czwartek, 17 lipca 2025

Zemsta na Dursleyow czytanie rozdziałow gdzie występują Dursleyowie cześć X

- Siostra teraz ja - oznajmiła Molly II

- Czytaj - powiedziała Lucy

Rozdział trzeci

Zaproszenie

Kiedy Harry wszedł do kuchni, Dursley'owie już siedzieli przy stole. Nikt z nich nawet nie podniósł głowy, gdy wszedł i zajął swoje miejsce. Wielka, czerwona twarz wuja Vernona była ukryta za porannym wydaniem gazety, a ciotka Petunia dzieliła grejpfrut na ćwiartki, ściągając wąskie usta nad końskimi zębami. Dudley był wyraźnie nadąsany i Harry'emu wydało się, że zajmuje jeszcze więcej miejsca niż zawsze, co było dość dziwne, bo zwykle zajmował cały bok kwadratowego stołu. Kiedy ciotka Petunia położyła mu na talerzu ćwiartkę nieosłodzonego grejpfruta z drżącym: "Proszę, Dudziaczku", spojrzał na ni spode łba.

- Oj, Petunio, on słyszał!! - śmiały się dwie Lady Potter.

- Nie uprawiałam seksu świrze! - warknęła Petunia i strzeliła sie w policzek i jęknęla

- Mów do nas z należytym szacunkiem lepiej kochana - rzekła Samanta - chyba ze chcesz sie policzkowac - Petunia miała łzy w oczach

- Nie płacz skarbie przecież wiesz ze byłaś niegrzeczną dziewczynką - odezwała się Apolonia i nagle podeszła do Euphemii z niezwykla gracja i wdziękiem i mocno się wtuliła do jej piersi Euphemia uśmiechnęła się szeroko mając łzy w oczach ze wzruszenia i pocałowała ja w czoło wyrażając matczyne uczucia jakie do niej żywiła Madame Delacour wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej

- Moje słoneczko - odparła zadowolonym głosem i popatrzyła na nią z miłościa - czy będziesz kochanie zwracała sie do mnie mamusia? - spytała z nadzieją w głosie - bo ja zawsze chciałam mieć duża rodzinę

- Liczyłam na to bo ja bym bardzo chciała być twoja córeczką mamusiu

- W takim razie mówisz do mnie tylko mamusia kochanie - stwierdziła pani Potter przez łzy w oczach ze wzruszenia - bo jesteś grzeczna dziewczynka prawda i oczywiście chodzisz tylko butach na wysokim obcasie i...

- Mamusiu jestem Madame Delacour to są moje obowiązki po za tym Armard powiedział że uwielbia mnie tak kiedy mam na sobie obcisłe ubranie które podkreślały moja figure i kobiece kształty i chodzę szpilkach na wysokim obcasie i bardzo się cieszy że będę chodziła tak zawsze i powiedział ze jestem wtedy bardzo grzeczna dziewczynka a ja jestem grzeczna dziewczynka i słucham się mojego męża - powiedziała mocą stali i była podniecona bo kiedy tak zaczęła chodzić i ubierac to miała teraz codzienne upojne noce z mężem i codzienne sie kochali i szczytowala kilka razy i cały czas miała ochotę na seks z mężem a później zwróciła sie do córek szczęśliwym głosem - Fleur i Gabriele to jest wasza babcia - następnie powiedziała do Euphemii - mamusiu to sa twoje wnuczki - rzekła pani Delacour zadowolonym głosem jej córki bez wahania podbiegły do Lady Potter i mocno się wtuliły do piersi Euphemii

- Moje wnusie - oznajmiła miłością i założyła im włosy za ucho i pocałowała je po czole wyrażając babcine uczucie jakie do ich żywiła blondynki wesnely zadowolonym głosem wtulając się w rudowłosa kobietę jeszcze bardziej

- Kocham Cię babciu - mruknely zadowolonym głosem dziewczyny do piersi Euphemii a ta tuliła je do swojej piersi mając łzy w oczach

- Chodź kochanie - zwróciła sie do Apolonii i rozłożyła ręce blondynka przytuliła się i teraz Euphemia tuliła trzy kobiety z krwią wili wszystkie cztery miały na sobie obcisłe kombinezony które podkreślały ich figure i kobiece kształty i szpilki na wysokim i biżuterie rodem swojego męża

- Moja rodzina sie powiększyła o siostrzyczkę Apolonie i mam też siostrzenice Fleur i Gabriele - stwierdziły i uśmiechnęły się do siebie córki Euphemii

- Tak - rzekła pani Potter mając łzy w oczach ze wzruszenia całując blondynki po czolach te wesnely zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej

- Wypuście mnie! - warknal Vernon przerywając wzruszająca scenę

- Nie odzywaj się nie pytany! - warknęła Euphemia niechętnie odrywając się od blondynek i tupnela swoim wysokim obcasem o podłogę Apolonia Fleur i Gabriele też były niezadowolone że musiały się oderwać - i jak śmiesz przerywać mi przytulanie mojej córeczki i moje wnusie Dursley! - i następnie innym głosem powiedziała - nie martwcie się kochane wasza mamusia i babcia jest i nigdzie się nie wybiera - i znowu rozłożyła ręce one ponownie się wtuliły i wesnely zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej

- Niegrzeczny chłopiec nie wolno tak robić - pogrosila palcem Madame Evans Vernonowi - i przerywać Lady Potter przytulanie swojej córeczki Madame Delacour jej córek lady Weasley i lady Creevey Dursley

- Moim zdaniem powinien zostać ukarany - stwierdziła Augusta - mam rację córeczko? - dodała do Alicii I i rozłożyła ręce w stronę Lady Longbottom ona uśmiechnęła wtuliła się w pani Longbottom piersi więc Augusta pocałowała ją w czoło

- Tak mamusiu! - wesnela zadowolonym głosem wtulając się w Auguste jeszcze bardziej - mamusia ma rację Dursley był i jest bardzo niegrzeczny chłopcem a ja przeciwieństwie do tego drag queen jestem grzeczna dziewczynka prawda mamusiu?

- Mamusia bardzo mocno Cie kocha kochanie - oznajmiła szczęśliwa pani Longbottom ze Alicia mówi do niej tylko mamusia - i oczywiście że jesteś grzeczną dziewczynką bo cały czas przestrzegasz etykietę dobrego zachowania rodzie Longbottomow skarbie

- Kocham Cię mamusiu - oznajmiła zadowolonym głosem Lady Longbottom do piersi Augusty obie miały obcisłe kombinezony które były idealnie dopasowane do ich figur i podkreslaly ich figury kobiece kształty i miały szpilki na wysokim obcasie

Jego życie zmieniło się dramatycznie, odkąd wrócił do domu na letnie wakacje i pokazał rodzicom swoje roczne świadectwo. Wujowi Vernonowi i ciotce Petunii jak zwykle udało się wynaleźć usprawiedliwienie dla jego złych ocen. Ciotka Petunia zawsze dowodziła, że Dudley jest bardzo zdolnym chłopcem, a nauczyciele po prostu nie potrafią się na nim poznać,

- Nie skarbienku Dziubaczek jest bardzo zdolnym prosiaczkiem - poprawiła ja Augusta.

- Tak LADY Longbottom ma MADAM rację Dziubaczek jest bardzo zdolnym prosiaczkiem proszę PANI

- Grzeczna dziewczynka wiesz jak się zachowywać w stosunku do Lady Longbottom tak?

- Tak LADY Longbottom PANI Longbottom to wszystko dzięki LADY Malfoy to LADY Malfoy nauczyła mnie wszystkiego - oznajmiła szczęśliwa pani Dursley i zwróciła się do Narcyzy - dziękuję LADY Malfoy

- Proszę kochanie - uśmiechnęła się blondynka przytulając do siebie Astorie i pocałowała ja w czoło pani Malfoy wesnela zadowolonym głosem wtulając się w matkę jeszcze bardziej

- Mamusia! - wesnela zadowolonym głosem - kocham cię mamusiu

natomiast wuj Vernon stwierdził, że "wcale nie chciałby mieć za syna jakiegoś zniewieściałego kujona".

- Tylko małego prosiaczka - oznajmiła Alison.

Zlekceważyli też oskarżenie o znęcanie się nad słabszymi. „"To niesforny urwis, ale nie skrzywdziłby nawet muchy!", stwierdziła ciotka Petunia płaczliwym głosem. Na świadectwie opisowym było jednak parę celnie wybranych uwag szkolnej pielęgniarki, których nawet wuj Vernon i ciotka Petunia nie mogli zlekceważyć. Ciotka Petunia pojękiwała, że Dudley ma grube kości, że w tym wieku pewna nadwaga jest czymś zupełnie normalnym i że chłopak wciąż rośnie, więc jego organizm potrzebuje dużo pożywienia, ale pozostawało faktem, iż dostawcy konfekcji szkolnej nie dysponowali już spodenkami w jego rozmiarze. Pielęgniarka szkolna dostrzegła to, czego oczy ciotki Petunii

- tak bystre, kiedy chodziło o ślady tłustych paluchów na jej lśniących ścianach bądź podglądanie sąsiadów - po prostu nie chciały dostrzec, że Dudley nie tylko nie potrzebuje takich ilości jedzenia, jakie dotąd pochłaniał, ale że osiągnął rozmiary i wagę młodej orki.

- Wiecie, że orki są ssakami, a, tak, że Dudley zmienił tylko gatunek zwierzęcia z prosiaka w orkę, a to dalej są ssaki, - oznajmiła Hermiona,.

- Oni nie powinni mieć dzieci - oznajmiła młodsza Andy - Mówię o Petunii i Vernonie.

- Vernonie musisz być grzecznym chłopcem, a byłeś bardzo niegrzecznym chłopcem - powiedziały dwie wersje Molly i pogroziła im palcem - Wiesz o tym?

- Zapomniałem się, proszę PANI Weasley - mruknął posłuszne Vernon- Byłem niegrzecznym chłopcem, proszę PANI, więc muszę zostać ukarany, LADY Weasley.

- No widzisz skarbeńku, przynajmniej wiesz, co robisz źle - odparła pani Weasley, ociekając słodyczą. Chciała się zemścić tak ten wieloryb traktował Harrego .

- Dziękuję za takie miłe słowa, proszę PANI Weasley. Już będę się pilnował, proszę PANI!

- Wierzę, że ci uda, Dursley - stwierdziła, a głos miała słodki. Ludzie parsknęli śmiechem.

- Mamusiu byłaś niezła! - śmiały się córki Molly I.

- Wiem o tym, kochaniutkie - uśmiechnęła się szeroko do córek i odrzuciły teatralnie włosy do tyłu.

Tak więc - po wielu wybuchach złości, po kłótniach, które wstrząsały podłogę sypialni Harry'ego, i po wielu łzach przelanych przez ciotkę Petunię - wprowadzono surowy reżim. Kartka z opisem diety, przysłana przez pielęgniarkę ze szkoły Smeltinga, została powieszona na drzwiach lodówki, którą opróżniono z ulubionych przysmaków Dudley'a - gazowanych napojów, ciastek, czekoladowych batonów i hamburgerów - a wypełniono owocami, jarzynami i innymi produktami, które wuj Vernon nazywał ogólnie "karmą dla królików".

- Od królików to się odwal, Dursley! - warknęła Luna.

- Przepraszam LADY Scamamder obiecuje że będę już grzecznym wielorybem MADAM! - jeknal Vernon

Żeby dodać Dudley'owi otuchy, ciotka Petunia uparła się, by na dietę przeszła cała rodzina. Teraz podała kawałek grejpfruta Harry'emu, który od razu zauważył, że jego ćwiartka jest o wiele mniejsza od tej, którą dostał Dudley. W opinii ciotki Petunii najlepszym sposobem poprawienia samopoczucia Dudley'owi było utrzymywanie go w przekonaniu, że dostaje przynajmniej trochę więcej jedzenia niż Harry. Ciotka Petunia nie wiedziała jednak, co jest ukryte pod obluzowaną deską podłogi sypialni na piętrze. Nie miała pojęcia, że Harry w ogóle nie zachowywał diety.

Dubley zrobił się czerwony

Kiedy tylko zrozumiał, że ma przeżyć całe lato na surowej marchewce, wysłał Hedwigę z prośbą o pomoc do swoich przyjaciół, a ci stanęli na wysokości zadania. Hedwiga wróciła z domu Hermiony, dźwigając wielkie pudło pełne smakołyków bez cukru (rodzice Hermiony byli dentystami). Hagrid, gajowy Hogwartu, dostarczył mu worek domowej krajanki (tego Harry nie tknął, bo miał już spore doświadczenie z przysmakami Hagrida).

- Harry jest moim braciszkiem - powiedziała Hermiona mocą stali

Pani Weasley wysłała do niego rodzinnego puchacza Errola z olbrzymią struclą i wyborem domowych pasztecików. Biedny Errol, który był już stary i słabowity, potrzebował aż pięciu dni, by odzyskać siły po tej podróży. A na swoje urodziny (które Dursley'owie całkowicie zlekceważyli)

- Jestem jego ciocią, bo jego rodzice to moje rodzeństwo ze wszystkim, oprócz krwi i to dzięki nim stałam się dobrym człowiekiem!! - warknęła Narcyza jej głos był wściekły, ale kiedy tylko Lily Potter ją przytuliła, od razu się uspokoiła i wtuliła się w tors.

- Złożyłaś juz przysięgę, kochanie. Jesteś Siostrą Wojowniczka i moją starszą siostrą i ten pierścień z bransoletką będzie z tobą na wieki - oznajmiła i pocałowała ją w czoło, a ta westchnęła zadowolonym głosem, wtulając się w siostrę jeszcze bardziej.

- Kocham cię, siostrzyczko - mruknęła do jej piersi zadowolonym głosem.

- Ja też ciebie kocham, Cyzia. Jesteś moją starszą siostrzyczką we wszystkim, oprócz więzów krwi - oznajmiła z miłością pani Potter.

- A ty Lily jesteś moją młodszą siostrzyczką we wszystkim, oprócz węzłów krwi.

- A co ze mną? - spytała Caroline

- Mamuś! - zawołała Cyzia i wtuliła sie z pani Evans ta pocałowała ja w czoło wyrażając matczyne uczucia jakie do niej żywiła Lady Malfoy wesnela zadowolonym głosem wtulając się w Caroline jeszcze bardziej - mamusiu kocham Cie!

- Tak lepiej i mamusia też Cie kocha skarbie - oznajmiła szczęśliwa pani Evans tuląc Narcyze do swojej piersi

Harry dostał cztery wspaniałe urodzinowe torty - po jednym od Rona, Hermiony, Hagrida i Syriusza. Dwa jeszcze zostały, więc mając nadzieję na prawdziwe śniadanie po powrocie na górę, bez słowa zaczął żuć grejpfrut. Wuj Vernon prychnął pogardliwie, odłożył gazetę i spojrzał na swoją ćwiartkę grejpfruta.

- To wszystko? - zapytał ponuro. Ciotka Petunia obdarzyła go surowym spojrzeniem, a potem wskazała głową na Dudleya, który już pochłonął swoją ćwiartkę grejpfruta i teraz pożądliwie utkwił prosiakowate oczy w talerzu Harry'ego.

- Strzelić go między oczy? - zapytała Susan.

Wuj Vernon westchnął tak głęboko, że wąsy mu zatrzepotały, i sięgnął po łyżeczkę. Rozległ się dzwonek przy drzwiach. Wuj Vernon dźwignął się z krzesła i wyszedł do przedpokoju. Korzystając z tego, że matka zajęła się przygotowywaniem herbaty, Dudley błyskawicznie porwał resztę grejpfruta z talerza wuja Vernona. Harry usłyszał krótką rozmowę przy drzwiach, czyj śmiech, a potem szorstką odpowiedź wuja. Trzasnęły drzwi, a po chwili z przedpokoju dobiegł odgłos rozdzierania papieru. Ciotka Petunia postawiła na stole dzbanek z herbatą i rozejrzała się bacznie, zastanawiając się, gdzie jest wuj Vernon. Nie musiała długo czekać na odpowiedź. Wrócił po minucie. Był wściekły.

- Ty - warknął do Harry'ego - Do salonu. No już.

- Nie odzywaj się do mojego męża w tej sposób! - warknęła Ginny

- Bardzo przepraszam LADY Potter - powiedział lekiem Dursley

Oszołomiony, zastanawiając się gorączkowo, co tym razem przeskrobał, Harry wyszedł z kuchni za wujem Vernonem. Kiedy obaj znaleźli się w salonie, wuj zatrzasnął drzwi.

- Łapy precz od mojego męża albo utnę ci jaja! - warknęła Ginny.

- Przepraszam LADY Potter! - zawołał przerażony Vernon kiedy zobaczył jak Ginny patrzy na niego morderczym wzrokiem i stuka wysokim obcasem o podłogę

- Więc tak - rzekł, podchodząc do kominka i odwracając się do Harry'ego z taką miną, jakby zamierzał mu oznajmić, że jest aresztowany - No więc tak - Harry bardzo chciał zapytać "Więc jak?", ale czuł, że o tak wczesnej porze nie należy wuja Vernona denerwować, zwłaszcza po tym, co dostał na śniadanie. Postanowił więc zrobić minę wyrażającą uprzejme oczekiwanie.

- Przydałaby Ci się dieta, Wielorybie a od mojego wnuka to się odwal Dursley ! - zawołała Caroline -

- Tak proszę PANI Evans ma MADAME rację przydalaby mi się dieta MADAME Evans - mruknął Vernon, gdyż walczył z zaklęciem Rose.

- Przed chwilą przyszedł - powiedział wuj Vernon, wymachując kawałkiem purpurowego papieru - List. O tobie - Harry zmieszał się jeszcze bardziej. Kto mógł napisać o nim do wuja Vernona? Kto mógł go znać i wysyłać listy przez listonosza?

- My - odpowiedziała pani Weasley z miłością głosie

Wuj Vernon łypnął najpierw na Harry'ego, potem na list i zaczął czytać na głos:

Szanowni Państwo,

- Szkoda, że nie napisałaś "Szanowni Wielorybie i Żyrafo" - mruknela Ginny .

- Damy tak nie mówią! - skarciła ją starsza Molly.

Nie zostaliśmy sobie przedstawieni, ale jestem pewna, że Harry opowiadał Państwu o moim synu Ronie. Zapewne wspominał Państwu także, że finał mistrzostw świata w Quidditchu odbędzie się w przyszły poniedziałek wieczorem, a mojemu mężowi Arturowi udało się dostać najlepsze bilety na ten mecz dzięki znajomościom w Departamencie Czarodziejskich Gier i Sportów. Mam nadzieję, że pozwolą nam Państwo zabrać Harry'ego na ten mecz, jakoże jest to jedyna w życiu okazja. Wielka Brytania nie była gospodarzem mistrzostw od trzydziestu lat i bardzo trudno o bilety. Bylibyśmy bardzo radzi, gdybyśmy mogli gościć Harry'ego aż do końca wakacji; oczywiście odprowadzilibyśmy go bezpiecznie na pociąg do szkoły. Bylibyśmy wdzięczni, gdyby Harry mógł nam jak najszybciej przesłać odpowiedź w zwykły sposób, ponieważ mugolski listonosz jeszcze nigdy u nas nie był i nie jestem pewna, czy w ogóle by do nas trafił. Oczekując na rychły przyjazd Harry'ego,

Łączę wyrazy szacunku.

Molly Weasley

- Zmieniłam zdanie - stwierdziły Molly I.

PS. Mam nadzieję, że nakleiłam dostateczną liczbę znaczków.

Wuj Vernon skończył czytać, wsunął rękę do kieszeni na piersi i wyciągnął z niej coś jeszcze.

- Spójrz na to - warknął. I pokazał mu kopertę, w której przyszedł list od pani Weasley, a Harry z trudem opanował wybuch śmiechu. Każdy kawałeczek koperty pokryty był znaczkami - pozostał tylko prostokącik, w którym pani Weasley wypisała maleńkimi literami adres Dursley'ów.

Większość ludzi parsknęła śmiechem. Lily przytuliła mocno Molly.

- No więc nakleiła dostateczną liczbę znaczków - powiedział Harry, starając się, by zabrzmiało to tak, jakby pani Weasley popełniła omyłkę, która może się zdarzyć każdemu. W małych oczkach wuja Vernona zapłonęła wściekłość.

- Listonosz to zauważył - wycedził przez zaciśnięte zęby - Był bardzo ciekaw, skąd ten list przyszedł. Dlatego zadzwonił do drzwi. Sprawiał wrażenie, jakby go to bardzo ubawiło.

- Oj tam, przesadzasz, wielorybie - powiedziała młodsza Molly I i machnęła ręką.

Harry nic nie odpowiedział. Ktoś inny mógłby nie zrozumieć, dlaczego wuj Vernon robi tyle hałasu o za dużą ilość znaczków na liście, ale Harry zbyt długo mieszkał u Dursley'ów, żeby nie wiedzieć, jak bardzo są wyczuleni na wszystko, co choćby odrobinę odbiega od normalności. A najbardziej obawiali się tego, że ktoś odkryje ich związek (choćby i na odległość) z ludźmi pokroju pani Weasley.

- Teraz jesteśmy blisko związani - powiedziała z radością pani Weasley.

Wuj Vernon wciąż wpatrywał się groźnie w Harry'ego, który starał się zachować taką minę, jakby nic się nie stało. Jeśli nie powie ani nie zrobi czegoś głupiego, może mu się uda przeżyć najwspanialsze wydarzenie w życiu. Czekał więc, aż wuj Vernon się odezwie, ale ten milczał, nadal świdrując go wściekłym spojrzeniem. W końcu Harry zdecydował się przerwać milczenie.

- Więc... będę mógł pojechać? - zapytał. Przez wielką, purpurową twarz wuja Vernona przebiegło coś w rodzaju lekkiego spazmu. Wąsy mu się nastroszyły.

- Poradził Cie prąd Dursley?! - zardwila Lily I do Vernona który patrzył na nią wściekłym wzrokiem - niech Petunia zrobi Ci dobrze od razu zrobi Ci się lepiej "Och Petunio tak dobrze o tak grzeczna dziewczynka co za...

- Lily , wystarczy! Jesteśmy gośćmi w tym pięknym domu gdzie mieszkają Dudley prosiak w peruce Vernon który jest drag queen i Petunia która jest pokojówka i oczekuję po Lady Potter lepszych manier - skarciła ja Euphemia , a jej córka natychmiast opuściła głowę .

- Przepraszam mamusiu - oznajmiła potulnie gdy tylko rozłożyła ręce do pani Potter a ta przytulił się do lady Potter piersi zachwycona

- Kocham Cię bardzo mocno! Mamusia kocha i nie przestanie Cie kochać moja córeczko! - i pocałowała ją po czole Lily wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej Dursleyowie wychodzili z siebie

- Kocham Cię mamusiu - oznajmiła pani Potter zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej

Harry wiedział, co się dzieje w głowie wuja Vernona: zażarta walka jego dwóch najbardziej fundamentalnych skłonności. Wyrażenie zgody na wyjazd uszczęśliwiłoby Harry'ego, a z tym wuj Vernon walczył od trzynastu lat. Z drugiej strony, pozwolenie Harry'emu na zamieszkanie u Weasley'ów przez resztę wakacji oznaczało pozbycie się go z domu dwa tygodnie wcześniej niż zwykle, a dla wuja Vernona obecność Harry'ego pod jego dachem była męczarnią. Aby zyskać na czasie, ponownie spojrzał na list pani Weasley.

- Kim jest ta kobieta? - zapytał, przyglądając się z niesmakiem podpisowi.

- Jestem jego matką, Dursley! - warknęły dwie wersje Molly I i zrobiły wściekłe miny i pozę. Mino, że jej starsza wersja miała czterdzieści osiem lat wyglądała potężnie i dumnie stukała wysokim obcasem o podłogę . Patrzyła na Dursleyow morderczym wzrokiem,

- Tak,proszę PANI Weasley - mrukneli patrząc na nią zachwyceni - Ale MADAME jest piękną LADY Weasley!

- Och dziękuję kochaneczki - oznajmiła zachwycona Lady Weasley

- Wuj już ją widział - odrzekł Harry - To matka mojego przyjaciela Rona, czekała na niego na dworcu, kiedy przyjechaliśmy z Hog... ze szkoły po ostatnim semestrze - Prawie powiedział: "Hogwartu", a był to sprawdzony sposób na jeszcze większe rozwścieczenie wuja. W tym domu nikt nigdy nie wymawiał głośno nazwy szkoły Harry'ego.

- Szkoła Magii i Czarodziejstwa Hogwart, Dursley! - krzyknęła Lily II.

- Dziękuję za przypomnienie LADY Longbottom - powiedział patrząc na nią zachwycony

Wuj Vernon skrzywił się okropnie, jakby przypomniał sobie coś wstrętnego.

- Taka pękata baba? - warknął w końcu.

- Dursley nazwałeś mnie Taka pękata baba! - warknęła w końcu do wieloryba - a teraz popatrzcie drogie Panie , nawet doprowadziłam tych tu do takiego stanu rzeczy, że teraz ślinia sie na moj widok ponieważ chodzę w tych o to cudownym szpilkach na wysokim obcasie kocham te buty tak nawiasem, mówiąc i zawsze będę w nich chodziła i tym cudownych ubraniu , które podkreślają moje wdzięki. Kocham ten kombinezon , to jak pochylam się, to już ślinicie się na mój widok niegrzeczne z was dzieciaczki, - i pokiwała palcem karcąco na prawo i lewo - a kiedy PAN Weasley sie dowie ze ślinicie sie na moj widok będzie na was, chłopczyki bardzo zły, bo jest o swoją panią Weasley bardzo, ale to bardzo zazdrosny - i odwróciła się od nich z niezwykłą gracją i wdziękiem odrzucając teatralne włosy do tyłu, kręcąc biodrami, jak modelka na wybiegu

- Drogie panie popatrzcie tu prosiaczek Dziubaczek i wieloryb Vernon bardzo niegrzecznymi chłopcami! - zardwila Dorcas i wskazując na penisy mugolow który im stanęli bo Vernon i Dubleya byli bardzo podnieceni

- Wolę kochać się z Lordem Weasleyem bo wasze ptaszki sa takie małe! - zardwila Molly I do Vernona i Dudleya - nie miałam bym za co chwycić przeciwieństwie do mojego męża który ma dużego i przy nim czuje się tak bezpieczne i kochana i mam za co chwycić - rozmarzyła się

- Z mnóstwem rudych dzieciaków? -
Harry najeżył się. Pomyślał, że wuj trochę za dużo sobie pozwala, nazywając kogoś "pękatym", skoro jego własny syn Dudley w końcu doczekał się tego, co mu groziło, odkąd skończył trzy lata: zrobił się szerszy niż wyższy.

- Beczka - mruknęła Daphne.

Wuj Vernon jeszcze raz przebiegł wzrokiem po liście.

- Quidditch - mruknął pod wąsem - Quidditch... co to za bzdura?

Harry poczuł się urażony po raz drugi.

- To dyscyplina sportowa - odpowiedział krótko - Gra się na miotłach.

- Dobrze już, dobrze! - przerwał mu głośno wuj Vernon. Harry dostrzegł z pewną satysfakcją, że wuj wpada w lekką panikę. Najwyraźniej jego nerwy nie wytrzymywały dźwięku słowa "miotła" w jego własnym salonie.

- Miotła jest też do sprzątania - mruknęły zdziwione dwie wersje pani Potter - Tunia kochana, a twój mąż to zamiata podłogę

- A gdzie tam! Vernon myśli, że jest arystokratą! Vernon pewnie nie umie nawet zadowolić swoim kikutem - odpadły dwie wersje pani Malfoy.

- To polecam tabletki na potencję i to, co masz pomiędzy nogami i będzie gotowy do pracy - rzekła Olivia. Kobiety zaczęli się naśmiewać.

- Zamknij się! - warknął Vernon czerwony i uderzył siebie samego w policzek i syknął z bólu.

- Wyrażaj sie Dursley do LADY Potter z szacunkiem albo utnę Ci jaja za swoją bezczelność stosunku do starożytnego i królewskiego rodu Potterów! - warknęła Euphemia

- Przepraszam LADY Potter ze swoją bezczelność w stosunku do PANI prawnuczki LADY Olivii Potter!

- Z ciebie jest taki arystokrata, jak ze mnie balerina. Nawet nie potrafisz zaspokoić potrzeb swojej ukochanej żony!

- Babciu!/Mamusiu! Jesteś zajebista! - krzyknęły Lady's Malfoy.

- Wiem, że jestem zajebista, moje skarby - oznajmiły pani Malfoy i odrzuciły teatralnie włosy do tyłu.

Zajął się więc znowu listem. Ruch jego warg wskazywał, że odczytuje po cichu słowa: przesłać odpowiedź w zwykły sposób". Nachmurzył się.

- Co to znaczy: "w zwykły sposób"? - burknął.

- Zwykły dla nas - odpowiedział Harry, i zanim wuj mógłby go powstrzymać, dodał: - No wiesz, wuju, sowią pocztą. To jest zwykły sposób dla czarodziejów.

- będzie się trząść ze złości, rzuci nerwowe spojrzenie w okno - powiedziała Susan - A jego twarz przybra kolor dojrzałej śliwki

Na twarzy wuja Vernona pojawiło się takie oburzenie, jakby Harry pozwolił sobie brzydko zakląć w jego obecności. Trzęsąc się z gniewu, spojrzał niespokojnie przez okno, jakby się bał, że zobaczy któregoś z sąsiadów z uchem przyciśniętym do szyby.

- Ile razy mam ci powtarzać, żebyś pod moim dachem nie wspominał o tych dziwactwach? - syknął, a jego twarz przybrała teraz barwę dojrzałej śliwki.

- Mówiłam! - zawołała Susan .

- Moje słoneczko - odparła Alison a ta momencie sie wtuliła w ciało Madame Fimigan i wesnela zadowolonym głosem - mamusia bardzo ale to bardzo Cie kocha!

- Kocham Cię mamusiu! - zawołała szczęśliwa i wtuliła się w ciało pani Fimigan a ta bez wahania całowała ją w czoło Susan wesnela zadowolonym głosem wtulając się w kobiete jeszcze bardziej obie miały obcisłe kombinezony które były idealnie dopasowane do ich figur i podkreslaly ich figury kobiece kształty i miały szpilki na wysokim obcasie

- Stoisz sobie tutaj, w ubraniu, które Petunia i ja założyliśmy na twój niewdzięczny grzbiet...

- Zamknij mordę, Dursley albo zrobię z tobą tak, że będziesz jęczał z bólu i będziesz mnie błagał zwracając się do mnie Lady Potter albo proszę pani Potter! - wycedziły dwie wersje Lily.

- ...kiedy już Dudley z niego wyrósł - wpadł mu w słowo Harry. Bo rzeczywiście miał na sobie koszulkę tak wielką, że musiał pięć razy podwijać rękawy, żeby móc posługiwać się dłońmi, a opadała mu aż do kolan workowatych dżinsów.

- Nie odzywaj się do mnie w taki sposób! - krzyknął wuj Vernon, dygocąc ze złości.

Molly I nie wytrzymała i strzeliła w Dursleya zaklęciem, że ten pisnął z bólu.

Ale Harry nie dał się zastraszyć. Minął już czas, kiedy pozwalał się zmuszać do przestrzegania każdej głupiej zasady obowiązującej w domu Dursley'ów. Nie zachowywał diety Dudley'a i nie zamierzał pozwolić, aby wuj Vernon powstrzymał go od obejrzenia finału mistrzostw świata w Quidditchu.

- Czy mogę już odejść? Muszę dokończy list do Syriusza. No, wie wuj, do mojego ojca chrzestnego. Zrobił to. Wypowiedział magiczne słowa. Teraz obserwował, jak ciemna purpura ustępuje plamami z twarzy wuja Vernona, co sprawiało, że wyglądała jak wielka kula źle wymieszanych lodów jagodowych.

- Ale ma porównania! - parsknęła śmiechem Hanna a Alicia I ja przytuliła do swojej piersi

- Mamusiu chce całus w czoło bo byłam i jestem grzeczna dziewczynka prawda mamusiu ze cały czas jestem grzeczna dziewczynka? - oznajmiła z nadzieją w głosie

- Oczywiście córeczko ze pocałuje Cie w czoło bo mamusia bardzo ale to bardzo Cie kocha i jesteś grzeczna dziewczynka bo przestrzegasz etykietę dobrego zachowania w rodzie Longbottomow! - rzekła pani Longbottom zadowolona ze Hanna mówi do niej tylko mamusia i pocałowała ją w czoło Hanna wesnela zadowolonym głosem wtulając się w kobiete jeszcze bardziej

- Kocham Cię mamusiu! - zawołała szczęśliwa Hanna i wtuliła się w ciało pani Longbottom obie miały obcisłe kombinezony które były idealnie dopasowane do ich figur i podkreslaly ich figury kobiece kształty i miały szpilki na wysokim obcasie

- A więc... a więc pisujesz do niego, tak? - zapytał wuj Vernon, siląc się na
spokój, ale Harry dostrzegł, że źrenice jego małych oczu zwęziły się ze strachu.

- No... taak - odpowiedział Harry zdawkowym tonem - Dawno nie miał ode mnie wiadomości, a gdybym do niego nie napisał, no, to... wiesz, wuju, mógłby sobie pomyśleć, że coś jest nie tak.

- Dobrze ze mojego tatusia tu nie ma bo by Cie zamordował , Dursley - powiedziała Cassie.

- Nie chciałbyś, żeby cię to spotkało, Dursley - dodała Daphne - Mój tatuś kocha tych, co są mu drodzy, prawda mamusiu ?

- Oczywiście kochanie .

Zamilkł, by się nacieszyć efektem tych słów. Oczyma wyobraźni widział tryby obracające się z mozołem pod grubymi, ciemnymi, schludnie zaczesanymi włosami wuja Vernona. Jeśli spróbuje zabronić Harry'emu pisać do Syriusza. Syriusz pomyśli, że Harry jest tu źle traktowany. Wuj Vernon miał tylko jedno wyjście. Harry już widział kształtującą się w jego głowie konkluzję, jakby ta wielka, ozdobiona sumiastym wąsem głowa była zupełnie przezroczysta. Harry starał się powstrzymać od uśmiechu i zrobić najobojętniejszą minę, na jaką było go stać. I po chwili...

- No więc dobrze. Możesz sobie pójść na te cholerne... idiotyczne... jakieś tam mistrzostwa. Tylko napisz tym Weasley'om, żeby cię stąd zabrali. - Nie mam czasu na włóczenie się z tobą po całym kraju.

- Bo Petunia będzie robiła mi w tym czasie loda - stwierdziła Iola - prawda kochanie?

- Tak! - pisnęła podniecona Barbara - a masz synek prosiaczek w Peruce pójdzie do swojego korytka i napisze wypracowa­nie na temat swojego ulubionego bohatera i będę siedział cicho w swoim korytcie, udając, że go nie ma a ja tym samym czasie prosiaczku w peruce - oznajmiła szczęśliwa Barbara - będzie robiła twojemu tatusiowi loda żeby twój tatuś był szczęśliwy zadowolonym z tego jaką ma cudowna żonę

- Dokładnie – powiedziała dobitnie Iola. - Także prosiaczku w peruce sprawdź czy Cie nie ma w swoim korytce i czy nie masz przypadkiem napisać wypracowa­nie na temat swojego ulubionego bohatera a jak twoja mamusia zrobi mi dobrze loda to tatuś w nagrodę przeleci twoja mamusie i oznajmiła do Barbary - Petunio zrób mi loda

- Tak wasza wielorybska mość - stwierdziła Barbara Kobiety parsknęły śmiechem a Dursleyowowie byli wściekłi

I możesz tam spędzić resztę wakacji. I powiadom tego twojego... twojego ojca chrzestnego... napisz mu, że jedziesz.

- W porządku - odpowiedział żywo Harry. Odwrócił się i ruszył ku drzwiom salonu, walcząc ze sobą, by nie podskoczyć i nie wrzasnąć z radości. A więc jedzie... jedzie do Weasley'ów, będzie oglądał finał mistrzostw świata w Quidditchu!

- A ja spotkam męża - odpowiedziała Ginny, również radośnie.

W przedpokoju o mało co nie wpadł na Dudley'a, który czaił się za drzwiami, najwyraźniej chcąc podsłuchać, jak wuj go sztorcuje. Sprawiał wrażenie wstrząśniętego widokiem szerokiego uśmiechu na twarzy Harry'ego.

- Wspaniałe śniadanko, co? - zadrwił Harry - Ale się objadłem, a ty? - I zanosząc się ze śmiechu na widok zdumionej twarzy Dudley'a, pobiegł po schodach, przeskakując po trzy stopnie na raz.

- Ale Ci pocisnął Dziubaczku ! - parsknęła śmiechem Molly II .

- Lubie być pocisnęty przez LORDA Pottera LADY Carish - powiedział prosiak

- Grzeczny chłopiec! - zagrugala Nimfadora - lubisz byc grzecznym chłopcem prawda Dursley?

- Tak LADY Lupin i Dziękuję LADY Lupin ze uważa mnie PANI za grzecznego chłopca jest PANI taka piękna!

- Och dziękuję Dziubaczku!

Kiedy wpadł do swojej sypialni, pierwszą rzeczą, jaką zauważył, był powrót Hedwigi. Siedziała w swojej klatce, wpatrując się w Harry'ego wielkimi, bursztynowymi oczami i kłapiąc dziobem w sposób, który oznaczał, że jest czymś urażona. A co ją tak uraziło, stało się jasne prawie natychmiast.

- AUU! - krzyknął Harry. Coś małego i szarego, przypominającego opierzoną piłkę tenisową, ugodziło go w skroń. Zaczął sobie masować energicznie głowę, rozglądając się za tym, co go uderzyło, i zobaczył maleńką sóweczkę, tak małą, że zmieściłaby się w dłoni, śmigającą po całym pokoju jak fajerwerk.

- Dursley , prawda, że Harry jest Lordem Potterem i musisz zwracać się do niego per Lordzie Potter ? - spytała Hermiona Vernona .

- Tak, LADY Weasley, PAN Harry Potter jest LORDEM Potterem i
i jestem z tego dumny, ze muszę sie do niego zwracać LORD Potter oraz PAN , MADAME.

- No widzisz? Jak chcesz, to potrafisz zachowywać się, jak dżentelmen - rzekła Hermiona i zachichotała, . Stała miała na sobie obcisły kombinezon które podkreślały jej seksowną i umięśnioną sylwetkę, a na nogach miała szpilki, które były na wysokich obcasach oraz biżuterie w kilku miejscach.

- Dziękuję, proszę PANI Weasley!

- Alez nie ma za co dziękować Dursley po prostu jesteś teraz grzecznym chłopczykiem Dursley i wiesz jak sie zachowywać stosunku do starożytnych i królewskich rodów

- To wszystko dzięki LADY Malfoy MADAME Weasley to, LADY Malfoy nauczyła mnie etykiety dobrego zachowania - powiedział zachwycony Vernon - Bardzo dziękuję za naukę LADY Malfoy - dodał patrząc na nią zachwycony jej urodą

Po chwili spostrzegł, że sówka upuściła list u jego stóp. Schylił się, by go podnieść, rozpoznał pismo Rona i rozerwał kopertę. Zawierała pospiesznie nabazgrany liścik.

Harry,

TATA DOSTAŁ BILETY! Irlandia przeciw Bułgarii, w poniedziałek wieczorem. Mama napisała list do twoich mugoli z prośbą, by pozwolili ci przyjechać. Może już go dostali - nie wiem, jak szybka jest mugolska poczta. Pomyślałem sobie, że mimo to wyślę ci to przez Świnkę.

Weasley'owie uśmiechnęli się szeroko.

Harry wytrzeszczył oczy, wpatrując się w słowo "Świnka", a potem spojrzał na sóweczkę, krążącą wokół abażuru przy suficie. Mogła przypominać wszystko, tylko nie świnkę. Może źle odczytał pismo Rona? Wrócił do lektury listu.

Bez względu na to, co powiedzą twoi mugole, i tak po ciebie przyjedziemy, przecież musisz być na finale mistrzostw świata, ale mama i tata uznali, że lepiej najpierw udać, że prosimy ich o pozwolenie.

- Bo ja jestem damą, a Artur jest dżentelmenem - oznajmił starszy Molly .

- To prawda. Mamusia i tatuś są damą i dżentelmenem - oznajmiła Fleur, uśmiechając się do teściowej . Rudowłosa nie mogła wytrzymać. Podeszła do Fleur z gracją i wdziękiem, i przytuliła Fleur mocno do siebie do swojej piersi. - Kocham być panią Weasley, kocham być członkiem rodu Weasley, mamuś - mruknęła blondynka - i kocham być twoją i tatusia córeczką i też bardzo mocno kocham was wszystkich.

- Naprawdę zapowiadam wam to, jeśli wy mugole obrazi panią Fleur Weasley, moją córkę źle się dla niego skoczy - powiedziała z mocą stali Lady Weasley, patrząc na Dursleyow wokół ostrym wzrokiem dając do zrozumienia, że nie żartuje, tuląc do siebie Fleur.

Jeśli się zgodzą, wyślij zaraz Świnkę z odpowiedzią, a my przyjedziemy po ciebie w niedzielę o piątej. Jeśli się nie zgodzą, wyślij zaraz Świnkę, a my i tak przyjedziemy po ciebie w niedzielę o piątej. Hermiona przyjeżdża dziś po południu. Percy rozpoczął pracę w Ministerstwie - w Departamencie Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów. Jak u nas będziesz, nie wspominaj o zagranicy, jeśli nie chcesz, żeby cię zanudził na śmierć. Do szybkiego zobaczenia,

Ron

...... Miał tort, podczas gdy Dudley musiał się zadowolić grejpfrutem, był słoneczny letni dzień, jutro miał opuścić Privet Drive, blizna przestała mu dokuczać, no i zobaczy finał mistrzostw świata w Quidditchu. W takiej chwili nic nie mogło wzbudzić w nim niepokoju - nawet Lord Voldemort.

- Koniec rozdziału - rzekła Molly II 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Voldemort atakuje z smierciorzelcami

Pov Narcyza Popatrzyłam na kobiety i dziewczyny w wielkiej sali i na swoje ubranie  wszystkie byliśmy ubrane obcisłe ubrania podkreslaly na...