Przepraszam - powiedział. - Ale to takie przykre... ja znałem twoją mamuśkę i twojego starego, to byli naprawdę najfajniejsi ludzie, jakich można spotkać... No więc Sam-Wiesz-Kto ich zakatrupił. Na śmierć. A potem... i to jest coś, co naprawdę nie mieści się we łbie... próbował zabić i ciebie.
- Przepowiednia Trelawney - mruknela łzami w oczach Jessica
Pewnie chciał odwalić robotę jak należy, na czysto, a może po prostu lubił zabijać, ja wiem? Ale nie mógł. Nigdy cię nie dziwiło, skąd masz ten sznyt na czole? To nie jest zwykłe rozcięcie. To się dostaje, kiedy ktoś cię łupnie jakimś złym zaklęciem... Rozwaliło twoich starych,
- Hagrid jesteś niewychowany - mruknela Apolonia - mówi się rodziców a nie starych
- Wypuście nas! - krzyknąl Vernon
- Zamknij się tlusciochu! - warknęła Lily II
rozwaliło cały dom... a ciebie... nic, tylko ta szrama. I właśnie dlatego, Harry, jesteś taki sławny. Jeszcze nie było takiego, co by przeżył, jak on postanowił kogoś ukatrupić, tylko ty, a trzeba ci wiedzieć, że on wykończył najlepsze czarodziejki i najlepszych czarodziejów naszych czasów... McKinnonów,
- Mamusia babcia! - zatkały wszystkie dziewczyny z rodu Blacków - Ten Skurwysyn
- Ciiiiii jestem przy was moje skarby i nigdzie się nie wybieram! - Lady Black przytuliła wszystkie członkinie rodu Blacków i Pani Malfoy do swojej piersi a te kobiety wtuliły sie w Marlene
- Mamusia - mruczaly Cassie i Daphne Astoria zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej - Kocham cię mamusiu proszę mamusiu nie odpuszczaj mnie będę grzeczną dziewczynką tylko mnie nie zostawiaj
- Zostawić moje córeczki ? - spytała , zdumiona Marlene , że Daphne i Astoria może ją o coś takiego podejrzewać. Będzie musiała popracować nad samooceną swoich córek . Delikatnie odchyliła twarze Daphne i Astori, żeby spojrzeć ich w oczy. - Skarby, oddałabym za was życie.
- Ja chce żeby ten Skurwysyn vez nosa tylko zginął! - krzyknęły córki pani Black następne wtuliły sie z nią bardzo mocno nie chcąc jej puścić a ta tuliła je do swojej piersi
- Nie zdajecie sobie sprawę w tego jak bardzo was kocham skarby - oznajmiła miłością Marlene
- ale mam nadzieję z że będziecie tak chodziły tylko butach na wysokim obcasie nawet po domu gracja i wdziękiem i ubrania dopasowane do waszej figury żeby podkreslaly wasze kobiece kształty - a ta podeszła do swojej córek gracja i wdziękiem bo jesteście lady Malfoy Lady Black i Lady - powiedziały Lady Black i Lady Malfoy
- Oczywiście mamuś że będę tak chodziła tylko butach na wysokim obcasie nawet po domu gracja i wdziękiem i ubrania dopasowane do mojej figury żeby podkreslaly moje kobiece kształty to jest mój obowiązek jako lady Black lady Malfoy i lady - oznajmiły poważnym głosem Daphne Astoria i Cassie
- mam również nadzieję że będziesz zawsze mówiła do mnie tylko mamusia - i Astoria wtuliła się Narcyze a Daphne i Cassie wtuliły sie Marlene i wyszeptały zadowolonym głosem
- Nie potrafię już inaczej mamuś
- Grzeczne dziewczynki mamusia bardzo mocno was kocha - oznajmiła miłością Marlene w głosie i pocałowała Daphne i Cassie po czoło wyrażając matczyne uczucia jakie do nich żywiła Lady Black i Lady wesnely zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej i tuliła je do swojej piersi zachwycona tym jak jej synowe do niej mówią
- Grzeczna dziewczynka mamusia bardzo mocno Cie kocha - oznajmiła miłością Narcyza w głosie i pocałowała Astorie po czoło wyrażając matczyne uczucia jakie do nich żywiła Lady Malfoy wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej i tuliła ja do swojej piersi zachwycona tym jak jej synowa do niej mówią
- To się dotyczy również was córeczki - oznajmiły zadowolonym głosem lady Black patrząc na Barbare Iola i Cedrella
- Tak mamusiu jestem grzeczną dziewczynką przestrzegam etykietę dobrego zachowania w rodzie Blacków i oczywiście mamuś że będę tak zawsze chodziła tylko butach na wysokim obcasie nawet po domu gracja i wdziękiem i ubrania dopasowane do mojej figury żeby podkreslaly moje kobiece kształty - a ta podeszła do swojej córek gracja i wdziękiem i pocałowała ja w czoło wyrażając matczyne uczucia jakie do niej żywiła Lady Black i Lady lady wesnely zadowolonym głosem wtulając się mamę jeszcze bardziej a ta mocno je tuliły do swojej piersi zachwycona tym jak jej synowa i córki do niej mówi i jak sie ubierają bo ubierają się jak na prawdziwą Lady przystało seksownie i elegancko
- To się dotyczy również Ciebie córeczko - oznajmiła zadowolonym głosem lady Black patrxsc na Rose
- Tak mamusiu jestem grzeczną dziewczynką przestrzegam etykietę dobrego zachowania w rodzie Blacków i oczywiście mamuś że będę tak zawsze chodziła tylko butach na wysokim obcasie nawet po domu gracja i wdziękiem i ubrania dopasowane do mojej figury żeby podkreslaly moje kobiece kształty - a ta podeszła do swojej córki gracja i wdziękiem i pocałowała ja w czoło wyrażając matczyne uczucia jakie do niej żywiła Lady Malfoy wesnela zadowolonym głosem wtulając się mamę jeszcze bardziej a ta mocno ją tuliły do swojej piersi zachwycona tym jak jej synowa do niej mówi i jak sie ubierają bo ubiera się jak na prawdziwą Lady przystało seksownie i elegancko
Bonesów, Prewettów... a ty byłeś niemowlakiem, a jednak przeżyłeś.
W głowie Harry'ego działo się coś dziwnego i bardzo nieprzyjemnego. Kiedy opowieść Hagrida dobiegła końca, znowu ujrzał oślepiający błysk zielonego światła, ale tym razem o wiele wyraźniej, niż mu się to zdarzało wcześniej, i po raz pierwszy w życiu przypomniał sobie coś jeszcze: głośny, zimny, okrutny śmiech.
Hagrid wpatrywał się w niego ponuro.
- Ja sam wyciągłem cię z ruin domu, Harry, na rozkaz Dumbledore'a, ma się rozumieć. Zawiozłem cię do tego...
- Kupa starych bajek - oświadczył wuj Vernon.
Harry aż podskoczył; prawie zapomniał, że Dursleyowie są w izbie. Wuj Vernon najwyraźniej odzyskał odwagę. Spojrzał na Hagrida wściekłym wzrokiem, zaciskając pięści.
- A teraz posłuchaj mnie, chłopcze - warknął. - Zgadzam się, że jesteś jakiś dziwny, ale porządne lanie na pewno by cię z tego wyleczyło...
- TYLKO SPRÓBUJ GO TNĄC, A WSADZĘ CI RURĘ I KIJ DO DUPY ZA JEDNYM RAZEM! - krzyczała Lily ale Ginny przywaliła mu obcasem w jaja ponownie jeknal z bólu oczy wyszły mu z orbit i zaczął jęczeć
- Przestań się mazać, i tak nie miałeś z swojego fiuta wielkiego pożytku! - warknęła Ginny do Vernona ,
- To moja mamusia! - pisnęły jej córki wtulając się do piersi Ginny
- Kocham was bardzo mocno skarby! - i wycałowała je po czole wszystkie córki Lady Potter wesnely zadowolonym głosem wtulając się w Ginny jeszcze bardziej
- Kocham Cię mamusiu - oznajmiły jej córki a ta tuliła je do swojej piersi wzruszona
- Amelia Olivia mam nadzieję że będziecie tak chodziły bo jesteście ladys Potter - powiedziała Lady Potter
- Oczywiście mamuś że będę tak chodziła to jest mój obowiązek jako lady Potter- oznajmiły poważnym głosem Amelia i Olivia
- mam również nadzieję że będziecie zawsze mówiły do mnie tylko mamusia - i te wtuliła się w Ginny i wyszeptały zadowolonym głosem
- Nie potrafię już inaczej mamuś
- Grzeczne dziewczynki mamusia bardzo mocno was kocha - oznajmiła miłością w głosie i pocałowała Amelia i Olivie po czoło wyrażając matczyne uczucia jakie do nich żywiła Ladys Potter wesnely zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej i tuliła je do swojej piersi zachwycona tym jak jej synowe do niej mówią
a co do tych bzdur o twoich rodzicach, no cóż, byli okropnymi dziwakami, to fakt, i osobiście uważam, że świat jest o wiele lepszym miejscem, odkąd się z nim pożegnali... zresztą sami się o to prosili, zadając się z tymi wszystkimi ciemnymi typkami... tego właśnie się spodziewałem, zawsze wiedziałem, że źle skończą...
W tym momencie Hagrid zerwał się z kanapy i wyciągnął z płaszcza poobijany różowy parasol. Mierząc nim w wuja Vernona jak szpadą, powiedział:
- Ostrzegam cię, Dursley... ostrzegam cię... jeszcze jedno słowo...
Na widok ostrza parasola, które zbliżył do jego brzucha brodaty olbrzym, wuja Vernona ponownie opuściła odwaga: przywarł do ściany i zamilkł.
- Tak jest lepiej - rzekł Hagrid, dysząc ciężko i siadając z powrotem na kanapie, która tym razem zapadła się aż do podłogi.
Tymczasem w głowie Harry'ego kłębiły się setki pytań.
- Ale co się stało z Vol... przepraszam... to znaczy z Sam-Wiesz-Kim?
- Voldemort! - warknęła Ginny
- Dobre pytanie, Harry. Zniknął. Rozpłynął się. Tej samej nocy, w której chciał cię zabić. Przez co stałeś się jeszcze bardziej sławny. To jest właśnie największa zagadka... przecież był już taką potęgą... dlaczego nagle gdzieś zniknął?
- Niektórzy opowiadają, że umarł. Ja uważam, że to bzdura. Skoro już prawie nie był człowiekiem, to niby co w nim miało umrzeć? Inni mówią, że wciąż gdzieś tu jest i tylko czeka na odpowiedni moment. W to też nie wierzę. Ludzie, którzy go słuchali, wrócili, przeszli na naszą stronę. Niektórzy jakby się obudzili z jakiegoś transu, czy co, mówią, że przedtem im odbiło, bo on ich zaczarował. Sam powiedz, przecież gdyby miał wrócić, to by ich tak łatwo nie puścił, nie?
- Większość nas uważa, że on gdzieś jest, ale utracił moc. Jest za słaby, żeby podskoczyć. A co go tak wykończyło? Ty, Harry. Coś w tobie. Coś się wydarzyło tamtej nocy, czego się nie spodziewał... nie mam pojęcia, co to było, nikt tego nie wie... ale coś w tobie jest, co go skasowało, i to na fest.
- Mylisz się - oznajmiła przerażona Hanna wtulając się w di piersi matki
W oczach Hagrida pobłyskiwało ciepło i szacunek, kiedy patrzył na Harry'ego, ale ten, zamiast czuć się mile połechtany, czuł tylko, że to wszystko jest jakąś okropną pomyłką. On czarodziejem? Niby jak? Dudley znęcał się nad nim, ciotka Petunia i wuj Vernon wrzeszczeli na niego od rana do wieczora; jeśli rzeczywiście jest czarodziejem, to dlaczego nie pozamieniali się w pokryte brodawkami ropuchy za każdym razem, kiedy zamykali go w komórce pod schodami? Jeśli kiedyś zwyciężył największego czarnoksiężnika na świecie, to dlaczego Dudley kopał go jak piłkę, kiedy tylko miał na to ochotę?
- Zabije was! - wycedzila Euphemia
- Hagridzie - powiedział cicho - chyba zaszła jakaś pomyłka. Ja nie jestem żadnym czarodziejem.
- Jest czarodziejem moim mężem i Lordem Potterem - powiedziała Ginny.
Ku jego zaskoczeniu, Hagrid zacmokał.
- Żadnym czarodziejem, tak? I nigdy nic się nie działo, kiedy bałeś się czegoś albo złościłeś?
Harry zapatrzył się w ogień. Teraz, kiedy o tym pomyślał... przypomniał sobie o tych wszystkich dziwnych wydarzeniach, które doprowadzały do szału ciotkę i wuja, a które rzeczywiście miały miejsce, kiedy był czymś przerażony albo wściekły... Kiedy ścigała go banda Dudleya, jakoś udawało mu się uciec... a kiedy bał się iść do szkoły z powodu tych okropnie obciętych włosów, jakoś mu odrosły... a ostatnio, jak Dudley go uderzył, czy się nie zemścił, chociaż nawet nie zdawał sobie z tego sprawy? A jak to było z tym boa dusicielem?
Spojrzał ponownie na Hagrida, uśmiechnął się i zobaczył, że olbrzym cały się rozpromienił.
- Widzisz? - powiedział Hagrid. - Harry Potterze, sam zobaczysz, że w Hogwarcie będziesz sławny, i całkiem słusznie.
Wuj Vernon nie zamierzał jednak poddać się bez walki.
- Nie mówiłem ci, że on tam nie pójdzie? - syknął. - Pójdzie do gimnazjum Stonewall i będzie mi za to wdzięczny. Czytałem te listy. Czytałem o tych wszystkich bzdurach i śmieciach, jakie niby będą mu tam potrzebne... te wszystkie księgi z zaklęciami, różdżki i...
- Pójdzie do Hogwartu gdzie pozna swoje siostyczki które będą go kochać i spierać! warknęły siostry wojowniczki do Vernona
- Już ci powiedziałem, że jak będzie chciał tam pójść, taki wielki mugol jak ty nie zdoła go powstrzymać - warknął Hagrid. - Powstrzymać syna Lily i Jamesa Potterów przed pójściem do Hogwartu, też mi coś! Całkiem ci odbiło. Był tam zapisany jeszcze przed swoim narodzeniem. Idzie do najlepszej szkoły magii i czarodziejstwa na całym świecie. Siedem lat i nie pozna samego siebie.
- Najważniejsze, że późna przyjaciół i piękna zdolną dziewczynę, no i najważniejsze: Rodzinę - powiedziała pani Weasley.
- Nigdy już nie będzie sam - powiedziała Ginny. Ja jego dopilnuje
Będzie tam razem z innymi podobnymi sobie młodziakami, pod dobrą ręką największego z dyrektorów, jakich miał Hogwart, samego Albusa Dumble...
- NIE ZAMIERZAM PŁACIĆ JAKIEMUŚ ZWARIOWANEMU STAREMU GŁUPCOWI ZA UCZENIE GO MAGICZNYCH SZTUCZEK! - ryknął wuj Vernon.
Lecz tym razem posunął się za daleko. Hagrid chwycił parasol i wywinął nim młynka.
- NIGDY - zagrzmiał - NIE OBRAŻAJ... ALBUSA... DUMBLEDORE'A... W... MOJEJ... OBECNOŚCI!
Koniec parasola nagle znieruchomiał, wycelowany prosto w Dudleya. Błysnęło fioletowe światło, rozległ się suchy trzask, potem ostry kwik i w następnej sekundzie Dudley tańczył, trzymając się za swój tłusty zadek i wyjąc z bólu. A kiedy się odwrócił, Harry zobaczył zakręcony świński ogonek wystający z dziury w jego spodniach.
Kobiety wybuchłu śmiechem niektóre leżały ze śmiechu śmiejąc się nieboglosy na podłodze Dursleye zrobili sie czerwoni
- Dziewczyny dzięki Hagridowi nasz prosiaczek w peruce ma wreszcie zakręcony świński ogonek! - parskala śmiechem Roxanna
- Teraz tez ma to dzięki mojej mamusi! - krzyknęly córki Lily że śmiechu
Wuj Vernon zaryczał. Wciągnąwszy ciotkę Petunię i Dudleya do sąsiedniego pokoju, rzucił na Hagrida przerażone spojrzenie i zatrzasnął za sobą drzwi.
Hagrid spojrzał na swój parasol i pogładził brodę.
- Nie powinienem wychodzić z nerw - powiedział spokojnie - ale i tak nie podziałało. Chciałem go zamienić w prosiaka, ale chyba jest już taką świnią, że bardziej się nie dało.
Damska część parsknęła śmiechem Dursleyowie zrobili się czerwoni
Zerknął z ukosa na Harry'ego.
- Będę ci wdzięczny, jak nie wspomnisz o tym nikomu w Hogwarcie - powiedział. - Prawdę mówiąc... ee... raczej nie powinienem używać zaklęć. Pozwolono mi tylko na parę sztuczek, żeby cię odnaleźć i jakoś ci dostarczyć te listy... i to był jeden z powodów, dla których chętnie się tego podjąłem.
- Dlaczego nie wolno ci używać zaklęć? - zapytał Harry.
- No... tego... sam byłem w Hogwarcie, ale... ee... mnie wyrzucono, prawdę mówiąc. Na trzecim roku. Złamali mi różdżkę i w ogóle. Ale Dumbledore pozwolił mi tam zostać... zrobił mnie gajowym. To równy gość, ten Dumbledore.
Tylko zostawił Harry'ego u was i już dostal nauczkę a najbardziej oderwał jego ptaszek oznajmiła słodkim głosem Fleur i nie będzie mógł pukać od tyłu twojego Gilberta
- Za co cię wyrzucono?
- Robi się późno, a jutro czeka nas kupa roboty - powiedział głośno Hagrid. - Musimy dostać się do miasta, kupić ci wszystkie książki i w ogóle.
Zdjął swój czarny płaszcz i podał Harry'emu.
- Przykryj się tym, będzie ci cieplej. Nie przejmuj się, jak będzie się trochę ruszało. W którejś kieszeni jest chyba parę myszy.
- Koniec rozdziału - rzekła Lady Longbottom
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz