- Mary teraz ja - oznajmiła Lucy
- Czytaj kochana - powiedziała Jane
ROZDZIAŁ DRUGI
Wielki błąd ciotki Marge
Kiedy następnego ranka Harry zszedł na śniadanie, zastał już całą trójkę Dursleyów siedzącą przy kuchennym stole. Gapili się w nowiutki telewizor, który kupili na powitanie Dudleya, kiedy przyjechał na letnie wakacje. Dudley uskarżał się zawsze, że musi wciąż biegać od lodówki w kuchni do telewizora w salonie.
- To są jakieś żarty? - zapytała wściekła Luna.
Teraz większość czasu spędzał w kuchni, utkwiwszy swoje prosiakowate oczka w ekranie telewizora, podczas gdy jego pięć podbródków trzęsło się miarowo od nieustannego przeżuwania różnego rodzaju smakołyków.
- A na dupie miał zakręcony świński ogonek wystający z dziury w jego spodniach - dodała Jessica - nazywany przez wszystkich prosiakiem w peruce
Harry usiadł między Dudleyem i wujem Vernonem, potężnym krzepkim mężczyzną o bardzo krótkiej szyi i krzaczastych wąsach.
- Kłamie Vernon nie jest potężnym krzepkim mężczyzną o bardzo krótkiej szyi i krzaczastych wąsach! - oburzyła się Nicole - tylko otyłą kobietą o lawendowej skórze i obcisła sukienkę czarno-fioletowych mackach ośmiornicy zamiast dolnej części ciała. Miał białe włosy, szare oczy, czerwone usta i błękitne powieki i był drag queen
Dursleyowie nie tylko nie złożyli mu życzeń urodzinowych, ale nie dali po sobie poznać, że w ogóle zauważyli jego przyjście.
- A może tak kurwa mać "dzień dobry"! - zawołała Ginny wściekła.
- Ginny słownictwo! - skarciła jej zachowanie Molly I.
- Jak oni mnie wnerwiają! - warknęła młoda pani Potter.
Harry był jednak do tego przyzwyczajony. Wziął sobie kawałek tostu i spojrzał na spikera w telewizorze, przekazującego właśnie wiadomość o jakimś zbiegłym więźniu.
- ...ostrzega się wszystkich, że Black jest uzbrojony i nadzwyczaj niebezpieczny. A oto specjalny numer telefonu, pod który należy natychmiast zadzwonić, jeśli państwo gdzieś zauważą Blacka...
- Nie musisz nam mówić, że to łotr spod ciemnej gwiazdy! - warknął wuj Vernon, spoglądając znad gazety na zdjęcie więźnia. - Wystarczy tylko spojrzeć na tego nieroba i łachmytę! A te jego włosy!
- Mój tatuś nie jest łotrem spod ciemnej gwiazdy! i nie jest nierobem i łachmyta jest potężnym czarodziejem i mnie bardzo kocha! - warknęły córki Łapy
I spojrzał z odrazą na Harry'ego, którego rozczochrane włosy zawsze doprowadzały go do białej gorączki. W porównaniu z facetem ze zdjęcia, którego wychudzoną twarz otaczała plątanina włosów, sięgających mu aż do pasa, Harry poczuł się, jakby dopiero co wyszedł od fryzjera.
Pojawił się znowu spiker.
- Ministerstwo Rolnictwa i Rybołówstwa oznajmia, że...
- Chwileczkę! - szczeknął wuj Vernon, mierząc spikera wściekłym spojrzeniem. - Nie powiedziałeś, skąd ten debil uciekł! I to ma być rzetelna informacja? Ten szaleniec może właśnie w tej chwili przechodzić naszą ulicą!
- Po chwili wesnal zadowolonym głosem bo Petunia lizała jego małego ptaszka - oznajmiła Emilly bezczelnie
- O mój Boże Petunio jesteś najlepsza robieniu mi loda Grzeczna dziewczynka! - zawołała Rose podniecona - Och Och doskonale Petunio nie dość ze jesteś seksowna pokojówka to jeszcze doskonale robisz mi loda ja zaraz...
- Dziewczęta, wystarczy! Jesteśmy gośćmi w tym pięknym domu gdzie mieszkają Dudley prosiak w peruce Vernon który jest drag queen i Petunia która jest pokojówka i oczekuję po was lepszych manier - skarciła ich Hermiona , a jej corki natychmiast opuściły głowy.
- Przepraszam mamusiu - oznajmiły potulnie gdy tylko rozłożyła ręce to we dwie przytuliły się do lady Weasley piersi zachwycone
- Kocham was bardzo mocno! Mamusia kocha i nie przestanie was kocha moje córeczki! - i pocałowała je po czole Emilly i Rose wesnely zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej Dursleyowie wychodzili z siebie Hermiona tuliła do swojej piersi swoje dwie córeczki i Ladys Weasley i Lady Malfoy wyglądały niezwykle seksowne ubrane w obcisłe kombinezony z drugimi rękawami i zapinany z przodu na zamek z głębokim dekoltem które były idealnie dopasowane do ich figur i podkreslaly ich seksowne figure i kobiece kształty a na nogach miały szpilki na wysokim obcasie dwie miały biżuterie rodem Weasley i a jedna Malfoyow
- Kocham Cię mamusiu - mruknely córki Hermiony zadowolonym głosem
Ciotka Petunia, która była koścista i miała końską twarz, odwróciła się szybko i wyjrzała przez okno. Harry dobrze wiedział, że ciotka Petunia marzy o tym, aby być tą osobą, która zadzwoni pod numer specjalny. Była jedną z najbardziej wścibskich kobiet na świecie i większość życia spędzała na śledzeniu swoich nudnych jak flaki z olejem, praworządnych sąsiadów.
- Petunia, która była koścista i miała końską twarz miała teraz miała fartuszek, opaska na głowę, opaski na ręce oraz podwiązka wykonana z białej koronki i ozdobiona czarną kokardką. na stopach miała szpilki na wysokim obcasie Była jedną z najbardziej wścibskich kobiet na świecie i większość życia spędzała na śledzeniu swoich nudnych jak flaki z olejem, praworządnych sąsiadów i miała manię na punkcję czystości w tej chwili robiła dobrze wielorybowi- oznajmiła Dorcas - prawda kochanie?
- Tak LADY Black - odpowiedziała zachwycona tym że ma na sobie strój pokojówki
- Kochasz być pokojówka prawda? - zapytała Andromeda
- Uwielbiam być pokojówka proszę PANI Tonks! - wesnela zadowolonym głosem
- Grzeczna dziewczynka pozwolisz mi żebym podziękowała mojej wnusi Victoire za piękny obcisły kombinezon które podkreślała moja figure i kobiece kształty i szpilki na wysokim obcasie które muszę chodzić cały czas bo jestem LADY Tonks - im się zorientowała Victoire była przez nią przytulana i pocałowała ja w czoło a ona wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej - Babcia bardzo mocno Cie kocha wnusiu - oznajmiła szczęśliwa pani tonks do blondynki tuląc ja do swojej piersi zachwycona strojem - a ty podziękuj LADY Lupin i LADY Jordan jaki dostałaś piękny strój pokojówki - dodała do Petuni tuląc Victoire do swojego piersi
- Babciu ona nie.. - wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej
- Ona musi bo ja sobie tego życzę - stwierdziła Andromeda - Molly sie ze mną zgodzi prawda?
- Tak - powiedziała pani Weasley i popatrzyła na pani Dursley wymownie
- Dziękuję za piękny strój pokojówki LADY Jordan i LADY Lupin to najlepszy strój jako Petunia mogła dostać - oznajmiła szczęśliwa pani Dursley
- Nie ma za co skarbie cieszę że Ci się podoba - oznajmiły zachwycone Victoire i Domique
- Kiedy oni się nauczą - rzekł wuj Vernon, waląc w stół swój ą wielką, purpurową pięścią - że takich typów trzeba od razu wieszać?
- Kiedy się nauczysz Dursley - rzekła Daphne , - że taki typek jak ty powinien się zwracać do nas na per PANI a nie na per TY - Dursley zrobił się czerwony
- Vernon! - skarcila go Petunia która dalej była pod zaklęciem - LADY Black na rację byłeś bardzo niegrzecznym chłopcem proszę PANI Black mogę do walnąć za swoją bezczelność? - zapytała Daphne
- Oczywiście skarbie! - uśmiechnęła się szeroko a Petunia przywaliła mu ten jeknal z bólu a kobiety parsknęły śmiechem
- Moja mała córeczka! - zawołała zachwycona Marlene do Daphne Daphne wtuliła się w Marlene bo tylko ja uważała za swoją mamę
- Kocham Cię mamusiu - oznajmiła rozpromieniona Lady Black wtulając się w nią jeszcze bardziej
- Mamusia też Cię kocha i zawsze będziesz moja córeczka skarbie zawsze będziesz mówiła do mnie tylko mamusia - dodała do niej rozpromieniona i zachwycona a ta bez wahania wtuliła się w nią jeszcze bardziej a Lady Black tuliła ja do swojej piersi zachwycona
- Masz świętą rację - przyznała ciotka Petunia, nadal zerkając do ogródka sąsiadów.
Wuj Vernon wypił resztkę herbaty, spojrzał na zegarek i stwierdził:
- No, Petunio, za minutę muszę wyjść. Pociąg Marge przyjeżdża o dziesiątej. Harry, którego myśli błądziły wokół podręcznego zestawu miotlarskiego, spoczywającego w jego sypialni na pierwszym piętrze, został gwałtownie sprowadzony z powrotem na ziemię.
- Ciocia Marge? - wybełkotał. - On... to ona do nas przyjeżdża?
Ciotka Marge była siostrą wuja Vernona. Choć nie łączyło jej żadne pokrewieństwo z Harrym (którego matka była siostrą ciotki Petunii), zmuszano go, by mówił do niej „ciociu". Mieszkała na wsi, w domu z wielkim ogrodem, gdzie hodowała buldogi. Rzadko bywała na Privet Drive, ponieważ nie mogła znieść rozstania ze swoimi ukochanymi i drogocennymi psami, ale każde jej odwiedziny zapadały Harry'emu głęboko w pamięć.
Córki Harrego Pottera zaczęły warczeć tak samo jak jego rodzina i przyjaciółki
Podczas przyjęcia z okazji piątych urodzin Dudleya ciotka Marge łapała Harry'ego zakrzywionym końcem laski za nogi, aby mu udaremnić wygranie z Dudleyem w komórki do wynajęcia. Parę lat później przybyła na Boże Narodzenie, przywożąc skomputeryzowanego robota dla Dudleya, a Harry'ego obdarzając łaskawie paczką sucharków dla psów. Podczas jej ostatnich odwiedzin, rok przed tym, jak dostał pierwszy list z Hogwartu, Harry niechcący nadepnął na łapę jej ulubionego psa. Bestia pognała do ogrodu za Harrym, który ratował się ucieczką na drzewo, a ciotka Marge nie odwołała psa aż do północy. Na wspomnienie tego wydarzenia Dudley zawsze zaśmiewał się do łez.
- Jak ja tylko dorwę! - warknęły kobiety zaczęły wściekle stukać swoimi wysokimi obcasami Dursleyowowie przełknęli ślinę
- Marge będzie u nas przez tydzień - warknął wuj Vernon. - A skoro już jesteśmy przy tym temacie - wycelował groźnie palec w Harry'ego - musimy ustalić kilka spraw, zanim pojadę po nią na dworzec.
- LORDZIE Potter ja jestem wielorybem, moja żona jest klaczą, bo ma końską twarz ubrana w stroju pokojówki , mój syn to prosiaczek w peruce, a Marge jest krową, mam nadzieję ze LORD Potter to zapamięta? Prawda LORDZIE Potter - spytała Nicole .
- Zapamiętam Dursley - odparła Jessica. - Jesteś wielorybem twoja żona jest klaczą, bo ma końską twarz ubrana w stroju pokojówki , twój syn to prosiaczek w peruce
- Lord Potter jest i taki przystojny taki wspaniały! - krzyknęła Ginny
Dudley zachichotał i przestał się gapić w telewizor.
- Widzisz, skarbie nawet nasz synek się cieszy, jak to ładnie wypowiedziałeś ! - pisnęła Olivia , - Słoneczko jestem z Ciebie taka dumna! - Ginny przytuliła ja do siebie, a ta wtuliła się w do niej piersi bo tylko ją uważała za swoją mamę . Miała uśmiech na twarzy. Ginny pocałowała ją w czoło, a Olivia cicho westchnęła szczęśliwym pomrukiem, wtulając się w nią jeszcze bardziej. Kobiety wybuchła śmiechem,
- Kocham Cię mamusiu - oznajmiła rozpromieniona Lady Potter wtulając się w nią jeszcze bardziej
- Mamusia też Cię kocha i zawsze będziesz moja córeczka skarbie zawsze będziesz mówiła do mnie tylko mamusia - dodała do niej rozpromieniona i zachwycona a ta bez wahania wtuliła się w nią jeszcze bardziej a Lady Potter tuliła ja do swojej piersi zachwycona
Przyglądanie się, jak wuj Vernon znęca się nad Harrym, należało do jego ulubionych rozrywek.
- Po pierwsze - zagrzmiał wuj Vernon - będziesz się do ciotki Marge odzywał cywilizowanym językiem.
- To ty się ciągle ślinisz, a nie ja - odparowała Victoire.
- Dobrze, wuju - powiedział Harry - ale pod warunkiem, że ona będzie się tak samo odzywała do mnie.
- Po drugie - ciągnął wuj Vernon, jakby nie dosłyszał odpowiedzi Harry'ego - Marge nie wie nic o twojej nienormalności, więc nie życzę sobie żadnych... żadnych dziwactw podczas jej pobytu. Masz się zachowywać jak należy, zrozumiano?
- Jeśli tylko ona będzie się tak zachowywać - wycedził Harry przez zaciśnięte zęby.
- Po trzecie - ciągnął wuj Vernon, łypiąc groźnie na Harry'ego swoimi małymi świńskimi oczkami - powiedzieliśmy Marge, że jesteś w Ośrodku Wychowawczym Świętego Brutusa dla Młodocianych Recydywistów.
- SŁUCHAM!! - ryknęło większość ludzi na Sali
- Co?! - krzyknął Harry.
- I masz się trzymać tej wersji, jeśli nie chcesz mieć poważnych kłopotów - warknął wuj Vernon.
- Jak śniesz mówić tak do mojego tatusia! - warknęła Lily II.
Harry siedział, blady i wściekły, wpatrując się w wuja Vernona i nie wierząc własnym uszom. Ciotka Marge przyjeżdża na tydzień - to był najgorszy z prezentów urodzinowych, jaki kiedykolwiek dostał od Dursleyów, włączając w to parę starych skarpetek wuja Vernona.
- No, Petunio - powiedział wuj Vernon, podnosząc się z trudem - jadę na dworzec. Chcesz się ze mną przejechać, Dudziaczku?
- Nie - odpowiedział Dudley, którego uwagę ponownie pochłonął telewizor.
- Nie, tatku! - oburzyła się Amelia II - Chcę, żeby moja końska mamusia w stroju pokojówki upiekła mnie jak prosiaka! Chrum! Chrum! - Kobiety wybuchła śmiechem. Ginny przytuliła ja do siebie, a ta wtuliła się w do niej piersi bo ją uważała za swoją mamę . Miała uśmiech na twarzy. Ginny pocałowała ją w czoło, a Amelia II cicho westchnęła szczęśliwym pomrukiem, wtulając się w nią jeszcze bardziej. Dursley'owie patrzyli wściekłym wzrokiem
- Kocham Cię mamusiu - oznajmiła rozpromieniona Lady Potter wtulając się w nią jeszcze bardziej
- Mamusia też Cię kocha i zawsze będziesz moja córeczka skarbie zawsze będziesz mówiła do mnie tylko mamusia - dodała do niej rozpromieniona i zachwycona a ta bez wahania wtuliła się w nią jeszcze bardziej a Lady Potter tuliła ja do swojej piersi zachwycona
- Dudzio musi się wystroić dla swojej ciotuni - powiedziała ciotka Petunia, gładząc jego jasną, szczeciniastą czuprynę. - Mamusia kupiła mu śliczną nową muszkę.
- Ubierzemy cię, Dudzio w nową muszkę i włożymy do piekarnika i będziemy smażyć przez jakiś czas, a gdy przyjedzie Marge będzie gotowy pieczony prosiak! - krzyknęła szczęśliwa Sofia .
Wuj Vernon poklepał Dudleya po tłustym ramieniu.
- No to na razie.
I opuścił kuchnię.
Harry'emu, który siedział pogrążony w czymś w rodzaju transu, przyszedł nagle do głowy pewien pomysł. Zostawił nie dojedzony tost, zerwał się na równe nogi i pobiegł za wujem Vernonem do frontowych drzwi. Wuj Vernon naciągał już kurtkę.
- Ciebie nie zabieram - warknął, kiedy zobaczył Harry'ego.
- Lord Potter nie ma zamiaru jechać z facetem który przebiera otyłą kobietą o lawendowej skórze i obcisła sukienkę czarno-fioletowych mackach ośmiornicy zamiast dolnej części ciała. Miałeś również białe włosy, szare oczy, czerwone usta i błękitne powieki i byłeś drag queen - stwierdziła Nicole
- ODCZARUJ MNIE SMARKULO! - ryknal Vernon wściekły Nagle pani Weasley zerwała podbiegła do Pani Weasley gracja i wdziękiem wtulając się w Molly i zaczęła głośno płakać
- Nie płacz, moja córeczko , mamusia nie pozwoli żeby stała Ci się krzywda ! - zawołała, biorąc ja w ramiona i mocno ją tuliła do swojej piersi obie miały obcisne kombinezony podkreslaly ich seksowne figury i kobiece kształty miały biżuterie rodem swojego męża makijaż i szpilki na wysokim obcasie
- Mamusiu ... ten.. wieloryb... w który przebiera... się w kobiete ... Mnie obraził ... ! - zawyła pani Weasley pomiędzy dwoma głośnymi szlochami. - nazwał... szmartulaaa ! - I wykrzywiła się złośliwie do wieloryba spod ramienia matki ta pocałowała ja w czoło wyrażając matczyne uczucia jakie do niej żywiła Lady Weasley wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej a Fleur strzeliła go zaklęciem ze ten pisnął
- Juz ten idiota nie będzie Cie obrażał kochanie mamusia na to nie pozwoli - oznajmiła miłością Molly I tuląc Nicole do piersi a ta wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej bo uwielbiała jak pani Weasley ja tuli i całuję ja w czoło
- Kocham Cię mamusiu - oznajmiła szczęśliwa pani Weasley do piersi lady Weasley
- Ani mi to w głowie - odpowiedział chłodno Harry. - Chciałbym tylko o coś zapytać.
Wuj Vernon spojrzał na niego podejrzliwie.
- Na trzecim roku w Hog... w mojej szkole możemy czasami pojechać do takiej wioski...
- No to co? - warknął wuj Vernon, zdejmując kluczyki od samochodu z haczyka przy drzwiach.
- Muszę mieć podpis opiekuna na pozwoleniu - wypalił Harry.
- A niby dlaczego miałbym ci to podpisać?
- No bo - zaczął Harry, starannie dobierając słowa - będzie mi dość trudno przez cały czas udawać przed ciotką Marge, że jestem w tym Świętym Jakmu-tam...
- W Ośrodku Wychowawczym Świętego Brutusa dla Młodocianych Recydywistów! - ryknął wuj Vernon, a Harry ucieszył się, bo w tym wrzasku wyraźnie usłyszał nutę paniki.
- Zaraz Ci przyjebie Dursley! - warknęła Ginny.
- Ginny! - skarcila ja Lily I
- Przepraszam mamusiu wiem ze damy rodu Potter tak nie mówią ale oni doprowadzają mnie do szału - stwierdziła Lady Potter Pani Potter popatrzyła na nią z miłościa i tylko rozłożyła ręce a ta bez wahania podbiegła do niej gracja i wdziękiem wtuliła się w nią jeszcze bardziej
- Bez względu na wszystko zawsze będziesz moja córeczką i lady Potter kochanie - odparła Lily tuląc ja do swojej piersi zachwycona - i bez względu na wszystko zawsze będziesz zwracała sie do mnie tylko mamusia - całując ja w czoło wyrażając matczyne uczucia jakie do niej żywiła Lady Potter wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej Ginny miała uśmiech na twarzy
- Tak mamusiu bo jestem bardzo grzeczna dziewczynka! - odparła zadowolonym głosem tuląc się do piersi Lady Potter
- No właśnie - powiedział Harry, patrząc spokojnie w wielką, purpurową twarz wuja Vernona. - Tyle do zapamiętania. No i musiałoby to brzmieć przekonująco, prawda? A jeśli coś mi się niechcący wypsnie?
- TO CI TE BZDURY WYBIJĘ Z GŁOWY! - ryknął wuj Vernon, podchodząc do Harry'ego z podniesioną ręką.
- TYLKO GO DO TNIJ A NIE BĘDĘ MIAŁA DLA CIEBIE LITOŚCI! - ryknela Gabriele Dursley zrobił coś co bardzo mocno zirytowało ze całej siły stanęła wysokimi obcasami na stopy Vernona. Ten jęknął z bólu. Zrobił się czerwony, oczy wyszły mu z orbit,
- Zdejmij te cholerne buty z moich stóp dziewucho ! - warknal Dursley z bólu a Gabriele odparła.
- Po pierwsze nazywam się PANI Creevey albo LADY Creevey i znowu jesteś bardzo niegrzecznym chłopcem do nie zwracasz sie do LADY Creevey z należytym szacunkiem po drugie niestety nie mogę ściągnąć szpilek na wysokim obcasie bo połączyły się z moimi stopami i muszę w nich chodzić 24 godziny na dobę prawda mamusiu? - zapytała Apolonie z nadzieją w głosie
- Oczywiście córeczko jesteś grzeczną dziewczynką bo przestrzegasz etykietę dobrego zachowania będziesz tak chodziła czyli tylko butach na wysokim obcasie nawet po domu gracja i wdziękiem i ubrania dopasowane do swojej figury żeby podkreslaly twoje kobiece kształty z bo jesteś lady Creevey - stwierdziła szczęśliwa pani Delacour
- Tak mamusiu jestem grzeczną dziewczynką będę chodziła tylko butach na wysokim obcasie nawet po domu gracja i wdziękiem i ubrania dopasowane do mojej figury żeby podkreslaly moją figurę i kobiece kształty z bo jestem LADY Creevey - oznajmiła poważnym głosem Gabriele - a po trzecie ta dziewucha stoi ci na twoich stopach i ta dziewucha jest młodszą siostryczka LORDA Harrego Pottera - oznajmiła słodkim tonem - Widzę, że lubisz ten rodzaj bólu - i odeszła,z jego stóp a ten spadł z krzesłem i jęczał z bólu a ona podbiegła do Ginny i mocno się wtuliła pani Potter pocałowała ją w czoło a pani Creevey wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej
- Jesteś tego młodsza siostryczka kochanie - oznajmiła miłością głosie tuląc ja do swojej piersi - tak samo jak ja jestem twoja starszą siostryczka i siostry wojowniczki są twoimi siostrzyczkami
- Siostrzyczki na wieki! - krzyknęły przyjaciółki szczęśliwe
- Kocham was siostrzyczki - powiedziała wzruszona Pani Creevey nagle młodsza pani Creevey podbiegła do Gabriele
- Mamusia! - zawołała Adrenne wtulając się w nią jeszcze bardziej
- Moja córeczka - oznajmiła pani Creevey całując ja w czoło a Adrenne wesnela zadowolonym głosem jeszcze bardziej się wtuliła w nią - uwielbiam jak do mnie mówisz tylko mamusia mam nadzieję że będziesz zawsze mówiła tak do mnie - pani Creevey wyszeptała zadowolonym głosem
- Nie potrafię już inaczej mamuś
- Adrenne mam również nadzieję że zawsze będziesz tak chodziła czyli tylko butach na wysokim obcasie nawet po domu gracja i wdziękiem i ubrania dopasowane do swojej figury żeby podkreslaly twoje kobiece kształty z bo jesteś lady Creevey - powiedziała Lady Creevey
- Oczywiście mamuś że będę tak zawsze chodziła tylko butach na wysokim obcasie nawet po domu gracja i wdziękiem i ubrania dopasowane do mojej figury żeby podkreslaly moje kobiece kształty bo jestem lady Creevey - oznajmiła poważnym głosem Adrenne
- Grzeczna dziewczynka mamusia bardzo mocno Cię kocha - oznajmiła miłością w głosie i pocałowała pani Creevey po czołe wyrażając matczyne uczucia jakie do nich żywiła Lady Creevey wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej i tuliła ja do swojej piersi zachwycona tym jak jej synowa do niej mówi i jak sie ubiera bo ubiera się jak na prawdziwą Lady przystało seksownie i elegancko
- Mamusiu mamusi to też dotyczy i mamusi obowiązkiem jest chodzić tylko butach na wysokim obcasie nawet po domu gracja i wdziękiem i ubrania dopasowane do mamusi figury żeby podkreslaly mamusi kobiece kształty bo mamusia jest lady Weasley - rzekła Gabriele do Apolonii
- Mamusia jest bardzo grzeczną dziewczynką córeczko i jako Madam Delacour przestrzegam etykietę dobrego zachowania i mamusia tak chodzi tylko butach na wysokim obcasie nawet po domu gracja i wdziękiem i ubrania dopasowane do mojej figury żeby podkreslaly moją figurę kobiece kształty po za tym twój tatuś mi tak kazał chodzić kochanie i powiedział to głosem nieznoszący sprzeciwu kiedy się kochaliśmy - i wesnela zadowolonym głosem i miała rozmarzona minę na samo wspomnienie pikantnej nocy
Ale Harry trzymał się dzielnie.
- Wybicie mi tych bzdur z głowy nie sprawi, że ciotka Marge zapomni o tym, co jej mogę niechcący powiedzieć - rzekł ponuro. Wuj Vernon zatrzymał się, ale rękę miał wciąż podniesioną. Jego twarz przybrała teraz barwę ciemnego fioletu.
- Ale jeśli wuj podpisze mi to pozwolenie - dodał szybko Harry - to przysięgam, że nie zapomnę, w jakiej szkole mam być i będę się zachowywał jak mug... jak normalny człowiek i w ogóle.
Harry był pewny, że wuj Vernon złapał przynętę, choć zęby miał nadal obnażone, a żyła na skroni pulsowała mu groźnie.
- Dobra - warknął w końcu. - Podczas całego pobytu Marge będę ci się uważnie przyglądał. Jeśli się zachowasz przyzwoicie i nie bąkniesz, do jakiej szkoły naprawdę chodzisz, podpiszę ci ten głupi formularz.
- Gdybym nie była ślepa i nie słuchała durnego Dumbledorea to by Harry zamieszkał z nami - mruknela cicho lady Potter - bo on jest moim synkiem a ja powinnam być lepsza matką!
- Mamusiu ja też uważałam za Dumbledore dobrego człowieka a jest niedobrym człowiekiem - stwierdziła Hermiona
Odwrócił się, otworzył drzwi, wyszedł i zatrzasnął je za sobą z taką siłą, że wyleciała jedna z szybek nad drzwiami.
Harry nie wrócił do kuchni. Poszedł na górę do swojej sypialni. Jeśli ma się zachowywać jak prawdziwy mugol, powinien zacząć od razu. Powoli i z ponurą miną zebrał wszystkie prezenty i kartki urodzinowe i schował je razem ze swoim wypracowaniem pod obluzowaną deską podłogi. Potem podszedł do klatki Hedwigi. Errol sprawiał wrażenie, jakby odzyskał siły; on i Hedwiga spali sobie smacznie, ukrywszy łebki pod skrzydłami. Harry westchnął i zaczął szturchać oba ptaki.
- Hedwigo - powiedział smętnie - musisz się stąd wynieść na tydzień. Leć z Errolem. Ron się tobą zaopiekuje. Napiszę mu parę słów wyjaśnienia. I nie patrz na mnie tak. - Wielkie, bursztynowe oczy Hedwigi pełne były wyrzutu. - To nie moja wina. To jedyny sposób, żebym mógł zwiedzić Hogsmeade z Ronem i Hermioną.
Dziesięć minut później Errol i Hedwiga (z liścikiem do Rona przywiązanym do nóżki) wylecieli przez okno i wkrótce zniknęli Harry'emu z oczu, a on, czując się bardzo nieszczęśliwy, schował pustą klatkę do szafy. Nie dane mu jednak było długo dumać nad swoim losem. W chwilę później usłyszał wrzask ciotki Petunii, która wołała go, by zszedł na dół i przygotował się na powitanie gościa.
- Zrób coś z tymi włosami! - warknęła, kiedy zszedł do przedpokoju.
- Dlaczego nie masz na sobie stroju pokojówki a ns nogach nie masz szpilek na wysokim obcasie ! - odwarknela Apolonia i założyła ręce na biodrach stukajac swoim wysokim obcasem o podłogę - niegrzeczna dziewczynka powinnaś zostać ukarana za brak mundurka
Petunia patrzyła na nią morderczym wzrokiem
Harry nie widział najmniejszego sensu w przygładzaniu włosów. Wiedział, że ciotka Marge uwielbia go krytykować, więc im nie porządniej wygląda, tym większą sprawi jej uciechę. Zaraz potem rozległ się cichy chrzęst żwiru, kiedy wuj Vernon wjeżdżał tyłem na podjazd, a po chwili trzaskanie drzwiami samochodowymi i kroki na ścieżce.
- Otwórz drzwi! - syknęła ciotka Petunia.
- Jesteś pokojówka sama odtwórz! - warknęła Jessica
- ZDEJMIJCIE TO ŻE MNIE! - krzyknęła pani Dursley patrząc na swój strój z obraża więc Victoire przykleiła jej usta taśmą
Harry, czując wielką kulę lodu w żołądku, otworzył drzwi. Na progu stała ciotka Marge. Była bardzo podobna do wuja Vernona: wielka, tęga, z purpurową twarzą, miała nawet wąsy, choć nie tak krzaczaste jak on. W ręku trzymała olbrzymią walizę, a pod pachą starego i ponurego buldoga.
- Harry jaki z ciebie przystojny dżentelmen w przeciwieństwie do tego prosiaka w peruce nazywajacego się Dudley - odparła Ginny .
- Nie jestem prosiakiem! - zawołała Jessica oburzona. Nicole wyciągnęła różdżkę i zawołała :
- Hokus-pokus, czary-mary niech Dudley prosiakiem w peruce się stanie! - kobiety ryknęły śmiechem.
- Mamo! Mamo! - krzyczała pani Creevey przerażonym głosem - Harry znowu to robi!!! - Dursleye zrobili sie czerwoni
- Gdzie jest mój Dudziaczek?! - ryknęła. - Gdzie jest moje pimpi-bimpi?
Pojawił się Dudley, kołysząc tłustym zadkiem jak kaczka. Jasne włosy miał gładko przylizane, a spod kilku podbródków ledwo było widać muszkę. Ciotka Marge cisnęła walizę prosto w brzuch Harry'ego, pozbawiając go tchu, objęła Dudleya jedną ręką i cmoknęła głośno w policzek.
- Fujka! - zawolaly kobiety
Harry dobrze wiedział, że Dudley godzi się na te uściski i całusy tylko dlatego, że spodziewa się dobrej zapłaty. I rzeczywiście, gdy go puściła, ściskał już w dłoni dwudziestofuntowy banknot.
- Petunio! - krzyknęła ciotka Marge, mijając Harry'ego, jak gdyby był wieszakiem na kapelusze. I pocałowała ciotkę Petunię, a raczej walnęła swoją wielką szczęką w jej kościsty policzek. Teraz wszedł wuj Vernon. Zamykając drzwi, uśmiechał się dobrodusznie.
- Marge, herbatki, co? - zapytał. - A co dla Majcherka?
- Majcher napije się trochę herbatki z mojego spodeczka - odpowiedziała ciotka Marge i wszyscy ruszyli do kuchni, pozostawiając Harry'ego z walizką w przedpokoju. Harry nie miał jednak do nich żalu; dobry był każdy powód, by być z dala od ciotki Marge, więc zaczął bardzo powoli wciągać walizę po schodach. Kiedy wrócił do kuchni, ciotka Marge dostała już herbatę i kawałek strucli, a Majcher chłeptał głośno w kącie.
- Fuj! - jęknęly kobiety .
Ciotka Petunia zerkała od czasu do czasu na plamy herbaty i śliny, których ciągle przybywało na jej lśniącej zawsze podłodze.
- Dlaczego kochanie masz odpowiedni strój do sprzątania - zardwila Molly I do Petuni
Nienawidziła zwierząt.
- Kto się opiekuje psami, Marge? - zapytał wuj Vernon.
- Och, namówiłam pułkownika Fubstera. Jest na emeryturze, więc dobrze mu zrobi, jak będzie miał jakieś zajęcie. Ale nie miałam serca zostawić biednego Majcherka. Usycha z tęsknoty, gdy go opuszczam.
- A gówno nas to obchodzi! - warknely kobiety
Kiedy Harry usiadł, Majcher natychmiast zaczął warczeć. To zwróciło wreszcie uwagę ciotki Marge na Harry'ego.
- A, to ty! - szczeknęła. - Więc wciąż tu jesteś?
- Tak - przyznał Harry.
- Nie mów takim niewdzięcznym tonem - warknęła ciotka Marge. - Powinieneś być wdzięczny Vernonowi i Petunii za to, że cię tu trzymają. Ja bym tego nie zrobiła. Gdyby cię podrzucono na mój próg, oddałabym cię natychmiast do sierocińca. Harry już chciał odpowiedzieć, że wolałby mieszkać w sierocińcu niż w domu Dursleyów, ale w porę przypomniał sobie o formularzu pozwolenia na odwiedzenie Hogsmeade, więc ugryzł się w język i zmusił do krzywego uśmiechu.
- Nie chichocz pod nosem, jak do ciebie mówię! - zagrzmiała ciotka Marge. - Widzę, że wcale się nie poprawiłeś od czasu, jak tu byłam ostatnio. Miałam nadzieję, że w szkole nauczą cię dobrych manier. - Łyknęła głośno herbaty, otarła wąsy i zapytała: - Gdzie go umieściłeś, Vernon?
- W Świętym Brutusie - odpowiedział szybko wuj Vernon. - To renomowany ośrodek wychowawczy specjalizujący się w beznadziejnych przypadkach.
- Rozumiem. Czy używają tam rózgi, chłopcze?
- MRUZKA ! - ryknęła Molly . Skrzatka pojawiła się przy swojej pani z cichym pyknięciem
- Tak, moja pani?
- Znajdź Marge Dursley i wróć tu z nią ! - warknęła Lily, nie spoglądając nawet na skrzatkę i obie były tak wściekłe ze tupaly wściekłe wysokim obcasami o podłogę . Mruzka zrozumiała, że cokolwiek zrobiła ta kobieta , było bardzo złe. Nigdy wcześniej Lady Potter i Lady Weasley nie podniosłaly na nią głosu. Będzie źle... bardzo, bardzo źle.
- Tak, Ladys Weasley i Potter! - odpowiedziała skrzatka- Czemu panie są takie złe? - spytała Vonda w nadziei, ze rozmowa je uspokoi . Jednak z ust Lily i Molly wyrwała się długa, nieprzyjazna i ledwo zrozumiała wiązanka. Mruzce udało się tylko zrozumieć: suka, dupa i jebana. Mruzka uznała, że rudowłose kobiety takie są kobiety były tak samo wściekle jak rudowłose kobiety nagle pojawiła się Mruzka z Marge Była bardzo podobna do Vernona: wielka, tęga, z purpurową twarzą, miała nawet wąsy, choć nie tak krzaczaste jak on.
- Co się dzieje? - warknęła głośno i z wściekłością nagle popatrzyła na Dursleyow przywiazanych do krzeseł - Vernon Petunia Pimpi ! - zaskrzeczała Marge przerażona . - Co sie tu dzieje ?
Kobiety przywiązały ja do krzesła
- Rozwiąż mnie! - warknęła na Rose a ta bez wahania podeszła do niej i strzeliła ja z liścia ze ta jęknęla z bólu - dlaczego Petunia ma strój pokojówki? a moj brat jest otyłą kobietą o lawendowej skórze i obcisła sukienkę czarno-fioletowych mackach ośmiornicy zamiast dolnej części ciała. Ma białe włosy, szare oczy, czerwone usta i błękitne powieki?!!! .
- Zamknij mordę Dursley albo nie wiem co ci zrobię! - warknęła Lady Malfoy - a teraz Rozejrzyj się dobrze wokół siebie - zaproponowała Rose - zwróć uwagę zwłaszcza na te rudowłose dziewczyny i kobiety
- Bądź grzeczną dziewczynką i popatrz na nie - dodała Emilly Marge rozejrzała się, . Praktycznie wszyscy kobiety wydobyli różdżki i niemal wszystkie skierowany były na jednego z przedstawicieli rodziny Dudleyów. Na twarzach wszystkich kobiet , bez wyjątku, zastygł grymas wściekłości. Ladys Potter wyglądały na szczególnie podbuzowane, ich ręce płonęły blaskiem i trzęsły się z powstrzymywanej złości. Tymczasem inne kobiety z całkowitym spokojem trzymali Dursleyów na muszce.
- Nie ośmielicie się... - wyjąkała Petunia. - Wyrzucą was ze szkoły.
- Lepiej zajmij się sprzątaniem Petunio - zauważyła niskim, spokojnym tonem Lily . - Bo rzucenie klątwy na takiego szkodnika jak ona może zostać uznane za pracę społecznie użyteczną.
- Mnie nazywasz szkodnikiem? - spytała oburzona Marge .
- Absolutnie, bez cienie wątpliwości.
- Silencio, Petrificus Totalus, Incarcerous! - zawolaly dziewczyny zaklęcia nadleciały zanim Marge zdołała odpowiedzieć. Następne Dziewczyny wzruszyły ramionami.
- Nie była grzeczna dziewczynka mieć dostała karę za swoją bezczelność bo zwróciła się do nas na ty a nie na pani
- Moja córeczka! - zawolaly szczęśliwe matki przytuliły je do swojej piersi i pocałowałaly je po czole wszystkie córki Ladys i Madame wesnely zadowolonym głosem wtulając się w kobiety jeszcze bardziej - mamusia jest z taka dumna!!
- Mamusia - oznajmiły zadowolonym głosem wtulając się w kobiety jeszcze bardziej - kocham cię mamusiu.
- Mamusia tez bardzo was kocha i mamusia uwielbia kiedy wszystkie moje ukochane córeczki mówią do mnie tylko mamusia i ubierają się elegancko i seksownie i chodzą tylko butach na wysokim obcasie
- Ja uwielbiam z nich chodzić mamusiu i będę taj chodziła zawsze - rzekły rozpromienione dziewczyny - moje mamusie też się ubierają elegancko i seksownie i chodzicie tylko butach na wysokim obcasie - oznajmily córki Ladys i Madames a późnej Podeszły do unieruchomionej Marge gracja i wdziękiem .
- Jestem siostrzyczką Harrego Pottera - oznajmiły z dumą Ladys Weasley Longbottom Finigan Black Creevey Madames Wood Jordan Shacklebolt - Ale jeśli jeszcze raz usłyszę, jak mówisz w ten sposób o Harrym, nie będziesz się musiała martwić o nic innego, bo uczynię to co zostało z twojego życia piekłem na ziemi. A i zwracasz się do nas na tylko proszę PANI albo LADY albo MADAME i nasze nazwisko oraz proszę PANI czy wyraziłam sie jasno?
- Ja jestem żona Harrego Pottera i do mnie zwracasz się LADY Potter albo proszę PANI Potter oraz proszę PANI zrozumiałaś?! - warknęła na nią następnie Ginny za machnęła i uderza ja w twarz a ta jęknęla z bólu . - A to żebyś jej nie zapomniała jak masz się do nas zwracać! .
- Tak LADY Potter!
- Grzeczna wielorybka braciszek wieloryb musi być taki dumny - oznajmiła beztrosko Ginny
- Eee...
Wuj Vernon energicznie pokiwał głową za plecami ciotki Marge.
- Tak - powiedział Harry, a pamiętając, że ma się zachowywać jak należy, dodał: - Bez przerwy.
- To wspaniale - ucieszyła się ciotka Marge. - Nie mogę słuchać tych wszystkich mędrków wygadujących bzdury o szkodliwości bicia. W dziewięćdziesięciu dziewięciu przypadkach na sto dobre lanie daje zbawienne skutki.
Pani Evans przywaliła jej a ta ponownie jęknęla z bólu
- Podziękuj MADAME Evans za lanie jakie zostałaś bo byłaś bardzo niegrzeczna dziewczynka ! - warknęła Caroline do Marge
- Dziękuję za lanie MADAME Evans - mruknela łzami w oczach
- Jak masz się do nas zwracać? - spytała Madame Delacour
- Na "PANI", proszę PANI Delacour !
- Grzeczna dziewczynka bo chodzisz jak w zegarku - odparła Madame Delacour
- Miałaś rację Dursley w dziewięćdziesięciu dziewięciu przypadkach na sto dobre lanie daje zbawienne skutki. - powiedziała pani Evans cukierkowym głosem
A ciebie często biją?
- O, tak - odpowiedział Harry. - Nieustannie.
- Nie podoba mi się jednak twój ton, chłopcze. Jeśli tak beztrosko mówisz o biciu, to znaczy, że nie biją cię dostatecznie mocno. Petunio, na twoim miejscu napisałabym do nich. Dałabym im jasno do zrozumienia, że w przypadku tego chłopca pochwalam porządne lanie.
- Daje Ci jasno do zrozumienia, że w przypadku Ciebie pochwalam porządne lanie. - wycedzila Lady Potter wściekła
- Należy mi się porządnie lanie LADY Potter - oznajmiła nagle Marge bo była pod zaklęciem
Być może wuj Vernon zaczął się obawiać, że Harry zapomni o ich umowie; w każdym razie nagle zmienił temat.
- Słuchałaś porannych wiadomości, Marge? Co myślisz o tym zbiegłym więźniu?
Ciotka Marge bardzo szybko poczuła się jak u siebie w domu, a Harry'emu zaczęło się wydawać, że zanim przyjechała, jego życie pod numerem czwartym było prawdziwą sielanką. Wuj Vernon i ciotka Petunia zwykle dawali mu do zrozumienia, żeby trzymał się od nich z daleka, co Harry skwapliwie wykorzystywał. Natomiast ciotka Marge chciała go wciąż mieć na oku, żeby móc wygłaszać krytyczne uwagi na temat jego wychowania.
Nagle kobiety usłyszały głos - bardzo przepraszam, szanownego LORDA Pottera , za wszystko co mu zrobiłam . więc proszę LADY Potter o przebaczenie, że ja, Marge Dursley miałam czelność obrażać PANI męża LORDA Harrego Pottera ! – krzyknęła przerażona i blada , że Ginny stukała wysokim obcasem o podłogę i patrzyła na nią morderczym wzrokiem, a później zwróciła się szybko do reszty Kobiet – Bardzo MADAMES przepraszam i proszę o przebaczenie, że ja, Marge Dursley miałam czelność mówić o takich rzeczach w towarzystwie LORDA Pottera!
- Grzeczna dziewczynka – oznajmiła Molly - A mojego synka, pana Pottera będziesz kochać i wielbić? – zaćwierkotała nagle starsza Molly,
- Właśnie, Wielorybie , będziesz wielbić i kochać mojego tatusia , Pana Pottera? – zapytała Olivia słodkim głosem , bo wiedziała, że jej mamusia Ginny się wkurzy na Dursley .
- Tak, kocham i wielbię LORDA POTTERA , bo szanowny PAN Potter To znaczy, chcę PANA Pottera kochać i wielbić.
- LORD Potter jest mój, wielorybie! – warknęła Ginny na Dursley , a Olivia zachichotała i wtuliła się w babcie Lily . Wiedziała o temperamencie swojej mamusi , niektórzy parsknęli śmiechem.
- Proszę PANIĄ Potter, proszę PANI o wybaczenie! – zawołała przerażona Marge – PANI Potter, PANI córka PANI Potter zapytała się mnie...
- Nie obchodzą mnie twoje żałosne tłumaczenia, Dursley ! – warknęła Ginny. Kobiety zachichotały, – Przeproś mnie, że miałaś szczelność podrywać mojego męża, ale już!
- Przepraszam PANI Potter , proszę PANIĄ Potter o przebaczenie, że miałam szczelność podrywać PANI szanownego męża, PANA Pottera proszę PANI będę już grzeczną dziewczynką, PANI Potter – mruknęła blada, jak ściana i spuściła głowę, a Ginny pokiwała głową
- Mam taką nadzieję, Marge – powiedziała Gabriela – bo jeśli nie będziesz grzeczną dziewczynką, to dosięgnie cię moc wili, a nie chcesz tego doświadczyć, prawda?
- Nie, proszę PANI Creevey i bardzo dziękuję PANI Creevey, że PANI mi to wytłumaczyła, co mnie czeka, kiedy nie będę grzeczną dziewczynką, proszę PANI – rzekła młodsza siostra Vernona
Uwielbiała porównywać go z Dudleyem, a prawdziwą rozkosz sprawiało jej kupowanie Dudleyowi drogich prezentów, przy czym wręczając je, spoglądała nie na Dudleya, a na Harry'ego, jakby tylko czekała, aż zapyta, dlaczego on nic nie dostaje. Lubiła też rozwodzić się nad przyczynami, które sprawiły, że Harry jest tak żałosną osobą.
- Nie powinieneś obwiniać siebie za to, że ten chłopak wyrósł na coś takiego, Vernonie - oświadczyła przy lunchu trzeciego dnia. - Jeśli coś gnije od wewnątrz, nic na to nie poradzisz.
- Świat powinien się obwiniać siebie za to, że ty wyrósłas na coś takiego, - oświadczyła słodkim głosem Allison . - Jeśli coś gnije od wewnątrz, powinien zostać ukarany laniem bo lanie daje zbawienne skutki
Marge zbladla tak samo jak inni Dursleyowie
Harry starał się skupić na jedzeniu, ale ręce mu zadrżały, a policzki poróżowiały ze złości. Pamiętaj o formularzu, powtarzał sobie w duchu. Myśl o Hogsmeade. Nic nie mów. Nie daj się wyprowadzić z równowagi...
Ciotka Marge sięgnęła po kieliszek z winem.
- To jedna z podstawowych reguł wychowania - powiedziała. - U psów widać to bardzo wyraźnie. Jak z suką jest coś nie tak, to i szczeniaki będą do niczego...
- Czy ty właśnie porównałas mnie do psa?! - krzyknęły dwie wersje Lily.
- TY PIERDOLONA SUKO! - ryknely Euphemia i Caroline mega wkurzone - JAK SMIESZ MYŚLEĆ I MÓWIĆ O MOJEJ CÓRECZKI W TEN SPOSÓB SUKA TO JESTEŚ TY DURSLEY!!!!!! i były w takiej furii że chciały ją zamordować
- PETRYFIKUS TOTALUS! EXPELLIARMUS! - ryknęły kobiety . Siła uderzenia była tak duża, że Marge wyleciała
- MARGE! - krzyknęli przerażeni Dursleyowie
- AAAAAAAAA !!!!! - krzyczała nieboglosy Marge
- Nikt nie ma prawa obrażać mojej mamusi! - warknęły córki Lily Potter wściekłe , że ktoś śmiał obrażać członkini rodu
- Nikt nie ma prawa obrażać mojej babci ! - warknęły wnuczki Lily Potter wściekłe , że ktoś śmiał obrażać członkini rodu Euphemia tym czasie tuliła ja do swojej piersi pocałowała w czoło i przytulała szczęśliwa do swojej piersi i nie chciała jej puścić, bo bała się, że znowu będzie sama, a jej córka wzdychała zadowolonym głosem wtulając się w panią Potter jeszcze bardziej.
- Nie zdajesz sobie sprawę w tego jak bardzo Cie kocham skarbie - oznajmiła miłością Euphemia
- Kocham mówić do mamusi tylko "mamusia" gdyby nie miała takiego obowiązku, jako Lady Potter to i tak bym do mamusi tak mówiła bo nie wyobrażam sobie mówic do mamusi inaczej niz mamusia - oznajmiła pani Potter zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej - i kocham jak mamusia tuli mnie do swojej piersi i całuję mnie w czoło - a ona w tym czasie tuliła ja do swojej piersi zadowolona jak Lily się do niej zwraca - kocham cię mamusiu!
- Grzeczna dziewczynka mamusia to uwielbia jak do mnie mówisz i kocha Cie jeszcze bardziej kochanie a całowanie w czoło i tulenie do swojej piersi swoja córeczkę należy do moich obowiązków jako twojej mamusi Lady Potter bo jestem bardzo grzeczną dziewczynką kochanie - rzekła Lady Potter przytulając ja nawet do swojej piersi
- Ja też chce! - zawolaly córki i wnuczki Lady Potter i podbiegły do niej gracja i wdziękiem i mocno się wtuliły do Lily piersi a ona tuliła swoje córki i wnuczki wzruszona
W tym momencie kieliszek, który trzymała w ręku, roztrzaskał się z wielkim hukiem. Kawałki szkła poleciały we wszystkie strony, a ciotka Marge zaczęła pluć i mrugać powiekami; po jej wielkiej twarzy spływały strużki krwi.
- Marge! - wrzasnęła histerycznie ciotka Petunia. - Marge, nic ci nie jest?
- Nie martw się - warknęła ciotka Marge,
- Nie martw się Petunio - odparła Molly cukierkowym głosem - byłam bardzo niegrzeczna dziewczynka a niegrzeczne dziewczynki sie każe laniem i MADAMES i LADYS robią wszystko żebym została grzeczną dziewczynką i według LADYS i MADAMES lanie daje mi zbawienne skutki - Marge popatrzyła na nia morderczym wzrokiem próbowała się uwolnić
ocierając twarz serwetką. - Musiałam za mocno ścisnąć. Kiedyś zrobiłam to samo przy pułkowniku Fubsterze. Nie przejmuj się, Petunio, ja mam naprawdę krzepę...
Ale ciotka Petunia i wuj Vernon wpatrywali się podejrzliwie w Harry'ego, więc postanowił zrezygnować z deseru i jak najszybciej odejść od stołu. Wyszedł do przedpokoju i oparł się o ścianę, oddychając głęboko. Już dawno nie stracił nad sobą panowania i nie sprawił, że coś się roztrzaskało. Nie mógł pozwolić, żeby to się powtórzyło. I nie chodziło jedynie o Hogsmeade - wiedział, że może mieć kłopoty ze strony Ministerstwa Magii.
Hermiona przykleiła Marge usta
Harry był wciąż niepełnoletnim czarodziejem i zgodnie z prawem obowiązującym w świecie czarodziejów nie wolno mu było używać czarów poza szkołą. A miał już coś na sumieniu. W ubiegłe wakacje otrzymał oficjalne ostrzeżenie, w którym wyraźnie zaznaczono, że jeśli ministerstwo dowie się o jeszcze jednym użyciu czarów przy Privet Drive, wyrzucą Harry'ego z Hogwartu. Usłyszał, jak Dursleyowie wstają od stołu i szybko wbiegł na górę, żeby zejść im z oczu. Przez następne trzy dni Harry zmuszał się do myślenia o swoim Poradniku samodzielnej konserwacji mioteł za każdym razem, kiedy ciotka Marge zajmowała się jego osobą. Działało to zupełnie nieźle, ale miał przy tym trochę nieprzytomne spojrzenie, więc ciotka Marge zaczęła głosić opinię, że jest niedorozwinięty umysłowo.
- Mówisz o sobie - skomentowała to Domique do Marge .
W końcu nadszedł jednak ostatni, tak wytęskniony przez niego wieczór pobytu ciotki Marge u Dursleyów. Ciotka Petunia przygotowała wystawną kolację, a wuj Vernon otworzył kilka butelek wina. Zjedli zupę i łososia, nie wspominając ani słowem o Harrym; podczas deseru, na który ciotka Petunia podała cytrynowe ciasto z bezami, wuj Vernon zanudzał wszystkich długą opowieścią o swojej wytwórni świdrów, potem ciotka Petunia podała kawę, a wuj Vernon przyniósł butelkę brandy.
- Skusisz się, Marge?
Ciotka Marge wypiła już mnóstwo wina. Jej wielka twarz była koloru dojrzałych wiśni.
- Fujka!! - krzywiły się kobiety i dziewczyny
- Tylko maleńki kieliszeczek... - zachichotała. - No... troszkę więcej... jeszcze troszkę... och, już dosyć!
Dudley pożerał czwarty kawałek ciasta. Ciotka Petunia sączyła kawę, odginając elegancko mały palec. Harry marzył o ucieczce do swojej sypialni i nawet podniósł głowę, jakby chciał wstać od stołu, ale napotkał wściekłe spojrzenie wuja Vernona i zrozumiał, że musi swoje odsiedzieć.
- Mmmmm - zamruczała ciotka Marge, oblizując wargi i odstawiając pusty pękaty kieliszek. - Wspaniała wyżerka, Petunio.
- Wyżerka? - zapytała Carolina - brak kultury i manier.
- babciu dlatego ona nie jest żadna Madame - oznajmiła Hermiona - tylko jest wielorybem jak jej braciszek Vernon
Ja zwykle coś tam sobie wieczorem odsmażam... no, wiesz... kiedy się ma w domu dwanaście psów... - Czknęła głośno i poklepała się po swoim wielkim brzuchu wydymającym tweedowy żakiet. - Przepraszam. Lubię sobie popatrzyć na zdrowego chłopaka - dodała, mrugając do Dudleya. - Wyrośniesz na prawdziwego mężczyznę, Dudziaczku, jak twój ojciec.
- Czyli ona mówi, że z prosiaka przemieni się w wieloryba - powiedziała poważnym głosem Alicia II - Świat stanie się piękniejszy, niż był wcześniej kobiety parsknęły śmiechem Dursleyowie zrobili sie czerwoni
Tak, łyknę jeszcze odrobinkę brandy, Vernonie... Taaak... Ale ten tutaj...
Wskazała brodą na Harry'ego, który poczuł niemiły skurcz w żołądku. Poradnik, pomyślał szybko.
- Ten wygląda okropnie. Jakiś taki mizerny, karłowaty.
Ginny wyciągnęła zdjęcie i warknęła na Marge - PATRZ!!! - i na zdjęciu był Harry Potter z starszej wersji wysoki dorosły muskularny mezszyzna miał gole klatę i sześciopak oraz spodnie Miał sterczące kruczoczarne włosy zaczesane do tyłu. Jego oczy były zielone i miał okulary oraz zarost. Między włosami na czole miał bliznę w kształcie błyskawicy Dursleyow opadły szczęki patrząc na to zdjęcie - To jest Harry Potter najseksowniejszy najprzystojniejszy mężczyzna na świecie uwielbiam jego sześciopak jest taki gorący mam ochotę sie z kim kochać cały czas i ciągle jestem podniecona a jego zielone oczy mogłabym patrzyć całymi dniami i nie miałam bym dość!!
To samo bywa z psami. W zeszłym roku kazałam pułkownikowi Fubsterowi jednego utopić. Był mały jak szczurek. Słabowity. Niedorobiony.
- Zgoda ze ciebie nie utopił Dursley! - warknęła Roxanna
Harry starał się usilnie przypomnieć sobie dwunastą stronę podręcznika: Zaklęcie naprawiające niesprawne nawrotniki.
- A to wszystko polega na złej lub dobrej krwi - ciągnęła ciotka Marge. - Zła krew zawsze się w końcu ujawni. Oczywiście nie chcę powiedzieć niczego złego o twojej rodzinie, Petunio - poklepała kościstą rękę ciotki Petunii swoją szeroką łapą - ale zgodzisz się ze mną, że twoja siostra była czarną owcą.
pani Lupin i pani Jordan cukierkowym głosem i uśmiechem na twarzy i rzuciły zaklęcie teraz Marge miała na sobie bluzkę z kołnierzykiem w stylu marynarskim i bardzo krótka spódniczkę plisowana na stopach miała buty na wysokim obcasie
- Dzień dobry MADAMES i LADYS jestem Marge Dursley damska wersja wieloryba jak i również niegrzeczna uczennica i, niegrzeczna dziewczynka i z japońskiej wymiany dostanę lanie po gołym tyłkiem tak żeby był bardzo czerwony? - spytała słodkim głosikiem kiedy dziewczyny i kobiety to zobaczyły ryknely śmiechem kobiety lezaly ze śmiechu na podłodze śmiejąc się nieboglosy a kiedy się zorientowała ze to powiedziała i zobaczyła jak jest ubrany wyglądała teraz na psychopatycznego mordercze w ubraniach niewinnej słodkiej uczennicy z Japonii
- Jessica proszę Cię zrób jej zdjęcia!!!!!!! - mówiły przez śmiech córki pani Weasley czarnowlosa z wielkim trudem stała bo nie mógła przestać się śmiać zrobiła zdjęcia Dursley
- Dziewczynki jesteście źłem wcielonym - odezwały się Nimfadora i Alicia ze śmiechu
- Dziękuję mamusiu - powiedziały radoście Victoire i Domique podbiegajac do matek gracja i wdziękiem i wtuliły się obie do swojej teściowej a te bez wahania pocałowałe swoje córki po czole Lady Jordan i Lady Lupin wesnely zadowolonym głosem wtulając się w kobiety jeszcze bardziej biedna Marge próbowała ściągnąć te ubrania i szpilki na wysokim obcasie ale nie dała rady
- Kocham Cię córeczko nawet nie wiesz jak bardzo - odparły miłością głosie tuląc je do swojej piersi
- Kocham Cię mamusiu - mruknely córki Nimfadory i Alicii
- teraz to jest twój strój podziękuj ładnie Lady Lupin i Lady Jordan za ten piękny strój - oznajmiła Caroline
- A Ja chciałam bardzo podziękować LADY Lupin i LADY Jordan za piękny mundurek i te szpilki na wysokim obcasie i obiecuje że będę chodziła w tym mundurku i w tych szpilkach na wysokim obcasie cały czas bo jestem grzeczną dziewczynką i słodka uczennica z wymiany i bardzo dziękuję proszę PANIOM Lupin i Jordan
- Naprawdę Ci się podoba - zapytały zdziwione Victoire i Domique
- Tak LADY Lupin i LADY Jordan dziękuję PANIOM za ten piękny mundurek i te piękne szpilki na wysokim obcasie - i uśmiechnęła się szeroko Marge patrząc na wille z uwielbieniem bo dalej byla pod zaklęciem i musiała ich wielbić
- No widzisz jak się postarasz to jesteś grzeczna dziewczynka - stwierdziła Euphemia
To się zdarza w najlepszych rodzinach. No i zadała się z tym nicponiem, a rezultat siedzi teraz przed nami.
- Ten nicpon jest najseksowniejszym najprzystojniejszy mężczyzna na świecie - powiedziała rozmarzona Ginny
Harry wbił wzrok w swój talerz, a w uszach zaczęło mu dziwnie dzwonić. Uchwyć mocno miotle za ogon, pomyślał, ale nie mógł sobie przypomnieć, co było dalej. Głos ciotkicMarge borował mu w mózgu jak jeden ze świdrów wuja Vernona.
- Ten Potter... - powiedziała głośno ciotka Marge, biorąc butelkę brandy.
- Mój tatuś jest Lordem Potterem i wyrażaj sie do mojego tatusia z zalezytym szacunkiem albo strzele ci z liścia! - warknęła Ginny Marge zbladla
- Twój Tatuś James bardzo mocno się kocha skarbie i powiedział mi że lepszej żony dla Harrego niż ty nie mógł sobie wymarzyć - rzekła Lily I
Nalała sobie sporo do kieliszka, rozchlustując część na obrus. - Nigdy mi nie mówiliście, czym on się zajmował. Wuj Vernon i ciotka Petunia zrobili takie miny, jakby na stole położono odbezpieczony granat. Nawet Dudley oderwał na chwilę oczy od ciasta, żeby wlepić je w swoich rodziców.
- On... nie pracował - mruknął wuj Vernon, zerkając z ukosa na Harry'ego. - Był bezrobotny.
- Tego się spodziewałam! - ucieszyła się ciotka Marge, przełykając wielki haust brandy i ocierając sobie podbródek rękawem. - Bezużyteczny, leniwy darmozjad bez konta w banku, który...
- Mój ojciec nie był darmozjadem - powiedział nagle Harry.
- Mój synek nie jest darmozjadem! - warknęła Carolina.
Zapadła cisza. Harry cały dygotał. Jeszcze nigdy nikt tak go nie rozwścieczył.
- WIĘCEJ BRANDY! - ryknął wuj Vernon, blady jak ściana. Wylał wszystko, co pozostało w butelce, do pękatego kieliszka ciotki Marge. - A ty, chłopcze, idź do łóżka... Zjeżdżaj, ale już!
- Jak śmiesz odzywać się do mojego tatusia w ten sposób! - wycedzila Amelia II
- Nie, Vernonie - oświadczyła stanowczo ciotka Marge i czknęła. Podniosła rękę i utkwiła nabiegłe krwią oczy w Harrym. - No, proszę, chłopcze, mów dalej. Jesteś dumny ze swoich rodziców, tak? Z rodziców, którzy pozabijali się w wypadku samochodowym, bo byli, jestem tego pewna, pijani...
- Zamknij mordę albo Cie zabije! - krzyknęła Euphemia
- Moi rodzice nie zginęli w żadnym wypadku samochodowym! - krzyknął Harry, zrywając się na równe nogi.
- Zginęli w wypadku samochodowym, ty nieznośny kłamczuchu, i zostawili ciebie na utrzymaniu swoich przyzwoitych, ciężko pracujących krewnych! - wrzasnęła ciotka Marge, opluwając cały stół.
- Fujka ślinisz sie masz wściekliznę! - krzywili się kobiety
- Jesteś niedorozwiniętym, niewdzięcznym ga...
I nagle urwała. Przez chwilę wydawało się, że zabrakło jej słów, że rozdyma ją trudna do opisania wściekłość - ale na tym się nie skończyło. Jej wielka, czerwona twarz zaczęła puchnąć, oczy wylazły z orbit, usta zacisnęły się tak, że nie mogła nawet pisnąć... W następnej sekundzie kilka guzików jej tweedowego żakietu wystrzeliło w powietrze i roztrzaskało się o ściany... Nadęła się jak olbrzymi balon, brzuch jej wysadziło na wierzch, a każdy z palców spuchł jak salami...
Kobiety ryknęła śmiechem.
- MARGE! - ryknęli jednocześnie wuj Vernon i ciotka Petunia, kiedy ciało ciotki Marge oderwało się od krzesła i zaczęło unosić się ku sufitowi.
Dursleyowie zrobili się bladzi
Teraz zrobiła się już zupełnie okrągła, wyglądała jak olbrzymia dynia ze świńskimi oczkami, z której sterczały dziwacznie ręce i nogi, i unosiła się coraz wyżej, wydając z siebie krótkie, zduszone kwiki.
Kobiety parsknęły śmiechem - dziewczynki uspokójcie się bo prosiaczek w peruce chce coś powiedzieć! - skarcila je Augusta Dudley patrzył Wściekły na lady Longbottom
- Przepraszam mamusiu /Babciu/ prababciu będę już grzeczną dziewczynką ! - zawolaly kobiety niewinnie - co chcesz powiedzieć prosiaczku? - spytały ciekawe patrząc na młodego Dursleya
Majcher wpadł do pokoju, ślizgając się po podłodze i ujadając jak szalony.
- NIEEEEEEE!
Wuj Vernon złapał ciotkę Marge za nogę i próbował ściągnąć ją z powrotem, ale niewiele brakowało, a sam oderwałby się od podłogi. W chwilę później Majcher skoczył i zatopił kły w nodze wuja Vernona.
- Dursley szczepiłeś się na wściekliznę prawda? - spytała Lily
Harry wypadł z jadalni, zanim ktokolwiek zdołał go zatrzymać, i popędził do komórki pod schodami. Drzwi otworzyły się same, gdy tylko wyciągnął ku nim rękę. W ciągu kilku sekund zawlókł swój kufer pod frontowe drzwi. Wbiegł na górę, rzucił się pod łóżko, zerwał obluzowaną deskę i wyciągnął poszewkę pełną książek i prezentów urodzinowych. Wyczołgał się spod łóżka, chwycił pustą klatkę Hedwigi i zbiegł na dół do swojego kufra. W tej samej chwili wuj Vernon wypadł z jadalni. Spodnie miał poszarpane i poplamione krwią.
- To Majcherek niechłeptał już głośno w nogę Vernona? - spytała zdziwiona Barbara . Kobiety parsknęły śmiechem
- WRACAJ MI TU NATYCHMIAST! - ryknął. - WRACAJ I PRZYWRÓĆ JEJ NORMALNĄ POSTAĆ!
Ale Harry nie panował już nad atakiem szału, który go ogarnął. Jednym kopniakiem otworzył kufer, wyciągnął różdżkę i wycelował nią w wuja Vernona.
- Zasłużyła na to - powiedział, oddychając bardzo szybko. - Zasłużyła na to, co dostała. A ty trzymaj się z dala ode mnie.
- Zasłużyłaś na porządne lanie Dursley - oznajmiła szczęśliwa Augusta - wolisz na sucho czy na mokro?
Marge przełknęla ślinę
Położył rękę na klamce.
- Odchodzę. Mam już tego dosyć.
I w następnej chwili szedł już ciemną, cichą uliczką, wlokąc za sobą ciężki kufer i trzymając klatkę Hedwigi pod pachą.
- Ja, Madame Amelia Susan Bones, będąca szefową departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów w Ministerstwie Magii. niniejszym ogłaszam wyrok na Marge Dursley zbrodnie przeciwko Rodowi Potterów.
- Nie MADAME Bones nie proszę PANI ja nie chce iść do więzienia!! - zapiszczała Marge . Potrząsała głową w nadziei, że obudzi się z tego koszmaru.
- ZAMKNIJ SIĘ! - warknely Flora i Hestia do Marge - NIE PRZERYWAJ MOJEJ MAMUSI W WYGŁOSZENIU WYROKU!!! Mamusiu kontynuuj - dodały do matki
- Madames i Ladys są obecni w trakcie wydawania wyroku. Czy zgadzacie się służyć jako świadkowe wydania wyroku na tej zbrodniarce? - spytała Amelia oschłym, formalnym tonem, który promieniował władzą należną jej pozycji społecznej.
- Zgadzamy się - powiedziały chórem.
- Tylko nie więzienie! MADAM Bones proszę! - krzyczała Marge i płakała i klęcząc.
- Chcesz przed wyrokiem dostać porządne lanie po gołej dupie? - spytała w szoku Lily I Marge zrobiła się czerwona
- Marge Dursley, zostałaś uznana za winna krzywdzenia psychicznego i fizycznego Lorda Harrego Pottera Skazuję Cie na 8 lat w Azkabanie po nadto będziesz dostawała codziennie porządnie lanie po gołej dupie, tak długo az zobaczymy twój tylek który będzie bardzo czerwony bo porządnie lanie daje Ci zbawienne skutki Pragnęłaś codziennego porządnego lania dla Lorda Pottera , więc porządne lanie będziesz dostawała codzienne przez 8 lat .
- Mruzko! - krzyknęła Molly i pojawiła sie skrzatka przepiękne ubrana miała suknie które idealnie przylegaja do niej ciała kurtkę i szpilki na wysokim obcasie na palcu miała pierścień i na nadgarstku brazotelka rodu Weasley - jesteś skarbie?
- Tak Pani Weasley?
- Mruzko, kochanie zabierz tą kreature - wskazując na Marge Dursley - z naszych oczy a i początek niech dostanie porządne lanie po gołej dupie tak długo az zobaczymy jej bardzo czerwony tylek bo porządnie lanie daje jej zbawienne skutki i takie lanie będzie dostawała codziennie przez 8 lat zajmiesz się tym skarbie?
- Tak, Lady Weasley , z ogromną przyjemnością - odpowiedziała Mruszka z ukłonem. Spojrzała na swojego panią z miłością i zachwytem. Marge była przerażona
- Moje słoneczko - oznajmiła miłością pani Weasley tuląc Mruzke do swojej piersi całując ją w czoło ta wesnela zadowolonym głosem wtulając się w kobiete jeszcze bardziej bo przy niej czuła się bezpiecznie Marge krzyczała
- nie proszę nie!
- Zamknij się! - warknęła najstarsza Lady Longbottom strzelając ja zaklęciem następne Mruzka Złapała mugolke i zniknęła z pyknięciem.
- Mamusiu , przypomnij mi, żebym zawsze zwracała sie do mamusi i tatusia tylko per mamusia i per tatuś dobrze i miała zawsze buty tylko na wysokim obcasie i zawsze była ubrana elegancko i seksownie bo wtedy tylko przestrzegam etykietę dobrego zachowania - zażartowały córki Ladys i Madames
te rozłożyły ręce a córki już wiedziały co robić wtuliły sie do ich piersi a te bez wahania pocałowałe swoje córki po czole wszystkie córki Ladys i Madame wesnely zadowolonym głosem wtulając się w swoją teściową jeszcze bardziej
- Oczywiście moje skarby mamusia bardzo mocno was kocha moje córeczki po za tym podpisałyscie kontrakt i musicie chodzić tylko butach na wysokim obcasie zawsze byc elegancko i seksownie ubrane i miec biżuterie rodem swojego męża bo jesteście Lady i madam
- Tak mamusiu - rzekły radością kiwając głowa i uśmiechem na twarzy popatrzyly na swój obcisły kombinezon
- A z wami jeszcze nie skończyliśmy - oznajmiła cukierkowym głosem Ginny patrząc na Dursleyow a ci przełknęli ślinę błądzi i przerażeni Lucy przekarkowala i czytała dalej
...... Przez resztę podróży Harry raz po raz odczytywał list od Syriusza. Ściskał go wciąż w dłoni, kiedy on, Ron i Hermiona przeszli przez barierkę peronu numer dziewięć i trzy czwarte. Od razu dostrzegł wuja Vernona. Stał w odpowiedniej odległości od państwa Weasley'ów, łypiąc na nich podejrzliwie,
- Nie patrz tak na moją mamusię i mojego tatusia, Vernon albo strzele cię zaklęciem między oczy, że będziesz jęczał z bólu! - warknęły córki pani Weasley i przytuliły się do do niej piersi a ona objęli je z radością.
- Moje drogie córeczki stanowicie piękny i mądry dodatek do rodu Weasley - powiedziała lady Weasley szczęśliwa
- Tak, mamusiu , bo ja jestem piękną i mądrą kobietą i do tego jestem Weasley'em i noszę to nazwisko z dumą - odparła dumnie młode panie Weasley, a Molly pocałowała je w czoło, a te westchnęła zadowolonym głosem, wtulając się w nią jeszcze bardziej.
- kochaniutkie jesteście Lady i to tego Weasley'em i jesteście naszymi córeczki i nic i nikt tego nie zmieni.
- Tak, mamuś i kocham cię, mamuś - powiedziały - Mamusia też jest Lady i zawsze będzie Lady, a tatuś jest Lordem i zawsze będzie Lordem.
a kiedy pani Weasley uścisnęła Harry'ego na powitanie, zrobił minę, jakby potwierdziły się jego najgorsze podejrzenia.
- Zadzwonię do ciebie w sprawie finału mistrzostw! - krzyknął Ron. Harry pożegnał się z nim i Hermioną, a potem złożył swój kufer i klatkę Hedwigi na wózku i ruszył w kierunku wuja Vernona, który powitał go w zwykły sposób.
- Co to jest? - warknął, patrząc na kopertę, którą Harry wciąż ściskał w ręku.
- A może tak "dzień dobry", Dursley? - powiedziała młodsza Lily.
- Wiesz co, babciu może nauczymy tego debila trochę kultury - stwierdziła Olivia słodkim głosem - żeby wiedział jak ma się zwracać do Lorda?
- Świetny pomysł, kochanie - powiedziała starsza Lily i klasnęła.
- Mamusiu, ja też mogę? - spytały z nadzieją w głosie Ginny, Nicole, Jessica, Luna i Hermiona.
- Im nas będzie więcej tym on będzie się bardziej bał - rzekła Amelia II.
- Dokładnie - powiedziały Daphne, Astoria, Cassiopepia i Phoebe.
- Mamy zamiar zamienić twoje życie w, jeszcze większe piekło, Dursley - odparła Lily II słodkim głosem.
- Jeśli to jeszcze jeden formularz do podpisania, to...
- To nie jest formularz - powiedział Harry - To list od mojego ojca chrzestnego.
- Ojca chrzestnego? - prychnął wuj Vernon - Ty nie masz żadnego ojca chrzestnego!
- A właśnie że ma ty wielki wielorybie! - warknęła Daphne - i to jest mój tatuś
- A właśnie że mam - rzekł z satysfakcją Harry - Był najlepszym przyjacielem mojego taty i mojej mamy. Został skazany za morderstwo, ale uciekł z więzienia dla czarodziejów i ukrywa się. Ale chce być ze mną w kontakcie... wiedzieć, co się ze mną dzieje... czy jestem szczęśliwy...
- Teraz jest bardzo szczęśliwy - warknęła Ginny na Dursleyow .- Uwielbiam, jak mówi do mnie "pani Potter" - wyszeptała Ginny. - Jesteśmy złączeni na wieczność, - powiedziała i przejechała palcem po znaku, zamknęła oczy i westchnęła zadowolonym głosem
I szczerząc zęby na widok przerażenia na twarzy wuja Vernona, ruszył w kierunku wyjścia, pchając przed sobą wózek, na którym Hedwiga robiła trochę hałasu. Wierzył, że to lato będzie o wiele lepsze od ostatniego.
- Koniec rozdziału - rzekła Lucy
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz