- Teraz ja chce - oznajmiła pani Jordan
- Proszę Roxanna! - uśmiechnęła się do kuzynki Sofia
ROZDZIAŁ PIERWSZY
Najgorsze urodziny
- Najpierw będę was torturować, później będziecie błagać o szybką śmierć. Będę was zabijała powoli i bolesne, a wcześniej zamknę was w komórce - wysyczała Ginny z jadem w głosie.
Nie po raz pierwszy w domu przy Privet Drive numer cztery śniadanie przerwała awantura. Wczesnym rankiem pana Dursleya obudziło głośne bębnienie dochodzące z pokoju jego siostrzeńca Harry'ego.
- Ale Ciebie jest świnia Dursley ! - krzywiła się Angelina .
- Córeczko Dursley jest świnką w peruce - stwierdziła Molly I a Angelina przytuliła się do niej - uwielbiam kiedy tulisz się do mnie i wiesz co masz tak robić - i pocałowała ja w czoło
- Dobrze mamusiu uwielbiam być tulona i całowała przez mamusie w czoło i wtedy wiem że mamusia wyraża matczyna miłość do mnie! - wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej
- Kochanie jestem przecież twoje mamusia a ty moją córeczką i tak będziesz mówić do mnie dożywotnio mamusia bo należysz do Weasleyów i jesteś grzeczna dziewczynka - oznajmiła głosem nieznoszący sprzeciwu Lady Weasley pokiwała głową zgadzając się z z nią w 100 procentach i wtuliła się w rudowłosa zadowolona - a ja będę wykonywać swoje obowiązki jako twoja mamusia a tulenie Cie do mojej piersi i całowanie Cie po czole należy do moich obowiązków
- Tak mamusiu tulenie mnie do swojej piersi i całowanie mnie po czole należy do mamusi obowiązków - kiwając głowa i wtuliła się w Molly piersi zadowolona bo Angelina czuje ze Molly bardzo ja mocno kocha bo co chwilę przytula ją do swojej piersi i całuję ją w czoło - kocham cię mamusiu!
- Mamusiu czy mamusia uwielbia kiedy przytulam się do mamusi piersi? - spytały z nadzieją głosie jej córki
- Oczywiście mamusia uwielbia kiedy tulicie się do mnie i wiecie co macie tak robić - rzekła wzruszona Pani Weasley - i kochaniutkie jestem przecież wasza mamusia a wy moimi coreczkani będziecie mówić do mnie dożywotnio mamusia bo należycie do Weasleyów i jesteście grzecznymi dziewczynkami - oznajmiła głosem nieznoszący sprzeciwu Ladys Weasley pokiwały głową - a ja będę wykonywać swoje obowiązki jako wasza mamusia a tulenie was do mojej piersi i całowanie was po czole należy do moich obowiązków
- Tak mamusiu - oznajmily zadowolonym głosem i przytuliły się do Molly a ona ze wzruszenia tuliła wszystkie swoje córki do swojej piersi następnie pocałowała je po czole wszystkie córki Lady Weasley wesnely zadowolonym głosem wtulając się w matkę jeszcze bardziej
- To już trzeci raz w tym tygodniu! - ryknął na niego poprzez stół. - Jeśli nie potrafisz zapanować nad tą sową, będziesz się musiał z nią pożegnać!
Harry jeszcze raz spróbował to wyjaśnić.
- Ona się nudzi. Lubi sobie polatać. Gdybym mógł ją wypuszczać w nocy...
- Czy ja wyglądam na głupca? - warknął wuj Vernon.
- Na głupca i wieloryba! - zgodziły się Flora i Hestia Vernon zrobił sie czerwony .
Z krzaczastego wąsa zwisał mu kawałek smażonego jajka. - Dobrze wiem, co będzie, jak się ją wypuści.
I wymienił posępne spojrzenie ze swoją żoną Petunią.
Harry próbował coś odpowiedzieć, ale jego słowa zagłuszyło długie i głośne beknięcie ich syna Dudleya.
- Fuj! - zawołały dziewczyny z obrażą
- Petunio twój synanek nie na za grosz kultury widać że jest prosiakiem i ze był wychowywany bezstresowo - oświadczyła Caroline
- Dlaczego mnie obrażasz babciu! - warknal na nią Dudley
- Gówniarzu ponieważ ty i twoi chorzy rodzice krzywdziliscie Harrego zamykaliscie go komórce i glodziliscie i nie jestem twoja Babcią!
- Jak to nie jesteś moją babcią!
- Ja nie zadaje się z potworami którą głębia bezbronne dzieci! - wycedzila pani Evans - a i jestem MADAME evans czy wyraziłam sie jasno i wyraźnie Dubley - a Lily I rzuciła zaklęcie przymusu na prosiaka
- Tak MADAME Evans wyraziła sie PANI jasno i wyraźnie proszę PANI - powiedział automatycznie młody Dursley a później zrobił wielkie oczy
- Co tak patrzysz w tym momencie byłeś bardzo grzecznym chłopcem Dubley - uśmiechnęła się słodko Caroline
- Mamusiu bardzo grzecznym prosiaczkiem - poprawiła ją Marlene cukierkowym głosem
- Chcę więcej bekonu - oświadczył.
- Jest jeszcze trochę na patelni, syneczku - odpowiedziała ciotka Petunia, spoglądając tkliwie na swojego potężnego syna. - Najedz się dobrze, mój skarbie. Jedz, jedz, jeśli tylko masz ochotę... Tym szkolnym jedzeniem chyba się nie najesz...
- Ależ to nonsens, Petunio! Kiedy ja byłem w Smeltingu, nigdy nie chodziłem głodny - oświadczył stanowczo wuj Vernon. - Dudley na pewno dostaje tam tyle, ile zechce, prawda, synu?
Dudley, którego wielki zadek przelewał się przez kuchenne krzesło, wyszczerzył zęby i zwrócił się do Harry'ego.
- Podaj mi patelnię.
- Bo chce się walnąć w swój głupi tłusty lep? - spytała z nadzieją Olivia . Kobiety parsknęły śmiechem
- Zapomniałeś magicznego słowa - odpowiedział ze złością Harry.
Skutek tego krótkiego zdania był piorunujący: Dudley zaczerpnął rozpaczliwie powietrza, jakby się dusił, i opadł na oparcie krzesła z łoskotem, który wstrząsnął całą kuchnią; pani Dursley wrzasnęła krótko i zakryła sobie usta dłońmi; pan Dursley zerwał się na nogi, a żyły na skroniach zaczęły mu szybko pulsować.
- Dotknij go tylko, a Cię zabije! - krzyknęła Lily wściekła.
- DLA CIEBIE JESTEM PAN DURSLEY A TO JEST PANI DURSLEY A DUDLEY JEST TEŻ PAN DURSLEY! - ryczał Vernon i próbował się uwolnić
- Chodziło mi o „proszę"! - powiedział prędko Harry. - Nie chciałem...
- CO JA CI MÓWIŁEM?! - zagrzmiał wuj, opryskując stół śliną.
- FUJ!! OHYDA!! - krzywily się kobiety
- Vernon powinieneś się zastrzepic na wściekliznę - powiedziała Emilly krzywiąc się
- Jak ty możesz być z tym idiota - rzekła niedowierzaniem Lily I do Petuni
- Nie twoja sprawa! - warknęła Petunia próbując się uwolnić
- Niegrzeczna dziewczynka! - pogroziła jej palcem Amelia I
- Mamusiu ta pani jest niegrzeczną dziewczynką i powinna zostać ukarana! - zawolaly Flora i Hestia wtulając się w kobiete
- Tak powinna zostać ukarana bo nie była grzeczna dziewczynka jak wy moje skarby - oznajmiła Amelia I tuląc panny Shacklebolt do swojej piersi i pocałowała je po czole Flora i Hestia wesnely zadowolonym głosem wtulając się w mamę jeszcze bardziej - po za tym kochaniutkie jestem przecież wasza mamusia a wy moimi coreczkani będziecie mówić do mnie dożywotnio mamusia bo należycie do Shackleboltow i jesteście grzecznymi dziewczynkami - dodała głosem nieznoszący sprzeciwu Madames Shacklebolt pokiwały głową - a ja będę wykonywać swoje obowiązki jako wasza mamusia a tulenie was do mojej piersi i całowanie was po czole należy do moich obowiązków
- Tak mamusiu - oznajmily zadowolonym głosem i przytuliły się do Amelia a ona ze wzruszenia tuliła swoje córki do swojej piersi następnie ponownie pocałowała je po czole wszystkie córki przyszłej Madame Shacklebolt wesnely zadowolonym głosem wtulając się w matkę jeszcze bardziej Petunia przełknęla ślinę
- NIE MÓWIŁEM CI, ŻEBYŚ NIE UŻYWAŁ TEGO SŁOWA NA „M" W NASZYM DOMU?
- Ale ja...
- JAK ŚMIESZ GROZIĆ DUDLEYOWI! - ryknął wuj Vernon, waląc pięścią w stół. - OSTRZEGAŁEM CIĘ! NIE ZAMIERZAM TOLEROWAĆ TWOJEJ ANORMALNOŚCI POD TYM DACHEM!
- Jak śmiesz krzyczeć na mojego męża, Dursley! - krzyczała Ginny
- DLA WAS WSZYSTKICH JESTEM PAN DURSLEY A TO JEST PANI DURSLEY A DUDLEY JEST TEŻ PAN DURSLEY! - ryczał Vernon i próbował się uwolnić
- Vernon nie denerwuj się tak bo ci żyłka pęknie - oznajmiła słodko Nicole wogule sie nie przejmując ze Dursley zrobił się czerwony
Harry przeniósł spojrzenie z purpurowej twarzy wuja na blade oblicze ciotki, która próbowała ocucić Dudleya.
- Dobrze, wuju, dobrze - powiedział.
Wuj Vernon usiadł, oddychając jak zasapany nosorożec i zezując na Harry'ego swoimi małymi, świdrującymi oczkami.
- Vernon masz zeza? - zapytały Roxanna i Sofia
- Zezowaty wieloryb Vernon - odezwała się Amelia II
- Proszę wypuście nas? - prosiła Petunia
- Wypuścić? - spytały zdumione córki Harrego Pottera - a czy okazałaś litość mojemu tatusiowi , którym razem ze swoim idiotycznym mężusiem wielorybem i synalkiem prosiakiem skrzywdziliscie psychicznie fizycznie i glodziliscie mojego tatusia! NIE! i MYŚLICIE SOBIE, ŻE MOŻECIE POWIEDZIEĆ „UPS, SORKI" I TAK SOBIE PO PROSTU PÓJŚĆ!?
- Moje córeczki po prostu bardzo mocno kochają swojego tatusia - stwierdziła Ginny
- Kiedy ktoś krzywdzi mojego tatusia wychodzi ze mnie ruda furia! NIKT NIE MA PRAWA KRZYWDZIĆ MOJEGO TATUSIA! podajcie mi jeden powód żeby was nie torturować! - warknely córki Ginny do Dursleyow
- Blagajcie je lepiej o wybaczenie bo nie wyjdziecie z tego cało - stwierdziła Rose do bladych Dursleyow - Lily Amelia i Olivia bardzo mocno kochają swojego tatusia
Od czasu, gdy Harry przyjechał do domu na letnie wakacje, wuj Vernon sprawiał wrażenie bomby, która może wybuchnąć w każdej chwili, ponieważ Harry nie był normalnym chłopcem. Prawdę mówiąc, Harry był tak daleki od normalności, jak to tylko możliwe.
- Harry jest najseksowniejszym najprzystojniejszy czarodziejem na świecie jestem w nim zakochana do granic obłędu - oznajmiła podniecona Ginny - ja też jestem wystarczająco piękna seksowna czarownica i wiadomo że jak przystojny czarodziej zakocha się w piękniej czarownicy muszą powstać piękne dzieci dwójka przystojnych mezszyzn i piękna kobieta
Harry Potter był czarodziejem - czarodziejem, który właśnie ukończył pierwszy rok nauki w Hogwarcie - Szkole Magii i Czarodziejstwa. A jeśli Dursleyowie nie cieszyli się z jego powrotu na wakacje, trudno to w ogóle porównać z tym, jak czuł się sam Harry. Tak bardzo tęsknił za Hogwartem,
- Ja też tęskniłam za Hogwartem ale bardziej tęskniłam za Ronem za Harrym i za mamusią i tatusiem i za moimi siostrami i braćmi - oznajmiła Hermiona - teraz jestem taka szczęśliwa bo Ron wchodzi we mnie swoją męskościa i porusza i wtedy czuje się szczęśliwa i zadowolona z tego że się mną opiekuje mamusia i tatuś całują mnie po czole i przytulają mnie do swojej piersi i każą mi mówić do nich tylko mamusia i tatuś i każą również chodzić szpilkach na wysokim obcasie i obcisłych ubraniach podkreślające moja seksowna figure i kobiece kształty a ja jestem grzeczna dziewczynka - oznajmiła szczęśliwa pani Weasley następnie wtuliła się w Molly - prawda mamusiu ze przez ten czas byłam grzeczną dziewczynką? - zapytała z nadzieją w głosie
- Oczywiście kochanie że cały czas jesteś grzeczna dziewczynka mamusia jest z Ciebie taka dumna że przestrzegasz etykietę dobrego zachowania - i pocałowała ja w czoło tuliła ja do swojej piersi
- Bo ja zawsze będę grzeczna dziewczynka mamusiu! - wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej - Podoba Ci się ten obcisły kombinezon świetnie wpleciony jest moje cialo po domu będę w nim chodziła Ronowi się to spodoba - stwierdziła Hermiona uśmiechnęła się szeroko
że przypominało to nieustanny ból brzucha. Tęsknił za zamkiem z jego tajemnymi przejściami i duchami, za lekcjami (może z wyjątkiem tych ze Snape'em, nauczycielem eliksirów), za pocztą przynoszoną przez sowę, za ucztami w Wielkiej Sali, za spaniem w wielkim łóżku z czterema kolumienkami i kotarami w dormitorium na szczycie wieży, za wizytami u gajowego Hagrida w jego chatce na skraju parku, tuż przy Zakazanym Lesie, a zwłaszcza za quidditchem, najpopularniejszą dyscypliną sportową w świecie czarodziejów (sześć „bramek" na tyczkach, cztery latające piłki i czternastu graczy na miotłach).
- Nie chce tego słuchać! - warknal Vernon
Jego podręczniki magii, jego różdżka, szaty, kocioł do warzenia eliksirów i najnowocześniejsza miotła - Nimbus Dwa Tysiące - spoczywały zamknięte przez wuja Vernona w komórce pod schodami. Dursleyów w ogóle nie obchodziło, że Harry może utracić miejsce w drużynie quidditcha, jeśli nie będzie ćwiczył przez całe lato.
- Będzie miał okazję tylko na jeden mecz - mruknela Penelopa Hermiona wtuliła się w Ginny
- Przepraszam siostrzyczko - mruknela Ginny łzami w oczach i tuliła swoją siostrę
- Chce całus w czoło i to natychmiast - zarządziła pani Weasley do pani Potter więc Ginny nie miała wyjścia z całą miłością pocałowała Hermione w czoło wyrażając siostrzane uczucie jakie to niej żywiła Lady Weasley wesnela zadowolonym głosem wtulając się w Lady Potter jeszcze bardziej
- Kocham Cię siostrzyczko nawet nie wiesz jak bardzo Cie kocham Hermiona - wtuliła się w do piersi Ginny zadowolona - nawet nie wiesz jak bardzo Cie przepraszam proszę wybacz mi będę juz grzeczna dziewczynka
- Ja też Cie kocham siostrzyczko - mruknela - i to nie jest twoja wina kochanie no już uspokój się Ginny - i uśmiechnęła się szeroko do Ginny - jesteś przecież grzeczna dziewczynka kochanie bo chodzisz tylko szpilkach na wysokim obcasie chodzisz tylko obcisłych ubraniach podkreślające twoja seksowna figure i kobiece kształty chodzisz w biżuterii rodu swojego męża i mówisz do swoich rodziców tylko mamusia i tatuś a nie po imieniu gdybyś któraś z tych rzeczy nie robiła bo wtedy bys była niegrzeczna dziewczynka - całując ja w czoło wyrażając siostrzane uczucie jakie to niej Ginny wesnela zadowolonym głosem wtuliła się w do piersi Hermiony jeszcze bardziej
- Hermiona ma rację córeczko - stwierdziła Lily I do córki a ta wtuliła się w Lily zadowolonym miną a ta tuliła ja do swojej piersi - moja córeczka! - całując ja w czoło
- Kocham Cię mamusiu! - wesnela zadowolonym głosem wtulając się w rudowłosa piersi
W nosie mieli to, że Harry wróci do szkoły, nie odrobiwszy żadnej pracy wakacyjnej. Dursleyowie byli mugolami (ludźmi, w których żyłach nie płynie nawet kropla krwi czarodziejów) i posiadanie w swojej rodzinie czarodzieja uważali za największą hańbę. Wuj Vernon zamknął nawet w klatce Hedwigę, sowę Harry'ego, aby go pozbawić możliwości porozumiewania się ze światem czarodziejów. Harry nie był ani trochę podobny do reszty rodziny. Wuj Vernon był wysoki i tęgi i miał sumiaste czarne wąsy; ciotka Petunia miała końską twarz i była koścista; Dudley miał płowe włosy, był różowy i przypominał prosiaka. Natomiast Harry był niski i szczupły, miał promieniste zielone oczy i kruczoczarne włosy, zwykle rozczochrane.
- Mój synek wygląda jak mój seksowny przystojny mąż! - rozmarzyla sie Lily - bo prostu uwielbiam kiedy Jamie jest we mnie czuje sie wtedy taka bezpieczna i szczęśliwa - dodała rozpromieniona pani Potter na samo wspomnienie ze codzienne wypełniają obowiązki małżeńskie - tylko oczy ma po mnie.
- Takie same oczy ma mój Albus! - zawołała Amelia II rozmarzona .
- I obie jesteście Lady Potter i należycie do królewskiego i starożytnego rodu Potter tak samo jak Ginny i Olivia - oznajmiła szczęśliwa pani Potter
- Tak mamusiu/ Babciu/ prababciu - odparły młodsze od Euphemii panie Potter
- mam również nadzieję że zawsze będziecie tak chodziły czyli tylko butach na wysokim obcasie nawet po domu gracja i wdziękiem i ubrania dopasowane do waszych figur żeby podkreslaly wasze kobiece kształty bo wszystkie jesteście Ladys Potter - powiedziała najstarsza Lady Potter
- Oczywiście mamuś/ Babciu /prababciu że będę tak chodziła tylko butach na wysokim obcasie po domu gracja i wdziękiem i ubrania dopasowane do mojej figury żeby podkreslaly moje kobiece kształty to jest mój obowiązek jako lady Potter - oznajmiła poważnym głosem młodsze Ladys Potter od Euphemii
- Grzeczne dziewczynki jako wasza mamusia babcia i prababcia bardzo mocno was kocha - oznajmiła miłością w głosie i pocałowała panie Potter po czołach wyrażając matczyne babcine i prababcine uczucia jakie do nich żywiła Ladys Potter wesnely zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej i tuliła je do swojej piersi zachwycona tym jak jej synowa wnuczka i prawnuki do niej mówia i jak sie ubierają bo ubierają się jak na prawdziwe Ladys przystało seksownie i elegancko
- Mamusiu mamusi to też dotyczy i mamusi obowiązkiem jest chodzić tylko butach na wysokim obcasie nawet po domu gracja i wdziękiem i ubrania dopasowane do mamusi figury żeby podkreslaly mamusi kobiece kształty bo mamusia jest lady Potter - rzekła Lily I do Euphemii
- Mamusia jest bardzo grzeczną dziewczynką córeczko i jako Lady Potter przestrzegam etykietę dobrego zachowania i mamusia tak chodzi tylko butach na wysokim obcasie nawet po domu gracja i wdziękiem i ubrania dopasowane do mojej figury żeby podkreslaly moje kobiece kształty po za tym twój tatuś mi tak kazał chodzić kochanie i powiedział to głosem nieznoszący sprzeciwu kiedy się kochaliśmy - i wesnela zadowolonym głosem i miała rozmarzona minę na samo wspomnienie pikantnej nocy
Nosił okrągłe okulary, a na czole miał wąską bliznę w kształcie błyskawicy.
Właśnie ta blizna sprawiała, że Harry był osobą tak niezwykłą, nawet jak na czarodzieja. Był to jedyny ślad, jaki mu pozostał po bardzo tajemniczym wydarzeniu w dzieciństwie - wydarzeniu, które spowodowało, że jedenaście lat temu podrzucono go na próg domu państwa Dursleyów.
- Chyba państwa idiotów! - zawołała Hermiona, patrząc wściekła na Dursleyow - Nigdy więcej nie skrzywdzicie mojego braciszka! - wysyczała i tupala wściekła wysokim obcasem o podłogę
Kiedy Harry miał zaledwie rok, udało mu się uniknąć skutków przekleństwa, jakie rzucił na jego rodzinę największy w dziejach czarnoksiężnik, Voldemort, którego imię wciąż bała się wypowiadać większość czarodziejów i czarownic. W starciu z Voldemortem zginęli rodzice Harry'ego, ale chłopiec przeżył; pozostała mu po tym tylko owa blizna w kształcie błyskawicy. I w jakiś sposób - nikt nie mógł zrozumieć, w jaki - Voldemort utracił swą czarnoksięską moc w chwili, gdy podjął nieudaną próbę uśmiercenia Harry'ego. Tak więc Harry wychowywał się w domu siostry swojej zmarłej matki i jej męża. Spędził u Dursleyów dziesięć lat, nie rozumiejąc, dlaczego wciąż sprawia, że wokół niego dzieją się różne dziwne rzeczy i wierząc w zapewnienia Dursleyów, że blizna na jego czole to ślad po wypadku samochodowym, w którym zginęli jego rodzice.
Kobiety zaczęły warczeć
A potem, dokładnie rok temu, Harry dostał list z Hogwartu i prawda wyszła na jaw. Znalazł się w szkole czarodziejów, gdzie wszyscy wiedzieli o pochodzeniu jego blizny, a każdy znał dobrze jego imię i nazwisko. Niestety, rok szkolny szybko minął i musiał wrócić na letnie wakacje do domu Dursleyów, gdzie go traktowano jak psa, który wytarzał się w czymś śmierdzącym.
- Ja nie mam córki! - wycedzila Caroline do Petuni
Dursleyowie nie pamiętali nawet o tym, że dzisiaj są jego dwunaste urodziny. Harry, rzecz jasna, nie miał wielkich nadziei, bo jeszcze nigdy nie dostał od nich godnego uwagi prezentu, choćby tortu urodzinowego, ale żeby tak zapomnieć całkowicie o jego święcie...
Wuj Vernon odchrząknął znacząco i oznajmił:
- Dzisiaj, jak wszyscy wiemy, jest bardzo ważny dzień. Harry podniósł głowę, nie wierząc własnym uszom.
- To może być dzień, w którym dokonam największej transakcji w całej swojej karierze - rzekł wuj Vernon. i Harry pochylił głowę nad kawałkiem tostu. No tak, pomyślał z goryczą, wuj Vernon ma na myśli to głupie przyjęcie. Mówił o tym od dwóch tygodni, a właściwie od dwóch tygodni mówił wyłącznie o tym. Na kolacji miał być jakiś bogaty przedsiębiorca budowlany ze swoją żoną, a wuj Vernon miał nadzieję, że nakłoni go do bardzo dużego zamówienia (fabryka wuja Vernona produkowała świdry).
- Petunio musisz się ładnie ubrać ta o przyjęcie bo teraz wyglądasz tak nie za bardzo - powiedziała Dorcas
- Myślę, że dobrze by było jeszcze raz przejrzeć plan zajęć i czynności - powiedział wuj Vernon. - Powinniśmy być na swoich stanowiskach o ósmej. Petunio, ty będziesz w...?
- W salonie - odpowiedziała natychmiast ciotka Petunia - gotowa powitać ich w naszym domu z należytą wdzięcznością.
- W Stajni - odpowiedziała Iola - gotowa powitać ich sianem, zbożem, warzywami i owocami, a także zielonymi roślinami pastewnymi, żeby ich powitać należytą wdzięcznością. Bo jestem koniem Iha! Iha! Iha! - kobiety ryknęły śmiechem. Petunia zrobiła się czerwona o patrzyła na dziewczynę morderczym wzrokiem
- Bardzo dobrze. A Dudley?
- Ja będę czekał przy drzwiach, żeby im otworzyć. - Na jego prosiakowatej twarzy rozlał się sztuczny, obleśny uśmiech. - Państwo pozwolą, że wezmę państwa płaszcze.
- Ja będę czekał w chlewie, żeby nasi goście zobaczyli, co lubią prosiaki - odpowiedziała Cedrella - Bo jestem prosiakiem w peruce. Chrum, chrum! Państwo pozwolą, że wezmę państwa płaszcze Chrum, chrum!. - Ponownie kobiety zaniosły się śmiechem. Dudley był wyraźnie wściekły
- Będą nim zachwyceni! - zawołała entuzjastycznie ciotka Petunia.
- Znakomicie, Dudley - pochwalił go wuj Vernon, po czym zwrócił się do Harry'ego. - A ty?
- Ja będę siedział cicho w swojej sypialni, udając, że mnie nie ma - odrzekł Harry bezbarwnym tonem.
- Ja będę wam robił zdjęcia. Pokaże wszystkim, żeby wszyscy wiedzieli, że jesteście zezowatym wielorybem, koniem i prosiakiem w peruce - odparła Rose . Kobiety ryknely śmiechem. Niektóre leżały ze śmiechu na podłodze. Dursleyowie patrzyli na pani Malfoy czerwoni
- Dokładnie - powiedział dobitnie wuj Vernon. - Wprowadzę ich do salonu, przedstawię ciebie, Petunio, i naleję drinki. O ósmej piętnaście...
- Oznajmię, że kolacja gotowa - powiedziała ciotka Petunia.
- Oznajmię, że końska sałatka gotowa - odezwała się Amelia II .
- A Dudley powie...
- Czy mogę panią zaprowadzić do jadalni, pani Mason? - powiedział Dudley, oferując ramię niewidzialnej kobiecie.
- Czy mogę panią zaprowadzisz do mojego korytka, pani Mason? - spytała Lily II , naśladując głos Dudley'a, oferując ramię niewidzialnej kobiecie. Kobiety ponownie zaniosły się śmiechem.
- Nie jestem żadnym prosiakiem jak śmiesz świrze i dziewucho! - warknal Dudley Hanna podeszła do niego z niezwykla gracja i wdziękiem chwyciła jego ubranie i wycedzila
- Chyba sie zapominasz do kogo się odzywasz prosiaku nie dość że skrzywdziłeś mojego braciszka Harrego to jeszcze nie zwracasz się do Lady Longbottom z należytym szacunkiem Niedobry z ciebie chłopczyk jest - oznajmiła pani Longbottom słodkim głosem - córeczko powiedz mamusi , co się robi, kiedy dziecko jest niegrzeczne? - zwróciła się do Lily II
- Kiedy dziecko jest niegrzeczne, mamusiu , należy mu się sroga kara, mamuś .
- Dokładnie tak, kochanie - powiedziała Hanna całując swoją córeczkę w czoło a rudowłosa piękność wesnela zadowolonym głosem wtulając się Hanne jeszcze bardziej - uwielbiam jak do mnie mówisz mamusia mam nadzieję że będziesz zawsze mówiła tak do mnie - i ta wtuliła się w Hanna i wyszeptała zadowolonym głosem
- Nie potrafię już inaczej mamuś
- Lily mam również nadzieję również że zawsze będziesz tak chodziła czyli butach na wysokim obcasie nawet po domu gracja i wdziękiem i ubrania dopasowane do swojej figury żeby podkreslaly twoje kobiece kształty bo jesteś lady Longbottom - powiedziała Lady Longbottom
- Oczywiście mamuś że będę tak zawsze chodziła tylko butach na wysokim obcasie nawet po domu gracja i wdziękiem i ubrania dopasowane do mojej figury żeby podkreslaly moje kobiece kształty to jest mój obowiązek jako lady Longbottom - oznajmiła poważnym głosem Lily II
- Grzeczna dziewczynka mamusia bardzo mocno Cię kocha - oznajmiła miłością w głosie i pocałowała pani Longbottom po czoło wyrażając matczyne uczucia jakie do nich żywiła Lady Longbottom wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej i tuliła ja do swojej piersi zachwycona tym jak jej synowa do niej mówi i jak sie ubiera bo ubiera się jak na prawdziwą Lady przystało seksownie i elegancko
- To się dotyczy również Ciebie córeczko - oznajmiła Alicia I do Hanny
- Tak mamusiu jestem grzeczną dziewczynką przestrzegam etykietę dobrego zachowania w rodzie Longbottomu oczywiście że będę tak zawsze chodziła tylko butach na wysokim obcasie nawet po domu gracja i wdziękiem i ubrania dopasowane do mojej figury żeby podkreslaly moje kobiece kształty- a ta podeszła do swojej córki gracja i wdziękiem tuliła do swojej piersi zachwycona tym jak jej synowa do niej mówi i jak sie ubiera bo ubiera się jak na prawdziwą Lady przystało seksownie i elegancko
- I Ciebie również to się tyczy Alicjo - rzekła Augusta do Alicii I głosem nieznoszący sprzeciwu
- Tak mamusiu jestem grzeczną dziewczynką przestrzegam etykietę dobrego zachowania w rodzie Longbottomu oczywiście że będę tak zawsze chodziła tylko butach na wysokim obcasie nawet po domu gracja i wdziękiem i ubrania dopasowane do mojej figury żeby podkreslaly moje kobiece kształty - a ta podeszła do swojej córki gracja i wdziękiem mocno ja tuliła do swojej piersi zachwycona tym jak jej synowa do niej mówi i jak sie ubiera bo ubiera się jak na prawdziwą Lady przystało seksownie i elegancko
- A ty byłeś bardzo niegrzecznym chłopcem, bo zwróciłeś się do rodu Longbottomow na "ty", a ja sobie tego nie życzę, bo dla ciebie jesteśmy "pani" i tak masz się do nas zwracać, używając słów "proszę pani" "pani" i "pani, dodając nazwisko", Dubley, bo Mikołaj do Ciebie nie przyjdzie a przyjdzie, tyle że dostaniesz rózgę! - warknęła Hanna
- Mój doskonały mały dżentelmen! - zagdakała ciotka Petunia.
- Mój doskonały mały prosiaczek! - zagdakala Olivia .
- A ty? - warknął wuj Vernon, patrząc na Harry'ego.
- Ja będę siedział cicho w swoim pokoju, udając, że mnie nie ma - powiedział tępo Harry.
- Ja będę wam robił zdjęcia. Pokaże wszystkim, żeby wszyscy wiedzieli, że jesteście zezowatym wielorybem, koniem i prosiakiem w peruce - odparła Rose
- Dokładnie. A teraz komplementy. W czasie kolacji trzeba im powiedzieć kilka miłych słów. Masz jakiś pomysł, Petunio?
- Vernon mówił mi, że pan świetnie gra w golfa, panie Mason... Co za przepiękna sukienka, pani Mason, gdzie ją pani kupiła?...
- Juz ci odpowiadam Petunio moja piękna córeczka je wyczarowała ten obcisły piękny kombinezon - oznajmiły Fleur Daphne Nimfadora wskazując na kombinezony które były mega obcisłe podkreslaly ich kobiece seksowne figure i kobiece kształty - po domu będę w nim chodziła mojemu Lordówi na pewno się to spodoba - stwierdziły uśmiechnęły się szeroko do corek i rozłożyły ręce a te bez wahania podbiegły niezwykla gracja i wdziękiem i wtuliły się do swoich matek zadowolonym miną że zaraz pocałują swoją córkę po czole i też tak zrobily córki wesnely zadowolonym głosem wtulając się w swoje matki jeszcze bardziej
- Mamusiu kocham cię! - zawolaly szczęśliwe córki
- Dziękuję za piękny obcisły kombinezon twojemu tatusiowi na pewno się spodoba i twoja mamusia będzie miała upojna noc że swoim mężem a ty kochanie jesteś grzeczna dziewczynka bo mówisz do mnie tylko mamusia - i pocałowały je w czoło tuliły je do swojej piersi
- Bo ja zawsze będę grzeczna dziewczynka mamusiu! - wesnely zadowolonym głosem wtulając się w w swoje mamy jeszcze bardziej
- Znakomicie... Dudley?
- Może coś takiego: „W szkole pisaliśmy wypracowanie o swoim ulubionym bohaterze i ja napisałem o panu, panie Mason".
- To ty umiesz pisać wypracowania? - spytała Hermiona niedowierzaniem .
- Nasza świnka Pimpi-Bimpi umie pisać wypracowania! - zacwierkowala Fleur Dubley zrobił się czerwony
To już przekraczało wytrzymałość i ciotki Petunii, i Harry'ego. Ciotka Petunia zalała się łzami i zaczęła tulić do siebie Dudleya, a Harry wsadził głowę pod stół, żeby nie zobaczyli, jak dusi się ze śmiechu.
- A ty, chłopcze?
Harry wynurzył się spod stołu, starając się za wszelką cenę zachować powagę.
- Ja będę siedział cicho w swoim pokoju i udawał, że mnie nie ma - wyrecytował.
- Ja będę wam robił zdjęcia. Pokaże wszystkim, żeby wszyscy wiedzieli, że jesteście zezowatym wielorybem, koniem i prosiakiem w peruce - wyrecytowała Rose
- Tak jest i są ku temu powody - rzekł dobitnie wuj Vernon. - Masonowie nie wiedzą o twoim istnieniu i tak ma pozostać. Petunio, po kolacji zabierzesz panią Mason do salonu na kawę, a ja skieruję rozmowę na świdry. Przy odrobinie szczęścia podpiszemy umowę przed wieczornymi wiadomościami o dziesiątej. A jutro o tej porze będziemy sobie wybierać domek letniskowy na Majorce.
- I upieczemy Cie Dudley prosiaka w peruce bo twoja mamusia kupiła Ci piękna muszkę Dudley - dodała Jane
- Chrum chrum tak tatusiu kochany chrum będzie że mnie pyszny prosiak w peruce - odpowiedziała Mary Kobiety parsknęły śmiechem Dubley i Vernon próbowali się uwolnić
Harry'ego nie bardzo to podniecało. Był pewny, że w domku letniskowym na Majorce Dursleyowie będą nim tak samo pomiatać, jak w domu przy Privet Drive.
- No dobrze... Jadę do miasta, żeby kupić smokingi sobie i Dudleyowi. A ty - warknął w kierunku Harry'ego - nie pałętaj się po domu, kiedy twoja ciotka będzie sprzątać.
- Nie warcz na mojego tatusia! - odwarknęła Olivia
Harry wyszedł kuchennymi drzwiami. Był piękny, słoneczny dzień. Przeszedł przez trawnik, opadł na ogrodową ławkę i cicho zaśpiewał: „Sto lat... sto lat..."
Żadnych kartek urodzinowych, żadnych prezentów, a w dodatku cały wieczór miał spędzić na udawaniu, że nie istnieje. Spojrzał smętnie na żywopłot. Jeszcze nigdy nie czuł się tak samotny. Nawet za quidditchem nie tęsknił tak, jak za swoimi najlepszymi przyjaciółmi, Ronem Weasleyem i Hermioną Granger.
- Ron za chwilkę będziesz mógł mnie bzykać tylko załatwię tu ważną sprawę - wypaliła Hermiona rozmarzona całując swoje córki po czole Rose i Emilly wesnely zadowolonym głosem wtulając się w matkę jeszcze bardziej a reszta kobiet popatrzyła na nią niedowierzaniem a ta nic z tego sobie nic robiła tylko powiedziała
- Emilly uwielbiam jak do mnie mówisz mamusia mam nadzieję że będziesz zawsze mówiła tak do mnie - i ta wtuliła się w Hermione i wyszeptała zadowolonym głosem
- Nie potrafię już inaczej mamuś
- mam również nadzieję również że zawsze będziesz tak chodziła czyli butach na wysokim nawet po domu obcasie gracja i wdziękiem i ubrania dopasowane do swojej figury żeby podkreslaly twoje kobiece kształty bo jesteś lady Weasley - powiedziała Lady Weasley
- Oczywiście mamuś że będę tak zawsze chodziła tylko butach na wysokim obcasie nawet po domu gracja i wdziękiem i ubrania dopasowane do mojej figury żeby podkreslaly moje kobiece kształty to jest mój obowiązek jako lady Weasley - oznajmiła poważnym głosem Emilly
- Grzeczna dziewczynka mamusia bardzo mocno Cię kocha - oznajmiła miłością w głosie i pocałowała pani Emilly po czoło wyrażając matczyne uczucia jakie do nich żywiła Lady Weasley wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej i tuliła ja do swojej piersi zachwycona tym jak jej synowa do niej mówi i jak sie ubiera bo ubiera się jak na prawdziwą Lady przystało seksownie i elegancko
- To się dotyczy również Ciebie córeczko - oznajmiła Molly I do Hermiony
- Tak mamusiu jestem grzeczną dziewczynką przestrzegam etykietę dobrego zachowania w rodzie Weasley oczywiście że będę tak zawsze chodziła tylko butach na wysokim obcasie nawet po domu gracja i wdziękiem i ubrania dopasowane do mojej figury żeby podkreslaly moje kobiece kształty- a ta podeszła do swojej córki gracja i wdziękiem i pocałowała ja w czoło wyrażając matczyne uczucia jakie do niej żywiła Lady Weasley wesnela zadowolonym głosem wtulając się mamę jeszcze bardziej
a ona ja tuliła do swojej piersi zachwycona tym jak jej synowa do niej mówi i jak sie ubiera bo ubiera się jak na prawdziwą Lady przystało seksownie i elegancko
- Mamusiu mamusi to też dotyczy i mamusi obowiązkiem jest chodzić tylko butach na wysokim obcasie nawet po domu gracja i wdziękiem i ubrania dopasowane do mamusi figury żeby podkreslaly mamusi kobiece kształty bo mamusia jest lady Weasley - rzekła Hermiona do Molly I
- Mamusia jest bardzo grzeczną dziewczynką córeczko i jako Lady Weasley przestrzegam etykietę dobrego zachowania i mamusia tak chodzi tylko butach na wysokim obcasie nawet po domu gracja i wdziękiem i ubrania dopasowane do mojej figury żeby podkreslaly moje kobiece kształty po za tym twój tatuś mi tak kazał chodzić kochanie i powiedział to głosem nieznoszący sprzeciwu kiedy się kochaliśmy - i wesnela zadowolonym głosem i miała rozmarzona minę na samo wspomnienie pikantnej nocy
Niestety, nic nie wskazywało, by oni tęsknili za nim. Żadne z nich nie napisało do niego przez całe lato, a przecież Ron obiecywał, że go do siebie zaprosi.Już niezliczoną ilość razy Harry był bliski otworzenia zaklęciem klatki Hedwigi i wysłania jej do Rona i Hermiony z listem, ale zawsze w końcu dochodził do wniosku, że nie warto ryzykować. Uczniom Hogwartu nie wolno było używać czarów poza szkolą. Harry nie powiedział o tym Dursleyom; wiedział, że tylko dlatego nie zamknęli go w komórce pod schodami, bo bali się, że zamieni ich w żuki gnojowniki.
- Ja bym was zamieniła - stwierdziła słodko Ginny Dursleyowie przełknęli ślinę
W pierwszych tygodniach po powrocie do domu często zabawiał się w ten sposób, że mruczał coś pod nosem, na co Dudley uciekał z pokoju tak szybko, jak mu na to pozwalały jego krótkie tłuste nóżki. Jednak brak wiadomości od Rona i Hermiony sprawiał, że Harry czuł się kompletnie odcięty od świata czarodziejów i nawet straszenie Dudleya przestało go bawić. A teraz okazało się, że Ron i Hermioną zapomnieli o jego urodzinach.
- Nigdy nie zapominam o urodzinach mojego braciszka! - oburzyła się Hermiona
- Ani ja bo Harry Potter jest moim braciszkiem - dodały resztę dziewczyny należąca do sióstr wojowniczek
- Harry ma wspaniale przyjaciółki - wzruszyła sie pani Potter
- Jestem też jego siostryczka ciociu/ mamusiu
Wiele by dał za jakąś wiadomość z Hogwartu. Od kogokolwiek, nawet od swojego największego wroga, Dracona Malfoya, po prostu żeby się upewnić, że to wszystko nie było snem...
Nie znaczy to wcale, że w Hogwarcie przez cały rok była sielanka. Przy końcu ostatniego semestru Harry spotkał się oko w oko z samym Voldemortem. Voldemort nie był już największym mistrzem czarnej magii, ale wciąż budził grozę, wciąż knuł i spiskował, wciąż próbował odzyskać potęgę i władzę. Harry'emu udało się po raz drugi wyrwać z jego szponów, ale aż dotąd, po tylu tygodniach, budził się w nocy zlany zimnym potem, zastanawiając się, gdzie teraz może być Voldemort, mając przed oczami jego rozwścieczoną twarz, jego rozszerzone źrenice szaleńca...
Kobiety niektóre zbladly
Nagle drgnął i wyprostował się na ogrodowej ławce. Od dłuższej chwili wpatrywał się bezwiednie w żywopłot - a teraz dostrzegł, że żywopłot również się w niego wpatruje. Wśród liści pojawiła się para wielkich, zielonych oczu.
Harry zerwał się na równe nogi i w tej samej chwili przez trawnik dobiegł go skrzekliwy, szyderczy głos.
- A ja wiem, co dzisiaj jest, aha! - zaśpiewał Dudley, zmierzając w jego stronę. Wielkie oczy mrugnęły i znikły.
- Co? - zapytał Harry, nie spuszczając wzroku z miejsca, w którym się pojawiły.
- Wiem, co dzisiaj jest - powtórzył Dudley, podchodząc do niego.
- Brawo! - powiedział Harry. - A więc wreszcie nauczyłeś się dni tygodnia.
- Nasz prosiaczek umie dni tygodnia - powiedziała Adrenne , wycierając udawanego łzę wzruszenia.
- Dzisiaj są twoje urodziny. I co, nie dostałeś żadnej kartki? Nie masz żadnych przyjaciół w tej szkole dla dziwolągów?
Olivia stanęła związanenu Dudleyowi na stopie wysokim obcasem, że oczy wyszły mu z orbit
- DUDLEY! - rykneli przerażeni Petunia i Vermon próbowali sie uwolnić
- Mówiłeś coś prosiaczku? - warknęła Olivia - Boli? Ma Cię boleć, ty obleśny idioto!
- Przyjaciele i rodzina mojego tatusia nie sa żadnymi dziwolągami prosiaku! - warknęła Amelia II
- Tak Pani Potter - wystekal Dudley Dursley
- Nie usłyszałam - stwierdziła pani Potter
- Tak LADY Potter! - warknal prosiak
- Lepiej uważaj, żeby twoja mama nie usłyszała, że mówisz o mojej szkole - odpowiedział chłodno Harry.
Dudley podciągnął sobie spodnie, które ześlizgiwały mu się z tłustego zadka.
- Dlaczego tak się gapisz w ten żywopłot? - zapytał podejrzliwie.
- Zastanawiam się, jakim zaklęciem go podpalić. Dudley natychmiast odskoczył, a na jego twarzy pojawiło się przerażenie.
- Nie w-wolno ci... Tata ci powiedział, że nie wolno ci robić żadnych czarów... bo cię wyrzuci z d-domu... a nie masz dokąd pójść... nie masz żadnych przyjaciół... nikogo...
- Abrakadabra! - krzyknął Harry. - Hokus-pokus, smenty-rymenty...
- Abrakadabra... Hokus-pokus... Czary-mary... zezowaty wieloryb Vernon gada, że to są jakieś dyrdymały! - krzyczała Lucy . Sala zaniosła się śmiechem.
- To moja córeczka! - uśmiechnęła się Susan szeroko
- Mamusia - rzekła dziewczyna szczęśliwa podchodząc do niej z niezwykla gracja i wdziękiem
- uwielbiam jak do mnie mówisz mamusia mam nadzieję że będziesz zawsze mówiła tak do mnie - i ta wtuliła się w Susan i wyszeptała zadowolonym głosem
- Nie potrafię już inaczej mamuś
- Lucy mam również nadzieję że zawsze będziesz tak chodziła czyli tylko butach na wysokim obcasie nawet po domu gracja i wdziękiem i ubrania dopasowane do swojej figury żeby podkreslaly twoje kobiece kształty z bo jesteś lady Fimigan - powiedziała Lady Fimigan
- Oczywiście mamuś że będę tak zawsze chodziła tylko butach na wysokim obcasie nawet po domu gracja i wdziękiem i ubrania dopasowane do mojej figury żeby podkreslaly moje kobiece kształty bo jestem lady Fimigan - oznajmiła poważnym głosem Lucy
- Grzeczna dziewczynka mamusia bardzo mocno Cię kocha - oznajmiła miłością w głosie i pocałowała pani Fimigan po czołe wyrażając matczyne uczucia jakie do nich żywiła Lady Fimigan wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej i tuliła ja do swojej piersi zachwycona tym jak jej synowa do niej mówi i jak sie ubiera bo ubiera się jak na prawdziwą Lady przystało seksownie i elegancko
- To się dotyczy również Ciebie córeczko - przypomniała Susan Alison
- Tak mamusiu jestem grzeczną dziewczynką przestrzegam etykietę dobrego zachowania w rodzie Fimiganow i oczywiście mamuś że będę tak zawsze chodziła tylko butach na wysokim obcasie nawet po domu gracja i wdziękiem i ubrania dopasowane do mojej figury żeby podkreslaly moje kobiece kształty - a ta podeszła do swojej córki gracja i wdziękiem i pocałowała ja w czoło wyrażając matczyne uczucia jakie do niej żywiła Lady Fimigan wesnela zadowolonym głosem wtulając się mamę jeszcze bardziej a ta mocno ja tuliła do swojej piersi zachwycona tym jak jej synowa do niej mówi i jak sie ubiera bo ubiera się jak na prawdziwą Lady przystało seksownie i elegancko
- MAAAAAAMO! - zawył Dudley, biegnąc w stronę domu i potykając się o własne nogi. - MAAAAMO! On to znowu robi!
Harry drogo zapłacił za ten dowcip. Ponieważ ani Dudley, ani żywopłot nie ucierpiał, ciotka Petunia wiedziała, że nie użył żadnych czarów, ale i tak ledwo zdołał uniknąć ciosu w głowę mokrą patelnią.
- ŻEBYM JA CIĘ NIE WALNĘŁA TĄ PATELNIĄ, DURSLEY! - ryknęła Lily wściekła.
- Dursley stałaś się potworem - warknęła Carolina
- Dla was wszystkich dziwologow jestem pani Dursley! - krzyknęła Petunia - i macie sie tak zwracać PROSZĘ PANI DURSLEY I PROSZĘ PANI
Potem wymieniła z tuzin zadań do wykonania i oświadczyła, że nie dostanie nic do zjedzenia, dopóki tego wszystkiego nie zrobi.
- Zajebie się zaraz! - warknęła Lily I do Petuni
Podczas gdy Dudley krążył w pobliżu, zajadając lody, Harry umył okna, wypucował samochód, przystrzygł trawnik, opięli! grządki kwiatów, przyciął i podlał róże i pomalował ogrodową ławkę. Słońce grzało mocno, paląc go w plecy.
- Zmienię was w skrzaty domowe i będziecie na mojej łasce! - warknęła Ginny
Wiedział, że nie powinien dać się sprowokować Dudleyowi, ale Dudley wypowiedział na głos to, o czym Harry sam myślał... Może naprawdę nie ma żadnych przyjaciół?
Chciałbym, żeby teraz zobaczyli słynnego Harry'ego Pot-tera, pomyślał z goryczą, rozpryskując sztuczny nawóz na grządki. Plecy go bolały, a pot ściekał mu strumieniami po twarzy. Było pół do ósmej, kiedy w końcu usłyszał głos ciotki Petunii.
- Do domu! Tylko uważaj, idź po gazetach!
Harry poczuł ulgę, gdy znalazł się w chłodnej kuchni. Na lodówce stała już wielka misa leguminy z masą bitej śmietany i kandyzowanymi fiołkami na wierzchu, w piekarniku skwierczała pieczeń wieprzowa.
- Jedz szybko! Masonowie wkrótce tu będą! - warknęła ciotka Petunia, wskazując na dwa kawałki chleba i grudkę sera na kuchennym stole. Miała już na sobie łososiową suknię koktajlową.
- Drogie panie mam świetny pomysł - stwierdziły pani Lupin i pani Jordan cukierkowym głosem i uśmiechem na twarzy i rzuciły zaklęcie na Petunie teraz pani Dursley miała fartuszek, opaska na głowę, opaski na ręce oraz podwiązka wykonana z białej koronki i ozdobiona czarną kokardką. na stopach miała szpilki na wysokim obcasie
- Dzień dobry LADYS i MADAMES jestem Petunia Dursley jestem, niewinną i słodką seksowna z pokojowka jestem stworzona do sprzątania.... - i popatrzyła na siebie jak jest ubrana i ryknela - ZDEJMIJCIE TO ZEMNIE SKARKULE!!!!.
- Teraz wyglądasz idealnie! - śmiały się kobiety
- ZDEJMIJCIE TO ZEMNIE!!! - ryczała wnerwiona Petunia i próbowała ściągnąć szpilki na wysokim obcasie które miała na stopach ale nie dała rady
- Ciii bądź grzeczną dziewczynką jesteś przecież pokojówka a pokojówki zwracają sie do swoich przełożonych per Lady albo Madam proszę pani i nazwisko i proszę pani i chodzą w butach tylko na wysokim obcasie - skarcila ja Apolonia
- NIE JESTEM ŻADNĄ POKOJÓWKA!!! - ryknela - I NIE MAM ŻADNYCH PRZEŁOŻONYCH!!! ZDEJMIJCIE TO ŻE MNIE!
- Zamknij się! - warknęła Olivia i przykleiła jej usta taśmą
- To moja córeczka! - zawolaly szczęśliwe Alicia Jordan i Nimfadora
- Mamusia - rzekły dziewczyny szczęśliwe podchodząc do swojej teściowej z niezwykla gracja i wdziękiem
- uwielbiam jak do mnie mówisz mamusia mam nadzieję że będziesz zawsze mówiła tak do mnie - a Victoire wtuliła się w Nimfadore a Domique wtuliła się Alice i wyszeptały do swojej mamy zadowolonym głosem
- Nie potrafię już inaczej mamuś
- Victoire/ Domique mam również nadzieję że zawsze będziesz tak chodziła czyli butach na wysokim obcasie nawet po domu gracja i wdziękiem i ubrania dopasowane do swojej figury żeby podkreslaly twoje kobiece kształty bo jesteś lady Jordan Lady Lupin - powiedziały Lady Lupin i madam Jordan
- Oczywiście mamuś że będę tak zawsze chodziła tylko butach na wysokim obcasie nawet po domu gracja i wdziękiem i ubrania dopasowane do mojej figury żeby podkreslaly moje kobiece kształty to jest mój obowiązek jako lady Lupin / lady Jordan - oznajmiły poważnym głosem Victoire i Domique
- Grzeczna dziewczynka mamusia bardzo mocno Cię kocha - oznajmiły miłością w głosie i pocałowały swoje córkę po czołe wyrażając matczyne uczucia jakie do nich żywiła Lady Lupin i Lady Jordan wesnely zadowolonym głosem wtulając się w swoją mamusie jeszcze bardziej a te tuliły swoją córeczkę do swojej piersi zachwycone tym jak jej synowa do niej mówi i jak sie ubiera bo ubiera się jak na prawdziwą Lady przystało seksownie i elegancko
- To się dotyczy również Ciebie córeczko - przypomniały im Molly I i Euphemia
- Tak mamusiu jestem grzeczną dziewczynką przestrzegam etykietę dobrego zachowania w rodzie Weasley/ Lupin i oczywiście że będę tak zawsze chodziła tylko butach na wysokim obcasie nawet po domu gracja i wdziękiem i ubrania dopasowane do mojej figury żeby podkreslaly moje kobiece kształty - a te podeszły do swojej córki gracja i wdziękiem i pocałowała ja w czoło wyrażając matczyne uczucia jakie do niej żywiła Lady Weasley i Lady Lupin wesnela zadowolonym głosem wtulając się mamę jeszcze bardziej a te mocno je tuliły do swojej piersi zachwycone tym jak jej synowa do niej mówi i jak sie ubiera bo ubiera się jak na prawdziwą Lady przystało seksownie i elegancko
- Twój strój mówi mi co innego skarbie! - zardwila Susan - podobno masz manię na punkcie czystości i porządku
- Podoba Ci się jak wygląda teraz Petunia - rzekła Daphne do Dursleya - chciałbys żeby tak chodziła prawda Wielorybie?
- Ja nie jestem wielorybem jak śmiesz świrze i nie chce żadnej pokojówki chce moja żonę! - A ta przykleiła mu usta taśmą Marlene chwyciła go za włosy a ten jeknal z bólu
- Byłeś niegrzecznym chłopcem Dursley jak śmiesz odzywać się do mojej córeczki w ten sposób! - warknęła Lady Black puściła go i przytuliła Daphne całując ja w czoło
- Mamusiu kocham cię! - wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej
- Chciałbym żeby moja przyszła żona tak chodziła - wypalił Dubley nagle Dursleyow zatkało tak samo jak kobietom
- W stroju pokojówki? - zapytały szoku kobiety
- No albo w stroju seksowniej pielęgniarki albo policjantki albo uczennicy
- Dudley powinieneś się leczyć - stwierdziła Alicia II szoku
Harry umył ręce i zjadł swoją nędzną kolację. Żuł jeszcze ostatni kęs chleba, gdy ciotka Petunia zabrała mu talerz sprzed nosa.
- Na górę!
Przechodząc obok drzwi do salonu, Harry zobaczył wuja Vernona i Dudleya w smokingach, białych koszulach i muszkach. Był już na górze, kiedy rozległ się dzwonek, a u stóp schodów pojawiła się czerwona ze złości twarz wuja Vernona.
- Pamiętaj, chłopcze... niech no tylko coś usłyszę... Harry wszedł na palcach do swojej sypialni, zamknął drzwi i odwrócił się, żeby rzucić się na łóżko. Kłopot w tym, że na łóżku ktoś już siedział.
- Koniec rozdziału - odezwała się Roxanna
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz