- Siostryczko teraz ja - powiedziała Domique i pocałowała ją w czoło wyrażając siostrzane uczucie jakie to niej żywiła pani Carush wesnela zadowolonym głosem wtulając się w Domique jeszcze bardziej
- Oczywiście siostryczko - wesnela zadowolonym głosem
- Kocham Cię Molly - powiedziała zadowolonym głosem do piersi i zaczęła czytać
Rozdział czwarty
Do Nory!
Przed południem następnego dnia kufer Harry'ego zapełnił się jego szkolnymi przyborami i książkami, a także najcenniejszymi skarbami - peleryną-niewidką, którą odziedziczył po ojcu, miotłą sportową, którą mu podarował Syriusz, i zaczarowanym planem Hogwartu, który dostał od Freda i George'a Weasley'ów.
- Nie mogę się doczekać kiedy będziemy mogli się kochać Lordzie Weasley /Potter/ Black - oznajmily podniecone Nicole Angelina Ginny Lily I i Marlene
Opróżnił skrytkę pod podłogą z resztek smakołyków, sprawdził dwa razy, czy w jakimś zakątku sypialni nie zostawił pióra lub księgi z zaklęciami, i zdjął ze ściany kartkę, na której skreślał dni dzielące go od pierwszego września - od wytęsknionego powrotu do Hogwartu. W domu pod numerem czwartym przy Privet Drive atmosfera bardzo się zagęściła. Od kiedy nad Dursley'ami zawisła groźba pojawienia się w ich domu rodziny czarodziejów, chodzili rozdrażnieni i spięci.
- Vernon przeleć Petunie od razu będzie mniej spięta - stwierdziła Dorcas - a nie czekać przecież wieloryb ma małego to będzie bardziej rozdrażniona ze jej własny mąż nie zaspokoi jej potrzeb
Vernon zrobił się czerwony a kobiety drwily
- Mój ty biedaku nie potrafisz zaspokoić potrzeb swojej żony może jesteś Impotentem?
- JAK ŚMIECIE! - ryknal wściekłym głosem Vernon a Euphemia przykleiła mu usta taśma
Wuj Vernon sprawiał wrażenie przerażonego,
- Petunio zrób mu lodzika to od razu biedak się rozluźni - dodała Lily I cukierkowym głosem i uśmiechnęła się słodko do Petuni może wtedy temu biedakowi stanie
Petunia patrzyła na Lily morderczym wzrokiem
kiedy Harry oznajmił, że Weasley'owie przybędą już nazajutrz, o piątej po południu.
- Mam nadzieję, że im napisałeś, żeby się ubrali przyzwoicie - warknął natychmiast.
- Już widziałem, co potrafią włożyć na siebie tacy jak oni. Powinni mieć choć na tyle przyzwoitości, by ubrać się zgodnie z normami cywilizowanego świata.
- Ekspert mody się znalazł! - prychnęła Domique.
Harry miał co do tego pewne wątpliwości. Jakoś nie pamiętał, by państwo Weasley'owie kiedykolwiek mieli na sobie coś, co można by uznać za zgodne z "normami cywilizowanego świata". Ich dzieci podczas wakacji nosiły mugolskie ubrania, ale oni sami chodzili zwykle w długich szatach o różnym stopniu
zużycia.
- Teraz mam na sobie obcisły kombinezon Te ubranko podkreśla moją figurę i moje kobiece kształty i wysokie skórzane szpilki, znaczy się, mam wysoki obcas, w których chodzę z gracją i wdziękiem, a i ma dodatkową funkcję: Mogę w nich komuś przywalić w jaja - powiedziała pani Weasley ociekająca słodyczą głosem - Najważniejsze: Mam też moją ukochaną biżuterię, której nie mogę zdjąć i znamię na szyi, bo mój mąż mnie zaznaczył i jestem z tego powodu taka szczęśliwa.
- Mamusia naprawdę świetnie wygląda w tym obcisłym kombinezonie które podkreślały mamusi seksowna figure i mamusi kobiece kształty i szpilkach na wysokim obcasie - powiedziała Hermiona z uśmiechem na twarzy.
- Wiem o tym, kochanieńka - oznajmiły podniecone Molly I, - Każda z nas świetnie wygląda w obcislym kombinezonie które podkreślały wasze figury i kobiece kształty i szpilkach na wysokim obcasie .
- Dziękuję, Molly/Babciu/Mamusiu/Ciociu Molly - odpadły dziewczyny i kobiety radośnie a ona sama i przytuliła swoje dwie najstarsze wnuczki następnie patrzyła złowrogo na Dursleyow . Wyglądała na potężną czarownicę, a jej ubranie podkreślały jej figurę i ciężką pracę, jaką wykonała. Wyglądała teraz młodziej niż wcześniej ich spotkała i strzelała piorunami w stronę Dursleyow .
Nie przejmował się tym, co sobie pomyślą sąsiedzi, ale bał się, że Dursley'owie mogą okazać całkowity brak szacunku Weasley'om, jeśli ci pojawią się w strojach odpowiadających ich najgorszym wyobrażeniom o czarodziejach. Wuj Vernon włożył swój najlepszy garnitur. Ktoś mógłby to uznać za gest uprzejmości, ale Harry dobrze wiedział, że wuj chciał w ten sposób wydać się kimś ważnym i onieśmielić Weasley'ów. Natomiast Dudley jakby skurczył się w sobie. Nie był to wcale skutek diety, ale zwykłego strachu.
- Powinieneś się cieszyć, Dudley, że przybędą do ciebie Lordowie! - warknęła Ginny - żeby dać Ci nauczkę, że źle traktujesz Lorda Pottera - Babciu mogę dać im nauczkę ? - pytała Caroline z nadzieją w głosie.
- A mogę ci pomóc, kochanieńka ?
- Tak!
- A mogę Cie przytulić i pocałować w czoło? - spytała z nadzieją w głosie
- Babciu chce całus w czoło bo byłam i jestem grzeczna dziewczynka prawda Babciu ze cały czas jestem grzeczna dziewczynka? - oznajmiła z nadzieją w głosie
- Oczywiście wnusiu ze pocałuje Cie w czoło bo babcia bardzo ale to bardzo Cie kocha i jesteś grzeczna dziewczynka bo przestrzegasz etykietę dobrego zachowania w rodzie Potterów ! - rzekła pani Evans - i pocałowała ją w czoło Ginny wesnela zadowolonym głosem wtulając się w kobiete jeszcze bardziej
- Kocham Cię Babciu ! - zawołała szczęśliwa pani Potter i wtuliła się w ciało pani Evans obie miały obcisłe kombinezony które były idealnie dopasowane do ich figur i podkreslaly ich figury kobiece kształty i miały szpilki na wysokim obcasie
Natomiast Dudley jakby skurczył się w sobie. Nie był to wcale skutek diety, ale zwykłego strachu. Jego ostatnie spotkanie z dorosłym czarodziejem skończyło się niezbyt przyjemnie: wyrósł mu świński ogonek, a ciotka Petunia i wuj Vernon musieli słono zapłacić za jego usunięcie w prywatnej klinice w Londynie.
Kobiety ryknęły śmiechem na wspomnienie, to co Dudley'owi zrobił Hagrid. Dudley zrobił się czerwony Iola wypaliła
- I widzicie coś żeście narobili teraz prosiaczek jest bez ogonka wy idioci wy kretyni wy sadysci!
Kobiety parsknęły głośnym śmiechem a Lady uśmiechnęła się szeroko do wkurzonych Dursleyow
- Iola przecież ciocia Lily sprawiła mu ogonek i teraz wygląda jak prosiak w peruce - oznajmiła Daphne patrząc na Dubleya a ten zrobił się czerwony
- Ja nie chwaląc sie sprawiłam ta rączka - powiedziała pani Potter słodkim głosem pokazując ma swoja rękę - jak kłamie niech mi uschnie
- Mam bardzo zdolna córeczkę chodź kochanie muszę Cie pocałować w czoło żeby wyrazić jak bardzo Cie kocham córeczko - wyszeptała Euphemia i rozłożyła ręce a ta bez wahania podbiegła do niej gracja i wdziękiem i uśmiechem na twarzy wtuliła się w Euphemie piersi - moja córeczka mamusia bardzo mocno Cie kocha - i pocałowała ja w czoło wyrażając matczyne uczucia jakie do niej żywiła Lady Potter wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej
- Mamusia - mruknela zadowolonym głosem - kocham cie bardzo mocno mamusiu i uwielbiam jak mamusia tuli mnie do swojej piersi i całuję mnie po czole
- I będę tak robiła kochanie nie ważne ile będziesz miała lat bo jesteś moją córeczką kochanie - tuląc ja do swojej piersi
- A ja zawsze będę mówiła do mamusi tylko mamusia i będę chodziła tylko takich ubraniach podkreślające moja figure i kobiece kształty i szpilkach na wysokim obcasie bo jestem grzeczna dziewczynka mamusiu - mruknela i wtuliła się w Euphemi piersi i wesnelam zadowolonym głosem
- Kocham Cię córeczko mamusia jest z Ciebie taka dumna jaki sposób się ubierasz chodzisz i, zachowujesz bo jesteś Lady Potter - stwierdziła pani Potter wzruszona i tuliła ja do swojej piersi
Nic więc dziwnego, że Dudley co jakiś czas macał się po siedzeniu i przemykał chyłkiem z pokoju do pokoju, tyłem do ściany, żeby owa część ciała nie stała się ponownie celem ataku wroga. Podczas obiadu panowało ponure milczenie. Nawet Dudley powstrzymał się
od wyrażenia swojego zdania na temat tego, co ujrzał na stole (wiejski twarożek i utarty seler). Ciotka Petunia w ogóle nic nie tknęła. Zacisnęła dłonie ściągnęła wargi i sprawiała wrażenie, jakby co jakiś czas gryzła się w język, żeby nie palnąć Harry'emu jadowitego kazania.
- Przyjadą samochodem, tak? - warknął wuj Vernon przez stół.
- Przybeda na miotle Vernon - odparła beztrosko Audrey
- Eee... - bąknął Harry. O tym nie pomyślał. Jak Weasley'owie zamierzają go stąd zabrać? Nie mieli już samochodu: stary ford anglia, którym kiedyś jeździli, na pewno brykał teraz po Zakazanym Lesie w Hogwarcie. Ale w ubiegłym roku pan Weasley pożyczył samochód z Ministerstwa Magii, więc może zrobi to samo dzisiaj?
- Chyba tak - powiedział w końcu. Wuj Vernon prychnął pod wąsami. Normalnie zapytałby, jaki samochód mają Weasley'owie, bo miał tendencję do oceniania ludzi po rozmiarach
- Mój mąż ma dużego i potrafi mnie zadowolić - odezwały Ladys Weasley rozmarzonym głosem
- Czy wy myślicie tylko o jednym! - jęknęla Jessica
- Mówi to ta co bzyka się z codzienne z Colinem! - prychnela Fleur i popatrzyła jak Jesscia wesnela zadowolonym głosem kiedy przejechała palcem po swoim znaku
- Colin jesteś taki seksy - rozmarzyła sie pani Creevey
i cenie ich samochodów. Harry wątpił jednak, czy wuj nabrałby szacunku do pana Weasley'a nawet wtedy, gdyby ten zajechał najnowszym modelem ferrari.
- Ale kretyn! - jęknęla Victoire - Jestes kretynem!
Ale Harry wątpił, czy wuj Vernon nabrałby szacunku do pana Weasley'a, nawet gdyby ten przyjechał Ferrari. Harry spędził większość popołudnia w swojej sypialni; nie mógł znieść widoku ciotki Petunii zerkającej co chwila przez firanki, jakby w wiadomościach podano, że z zoo uciekł nosorożec.
- A ubrałaś swoj mundurek pokojówki i szpilki na wysokim obcasie ? - spytała Amelia I do Petuni stukajac swoim wysokim obcasem o podłogę patrząc na nią groźnie - przybywają do was lordowie Weasley więc powinnaś być ubrana w swoj mundurek pokojówki i chodzić tylko w szpilkach na wysokim obcasie i powinnaś być gotowa powitać Lordów Weasleyów w domu Lorda Pottera z należytą wdzięcznością i powiedzieć do ich ze Lord Harry Potter czeka na Lordów Weasleyów
- Amelio z tego co pamiętam to nie ubrała swojego mundurka pokojówki i nie miała szpitek na wysokim obcasie i nie powitała mojego męża Lorda Weasleya i moich synów Lordów Weasleyów z należytą wdzięcznością oraz nie powiedziała że Lord Potter czeka na Lordów Weasleyów - odparła Molly I i założyła ręce na biodrach i stukajac swoim wysokim obcasem o podłogę patrząc na Petunie groźne
- Niegrzeczna dziewczynka! - skarcila Petunie Caroline - każda grzeczna dziewczynka nosi mundurek i chodzi w tylko szpilkach na wysokim obcasie nawet po domu za brak mundurka i szpitek na wysokim obcasie powinnaś zostać ukarana bo niegrzeczne dziewczynki się każe gdzie ja popełniłam błąd dlaczego nie możesz być grzeczna dziewczynka jak moje córeczki wnusie prawnuczki która noszą mundurki i chodzą tylko w szpilkach na wysokim obcasie bo one są grzecznymi dziewczynkami i przestrzegają etykietę dobrego zachowania przeciwieństwie do ciebie - skazała na swoje córki wnuczki i prawnuczki które miały obcisłe kombinezony z drugimi rękawami i zapinany z przodu na zamek zakrywając całe ciała z głębokim dekoltem kombinezony były idealnie dopasowane do ich figur i podkreslaly ich figure kobiece kształty miały biżuterie rodem swojego męża makijaż i szpilki na wysokim obcasie i założyła ręce na biodrach i stukala swoim wysokim obcasem o podłogę
- Babciu moje córeczki to naprawiły i teraz ma na sobie mundurek i buty jaki powinna chodzić cały czas - powiedziała słodko Fleur patrząc na Petunie która miała obcisły fartuszek, opaska na głowę, opaski na ręce oraz podwiązka wykonana z białej koronki i ozdobiona czarną kokardką. na stopach miała szpilki na wysokim obcasie
- Zdejnijcie to że mnie! - warknęła Petunia bo miała obcisły fartuszek, opaska na głowę, opaski na ręce oraz podwiązka wykonana z białej koronki i ozdobiona czarną kokardką. na stopach miała szpilki na wysokim obcasie
- Tak skarbie - stwierdziła pani Evans do pani Weasley nie słuchając pani Dursley i rozłożyła ręce z stronę pani Weasley a ta bez wahania podbiegła do niej gracja i wdziękiem i wtuliła się w Caroline piersi
- Babciu chce całus w czoło bo byłam i jestem grzeczna dziewczynka prawda Babciu ze cały czas jestem grzeczna dziewczynka? - oznajmiła z nadzieją w głosie
- Oczywiście wnusiu ze pocałuje Cie w czoło bo babcia bardzo ale to bardzo Cie kocha i jesteś grzeczna dziewczynka bo przestrzegasz etykietę dobrego zachowania w rodzie Weasley ! - rzekła pani Evans i pocałowała ją w czoło Fleur wesnela zadowolonym głosem wtulając się w kobiete jeszcze bardziej
- Kocham Cię Babciu! - zawołała szczęśliwa pani Weasley i wtuliła się w ciało pani Evans obie miały obcisłe kombinezony które były idealnie dopasowane do ich figur i podkreslaly ich figury kobiece kształty i miały szpilki na wysokim obcasie
- DLACZEGO MAM TO ROBICIE!!! - ryczała Petunia którą próbowała zdjąć byle co ale nie dała rady
- Słyszeliście coś? - spytała Hermiona tuląc do swojej piersi Emilly która wtulając się w nią jeszcze bardziej wesnela zadowolonym głosem kiedy lady Weasley pocałowała ja w czoło - bo ja tylko słyszałam jak moja córeczka mówi do mnie "kocham cię mamusiu" a później zwróciła się do córki - Kochanie mamusia też cię bardzo mocno kocha i nigdy nie przestanę Cię kochać - oznajmiła miłością głosie tuląc ja do swojej piersi
- Ja też słyszałam jak moja córeczka mówi do mnie "kocham cię mamusiu" stwierdziły resztę Kobiet tuląc młodsze kobiety do piersi które wtuliły się w nie jeszcze bardziej wesnely zadowolonym głosem kiedy starsze kobiety pocałowały je w czoło - a później zwróciły się do córki - Kochanie mamusia też cię bardzo mocno kocha i nigdy nie przestanę Cię kochać - oznajmiły miłością głosie tuląc je do swojej piersi pani Dursley miała łzy w oczach i warknęła
- Jesteście okrutnie!!
- Jak mówią mugole a wiem jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie! - warknęła Olivia - przez te wszystkie lata skrzywdziliscie mojego tatusia a ja nie pozwolę żeby uszło wam to na sucho!
- Będziecie cierpieć jak mój tatuś cierpiał - dodała Lily II
Dopiero za kwadrans piąta zszedł na dół do salonu. Ciotka Petunia nerwowo wygładzała poduszki. Wuj Vernon udawał, ze czyta gazetę, ale jego małe oczka wcale się nie poruszały i Harry był pewny, że wuj nasłuchuje odgłosu nadjeżdżającego samochodu.
- To on potrafi czytać? - zapytała Daphne.
Dudley wtłoczył się w fotel, wcisnąwszy pulchne ręce pod zadek. Harry nie wytrzymał tego napięcia; wyszedł z salonu i przysiadł na schodach w przedpokoju, z oczami utkwionymi w zegarku i z sercem tłukącym mu się w piersi z podniecenia i zdenerwowania.Minęła piąta. Wuj Vernon, pocąc się lekko w swoim najlepszym garniturze, otworzył drzwi frontowe, wyjrzał na zewnątrz i szybko cofnął głowę.
- Spóźniają się! - warknął do Harry'ego.
- Nie warcz na Lorda Pottera Dursley! - wycedzily Flora i Hestia - jakim prawem na taki tluszcioch na ty warczy na Lorda?!
- Przepraszam MADAMES Shacklebolt to się więcej nie powtórzy!
- Wiem - odrzekł Harry - Może... ee... są korki, albo coś ich zatrzymało...
Dziesięć po piątej... kwadrans po piątej... Teraz Harry sam zaczął się niepokoić. O pół do szóstej usłyszał z salonu rozmowę wuja Vernona i ciotki Petunii.
- Dudleyek Słyszałeś jęczenie wieloryba i konia . No wiesz, twoja mamusia robiła loda twojemu tatusiowi - powiedziała Jessica
- Nie proszę PANI Creevey!
- Za grosz przyzwoitości.
- Przecież mogliśmy mieć jakieś zobowiązania towarzyskie.
- Może myślą, że jak się spóźnią, to ich zaprosimy na kolację.
- Niech sobie to wybiją z głowy - powiedział wuj Vernon, po czym wstał i zaczął się nerwowo przechadzać po salonie - Niech zabierają chłopaka i fora ze dwora, nie będzie żadnego posiadywania. Jeśli w ogóle przyjadą. Pewno pomylili dzień. Założę się, że tacy jak oni nie dbają o punktualność. Albo jeżdżą jakąś mydelniczką, która im nawaliła... AAAAAAACH!
Dursleyowie próbowali się uwolnić
Harry podskoczył. Spoza drzwi dobiegł go tupot nóg trojga Dursley'ów uciekających przed czymś w panice. W następnej chwili do przedpokoju wpadł Dudley; na jego prosiakowatej twarzy malowało się przerażenie.
- Mamusiu chce mieć ogonek jak u prosiaka bo jestem prosiakiem w peruce! - pisnęła Cedrella
- Nie jestem żadnym prosiakiem jak śmiesz! - warknal Dubley i przyłożył sam siebie i jeknal trzymając się za policzek
- Jak mówisz do kobiety która należy do królewskiego i starożytnego rodu zwracaj się do niej per LADY i nazwisko lub proszę PANI i nazwisko proszę PANI oraz MADAM i nazwisko Dziubaczku - odparła Cedrella
- Dziękuję PANI za przypomnienie Madam
- Proszę Dziubaczku - powiedziała dziewczyna słodkim głosem
- Co się stało? - zapytał Harry - O co chodzi? - Ale Dudley nie był w stanie wykrztusić słowa. Wciąż trzymając się obiema dłońmi za siedzenie, pomknął do kuchni tak szybko, jak pozwalały mu na to serdelkowate nogi. Harry wbiegł do salonu. Ze ślepego kominka z elektrycznym wkładem, udającym prawdziwy żar, dochodziło głośne dudnienie i skrobanie.
- Co to jest? - wydyszała ciotka Petunia, przyciskając się plecami do ściany i wpatrując się z przerażeniem w kominek - Vernonie, co to jest?
- Petunio, może powinnaś iść do lekarza, bo masz omamy! - zadrwiły Lily I.
- Dobrze proszę PANI Potter pójdę do lekarza - powiedziała rozmarzona Petunia zachwycona urodą Lily
Nie dane im było długo trwać w niepewności. Zza tylnej ścianki kominka dobiegły ludzkie głosy.
- Auu! Fred, nie... wracaj, wracaj, to chyba jakaś pomyłka... powiedz George'owi, żeby nie... AUU! George, nie, tu nie ma miejsca, wracaj szybko i powiedz Ronowi...
- Tatuś! - krzyknęły córki Freda George'a i Rona
- Tato, może Harry nas słyszy... może jakoś nam pomoże wydostać się z tej
ciemnej kiszki... - Ktoś załomotał pięściami w ściankę za elektrycznym żarnikiem.
- Harry! Harry, słyszysz nas? - Dursley'owie spojrzeli na Harry'ego jak para rozwścieczonych rosomaków.
- Tatuś! - zawolaly córki Harrego
- Co to ma znaczyć? - warknął wuj Vernon - Co tu się dzieje?
Kobiety śmiali się wniebogłosy,
- Oni... oni próbowali dostać się tutaj za pomocą proszku Fiuu - odpowiedział Harry, poskramiając w sobie ochotę do ryknięcia śmiechem - Mogą podróżować kominkami... tylko że zamurowaliście szyb kominowy... chwileczkę... - Podszedł do kominka i zawołał: - Panie Weasley! Słyszy mnie pan?
Łomotanie w ściankę ustało.
- Ciiicho! - syknął ktoś z tamtej strony.
- Panie Weasley, to ja, Harry... Kominek został zamurowany. Tędy się nie dostaniecie.
- A to dopiero! - rozległ się głos pana Weasley'a - Zamurowali? Kominek? A po co?
- Dla was to jest LORD Weasley albo proszę PANA Weasleya ale dla mnie to jest tatuś - odparły córki Artura
- Tak LADYS Weasley mają PANIE rację - powiedzieli Durslowie
- Mają elektryczny wkład - wyjaśnił Harry.
- Naprawdę? - zdumiał się pan Weasley, wyraźnie zaintrygowany - Eklektyczny, tak powiedziałeś? Z wtyczką? A to ci dopiero! Muszę to zobaczyć... zaraz... niech no pomyślę... auu, Ron!
- Tatuś! - zawołały Rose i Emilly.
Teraz zabrzmiał głos Rona.
- Co my tu robimy? Coś nie wyszło?
- Ależ skąd, Ron - odpowiedział mu ironiczny głos Freda - Przecież
wszystko przebiega zgodnie z planem.
- Tatuś! - krzyknęły Alicja II i Roxanna.
- Tak, i mamy wspaniały ubaw - powiedział George zduszonym głosem, jakby go coś przyciskało do ściany.
- Mój tatuś też jest! - dodały Hope i Sofia.
- Chłopcy, chłopcy... - rozległ się głos pana Weasley'a - Próbuję się zastanowić... Tak... to jedyny sposób... odsuń się, Harry.
Harry szybko oddalił się od kominka. Wuj Vernon przeciwnie, podszedł bliżej.
- Zaraz, chwileczkę! - ryknął - Co pan właściwie zamierza zrobi?
ŁUUUP.
Elektryczny wkład przeleciał przez pokój, kiedy ścianka zagradzająca szyb kominowy rozwaliła się z łoskotem, a z obłoku pyłu i kawałków tynku wynurzyli się: pan Weasley, Fred, George i Ron.
Sala ryknęła śmiechem.
- Ach te Artur! - zawołały oburzone Molly I,
Ciotka Petunia wrzasnęła, rzuciła się do tyłu i potknęła o stolik do kawy. Wuj Vernon złapał ją w ostatniej chwili, zanim upadła na podłogę, i gapił się, oniemiały, na Weasley'ów. Wszyscy czterej byli płomiennorudzi, przy czym Fred i George nie różnili się od siebie niczym, nawet liczbą i rozmieszczeniem piegów.
- Wejście smoka - powiedziała Hermiona. - Pamiętajcie Dursleyowie to jest moja rodzina mój tatuś Artur i moj seksowny mąż Ron i moi starsi bracia Fred i George mieć dla waszego dobra wyrażajcie w sie do nich zalezytym szacunkiem albo utnę wam jajka czy wyraziłam się jasno i wyraźnie - zrobiła słynna pozę pani Weasley robiła wrażenie w swoim obcisłych kombinezonie i zaczęła stukać swoim wysokim obcasem o podłogę
- Tak LADY Weasley - mruknely
- Moja córeczka nauczyła się mojej pozy! - zawołała Molly szczęśliwa
- Mamusia! - krzyknęła Hermiona wtuliła się w do piersi Molly zadowolona i wesnela zadowolonym głosem wtulając się w Lady Weasley - uwielbiam przytulać się do mamusi czuje od mamusi bezwarunkowo miłość i bezpieczeństwo
- Kochanie jesteś moją córeczką i panią Weasley i wiesz dobrze ze bezbłędu na wszystko i ile będziesz miała lat zawsze będziesz moja mała córeczka i zawsze będziesz mogła się przytulić
- Tak mamusiu i będę z czego korzystać ile wlezie mamusiu - powiedziała rozmarzona Hermiona do Molly
- Grzeczna dziewczynka mamusia bardzo mocno Cie kocha i nigdy nie przestanie - rzekła miłością w głosie całując ja w czoło wyrażając matczyne uczucia jakie do niej żywiła Lady Weasley wesnela zadowolonym głosem wtulając się w matkę jeszcze bardziej
- No i po wszystkim - wysapał pan Weasley, otrzepując z pyłu długą zieloną szatę i poprawiając okulary na nosie - Ach... to państwo... wuj i ciotka Harry'ego, jeśli się nie mylę? - Wysoki, chudy i łysiejący, zmierzał ku wujowi Vernonowi
- Tatusiu kocham cię! - krzyknęły córki Artura
z wyciągniętą ręką, a ten cofał się, wlokąc przed sobą ciotkę Petunię i nie mogąc wykrztusić ani słowa. Jego najlepszy garnitur pokryty był białym pyłem,
- I po twoim garniturze Dursley ! - zaśmiała się Lucy .Vermon zrobił się czerwony
który osadził mu się również na wąsach i włosach, tak że wuj Vernon wyglądał, jakby się nagle postarzał o trzydzieści lat.
- Ee... no tak... bardzo państwa przepraszam - rzekł pan Weasley, opuszczając wyciągniętą rękę i zerkając przez ramię na zrujnowany kominek.
- Moj mąż jest moim bohaterem! - uśmiechnęła się Molly I
- To wszystko moja wina, po prostu nie przyszło mi do głowy, że wylot może być zablokowany. Ten kominek został na jedno popołudnie podłączony do sieci Fiuu... rozumie pan, żebyśmy mogli zabrać Harry'ego. Kominki mugoli zwykle nie są podłączone... ale znam kogoś w centrali Fiuu i załatwił mi to po znajomości. Proszę się nie martwić, zaraz to naprawię. Zapalę ogień, żeby wysłać chłopców i natychmiast naprawię ten kominek, zanim się zdeportuję - Harry gotów był się założyć, że Dursley'owie nie zrozumieli z tego ani jednego słowa.
- Bo oni sa głupsi od buta kochanie - oznajmiła Ginny
Oboje wytrzeszczali oczy na pana Weasley'a, jakby ich poraził piorun. Ciotka Petunia zdołała już stanąć na nogach o własnych siłach i ukryła się za wujem Vernonem.
- Cześć, Harry! - zawołał wesoło pan Weasley
- Mój tatuś lord Weasley bardzo mocno go kocham i uwielbiam jak moj tatuś całuję mnie po czole i mnie przytula do swojej piersi - odezwały się córki Artura
- Bo wasz tatuś bardzo mocno was kocha moje córeczki - oznajmiła Lady Weasley
- Tak mamusiu jestem też jego córeczka tatusia prawda mamusiu?
- Oczywiście kochaniutkie Artur jest waszym tatusiem dożywotnio a ja jestem wasza mamusia też dożywotnio - oznajmiła szczęśliwa pani Weasley
- Twój kufer gotowy?
- Jest na górze - odpowiedział Harry, odwzajemniając uśmiech.
- My go zabierzemy - powiedział szybko Fred. Mrugnął do Harry'ego i razem z George'em opuścili pokój. Wiedzieli, gdzie jest sypialnia Harry'ego, bo już raz pomogli mu z niej uciec w środku nocy. Harry podejrzewał, że bardzo chcą rzucić okiem na Dudley'a, o którym wiele im opowiadał.
- Prosiaczku, chodź do wujków! - drwili Olivia i Amelia II .
- No więc... - powiedział pan Weasley, kołysząc lekko ramionami i próbując znaleźć słowa, które przerwałyby posępne milczenie - Mają państwo...no... bardzo ładny dom.
- Mój tatuś moi bracia i mąż rozwalili wam salon , i mój tatuś się stwierdza że macie bardzo ładny dom! - zaśmiała się Angelina
- Mamusiu bo dziadziu Artur jest szalony! - zawołała Roxanna ze śmiechu.
- Uwielbiam kiedy tatuś mnie przytula i całuję mnie czoło! - rozmarzyła sie pani Weasley na samo wspomnienie
- Bo to jest jego obowiązek kochanie jesteś jego córeczką - oznajmiła Lady Weasley do córki
- Tak mamusiu - odparła czarnoskóra pani Weasley szczęśliwym głosem - chce całus w czoło mamusiu proszę byłam przez ten czas grzeczną dziewczynką przestrzegam etykietę dobrego zachowania w rodzie Weasley więc mamusiu dostane całus w czoło? proszę mamusiu? - i Angelina patrzyła na nią z nadzieją a Molly nie mogła przejść od tego obojętnie przyciągnęła ja do swojej piersi i pocałowała ją w czoło ta głośno wesnela zadowolonym głosem wtulając się w matkę jeszcze bardziej
- Kocham Cię mamusiu - oznajmiła zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej - jestem Weasleyem i noszę to nazwisko z największą dumą mamusiu i największą duma że mogę być też twoja córeczką mamusiu
- Tak kochanie - zgodziła się z nią Molly tuląc ja do swojej piersi obie obie miały obcisłe kombinezony które były idealnie dopasowane do ich figur i podkreslaly ich figury kobiece kształty i miały szpilki na wysokim obcasie i biżuterie rodu swojego męża
Zwykle nieskazitelnie czysty salon pokrywała teraz warstwa pyłu i gruzu, więc ta uwaga niezbyt dobrze podziałała na Dursley'ów. Wuj Vernon zrobił się ponownie purpurowy na twarzy, a ciotka Petunia znowu zaczęła żuć swój język.
Ginny popatrzyła na Petunie z drwina
Byli jednak nadal tak przerażeni, że nie powiedzieli ani słowa. Pan Weasley rozejrzał się ciekawie. Uwielbiał mieć do czynienia z mugolami. Harry widział, że pan Weasley ma okropną ochotę zapoznać się bliżej z telewizorem i odtwarzaczem wideo.
- Działają na eklektyczność, prawda? - zapytał tonem człowieka znającego się na rzeczy - Ach tak, widzę wtyczki. Zbieram wtyczki - dodał, zwracając się do wuja Vernona - I baterie. Mam całkiem sporą kolekcję baterii. Moja żona uważa, że mam bzika, ale tak to już bywa.
- Ja bym wolała zamiast zbieral ten złom to byś się mną zaopiekował! - prychnela pani Weasley - bo cały czas mam na Cienie ochotę - i przejechała po znaku i głośno wesnela zadowolonym głosem
Wuj Vernon również był tego zdania, ale nadal milczał. Przesunął się lekko w prawo, zasłaniając ciotkę Petunię, jakby się bał, że pan Weasley może ich niespodziewanie zaatakować. Nagle do salonu wrócił Dudley. Harry słyszał łoskot swojego kufra, ściąganego po schodach, i wiedział, że to te odgłosy wypłoszyły Dudley'a z kuchni. Dudley przesunął się tyłem tuż przy ścianie i próbował schować się za swoimi rodzicami. Niestety, nawet tułów wuja Vernona, wystarczająco pokaźny, by całkowicie ukryć kościstą ciotkę Petunię, nie był w stanie zasłonić cielska Dudley'a.
- Ach, Harry, więc to jest twój kuzyn, tak? - zapytał uprzejmie pan Weasley, dzielnie próbując nawiązać konwersację.
- Tak, tatusiu to Dudley, prosiaczek w peruce - odpadła Nicole - Prosiaczku w peruce , to mój i Harrego tatuś , LORD Artur Weasley
- Tak - powiedział Harry - To jest Dudley - On i Ron zerknęli na siebie i szybko spojrzeli w bok, z najwyższym trudem powstrzymując się od parsknięcia śmiechem. Dudley wciąż trzymał się kurczowo za tłusty zadek, jakby się bał, że mu odpadnie.
- Nie on sprawdza czy ma ogonek - poprawiły go Flora i Hestia
Pan Weasley zdradzał szczere zainteresowanie jego zachowaniem. Sądząc z tonu głosu, którym wypowiedział następne zdanie, można było z łatwością wywnioskować, że jego opinia na temat stanu umysłu Dudley'a całkowicie pokrywa się z tym, co Dursley'owie myśleli o panu Weasley'u, z tą różnicą, że budziło to w nim raczej współczucie niż strach.
- Mój tatuś jest najbardziej przyjaznym człowiekiem na świecie - rzekła Hermiona - i powiedział ze jestem jego córeczką tatusia - dodała szczęśliwa
- Jak ci się udały wakacje, Dudley? - zapytał uprzejmie. Dudley wydał z siebie krótki kwik i złapał się kurczowo za masywny zadek.
- Nerwowe ruchy - stwierdziła Samanta.
Weszli Fred i George, taszcząc szkolny kufer Harry'ego. Rozejrzeli się i zobaczyli Dudley'a. Na ich twarzach pojawił się identyczny złośliwy grymas.
- Ach, świetnie - rzekł szybko pan Weasley - No to walimy, raz dwa - Zawinął rękawy i wyjął różdżkę. Dursley'owie wcisnęli się w ścianę.
- Incendio! - zawołał pan Weasley, celując różdżką w dziurę w ścianie. W kominku natychmiast zapłonął ogień, trzaskając wesoło, jakby palił się od
dawna. Pan Weasley wyjął z kieszeni mały woreczek, rozwiązał go, wziął z niego szczyptę proszku i rzucił w płomienie, które pozieleniały i buchnęły wyżej - Fred, ty pierwszy - powiedział pan Weasley.
- Już lecę - rzekł Fred - Och... nie... chwileczkę...
Lily I uśmiechnęła się z drwina do Petuni
Z kieszeni wysunęła mu się torebka z cukierkami, które potoczyły się po podłodze we wszystkie strony - olbrzymie toffi w kolorowych papierkach. Fred rzucił się na podłogę i pozbierał cukierki, po czym pomachał wesoło Dursley'om na pożegnanie i wkroczył w płomienie, mówiąc: "Nora!". Ciotka Petunia wydała z siebie krótki, zduszony okrzyk.
- Jak ja kocham tego przystojniaka! - wesnela zadowolonym głosem Nicole po tym jak przejechała po swoim znaku na szyi - już nie mogę się doczekać kiedy będziemy mogli się kochać Lordzie Weasley!
- Wskakuj, George - powiedział pan Weasley - Ty i kufer - Harry pomógł George'owi wnieść kufer do kominka i ustawić go pionowo, żeby wygodniej go było trzymać. George krzyknął: "Nora!", znowu świsnęło i on również zniknął
- Jak ja kocham tego przystojniaka! - wesnela zadowolonym głosem Angelina po tym jak przejechała po swoim znaku na szyi - już nie mogę się doczekać kiedy będziemy mogli się kochać Lordzie Weasley!
- Teraz ty, Ron - powiedział pan Weasley.
- Do zobaczenia - pożegnał Ron Dursley'ów. Wyszczerzył zęby do Harry'ego, wszedł w ogień, krzyknął: "Nora!" i zniknął.
- Jak ja kocham tego przystojniaka! - wesnela zadowolonym głosem Hermiona po tym jak przejechała po swoim znaku na szyi - już nie mogę się doczekać kiedy będziemy mogli się kochać Lordzie Weasley!
Teraz pozostali już tylko Harry i pan Weasley.
- No, to... do widzenia - rzekł Harry do Dursley'ów. Nie zdołali wykrztusić ani słowa. Harry ruszył w stronę kominka, ale kiedy doszedł do krawędzi paleniska, pan Weasley wyciągnął rękę i zatrzymał go, spoglądając ze zdumieniem na Dursley'ów.
- Harry powiedział "do widzenia". Czyżby państwo nie dosłyszeli?
- Nie ma sprawy - mruknął Harry - Naprawdę, wcale mi nie zależy - Pan Weasley wciąż trzymał go za ramię.
- Nie zobaczą państwo swojego siostrzeńca aż do następnych wakacji - zwrócił się do wuja Vernona z lekką wymówką
- Jestem pewny, że chce się pan z nim pożegnać, prawda?
- Chcą się Harry'ego pozbyć ponieważ Vernon ma ochotę na numerek z Petunia - oznajmiła Fay krzywiąc się
Na twarzy wuja Vernona widać było oznaki ciężkiej rozterki. To, że jakiś szaleniec, który właśnie rozwalił mu pół salonu, próbuje uczyć go dobrych manier, przyprawiało go o prawdziwe katusze. Pan Weasley trzymał jednak wciąż różdżkę
- Jak ja kocham tego przystojniaka! - wesnela zadowolonym głosem Molly po tym jak przejechała po swoim znaku na szyi - już nie mogę się doczekać kiedy będziemy mogli się kochać Lordzie Weasley!
i wuj Vernon natychmiast na nią zerknął, po czym mruknął obrażonym tonem:
- No to do widzenia.
- Do zobaczenia - odpowiedział Harry i wsunął jedną nogę w zielone płomienie, czując miły powiew, przypominający ciepły oddech.
- Jak ja kocham tego przystojniaka! - wesnela zadowolonym głosem Ginny po tym jak przejechała po swoim znaku na szyi - już nie mogę się doczekać kiedy będziemy mogli się kochać Lordzie Potter!
- My myślicie tylko o jednym! - jęknęla Gabriele była zazdrosna że oni mogą się kochać z mężem a ona musi jeszcze czekać
W tej samej chwili za jego plecami rozległo się okropne rzężenie, jakby ktoś gwałtownie zwymiotował - albo usiłował zwymiotować - a ciotka Petunia zaczęła wrzeszczeć. Harry obrócił się na pięcie. Dudley nie krył się już za swoimi rodzicami. Klęczał obok stolika do kawy i usiłował pozbyć się czegoś długiego, purpurowego i oślizgłego, co zwisało mu z ust. W chwilę później do Harry'ego dotarło, że tym czymś jest język Dudley'a - i że przed nim, na podłodze, leży kolorowy papierek od cukierka.
Kobiety ryknęli śmiechem padając ze śmiechu na podłogę, śmiejąc się wniebogłosy.
Ciotka Petunia rzuciła się na podłogę obok Dudley'a, złapała za koniec jego napuchniętego języka i próbowała usunąć mu go z ust; trudno się dziwić, że Dudley zareagował na to jeszcze głośniejszym rzężeniem przechodzącym w wycie oraz że zaczął się z nią szarpać. Wuj Vernon ryczał jak zarzynany wół i wymachiwał rękami, a pan Weasley usiłował to wszystko przekrzyczeć, wołając:
- Proszę się nie martwić, zaraz mu pomogę! - I zaczął się zbliżać do Dudley'a z wyciągniętą różdżką, na co ciotka Petunia zawyła jeszcze głośniej i przykryła syna własnym ciałem.
- W pokemonach był taki pokemon a zwał się Lickitung miał właśnie taki język - oznajmiła Emilly .
- Ależ nie! Proszę się nie obawiać! - krzyknął zrozpaczony pan Weasley - To bardzo prosty proces... to tylko toffi... mój syn Fred... to urodzony figlarz... - ale to tylko zaklęcie żarłoczności... tak mi się wydaje... mogę to naprawić... - Te informacje nie tylko Dursley'ów nie uspokoiły, ale wzbudziły w nich jeszcze większą panikę.
- Jestem z tego mojego synka taka dumna - odezwała się pani Potter nagle poczuła czyjeś ciało to była Angelina przytuliła się do Lady Potter i zapytała swoim dziecięcym głosem i nadzieją w głosie
- Czy ja też mogę mówić do Ciebie zamiast ciociu to mamusia? - i patrzyła na Lily Potter swoimi pięknymi oczami Rzadko zdarzało się, żebym jej zabrakło słów. Po chwili przytuliła ją do swojej piersi
- Będzie to dla mnie zaszczyt. Jesteś moja córeczka w takim samym stopniu jak inne moje córeczki a moja rodzina gwałtownie się rozrasta - powiedziała jej z pełnym akceptacji uśmiechem. Odgarnęła kosmyk jej długich krukoczarnych włosów za jego za ucho. Ten gest najpełniej obrazował macierzyńskie uczucia jakie do niej żywiła i pocałowała ja w czoło ta wesnela zadowolonym głosem wtulając się w we mnie jeszcze bardziej - George jest moim synkiem a ty jestes moja córeczka kochanie więc wiesz co to oznacza między nami prawda? - znowu ja całując po czole
- Tak mamusiu! - kiwając głowa - będę mówiła do mamusi tylko mamusia - i wtuliła się w pani Potter jeszcze bardziej i wesnela zadowolonym głosem wtulając się z nią jeszcze bardziej - i będę chodziła tylko szpilkach na wysokim obcasie i obcisłych ubraniach podkreślające moja figure i kobiece kształty
- Grzeczna dziewczynka - oznajmiła szczęśliwa pani Potter tuląc ja dalej do swojej piersi obie miały obcisłe kombinezony które były idealnie dopasowane do ich figur i podkreslaly ich figury kobiece kształty i miały szpilki na wysokim obcasie i biżuterie rodu swojego męża następnie Angelina powiedziała do córek
- Skarby przywitajcie się z babcią Lily
- Babcia! - zawolaly szczęśliwe córki pani Weasley i przytuliły się do rudowłosej a ta bez wahania pocałowała je po czole wyrażając babcine uczucie jakie do nich żywiła Lady Jordan i Lady Weasley wesnely zadowolonym głosem wtulając się w Lady Potter jeszcze bardziej
- Moje słoneczka - odparła wzruszona pani Potter
- Babciu kochasz mnie? - spytały z nadzieją w głosie
- Oczywiście moje skarby! - całując je po czole znowu
- Ja tez babcie kocham! - wesnely zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej Angelina również się wtuliła do piersi Lily i cała czwórka miały obcisłe kombinezony które były idealnie dopasowane do ich figur i podkreslaly ich figury kobiece kształty i miały szpilki na wysokim obcasie i biżuterie rodu swojego męża
Ciotka Petunia szlochała histerycznie, szarpiąc język Dudley'a, jakby postanowiła wyrwać mu go z gardła, Dudley sprawiał wrażenie, jakby się dusił, co w tej sytuacji nie było czymś szczególnie zaskakującym, a wuj Vernon całkowicie stracił nad sobą panowanie: chwycił jedną z chińskich figurek stojących na kredensie i cisnął nią w pana Weasley'a. Pan Weasley zrobił szybki unik i figurka roztrzaskała się w zrujnowanym kominku
- Jak prawem rzucasz figurki w mojego tatusia! - warknęła Fleur - w, LORDA Weasleya co Dursley!?
- To się więcej nie powtórzy LADY Weasley! - pisnął Vermon przerażony
- Tego już za wiele! -krzyknął ze złością pan Weasley, wywijając różdżką - Staram się pomóc!
- Mój Tatuś próbuje mu pomóc, idioto! - krzyknęła Angelina do Vernona
Wuj Vernon, rycząc jak zraniony hipopotam, porwał następną figurkę.
- Harry, leć! Szybko, leć! - zawołał pan Weasley, celując różdżką w wuja Vernona - Ja tu wszystko naprawię! - Harry'emu żal było nie dotrwać do końca tej zabawy, ale kiedy druga figurka z kolekcji wuja Vernona świsnęła mu koło ucha, uznał, że mimo wszystko lepiej pozostawić rozwiązanie całej sytuacji w rękach pana Weasley'a. Wkroczył w płomienie, zawołał: "Nora!" i szybko obejrzał się przez ramię. Zdążył zobaczyć, jak pan Weasley wytrąca różdżką wujowi Vernonowi z ręki trzecią figurkę,
- Tatuś! tatuś! - skanowały córki pana Weasley'a
jak ciotka Petunia miota się z wrzaskiem, wciąż osłaniając ciałem Dudley'a, i jak język Dudley'a wije się wokoło nich niby wielki, oślizgły pyton. Lecz w następnej chwili zaczął wirować szybko wokół własnej osi i salon państwa Dursley'ów zniknął w wirze szmaragdowozielonych płomieni.
- Koniec rozdziału - oznajmiła Domique .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz