środa, 9 lipca 2025

Zemsta na Dursleyow czytanie rozdziałow gdzie występują Dursleyowie cześć VIII


- Siostryczko teraz ja - oznajmiła Jane

- Czytaj kochana - powiedziała Mary i Jane przekartowala i zaczęła czytać

.......... Harry nie znosił letnich wakacji właśnie z powodu Dursleyów, mieszkających przy Privet Drive pod numerem czwartym. Wuj Vernon, ciotka Petunia i ich syn Dudley byli jedynymi żyjącymi krewnymi Harry'ego. Byli mugolami, a do magii mieli stosunek bardzo średniowieczny.

- Zwłaszcza Olivia mocno się wtuliła w Ginny - Mamusiu nie opuścisz mnie prawda? - spytała cicho lady Potter

- Opuścić Ciebie? - pytała w szoku - kochanie skąd ci to przyszło do głowy że Cie opuszczę jestem przecież twoja mamusia i będę twoja mama dożywotnio a ty jesteś moją córeczką dożywotnio i jesteś Lady Potter bo mie możesz zdjąć biżuterii rodem Potterów wiesx co zdejmij pierścień z rodem Potterów?

- Nie mogę mamuś - mruknela - połączyło się z moim DNA

- No właśnie dlatego nie mów takich głupot że Cie opuszczę jeśli jeszcze raz powiesz ze Cie opuszczę to przełożę Cie przez kolano i dostaniesz klapsy po pupie - oznajmiła Ginny - czy moja córeczka zrozumiała?

- Tak mamusiu - rzekła Lady Potter wtulając się w Ginny - przepraszam mamusiu że powiedziałam że mnie opuścisz po prostu przypominałam sobie o tych ludziach co mnie zawiedli

- Ja Cie nigdy nie opuszczę i nigdy Cie nie zawiodę kochanie jesteś moją córeczką w takim samym stopniu co Amelia i Lily i musimy trzymać się razem prawda i musimy przestrzegać zasad rodzie czyli etykiete dobrego zachowania

- Tak mamusiu - kiwnely głowami Lily II i Amelia II i wszystkie trzy przytuliły się do Ginny piersi a ta pocałowała je po czole wyrażając matczyne uczucia jakie do nich żywiła Ladys Potter i lady Longbottom wesnely zadowolonym głosem wtulając się w matkę jeszcze bardziej - jestem dumna że z tego ze jestem Lady Potter i zawsze będę sie ubierała i chodziła jak na Lady Potter przystało czyli obcisłe ubranie podkreślające moja figure i kobiece kształty i szpilkach na wysokim obcasie będę chodziła z gracją i wdziękiem i zawsze będę mówiła do rodziców mojego męża tylko mamusia i tatuś - dodały Olivia i Amelia II zadowolonym głosem i jeszcze bardziej się wtuliły do Ginny Vernon dalej szarpał liny i dalej był otyłą kobietą o lawendowej skórze i obcisła sukienkę czarno-fioletowych mackach ośmiornicy zamiast dolnej części ciała. Miał białe włosy, szare oczy, czerwone usta i błękitne powieki.

- Byłeś bardzo niegrzecznym chłopcem Dursley - po groziła mu palcem Apolonia

- Odczaruj mnie! - krzyknąl Vernon

- NIE PRZYPOMINAM SOBIE ŻEBYŚMY PRZESZLI NA TY DURSLEY! - warknęła wściekła Madame Delacour i tupnela swoim wysokim obcasem - jesteś bezczelnym smarkaczem widać ze mamusia nie nauczyła tego że do kobiet które mają tytuł Madame zwraca się do nich MADAME i jej nazwisko albo PANI i jej nazwisko i proszę PANI jesteś bezczelny Dursley!

- Kochana od kiedy Petunia i ja sie poróżnilismy potem spotkała tego Dursleya , w pracy i pobrali się, Dubley im się urodził, a ja oczywiście wiedziałam, że będzie taki sam, tak samo bezczelny tak samo halasliwy, tak samo rozpuszczony tak samo nieprzyjemny i zepsuty takim samym... wielorybem ... Jak jego tatuś

Madame Delacour podeszła do Lady Potter z niezwykla gracja i wdziękiem i mocno ją przytuliła do swojej piersi i pocałowała ją w czoło wyrażając siostrzane uczucie jakie to niej żywiła Lily wesnela zadowolonym głosem wtulając się w Apolonie jeszcze bardziej obie miały obcisłe kombinezony podkreslaly ich seksowne figure i kobiece kształty i szpilki na wysokim obcasie ale ti pani Delacour była dużo wyszła od Pani Potter

- Jestem twoja starsza siostrzyczka a ty jestes moja młodsza siostryczke kochanie i nie chce słyszeć żadnego ale... czy wyraziłam sie jasno i wyraźnie? - jej głos był głosem nieznoszący sprzeciwu i całując ja ponownie w czoło

- Tak jestem twoja młodsza siostryczka! - wesnela zadowolonym głosem wtulając się w starszą kobietę jeszcze bardziej

- Grzeczna dziewczynka bardzo mocno Cię kocham siostrzyczko - oznajmiła szczęśliwa pani Delacour i tuliła ja do swojej piersi

- Ja też Cie kocham - rzekła zadowolonym głosem po chwili poczuła jak dwie osoby chcą się przytulić i zobaczyla jak Fleur i Gabriele patrzyły na nią z nadzieją w oczach Lady Potter rozłożyła rękę a te bez wahania wtuliły sie do piersi Lily

- Moje słoneczka - stwierdziła miłością w głosie

- Harry jest moim przyjacielem i moim młodszym /starszym braciszkiem - wyszeptałaly zadowolonym głosem wtulając się w rudowłosa kobietę

- A ja uważam was za moją rodzinę bo jesteście moimi siostrzenicami i dlatego waszym obowiązkiem jest mówić do mnie per CIOCIU bo jesteście grzecznymi dziewczynkami

- Tak ciociu Lily jestem grzeczna dziewczynka i przestrzegam etykietę dobrego zachowania - rzekły szczęśliwym głosem i pocałowała je po czole obie wesnely zadowolonym głosem wtulając się w Lady Potter jeszcze bardziej Petunia dalej ubrana w strój pokojówki patrzyła ma rudowłosa kobietę

- Co tak patrzysz! - warknęła na nią - Może płynie w nas wspólna krew, ale jesteśmy sobie obce. Widziałaś tylko moje wady, nigdy cała mnie, prawdziwą mnie. I jeszcze skrzywdziłaś psychicznie i fizycznie glodzilas mojego synka. Teraz uważam je za moje siostry , a wiesz czemu? One widza mnie całą! - warknęła i wskazała na swoje serce. - Nawet gdybym skończyła po tym wszystkim jako pokryty bliznami potwór, one wciąż widziałaby prawdziwą mnie, akceptowały mnie taką i kochały mnie taką. Bo taka powinna być starsza siostra! która zaopiekuje się siostrzeńcem i pokocha go jak własnego syna!

W domu Dursleyów nigdy się nie wspominało o nieżyjących rodzicach Harry'ego, którzy byli czarodziejami. Ciotka Petunia i wuj Vernon od lat mieli nadzieję, że wybiją Harry'emu magię z głowy, pomiatając nim i karcąc bezlitośnie za byle co. Jak dotąd, nie przynosiło to spodziewanego rezultatu, co wywoływało w nich furię.

- Furię to ja mogę zrobić teraz! - warknęła Molly

- To sobie go weź nigdy tego bachora i dziwoląga nie chciałam! - krzyknęła Petunia - tylko ten głupi Dumbledore nas zmusił żebyśmy go wychowywali! - wszyscy widzieli jak Lady Weasley strzeliła z liścia w policzek Petuni ta jęknęla z bólu bo kobieta posunęła się za daleko. Molly wściekła przyciągnęła ja do siebie i warknęła wściekła

- NIGDY... WIĘCEJ.... NIE OBRAŻAJ... MOJEGO ... SYNKA ... W... MOJEJ... OBEC­NOŚCI! BO... HARRY ... JEST.... MOIM... SYNKIEM ....JEST... MOIM.. SYNEM... W.. TAKIM STOPNIU... CO BILL CHARLIE... PERCY FRED GEORGE... I RON. HARRY CZŁONKIEM.... MOJEJ... RODZINY... I DOŻYWOTNIO JEST MOIM SYNEM I KOCHAM... GO... NAD.... ŻYCIE.... I NIE POZWOLĘ... ŻEBYŚ TY... OBRAŻAŁA CZŁONKA... MOJEJ.... RODZINY I JESZCZE... JEDNO DO MNIE ZWRACAJ SIĘ LADY WEASLEY ALBO MADAME WEASLEY PANI WEASLEY I PROSZĘ PANI ALBO STRZELE CIĘ JESZCZE RAZ W DRUGI POLICZEK ZROZUMIAŁAŚ? CZY MAM CI PRZYPOMNIEĆ JAK MASZ SIE DO MNIE ZWRACAĆ!!

- Zrozumiałam LADY Weasley! - krzyknęła przerażona pani Dursley a Molly ja puściła

Dwa ostatnie lata Harry spędził w Hogwarcie, Szkole Magii i Czarodziejstwa, wracając na Privet Drive tylko na letnie wakacje, podczas których Dursleyowie żyli w ciągłym strachu, że ktoś z sąsiadów dowie się, jakiego dziwoląga mają pod swoim dachem. Dlatego na początku wakacji zamknęli w komórce pod schodami jego księgi zaklęć, różdżkę, kociołek i miotłę i zabronili mu rozmawiać z sąsiadami.

Ginny skukala obcasem próbowała się opanować żeby ich nie zabić

Brak dostępu do ksiąg zaklęć był prawdziwym utrapieniem dla Harry'ego, ponieważ uczniowie Hogwartu musieli podczas wakacji odrobić sporo prac domowych. Tym razem miał, między innymi, napisać paskudnie trudne wypracowanie na temat eliksirów powodujących kurczenie się ludzi i zwierząt, a dobrze wiedział, że gdyby zjawił się w Hogwarcie bez tego wypracowania, sprawiłby wielką przyjemność profesorowi Snape'owi, nauczycielowi eliksirów. Tak się bowiem złożyło, że profesor Snape nie znosił Harry'ego i z najwyższą ochotą skorzystałby z każdej okazji, by go ukarać miesięcznym szlabanem.

- Ja tez do nie znosze - mruknela Hanna

Harry postanowił więc wziąć się do pracy już w pierwszym tygodniu wakacji. Kiedy pewnego dnia wuj Vernon, ciotka Petunia i Dudley wyszli z domu, by podziwiać nowy służbowy samochód wuja Vernona (a robili to bardzo głośno, żeby wszyscy w sąsiedztwie zwrócili uwagę), Harry zszedł po cichu na dół, wyłamał zamek w drzwiach komórki pod schodami, porwał kilka książek i ukrył je w swojej sypialni. Teraz mógł już studiować magię po nocach.

Vernon dalej próbował się uwolnić

Musiał tylko uważać, żeby nie poplamić pościeli atramentem, ponieważ wówczas wszystko by się wydało. Ostatnio bardzo mu zależało na unikaniu awantur, bo ciotka i wuj byli na niego wyjątkowo wściekli, ponieważ w tydzień po przyjeździe na wakacje zatelefonował do niego przyjaciel - a był nim, rzecz jasna, kolega ze Szkoły Magii i Czarodziejstwa. Ron Weasley, jeden z najlepszych przyjaciół Harry'ego, pochodził z rodziny czarodziejów.

- Tatuś! - zawołała Emilly

- Tak skarbie twój tatuś a mój ukochany! - rozmarzyla się Hermiona - mówiłam już że mam seksownego męża?

- Mówiłaś - mruknela Ginny - a ja mam ochotę na szybki numerek z Harrym

Oznaczało to, że znał się dobrze na wielu sprawach, o których Harry nie miał zielonego pojęcia, ale jeszcze nigdy w życiu nie korzystał z telefonu. Na nieszczęście trafił na wuja Vernona.

- Vernon Dursley przy telefonie. Harry, który akurat był w pokoju, zdrętwiał, kiedy usłyszał głos Rona.

- HALO! HALO! CZY PAN MNIE SŁYSZY?... CHCĘ... ROZMAWIAĆ... Z... HARRYM... POTTEREM!

Ron wrzeszczał tak głośno, że wuj Vernon aż podskoczył i oddalił słuchawkę od ucha, wpatrując się w nią z mieszaniną złości i strachu.

- Mój ty biedaku ogluchles? - spytała Marlene słodkim głosem - Petunia zrobi Ci loda od razu poczujesz się lepiej! - Petunia i Vermon zrobili się czerwoni

- KTO MÓWI?! - ryknął w stronę mikrofonu. - KIM PAN JEST?

- RON... WEASLEY! - krzyknął Ron, jakby wuj Vernon stał na drugim końcu boiska do piłki nożnej. - JESTEM... PRZYJACIELEM... HARRY'EGO... ZE... SZKOŁY...

Małe oczka wuja Vernona błyskawicznie przeniosły się na Harry'ego, któremu nogi wrosły w podłogę.

- TUTAJ NIE MA ŻADNEGO HARRYEGO PO-TTERA! - ryknął, teraz trzymając słuchawkę na odległość wyciągniętej ręki, jakby się bał, że wybuchnie. - NIE MAM POJĘCIA, O JAKIEJ SZKOLE PAN MÓWI! PROSZĘ WIĘCEJ NIE DZWONIĆ! PROSZĘ TRZYMAĆ SIĘ Z DALA OD MOJEJ RODZINY!

I cisnął słuchawkę na aparat telefoniczny, jakby się pozbywał jadowitego pająka.

- Petunio zrób mi loda tylko wcześniej ubierz coś seksownego niż te szmaty - oznajmiła Lily II

- Kupiłam ostatnio strój seksowniej pokojówki - stwierdziła Amelia II podniecona

- Petunia ubrała strój pokojówki i podeszła do wieloryba gracja i wdziękiem bo miała szpilki na wysokim obcasie klęknela i zabrała się do pracy - rzekła Olivia jakby byla lektorem

- Grzeczna dziewczynka! - zawołała Lily II podniecona - Och Och doskonale Petunio grzeczna dziewczynka Petunio ja zaraz...

- Dziewczęta, wystarczy! Jesteśmy gośćmi w tym pięknym domu gdzie mieszkają Dudley prosiak w peruce Vernon który jest drag queen i Petunia która jest pokojówka i oczekuję po was lepszych manier - skarciła ich Ginny , a jej corki natychmiast opuściły głowy.

- Przepraszam mamusiu - oznajmiły potulnie gdy tylko rozłożyła ręce to we trzy przytuliły się do lady Potter piersi zachwycone 

- Kocham was bardzo mocno! Mamusia kocha i nie przestanie was kocha moje córeczki! - i pocałowała je po czole Amelia II Lily II i Olivia wesnely zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej Dursleyowie wychodzili z siebie Ginny tuliła do swojej piersi swoje trzy rudowłose córeczki i trzy Ladys Potter i Lady Longbottom wyglądały niezwykle seksowne ubrane w obcisłe kombinezony z drugimi rękawami i zapinany z przodu na zamek z głębokim dekoltem które były idealnie dopasowane do ich figur i podkreslaly ich seksowne figure i kobiece kształty a na nogach miały szpilki na wysokim obcasie trzy miały biżuterie rodem Potterów i a jedna Longbottomow

- Kocham Cię mamusiu - mruknely córki Ginny zadowolonym głosem 

Awantura, która potem wybuchła, należała do najgorszych, jakie miały miejsce w tym domu, a było ich już wiele.

- JAK ŚMIESZ PODAWAĆ NASZ NUMER TYPOM TAKIM JAK... JAK TY! - wrzasnął wuj Vernon, opryskując Harry'ego śliną.

- FUJ! - ryknęły kobiety i dziewczyny, krzywiąc się na maska. - Dursley masz wściekliznę?

- JAK SMIESZ KRZYCZEĆ NA MOJEGO BRACISZKA LORDA POTTERA! - ryknely wściekle Nicole o Jessica

Ron najwidoczniej zrozumiał, że wpędził Harry'ego w kłopoty, bo już więcej nie zadzwonił. Nie było też żadnych wiadomości od Hermiony Granger, która również należała do grona jego najlepszych przyjaciół w Hogwarcie. Harry podejrzewał, że to Ron ją ostrzegł, żeby nie dzwoniła, a szkoda, ponieważ rodzice Hermiony, najinteligentniejszej czarownicy w klasie Harry'ego, byli mugolami, więc musiała dobrze wiedzieć, jak się korzysta z telefonu, no i miała dość rozsądku, by na wstępie nie palnąć, że też jest uczennicą Hogwartu.

- Ja tam nie mogłam się doczekać na spotkanie z moim Ronaldziem i nie mogłam się doczekać kiedy mamusia mnie przytuli i pocałuje mnie w czoło to samo zrobi mój tatuś - rozmarzyła się Hermiona dla pani Weasley to był sygnał że jej córeczka miała potrzebę matczynej miłości pobiegła do niej z niezwykłą gracją i wdziękiem i z całą miłością jakiej do niej żywiła Lady Weasley pocałowała córkę po czole jej córka głośno wesnela zadowolonym głosem wtulając się z nią jeszcze bardziej

- Kocham Cię mamusiu - oznajmiła zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej

- Ja też się kocham skarbie - wyszeptała szczęśliwa że Hermiona mowi do niej tylko mamusia starsza rudowłosa tuliła do swojej piersi przyszła pani Minister i obie wyglądały niezwykle seksowne ubrane w obcisłe kombinezony z drugimi rękawami i zapinany z przodu na zamek z głębokim dekoltem które były idealnie dopasowane do ich figur i podkreslaly ich seksowne figure i kobiece kształty a na nogach miały szpilki na wysokim obcasie i biżuterie rodem Weasleyów

Tak więc Harry nie miał żadnej wiadomości od swych przyjaciół czarodziejów przez pięć długich tygodni i to lato zapowiadało się prawie równie podle, jak poprzednie. Tylko jedno można było zapisać na plus: po uroczystym przyrzeczeniu, że nie będzie używał swojej sowy Hedwigi do wysyłania listów do któregokolwiek ze swoich przyjaciół, pozwolono mu ją wypuszczać z domu w nocy.

- Zamorduje Dumbledora! - wycedzila pani Weasley stukajac swoim wysokim obcasem

- Mamusiu zamordujemy a wcześniej strzelimy go w jajka wysokim obcasem - poprawiły ją jej córki - bo my lady Weasley musimy trzymać się razem prawda mamusiu?

- Oczywiście słoneczka macie rację bo my kobiety w rodzie Weasley musimy trzymać się razem - odpowiedziała Molly I uśmiechnęła się szeroko do córek bo mówią do niej tylko mamusia wszystkie córki Lady Weasley i sama Lady Weasley wyglądały niezwykle seksowne ubrane w obcisłe kombinezony z drugimi rękawami i zapinany z przodu na zamek z głębokim dekoltem które były idealnie dopasowane do ich figur i podkreslaly ich seksowne figure i kobiece kształty a na nogach miały szpilki na wysokim obcasie i biżuterie rodem Weasleyów

Wuj Vernon uległ jego prośbom, bo harmider, jaki wyprawiała Hedwiga, kiedy była zamknięta w klatce przez całą dobę, był nie do zniesienia.

Harry skończył pisać o czarownicy Wendelinie i przez chwilę nasłuchiwał. Ciszę nocy przerywało tylko odległe chrapanie jego wyjątkowo tłustego kuzyna, Dudleya. „Musi być już późno", pomyślał, czując piasek pod powiekami. „Skończę wypracowanie jutro w nocy..."

Zakręcił kałamarz, wyjął spod łóżka starą poszewkę, włożył do niej latarkę, Historię magii, swoje wypracowanie, pióro i kałamarz, wstał z łóżka i ukrył zawiniątko pod obluzowaną deską podłogi. Potem wyprostował się i przeciągnął, zerkając na budzik stojący na nocnej szafce. Była pierwsza w nocy. Harry poczuł dziwny skurcz w żołądku. Dopiero teraz zdał sobie sprawę z tego, że od godziny ma już trzynaście lat.

- Jak miał 13 lat tez wyglądał seksy! - rozmarzyła sie Ginny

Jedną z niezwykłych cech Harry'ego było i to, że nigdy nie wyczekiwał z utęsknieniem swoich urodzin. Jeszcze ani razu nie dostał od nikogo kartki z życzeniami urodzinowymi. Od dwóch lat Dursleyowie całkowicie ignorowali jego urodziny i trudno było przypuszczać, że tym razem będzie inaczej.

- My o jego urodzinach nigdy nie zapomnimy - rzekła Molly I

Obok dużej, pustej klatki Hedwigi przeszedł przez ciemny pokój do otwartego okna. Oparł się o parapet, czując chłodny powiew na twarzy, tak miły po duszeniu się pod kocem. Hedwigi nie było już od dwóch nocy. Harry nie martwił się o nią - już nie raz znikała na tak długo - miał jednak nadzieję, że wkrótce powróci. Była jedyną żywą istotą w tym domu, która nie wzdrygała się na jego widok. Choć w ciągu ubiegłego roku Harry podrósł o parę cali, nadal był dość niski i chudy jak na swój wiek. Nie zmieniły się jego kruczoczarne włosy - zawsze okropnie rozczochrane, bez względu na to, co z nimi robił.

- Cechy Potterów - powiedziały żony Potterów. - kruczoczarne włosy zawsze okropnie rozczochrane, bez względu na to, co z nimi robił i słaby wzrok .

Sponad okularów połyskiwały jasnozielone oczy,

- Mogłabym się w nie wpatrywać cały czas! - rozmarzyła się Ginny. - Dostał to od mamusi najcudowniejsze oczy na świecie - dodała do Lily a ta bez wahania podeszła do niej i mocno ja przytuliła - Jestem na niego tak napalona, że mam ochotę się z bzykać cały czas

- Tatuś zawsze mówił ze pośród jego biologicznych dzieci tylko Albus odziedziczył oczy po swojej mamusi Lily Potter a ja mogłabym się w jego oczy wpatrywać cały czas jestem na niego tak napalona, że mam ochotę się z bzykać cały czas

- Kocham Cię córeczko - stwierdziła Ginny całując Amelie w czoło która wesnela zadowolonym głosem wtulając się matkę jeszcze bardziej 

a na czole prześwitywała przez włosy cienka blizna w kształcie błyskawicy. Harry Potter był niezwykłym chłopcem, a owa blizna była jego najbardziej osobliwą cechą. Nie była ona, jak mu wmawiali przez dziesięć lat Dursleyowie, pozostałością po wypadku samochodowym, w którym mieli zginąć jego rodzice, ponieważ Lily i James Potterowie wcale nie zginęli w wypadku. Zostali zamordowani, a ich zabójcą był najpotężniejszy od stu lat czarnoksiężnik, Lord Voldemort.

Lily wtuliła się do piersi swoich matek i miała łzy w oczach

Harry'emu udało się wyjść z tej potyczki jedynie z ową blizną na czole; mordercze zaklęcie Voldemorta odbiło się od niego, godząc w tego, który je rzucił. Voldemort umknął, ledwo żywy, pozbawiony swej mocy...

Harry spotkał się jednak z nim ponownie w Hogwarcie. Teraz, stojąc w ciemnym oknie, wspomniał ich ostatnie starcie i musiał przyznać, że miał wielkie szczęście, skoro udało mu się dożyć tych trzynastych urodzin.

Dwie wersje Lily płakały a Ginny tuliła ja do swojej piersi

- Mamusiu - mruknela Ginny i pocałowała ja w czoło wyrażając jak bardzo kocha Lady Potter - kocham Cię bardzo mocno mamusiu

- Ja też Cie kocham skarbie bardzo mocno jesteś moja córeczka i lady Potter! - wesnela zadowolonym głosem wtulając się w Ginny jeszcze bardziej

- Wolę jeszcze raz przyłożyć wielorybowi zmienionego w drag queen prosiakowi w peruce i tej pokojowce za krzywdy które wyrządzili Harremu niż zwrócił sie do mamusi po imieniu i po za tym i nie wyobrażam sobie nie chodzić w szpilkach na wysokim obcasie i obcisłych ubraniach podkreślające moja figure i kobiece kształty i biżuteri rodu Potter - stwierdziła tuląc pani Potter do swojej piersi

- Bo przeciwieństwie do tego wieloryba zmienionego w drag queen prosiakowi w peruce i tej pokojowce jesteś grzeczną dziewczynką i przestrzegasz etykietę dobrego zachowania w rodzie Potter kochanie! - wesnela zadowolonym głosem wtulając się w córkę jeszcze bardziej młodsza rudowłosa tuliła do swojej piersi starsza rudowłosa i obie wyglądały niezwykle seksowne ubrane w obcisłe kombinezony z drugimi rękawami i zapinany z przodu na zamek z głębokim dekoltem które były idealnie dopasowane do ich figur i podkreslaly ich seksowne figure i kobiece kształty a na nogach miały szpilki na wysokim obcasie i biżuterie rodem Potterów

Przebiegał spojrzeniem gwiaździste niebo, wypatrując Hedwigi, która w każdej chwili mogła przyfrunąć z martwą myszą w dziobie, żądna pochwały. A kiedy tak patrzył ponad dachami domów, dopiero po kilku sekundach uświadomił sobie, że zobaczył coś dziwnego. Na tle złotego księżyca czerniało coś wielkiego i koślawego. To coś powiększało się szybko i leciało wyraźnie w jego stronę. Zamarł bez ruchu, obserwując, jak dziwny kształt szybuje coraz niżej i niżej. Przez ułamek sekundy zawahał się, z ręką na klamce, czy nie zatrzasnąć okna, ale zanim zdążył to zrobić, dziwaczny kształt był już nad jedną z latarni oświetlających Privet Drive i Harry zdał sobie w końcu sprawę, co to jest, więc szybko odskoczył w bok.

- Tatuś - mruknely córki Łapy

- Koniec rozdziału - stwierdziła Jane 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Voldemort atakuje z smierciorzelcami

Pov Narcyza Popatrzyłam na kobiety i dziewczyny w wielkiej sali i na swoje ubranie  wszystkie byliśmy ubrane obcisłe ubrania podkreslaly na...