środa, 12 listopada 2025

Rozdział 27 Czara

- Teraz ja będę czytała - oznajmiła Carolina i, zaczęła czytać

Rozdział 27
Powrót Łapy

-Tatuś wraca! - krzyknęły córki Łapy Łapa uśmiechnal się szeroko

Jednym z najlepszych następstw drugiego zadania było to, że każdy chciał się dowiedzieć ze szczegółami, co wydarzyło się na dnie jeziora, a to oznaczało, że Ron znalazł się w blasku reflektorów padających na Harry'ego. Harry zauważył, że kolejne wersje opowieści Rona nieco się od siebie różniły. Pierwsza wersja była chyba najbliższa prawdy, a w każdym razie zgadzała się z opowieścią Hermiony: Dumbledore uśpił wszystkich zakładników w gabinecie profesor McGonagall, zapewniwszy ich uprzednio, że nic im nie grozi i że obudzą się, gdy tylko wynurzą się z wody. Tydzień później Ron snuł już mrożącą krew w żyłach opowieść o porwaniu i samotnej walce z uzbrojonymi po zęby trytonami, które musiały go ciężko pobić, aby dał się w końcu przywiązać do posągu.

- Ale miałem schowaną w rękawie różdżkę - zapewniał Padmę Patii, która teraz, kiedy stał się obiektem powszechnego zainteresowania, zapałała do niego sympatią i zagadywała go za każdym razem, kiedy przechodził korytarzem - Mógłbym załatwić tych trytokretynów, gdybym tylko chciał.

- Widziałam jak Hermiona miała ochotę wszystkie dziewczyny zamordować jak patrzyły na Rona oczywiście oprócz mnie bo jestem jego siostrą - oznajmiła rozbawiona Ginny

- To samo robiłaś z Harry Ginny tez miałaś ochotę wszystkie dziewczyny zamordować - odpowiedziała Hermiona

- Bo on jest moj i nikim nie będę sie dzieliła - odezwały się obie kobiety jednocześnie

- A co byś im zrobił, zachrapałbyś na nich? - zapytała złośliwie Hermiona. Była w bojowym nastroju, gdyż wszyscy docinali jej, że jest osobą, której tak bardzo było brak Wiktorowi Krumowi.

- Zaczęłam się w tobie podkochiwac Ron i brakowało mi Ciebie - rzekła Hermiona

Ronowi poczerwieniały uszy i od tego czasu wrócił do pierwszej wersji opisu wydarzeń

- Córeczka tatusia - odparł Lord Weasley patrząc na Hermione

- Tak tatusiu - uśmiechnęła się szeroko Lady Weasley

Od początku marca przestało już padać, siąpić i mżyć, ale lodowata wichura obdzierała im skórę z twarzy i rąk, kiedy tylko wyszli na szkolne błonia. Zdarzały się opóźnienia w poczcie, bo sowy zdmuchiwało z kursu. Brązowa sowa, którą Harry wysłał do Syriusza

- Do mojego tatusia jedno z najlepszych wspomnień jakie mam to jak mamusia kazała mi sie zwracać do niej i tatusia tylko mamusia i tatuś a później pocałowała mnie w czoło a ja wesnelam zadowolonym głosem wtulając się w moja mamusie jeszcze bardziej - oznajmiła szczęśliwa starsza wersja Daphne i popatrzyła na nią z nadzieją - mamusiu chce całus w czoło bo przez ten czas jak mamusia mi kazała się tak zwracać to mówię do mamusi i tatusia tylko per mamusia i tatuś bo jestem bardzo grzeczna dziewczynka i ubierałam się tylko w obcisłe ubrania podkreślace moja figure i kobiece kształty i szpilki z kłódka na zapieciach na bardzo wysokim obcasie

- Chodź kochanie - i rozłożyła rękę ta podbiegła i więc pocałowała ja w czoło wyrażając matczyne uczucia jakie do niej żywiła Black wesnela zadowolonym głosem wtulając się w matkę jeszcze bardziej - mamusia bardzo mocno Cie kocha córeczko jesteś bardzo grzeczna dziewczynka - tuliła ja do swojej piersi zachwycona

- Mamusia ma rację Babciu u mnie też to jest jedno najlepszych wspomnień kiedy mamusia kazała mi się tak zwracać to mamusi i tatusia - uśmiechnęła się szeroko Barbara - bo jestem bardzo grzeczna dziewczynka i ubierałam się tylko w obcisłe ubrania podkreślace moja figure i kobiece kształty i szpilki z kłódka na zapieciach na bardzo wysokim obcasie

z datą weekendu w Hogsmeade, wróciła podczas śniadania w piątkowy poranek; połowa piór sterczała jej nie w tę stronę, co trzeba. Gdy tylko Harry odczepił od jej nóżki odpowiedź Syriusza, uciekła w obawie, że zostanie znowu wysłana. List Syriusza był prawie tak samo krótki jak poprzedni.

Czekaj przy końcu drogi wylotowej z Hogsmeade (za Derwiszem i Bangesem) w niedzielę, o drugiej po południu. Przynieś tyle jedzenia, ile zdołasz.

- Kolejny powód dlaczego mam ochotę zamknąc Croucha z dementorami! - warknęły Hermione do Barty - skrzywdziłeś mojego wujka Syriusza - i strzeliły go zaklęciem a ten pisnął

- Hermiono - zaczął Dumbledore

- Dla Ciebie jestem LADY Weasley dyrektorze albo PANI MINISTER Weasley i mam władze żeby was obu zamknąć w azkabanie więc sie zamknijcie po tym co zrobiłeś mojemu bratu i wujkowi Syriuszowi! - krzyknęła starsza Hermiona stanęła z kolan Rona miała na sobie obcisła sukienke skórzana z odkrytymi ramionami ale z rękawami które idealnie dopasowane do jej figury podkreslaly jej kobiece kształty i szpilki z kłódka na zapieciach na bardzo wysokim obcasie i patrzyła na Dumbledore i Croucha morderczym wzrokiem

- Jak smiesz odzywać się do mnie w ten sposób dziewucho i mnie atakować! - wycedzil Crouch

- Mam się uspokoić! - warknęła minister Magii

- Ludzie - oznajmiła starszy Rolf . Brzmi, jakby była wściekła.

- Jeszcze nie - powiedziała starsza Nicole

- zaraz będzie - mruknęła starsza Hanna na tyle głośno, że usłyszała ją cała sala. - Ale jestes głupi Crouch .

- On tego nie powiedział? - zapytała starsza Luna , patrząc z niedowierzaniem na swoich przyjaciół.

- Jasne, - starszy Neville pokręcił głową. - To nie jest właściwa osoba, z którą rozmawiasz w ten sposób.

- Powinieneś był wiedzieć, że nie powinieneś mówić czegoś takiego Hermionie Barty - Ron pokręcił głową. - Moja żona na to Ci nie pozwoli. - Miał rację, bo kilka sekund później usłyszeli Wściekły krzyk pani Weasley .

- ZAPOMNIAŁEŚ O WSZYSTKIM, PRZEZ CO PRZESZEDŁ WUJEK SYRIUSZ? O WSZYSTKIM, PRZEZ CO PRZESZŁA MRUZKA ? I ŚMIESZ MI MÓWIĆ , ŻE MAM SIĘ USPOKOIĆ WUJEK SYRIUSZ PRZEZ CIEBIE SPĘDZIŁ 12 LAT W AZKABANIE A MRUZKA PRZEZ TAKIEGO DEBILA JAK TY MIAŁA DEPRESJĘ WIĘC ZAMKNIJ SIĘ CROUCH ALBO STRACĘ NAD SOBĄ PANOWANIE I CIE ZABIJE I NIE BĘDĘ DLA CIEBIE MIŁOSIERNA!!

- Auć - skrzywili większość ludzi na sali się, słuchając Hermione;

- wiecie dlaczego czujemy respekt do mamy - mruknął Scorpius - mimo ze jest nie jest gigantem wzrostem to jest bardzo potężna czarownica o potężnej mocy

- I nasza ukochana mamusia - powiedziały córki Lady Weasley

- Chyba nie wrócił do Hogsmeade? - zapytał Ron z niedowierzaniem w głosie.

- Na to jednak wygląda - zauważyła Hermiona.

- Nie mogę w to uwierzyć - powiedział Harry z niepokojem - Jeśli go złapią...

- Do tej pory jakoś nie dał się złapać, prawda? - pocieszył go Ron - A zresztą w Hogsmeade już nie roi się od Dementorów. Harry złożył list i zaczął rozmyślać. Prawdę mówiąc, miał wielką ochotę spotkać się znowu z Syriuszem. Dlatego po południu, kiedy zbliżała się ostatnia w tym dniu lekcja - dwie godziny eliksirów - czuł się o wiele lepiej niż zwykle, zstępując po schodach wiodących do lochów. Przed drzwiami klasy Snape'a stali Malfoy, Crabbe i Goyle w otoczeniu bandy Ślizgonek, której przewodziła Pansy Parkinson.

- Mnie tam nie było - oznajmily Daphne i Tracy

Wszyscy oglądali coś, czego Harry nie mógł dostrzec, i ryczeli ze śmiechu. Kiedy Harry, Ron i Hermiona zbliżyli się do nich, zza szerokich pleców Goyle'a wyjrzała mopsowata twarz Pansy.

- Są! Już są! - zachichotała, a Ślizgoni trochę się rozstąpili. Harry zobaczył, że Pansy trzyma w rękach kolorowy tygodnik „Czarownica". Ruchome zdjęcie na okładce przedstawiało czarownicę z kędzierzawymi włosami, która uśmiechała się, pokazując wszystkie zęby, i wskazywała różdżką na wielkie biszkoptowe ciasto. - Znajdziesz tu coś, co na pewno cię zainteresuje, Granger! - powiedziała głośno Pansy i rzuciła jej magazyn.

- Weasley - wycedzil Artur w stronę Pansy

Hermiona złapała go z zaskoczoną miną. W tym momencie drzwi lochu się otworzyły i Snape gestem ręki zaprosił ich do środka. Hermiona, Harry i Ron jak zwykle zajęli stolik w końcu klasy. Kiedy tylko Snape odwrócił się do nich plecami, by wypisać na tablicy składniki dzisiejszego eliksiru, Hermiona zaczęła pospiesznie przerzucać pod ławką stronice magazynu. W końcu, na rozkładówce, znalazła to, czego szukała. Harry i Ron nachylili się bliżej. Kolorowe zdjęcie Harry'ego zdobiło krótki artykuł zatytułowany:

SEKRETNE UTRAPIENIA HARRY'EGO POTTERA.

Chłopiec tak niezwykły - a jednak okazuje się, że i on doznaje wszystkich mąk towarzyszących dojrzewaniu, pisze Rita Skeeter. Pozbawiony miłości od czasu tragicznej utraty rodziców, czternastoletni Harry Potter myślał, że znalazł w Hogwarcie pociechę w bliskim towarzystwie swojej dziewczyny, urodzonej w mugolskiej rodzinie Hermiony Granger. Nie wiedział, że czeka go kolejny emocjonalny cios w życiu, już tak boleśnie naznaczonym osobistą stratą Okazało się, że panna Granger, prosta, ale bardzo ambitna dziewczyna, ma skłonność do słynnych czarodziejów, której sam Harry Potter nie mógł zaspokoić.

- Czy tylko ja mam ochotę zabić ta wredna smarkule?! - wycedzila Molly I patrząc na Rite

- Sama traktowałaś ją chłodno z powodu mojego artykułu - uśmiechnęła się szyderczo do rudowlosej

- Bo byłam kompletna idiotka! - warknęła Lady Weasley - jak mogłam uwierzyć że moja córeczka Hermiona spotyka się z Krumem i Harrym!

- Molly?

- Nie Arturze byłam jaka głupia - mruknela łzami w oczach i popatrzyła na Hermione - przepraszam córeczka powinnam...

- Mamusiu dla mnie tamto to już mnie nie istnieje - oznajmiła Hermiona podbiegajac do niej z gracją i wdziękiem do Molly wtulając się w nią jeszcze bardziej - najważniejsze jest dla mnie ze jestem twoją córeczka a mamusia jestes moją mamusią i mnie mamusia kocha

- Oczywiście że Cie kocham kochanie nie wyobrażam sobie żeby Cie nie kochać i nie nazywać się córeczka po prostu jest mi wstyd że uwierzyłam w te bzdury nigdy więcej tego nie zrobię będę Cię chronić przez jaka suka jak Skeeter - i pocałowała ją w czoło wyrażając matczyne uczucia jakie do niej żywiła Lady Weasley wesnela zadowolonym głosem wtulając się w kobiete jeszcze bardziej - jesteś moją córeczką kochanie i nic tego nie zmieni

- Tak mamusiu jestem twoją córeczka - mruknela zadowolonym głosem wtulając się w Molly jeszcze bardziej - kocham cie mamusiu

- Jesteś dla mnie za dobra skarbie i ja tez Cie kocham bardzo mocno skarbie

- Uwielbiam się do mamusi przytulać i kiedy mamusia całuję mnie po czole! - wesnela zadowolonym głosem

- Oczywiście kochanie mamusia specjalnie dla ciebie zrobi to ponownie - i ponownie pocałowała ja w czoło Hermiona ponownie wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej

- Dziękuję mamusiu - oznajmiła szczęśliwa pani Weasley

- To ja dziękuję ze mi wybaczyłaś - mruknela łzami w oczach tuląc ją do siebie - i mówisz do mnie tylko mamusia

- Bo nie wyobrażam sobie mówic do mamusi i tatusia inaczej - mruknela zadowolonym głosem - prawda tatusiu

- Obowiązuje Cie zwrot do nas tylko mamusia i tatuś - rzekł Artur nieznoszący przeciwu Hermiona pokiwała głową i wtuliła się w Artura i pocałował ją w czoło

- Tak tatusiu Kocham Cię tatusiu! - wesnela zadowolonym głosem wtulając się w ojca jeszcze bardziej

- Ja też Cie kocham córeczko! - wyszeptał wzruszony pan Weasley

Od czasu przybycia do Hogwartu Wiktora Kruma, bułgarskiego Szukającego, bohatera ostatnich Mistrzostw Świata w Quidditchu, panna Granger igra uczuciami obu chłopców. Krum, najwyraźniej usidlony przez przebiegłą pannę Granger, już ją zaprosił do Bułgarii na letnie wakacje i twierdzi, że „jeszcze nigdy nie czuł czegoś takiego do żadnej dziewczyny".

- Tatusiu mogę ja strzelić jakiś straszliwym zaklęciem?! - zapytały córki Harrego i Rona nadzieja głosie Rita zbladla

Być może jednak to niewątpliwe wdzięki panny Granger wzbudziły takie zainteresowanie w tych biednych chłopcach.

- Tak niewątpiwe wdzięki Lady Weasley sa tylko dla mnie - stwierdził Ron a Hermiona się zarumieniła - zwłaszcza twoje chodzenia w butach na bardzo wysokim obcasie gracja i wdziękiem i twoja seksowna figura w tych obcisłych ubraniach i oczywiście twoja niezwykla inteligencja

- Kocham być seksowną kobietą i Lady Weasley Lordzie Weasley - oznajmily miłością patrząc na męża

„Ona jest okropnie brzydka", mówi Pansy Parkinson, ładna i pełna życia uczennica czwartej klasy,

- ty ładna i pełnia życia? - spytała Emilly niedowierzaniem - a moja mamusia według ciebie jest okropnie brzydka?

- Dziewczynko chyba Ci styki w mózgu się popaliły i nie myślesz trzeźwo - dodała Rose Pansy patrzyła na nie wściekła

„ale jest bystra i nie miałaby trudności ze sporządzeniem napoju miłosnego. Myślę, że właśnie w ten sposób ich omotała". Napoje miłosne są, rzecz jasna, zakazane w Hogwarcie i Albus Dumbledore na pewno zechce zbadać te pogłoski. A tymczasem sympatycy Harry'ego Pottera muszą się zadowolić nadzieją, że następnym razem powierzy swe serce jakiejś lepszej kandydatce.

- A mówiłem ci! - syknął Ron do Hermiony, która gapiła się w artykuł, zupełnie oniemiała - Mówiłem ci, żebyś nie obrażała Rity Skeeter! Ona z ciebie zrobiła jakąś... jakąś... kobietę w szkarłacie!

Hermiona przestała mieć zdumioną minę i parsknęła śmiechem.

- Kobietę w szkarłacie? - powtórzyła, trzęsąc się z tłumionego śmiechu i odwracając się do Rona.

- Tak je nazywa moja mama - mruknął Ron, a uszy znowu mu poczerwieniały.

- Ron jestem również jej mamą - poprawiła Molly

- I mówię do niej tylko mamusia - rzekla uradowana Lady Weasley a Ron wywrócił oczami

- Jeśli Ritę stać tylko na coś takiego, to znaczy, że traci swój słynny dziennikarski nerw - powiedziała Hermiona, wciąż chichocąc, kiedy odrzuciła tygodnik „Czarownica" na najbliższe puste krzesło - Co za brednie!

Spojrzała w stronę Ślizgonów, którzy obserwowali z daleka ją i Harry'ego, ciekawi, jakie będą mieli miny po przeczytaniu artykułu. Hermiona posłała im ironiczny uśmiech i pomachała ręką, po czym zabrała się za rozpakowywanie składników potrzebnych do sporządzenia eliksiru wyostrzającego poczucie humoru.

- Ale jedno mnie zastanawia - powiedziała Hermiona dziesięć minut później, zawieszając swój tłuczek w powietrzu nad misą ze skarabeuszami - Skąd ona się dowiedziała...

- Rita może się pochwalisz - oznajmił Hugo cukierkowym głosem

- O czym? - zapytał szybko Ron - Chyba nie warzysz napojów miłosnych, co?

- Nie bądź głupi - żachnęła się Hermiona, zabierając się ponownie do ucierania skarabeuszy - Nie, chodzi mi o to... skąd ona wiedziała, że Wiktor zaprosił mnie na lato do Bułgarii?

Ron prychneli głośno

- Jesteś zazdrosny! - zachichotały Hermione

- Tak jestem zazdrosny - odparli Ronowe

- Gdy to powiedziała, jej twarz pokryła się szkarłatnym rumieńcem i widać było, że chce za wszelką cen e uniknąć spojrzenia Rona.

- Co? - zapytał Ron, upuszczając tłuczek na podłogę.

- Dla Rona to musiał być szok! - parskneli śmiechem Fredy i Georowe

- Bardzo śmieszne! - burkneli Ronowie

- Zrobił to, jak wyciągnął mnie z jeziora - wymamrotała Hermiona - Jak tylko się pozbył głowy rekina. Pani Pomfrey dała nam koce, a potem on jakoś mnie odciągnął od sędziów, żeby nie słyszeli, i powiedział, że gdybym nie miała latem nic lepszego do roboty, to może bym...

- I co mu odpowiedziałaś? - zapytał Ron, który podniósł tłuczek i teraz miażdżył nim blat stołu o dobre sześć cali od swojej misy, bo przez cały czas wpatrywał się w Hermionę.

- Widać ze nasz mały Ronaldzik jest zazdrosny o nasza mała Mionke - powiedzieli Bill i Charlie rozbawieni

- Nie mów to mnie Ronaldzik /Mionka! - warkneli stając z krzesła państwo Weasley na Billa i Charliego

- ...I rzeczywiście powiedział, że jeszcze nigdy nie czuł czegoś takiego do żadnej dziewczyny - mówiła dalej Hermiona, teraz już tak czerwona, że Harry prawie czuł buchający od niej żar

- I rzeczywiście Weatherby powiedział mi , nigdy nie czuł czegoś takiego jak czuje do Croucha - oznajmili Oliverowie - czuje do Pana Crocuha że mam motylki w brzuchu

- Zabije się zaraz Wood! - krzyknęli Percy wściekli

- Ale w jaki sposób mogła to usłyszeć Rita Skeeter? Przecież jej tam nie było. A może była? - Może wytrzasnęła skądś pelerynę-niewidkę, może wśliznęła się na teren szkoły, żeby obserwować przebieg drugiego zadania...

- I co mu na to odpowiedziałaś? - powtórzył Ron, waląc tłuczkiem tak mocno, że wyszczerbił nim blat stołu.

- No wiesz, byłam tak przejęta tobą i Harrym... czy nic wam się nie stało, że...

- Nie wątpię, że twoje życie uczuciowe jest niezwykle fascynujące, Granger- rozległ się lodowaty głos tuż za ich plecami - ale muszę cię prosić, żebyś nie omawiała go na moich lekcjach. Gryffindor traci dziesięć punktów.

- Zabije się smarku! - wycedzil Łapa do Snape'a

Snape podszedł cicho do ich stolika, gdy byli pochłonięci rozmową. Teraz patrzyła na nich cała klasa. Malfoy miał okazję błysnąć Harry'emu z daleka hasłem POTTER CUCHNIE.

- Aha... i do tego czytasz sobie pod ławką czasopisma - dodał Snape, chwytając egzemplarz tygodnika „Czarownica" - Gryffindor traci kolejne dziesięć punktów. Chociaż to oczywiste - czarne oczy Snape'a rozbłysły, gdy jego wzrok padł na artykuł Rity Skeeter - że Potter musi być na bieżąco z doniesieniami prasowymi na swój temat. Ślizgoni ryknęli śmiechem, a wąskie usta Snape'a wykrzywił złośliwy uśmiech. Zaczął czytać artykuł na głos, a Harry'ego zalała fala wściekłości.

- Sekretne utrapienia Harry ego Pottera... ach, mój Boże, Potter, co ciebie znowu trapi? Chłopiec tak niezwykły...

Harry poczuł, że twarz go pali. Snape robił pauzy po każdym zdaniu, żeby pozwolić Ślizgonom wyśmiać się do woli. Odczytywany na głos przez Snape'a, artykuł brzmiał dziesięć razy gorzej. - ...sympatycy Harry'ego Pottera muszą się zadowolić nadzieją, że następnym razem powierzy swe serce jakiej lepszej kandydatce. Jakie to wzruszające - zadrwił Snape, zwijając magazyn w trąbkę przy nieustającym śmiechu Ślizgonów. - No cóż, chyba lepiej rozdzielę waszą trójkę, żebyście mogli skupić się na eliksirach, zamiast gmatwać sobie życie miłosne. Weasley, ty zostaniesz tutaj. Panno Granger, proszę usiąść koło panny Parkinson.

- Ja nie chce koło mopsicy Ja chce siedzieć tylko na kolanach Rona! - krzyknęły Hermiona wtuliła się w niego jeszcze bardziej

Potter, do stolika przed moim biurkiem. Ruszać się. No już! - Rozwścieczony do ostatnich granic, Harry wrzucił do kociołka swoją torbę i składniki eliksirów i powlókł się do pustego stolika z przodu klasy. Snape poszedł za nim, usiadł przybiurku i obserwował, jak Harry wyjmuje swoje rzeczy z kociołka. Harry, starając się na niego nie patrzeć, powrócił do miażdżenia skarabeuszy, wyobrażając sobie, że każdy z nich ma twarz Snape'a. - Cały ten hałas w prasie wokół twej osoby, Potter, wprowadza jeszcze większy zamęt do twojej już i tak biednej, skołatanej głowy - powiedział cicho Snape, kiedy w klasie zapanował spokój. Harry nie odpowiedział. Wiedział, że Snape próbuje go sprowokować: robił to już nie raz. Miał niewątpliwie nadzieję, że zanim rozlegnie się dzwonek, Harry dostarczy mu pretekstu do pozbawienia Gryffindoru okrągłych pięćdziesięciu punktów. - Być może żyjesz w iluzji, że cały czarodziejski świat interesuje się pilnie twoją osobą - ciągnął Snape tak cichym głosem, by nikt inny go nie dosłyszał (Harry nadal tłukł swoje skarabeusze, choć już były zamienione w drobny proszek) - ale mnie nie obchodzi, ile razy ukazuje się w pismach twoje zdjęcie. Dla mnie, Potter, jesteś tylko wstrętnym smarkaczem,

Lily I nie wytrzymała podbiegła do Snape'a i z całej siły dała mu z liścia ten jeknal z bólu trzymając się za policzek

- ODWAL SIĘ OD MOJEGO SYNA SNAPE WSTRĘTNYM SMARKACZEM TO JESTEŚ TY! - Severus patrzył na jej zielone oczy

- Lily

- Nie mów do mnie Lily! - wycedzila Lady Potter - wiem że miałeś trudne życie ale gnębienie dzieci bo masz, władze i możesz sobie odejmować punkty i wyzywanie się nad moim synem to już gruba przesada byłeś moim przyjacielem a teraz nie mogę na Ciebie patrzeć Snape ja potrzebuje prawdziwego mezszyzne która będę czuła się bezpieczna a nie potrzebuje za komplesowego chłopca którą cała złość wyląduje na dzieciach zwłaszcza na moim synu!

który uważa, że przepisy i regulaminy są poniżej jego godności. Harry wsypał sproszkowane żuki do kociołka i zaczął siekać korzenie imbiru. Ręce mu się lekko trzęsły ze złości, ale nie podnosił oczu, jakby nie słyszał, co Snape do niego mówi.

- Ostrzegam cię więc, Potter - ciągnął Snape, jeszcze cichszym i jeszcze bardziej jadowitym głosem - możesz sobie być sławą od siedmiu boleści, ale jeśli jeszcze raz przyłapię cię na szperaniu w moim gabinecie...

- Nawet się nie zbliżyłem do pana gabinetu! - warknął ze złością Harry, zapominając, że miał być głuchy jak pień.

- Nie kłam mi tu w żywe oczy - syknął Snape, świdrując go swoimi bezdennymi czarnymi oczami - Skórka boomslanga. Skrzeloziele. Miałem je w swoim prywatnym magazynku i wiem, kto mi je ukradł.

- Skrzeloziele? to było dawno i nie prawda - oznajmily beztrosko Harry i uśmiechnęli się szeroko i niewinnie do Snape'a

- Zapłacisz zs to Potter! - wycedzily Severusy

- Odwal się od Harrego Snape! - warknal Fleomont - bo mam ochotę Cie zabić za to ze obraziłaś moja córeczkę tym wstrętnym słowem !

- Tatuś - mruknela zadowolonym głosem Lily I wtulając się w Fleomonta - kocham cię tatusiu

- Tatuś też Cie kocha skarbie - powiedział pan Potter - będę Cię chronił to jesteś moją córeczką tatusia odkąd pojawiłaś się w naszym domu po raz pierwszy i powiedziałaś do nas mamusia i tatuś - i pocałował ją w czoło

- Tak tatusiu to jedno z najlepszych wspomnień moim życiu kiedy was poznałam i powiedziałam do mamusi per mamusia a później mamusia była tak wzruszona i przytuliła mnie i pocałowała mnie czoło i powiedziała żebym mówiła do was tylko mamusia i tatuś! - wesnela zadowolonym głosem wtulając się w mezszyzne - i tak muszę mówić prawda? - pytała z nadzieją w głosie

- Tak kochanie tylko mamusia i tatuś musisz do nas mówić - oznajmiła szczęśliwa pani Potter

Harry spojrzał na niego, starając się za wszelką cenę nie mrugnąć i nie wyglądać jak ktoś, kto czuje się winny. Zresztą wcale nie ukradł Snape'owi żadnego z tych składników. Kiedy byli w drugiej klasie, Hermiona buchnęła mu trochę skórki boomslanga - potrzebowali jej do sporządzenia Eliksiru Wielosokowego- chociaż Snape podejrzewał wtedy o to Harry'ego, nie był w stanie tego udowodnić. A skrzeloziele oczywiście ukradł mu Zgredek.

- Nie wiem, o czym pan mówi - powiedział chłodno.

- Nie było cię w łóżku tej nocy, kiedy włamano się do mojego gabinetu! - syknął Snape - Wiem o tym, Potter! A Szalonooki Moody może sobie być członkiem twojego fanklubu, ale ja nie będę tolerował twojego zachowania! Jeszcze jedna nocna wycieczka do mojego gabinetu, Potter, a drogo mi za to zapłacisz!

- Nawet wtedy kiedy mój tatuś chce zostawić szampon do włosów przeciw nadmiernym tłuszczeniu w prezencie urodzinowym dla Ciebie Sevus? - spytała Lily II cukierkowym głosem sala parsknęła śmiechem

- POTTER DLA CIEBIE JESTEM PAN PROFESOR SNAPE NIR MÓW DO MNIE SEVUS!!

- A ja nazywam się LONGBOTTOM Lady Longbottom bo wyszłam za mąż za tego przystojniaka Lorda Longbottona który przeciwieństwie do ciebie jest też animagiem i zmienia się w orła - wskazując na Franka II

- To był jeden moich z najlepszych wzpomnien piękna widząc Cie w białej sukni ślubnej wyglądałaś jak bogini która wstąpiła na ziemię poslubiajac zwykłego Lorda Longbottomna i dzięki temu z Pottera stałaś się Longbottomem! - rozmarzył się Frank II Lily II uśmiechnęła się szeroko i przyciągnęła głowę męża w dół i namiętnie pocałowała

- Tak jest - powiedział chłodno Harry, powracając do siekania imbiru - Bedę miał to na uwadze, jeśli kiedykolwiek przyjdzie mi na to ochota - W oczach Snape'a pojawił się złowrogi błysk. Sięgnął za pazuchę swojej czarnej szaty. Przez chwilę Harry myślał, że Snape chce wyciągnąć różdżkę i rzucić na niego jakieś straszne zaklęcie, ale ten wyjął mały kryształowy flakonik z przezroczystym eliksirem.

- Wiesz, co to jest, Potter? - zapytał Snape, patrząc na niego groźnie.

- Nie - odpowiedział Harry, tym razem zupełnie szczerze.

- To Veritaserum, Eliksir Prawdy, tak silny, że wystarczą trzy krople, a cała klasa dowie się o twoich wszystkich sekretach - wycedził Snape jadowitym tonem.

- Mam nadzieję ze tego nie zrobiłeś! - krzyknęla Amelia w szoku

- Oczywiście, użycie tego eliksiru dozwolone jest jedynie przy zachowaniu bardzo ścisłych zasad ustalonych przez ministerstwo. Ale jeśli nie będziesz uważał na to, co robisz i mówisz, może się zdarzyć, że ręka mi trochę... zadrży - potrząsnął lekko flakonikiem - nad twoją szklanką z sokiem dyniowym... na przykład podczas kolacji... a wówczas, Potter, dowiemy się, czy byłeś w moim gabinecie, czy nie

- To jest niezgodne z prawem Snape! - wycedzil Kingsley cała patrzyła na Snape niedowierzaniem

- Harry zacisnął zęby i milczał. Zajął się ponownie korzeniami imbiru. To, co powiedział Snape o Eliksirze Prawdy, wcale mu się nie spodobało, a jeszcze mniej groźba wlania mu po kryjomu kilku kropel do soku. Przeszył go dreszcz, kiedy pomyślał, co mogłoby się wydać, gdyby Snape to zrobił. Poza wpakowaniem wielu ludzi w poważne kłopoty - Hermiony i Zgredka na początek - jest mnóstwo spraw, których za żadne skarby nie chciałby ujawnić. Na przykład faktu, że jest w kontakcie z Syriuszem i... - aż mu się wnętrzności skręciły na samą myśl

- Łapy wręcz od mojego tatusia Snape! - warknęły Astoria Daphne i Cassie

- co czuje do Cho...

Wrzucił posiekany imbir do kociołka, zastanawiając się, czy nie powinien wziąć przykładu z Moody'ego i zacząć pić wyłącznie z prywatnej piersiówki. Do drzwi lochu ktoś zapukał.

- Proszę wejść - rzekł Snape, już normalnym tonem. Wszyscy odwrócili się do drzwi. Wszedł profesor Karkarow. Podszedł do biurka Snape'a, a cała klasa wlepiła w niego oczy. Znowu okręcał sobie kozią bródkę wokół palca i był wyraźnie czymś poruszony.

- Musimy porozmawiać - powiedział do Snape'a, ledwo otwierając usta, jak niezbyt wprawny brzuchomówca. Harry utkwił wzrok w korzeniach imbiru, nasłuchując uważnie.

- Porozmawiamy po lekcji - mruknął Snape, ale Karkarow natychmiast mu przerwał.

- Zrobimy to teraz, żebyś mi nie uciekł, Severusie. Unikasz mnie.

- Po lekcji - warknął Snape. Harry podniósł menzurkę, udając, że chce zobaczyć, czy wlał do niej właściwą porcję żółci pancernika, i rzucił na nich długie spojrzenie. Karkarow wyglądał na przerażonego, a Snape na wściekłego. Przez resztę lekcji Karkarow czaił się za biurkiem Snape'a, jakby pilnował, by ten mu nie uciekł. Chcąc za wszelką cenę usłyszeć, co Karkarow tak bardzo chce Snape'owi

- Karkarow chciał Ci zrobić loda przy uczniach? - pytał z obrzydzeniem Frank I Snape chciał rzucić sie na, Longbottona

- Nie mam nic do gejów ale robienie i pokazywanie sobie miłość gdzie sa niepełnoletnie dzieci przez dwóch facetów między sobą to już jest przesada Snape! - oburzyła się Augusta - powiedz swojemu kochankowi żeby się powstrzymał od robienia tobie Ci loda przy dzieciach

Sala patrzyła na Lady Longbottom wielkimi oczami i otwarta szczęka tak Augusta potrafi drwic z Seveusa

- Och Igorze tak, dobrze o tak grzeczny chłopiec Sevus jest z Ciebie tak dumny jaki sposób robisz mi loda Igorku nie przestawaj ja, zaraz!! - drwila kobieta z Severusa przez całą szkoła Seveus wychodził z siebie a sala spadła ze śmiechu na podłogę śmiejąc się nieboglosy

- JAK ŚMIESZ LONGBOTTOM!!!

Augusta stanęła z krzesła zrobiła pozę Molly popatrzyła na niego morderczym wzrokiem

- Po pierwsze Snape nie jestem twoja koleżanka więc masz zwracać się do mnie TYLKO LADY Longbottom albo PANI Longbottom i proszę PANI po drugie widzisz jakie to jest uczucie Snape kiedy ktoś z Ciebie drwi i wiesz co czują dzieci z którego drwiles przez cały okres szkolny zwłaszcza z Neville'a albo Harry'ego po trzecie ja z Neville'a jestem dumna bo ożenił się jak jego tata bo Frank ożenił z piękna inteligentna dziewczyna o imieniu Alicia która stała się moja córeczka i mówi do mnie tylko mamusia - im się zorientowała Alicia wtuliła się w Auguste którą uśmiechnęła się do niej miłością i pocałowała ja w czoło wyrażając matczyne uczucia jakie do niej żywiła Lady Longbottom wesnela zadowolonym głosem wtulając się w matkę jeszcze bardziej 

- Kocham Cię mamusiu - wyszeptała pani Longbottom zadowolonym głosem a ta tuliła ja do swojej piersi zachwycona

- a ukochana Neville'a też jest piękna inteligentna dziewczyna o imieniu Hanna która stała się moja ukochana wnusia - dziewczyna też wtuliła się w Lady Longbottom i zastała pocałowała przez nią w czoło ona wesnela zadowolonym głosem wtulając się w Auguste jeszcze bardziej - ta piękna Lady Longbottom dała mi pięknie prawnuki 

- Kocham Cię Babciu - mruknela łzami w oczach Hanna kobietę również tuliła ja do swojej piersi następne zwróciła się do czerwonego Snape który sprawiał wrażenie jakby chciał kobietę zamordować

- i co fajnie uczucie Snape bo ja, sie bawiłam bardzo dobrze a ty stałeś się posmieniskiem

- ZABIJE SIĘ ZARAZ!

- Spróbuj ja tylko dotknąć a wydłubię Ci oczy Snape! - warknal Frank II

- Jesteś zimny, cyniczny, złośliwy i sarkastyczny Masz skłonności do obrażania uczniów i nie skąpisz tych, których nie lubisz . Szczególnie pogardzasz Gryfonami, uważając ich za aroganckich i wymagających uwagi. Opisy interakcji społecznych jako dziecko sugerują, że masz niskie zdolności interpersonalne przedstawiasz się jako osobę skomplikowaną i wycofaną, która jest przytłoczona wieloma złożonymi emocjami, dlatego stwierdzam jako psycholog i psychiatra ze chorujesz na nieleczona depresję - powiedziała Alicia II do Seveusa - mogę przepisać Ci psychotropy i poczujesz się lepiej Severusie

- NIE CHCE ŻADNYCH LEKARSTW WEASLEY!

- Jak ta chcesz Snape chciałam Ci pomóc a ty nie więc z laskiem swojej odwal się od mojego tatusia od moich wujków i ciotek od całej mojej rodziny albo poznasz jaka potężna jestem! - warknęła Lady Weasley

- O nie jak Alicia sie wkurzy to już do po tobie Snape - stwierdził Fred II - wiecie moja żona jest bardzo spokojna osobą ale jak sie wkurzy to lepiej uciekać

powiedzieć, na dwie minuty przed dzwonkiem Harry umyślnie strącił z ławki butelkę z żółcią pancernika. Pod pozorem wycierania podłogi schował się za kociołkiem, kiedy reszta klasy ruszyła hałaśliwie do drzwi.

- Co jest takie pilne? - usłyszał zniecierpliwiony szept Snape'a.

- To - odpowiedział Karkarow, a Harry, zerkając zza krawędzi kociołka, zobaczył, że Bułgar podwija lewy rękaw i pokazuje Snape'owi coś na swoim przedramieniu. - No i co ty na to? - zapytał Karkarow, wciąż usiłując nie poruszać wargami - Widzisz to? Jeszcze nigdy nie było tak wyraźne od czasu...

- Schowaj to! - warknął Snape, a jego czarne oczy omiotły klasę.

Starsza wersją Bohaterów wymieniła spojrzenia

- Ale musiałeś zauważyć... - zaczął Karkarow przerażonym głosem.

- Porozmawiamy o tym później! - przerwał mu Snape - Potter! Co ty robisz?

- Wycieram żółć pancernika, panie profesorze - odpowiedział Harry niewinnym tonem, prostując się i pokazując Snape'owi mokrą szmatę. Karkarow odwrócił się na pięcie inszybko wyszedł z lochu z wystraszoną i jednocześnie rozeźloną miną.

- Biedny Igorek - oznajmiła Marlene mając łzy w oczach - Igorek chciał tylko zrobić Sevcioci pysznego lodzika ustami a jego tak, zwanej męskości a Sevus mu nie pozwolił. Sevus jesteś bardzo niegrzecznym chłopcem Igorek chciał żebyś sobie ulzyl

Sala ryknela śmiechem większość z nich leżała ze śmiechu śmiejąc się nieboglosy Snape patrzył na Lady Black morderczym wzrokiem

- Mamusiu Sevus patrzy na mnie morderczym wzrokiem i chyba chce mnie zabić! - poskarżyła się Marlene Euphemii podbiegajac do niej gracja i wdziękiem

- Nic się nie martw skarbie mamusia zrobi wszystko żeby nie spadło Ci ani jeden włos z głowy - oznajmiła Euphemia przytulając ja do swojej piersi całując ja w czoło Lady Black wesnela zadowolonym głosem wtulając się w kobiete jeszcze bardziej a później popatrzyła na profesora jakby miała go zamordować - Łapy precz od mojej rodziny Snape albo poznasz rude furię!

Nie chcąc pozostać sam na sam z wyjątkowo wściekłym Snape'em, Harry wrzucił do kociołka swoje książki i ingrediencje i wybiegł z lochu, by jak najszybciej odnaleźć Rona i Hermionę i opowiedzieć im, czego był świadkiem.

* * *

Kiedy w południe następnego dnia wyszli z zamku, nieco przymglone, srebrzyste słonce świeciło nad błoniami. Pogoda była najładniejsza od początku tego roku, i kiedy przybyli do Hogsmeade, wszyscy troje pozdejmowali płaszcze i przewiesili je sobie przez ramiona. Jedzenie, które Syriusz polecił im przynieść, spoczywało w torbie Harry'ego; podczas obiadu zwędzili ze stołu tuzin udek kurczęcia, bochenek chleba i butlę dyniowego soku.

Łapa uśmiechnęli się szeroko to trójki

- Spotkam się z moim chrześniakiem i moja bratanica i moim bratankiem - powiedział Łapa

- Wujku Syriuszu! - krzyknęła Hermiona podbiegajac go niego i mocno się wtuliła do niego piersi

- Z małej dziewczynki wyrosłaś na piękna potężna kobietę - oznajmił Łapa - która sądzi ministerstwem

- Tak wujku Lapo i żądze twarda ręką bo ktoś musiał tych kretynow ministerstwie ogarnąć oczywiście nie wszyscy - patrzyła wymownie na obecnych urzędników ministerstwa - więc muszą zwracać się do mnie tylko minister magi PANI Weasley albo minister Magii LADY Weasley

- Bardzo dobrze kochanie mają mieć do ciebie szacunek na który zasługujesz a Wujek Łapa jest z Ciebie taki dumny - i pocałował ją w czoło Hermiona wesnela zadowolonym głosem wtulając się w Łapę jeszcze bardziej mimo że miała szpilki na bardzo wysokim obcasie przy Syriuszu wyglądają jak mała dziewczynka bo Łapa był bardzo wysokim przystojnym mezszyzna

- Kocham Cię wujku Syriuszu

- Ja też PANIĄ kocham PANI ministrze magii LADY Weasley - uśmiechnal się glupotowato

- Dla Ciebie jestem Hermiona Lapo - rzekła Lady Weasley

- Dobra zrobimy tak zwracasz się do mnie tylko Wujek Łapa albo wujek Syriusz a ja do Ciebie Hermiona albo skarbie albo kochanie - oznajmil Łapa Hermiona pokiwała głową pocałowała go w policzek i odeszła od niego z niezwykla gracja i wdziękiem bo miała szpilki na bardzo wysokim obcasie i usiadła na kolanach swojego męża zadowolonym miną wtuliła się męża

Najpierw udali się do sklepu odzieżowego Gladraga, żeby kupić prezent Zgredkowi. Mieli kupę zabawy, wybierając wszystkie najbardziej niesamowite skarpetki, w tym parę w świecące złote i srebrne gwiazdki oraz taką, która zaczynała wrzeszczeć, kiedy wydzielała zbyt silny zapach. Potem, o pół do drugiej, ruszyli ulicą Główną, i minąwszy sklep Derwisza i Bangesa, wyszli na sam skraj wioski. Harry jeszcze nigdy tu nie był. Kreta droga wywiodła ich w wiejskie okolice Hogsmeade. Domków było tu o wiele mniej, a ogrody wokół nich większe. Szli w stronę wzniesienia, które górowało nad Hogsmeade. Po jakimś czasie minęli zakręt i dotarli do końca drogi. Oparty przednimi łapami o barierkę, czekał tam na nich wielki, kudłaty czarny pies z gazetą w pysku. Wyglądał bardzo znajomo...

- Tatuś! - krzyknęły uradowane córki Łapy i wtuliły się do niego piersi

- Łapa musisz sobie poradzić ze swoimi dziewczynkami! - parsknął śmiechem Remus

- Sam masz córki - mruknął

- Ja mam tylko dwie córeczki a ty masz aż trzy! - wystrzezyl się Lunatyk ale nagle poczuł swoje córki które mocno się wtuliły do jego piersi

- Tatusiu chce całus w czoło - powiedziały z nadzieją w głosie córki Remusa i Łapy ich ubrania były idealnie dopasowane do ich figur i podkreslaly ich kobiece kształty miały biżuterie rodem swojego męża i szpilki z kłódka na zapieciach na bardzo wysokim obcasie - obiecał tatuś że będzie mnie tatuś całował po czole kiedy będę chciała a ja chce teraz - i tupnely swoim bardzo wysokim obcasem o podłogę

- Moje córeczki owinęły mnie wokół palca - wzdychać obaj całując je w czoło wyrażając ojcowskie uczucia jakie do ich żywił córki Lupina i Blacka wesnely zadowolonym głosem wtulając się w ich jeszcze bardziej

- Kocham Cię tatusiu

- Bo jesteś ich ukochanym tatusiem skarbie to twój obowiązek całować swoje córeczki po czole a twoje córeczki mają obowiązek zwracać się do Ciebie tylko tatuś! - uśmiechnęły się szeroko Nimfadora i Marlene podchodząc do córek gracja i wdziękiem single patrzyli na Lady Lupin o Lady Black rozmarzeni i bo były ubrane obcisła koszule włożona w spodnice a na nogach miały szpilki na z kłódka na zapieciach na bardzo wysokim obcasie, - prawda kochanie?

- Tak mamusiu! - wesnely zadowolonym ich córki wtulając się w swoją matkę jeszcze bardziej bo zostały pocałowałe po czole

- Moje słoneczka mamusia bardzo mocno was kocha - odparły wzruszone tuląc je do swojej piersi zachwycone Lady Black i Lady Lupin ze ich córki mówią do niej tylko mamusia

- Cześć, Syriuszu! - powitał go Harry, podchodząc bliżej. Czarny pies obwąchał gorliwie torbę Harry'ego, machnął ogonem, odwrócił się i pobiegł porośniętym tu i ówdzie krzakami zboczem, wznoszącym się aż do skalistego podnóża góry. Harry, Ron i Hermiona przeleźli przez barierkę i ruszyli za nim. Syriusz zawiódł ich aż do samego podnóża góry, gdzie grunt pokrywały głazy i drobne kamienie. Jemu było łatwo, bo miał cztery łapy, ale Harry, Ron i Hermiona wkrótce się zasapali.

Ron Harry i Hermiona uśmiechnęli się między sobą

Czarny pies nie zatrzymał się jednak, tylko biegł dalej w górę stromą, krętą i kamienistą ścieżką. Wspinali się tak przez prawie pół godziny, zlani potem w słońcu, nie tracąc jednak z oczu psa, machającego do nich od czasu do czasu ogonem. Pas torby wrzynał się Harry'emu boleśnie w ramię. W końcu stracili Syriusza z oczu, a kiedy doszli do miejsca, w którym nagle znikł, zobaczyli wąską szczelinę w skale. Prześliznęli się przez nią i znaleźli się w chłodnej, mrocznej jaskini. W głębi stał przywiązany do wielkiego głazu hipogryf Hardodziob

- Dziobek! - krzyknąl Hagrid uradowany

- w połowie szary koń, a w połowie olbrzymi orzeł. Pomarańczowe oczy rozbłysły mu na ich widok. Pokłonili mu się nisko, a on obrzucił ich władczym spojrzeniem, po czym ugiął przednie kolana i pozwolił Hermionie podejść i pogładzić się po upierzonej szyi. Harry wpatrywał się jednak w czarnego psa, który właśnie zamienił się w jego ojca chrzestnego. Syriusz miał na sobie postrzępią szarą szatę, tę samą, w której uciekł z Azkabanu.

- Mój Wujek Lord Black nie może tak wyglądać! - oburzyła się Victoire i strzeliła Croucha zaklęciem ze ten pisnął - JAK ŚMIAŁEŚ WTRĄCIĆ MOJEGO WUJKA SYRIUSZA LORDA BLACKA DO AZKABANU CROUCH BYŁEŚ BARDZO NIEGRZECZNYM CHŁOPCEM!!

- Oj Crouch Victoire się zdenerwowała - oznajmił Teddy a Lady Lupin strzeliła go zaklęciem i tam gdzie stał Crouch teraz był antropomorficznym kaczorem . Miał na sobie niebieski marynarski strój z czerwoną muchą sala patrzyła na Croucha wielkimi oczami i otwarta szczęka i kiedy chciał coś powiedzieć ludzie usłyszeli wysoki, chrapliwy dźwięk. czerwony Crouch zamknął usta zaczął przeklinać sala słyszała tylko wysokie , chrapliwe dźwięki Sala ryknela śmiechem większość z nich leżała ze śmiechu śmiejąc się nieboglosy a Crouch był coraz bardziej wściekły

- Odczaruj mnie! - krzyczał wysokimi , chrapliwymi dźwiękami

- Co mówiłeś Crouch? - pytał Kingsley z podłogi ze śmiechu a kiedy wciekly Crouch chciał odpowiedzieć wydawał z siebie wysokie , chrapliwe dźwięki Filius spadł z krzesła na podłogę śmiejąc się nieboglosy Minevra była dumna z Victoire za wspaniałą transmutacje podeszła do niej gracja i wdziękiem miała na sobie obcisła sukienke na jedno ramię podkreślają jej figure i kobiece kształty i szpilki z kłódka na zapieciach na bardzo wysokim obcasie miała biżuterie rodem McGonagall gdzie była napisana Mme rodu McGonagall i przytuliła ja do swojej piersi i pocałowała ją w czoło Victoire wesnela zadowolonym głosem wtulając się w kobiete jeszcze bardziej Crouch wściekły rzucił się na Victoire ale Minne trafiła go zaklęciem i wycedzila

- Łapy wręcz od Lady Lupin Crouch! - sala patrzyła na profesor McGonagall wielkimi oczami i otwarta szczęka bo wyglądała jak milion dolarów w tej obcisłej sukience i szpilkach z kłódka na zapieciach na bardzo wysokim obcasie i ponownie ja przytulając do swojej piersi - no co? - jak mezszyzni patrzyli na nią niedowierzaniem - Mam tyłul Madame i więc jestem kobietą z klasą a kobieta z klasą z takim tytułem jak Madame powinna chodzić w eleganckiej kieckiej i szpilkach na bardzo wysokim obcasie a ja mam tytuł Madame i chodzę w elegancko i seksownie i szpilkach na bardzo wysokim obcasie i odwróciła się od Victoire z niezwykla gracja i wdziękiem i gracja i wdziękiem odeszła od niej usiadła na swoim miejscu

- Minne to jednak kobieta z klasą - stwierdził beztrosko Łapa

- I zapamiętaj i powtarzaj to sobie skarbie - uśmiechnęła się szeroko i puściła u oczko Croucha dalej wydawał z Ciebie wysokie i chrapliwymi dźwiękami

- Zamknij się Crouch! - warknęła Rolanda przykleiła mu usta miała obcisła sukienke na jedno ramię podkreślają jej figure i kobiece kształty i szpilki z kłódka na zapieciach na bardzo wysokim obcasie miała biżuterie rodem Hood gdzie była napisana Mme rodu Hood

- Uwielbiam ta obcisła sukienkę które podkreślają moja figure i kobiece kształty i te szpilki z kłódka na zapieciach na bardzo wysokim obcasie dziękuję a szpilkach chodzę nawet po swoim pokoju z gracją i wdziękiem - oznajmily podniecone profesorki

- Nie ma za co dziękować - powiedziały Victoire i Domique szczęśliwe

Jego czarne włosy były o wiele dłuższe niż wówczas, gdy pojawił się w kominku, i znowu były splątane i zmatowiałe. I bardzo schudł.

- Syriuszu /tatuś /wujku Syriuszu dziadzius - rzekły płaczliwie kobiety z rodziny

- Kurczaki! - zawołał ochrypłym głosem, kiedy już wyjął z ust parę starych numerów „Proroka Codziennego" i rzucił na ziemię. Harry otworzył torbę i wręczył mu paczkę z udkami kurczęcia i chleb - Dzięki - rzekł Syriusz, rozwijając papier i łapczywie rzucając się na jedzenie - Żywiłem się głównie szczurami.

Łapa wesnal a Daphne strzeliła Croucha zaklęciem a ten próbował pisnął ale miał przyklejone usta

- Nie mogę ukraść zbyt wiele żarcia w Hogsmeade, bo zwróciłbym na siebie uwagę - Uśmiechnął się do Harry'ego, ale ten odwzajemnił uśmiech z oporem.

- Co ty tutaj robisz, Syriuszu? - zapytał.

- Wypełniam swoje obowiązki ojca chrzestnego - rzekł Syriusz, miażdżąc kość kurczęcia w bardzo psi sposób. - Nie martw się o mnie, udaję włóczęgę poszukującego towarzyszki

Marlene głośno wesnela zadowolonym głosem kiedy Łapa pocałował ją w znak

- Przelecisz mnie dzisiaj? - spytała podniecona Lady Black

- A byłaś grzeczna dziewczynka? - pytał Lord Black podniecony 

- Cały czas jestem grzeczna dziewczynka chodzę po naszym pokoju w szpilkach na bardzo wysokim obcasie mówię do twoich rodziców tylko mamusia i tatuś i nie zdejmuje biżuterie rodem Blackow

- Oczywiście że będziemy się kochać skarbie - mruknął Łapa

- Nadal się uśmiechał, ale widząc niepokój na twarzy Harry'ego, dodał już poważniejszym tonem: - Chciałem być na miejscu. Twój ostatni list... no, no... powiem szczerze, że to wszystko zaczyna być coraz bardziej podejrzane. Porywałem gazety ze śmietników i sądząc po tym, co tam znalazłem, nie tylko ja jeden zaczynam się coraz bardziej niepokoić. Wskazał na pożółkłe egzemplarze „Proroka Codziennego" leżące na ziemi. Ron podniósł jeden z nich i rozwinął. Harry wpatrywał się jednak dalej w Syriusza.

- A jak cię złapią? Jak ktoś cię rozpozna?

- Tylko wy troje i Dumbledore wiecie, że jestem animagiem- odpowiedział Syriusz, wzruszając ramionami, po czym pochłonął resztkę udka.

- Teraz już nie - powiedziała Millicenta Bulstrode

- Black - wycedzil cicho Lucek

Ron szturchnął Harry'ego i podał mu dwa numery „Proroka Codziennego". Na pierwszej stronie jednego z nich widniał tytuł: Tajemnicza choroba Bartemiusza Croucha, w drugim, również na pierwszej stronie, wydrukowano wielkimi literami: Czarownica z ministerstwa nadal nie odnaleziona - Minister Magii angażuje się osobiście '. Harry rzucił okiem na artykuł o Crouchu, wychwytując pojedyncze zdania: . . . nie pokazuje się publicznie od listopada... dom sprawia wrażenie opuszczonego... Klinika Magicznych Chorób i Urazów Szpitala Św. Munga odmawia komentarzy... Ministerstwo nie potwierdza pogłosek o jego krytycznym stanie...

- wie Pan panie Crouch co mówią o Panu pawiany z ministerstwa? - spytał Hugo Franka II

- Nie wiem Weatherby! - warknal Frank II głosem Croucha niektórzy parskneli śmiechem Percy zrobił się czerwony tak samo Crouch

- Pawiany z ministerstwa twierdzą że jest pan naćpany panie Crouch - stwierdził beztrosko głosem Hugo sala ryknela głośnym śmiechem niektórzy spadłi ze śmiechu śmiejąc się nieboglosy Crouch zrobił się czerwony i patrzył na dwóch wściekły

- Większość małp Knota z ministerstwa wchodzą jak idioci na mury... zaczął Frank II

- ... A różowa ropucha z ministerstwa od zawsze była na maksa pierdolnięta - skoczył Hugo Sala ryknela śmiechem większość z nich leżała ze śmiechu śmiejąc się nieboglosy Ropucha zrobiła się czerwona

- Ha! haaha! haha! dobre! haah!

- Hugo! - zawołały Hermiona i Emilly trochę źle trochę rozbawione

- Frank! - zawolaly Ginny Hanna i Lily II trochę źle trochę rozbawione

- Przypomninacie mi trochę Rona i Harrego! - zaśmiała się później Hermiona

- Piszą o nim tak, jakby już umierał - powiedział powoli.

- A przecież nie może być aż tak chory, skoro pojawił się w Hogwarcie...

- Mój brat jest osobistym asystentem Croucha - poinformował Syriusza Ron -, że Crouch cierpi z powodu przepracowania.

- Od Sybilly bierze towar - stwierdził Louis - i dzięki temu mógł otworzyć wewnątrzne oko

- Otwórz swoje wewnątrzne oko Barty a dostaniesz oświecenie - powiedział James II używając mitycznego głosu sala parsknęła śmiechem

- On naprawdę wyglądał na chorego, kiedy go ostatni raz widziałem z bliska - zauważył Harry, czytając artykuł - Tego wieczoru, kiedy czara wyrzuciła moje nazwisko...

- I dobrze mu tak, za to, że pozbył się Mrużki, prawda? - powiedziała chłodno Hermiona, głaszcząc Hardodzioba, który chrupał kostki kurczęcia, rzucone mu przez Syriusza. - Założę się, że bardzo tego żałuje. Na pewno odczuwa już jej brak.

- Hermiona ma bzika na punkcie skrzatów domowych - mruknął Ron do Syriusza, rzucając jej wymowne spojrzenie. Ale Syriusza najwyraźniej to zainteresowało.

- Crouch wyrzucił swojego skrzata domowego?

- Teraz jest w naszej rodzinie - rzekła Fleur

- Tak, po Finałowym Meczu Mistrzostw Świata w Quidditchu - odrzekł Harry i opowiedział mu o pojawieniu się Mrocznego Znaku, o tym, jak znaleziono Mrużkę z jego różdżką w ręku i jak pan Crouch się wściekł. Syriusz zerwał się na równe nogi i zaczął krążyć po jaskini.

- Uporządkujmy fakty - powiedział po chwili, chwytając kolejne udko kurczęcia - Najpierw zobaczyliście skrzatkę w loży honorowej. Zajęła miejsce Crouchowi, tak?

- Zgadza się - odpowiedzieli jedocześnie Harry, Ron i Hermiona. - Ale Crouch nie pojawił się na meczu?

- Nie - odpowiedział Harry - Chyba później się tłumaczył, że był zbyt zajęty.

- Robieniu w krzakach sobie dobrze - wypaliła Poppy uśmiechając się słodko do Bartiego Crouch wydał z siebie wysokie , chrapliwe dźwięki bo kobiety nie mieli ochoty zmieniać jego wyglądu i ubrania - niegrzeczny kaczorek mamusia nie nauczyła kultury przy Madam powinieneś nauczyć się dobrych manier Crouch skrzywdziłeś Lorda Blacka Crouch więc nie dostaniesz całusa w czoło od madam Pomfrey bo tylko grzecznie dzieci dostaną całusa w czoło od Madame Pomfrey - z niezwykla gracja i wdziękiem podeszła do Łapy miała na sobie obcisła sukienka skórzana Jednoramienna z Jednym Rękawem a na nogach miała szpilki z kłódka na zapieciach na bardzo wysokim obcasie wyglądała jak milion dolarów miała biżuterie rodem Pomfrey gdzie była napisana Mme rodu Pomfrey i przytuliła go do swojej piersi i pocałowała go w czoło Łapa wesnal zadowolonym głosem wtulając się w kobiete jeszcze bardziej sala patrzyła na nią wielkimi oczami i otwarta szczęka a później zrobiła to samo z Harrym Ronem i Hermioną którzy również wesneli zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej - no co? - jak mezszyzni patrzyli na nią niedowierzaniem - Mam tyłul Madame i więc jestem kobietą z klasą a kobieta z klasą z takim tytułem jak Madame powinna chodzić w eleganckiej kieckiej i szpilkach na bardzo wysokim obcasie a ja mam tytuł Madame i chodzę w elegancko i seksownie i szpilkach na bardzo wysokim obcasie - i odwróciła się od złotej trójki z niezwykla gracja i wdziękiem i gracja i wdziękiem odeszła od ich usiadła na swoim miejscu

- Poppy to jednak kobieta z klasą - stwierdził beztrosko Lunatyk

- I zapamiętaj i powtarzaj to sobie skarbie - uśmiechnęła się szeroko i puściła u oczko Croucha dalej wydawał z Ciebie wysokie i chrapliwe dźwięki

- Zamknij się wreszcie Crouch! - warknęła Sinistra rzuciła zaklęciem mu usta

Syriusz krążył w milczeniu po jaskini.

- Harry - zapytał nagle - a po wyjściu z loży sprawdzałeś, czy masz różdżkę w kieszeni?

- Hm... - Harry zastanawiał się przez chwilę - Nie. Nie była mi potrzebna. Dopiero gdy znaleźliśmy się w lesie, wsadziłem rękę do kieszeni, ale znalazłem tylko moje omnikulary - Spojrzał na Syriusza - Myślisz, że ten, kto wyczarował Mroczny Znak, ukradł mi różdżkę w loży?

- To możliwe.

- Mrużka jej nie ukradła! - powiedziała ostro Hermiona.

- Wiec kto? - spytał młodszy Łapa

- Ktoś kto myśleliśmy ze nie żyje - odparli Harry

- Nie tylko ona była w loży, prawda? - zauważył Syriusz, który ze zmarszczonymi brwiami nadal krążył po jaskini - Kto jeszcze siedział za wami?

- Mnóstwo ludzi - powiedział Harry - Jacyś bułgarscy ministrowie... Korneliusz Knot. . . Malfoy'owie...

- Malfoy'owie! - krzyknął nagle Ron tak głośno, że aż echo zadudniło, a Hardodziob potrząsnął nerwowo głową.

- Założę się, że to Lucjusz Malfoy!

- ODWAL SIĘ ODEMNIE WEASLEY! - ryknal Lucek

- Ktoś jeszcze? - zapytał Syriusz.

- Chyba nie - odpowiedział Harry.

- Zaraz, przecież był tam jeszcze Ludo Bagman - przypomniała mu Hermiona.

- Ach, tak...

- Nie wiem nic o tym Bagmanie, prócz tego, że był pałkarzem w drużynie Os z Wimbourne - powiedział Syriusz, ciągle krążąc po jaskini - Jaki on jest?

- Jest gejem - odezwał się Seamus

- W porządku - rzekł Harry - Wciąż mnie pyta, czy mi nie pomóc w turnieju.

- Tak? - Syriusz jeszcze bardziej się zasępił - Ciekawe dlaczego?

- Mówi, że mnie polubił.

- Hm - mruknął Syriusz, jakby się nad czymś głęboko zastanawiał.

- Spotkaliśmy go w lesie tuż przed pojawieniem się Mrocznego Znaku - powiedziała Hermiona - Pamiętacie? - zwróciła się do Harry'ego i Rona.

- Tak - potwierdził Ron - Ale jak mu powiedzieliśmy o zamieszkach, zaraz poleciał na kemping.

- Skąd wiesz? - odpaliła Hermiona - Skąd wiesz, dokąd się zdeportował?

- Daj spokój! Chyba nie zamierzasz nam wmówić, że to Ludo Bagman wyczarował Mroczny Znak?

- W każdym razie prędzej on to zrobił niż Mrużka - powiedziała z uporem Hermiona.

- Mówiłem ci - mruknął Ron do Syriusza, patrząc na niego wymownie - Mówiłem ci, że ona ma bzika na punkcie tych domowych...

Ale Syriusz uciszył go ruchem ręki.

- Co zrobił Crouch, kiedy pojawił się Mroczny Znak, a skrzatkę znaleziono z różdżką Harry'ego w ręku?

- Poszedł w krzaki, żeby szukać przestępcy - odpowiedział Harry - ale nikogo tam nie znalazł.

- Oczywiście... - mruknął Syriusz. - Zależało mu na tym, żeby wykazać, że to nie jego domowa skrzatka... A potem ją wyrzucił, tak?

- Tak - potwierdziła z oburzeniem Hermiona - Zwolnił ją z pracy tylko dlatego, że nie siedziała w namiocie, jak jej przykazał, i wpakowała się w kłopoty...

- Hermiono, mogłabyś wreszcie dać sobie spokój z tą skrzatką! - zawołał Ron.

Hermiona głośno prychnela który zamienił się w głośne wesnecie zadowolenia bo Lord Weasley pocałował ją w znak

- Och Ron skarbie tak własne tam! - jęknęla zachwycona Hermiona

Ale Syriusz pokręcił głową i rzekł:

- Hermiona chyba trochę lepiej poznała się na Crouchu niż ty, Ron. Jeśli chcesz poznać człowieka, dowiedz się, jak traktuje swoich podwładnych, a nie równych sobie. Potarł ręką swoje nieogolone szczęki, najwyraźniej zastanawiając się nad czymś usilnie. - Bardzo dziwne są te wszystkie nieobecności Barty'ego Croucha... Wysyła skrzata, żeby zajął mu miejsce w loży podczas Mistrzostw Świata w Quidditchu, ale wcale nie pojawia się na meczu. - Osobiście się trudzi, żeby przywrócić tradycję Turnieju Trójmagicznego, a potem nie przybywa ani na pierwsze, ani na drugie zadanie. To do niego zupełnie niepodobne. Jeśli kiedykolwiek przedtem wziął wolny dzień z powodu choroby, to możecie mi kazać zjeść Hardodzioba.

- Ja bym chętne coś zjadł - oznajmił Hugo - jestem głodny

- Tak to na pewno twój syn Ron! - parsknął śmiechem Bill

- A więc znasz Croucha? - zapytał Harry. Syriuszowi nagle twarz spoważniała. Teraz wyglądał tak groźnie, jak owej nocy, kiedy Harry spotkał go po raz pierwszy - kiedy jeszcze był przekonany, że Syriusz jest mordercą.

- Och, tak, znam go bardzo dobrze - powiedział cicho - To on zesłał mnie do Azkabanu... bez procesu.

Crouch zbladl wydając z siebie wysokie , chrapliwe dźwięki przerażenia kiedy kobiety patrzyły na niego jakiś straszliwym mordem w oczach

- CO?! - zawołali jednocześnie Ron i Hermiona.

- Chyba żartujesz! - wykrzyknął Harry.

- Nie, nie żartuję - powiedział Syriusz, odgryzając kolejny kawał kurczaka - Crouch był dyrektorem Departamentu Przestrzegania Prawa, nie wiedzieliście o tym?

Harry, Ron i Hermiona pokręcili głowami.

- Typowano go na przyszłego Ministra Magii - wyjaśnił im Syriusz - To potężny czarodziej, ten Barty Crouch, bardzo potężny i bardzo żądny władzy.

-'Teraz jest pod postacią kaczki! - wystrzezyl się Łapa - dziękuję skarbie

- Proszę wujku Syriuszu! - uśmiechnęła się delikatnie Lady Lupin do Łapy

- To moja córeczka - oznajmiła szczęśliwa pani Lupin całując blondynkę w czoło Victoire wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej

- Kocham Cię mamusiu! - wesnela zadowolonym głosem wtulając się w Nimfadore

Och, nie, nigdy nie popierał Voldemorta- dodał, widząc minę Harry'ego - Nie, Barty Crouch zawsze wypowiadał się bardzo zdecydowanie przeciw siłom Ciemności. Lecz... cóż, wielu z tych, którzy byli przeciwnikami sił Ciemności... Ale wy tego nie zrozumiecie, jesteście za młodzi.

- To samo powiedział mój tata podczas mistrzostw świata - żachnął się Ron

- Nie twój tatuś tylko nasz tatuś tak powiedział podczas mistrzostw świata Ron - poprawiła go Hermiona Artur był wyraźnie wzruszony słuchając słowa Hermiony - prawda tatusiu? 

- Tak Hermiono - rzekł Artur

- Sprawdź nas, to zobaczysz! - Lekki uśmiech przemknął przez wychudzoną twarz Syriusza.

- No dobrze, spróbuję... - Powędrował do samego końca jaskini, wrócił i zaczął:

- Wyobraźcie sobie, że Voldemort odzyskuje swą moc. Nie wiecie, kim są jego zwolennicy, nie wiecie, kto dla niego pracuje, a kto nie, ale wiecie, że potrafi owładnąć ludźmi tak, że robią straszne rzeczy... Nie mogą się powstrzymać, choćby nawet chcieli. Boicie się o siebie, o swoje rodziny, przyjaciół.

- Każdy tydzień przynosi wieści o nowych mordach, zniknięciach, torturach. Popłoch ogarnia całe Ministerstwo Magii,

- TO BANDA KRETYNOW NA CZELE KNOTEM! - krzyknęła Astoria

- No już kochanie uspokój się mamusia już jest przy tobie - rzekła Narcyza podchodząc do niej z gracją i wdziękiem miała na sobie obcisła biała koszule i spodnie które idealnie dopasowane do jej figury podkreslaly jej kobiece kształty i szpilki z kłódka na zapieciach na bardzo wysokim obcasie i przytuliła ją do siebie i pocałowała ja w czoło

- Mamusiu kocham cię! - wesnela zadowolonym głosem Astoria wtulając się w Lady Malfoy jeszcze bardziej mając na sobie obcisła sukienka skórzana które idealnie dopasowane jej figury podkreslaly jej kobiece kształty i szpilki z kłódka na zapieciach na bardzo wysokim obcasie

- Moje słoneczko mamusia kocha jak do mnie tak mówisz córeczko - rzekła Narcyza miłością - będziesz tak do mnie tylko tak mówić prawda skarbie?

- Zawsze będę się tak zwracać do mamusi bo jestem Lady Malfoy po za tym nie wyobrażam sobie mówic do mamusi inaczej niz mamusia - znowu została pocałowała przez nią w czoło i ponownie wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej i tuliła ja do swojej piersi zachwycona

- Grzeczna dziewczynka - mruknela zadowolonym głosem - przestrzegasz etykietę dobrego zachowania w rodzie Malfoy - a Rose uśmiechnęła się niewinnie do Knota który zbladl

nie wiedzą, co robić, starają się to jakoś tuszować, żeby mugole się nie dowiedzieli, ale mugole też padają ofiarą mordów. Wybucha panika. Nikt nie wie, co robić, przed kim się bronić... Tak to wyglądało. - I w takich okresach jedni pokazują się ze swojej najlepszej strony, a inni z najgorszej. Nie wiem, jak było z Crouchem, może na początku chciał dobrze. Robił szybką karierę w ministerstwie, był zwolennikiem bardzo ostrych metod w walce z poplecznikami Voldemorta. To on udzielił nowych pełnomocnictw Aurorom, pozwolił im zabijać, bo przedtem musieli przeciwnika brać żywcem. Nie byłem jedyną osobą, która została przekazana. Dementorom bez procesu. Crouch odpowiadał przemocą na przemoc, zezwolił na użycie wobec podejrzanych Zaklęć Niewybaczalnych.

Kobietyci dziewczyny słuchały przerażone

- Mamusiu boję się Dementorow i Śmierciożercow - rzekły Flora i Hestia blade i przerażone Amelia przytuliła je do swojej piersi a te bez wahania wtuliły sie - boję się również Carrowow mamusiu ze się zeszczam się na mnie ze ich zdradziłam mamusiu boję się - Amelia pocałowała je w czoło wyrażając matczyne uczucia jakie do niej żywiła Madames Shacklebolt wesnely zadowolonym głosem wtulając się w matkę jeszcze bardziej

- Kochaniutkie odkąd dałam wam, te biżuterie rodem Shackleboltow i ja z waszym tatusiem zadoptowalismy jesteście Flora i Hestia Shackleboltow z nazwiska, krwi i magii. - oznajmiła szczęśliwa pani Shacklebolt - to znaczy że jesteśmy waszymi rodziców i mówicie do nas tylko mamusia i tatuś i po domu i wszędzie chodzicie tylko w eleganckich ubraniach które sa idealne dopasowanie do naszych figur i podkreslaly wasze kobiece kształty i chodzicie tylko szpilkach na bardzo wysokim obcasie jeśli chodzi o Carrowow TA SUKA CARROW I TEN KUTAS CARROW NIE ZBLIŻA SIĘ DO FLORA I HESTI DO MOICH CÓREK NA BLIŻEJ NIŻ STO METRÓW! ALBO BĘDĘ ZABIJAŁA ICH POWOLI BO NIE POZWOLĘ ŻEBY TEN KUTAS I TA SUKA SKRZYWILI MOJE UKOCHANE CÓRECZKI! JA TEGO DOPILNUJE! - wydarła się Madame Shacklebolt . Zerwała się i huknęła pięściami w stół. Wszyscy mężczyźni w pokoju, cofnęli się przestraszeni a kobiety patrzyły na Amelie Shacklebolt dumne Flora i Hestia wtuliły sie matkę

- Kocham Cię mamusiu. Jestem Madame Flora /Hestia Shacklebolt moimi rodzicami sa Amelia i Kingsley Shacklebolt i innej mamusi i tatusia nie chce bo to jest moja mamusia a to mój tatuś - obie dziewczyny wskazaly na Amelie i Kingsleya

- Powiedziałbym, że stał się równie bezlitosny i okrutny, jak ci, co opowiedzieli się po stronie Ciemności. A miał też swoich zwolenników, ludzie uważali, że dopiero on zabrał się poważnie do walki z mocami Ciemności, wielu czarodziejów i czarownic było zdania, że to on powinien zostać Ministrem Magii. Kiedy Voldemort zniknął, wydawało się, że wybór Croucha na najwyższe stanowisko to tylko kwestia czasu. Ale wtedy wydarzyło się coś nieprzewidzianego. Syriusz uśmiechnął się ponuro.

- Co takiego? - zainteresował się Fleomont

- Jego własnego syna ujęto razem z grupą Śmierciożerców, którym udało się jakoś uniknąć Azkabanu. A wszystko wskazywało na to, że próbowali odnaleźć Voldemorta, by go przywrócić do władzy.

- Złapano syna Croucha? - zapytała Hermiona, otwierając szeroko oczy ze zdumienia.

- Tak - odpowiedział Syriusz, rzucając Hardodziobowi ogryzioną kostkę kurczęcia i siadając obok leżącego na ziemi bochenka chleba, który przełamał na pół - To musiał być bardzo nieprzyjemny wstrząs dla Barty'ego. Powinien trochę więcej czasu poświęcać swojej rodzinie, nie uważacie? Powinien trochę wcześniej wychodzić z pracy... poznać własnego syna.

- Nigdy nie chciałem mieć dzieci! - warknal Crouch wydając z siebie wysokie , chrapliwe dźwięki - ODCZARUJ MNIE W TEJ CHWILI!! - ryknal wściekły na McGonagall wydając z siebie wysokie , chrapliwe dźwięki

- Tiut, tiut – cmoknęła profesor McGonagall – Tak nie można się odzywać do starszej od siebie osoby Crouch prawda Madame Hood?

- Oczywiście Madam McGonagall z Croucha jest bardzo niegrzeczny chłopczyk więc trzeba go nauczyć dobrych manier nieprawdaż Lady Potter?

- Uwielbiam słuchać jak pięknie panie postawia Croucha do pionu - stwierdzili Huncwoci uśmiechem na twarzy

- Zgadzam się z Madames McGonagall i Hood w stu procentach - stwierdzila Euphemia - według tej etykiety powinno się zwracać per "pan" i per "pani" albo "Lordzie" i "Lady" tak samo do nas, a i jeszcze per "Madame" i per" monsieur" i nasze nazwisko bo nie jesteśmy twoimi kolegami Crouch , a w tym pomoże nam etykieta Savoir-vivre, czyli etykieta dobrego wychowania  żeby wyrazić nam należyty szacunek i nauczyć Cie dobrych manier - Euphemia chciała się zemścić na Croucha , że wsadził Syriusza do azkabanu bez procesu . - Będziesz zawsze mówił w taki sposób np Tak, LADY Potter " lub "Nie, LADY Potter " mówisz też "Dziękuję LADY Potter " Zrozumiałem LADY Potter rozumiesz?! I powtórz! a słowo Lady ma być głośno i wyraźnie, bo etykieta Savoir-vivre tak każe.

Crouch nagle poczuł, że musi wyrazić należyty szacunek do Lady Potter bo Marlene rzucił nie niego niewerbalnie zaklęcie wymuszające

- No już wyrażaj należytym szacunek do mojej mamusi Crouch! - warknęła Lily I

- Tak LADY Potter i dziękuję LADY Potter za przypomnienie jak mam się zwracać do PANI i PANI rodziny proszę PANI - oznajmił wydając z siebie wysokie , chrapliwe dźwięki

- Widzisz jak chcesz to jesteś bardzo grzecznym kaczorkiem - stwierdziła szczęśliwa pani Potter Sala ryknela śmiechem większość z nich leżała ze śmiechu śmiejąc się nieboglosy

- Kaczorku przypadkiem nie zapomniałeś o czymś? – warknęła Marlene i patrzyła na Croucha , jakby chciała go zaraz zamordować i stukała o posadzkę bardzo wysokim obcasem – CZEKAM! – ryknęła, że prawie wszyscy podskoczyli.

- O, Melinie bardzo przepraszam, szanowną LADY Black, że zapomniałem jeszcze przeprosić szanownego LORDA Syriusza Blacka, więc proszę MADAME o przebaczenie, że ja, Barty Crouch miałem czelność jeszcze nie przeprosić PANI męża LORDA Blacka proszę PANI ! – krzyknąl przerażony i blady Crouch wydając z siebie głośne dźwięki , że Marlene stukała bardzo wysokim obcasem o podłogę i patrzyła na niego morderczym wzrokiem, a później zwrócił się szybko do Syriusza, który czekał na przeprosiny – Bardzo LORDA Blacka przepraszam i proszę szanownego LORDA Blacka o przebaczenie, że ja, Barty Crouch miałem czelność wtracic LORDA Blacka do Azkabanu bez procesu. Chciałam również PANIĄ przeprosić szanowna MADAME McGonagall do której nie zwróciłem się do PANI z należytym szacunkiem mówiąc do PANI na ty a nie na PANI McGonagall albo MADAME McGonagall proszę PANI

- Daruj sobie Crouch za te twoje żałosne przeprosiny! - warknal Łapa

- I to ma być ostatni raz jak sie do mnie tak zwróciłeś albo nie będę dla Ciebie miła Crouch! - warknęła Minne - czy wyraziłam się jasno Crouch?!

- Tak MADAM McGonagall!!!

Zaczął pochłaniać żarłocznie wielkie kawały chleba.

- To jego syn był Śmierciożercą? - zapytał Harry.

- Tego nie wiem - odparł Syriusz, nadal zajadając się chlebem - Byłem w Azkabanie, jak to się stało. - O tym wszystkim dowiedziałem się już po ucieczce. W każdym razie chłopca złapano w towarzystwie ludzi, którzy byli Śmierciożercami, tego jestem pewny. Oczywiście mógł w nieodpowiednim czasie znaleźć się w nieodpowiednim miejscu, tak jak ta skrzatka.

- Czy Crouch próbował jakoś wyciągnąć z tego swojego syna? - zapytała szeptem Hermiona. Syriusz parsknął śmiechem, który bardzo przypominał szczeknięcie. - Czy próbował go z tego wyciągnąć? Crouch? A myślałem, że się na nim poznałaś, Hermiono. Odcinał się od wszystkiego, co mogło zagrażać jego reputacji, w końcu całe życie poświęcił temu, by zostać Ministrem Magii.

- Jakbym widziała Percego - oznajmiła młodsza Ginny

- Dla Percego było ważniejsze zadowolić Croucha robiąc mu loda ustami niż żyć w zgodzie z rodziną i przyjaciółmi - powiedzieli Charlie Percy chcieli się rzucić na brata

- Sama widziałaś, jak pozbył się oddanego sobie skrzata domowego, tylko dlatego, że powiązano go z Mrocznym Znakiem. Czy to ci nie wystarcza? Nie, jego uczucia ojcowskie ograniczyły się do postawienia syna przed sądem, a wszystko wskazuje na to, że zrobił to tylko dlatego, by mieć okazję do zademonstrowania, jak bardzo chłopca nienawidzi. A potem zesłał go prosto do Azkabanu.

- Wydał własnego syna w ręce Dementorów? - zapytał cicho Harry.

- Tak jest - odrzekł Syriusz, teraz już z powagą - Widziałem, jak go wprowadzali, obserwowałem to przez kraty mojej celi. Nie mógł mieć więcej niż dziewiętnaście lat. Wsadzili go do celi niedaleko mojej. Po zmroku głośno wzywał matkę.

- Przeklęty bachor! - warknal Crouch dalej był kaczka Donaldem kobiety przyłożyły rękę do ust przerażone

Uspokoił się jednak po paru dniach. W końcu wszyscy się uspokajają... wrzeszczą tylko przez sen... Przez chwilę z jego oczu wyjrzała pustka, jakby zatrzasnęły się w nich czarne okiennice.

- Więc on wciąż jest w Azkabanie? - zapytał Harry.

- Nie - odparł Syriusz bezbarwnym tonem - Nie, już go tam nie ma. Wytrzymał tylko rok. Umarł.

- Umarł?

- Nie on jeden - rzekł z goryczą Syriusz - Większość popadała w obłęd, wielu głodziło się na śmierć. Tracili chęć życia. Łatwo było poznać, że ktoś ma umrzeć, bo wtedy Dementorzy byli bardzo podnieceni. A ten chłopiec wyglądał już bardzo 'źle, jak go przyprowadzili. - Crouch był ważnym urzędnikiem ministerstwa, więc jemu i jego żonie pozwolono na ostatnie odwiedziny. Wtedy po raz ostatni widziałem Barty'ego Croucha. Prowadził żonę koło mojej celi, a właściwie prawie ją niósł... Wkrótce potem sama umarła. Z żalu.

- Ten bachor zabrał mi osobę która kochałem! - warczał Crouch

- A syn? - spytała Alicia II

- Ten bachor nie jest moim synem! - odparował Barty - i nigdy nie był?

- Może wystawimy Ci pomnik Crouch - oznajmił Fred II - pomnik z napisem Barty Crouch najlepszy tatuś na świecie

Zagłodziła się na śmierć, jak jej syn. Crouch nie stawił się po jego ciało. Dementorzy pochowali go poza twierdzą, sam widziałem, jak to zrobili. Syriusz odrzucił kawałek chleba, który już podnosił do ust, a chwycił butelkę soku dyniowego i wypił aż do dna. - Tak więc stary Crouch stracił wszystko i to akurat wtedy, gdy myślał, że wszystko osiągnął - ciągnął, ocierając sobie usta wierzchem dłoni - W jednej chwili bohater, kandydat na Ministra Magii, w następnej umiera mu syn, umiera żona, honor rodziny splamiony, olbrzymi spadek popularności.

Łapa przypomniał sobie jak jego tak znani rodzice byli wściekłi ze trafił do gryffindoru wesnal głęboko

- Skarbie co się stało? - spytała lady Black wtulając się w męża jeszcze bardziej

- Przypomniało mi się jak rodzice byli wściekli kiedy trafiłem do Gryffindoru - mruknął Łapa

- Syriuszu popatrz na mnie i posłuchaj mnie uważnie - oznajmiła Marlene - oni nie są twoimi rodzicami twoi rodzice sa tutaj i Cie bardzo mocno kochają a tamci się w dupe pocałują Syriuszu to sa twoi rodzice - wskazała na Euphemie i Fleomonta - to sa też moi rodzice moja mamusia i mój tatuś - dodała dumnie im się zorientowali Lady Potter wtuliła się Łapę i Marlene całując ich po czole oboje wesneli zadowolonym głosem wtulając się w kobiete jeszcze bardziej

- Syriuszu pokochaliśmy Cie od kiedy się pojawiłeś w naszym domu jesteś naszym synem kochanie - tuliła go do swojej piersi jakby był małym dzieckiem - naszym skarbem dzięki czemu James miał brata o którym zawsze marzył

- Lepszych rodziców od was nie mogłem sobie wymarzyć kocham cię mamusiu - mruknął Łapa tuląc się do Euphemii piersi i nie chcąc jej puścić mimo że miała szpilki z kłódka na zapieciach na bardzo wysokim obcasie była od Syriusza dużo mniejsza

- Moje słoneczko - odparła łzami w oczach tuląc dalej Syriusza do piersi który wtulił sie nią jeszcze bardziej - mamusia bardzo mocno Cie kocha skarbie i nigdy nie przestanie ale chciałabym żebyś mówił do mnie mamusia częściej bo uwielbiam jak tak do mnie mówisz - i pocałowała go w czoło Łapa wesnal zadowolonym głosem wtulając się w kobietę jeszcze bardziej

- Jestem dumny ze mam taką wspaniałą mamusie kocham cię mamusiu - mruknął Łapa zadowolonym głosem

- Niby chłop a potrzebuje mamusi! - zardwil Zachariasz Euphemia popatrzyła na niego morderczym wzrokiem

- A ty za chwilę wylądujesz w skrzydle szpitalnym - wycedzila Euphemia 

- Ale Syriusz Black też o Tobie mówił Zachary słyszałem na własne uszy - wtracil się Patrick szczęśliwym głosem

- Ciekawy jestem co mówil wujek Syriusz o Zachariaszu?! - podniecił się Frank II

- Tez jestem ciekawy - oznajmili większość ludzi na sali zainteresowana

- Teraz Ci powiem naprawdę co mówił o tobie Syriusz Black Zachary - odezwał się Lord Finigan do Zachariasza który patrzył na niego morderczym wzrokiem - ja mówię Zachariasz Smith

- Zachariasz Smith,? - pytał zdziwiony wnuk Lorda Blacka - nie znam dzbana!

Sala ryknela śmiechem większość z nich leżała ze śmiechu na podłogę śmiejąc się nieboglosy Smith zrobił się czerwony

- No bo ja znam tylko ważne osobistości - stwierdził Łapy rozbawieni - a ten jak tu tam? - i popatrzył się na siostrę Lily

- Zachariasz Smith - powiedziały dwie wersje Lily próbując powstrzymać śmiech

- Właśnie ten Smith to pewnie jakiś dzban!

- Bo mój tatuś nie zadaje z takimi dzbanami jak Zachariasz Smith - oznajmiła Daphne - prawda tatusiu?

- Oczywiście słoneczko jest tak jak mówisz córeczko jesteś jedna z najważniejszych osób których kocham najmocniej na świecie

- Ja tatusia też kocham najmocniej na świecie i oczywiście moją mamusie też kocham najmocniej na świecie i mojego męża tes kocham najmocniej na świecie i moje dzieci też kocham bardzo mocno

- Córeczka tatusia! - zachichotała Marlene Daphne podbiegła do niego z gracją i wdziękiem a Euphemia go puściła

- Otóż to! - całując w czoło pani Black która wesnela zadowolonym głosem wtulając się w ojca jeszcze bardziej

- Kocham Cię tatusiu - oznajmiła do jego piersi szczęśliwa Daphne

- Dzięki chłopaki poprawiliście mi humor - a Daphne wtuliła się w ojca jeszcze bardziej 

- Polecam się! - zawołali obaj

Tak przynajmniej słyszałem, kiedy już uciekłem. Bo jak tylko ten chłopiec umarł, ludzie zaczęli mówić o nim z sympatią, zaczęli się pytać, jak do tego doszło, że taki miły chłopak z dobrej rodziny zszedł na manowce. No i Ministrem Magii został Korneliusz Knot,

- To jak Percy który marzył zostać ministrem magii a minister Magii została Hermiona Weasley którą jest najpiękniejsza najseksowniejsza najinteligentniejsza to tego bogini którą wstąpiła na ziemię poslubiajac zwykłego czarodzieja i Lorda Weasleya czyli mnie - oznajmił Ron a Hermiona zarumieniła się mając głęboki rumieniec na policzkach

- Ron nie jestem taka.....! - Ale nie skoczyła bo głośno wesnela zadowolonym głosem bo pocałował ją w znak

- Jesteś taka piękna i seksowna i inteligentna kochanie

- Jestem taka jak mówisz tylko we mnie wejdź swoją męskościa i kochaj się ze mną bo chce Cie poczuć w sobie - rzekła Lady Weasley podniecona - byłam bardzo grzeczna dziewczynka prawda skarbie ? Wiem ze byłam  grzeczną dziewczynką a grzeczne dziewczynki zawsze dostają nagrodę - Hermiona była już na maksa podniecona - będziemy się bzykać prawda kochanie?

- Mamo uspokój się! - krzyknęli jej synowie obraża

a Crouch wylądował w Departamencie Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów.

- A Percy wylądował w Departamencie Departamentu Transportu Magicznego - powiedziała Ginny

Zaległa długa cisza. Harry myślał o wytrzeszczonych ze złości oczach Croucha, gdy patrzył na swoją skrzatkę, kulącą się ze strachu u jego stóp - wtedy, w lesie, po Finałowym Meczu Mistrzostw Świata w Quidditchu. A więc dlatego Crouch tak się wściekł, kiedy Mrużkę znaleziono pod Mrocznym Znakiem. To mu przypomniało syna, dawny skandal, załamanie jego kariery.

- Moody mówi, że Crouch ma obsesję na punkcie wyłapywania czarnoksiężników - powiedział Harry.

- Tak, słyszałem, że to jego mania - Syriusz pokiwał głową - Według mnie on wciąż myśli, że jak schwyta jakiegoś Śmierciożercę, to odzyska dawną popularność.

- Idiota - skomentował to Moody

- I wśliznął się do zamku, żeby przeszukać gabinet Snape'a! - powiedział Ron triumfalnym tonem, patrząc na Hermionę.

- Tak, i właśnie to jest zupełnie bezsensowne - rzekł Syriusz.

- Wcale nie! - zaperzył się Ron. Ale Syriusz pokręcił głową.

- Posłuchaj. Jeśli Crouch podejrzewał Snape'a, to dlaczego nie pojawił się na turnieju, chociaż był sędzią? Przecież to idealny pretekst do regularnych odwiedzin w Hogwarcie, podczas których mógłby się dobrze przyjrzeć Snape'owi.

- Więc myślisz, że Snape może być w coś zamieszany? - zapytał Harry, ale Hermiona natychmiast się wtrąciła.

- Daj spokój, przecież Dumbledore mu ufa...

- Tylko Dumbledore żeby Snape mógł pomiatać uczniami - wtracila się starsza Gabriele

- Och, przestań, Hermiono - odezwał się Ron zniecierpliwionym tonem - Wiem, że Dumbledore jest super i w ogóle, ale to przecież nie oznacza, że jakiś sprytny czarnoksiężnik nie mógł go wyprowadzić w pole.

- Tak? To dlaczego Snape uratował Harry'emu życie w pierwszej klasie, co? Dlaczego po prostu nie pozwolił mu umrzeć?

- No... nie wiem. Może się bał, że Dumbledore go wykopie... - A ty co o tym myślisz, Syriuszu? - zapytał głośno Harry, a Ron i Hermiona natychmiast przestali się kłócić.

- Ron i Hermiona natychmiast przestali Grać w grę wstępna - poprawił się Harry

- Myślę, że oboje macie trochę racji - powiedział Syriusz, patrząc na Rona i Hermionę

- Jak tylko się dowiedziałem, że Snape tu uczy, zacząłem się zastanawiać, dlaczego Dumbledore go zaangażował. Snape'a zawsze fascynowała czarna magia, był z tego słynny w szkole. - To był taki chłopak z ziemistą cerą i zawsze tłustymi włosami - dodał, a Harry i Ron wymienili spojrzenia i uśmiechy - Kiedy przybył do szkoły, znał więcej złowrogich zaklęć niż połowa uczniów siódmej klasy. Związał się z bandą Ślizgonów, później się okazało, że prawie wszyscy zostali Śmierciożercami.

Wyciągnął palce i zaczął wyliczać nazwiska.

- Rosier i Wilkes - obaj zostali zabici przez aurorów rok przed klęską Voldemorta.

- Biedny Sevus musiało być Ci ciężko! - zardwil Rogacz

- Małżeństwo Lestrange'ów - są w Azkabanie.

Andromeda i Narcyza wesnely

- To małżeństwo co mówi Syriusz to moja i Syriusza kuzynka a starsza siostra Andromedy i Narcyzy Bellatriks i jej mąż Rudolf Lestrange - powiedział Regulus a Dorcas wtuliła się w męża jeszcze bardziej

- Bellatriks nie jest moja kuzynka! - warknal Łapa - jeśli tylko dotknął moja rodzinę to zabije ich od razu! - Marlene wtuliła się w Syriusza a Andromeda i Narcyza przytuliły swoją córkę całując je w czoło

- Mamusia! - wesnely zadowolonym głosem wtulając się w kobiety jeszcze bardziej

- Wiesz ze jestem aurorem mamusiu i wiem ze ona was nienawidzi tylko dlatego ze mój tatuś jest mugolakiem - powiedziała Nimfadora zadowolonym głosem że Andromeda pocałowała ja w czoło

- Nie pozwolę żeby ta suka Bellatriks i ten skurwysyn Rudolf skrzywdzili moja rodzinę! - warknęły Ladys Tonks i Malfoy wściekle

Avery - z tego, co słyszałem, jakoś się wymigał, twierdząc, że rzucono na niego Zaklęcie Imperius, i nadal jest na wolności. Ale nie słyszałem, żeby kiedykolwiek oskarżono Snape'a, chociaż, oczywiście, to jeszcze niczego nie dowodzi. - Wielu z nich dotąd nie złapano. A Snape jest na tyle sprytny i przebiegły, że potrafi unikać kłopotów.

- Snape zna dobrze tego Karkarowa, ale nie chce, żeby ktoś się o tym dowiedział - zauważył Ron.

- Tak, szkoda, że nie widziałeś twarzy Snape'a, kiedy Karkarow wtargnął wczoraj na lekcję eliksirów! - zawołał Harry - Karkarow chciał ze Snape'em rozmawiać, zarzucał mu, że Snape go unika. Był bardzo wystraszony. Pokazał coś Snape'owi... coś na swoim ramieniu, ale nie zdołałem dostrzec co.

- Pokazał Snape'owi coś na swoim ramieniu? - powtórzył Syriusz, wyraźnie głęboko tym poruszony - Przeczesał palcami brudne włosy i wzruszył ramionami

- Nie wiem, co o tym myśleć.. Ale jeśli Karkarow był naprawdę wystraszony i przyszedł do Snape'a...

- Ciekawe co pokazał nasz kochany profesorek? - zapytał zainteresowany młodszy Seamus

Przez chwilę wpatrywał się w ścianę jaskini, a potem zrobił taką minę, jakby się poddawał.

- No, ale pozostaje faktem, że Dumbledore mu ufa. Wiem, że Dumbledore czasami ufa ludziom, do których inni nie mają za grosz zaufania, ale po prostu nie wyobrażam sobie, żeby zatrudnił w Hogwarcie Snape'a, gdyby ten kiedykolwiek pracował dla Voldemorta.

Goście przyszłości wymienili spojrzenia

- No to dlaczego Moody'emu i Crouchowi tak zależało, żeby przeszukać gabinet Snape'a? - zapytał Ron.

- No cóż - odpowiedział Syriusz, zastanawiając się nad każdym słowem - nie zdziwiłbym się, gdyby Szalonooki przeszukał gabinety wszystkich profesorów. Obronę Przeciw Czarnej Magii traktuje bardzo poważnie. I chyba nie ufa nikomu, a po tym, co zobaczył, wcale mu się nie dziwię. Ale jedno mogę powiedzieć o Moodym: nigdy nikogo nie zabił, jeśli nie musiał. Zawsze brał ich żywcem. Bywał brutalny, to fakt, ale nigdy nie zniżył się do poziomu Śmierciożerców. Natomiast Crouch... to już inna sprawa... Czy naprawdę jest chory?

- Tak wujku Syriuszu ten idiota Crouch tylko przedawkował grzybki halucydenne - rzekła Olivia sala parsknęła śmiechem - albo trawkę

A jeśli jest, to dlaczego mimo to włamał się do gabinetu Snape'a? A jeśli nie jest... o co mu chodzi? - Co takiego ważnego robił podczas finału mistrzostw świata, że nie pojawił się w loży honorowej? Co go tak bardzo zajmuje, że nie może sędziować w turnieju?

- Był na głodzie wujku Syriuszu i desperacko potrzebował towaru - oznajmiła Alicia II - powinien iść na odwyk

- Tak jak wy powinniście iść na odwyk! - warknęła Dolores - chce moje dawne ubranie

- Skoro prosisz - odezwała się Samanta uśmiechnęła się istnie slizgonie i rzuciła zaklęciem na Umbridge miała na sobie uwodzicielski, czarno-biały kołnierzyk wiązany na kokardkę top z trójkątnym wycięciem na plecach koronkowe wykończenie topu i rękawki z siateczką ozdobne kokardki na ramionach uwodzicielska spódniczka z rozcięciami po bokach, a jej brzegi wykończone koronką i szpilki z kłódka na zapieciach na bardzo wysokim obcasie Umbridge pisnęła patrząc na swój strój i zrobiła się czerwona Sala ryknela śmiechem większość z nich leżała ze śmiechu śmiejąc się nieboglosy Ropucha zrobiła się wściekła

- Byłaś sekretarzem ministerstwa! - parsknął śmiechem Harry teraz jesteś tylko sekretarka i prostytutka ministerstwa

- Umbridge tu sa dzieci a ty teraz jesteś bardzo roznegliżowana wyglądasz jak prostytutka! - warknęła Poppy

-:Ona to mi zrobiła! Ona! – wrzeszczała Dolores na Samante

- To jest Lady Weasley Umbridge Lady królewskiego i starożytnego rodu Weasley wyrażaj do mojej córeczki z należytym szacunkiem albo zrobię Ci krzywdę! - warknal Bill

- Tatusiu chce całus w czoło - powiedziała Samanta z nadzieją w głosie Samanta była ubrania idealnie dopasowane do jej figury i podkreslaly jej kobiece kształty miała biżuterie rodem Weasley i szpilki z kłódka na zapieciach na bardzo wysokim obcasie - obiecał tatuś że będzie mnie tatuś całował po czole kiedy będę chciała a ja chce teraz - i tupnela swoim bardzo wysokim obcasem o podłogę

- Moje córeczka owinęła mnie wokół palca - wzdychać Bill całując ją w czoło wyrażając ojcowskie uczucia jakie do ich żywił córka Billa wesnela zadowolonym głosem wtulając się w w jego jeszcze bardziej

- Kocham Cię tatusiu

- Moja córeczka tego nie zrobiła! - wycedzila Fleur do Umbridge - prawda skarbie?

- Tak mamusiu jestem niewinna mamusiu ta brzydka Ropucha kłamie mamusiu nie można opowiadać takie kłamstwa Umbridge - oznajmiła niewinnym głosem wtulając się w matkę a Lady Weasley pocałowała ja w czoło wyrażając matczyne uczucia jakie do niej żywiła Lady Weasley wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej - Kocham cię mamusiu

- Ja wierzę Lady Weasley - rzekły nauczycielki Dolores była wściekła

- A Minus 50 punktow dla Slytherinu za nieodpowiedni mundurek Hogwartu - powiedziała Minne - i co Severusie podejmowałes punkty Gryffindoru za bycie co więc ja tez mogę odejmować punkty Slytherowi a Ropucha była w twoim domku Snape! - uśmiechnęła się niewinnie sala parsknęła śmiechem z nimi Sevusia

Syriusz zamilkł, wciąż wpatrując się w ścianę skalną. Hardodziob myszkował po jaskini, sprawdzając, czy nie przeoczył jakichś kostek kurczęcia. W końcu Syriusz spojrzał na Rona.

- Mówisz, że twój brat jest osobistym asystentem Croucha? A nie dałoby się go zapytać, czy ostatnio widział swojego szefa?

- Mogę spróbować - odpowiedział Ron powątpiewającym tonem - Tylko muszę uważać, żeby to nie zabrzmiało tak, jakbym uważał, że Crouch jest wplątany w jakieś świństwa. Percy go uwielbia.

- Robić mu loda - dodały Angelina słodkim głosem George parskneli śmiechem

- Fuj! - krzywili się rodzeństwo Percego - ja nie wiem jak może to robić chłop chłopu to obrzydliwe

- JOHNSON!

- Od dobrych paru latach nazywam się WEASLEY Percy - oznajmiła szczęśliwa pani Weasley stając w kolan George'a mając na sobie obcisła spódnice biała koszule i szpilki z kłódka na zapieciach na bardzo wysokim obcasie - bo muszę nosić biżuterie rodem Weasley napisem Lady królewskiego i starożytnego rodu Weasley mam znak na szyi bo mój przystojniak naznaczyl mnie na swoją partnerkę i muszę mówić do rodziców mojego przystojniaka tylko mamusia i tatuś i jako Lady Weasley muszę ubierać i tylko seksownie ubrania podkreślające moja figure i kobiece kształty i szpilkach z kłódka na zapieciach na bardzo wysokim obcasie prawda mamusiu ze tak muszę robić bo jestem grzeczna dziewczynka?

Molly stanęła z kolan Artura j podeszła do swojej córki gracja i wdziękiem była ubrana w obcisłe spodnie i biała koszule które idealnie dopasowane do jej figury podkreslaly jej kobiece kształty a na nogach miała szpilki na bardzo wysokim obcasie - Tak skarbie bo jesteś moja nasza córeczka i grzeczna dziewczynka - wyszeptała miłością Molly i przytulaac ja do swojej piersi i całując ją w czoło Lady Weasley wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej

- Kocham cię mamusiu

- Ja też Cie kocham słoneczko moje - stwierdziła miłością lady Weasley

- Percy musisz zacząć być wreszcie grzecznym chłopcem! - zardwila Nicole - bo mamusia albo tatuś Cie ukaża za bycie niegrzeczny chłopcem zapamiętaj to sobie że ja Angelina Fleur Hermiona Charlotta Audrey nazywany się Weasley i musisz się wreszcie nauczyć że będziemy nazywać twoich rodziców i zwracać się tylko mamusia i tatuś będziemy nosić biżuterie rodem Weasley i tylko seksownie ubrania podkreślające nasza figure i kobiece kształty i szpilki z kłódka na zapieciach na bardzo wysokim obcasie i jesteśmy siostrami i psiapsiolkami prawda kochaniutkie

- Tak siostrzyczko - odezwały się szczęśliwe Ladys Weasley Mężowie Ladys Weasley rykneli śmiechem z nimi Percego

- Nasze córeczki mają obowiązek zwracać się do nas tylko mamusia i tatuś! - oznajmily wszystkie matki mocą stali - i chodzić w obcisłych ubraniach podkreślające swoją figure i kobiece kształty i szpilkach z kłódka na zapieciach na min 12 cm obcasie

- I mógłbyś się dowiedzieć, czy wpadli już na jakiś trop Berty Jorkins - dodał Syriusz, wskazując na drugi numer „Proroka Codziennego".

- Bagman mówił mi, że nic nie mają - powiedział Harry.

- Tak, cytują go w tym artykule - Syriusz wskazał podbródkiem na gazetę - Opowiada o kiepskiej pamięci Berty. Cóż, może się zmieniła od czasu, kiedy ją znałem, ale zawsze miała znakomitą pamięć. Za bystra nie była, to fakt, ale wszystkie plotki zapamiętywała bardzo dokładnie. Wciąż wpadała przez to w kłopoty, bo nigdy nie wiedziała, kiedy trzeba trzymać język za zębami. W ministerstwie chyba marzyli o tym, żeby się jej pozbyć. Może właśnie dlatego Bagman tak długo zwlekał z poszukiwaniami.

Syriusz westchnął ciężko i przetarł podkrążone oczy

- Która godzina? - Harry zerknął na zegarek i natychmiast przypomniał sobie, że przecież przestał działać w głębinach jeziora.

- Jest pół do czwartej - powiedziała Hermiona.

- Lepiej wracajcie już do szkoły - rzekł Syriusz, podnosząc się z ziemi - A teraz posłuchajcie - tu spojrzał szczególnie surowo na Harry'ego - nie chcę, żebyście po kryjomu uciekali ze szkoły, żeby się ze mną spotkać, rozumiecie?

Hermiona miała łzy w oczach

Przysyłajcie mi tylko wiadomości. Chcę nadal wiedzieć o wszystkim, co wyda wam się dziwne. Harry, pod żadnym pozorem nie opuszczaj Hogwartu bez pozwolenia, bo to najlepsza okazja dla kogoś, kto chciałby cię zaatakować.

- Jak dotąd nikt mnie jeszcze nie zaatakował, prócz smoka i paru druzgotków - Ale Syriusz spojrzał na niego groźnie.

- Mój tatuś się o Ciebie martwi Harry - powiedziała Daphne

- To nie ma nic do rzeczy. Odetchnę spokojnie, kiedy skończy się ten cały turniej, a więc dopiero w czerwcu. A jak będziecie o mnie rozmawiać między sobą, zawsze nazywajcie mnie Wąchaczem, dobrze?

Wręczył Harry'emu pustą butelkę i podszedł do Hardodzioba, żeby się z nim pożegnać.

- Pójdę z wami aż do skraju wioski - powiedział - Zobaczę, może mi się uda świsnąć gazetę - Zanim opuścili jaskinię, przemienił się z powrotem w czarnego psa. Zeszli z nim po zboczu góry i wrócili do barierki kończącej drogę. Tutaj pozwolił każdemu poklepać się po głowie i pognał skrajem wioski. Harry, Ron i Hermiona wrócili do Hogsmeade, a potem do Hogwartu.

- Ciekaw jestem, co Percy wie o Crouchu - powiedział Ron, kiedy zbliżali się do zamku - Może coś wie, ale się nie przejmuje, a nawet jeszcze bardziej go za to podziwia.

- Musi go podziwiać skoro robi mu loda - rzekli Fred i George

Tak, Percy kocha regulaminy i ustawy. Uznałby Croucha za bohatera, który nie złamał prawa nawet dla własnego syna.

- Percy nigdy by nie wydał kogoś ze swojej rodziny w ręce Dementorów - stanowczo Hermiona.

- No, nie wiem - rzekł Ron - Gdyby uznał, że przeszkadzamy mu w karierze... Wiesz, Percy jest bardzo ambitny...

- Miałeś rację Ron - oznajmił Bill

- Jak smiesz! - warkneli Percy

- Nie pamiętasz ze odeslales prezent mamusi bo chciałeś zrobić im na złość a zamiast zrobić im na złość to zrobiłeś z siebie pajaca i nie dziw się ze moja żona i moi braci Cie tak traktują i mówią że jesteś kochankiem Croucha - stwierdzili Harry

- Uwielbiam jak mówisz do mnie mamusia Harry - oznajmiły wzruszona Molly I przytulając go swojej piersi i pocałowała go w czoło - i chciałabym żebyś mówił tak do mnie częściej kochanie

- Dobrze mamusiu - mruknął Harry a Molly wtuliła się w syna jeszcze bardziej i wesnela zadowolonym głosem kiedy pocałował ją w czoło - i kochasz mnie i traktujesz mnie jakbym byl twoim synem

- Harry ile mam Ci powtarzać jesteś moim synem w takim samym stopniu jak moi biologiczni synowie i nic tego nie zmieni - powiedziała Molly mocą stali - i nie ma żadnego ale jesteś moim synem i oczywiście mówisz do mnie przynajmniej per mamo i koniec kropka nie żadna pani Weasley i żadna Molly czy synek zrozumiał? - i zrobiła pozę który była sławna Harry przeknal ślinę mimo ze był od Lady Weasley dobre dwadzieścia cm wyższy mimo ze miała szpilki na bardzo wysokim obcasie i mruknął

- Tak mamusiu

- Grzeczny chłopiec! - uśmiechnęła się szeroko jego szwagrowie parskneli głośnym śmiechem

- Mamo nie jestem małym chłopcem! - jeknal Harry rumieniąc się

- Dla mnie zawsze będziesz chłopcem Harry - oznajmiła Molly I - i nie ważne ile urosłes i nie ważne ze jesteś szefem departamentu przestrzegania prawa czarodziejów - a później zwróciła się do Percego - kiedy odeswales prezent jaki ci zrobiłam to mnie bardzo zabolało ze wolisz ministerstwo niż swoją rodzinę

Audrey z całej siły przywaliła Percemu

- Jak śmiałeś zrobić coś takiego mamusi! - krzyknęły Audrey do Percego - wolisz ministerstwo niż swoją rodzinę które Cie kocha?

- Audrey

- Zostaw mnie w spokoju! - warknęły pani Weasley i podeszła do teściowej z gracją i wdziękiem miała na sobie obcisła sukienka skórzana które idealnie dopasowane do jej figury podkreslaly jej kobiece kształty i szpilki z kłódka na zapieciach na bardzo wysokim obcasie - Mamusiu kocham cie - mruknely Audrey wtulając się w Molly jeszcze bardziej i wesnela zadowolonym głosem kiedy Molly pocałowała ja w czoło

- Moje słoneczko - odparły miłością lady Weasley tuląc ja do swojej piersi zachwycona - mamusia tez Cie kocha kochanie

Weszli po kamiennych schodkach i znaleźli się w sali wejściowej, gdzie z Wielkiej Sali napłynęły ku nim rozkoszne zapachy kolacji.

- Biedny stary Wąchacz - mruknął Ron, wdychając głęboko miłe wonie - On chyba cię naprawdę lubi, Harry. Wyobraź sobie,

- Koniec rozdziału - oznajmiła Carolina głośno wzdychając zadowolonym głosem kiedy Claus pocałował ja w szyję - przestań nie jesteśmy sami

- Nie mów ze Ci się nie podobało - wyszeptał jej do ucha

- Podoba mi się i to bardzo! - wesnela zadowolonym głosem

- Mamusiu dlaczego jesteś taka czerwona? - pytał Rogacz

- Bo strasznie mi się gorąco zrobiło synku - stwierdziła zarumieniona pani Evans zdjęła kurkę skórzana mając na sobie obcisła elegancka bluzka skórzana z odkrytym ramieniem obcisłe spodnie które idealnie dopasowane do jej figury podkreslaly jej kobiece kształty i szpilki z kłódka na zapieciach na wysokim obcasie i wtuliła się męża bo cały czas siedziała mu na kolanach 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Voldemort atakuje z smierciorzelcami

Pov Narcyza Popatrzyłam na kobiety i dziewczyny w wielkiej sali i na swoje ubranie  wszystkie byliśmy ubrane obcisłe ubrania podkreslaly na...