piątek, 27 czerwca 2025

Zemsta na Dursleyow czytanie rozdziałow gdzie występują Dursleyowie cześć V

- Kuzyneczko teraz ja - oznajmiła Sofia

- Proszę skarbie - wyszeptała zadowolonym głosem wtulając się w kuzynkę kuzynka pocałowała ja w czoło Lily II wesnela zadowolonym głosem wtulając się kuzynkę jeszcze bardziej

- Skarbie My rudowłose musimy trzymać się razem - stwierdziła Sofia tuliła swoją kuzynkę do swojej piersi obie były mega seksowne ubrane miały obcisłe kombinezony które podkreślały ich figure i kobiece kształty miały biżuterie rodem swojego męża makijaż i szpilki na wysokim obcasie

- Tak kuzyneczko i kocham cię - odezwała się Lady Longbottom całując ja w czoło tym razem Sofia wesnela zadowolonym głosem wtulając się w Lily jeszcze bardziej następne zaczęła czytać

ROZDZIAŁ SZÓSTY

Peron numer dziewięć i trzy czwarte

Ostatni miesiąc u Dursleyów był dość ponury. Dudley tak się bał Harry'ego, że za nic w świecie nie chciał z nim przebywać w jednym pokoju. Ciotka Petunia i wuj Vernon nie zamykali go już w komórce pod schodami, nie zmuszali do niczego i nie wrzeszczeli na niego od rana do wieczora

- Powinien być wdzięczny - krzyknął Vernona wściekły - wypuszcze mnie!

- Zamknij się! - warknęła Daphne - będziesz słuchał Wielorybie czy ci się podoba czy nie!

- prawdę mówiąc, w ogóle się do niego nie odzywali. Przerażeni i wściekli, traktowali go jak powietrze. Tak więc pod wieloma względami niby było lepiej, ale po jakimś czasie zaczęło go to trochę męczyć. Harry przesiadywał więc w swoim pokoju w towarzystwie śnieżnej sowy. Nazwał ją Hedwigą; imię to znalazł w Historii magii.

- A gówno mnie to odchodzi jak się nazywa ta piekielnie ptaszysko! - warczał Dursley ale został uciszony przez Alicie II

- Dlaczego nie możesz być grzecznym chłopcem Dursley - powiedziała Alicia II - czytaj dalej kochana

- Oczywiście skarbie! - uśmiechnęła się szeroko do dziewczyny i dalej czytała

Nowe podręczniki okazały się bardzo interesujące. Czytał je w łóżku do później nocy, a Hedwigą wlatywała i wylatywała przez otwarte okno, kiedy jej się podobało. Na szczęście ciotka Petunia nie przychodziła już, aby odkurzyć pokój, bo Hedwigą ciągle znosiła martwe myszy.

Petunia sie krzywiła

Co wieczór, przed zaśnięciem, Harry odhaczał kolejny dzień na kartce papieru, którą przybił do ściany, odliczając dni do pierwszego września.

Ostatniego dnia sierpnia uznał, że warto porozmawiać z ciotką i wujem na temat sposobu dotarcia na dworzec King's Cross, więc zszedł wieczorem do salonu, gdzie wszyscy siedzieli, oglądając jakiś teleturniej. Harry odchrząknął, na co Dudley wrzasnął i uciekł z pokoju.

- Ee... wuju Vernonie...

Wuj Vernon też chrząknął na znak, że słyszy.

- Ee... muszę być jutro na dworcu King's Cross... jadę do Hogwartu.

Wuj Vernon odchrząknął ponownie.

- Nie masz języka Dursley skoro Lord Potter cie prosi? - zapytała Luna

- Czy wuj mógłby mnie tam podwieźć? Chrząknięcie. Harry uznał je za wyrażenie zgody.

- Dziękuję.

Już miał wrócić do swojego pokoju na piętrze, kiedy wuj Vernon jednak przemówił.

- To dość dziwne, żeby do szkoły dla czarodziejów jechać pociągiem. Wszystkie latające dywany złapały kichę?

- Żaden dywan nie chciałby latać z wielorybem - mruknela Susan - więc o to nie musisz się martwić Dursley

- Masz rację córeczko gdyby była takim dywanem to bym go od razu rzuciła do rzeki - stwierdziła Alison - chodź kochanie mamusia musi Cie bardzo mocno przytulić - nawet nie skończyła a pani Fimigan wtuliła się w Alison piersi - tak bardzo Cie kocham Susan - i pocałowała ja w czoło wyrażając matczyne uczucia jakie do niej żywiła Lady Fimigan wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej

- Kocham Cię mamusiu - oznajmiła szczęśliwa pani Fimigan Amelia popatrzyła jak jej siostrzenica wtula się bardziej do piersi kobiety

- Dziękuję Alison ze Susan odnalazła w tobie matkę - rzekła pani Bones wzruszona

- Nie zdajesz sobie sprawę jak bardzo ja kocham Amelio to jest moja córeczka i dożywotnio będzie moją córeczką a ja będę dożywotnio jej mamusia - odparła pani Fimigan tuliła ja do swojej piersi i nie mogąc wytrzymać pocałowała ją w czoło znowu dziewczyna ponownie wesnela zadowolonym głosem

- Mamusia - mruknela zadowolonym głosem rudowłosa - jestem dożywotnio twoją córeczka a mamusia dożywotnio jest moją mamusią. Kocham Cię mamusiu - oznajmiła jej córka zadowolonym głosem do jej piersi

- Wypuście nas! - krzyknęła Petunia Susan rzuciła zaklęcie i przykleiła jej usta taśmą i ponownie wtuliła się w Alison

- Jej głos mnie bardzo irytuje mamusiu - mruknela Susan do pani Fimigan - przeszkadza mi tuląc się do mamusi

- Jestem z ciebie taka dumna kochanie i mamusia bardzo mocno Cie kocha - odparła Alison wzruszona

Harry milczał.

- A w ogóle, gdzie jest ta cała szkoła?

- Nie wiem - odpowiedział Harry, po raz pierwszy zdając sobie z tego sprawę. Wyjął z kieszeni bilet, który dał mu Hagrid.

- Muszę wsiąść do pociągu, który odchodzi o jedenastej z peronu numer dziewięć i trzy czwarte - przeczytał. Ciotka i wuj wytrzeszczyli na niego oczy.

- Z którego peronu?

- Dziewięć i trzy czwarte.

- Nie opowiadaj bzdur - rzekł wuj Vernon. - Nie ma takiego peronu.

- Jest kochaniutki - odezwała się Molly I cukierkowym głosem - jesteś nieukiem i ta twoja głupota przeszła na twojego synalka prosiaka w peruce

- Jak smiesz odzywać się do mnie i mojego syna w tej sposób! - warknal Vernon

- Dursley jakoś nie przypominam żebyśmy przeszli na TY! - warknęła do niego pani Weasley wściekła tupiac swoim obcasem o podłogę - nie dość że jesteś wielorybem to jesteś bardzo bezczelny będziesz się zwracać do mnie zawsze "proszę PANI Weasley albo MADAM Weasley albo LADY Weasley  i "proszę PANI" czy wyraziłam się jasno Dursley!? - i głośno stuknięta swoim wysokim obcasem o podłogę

- JESTEM DLA WAS WSZYSTKICH PAN DURSLEY!! - ryknal Vermon Fleur przykleiła mu usta taśmą

- Dziękuję kochanie moje - oznajmiła Molly, I- chodź kochanie mamusia musi Cie bardzo mocno przytulić - nawet nie skończyła a pani Weasley wtuliła się w Molly piersi - tak bardzo Cie kocham Fleur - i pocałowała ja w czoło wyrażając matczyne uczucia jakie do niej żywiła Lady Weasley wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej

- Kocham Cię mamusiu - oznajmiła szczęśliwa pani Weasley

- moja córeczka i dożywotnio będziesz moją córeczką a ja będę dożywotnio twoją mamusia - odparła pani Weasley tuliła ja do swojej piersi i nie mogąc wytrzymać pocałowała ją w czoło znowu dziewczyna ponownie wesnela zadowolonym głosem

- Mamusia - mruknela blondynka zadowolonym głosem - jestem dożywotnio twoją córeczka a mamusia dożywotnio jest moją mamusią. Kocham Cię mamusiu - oznajmiła jej córka zadowolonym głosem do jej piersi

- Tak jest napisane na bilecie.

- Oni mają kompletnego bzika - powiedział wuj Vernon. - To banda wariatów. Zobaczysz. Ostrzegałem cię. No dobrze, podwieziemy cię na King's Cross. Tak się składa, że wybieramy się jutro do Londynu, bo inaczej nie zaprzątałbym sobie głowy takimi wariactwami.

- Wariatem to jesteś ty Dursley - powiedziała Pani Evans

- Nie jestem wariatem! - odparował Vermon

- Po co się wybieracie do Londynu? - zapytał Harry, starając się być uprzejmy.

- Zawozimy Dudleya do szpitala - warknął wuj Vernon. - Muszą mu odciąć ten okropny ogon, zanim pójdzie do Smeltinga.

- Dlaczego chcecie odciąć ten okropny ogonek z Dziubaczka?! - drwila Iola przejechała po policzkach Dubleya który patrzył na nią z uwielbieniem

- Zostaw go! - krzyknęła Petunia która próbowała się uwolnić - zostaw mojego syna świrze!

- przecież prosiaki mają ogony a wasz synek Dziubaczek jest prosiakem z peruce - stwierdziła Iola

- Jeszcze raz nazwiesz moją córkę świrem to będziesz jadła myszy na obiad! - warknęła Daphne - zrozumiałaś?

- Tak proszę PANI Black i przepraszam LADY Black - odezwała sie Petunia przerażona

Nazajutrz Harry obudził się o piątej rano i był tak podniecony, że już nie mógł zasnąć. Wstał i wciągnął dżinsy, bo nie chciał paradować po dworcu w szacie czarodzieja; przebierze się w pociągu. Po raz kolejny sprawdził z listą, czy ma wszystko, co powinien mieć, upewnił się, że Hedwiga jest zamknięta w klatce, a potem zaczął krążyć po pokoju, czekając, aż Dursleyowie wstaną. Dwie godziny później wielki kufer Harry'ego załadowano do bagażnika, ciotka Petunia zdołała namówić Dudleya, by usiadł z tyłu obok Harry'ego i ruszyli.

- Bo teraz prosiaczek musi przestrzegać zasad i zwracać sie do Harrego Pottera mojego tatusia per LORDZIE Potter i proszę PANA prawda Dziubaczku? - spytała Amelia

- Tak proszę PANI Potter - mruknął blady Dziuba

- No widzisz dziuba jak chcesz to potrafisz należycie się zachowywać - oznajmiła szczęśliwa pani Potter

Przed dworzec na King's Cross zajechali o dziesiątej trzydzieści. Wuj Vernon wtaszczył kufer Harry'ego na wózek bagażowy, który sam pociągnął aż na perony. Harry pomyślał, że to niespotykana uprzejmość z jego strony, ale wkrótce wszystko się wyjaśniło, kiedy wuj Vernon zatrzymał się ze złośliwym uśmiechem na twarzy.

- No więc jesteśmy na miejscu, chłopcze. Peron dziewiąty, peron dziesiąty. Twój peron powinien być gdzieś pomiędzy nimi, ale chyba go jeszcze nie zbudowali, co?

- Zamknę Cie w komórce pod schodami! - warknęła Lucy

Oczywiście miał rację. Nad jednym peronem wisiała duża plastikowa tabliczka z numerem dziewięć, na drugim taka sama tabliczka z numerem dziesięć, natomiast pomiędzy nimi była żelazna, barierka.

- Życzę pomyślnego semestru - rzekł wuj Vernon z jeszcze bardziej jadowitym uśmiechem i odszedł bez pożegnania. Harry odwrócił się i zobaczył, że Dursleyowie odjeżdżają. Wszyscy troje pękali ze śmiechu.

Kobiety popatrzyli na ich wściekłymi minami i wszystkie tupnely swoim wysokim obcasem

- I znowu jesteście bardzo niegrzeczną rodzinką i co mamy z wami zrobić? - zastanawiała się Sofia przekartkowala książkę

............

- Gotowy?

To ostatnie pytanie warknął wuj Vernon,

- Uwaga ludzie!! - krzyknęła Rami

- wieloryb na horyzoncie !!! - zawołała Salomi Dursley nadal purpu­rowy na twarzy

nadal purpu­rowy na twarzy, nadal obdarzony wielkimi wąsami i nadal wściekły na Harry'ego, który stał przed stacją w tłumie zwykłych ludzi, trzymając klatkę z sową.

- Pan jest pewno z rodziny Harry'ego - zagadnęła go przyjaźnie pani Weasley.

- Mamusia jest jego rodziną - odezwała się Hermiona do Molly I - a nie ten tluscioch!

- Hermiona kocham cię bardzo mocno - oznajmiła uradowana pani Weasley a ta podbiegła i mocno się wtuliła do niej piersi

- Mamusiu chce całus w czoło - rzekła z nadzieją głosie - chce żeby mamusia wyraziła jak bardzo mnie kocha proszę mamusiu cały czas... - i głośno wesnela zadowolonym bo pani Weasley pocałowała ja w czoło wyrażając matczyne uczucia jakie do niej żywiła - byłam bardzo grzeczną dziewczynką mamusiu - skończyła zadowolona wtulając się w nią jeszcze bardziej

- Zawsze będę cię kochać kochanie - powiedziała z miłością tuląc ją do siebie - i całowanie Cie po czole i tulić Cie do swojej piersi należy do moich obowiązków bo dożywotnio jestem twoją mamusią a ty dożywotnio jesteś moją córeczką

- Tak mamusiu! - kiwając głowa - jestem dożywotnio twoją córeczka a mamusia dożywotnio jest moją mamusią. Kocham Cię mamusiu - oznajmiła jej córka zadowolonym głosem do jej piersi

- Można i tak powiedzieć - odrzekł wuj Vernon.

- Zamorduje Cię Dursley!! - krzyknęła Lily

- Zamordujemy - poprawila ją młodsza Pani Potter

- Pospiesz się, chłopcze, nie będę marnować całego dnia. I odszedł. Harry zwrócił się do Rona i Hermiony.

- Do zobaczenia w lecie.

- Mam nadzieję, że będziesz miał... ee... dobre waka­cje - powiedziała Hermioną, patrząc niepewnie na oddalającego się wuja Vernona, wstrząśnięta tym, że można być aż tak niemiłym.

- On zawsze był niemiły kiedy był u nas - powiedziała Caroline

- Och, na pewno - rzekł Harry, a oni zdziwili się, widząc złośliwy uśmiech na jego twarzy. - Oni nie wie­dzą, że nie wolno nam wykorzystywać magii w domu. Tego lata trochę sobie poużywam na Dudleyu.

HAHAHAAHA w prosiaki w peruce - parsknęły śmiechem Flora i Hestia

- Koniec rozdziału i książki - rzekła Sofia 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Voldemort atakuje z smierciorzelcami

Pov Narcyza Popatrzyłam na kobiety i dziewczyny w wielkiej sali i na swoje ubranie  wszystkie byliśmy ubrane obcisłe ubrania podkreslaly na...