czwartek, 19 czerwca 2025

Zemsta na Dursleyow czytanie rozdziałow gdzie występują Dursleyowie cześć III

ROZDZIAŁ TRZECI

Listy od nikogo

Za ucieczkę brazylijskiego boa dusiciela Harry zarobił najdłuższą jak dotąd karę. Kiedy pozwolono mu wreszcie wyjść z komórki, zaczęły się już letnie wakacje,

- WY SKURWYSYNY! - ryknely kobiety i dziewczyny abci zajeczali z bólu po dostali od dziewczyn zaklęciami

a Dudley zdążył zepsuć swoją nową kamerę wideo, rozbić swój zdalnie sterowany samolot i podczas swojej pierwszej przejażdżki rowerem wyścigowym wpaść na starą panią Figg, która o kulach przechodziła właśnie przez Privet Drive. Harry cieszył się, że nie musi już chodzić do szkoły, ale nie uchroniło go to od napaści bandy Dudleya, która codziennie odwiedzała jego dom. Pierś, Dennis, Malcolm i Gordon byli wielcy i głupi, ale Dudley, największy i najgłupszy z nich, był ich przywódcą. Pozostali członkowie bandy z rozkoszą przyłączali się do ulubionej dyscypliny sportowej Dudleya: polowania na Harry'ego. Harry starał się więc spędzać jak najwięcej czasu poza domem, wałęsając się po okolicy i czekając na koniec wakacji, w czym dostrzegał promyk nadziei. We wrześniu miał pójść do gimnazjum i po raz pierwszy w życiu pozbyć się towarzystwa Dudleya, bo ten został przyjęty do prywatnej szkoły Smeltinga, tej samej, do której uczęszczał kiedyś wuj Vernon.

- Harry pójdzie do Hogwartu później zostaniemy najlepszymi przyjaciółmi bo rodzina zawsze byliśmy i wstąpimy razem do wspaniałej rodziny Weasley i zyskamy drugich rodziców mamusie Molly i tatusia Artura i braci i sióstr! - pisnęła szczęśliwa Hermiona wtulając się do piersi Molly I a ta bez wahania pocałowała ja w czoło wyrażając matczyne uczucia jakie do niej żywiła Lady Weasley wesnela zadowolonym głosem wtulając się w kobiety starsza Lady Weasley jeszcze bardziej

- Tak jestem twoją mamusia kochanie - oznajmiła szczęśliwa pani Weasley - kocham cię córciu

- Mamusia! - wesnela zadowolonym głosem

Miał tam również chodzić Piers Polkiss. Natomiast Harry'ego zapisano do Stonewall, miejscowego gimnazjum publicznego. Dudley uważał, że to bardzo zabawne.

- W Stonewall pierwszego dnia wpychają ci głowę do muszli klozetowej - powiedział Harry'emu. - Chcesz pójść ze mną na górę, żeby potrenować?

- Nie, dziękuję - odrzekł Harry. - Biedna muszla jeszcze nigdy nie widziała czegoś tak okropnego jak twoja głowa, więc może ją zemdlić.

Kobiety ryknęly śmiechem leżały na podłodze ze śmiechu.

- Hahahahahahaahahaha!!!!!! Nie mogę!!!! Hahahaha!! To było genialne! - śmiały sie nieboglosy Dursleyowie zrobili wściekle miny

- Wypuście nas! - warkneli

- A dlaczego mieliśmy was wypuścić?

- Bo ja tak mówię! - krzyknąl Vernon

- Nie skarbeńku kochany - oznajmiła pani Evans słodkim głosem - nie byłeś grzecznym chłopcem

- I zwiał, zanim sens tych słów dotarł do Dudleya.

- drogie panie widać, że nasz prosiak w peruce nie ma mózgu, ani szarych komórek. - odezwała Lucy.

- No nie ma - zgodziła się Victoire

Pewnego lipcowego dnia ciotka Petunia zabrała Dudleya do Londynu, żeby mu kupić szkolny mundurek, a Harry został oddany na przechowanie do pani Figg. Tym razem u pani Figg nie było tak nudno jak zwykle. Okazało się, że nogę złamała, potykając się o jednego ze swoich kotów, i już nie wyrażała się o nich tak czule jak dawniej. Pozwoliła Harry'emu oglądać telewizję i dała mu kawałek czekoladowego tortu, który smakował, jakby leżał w kredensie od kilku lat. Tego wieczora Dudley paradował po salonie w swym nowym mundurku. Chłopcy ze Smeltinga nosili kasztanowe surduty, pomarańczowe pumpy zapinane pod kolanami i płaskie słomkowe kapelusze zwane wioślarkami. Mieli też sękate kije zwane smeltingami, którymi okładali się nawzajem, kiedy żaden nauczyciel nie patrzył. Uznawano to za dobrą szkołę przygotowującą ich do dorosłego życia. Patrząc na Dudleya w jego nowym mundurku, wuj Vernon burknął, że to najwspanialsza chwila w jego życiu. Ciotka Petunia zalała się łzami i wyznała, iż nie może uwierzyć, że to jej maleńki Dudlejek, tak już wyrósł i taki jest przystojny, naprawdę.

- No w sumie, jak na prosiaka w peruce jesteś przystojny. Dudley - zardwila Ginny.

- Nie jestem żadnym prosiakiem w peruce ty rudo wiedźmo!

- Kiedy mówisz do mnie mów proszę PANI Potter albo LADY Potter i proszę pani Dursley! - warknęła Ginny - bo jakoś nie przypominam sobie żebyśmy przeszli na Ty!

Harry nie dowierzał sobie aż tak, żeby wyrazić swoją opinię. Trochę się bał, że kiedy starał się powstrzymać od śmiechu, pękły mu dwa żebra.

Kiedy następnego ranka Harry wszedł do kuchni, poczuł jakiś okropny zapach. Smród zdawał się buchać z wielkiego kotła stojącego w zlewie, więc podszedł do niego i zajrzał do środka. W kotle było pełno szarej wody, w której pływały jakieś brudne szmaty.

- Co to jest? - zapytał ciotkę Petunię. Ściągnęła wargi, jak zawsze, kiedy ośmielił się o coś zapytać.

- Twój nowy mundurek szkolny - odpowiedziała. Harry ponownie zajrzał do kotła.

- Och, nie wiedziałem, że ma być mokry.

- Nie bądź głupi - warknęła ciotka Petunia. - Farbuję ci na szaro stare ubranie Dudleya. Jak skończę, będzie wyglądało jak normalny szkolny mundurek.

- OHYDA! - zawolaly dziewczyny

- Nigdy bym nie chciała nosić śmierdzący mundurek szkolny po prosiaku w peruce! - krzywiła się Fay Dudley byl wściekły i dalej miał świński ogonek

- Wolimy ten mundurek - oznajmiła szczęśliwa Hanna - wskazując na swój obcisły kombinezon i szpilki na wysokim obcasie które musiała chodzić cały czas bo była Lady Longbottom - bo jesteśmy Lady albo Madame i musimy cały czas wyglądać zabójczo seksownie nawet jak jesteśmy w domu czy w nocy śpimy gołe ale szpilki musimy mieć cały czas bo wszystkie jesteśmy grzecznymi dziewczynkami i przestrzegamy etykietę dobrego zachowania

- Czyli też muszę chodzić wszędzie nawet po domu butach na wysokim obcasie i obcisłych ubraniach podkreślające moja figure i kobiece kształty? - pytała nieśmiało Alicia I całując ją w czoło

- Tak mamusiu! - wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej mając iskierki w oczach - to mamusi Dożywotni obowiązek noszenia tych ciuchów podkreślałace mamusi figure i kobiece kształty i chodzeniu tylko szpilkach na wysokim obcasie cały czas bo mamusia jest Lady Longbottom i grzeczną dziewczynką ! - i następne wtuliła do jej piersi i wesnelam zadowolonym głosem wtulając się w kobiete bardzo mocno bo poczuła się bezpieczna i kochana - a ja kocham cię bardzo mocno mamusiu!

- Ja też Cie bardzo mocno kocham córeczko jesteś panią Longbottom i moją córeczką dożywotnio i Dożywotnio będziesz zwracała sie do mnie tylko mamusia i będziesz nosiła tylko te obcisłe ciuchy podkreślałace twoja figure i kobiece kształty i będziesz chodziła tylko szpilkach na wysokim obcase gracją i wdziękiem cały czas - i tuliła ja do swojej piersi wzruszona i zadowolona a Hanna wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej a późnej lady Longbottom popatrzyła na Petunie morderczym wzrokiem tuląc Hanna do swojej piersi

- Tak obcisły kombinezon podkreślają moją figurę i kobiece kształty a szpilki na wysokim obcasie pomagają mi chodzić z gracją i wdziękiem i wiecie co nigdy nie czułam się lepiej niż obecnie dlatego nigdy ich nie zdejmę - stwierdziła Augusta uśmiechała się szeroko

Harry poważnie w to wątpił, ale uznał, że lepiej nie wyrażać swojego zdania. Usiadł przy stole i starał się nie myśleć o tym, co będzie, kiedy w czymś takim wkroczy po raz pierwszy do gimnazjum Stonewall - jakby miał na sobie płaty skóry słonia. Wszedł Dudley, a za nim wuj Vernon, obaj marszcząc nosy z powodu zapachu bijącego z nowego mundurka Harry'ego. Wuj Vernon jak zwykle otworzył gazetę, a Dudley zaczął bębnić po stole swoim kijem, z którym już się nie rozstawał. Usłyszeli szczęk klapki osłaniającej szczelinę w drzwiach i pacnięcia listów spadających na matę.

- Przynieś pocztę, Dudley - powiedział wuj Vernon znad gazety.

- Niech Harry przyniesie.

- On nie jest skrzatem domowym, Dursley, ty wielki wielorybie. - warknęła Lily Luna trzymając różdżkę między oczy Dudleya nagle poczuła ciało Hanna

-moja córeczka! - całując ją w czoło Lily II wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej - skarbie?

- Tak mamusiu? - pytała szczęśliwa pani Longbottom bo Hanna ja tuliła do swojej piersi

- Czy muszę chodzić wszędzie nawet po domu butach na wysokim obcasie i obcisłych ubraniach podkreślające moja figure i kobiece kształty? - pytała nieśmiało Hanna całując ją ponownie w czoło

- Tak mamusiu! - wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej mając iskierki w oczach - to mamusi Dożywotni obowiązek noszenia tych ciuchów podkreślałace mamusi figure i kobiece kształty i chodzeniu tylko szpilkach na wysokim obcasie cały czas bo mamusia jest lady Longbottom i grzeczną dziewczynką ! - i następne wtuliła do jej piersi i wesnelam zadowolonym głosem wtulając się w kobiete bardzo mocno bo poczuła się bezpieczna i kochana - a ja kocham cię bardzo mocno mamusiu!

- Ja też Cie bardzo mocno kocham córeczko jesteś panią Longbottom i lady Longbottom i moją córeczką dożywotnio i Dożywotnio będziesz zwracała sie do mnie tylko mamusia i nosic tylko te obcisłe ciuchy podkreślałace twoja figure i kobiece kształty i będziesz chodziła tylko szpilkach na wysokim obcase gracją i wdziękiem cały czas - i tuliła ja do swojej piersi wzruszona i zadowolona a Lily II wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej a późnej lady Longbottom popatrzyła na kobiety uśmiechem na twarzy tuląc Lily II do swojej piersi

- Przynieś pocztę, Harry.

- Niech Dudley przyniesie.

- Dudley, przyłóż mu smeltingiem.

Harry umknął przed smeltingiem i poszedł do drzwi.

- Żebym ja cię Dursley nie walnęła tym kijem, albo lepiej włożę Ci to dupy ten kij! - warknęła wściekła Lily. Dursleye przełknęli ślinę..

Na macie leżały trzy przesyłki: pocztówka od siostry wuja Vernona, Marge, która wyjechała na urlop na wyspę Wight, brązowa koperta, wyglądająca na rachunek, i - list do Harry'ego. Harry podniósł go, czując, że serce zadygotało mu jak gigantyczna gumowa taśma. Jeszcze nigdy nie otrzymał listu. Bo i od kogo? Nie miał przyjaciół, nie miał innych krewnych, nie był zapisany do żadnej biblioteki, więc nigdy nie otrzymywał nawet zwykłych ponagleń, by oddać książki. A jednak ta koperta była zaadresowana tak wyraźnie, że nie było mowy o pomyłce:

Pan H. Potter

Komórka pod Schodami

Privet Drive 4

Little Whinging

Surrey

Koperta była gruba i ciężka, z żółtawego pergaminu, a adres wypisano szmaragdowozielonym atramentem. Nie było żadnego znaczka. Odwróciwszy kopertę drżącą ręką, Harry dostrzegł woskową pieczęć z herbem: lew, łabędź, borsuk i wąż wokół dużej litery H.

- Pospiesz się, chłopcze! - krzyknął z kuchni wuj Vernon. - Co ty tam robisz? Sprawdzasz, czy w listach nie ma bomby? - Zachichotał z własnego dowcipu.

- Ty ja mam lepsze Dursley powiedziała Iola wieloryb Vernon mówi do Dubleya prosiaczka w peruce : - prosiaczku w peruce Wiem co się z Tobą stanie, gdy dorośniesz.
- tatusiu czytałeś mój horoskop? - pyta zainteresowany Dubley
- Nie, książkę kucharską.... parsknął śmiechem Vernon kobiety wybuchły śmiechem Dursley młody i stary zrobili się czerwoni

Harry wrócił do kuchni, wciąż wpatrując się w swój list. Wręczył wujowi Vernonowi rachunek i pocztówkę, usiadł i zaczął powoli otwierać żółtą kopertę.

Wuj Vernon rozerwał rachunek, chrząknął z niesmakiem i rzucił okiem na pocztówkę.

- Marge jest chora - poinformował ciotkę Petunię. - Jadła jakieś trąbiki...

- Za niedługo też będzie chora! - wycedzila Olivia

- Tato! - zawołał Dudley. - Tato, Harry coś dostał!

Harry rozkładał już list, napisany na takim samym grubym pergaminie, kiedy mu go wyrwała ręka wuja Vernona.

- To do mnie! - powiedział Harry, próbując odzyskać list.

- Tak? A niby kto miałby do ciebie napisać? - zarechotał wuj Vernon, otwierając list jednym ruchem. Jego twarz zmieniła się z czerwonej na zieloną szybciej niż światła na rogu ulicy. A na tym się nie skończyło. Po kilku sekundach poszarzała już jak stara owsianka.

- jesteś obrzydliwy Dursley! . - krzywiła się Domique .

- P-P-Petunio! - wyrzucił z siebie wraz z oddechem. Dudley próbował złapać list, żeby go przeczytać, ale wuj Vernon trzymał kartkę z dala od niego. Ciotka Petunia łapczywie chwyciła list i przeczytała pierwszą linijkę. Przez chwilę wyglądała tak, jakby miała zemdleć.

- Coś strasznego Petunio ale mam radę jako koń powinnac jeść Siano i zielonkę (trawa z pastwisk) stanowią podstawę diety koni, dostarczając im niezbędnych składników odżywczych, takich jak błonnik, białko i witaminy.
I do tego Zboża: Zboża, takie jak owies, są dodatkiem do diety i dostarczają energii koniom. Może jeszcze Inne pasze:Wysłodki buraczane mogą być również podawane koniom, ale należy uważać, aby nie były nadmiernie słodkie. I oczywiście Woda: Konie muszą mieć stały dostęp do czystej wody, ponieważ odwodnienie może mieć poważne konsekwencje
Złapała się za szyję i wydała kilka dźwięków charakterystycznych dla osób, które się krztuszą. - mówiła Emilly - wtedy nie zemdlejesz na pewno

- Moja mądra córeczka! - krzyknęła radością Hermiona i przytuliła Emilly do swojej piersi zachwycona i pocałowała ją w czoło pani Weasley wesnela zadowolonym głosem wtulając się w Lady Weasley jeszcze bardziej - nie dość że jesteś piękna seksowna urocza to jesteś bardzo mądra kobietą a właśnie skarbie?

- Tak mamusiu? - pytała szczęśliwa pani Weasley bo Hermiona ja tuliła do swojej piersi

- Czy muszę chodzić wszędzie nawet po domu butach na wysokim obcasie i obcisłych ubraniach podkreślające moja figure i kobiece kształty? - spytała nieśmiało Hermiona całując ją ponownie w czoło

- Tak mamusiu! - wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej mając iskierki w oczach - to mamusi Dożywotni obowiązek noszenia tych ciuchów podkreślałace mamusi figure i kobiece kształty i chodzeniu tylko szpilkach na wysokim obcasie cały czas bo mamusia jest Lady Weasley i grzeczną dziewczynką ! - i następne wtuliła do jej piersi i wesnelam zadowolonym głosem wtulając się w kobiete bardzo mocno bo poczuła się bezpieczna i kochana - a ja kocham cię bardzo mocno mamusiu!

- Ja też Cie bardzo mocno kocham córeczko jesteś panią Weasley i lady Weasley i moją córeczką dożywotnio i Dożywotnio będziesz zwracała sie do mnie tylko mamusia i nosic tylko te obcisłe ciuchy podkreślałace twoja figure i kobiece kształty i będziesz chodziła tylko szpilkach na wysokim obcase gracją i wdziękiem cały czas - i tuliła ja do swojej piersi wzruszona i zadowolona a Emilly wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej a późnej Lady Weasley popatrzyła z drwina na panią Dursley tuląc Emily do swojej piersi

- Iha! iha! iha! - krzyczała Cedrella Petunia zrobiła się czerwona a kobiety parsknęły śmiechem

- Vernon! O Boże... Vernon!

Wpatrywali się w siebie, jakby zapomnieli, że Harry i Dudley są nadal w kuchni. Dudley nie był do tego przyzwyczajony. Pacnął ojca smeltingiem w głowę.

- Jako psycholog i psychiatra doszłam do wniosku ze Dudley jest nieprzyjemny i zepsuty. - rzekła Alicia II podchodząc do Dursleyow z niezwykla gracja i wdziękiem bo miała na stopach szpilki na wysokim obcasie również miała na sobie obcisły kombinezon podreslajacy jej seksowna figure i kobiece kształty - I bije swojego ojca i to wasza wina bo wy jako Rodzice rozpuścili go, kupując mu wszystko co chciał. Zauważyłam ze macie również taką obsesję na punkcie syna, że ten mógł swobodnie wami manipulować. Wpadał w złość, kiedy wszystko nie toczyło się takim torem jakby chciał i z łatwością udawał płacz. Podam przykład podczas urodzin nakrzyczał na was, tylko dlatego, że miał 37. prezentów, a w zeszłym roku było 38. A ty Petunia jako jego mamusia czym prędzej pojechałaś do sklepu kupić mu jeszcze dwa prezenty zamiast stawiać granice ze ty jesteś matka a on synem. I on ma cie słuchać i się uporządkować Jak czytaliśmy również zauważyłam że Dudley zachowywał się tak, jakby robił wam łaskę, że przyjmuje te wasze chore prezenty, a nie jakby się z nich cieszył. Notorycznie też znęcał się nad wujkiem Harrym, na co wy zawsze przymykaliscie oczy. Dudley jest także po prostu nieinteligentny. Bardzo wolno myśli, nie wysilał mózgu na żadne pożyteczne zajęcie Moim zdaniem powinniście isc na terapię i prosiak w peruce jest dupkiem, a jego charakter jest bardziej złożony. Czołowi psychiatrzy podają trzy możliwe przyczyny, a ja jako psychiatra się z nimi zgadzam. Przyczyna pierwsza - i pokazała pierwszy palec - "Pod maską macho jest mała dziewczynka, która próbuje wyjść z szafy" - Kobiety parsknęły śmiechem. Dubley zrobił się czerwony, jak burak - Przyczyną druga - i pokazała dwa palce - "Jak u jaskiniowca mózg prosiaka w peruce jest niedorozwinięty, a więc nie może się kontrolować i wybucha złością" - Kobiety ryknely śmiechem. - Przyczyna trzecia - i wystawiła trzeci palec i uśmiechnęła się niewinnie - "Dudley ma małego" - gdy kobiety to usłyszały, spadli ze śmiechu na podłogę, Dursley zrobił się czerwony na twarzy i pulsowała mu żyła na czole.

- Ty mała dziwko! - zawołał Dursley , a po chwili było trzask Dubley jęknął z bólu trzymając się za nos. Przed nim stała Angelina z morderczym wzrokiem

- Dudley! - zawołali przerażeni rodzice

- Mamusia - odezwała się Alicja II i wtuliła się w Pani Weasley - mamusiu nie musiałaś go bić.

- Musiałam , bo ten imbecyl cię obraził córeczko - oznajmił Lady Weasley , patrząc na córkę z miłościa - Nie zdajesz sobie sprawę jak bardzo Cie kocham córeczko i nie pozwolę żeby taki prosiak jak on Cie obrażał . - Lady Weasley objęła ją i pocałowała ją w czoło, wyrażając matczyne uczucia, jakie do niej żywiła . Pani Weasley westchnęła zadowolonym głosem, wtulając się w matkę jeszcze bardziej.

- Ja tez Cie kocham mamusiu - szeptała wtulona i zadowolona do piersi Angelina

- nie dość że jesteś piękna seksowna urocza to jesteś bardzo mądra kobietą - oznajmiła pani Weasley szczęśliwa tuląc Alicję II - a właśnie skarbie?

- Tak mamusiu? - pytała szczęśliwa pani Weasley bo Angelina ją tuliła do swojej piersi

- Czy muszę chodzić wszędzie nawet po domu butach na wysokim obcasie i obcisłych ubraniach podkreślające moja figure i kobiece kształty? - spytała nieśmiało Angelina całując ją ponownie w czoło

- Tak mamusiu! - wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej mając iskierki w oczach - to mamusi Dożywotni obowiązek noszenia tych ciuchów podkreślałace mamusi figure i kobiece kształty i chodzeniu tylko szpilkach na wysokim obcasie cały czas bo mamusia jest Lady Weasley i grzeczną dziewczynką ! - i następne wtuliła do jej piersi i wesnelam zadowolonym głosem wtulając się w kobiete bardzo mocno bo poczuła się bezpieczna i kochana - a ja kocham cię bardzo mocno mamusiu!

- Ja też Cie bardzo mocno kocham córeczko jesteś panią Weasley i lady Weasley i moją córeczką dożywotnio i Dożywotnio będziesz zwracała sie do mnie tylko mamusia i nosiła tylko te obcisłe ciuchy podkreślałace twoja figure i kobiece kształty i będziesz chodziła tylko szpilkach na wysokim obcase gracją i wdziękiem cały czas - i tuliła ja do swojej piersi wzruszona i zadowolona a Alicia II wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej a późnej Lady Weasley popatrzyła z morderczym wzrokiem na prosiaka w peruce tuląc Alicia II do swojej piersi

- Chcę to przeczytać - oznajmił głośno.

- Nie, ja chcę to przeczytać - krzyknął Harry - bo to list do mnie!

- Wynoście się obaj - zaskrzeczał wuj Vernon, wsuwając list do koperty.

Harry nie drgnął.

- CHCĘ MÓJ LIST! - krzyknął.

- Muszę go zobaczyć! - wrzasnął Dudley.

- WYNOCHA! - ryknął wuj Vernon, po czym chwycił Harry'ego i Dudleya za karki i wyrzucił ich do przedpokoju, zatrzaskując za nimi drzwi do kuchni.

- Łapy precz od mojego męża! - warknęła Ginny - tego prosiaka możesz robić co chcesz ale od Harrego się odwal!!!

Harry i Dudley rzucili się na siebie w milczeniu, walcząc o to, kto przyłoży ucho do dziurki od klucza. Zwyciężył Dudley, więc Harry, z okularami wiszącymi mu na jednym uchu, położył się płasko na brzuchu, drugim uchem przywierając do szczeliny między drzwiami a podłogą.

- Vernonie - mówiła ciotka Petunia rozdygotanym głosem - spójrz na ten adres... skąd oni mogli wiedzieć, gdzie on sypia? Myślisz, że obserwują nasz dom?

- Obserwują... szpiegują... może za nami łażą - mruknął wuj Vernon.

- Więc co powinniśmy zrobić, Vernonie? Odpisać? Powiedzieć im, że nie chcemy...

Harry widział czarne, błyszczące półbuty wuja Vernona, maszerujące tam i z powrotem po kuchni.

- Nie - oznajmił w końcu. - Nie, po prostu to zignorujemy. Jeśli nie otrzymają odpowiedzi... Tak, to najlepsze wyjście... po prostu nic nie zrobimy...

- Ale...

- Petunio, nikogo takiego nie ma w naszym domu! Czy kiedy go przygarnęliśmy, nie przysięgliśmy sobie, że wyplenimy z niego te niebezpieczne bzdury?

- Magii nie można wyplenic - oznajmiła Narcyza

- Mamusia to wie my to wiemy ale ten wieloryb tego nie wie - rzekła Astoria Narcyza uśmiechnęła się niewinne i wypaliła

- Czary mary, czary mary!
To są rzeczy nie do wiary! -
Słońce świeci, deszczyk pada,
Prosiak w peruce się pojawia!
Czary mary, Czary mary!
Przyleciał wieloryb tu na miotle wyscigowce,
Będzie zaraz prosiaka w peruce mieszać w kotle.

Kobiety o dziewczyny jak to usłyszały ryknely śmiechem leżący na podłodze śmiejąc się nieboglosy Dursleyowie zrobili się czerwoni próbując się uwolnić

- Mamusiu przeszłaś sama... siebie - ostatnio słowo wesnela zadowolonym głosem Astoria wtulając się w Lady Malfoy jeszcze bardziej bo Narcyza pocałowała ją w czoło mówiła

- Tak bardzo Cie kocham córeczko - oznajmiła pani Malfoy miłością tuląc ja do swojej piersi - lepszej córeczki lady Malfoy i pani Malfoy jak ty nie mogłam sobie wymarzyć uratowałaś mi życie skarbie udrowilas moja duszę jesteś piękna seksowna urocza jesteś również bardzo mądra kobietą - oznajmiła pani Malfoy szczęśliwa tuląc Astorie- a właśnie skarbie?

- Tak mamusiu? - pytała szczęśliwa pani Malfoy bo Narcyza ja tuliła do swojej piersi

- Czy muszę chodzić wszędzie nawet po domu butach na wysokim obcasie i obcisłych ubraniach podkreślające moja figure i kobiece kształty? - spytała nieśmiało Cyzia całując ją ponownie w czoło

- Tak mamusiu! - wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej mając iskierki w oczach - to mamusi Dożywotni obowiązek noszenia tych ciuchów podkreślałace mamusi figure i kobiece kształty i chodzeniu tylko szpilkach na wysokim obcasie cały czas bo mamusia jest Lady Malfoy i grzeczną dziewczynką ! - i następne wtuliła do jej piersi i wesnelam zadowolonym głosem wtulając się w kobiete bardzo mocno bo poczuła się bezpieczna i kochana - a ja kocham cię bardzo mocno mamusiu!

- Ja też Cie bardzo mocno kocham córeczko jesteś panią Malfoy i lady Malfoy i moją córeczką dożywotnio i Dożywotnio będziesz zwracała sie do mnie tylko mamusia i nosiła tylko te obcisłe ciuchy podkreślałace twoja figure i kobiece kształty i będziesz chodziła tylko szpilkach na wysokim obcase gracją i wdziękiem cały czas - i tuliła ja do swojej piersi wzruszona i zadowolona a Astoria wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej a późnej Lady Malfoy popatrzyła z drwina na prosiaka w peruce i wieloryba tuląc Astorie do swojej piersi

Tego popołudnia, po powrocie do domu, wuj Vernon zrobił coś, czego nigdy dotąd nie robił: odwiedził Harry'ego w jego komórce pod schodami.

- Gdzie jest mój list? - zapytał Harry, gdy tylko wuj Vernon przecisnął się przez drzwi. - Kto do mnie napisał?

- Nikt. List zaadresowano do ciebie przez pomyłkę - oświadczył krótko wuj Vernon. - Spaliłem go.

- To nie była pomyłka - powiedział ze złością Harry. - Była na nim moja komórka.

- MILCZ! - ryknął wuj Vernon, a kilka pająków spadło z sufitu.

Im sie Dursley zorientował Nicole chwyciła go za włosy ten jeknal z bólu - zamorduje Cie Dursley! warknęła z niego - SKRZYWDZIŁEŚ MOJEGO BRACISZKA DURSLEY PODAJ MI JEDEN POWÓD ŻEBY CIE NIE ZAMORDOWAĆ!!!! - narastał, dążąc do epickiego wybuchu i strzeliła go obcasem w jaja ten jeknal z bólu jeszcze chciała zrobić mu krzywdę Jednak powstrzymał ją łagodny, delikatny głos,

- Córeczko masz na nogach takie śliczne szpilki na wysokim obcasie bo co masz sobie je niszczyć - wyszeptała zadowolonym głosem że Nicole chodzi tylko butach na wysokim obcasie i obcisłych ubraniach podkreślałajace jej seksowna figure i kobiece kształty z wielką miłością pocałowała ją po czole Lady Weasley wesnela zadowolonym głosem wtulając się w matkę jeszcze bardziej - jako Lady królewskiego i starożytnego rodu Weasley musisz chodzić tylko butach na wysokim obcasie cały czas bo podpisałaś kontrakt wiązacy a jak sobie złamiesz obcas to jak będziesz mogła chodzić

- Wyczaruje sobie nowe szpilki na wysokim obcasie mamusiu - oznajmiła Nicole - a właśnie. mamusia nie ma zamiaru próbować ich ściągnąć bo mamusi też to dotyczy bo jest to mamusi Dożywotni obowiązek noszenia tych ciuchów podkreślałace mamusi figure i kobiece kształty i chodzeniu tylko szpilkach na wysokim obcasie cały czas bo mamusia jest Lady Weasley i grzeczną dziewczynką - i następne wtuliła do jej piersi i wesnelam zadowolonym głosem wtulając się w kobiete bardzo mocno bo poczuła się bezpieczna i kochana - wiesz o tym ze kocham cię bardzo mocno mamusiu!

- Ja też Cie bardzo mocno kocham córeczko jesteś panią Weasley i lady Weasley i moją córeczką dożywotnio i Dożywotnio będziesz zwracała sie do mnie tylko mamusia i nosiła tylko te obcisłe ciuchy podkreślałace twoja figure i kobiece kształty i będziesz chodziła tylko szpilkach na wysokim obcase gracją i wdziękiem cały czas - i tuliła ja do swojej piersi wzruszona i zadowolona a Nicole wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej a późnej Lady Weasley popatrzyła z morderczym wzrokiem na wieloryba tuląc Nicole do swojej piersi

Wziął parę głębokich oddechów, a potem zmusił się do uśmiechu, który wyglądał tak, jakby go rozbolał brzuch.

- Eee... tak, Harry... co do tej komórki... Twoja ciotka i ja pomyśleliśmy sobie... że jesteś już taki duży... No więc uważamy, że może by ci było wygodniej w drugiej sypialni Dudleya.

- Dlaczego? - wyjąkał Harry.

- Nie zadawaj pytań! - warknął wuj. - Zabierz swoje rzeczy i idź na górę.

Kobiety popatrzyly na niego morderczym wzrokiem

Dursleyowie mieli cztery sypialnie: jedną dla wuja Vernona i ciotki Petunii, jedną dla gości (zwykle nocowała tam Marge, siostra wuja Vernona), jedną, w której spał Dudley, i jedną, w której trzymał swoje stare zabawki i rzeczy, które nie mieściły się w jego pierwszej sypialni. Harry'emu wystarczyło przejść z komórki na pierwsze piętro tylko raz, aby przenieść wszystko, co posiadał. Usiadł na łóżku i rozejrzał się po pokoju. Prawie wszystko było połamane lub zepsute. Stara kamera wideo leżała na małym czołgu na baterie, którym Dudley wjechał kiedyś w psa sąsiadów; w kącie stał pierwszy telewizor Dudleya, który rozwalił kopniakiem, kiedy przestano nadawać jego ulubiony program;

- Powinieneś się leczyć Dudley - oznajmiła zszokowana Caroline

- Nie będziesz mi mówiła - zaczął Vernon a podeszła do niego gracją i wdziękiem bo miała szpilki na wysokim obcasie a jej obcisły kombinezon idealnie podkreślał jej seksowna figurę i kobiece kształty robiła na wszystkich gigantyczne wrażenie i chwyciła go za ubranie i wycedzila wściekła - chyba sie zapomniałeś do kogo sie odzywasz Dursley! - a później zwróciła się do córek - córeczki przypomnijcie mamusi czy mamusia pozwoliła temu Wielorybowi mówić do mnie na TY?

- Nie mamusiu - odezwały się córki podchodząc do niej gracją i wdziękiem bo wszystkie miały szpilki na wysokim obcasie a ich obcisły kombinezon idealnie podkreślał ich seksowna figurę i kobiece kształty robiły na wszystkich gigantyczne wrażenie bo wszystkie córki pani Evans były wyjątkowej urody - powinien zwracać się do mamusi "pani Evans" albo "Madam Evans" i "proszę pani" - a ta bez wahania pocałowała je po czole wszystkie córki Madame Evans wesnely zadowolonym głosem wtulając się w matkę jeszcze bardziej - a właśnie mamusiu mamusia chyba nie ma zamiaru próbować ich ściągnąć bo mamusi też to dotyczy bo jest to mamusi Dożywotni obowiązek noszenia tych ciuchów podkreślałace mamusi seksowną figure i kobiece kształty i chodzeniu tylko szpilkach na wysokim obcasie gracją i wdziękiem cały czas bo mamusia jest madam Evans i grzeczną dziewczynką - i następne wtuliły do jej piersi i wesnely zadowolonym głosem wtulając się w kobiete bardzo mocno bo poczuły się bezpieczna i kochana - wiesz o tym ze kocham cię bardzo mocno mamusiu!

- Ja też was bardzo mocno kocham córeczko jesteście moimi córeczkami i będziecie moimi dożywotnio i Dożywotnio będziecie zwracała sie do mnie tylko mamusia i nosiła tylko te obcisłe ciuchy podkreślałace twoja figure i kobiece kształty i będziecie chodziły tylko szpilkach na wysokim obcase gracją i wdziękiem cały czas - i tuliła je do swojej piersi wzruszona i zadowolona a jej córki wesnely zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej a późnej madam Evans popatrzyła z morderczym wzrokiem na wieloryba tuląc je do swojej piersi

- Kocham Cię mamusiu - mruknely zadowolonym głosem do piersi starszej kobiety

była też wielka klatka dla ptaków, w której kiedyś mieszkała papuga, ale pewnego dnia Dudley wymienił ją w szkole na prawdziwą wiatrówkę. Klatka stała na półce, której jeden koniec zwisał smętnie, bo Dudley kiedyś na niej usiadł. Inne półki zawalone były książkami. Były to jedyne przedmioty w tym pokoju, które wyglądały, jakby ich nikt nigdy nie dotykał. Z dołu dobiegły jęki Dudleya, skarżącego się matce:

- Nie chcę go tam... Ten pokój jest mi potrzebny... Wywal go stamtąd...

- Od dzisiaj będziesz mieszkał w komórce pod schodach prosiaku - rzekła Olivia

Harry westchnął i wyciągnął się na łóżku. Jeszcze wczoraj oddałby wszystko, żeby tu zamieszkać. Dzisiaj wolałby siedzieć w swojej komórce z tym listem, niż tutaj bez niego. Następnego dnia przy śniadaniu było dość spokojnie. Dudley pogrążony był w głębokim szoku. Nie pomogło wycie, grzmocenie ojca smeltingiem, symulowanie wymiotów, kopanie matki, rzucenie żółwiem w ściankę terrarium, tak że wpadł przez zbitą szybę do środka. Drugiej sypialni nie odzyskał. Harry wspominał wczorajszy poranek i przeklinał sam siebie, że nie otworzył listu w przedpokoju. Wuj Vernon i ciotka Petunia spoglądali na siebie ponurym wzrokiem. Kiedy przyszła poczta, wuj Vernon, który sprawiał wrażenie, jakby chciał być miły dla Harry'ego, kazał Dudleyowi ją przynieść. Najpierw usłyszeli łomot, kiedy walił smeltingiem we wszystko, co było w przedpokoju, a potem jego okrzyk:

- Jest następny! „Pan H. Potter, Najmniejsza Sypialnia, Privet Drive 4..."

Wuj Vernon wydał z siebie zduszony okrzyk, zerwał się z krzesła i pobiegł do przedpokoju, a za nim pobiegł Harry.

- Nic ci to nie da - rzekła Euphemia patrząc na wieloryba szyderczo

- Mamuś on jest głupszy od buta - odezwała się Lily I wtulając się w nią

- Zauważyłam skarbie - całując ja w czoło a ona wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej - tak bardzo Cie kocham córeczko

Żeby wydrzeć Dudleyowi list, wuj Vernon musiał powalić go na podłogę, co okazało się trudne, bo Harry złapał wuja Vernona od tyłu za szyję. Po minucie zażartej walki, w której jedna i druga strona oberwała smeltingiem, wuj Vernon wyprostował się, dysząc ciężko, z listem Harry'ego w ręku.

- Idź do swojej komórki.,. znaczy się, do swojej sypialni - wycharczał w stronę Harry'ego. - A ty Dudley... odejdź... po prostu zejdź mi z oczu.

- UUUU.... Tatuś... - zaczęła Rani .

- się na Ciebie prosiaczku ... - ciągnęła Saloni.

- Zdenerwował Bo....

- byłeś bardzo....

- Niegrzecznym prosiakiem . - skończyly razem.

- Dziewczynki?

- Tak mamusiu? - spytały Ladys Scamamder pani Scamamder teraz miała twarz rozpromieniona, za każdym razem kiedy jej córeczki mówią do niej "mamusia "

- córeczki do słowa prosiaka powinno być dodane w peruce - odezwała się Lady Scanander przez śmiech.

- Dobrze mamusiu - powiedziały bliźniaczki Scanander Luna nie wytrzymała pocałowała je po czolach i przytuliła Rani i Salomi do swojej piersi, a te wtuliły się w jej ciało i westchnęły zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej . Kobiety parsknęły śmiechem. Petunia , Vernon i Dudley patrzyli na panie Scamamder morderczym wzrokiem, która były wtulone w Lune .

- skarby?

- Tak mamusiu? - pytały szczęśliwe panie Scamamder bo Luna je tuliła do swojej piersi

- Czy muszę chodzić wszędzie nawet po domu butach na wysokim obcasie i obcisłych ubraniach podkreślające moja figure i kobiece kształty? - spytała nieśmiało Luna całując je ponownie w czoło

- Tak mamusiu! - wesnely zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej mając iskierki w oczach - to mamusi Dożywotni obowiązek noszenia tych ciuchów podkreślałace mamusi figure i kobiece kształty i chodzeniu tylko szpilkach na wysokim obcasie cały czas bo mamusia jest Lady Scamamder i grzeczną dziewczynką ! - i następne wtuliły do jej piersi i wesnely zadowolonym głosem wtulając się w kobiete bardzo mocno bo poczuła się bezpieczna i kochana - a ja kocham cię bardzo mocno mamusiu!

- Ja was też bardzo mocno kocham córeczki jesteście paniami Scamamder i ladys Scamamder i moimi córeczkąmi dożywotnio i Dożywotnio będziecie zwracałaly sie do mnie tylko mamusia i nosiły tylko te obcisłe ciuchy podkreślałace wasze figure i kobiece kształty i będziecie chodziły tylko szpilkach na wysokim obcase gracją i wdziękiem cały czas - i tuliła je do swojej piersi wzruszona i zadowolona a Rani i Salomi wesnely zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej a późnej Lady Scanander popatrzyła z drwina na prosiaka w peruce i wieloryba tuląc bliźniaczki do swojej piersi

Harry krążył po swoim nowym pokoju, nie mogąc się uspokoić. Ktoś wiedział, że przeniesiono go z komórki i że prawdopodobnie nie otrzymał pierwszego listu. Może spróbują jeszcze raz? Na pewno. Ale tym razem się nie zawiodą. Harry miał już pewien plan. Następnego ranka zreperowany budzik zadzwonił o szóstej. Harry szybko wyłączył alarm i ubrał się po cichu. Wiedział, że nie może obudzić Dursleyów. Zszedł ostrożnie na dół, nie zapalając żadnego światła. Miał zamiar czekać na listonosza na rogu Privet Drive i wziąć od niego listy przeznaczone dla numeru czwartego. Serce biło mu jak młot, kiedy skradał się ciemnym przedpokojem do frontowych drzwi... - AAAAU!

Harry podskoczył w powietrze; wszedł jedną nogą na coś wielkiego i rozlazłego, co spoczywało na macie przed drzwiami - coś żywego!

- To był pieczony prosiak? - pytała z nadzieją w głosie Fay kobiety parsknęły śmiechem Dudley zrobił się czerwony

Na górze pstryknęły światła i Harry, ku swemu przerażeniu, zobaczył, że to coś wielkiego i rozlazłego było twarzą jego wuja. Wuj Vernon leżał pod drzwiami w śpiworze, najwyraźniej chcąc się upewnić, że Harry nie zrobi tego, co właśnie próbował zrobić.

- Twoj zięć zwarnował - rzekła Augusta do Caroline

- Ten wieloryb nie jest moim zięciem! - warknęła pani Evans tupiac swoim wysokim obcasem o podłogę - dla mnie jest nikim nie należy do mojej rodziny!

- Spokojnie kochanie - mruknela Augusta przytulając ja do swojej piersi i pocałowała ją w czoło pani Evans wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej

Wrzeszczał na Harry'ego przez pół godziny, a potem kazał mu iść do kuchni i przynieść filiżankę herbaty. Zrozpaczony Harry powlókł się do kuchni, a kiedy wrócił, listy akurat wpadły przez szparę prosto w ręce wuja Vernona. Harry zdążył zauważyć trzy listy zaadresowane tym samym zielonym atramentem.

- Chcę... - zaczął, ale wuj Vernon darł już listy na kawałki.

Tego dnia wuj Vernon nie poszedł do pracy. Został w domu i zabił gwoździami szparę na listy.

- Mam na nich sposób - wyjaśnił ciotce Petunii przez zęby, którymi ściskał kilka gwoździ. - Jeśli nie będą mogli dostarczyć listów, po prostu dadzą nam spokój.

- Nie jestem pewna, czy to poskutkuje, Vernonie.

- Słuchaj żonki Wielorybie bo akurat to mądrze prawi - rzekła Nimfadora

- Nie nazywaj mnie wielorybem ty mała smarkulo! - warknal Vernon Nagle pani Lupin zerwała podbiegła do Pani Potter gracja i wdziękiem wtulając się w Euphemie i zaczęła głośno płakać

- Nie płacz, moja córeczko , mamusia nie pozwoli żeby stała Ci się krzywda ! - zawołała, biorąc ja w ramiona i mocno ją tuliła do swojej piersi obie miały obcisne kombinezony podkreslaly ich seksowne figury i kobiece kształty miały biżuterie rodem swojego męża makijaż i szpilki na wysokim obcasie

- Mamusiu ... Ten.. Wieloryb ... Mnie obraził ... ! - zawyła pani Tonks pomiędzy dwoma głośnymi szlochami. - nazwał... mnie mała szmartulaaa ! - I wykrzywiła się złośliwie do wieloryba spod ramienia matki ta pocałowała ja w czoło wyrażając matczyne uczucia jakie do niej żywiła Lady Tonks wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej a Andromeda strzeliła go zaklęciem ze ten pisnął

- Juz ten idiota nie będzie Cie obrażał kochanie mamusia na to nie pozwoli - oznajmiła Euphemia tuląc Nimfadore do piersi a ta wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej bo uwielbiała jak pani Potter ja tuli i całuję ja w czoło

- Kocham Cię mamusiu - oznajmiła szczęśliwa pani Lupin do piersi Euphemii

- Och, Petunio, oni rozumują bardzo dziwnie, oni nie są tacy jak ty albo ja - powiedział wuj Vernon, próbując wbić gwóźdź w kawałek owocowego ciasta, który mu właśnie przyniosła ciotka Petunia.

- Powodzenia - rzekla Roxanna i parsknęła śmiechem

W piątek przyszło aż dwanaście listów zaadresowanych do Harry'ego. Szpara w drzwiach była zabita, więc wciśnięto je przez szczelinę pod drzwiami, wetknięto w szpary po bokach, a kilka wepchnięto przez małe okienko łazienki na parterze. Wuj Vernon znowu nie poszedł do pracy. Po spaleniu wszystkich listów wziął młotek i gwoździe, po czym pozabijał szpary i szczeliny w drzwiach frontowych i kuchennych, tak że nikt nie mógł wyjść. Nucił pod nosem „Na palcach przez tulipany" i podskakiwał przy najcichszym odgłosie. W sobotę wszystko zaczęło się wymykać spod kontroli. Do domu przeniknęły dwadzieścia cztery listy, zwinięte w kulki i ukryte w dwóch tuzinach jajek, które zdumiony mleczarz podał ciotce Petunii przez okno w salonie. Podczas gdy wuj Vernon dzwonił, wściekły, na pocztę i do mleczarni, próbując znaleźć kogoś, komu by mógł złożyć zażalenie, ciotka Petunia miażdżyła listy na papkę w mikserze.

- Bardzo jestem ciekaw, komu może aż tak bardzo zależeć, żeby się z tobą porozumieć? - zapytał Dudley Harry'ego.

- Jego rodziną prosiaku w peruce! - uśmiechnęła się Hanna bo Harry Potter - to jest moj braciszek prawda mamusiu? - spytała Alicie I

- Hanna Harry Potter jest też moim braciszkiem nie zapominaj o tym - przypomnieni Hannie reszta dziewczyn z zakonu sióstr wojowniczek prawda oprócz Ginny i spojrzeli na swoje mamy - prawda mamusiu ze jest moim braciszkiem?

- Oczywiście kochanie Harry Potter jest też twoim braciszkiem a ja jestem twoja dożywotnią mamusia a ty moją dożywotna córeczką kochanie - i pocałowały swoje córki po czole

- Tak mamusiu jestem twoją córeczką a ty moja mamusią! - wesnely zadowolonym głosem wtulając się w swoje mamy jeszcze bardziej i kobiety tuliła je do swojej piersi zachwycone jak córka do niej mówi

- No to sobie go bierzcie a nam dajcie spokój! - warknal Vernon

- Mam na to inne zdanie wielorybie zapłacicie mam za to jak traktowaliscie mojego męża - odezwała się Ginny słodkim głosem następne podeszła do pani Potter i mocno się wtuliła do niej piersi a ona pocałowała ja w czoło

- Kocham Cię mamusiu! - wesnela zadowolonym głosem wtulając się w pani Potter jeszcze bardziej

- Ja też Cie kocham bo jestem twoja dożywotnią mamusia a ty moją dożywotna córeczką kochanie - mruknela i tuliła ją do swojej piersi zachwycona jak Ginny do niej mówi

* * *

Kiedy w niedzielę rano wuj Vernon usiadł przy stole, wyglądał na człowieka zmęczonego i niezbyt zdrowego, ale szczęśliwego.

- W niedziele nie przynoszą poczty - przypomniał im radośnie, rozsmarowując dżem po gazecie. - Dziś nie będzie żadnych przeklętych listów...

Hermiona uśmiechnęła się do Vernona szyderczo

Coś spadło przez komin i pacnęło go mocno w tył głowy. W następnej chwili jakieś trzydzieści albo czterdzieści listów wystrzeliło spod okapu kuchennego jak seria pocisków. Dursleyowie zrobili serię uników, ale Harry podskoczył, próbując złapać jeden list w powietrzu...

Kobiety i dziewczyny parsknęły śmiechem

- Wynocha! WYNOCHA!

Wuj Vernon zdążył złapać Harry'ego wpół i wypchnąć do przedpokoju. Po chwili z kuchni wypadła ciotka Petunia, a za nią Dudley, osłaniając głowy rękami. Wuj Vernon szybko zatrzasnął drzwi. Wszyscy słyszeli, jak nieprzerwany strumień listów wlewa się do kuchni, odbijając od ścian i podłogi.

- Dość tego - rzekł wuj Vernon, starając się mówić spokojnie, ale jednocześnie wyrywając sobie spore kępki wąsów. - Za pięć minut macie być gotowi do opuszczenia domu. Spakujcie tylko niezbędne ubrania. Żadnych dyskusji!

- Ooo Vernon sie zdenerwował - oznajmiła z powagą Marlene

Wyglądał tak groźnie, że nikt nie ośmielił mu się sprzeciwić. Dziesięć minut później udało im się wyłamać pozabijane drzwi i po chwili siedzieli w samochodzie, pędząc ku autostradzie. Dudley chlipał na tylnym siedzeniu; oberwał od ojca po głowie, kiedy próbował wcisnąć do torby sportowej telewizor, wideo i komputer.

Kobiety popatrzyly na prosiaka w peruce z niedowierzaniem

- Ja bym wzięła obcisłe ubrania podkreślające moje seksowna figure i kobiece kształty i parę szpilek na wysokim obcasie - stwierdziła Astoria

- Bo sa sprawy ważne i ważniejsze kochanie - rzekła Narcyza całując ja w czoło - a ty będąc lady Malfoy to są twój obowiązek noszenia tych butów i ubrań

- Tak mamusiu! - wzdychając zadowolonym głosem wtulając się w Lady Malfoy blondynka była zachwycona tym ze może tulić do swojej piersi i całować ja w czoło wyrażając matczyne uczucia jakie do niej żywiła

Jechali i jechali. Ciotka Petunia nie śmiała nawet zapytać, dokąd jadą. Co chwilę wuj Vernon zakręcał ostro i przez jakiś czas jechał w przeciwną stronę niż dotychczas.

- Odczepić się od nich... zgubić ich - mruczał pod nosem za każdym razem.

- Dudziaczku twój tatuś zwariował - powiedziała Alicia II - ma tak zwane stany lękowe Intensywny, irracjonalny lęk przed konkretnymi obiektami, sytuacjami lub miejscami (np. klaustrofobia, agorafobia, fobia społeczna). Zaburzenia paniczne:
Nagłe, silne ataki paniki z objawami fizycznymi, takimi jak kołatanie serca, duszności, zawroty głowy, uczucie utraty kontroli. Powinieneś isc do psychiatry Dursley ja niestety nie mogę ci pomóc ponieważ byłeś dla mnie bardzo niegrzecznym chłopcem bo nie zwracałeś się do mnie na proszę pani Weasley albo Lady Weasley i proszę pani tylko na ty ja nie mam zamiaru zajmować się bezczelnymi ludźmi w tym czasie wolę kochać się z moim mężem rozmarzyla się

- Bardzo dobrze robisz córeczko - oznajmiła Hanna podchodząc do niej z gracją i wdziękiem Hanna robiła wiele wrażenie bo miała na sobie obcisły kombinezon podkreślający jej seksowna figure i kobiece kształty a na nogach miała szpilki na wysokim obcasie - kocham cię córeczko - i pocałowała ją w czoło pani Weasley wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej

- Ja też cie kocham mamusiu - oznajmiła szczęśliwa pani Weasley do piersi swojej matki

Przez cały dzień nie zatrzymali się, aby coś zjeść lub czegoś się napić. Kiedy zapadł wieczór, Dudley wył jak pies. Tak podłego dnia nie przeżył jeszcze nigdy w życiu. Był głodny, przepadło mu pięć programów telewizyjnych i jeszcze nigdy nie upłynęło aż tyle czasu, odkąd po raz ostatni zrobił krwawą miazgę z kilkunastu przeciwników w grze komputerowej. Wuj Vernon zatrzymał się w końcu przed ponuro wyglądającym hotelem na przedmieściu jakiegoś dużego miasta. Dudley i Harry dostali jeden pokój z bliźniaczymi łóżkami i wilgotnymi, zatęchłymi prześcieradłami. Dudley chrapał, ale Harry i tak nie spał, siedząc w oknie, patrząc na światła przejeżdżających samochodów i rozmyślając...

- Ja rozmyślając o tym ze jestem w tobie zakochana do granic obłędu Kocham Cię Harry tak bardzo Cie kocham - powiedziała rozmarzona Ginny - na chwilę zaspokoję twoje potrzeby a ty moje

- Ginny! - jęknęla Nicole

- Jak myślisz Nicole Harremu się spodoba ten obcisły kombinezon podkreślając moje seksowna figure i kobiece kształty i te piękne seksowne szpilki na wysokim obcasie prawda? - pytała pani Potter panią Weasley pokazując swój obcisłyc kombinezon podkreślający jej seksowna figure i kobiece kształty i szpilki na wysokim obcasie a ta popatrzyła na nią z niedowierzaniem

Następnego dnia dostali na śniadanie wyraźnie przeterminowane płatki kukurydziane i pomidory z puszki na zimnych tostach. Właśnie skończyli, kiedy do ich stolika podeszła właścicielka hotelu.

- Przepraszam, ale ktoś z państwa jest chyba panem H. Potterem? Właśnie przynieśli mi do recepcji ze sto takich listów.

Podniosła list, tak że każdy mógł przeczytać wypisany zielonym atramentem adres:

Pan H. Potter

Pokój 17

Hotel „Dworcowy"

Cokeworth

- Nie masz szans uciec kochanie - oznajmiła cukierkowym głosem Amelia I do Vernona następne całując swoje córki Flora i Hestie po czolach te wesnely zadowolonym głosem wtulając się w Madame Bones jeszcze bardziej

- Kocham Cię mamusiu - oznajmiły zadowolonym głosem do piersi Madame Bones

- "Mamusia"! - rozmarzyła się Amelia I tuląc bliźniaczki do swojej piersi  uwielbiam jak do mnie tak mówicie

- Bo jesteś moją mamusią innej mamusi nie chce! - krzyknęły Flora i Hestia tuląc się do niej jeszcze bardziej - będziesz dożywotnio moja mamusią prawda?

- Oczywiście skarbie jesteście członkiniani rodu Shacklebol i nic tego nie zmieni abja jestem wasza mamusia a wy moimi córeczkami

Harry sięgnął po list, ale wuj Vernon podbił mu rękę w powietrzu i sam złapał kopertę. Kobieta wytrzeszczyła oczy.

- Ja je wezmę - powiedział wuj Vernon, zrywając się z krzesła i wychodząc za nią z jadalni.

* * *

- Kochanie, czy nie byłoby lepiej wrócić do domu? - zapytała nieśmiało ciotka Petunia kilka godzin później, ale wuj Vernon sprawiał wrażenie, że jej nie słyszy. Nikt nie miał pojęcia, dokąd właściwie jadą i czego wuj szuka. Raz zatrzymał samochód pośrodku wielkiego lasu, wysiadł, rozejrzał się, potrząsnął głową, wrócił do auta i ruszył dalej. To samo wydarzyło się pośrodku pola ornego, w połowie długiego mostu i na szczycie wielopoziomowego parkingu.

- Tatuś zwariował, prawda? - zapytał po południu Dudley ciotkę Petunię.

- Nasz prosiak w peruce wreszcie cos mądrego powiedział  – powiedziała Roxanna , wycierając łzy wzruszenia – trzeba będzie ci pomnik wystawić, prosiaku w peruce !

- POMNIK PROSIAKA W PERUCE MÓWIĄCEGO PETUNI ZE JEGO TATUŚ ZWARIOWAŁ – rzekła Sofia . Kobiety wybuchły śmiechem. Dudley zrobił się czerwony jak wiśnia.

- Moja mądra córeczka! - krzyknęła radością Alicia i przytuliła Roxanna do swojej piersi zachwycona i pocałowała ją w czoło pani Jordan wesnela zadowolonym głosem wtulając się w madame Jordan jeszcze bardziej - nie dość że jesteś piękna seksowna urocza to jesteś bardzo mądra kobietą a właśnie skarbie?

- Tak mamusiu? - pytała szczęśliwa pani Jordan bo Alicia ja tuliła do swojej piersi

- Czy muszę chodzić wszędzie nawet po domu butach na wysokim obcasie i obcisłych ubraniach podkreślające moja figure i kobiece kształty? - spytała nieśmiało Alicia całując ją ponownie w czoło

- Tak mamusiu! - wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej mając iskierki w oczach - to mamusi Dożywotni obowiązek noszenia tych ciuchów podkreślałace mamusi figure i kobiece kształty i chodzeniu tylko szpilkach na wysokim obcasie cały czas bo mamusia jest Madame Jordan i grzeczną dziewczynką ! - i następne wtuliła do jej piersi i wesnelam zadowolonym głosem wtulając się w kobiete bardzo mocno bo poczuła się bezpieczna i kochana - a ja kocham cię bardzo mocno mamusiu!

- Ja też Cie bardzo mocno kocham córeczko jesteś panią Jordan i lady Jordan i moją córeczką dożywotnio i Dożywotnio będziesz zwracała sie do mnie tylko mamusia i nosic tylko te obcisłe ciuchy podkreślałace twoja figure i kobiece kształty i będziesz chodziła tylko szpilkach na wysokim obcase gracją i wdziękiem cały czas - i tuliła ja do swojej piersi wzruszona i zadowolona a Roxanna wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej a późnej Madame Jordan popatrzyła z drwina na Dursleyow tuląc Roxanna do swojej piersi

Wuj Vernon zaparkował na plaży, zamknął ich w samochodzie i zniknął. Zaczęło padać. Wielkie krople bębniły w dach samochodu. Dudley chlipał, cały zasmarkany.

- Dzisiaj jest poniedziałek - biadolił. - Wieczorem będzie „Wielki Humberto". Chcę się zatrzymać gdzieś, gdzie będzie telewizja. Poniedziałek. To Harry'emu o czymś przypomniało. Jeśli jest poniedziałek - a zwykle można było polegać na Dudleyu, jeśli chodzi o dni tygodnia, z powodu wszystkich seriali, które regularnie oglądał - to jutro, we wtorek, są jedenaste urodziny Harry'ego. Oczywiście jego urodziny nigdy nie były specjalnie przyjemne - w ubiegłym roku wuj Vernon dał mu wieszak i parę starych skarpetek. No, ale nie co dzień kończy się jedenaście lat. Wuj Vernon wrócił uśmiechnięty. Niósł jakiś długi, wąski pakunek i nie odpowiedział ciotce Petunii, kiedy go zapytała, co kupił.

- Kupiłeś Mózgi dla całej rodzinki oprócz Harrego! - spytała Gabriele a kobiety parsknęły śmiechem Vernon zrobił się czerwony

- Znalazłem wspaniałe miejsce! - oznajmił. - Szybko! Wszyscy wysiadają!

Było bardzo zimno. Wuj Vernon wskazywał na coś, co wyglądało jak wielka skała wystająca z morza. Na jej szczycie widniała jakaś mizerna chałupka. Jedno było pewne: nie należało się tam spodziewać telewizora.

- Na noc zapowiadają sztorm - powiedział wuj Vernon wesoło, zacierając dłonie. - A ten zacny jegomość zgodził się pożyczyć nam łódź!

W tym momencie podszedł do nich jakiś bezzębny staruch, wskazując na starą szalupę, podskakującą na stalowo-szarej wodzie.

- Zdobyłem też trochę prowiantu - rzekł wuj Vernon - więc wszyscy na pokład!

W łodzi było przeraźliwie zimno. Lodowate rozpryski fal i krople deszczu spływały im po plecach, a mroźny wiatr chłostał im twarze. W końcu

- Vernon jesteś wielorybem czego nie skoczyć do wody? - pytała zdziwiona Dorcas

- a wydawało się, że upłynęły całe godziny - dopłynęli do owej skały, gdzie wuj Vernon, potykając się i ślizgając, powiódł ich do zrujnowanego domu. Wewnątrz było okropnie: cuchnęło zgniłymi wodorostami, wiatr gwizdał przez dziury w drewnianych ścianach, a puste palenisko zamokło. Na dodatek dom miał tylko dwie izby. „Prowiant" wuja Vernona okazał się czterema torebkami chipsów i czterema bananami. Próbował rozpalić ogień, ale torebki po chipsach narobiły tylko trochę dymu i zwinęły się w ruloniki.

- Geniusz z Ciebie jest Vernon nie wiem czy ktoś może być od ciebie mądrzejszy - oznajmiła z ironią Hermiona - może Crabbe i Goyle i twój synalek prosiak w peruce

- Teraz mogą nam nakichać, co? - zagadywał wesoło. Był w bardzo dobrym nastroju. Najwidoczniej uznał, że nikt nie dostarczy tu poczty, zwłaszcza podczas sztormu. Harry zgadzał się z tym, ale jego wcale to nie wprawiało w dobry humor. Kiedy zapadła noc, rozpętał się zapowiadany sztorm. Olbrzymie fale chłostały ściany chatki, a dziki wiatr łomotał w brudne okna. Ciotka Petunia znalazła kilka zapleśniałych koców i zrobiła Dudleyowi posłanie na zjedzonej przez mole kanapie. Ona i wuj Vernon zajęli kulawe łóżko w sąsiedniej izbie, a Harry musiał sobie znaleźć najbardziej miękki kawałek podłogi i zwinąć się na nim w kłębek pod najcieńszym i najbardziej postrzępionym kocem.

Dursleyowie przełknęli ślinę kiedy zobaczyły wściekle kobiety

Sztorm rozszalał się na dobre i Harry nie mógł zasnąć. Dygotał z zimna i przewracał się na twardej podłodze, czując, jak burczy mu w brzuchu z głodu. Koło północy chrapanie Dudleya zagłuszyły przetaczające się nisko grzmoty. Podświetlona tarcza elektronicznego zegarka, połyskująca na zwisającej z kanapy ręce Dudleya, powiedziała Harry'emu, że jest za dziesięć jedenasta. Leżał i patrzył, jak zbliżają się jego urodziny, rozmyślając smętnie, czy Dursleyowie będą o nich pamiętać i zastanawiając się, gdzie może być teraz nadawca listów. Pięć minut przed północą Harry usłyszał jakieś okropne trzaski.

- Hagrid! - krzyknęły dziewczyny

Miał nadzieję, że sufit się nie zapadnie, chociaż z drugiej strony może byłoby mu cieplej, gdyby tak się stało. Jeszcze cztery minuty. Może w domu na Privet Drive po ich powrocie będzie tyle listów, że uda mu się jakoś skraść choć jeden? Trzy minuty. Czy to morze tak łomoce w skałę? I (dwie minuty) co to za dziwne skrzypienie? Czyżby ta skała zapadała się w morze? Jeszcze jedna minuta i będzie miał jedenaście lat. Trzydzieści sekund... dwadzieścia... dziesięć... dziewięć - może by tak obudzić Dudleya - trzy... dwie... jedna. BUUM. Cała chatka zadygotała, a Harry poderwał się, wytrzeszczając oczy w ciemności. Ktoś był na zewnątrz i najwyraźniej łomotał w drzwi.

- Tam gdzie Hagrid tam jest impreza - powiedziała uradowana Angelina 

środa, 11 czerwca 2025

Zemsta na Dursleyow czytanie rozdziałow gdzie występują Dursleyowie cześć II

ROZDZIAŁ DRUGI

Znikająca szyba

..... Dziesięć lat temu było tam mnóstwo zdjęć czegoś, co przypominało wielką, różową piłkę plażową w różnokolorowych czepkach, ale Dudley Dursley już dawno przestał być berbeciem i teraz fotografie przedstawiały tęgiego chłopca o jasnych włosach: a to na swoim pierwszym rowerze, a to na karuzeli w wesołym miasteczku, przy komputerze z ojcem czy w ramionach matki. W salonie nie było absolutnie nic, co by świadczyło, że w tym domu mieszka jeszcze jakiś inny chłopiec.

Lily miała łzy w oczach a później wytarła wściekła

A jednak Harry Potter tam był i w tym momencie spał, choć nie miało to trwać długo. Ciotka Petunia już wstała i wkrótce rozległ się jej wrzaskliwy głos:

- Wstawaj! Dosyć tego spania! Już! Harry obudził się i podskoczył na łóżku. Ciotka znowu załomotała w drzwi.

- Wstawać! - zaskrzeczała.

- Jeszcze raz będziesz krzyczała na mojego tatusia a zamknę Cie w komórce pod schodami! - wycedzila Lily II Dursley zbladl

Harry usłyszał jej kroki zmierzające w kierunku kuchni, a potem brzęk patelni stawianej na kuchence. Przetoczył się na plecy i próbował przypomnieć sobie sen, z którego go wyrwano. To był dobry sen. Był w nim latający motocykl. Harry miał dziwne wrażenie, że śniło mu się to nie po raz pierwszy.

Ciotka powróciła pod drzwi.

- Wstałeś już? - zapytała.

- Prawie - odpowiedział Harry.

- No to wstawaj, chcę, żebyś przypilnował bekonu. I żeby mi się nie przypalił! Są urodziny Dudziaczka i wszystko ma być jak należy!

Harry jęknął.

- Co powiedziałeś? - warknęła przez drzwi jego ciotka.

Ginny popatrzyła na nią wściekła

- Nic, nic...

Urodziny Dudleya - jak mógł o tym zapomnieć! Zwlókł się z łóżka i zaczął szukać skarpetek. Znalazł je pod łóżkiem i zanim włożył, wyciągnął z jednej pająka. Harry był przyzwyczajony do pająków, bo w komórce pod schodami było ich pełno, a tam właśnie sypiał.

- WY SKURWYSYNY! - krzyknęły z furią kobiety na Dursleyow.

- I bardzo dobrze ten chłopak powinien siedzieć tam całe życie i tam zdechnac ! - warknal Vernon - wypuście mnie Świry!

Olivia przywaliła go w jaja wysokim obcasem ze wielorybowi oczy wyszły z orbit i jeknal z bólu

- Nigdy więcej nie nazywaj nas swirami! - wycedzila Lady Potter

Ubrał się i poszedł do kuchni. Stołu prawie nie było widać spod prezentów dla Dudleya. Wyglądało na to, że jest tam nowy komputer, który Dudley chciał dostać, a także telewizor i rower wyścigowy. Harry nie miał pojęcia, po co mu ten rower, bo Dudley był gruby i nie uprawiał żadnego sportu - chyba że za dyscyplinę sportową uzna się bicie słabszych. Jego ulubionym workiem treningowym był właśnie Harry, ale nieczęsto udawało mu się go złapać. Harry był bardzo szybki, choć wcale na to nie wyglądał.

Być może miało to coś wspólnego z mieszkaniem w ciemnej komórce, ale Harry był bardzo mały i chudy jak na swój wiek. A sprawiał wrażenie jeszcze mniejszego i szczuplejszego niż w rzeczywistości, bo nosił wyłącznie stare ubrania po Dudleyu, który był prawie cztery razy od niego większy.

- Nie kupiliście mu nawet ubrań! Zamorduje Cie i ciebie Dursley! - krzyczały Lily I.

- Dla was jestem PAN DURSLEY i proszę PANA i tak macie się do mnie tak zwracać! - warczał Dursley do kobiet - bo za tym ten bachor Potter nie należy do mojej rodziny ani ty Potter - dodał jadowicie do rudowlosej kobiety - ani ten Potter twój głupi mężuś i twoje bachory ani ty Evans i twoj głupi mąż! - warknal do Caroline

- Vernon!!! - ostrzegła go Petunia Strach przeszedł po kręgosłupie Petunii i gorąco pragnęła się obudzić. kiedy popatrzyła na wściekle kobiety

Harry miał drobną buzię, kościste kolana, czarne włosy i jasne, zielone oczy. Nosił okrągłe okulary, zawsze poklejone celuloidową taśmą, bo od czasu do czasu Dudleyowi udawało się jednak trafić go w nos. Jedyną rzeczą, którą Harry lubił w swoim wyglądzie, była bardzo cienka blizna na czole, przypominająca zygzak błyskawicy. Miał ją od dawna i pamiętał, że kiedy był bardzo mały, zapytał ciotkę Petunię, skąd ją ma.

- To pamiątka po wypadku samochodowym, w którym zginęli twoi rodzice - odpowiedziała. - I nie zadawaj pytań.

Nicole i Jessica bardzo mocno wtuliły sie do matki

Nie zadawaj pytań - to była pierwsza zasada rządząca spokojnym życiem państwa Dursleyów.

Wuj Vernon wszedł do kuchni, gdy Harry przewracał bekon na drugą stronę.

- Uczesz się! - warknął wuj na dzień dobry. Przynajmniej raz w tygodniu wuj Vernon spoglądał znad gazety i donośnym głosem oznajmiał, że Harry powinien się ostrzyc. Harry musiał się strzyc o wiele częściej niż reszta chłopców z jego klasy razem wzięta, ale niewiele to pomagało - włosy natychmiast mu odrastały.

- To sie nazywa Magią Wielorybie - powiedziała Astoria

- Jak śmiesz używać tego słowa w mojej obecności świrze! - krzyknąl Vernon blady

- Jak smiesz odzywać się do mojej córeczki w ten sposób! - warknęła Cyzia i dotknęła swoją różdżką w jego szyję a ten przemknal ślinę blady - podaj mi jeden powód żeby Cie nie zabić Dursley?!

- Mamusiu - mruknela Astoria wtulając się w matkę jeszcze bardziej próbowała ja uspokoić

- Ten śmieć Cie obraził kochanie ten śmieć obraził członkinie mojego Rodu Lady Malfoy a ja jako twoja mamusia i Lady Malfoy mam obowiązek reagować jak ktoś taki jak ten mugol obraża Lady Malfoy - powiedziała Narcyza głosem nieznoszący sprzeciwu i pocałowała ją w czoło młodsza Lady Malfoy wesnela zadowolonym głosem wtulając się w matkę jeszcze bardziej - przypomnij wszystkim jakie mamy obowiązki kochanie

- Zwracamy się do rodziców tylko mamusia i tatuś każda mamusia broni swoje córeczki przed złem i całuję je po czole i przytula do swojej piersi każda Lady i Madame zawsze musi być elegancko i seksownie ubrane. Ubrania muszą być dopasowane do naszych figur i żeby podkreslaly nasze figurę i nasze kobiece kształty musimy tak chodzić nawet po domu musimy chodzić w biżuteri rodu naszego męża i musimy chodzić zawsze tylko w butach na wysokim obcasie nawet po domu gracją i wdziękiem - recytowala Astoria

- Nie zdajesz sobie sprawę z tego jak bardzo Cie kocham córeczko - odezwała się Cyzia miłością w głosie do córki

- Kocham Cię mamusiu - oznajmiła szczęśliwa pani Malfoy wtulając się w piękna kobiete jeszcze bardziej

Harry smażył już jajka, kiedy do kuchni wszedł Dudley z matką. Dudley był bardzo podobny do wuja Vernona. Miał duży, różowy nos, wodniste niebieskie oczy i gęste jasne włosy, przylizane gładko na wielkiej głowie. On też prawie nie miał szyi. Ciotka Petunia często mówiła, że Dudley wygląda jak amorek, natomiast Harry często mówił, że Dudley wygląda jak prosię w peruce.

- kwik! kwik! kwik! - drwila Nicole z prosiaka a prosiak zrobił się czerwony

Harry postawił talerze z jajkami i bekonem na stole, co nie było łatwe z powodu ilości prezentów, które Dudley właśnie żmudnie przeliczał. Kiedy skończył, twarz mu się wyciągnęła.

- Trzydzieści sześć - oznajmił, patrząc na matkę i ojca. - O dwa mniej niż w zeszłym roku.

- Kochanie, nie policzyłeś prezentu od cioci Marge. Widzisz, jest pod tym wielkim od mamusi i tatusia.

- Na niej się też zemscimy - powiedziała Nicole

- No dobra, więc trzydzieści siedem - powiedział Dudley, czerwony na twarzy. Harry, który zorientował się już, że nadchodzi jeden z napadów złości Dudleya, zaczął szybko połykać swój bekon, na wypadek, gdyby Dudley przewrócił stół.

- Nikt tyle nie dostanie. - odezwała się zszokowana Katie .

Ciotka Petunia najwyraźniej też wyczuła niebezpieczeństwo, bo powiedziała szybko:

- I kupimy ci dzisiaj jeszcze dwa prezenty. Co ty na to, misiaczku? Jeszcze dwa prezenty. W porządku?

Dudley zastanawiał się w milczeniu. Sprawiał wrażenie, jakby go to kosztowało wiele wysiłku.

- Więc będę miał trzydzieści... - zaczął powoli - trzydzieści...

- Jełopie , trzydzieści dziewięć. - jęknęla Hope.

- Nie nazywaj jelopiem mojego syna świrze! - warknal Dursley ale zbladl kiedy Nicole przyłożyła mu różdżką między oczy

- Obraziłeś moją córeczke Lady Weasley. Nikt nie może obrażać mojej rodziny i wyjść z tego cało. Ale to i tak nic w porównaniu ze wszystkim, co przeszedł przez ciebie Harry!

- Mamusiu - mruknela Hope wtulając się w rudowłosa dziewczynę

- Jesteś lady Weasley Hope i nikt tego nie zmieni kochanie a wami się brzydzę jestem z wami na oficjalnych relakcjach waszym obowiązkiem jest mówić mi per LADY Weasley albo proszę PANI Weasley albo MADAME Weasley i proszę PANI,

- Trzydzieści dziewięć, cukiereczku - dokończyła za niego ciotka Petunia.

- Aha. - Dudley usiadł ciężko przy stole i chwycił najbliższą paczkę. - No to w porządku. Wuj Vernon zacmokał.

- Nasz mały spryciarz potrafi dbać o swoje interesy! Zupełnie jak jego ojciec. Tak trzymać, Dudley! - Poczochrał synowi włosy.

- powiedziałeś , że synalek jest spryciarzem, jak on nawet nie umie dodawać. - rzekła Alicia II .

W tym momencie zadzwonił telefon i ciotka Petunia poszła go odebrać, a Harry i wuj Vernon obserwowali, jak Dudley rozpakowuje rower wyścigowy, kamerę wideo, zdalnie sterowany samolot, szesnaście nowych gier komputerowych i magnetowid. Rozpakowywał właśnie złoty zegarek na rękę, kiedy wróciła ciotka Petunia. Na jej twarzy malował się gniew i niepokój.

- Złe nowiny, Vernon - oznajmiła. - Pani Figg złamała nogę. Nie może go zabrać - wskazała głową Harry'ego. Dudley otworzył usta z przerażenia, a Harry'emu mocniej zabiło serce. W każde urodziny rodzice zabierali Dudleya i któregoś z jego kolegów na cały dzień do miasta, do wesołego miasteczka, McDonalda albo do kina. W każde urodziny Dudleya Harry'ego zostawiano u pani Figg, lekko zwariowanej staruszki, która mieszkała dwie ulice dalej. Harry nienawidził tego domu. Śmierdziało tam kapustą, a pani Figg zmuszała go do oglądania zdjęć wszystkich swoich kotów.

- No i co? - zapytała ciotka Petunia, patrząc na Harry'ego, jakby on to zaplanował.

Hermiona patrzyła na ich morderczym wzrokiem

Harry wiedział, że powinno mu być przykro z powodu złamania nogi przez panią Figg, ale nie było to łatwe, bo bardzo się cieszył, że dopiero za rok będzie zmuszony do ponownego oglądania Maleństwa, Śnieżki, Pazurka i Czubatka.

- Możemy zadzwonić do Marge - podsunął wuj Vernon.

- Nie bądź głupi, Vernon, ona go nie znosi.

Dursleyowie często rozmawiali o Harrym tak, jakby go nie było - albo raczej jakby był opóźniony w rozwoju i nie mógł ich zrozumieć.

- Mój mąż będzie Szefem Departamentu przestrzegania prawa czarodziejów! - warknęła Ginny - a wcześniej będzie Szefem biura aurorow

- MNIE TO NIE OBCHODZI KIM BĘDZIE TEN CHŁOPAK W PRZYSZŁOŚCI WYPUŚCIE WAS DO CHOLERY! - ryczał Dursley próbował się uwolnić

- A ta jak-jej-tam, twoja przyjaciółka... Yvonne?

- Jest na urlopie na Majorce - warknęła ciotka Petunia.

- Możecie mnie po prostu zostawić tutaj - zaproponował z nadzieją w sercu Harry (mógłby oglądać, co zechce w telewizji, a może nawet dorwać się do komputera Dudleya).

Ciotka Petunia wyglądała, jakby właśnie przełknęła cytrynę.

- Może będziemy ją nazywać cytrynka - odezwała się Lucy

- I po powrocie zastać dom w ruinach? - prychnęła.

- Nie wysadzę domu w powietrze - zapewnił Harry, ale nikt go nie słuchał.

- Może zabierzemy go do zoo - powiedziała wolno ciotka Petunia - i... zostawimy w samochodzie...

- Ani mi się waż Dursley ! - krzyknęła wściekła Hermiona - zraniliscie mojego braciszka i zapłacicie za to srogo! - i tupnela wysokim obcasem o podłogę

Petunia zbladla

- To nowy samochód i nie pozwolę, by siedział w nim sam...

Dudley zaczął głośno płakać. Tak naprawdę nie płakał - minęło już wiele lat, odkąd płakał naprawdę - ale wiedział, że jeśli się wykrzywi i zawyje, dostanie od matki wszystko, czego zapragnie.

- Nie płacz, mój buziaczku, mamusia nie pozwoli zepsuć ci twojego święta! - zawołała, biorąc go w ramiona.

- Ja... nie... chcę... żeby on... sz-sz-szedł z naaaami! - zawył Dudley pomiędzy dwoma głośnymi szlochami. - On zawsze wszystko psuuuuje! - I wykrzywił się złośliwie do Harry'ego spod ramienia matki. Właśnie wtedy rozległ się dzwonek.

- Nie płacz, mój prosiaczku w peruce , mamusia nie pozwoli zepsuć ci twojego święta czyli Dzień Pieczonego Prosiaka! - zawołała Marlene biorąc Iole w ramiona. Kobiety wybuchły śmiechem - Mój Dudziaczek Wielki De Dudas Pimpi-Bimpi Dudi ma dziś urodziny a przy okazji to jest wielkie święto Pieczonego Prosiaka!

Kobiety parsknęły śmiechem

- Ale Ja... nie... chcę... żeby mamusia mmmówiła ..mi Duuudziaczek.... Wielki De... Dudasss Pimpi-Bimpii.... i i Dudiiii mamusiu! - zawyła Iola pomiędzy głośnymi szlochami. - Ja chce żeby mamusia zawsze mówiła do mnie Prosiakkkk w perrruceee albo Prosiaczzzek w perruuce mamusiu! - I wykrzywiła się złośliwie do Dursleyow spod ramienia babci którzy zrobili się czerwoni ze złości

Niektóre dziewczyny leżały ze śmiechu na podłogę śmiejąc się nieboglosy

- Och, mój Boże, już są! - powiedziała gorączkowo ciotka Petunia i w chwilę później wszedł najlepszy przyjaciel Dudleya, Pierś Polkiss, ze swoją matką. Pierś był kościstym chłopcem o szczurzej twarzy.

- Czyli mamy wieloryba konia albo cytrynke prosiaczka w peruce szczura i Lorda Pottera - mówiła Jessica

- On nie jest żadnym stopniu Lordem! - warknal Vernon na nią

- Przeczytaj głośno co tu pisze Dursley - oznajmiła Ginny pokazując na pierścień rodowy który Ginny miała na palcu ktory połączył się z jej DNA - CZYTAJ!!! - ryknela ze Dursleyowie az podskoczyli

- Lady szlachetnego starożytnego królewskiego rodu Potterów - rzekł Dursley

- Wiec Harry Potter jest Lordem Potterem a ja jestem jego żoną i jestem Lady Ginny Potter Dursley ten pierścień który muszę mieć na palcu mówi wszystko, to samo mam napisane na kolczykach i Kolczyku w moim pępku

Zwykle to on trzymał ofiary z tyłu za ręce, kiedy Dudley je bił. Dudley natychmiast przestał udawać, że płacze. Pół godziny później Harry, nie wierząc we własne szczęście, siedział z Piersem i Dudleyem na tylnym siedzeniu samochodu Dursleyów, po raz pierwszy w życiu jadąc do zoo. Ciotka i wuj nie byli w stanie wymyślić, co z nim zrobić, więc, chcąc nie chcąc, musieli go zabrać. Przed odjazdem wuj Vernon wziął go jednak na bok.

- Ostrzegam cię, chłopcze - powiedział, przysuwając swoją wielką purpurową twarz do twarzy Harry'ego - wystarczy jeden głupi dowcip... a nie wyjdziesz z komórki aż do Bożego Narodzenia.

Córki Harrego nie wytrzymały i przywaliły mu w jaja wysokim obcasem a Lily I strzeliła go z liścia Vernon jęczał z bólu oczy wyszły mu z orbit

- Przestańcie miejcie litość! - zawołała Petunia przerażona

- Moje córeczki bardzo kochają swojego tatusia i bardzo się denerwują kiedy ich ukochany tatuś jest maltretowany przez ludzi którzy powinni go kochać całym sercem! - warknęła Ginny

- Nic nie zrobię - zarzekał się Harry. - Naprawdę...

Ale wuj Vernon wcale mu nie uwierzył. Nikt mu nigdy nie wierzył. Problem polegał na tym, że wokół Harry'ego często zdarzały się dziwne rzeczy, a Dursleyów trudno było przekonać, że to nie jego wina. Kiedyś ciotka Petunia wściekła się na niego, bo wrócił od fryzjera, wyglądając tak, jakby w ogóle u niego nie był, więc złapała nożyce kuchenne i obcięła mu włosy tuż przy głowie, pozostawiając tylko grzywkę, „żeby przykryć tę okropną bliznę". Dudley pękał ze śmiechu na jego widok, a Harry spędził bezsenną noc, wyobrażając sobie, co się będzie działo w szkole. Następnego ranka stwierdził jednak, że włosy całkowicie mu odrosły, jakby ciotka Petunia wcale ich nie obcinała. Za karę przesiedział przez tydzień w komórce, chociaż próbował im wytłumaczyć, że nie potrafi wyjaśnić, w jaki sposób tak szybko odrosły.

- Zamorduje was ! - krzyknęły kobiety i rzuciły zaklęcia na Dursleyow ze były słuchać piski

Innym razem ciotka Petunia próbowała go zmusić do włożenia ohydnego starego swetra (brązowego z pomarańczowymi pomponikami). Im ostrzej się zabierała do włożenia mu go przez głowę, tym bardziej sweter się kurczył, aż w końcu pasował znakomicie na lalkę, ale z pewnością nie na Harry'ego. Ciotka Petunia uznała, że musiał się skurczyć w praniu i tym razem, ku jego uldze, Harry nie został ukarany. Wpadł natomiast w spore kłopoty, kiedy pewnego razu stwierdzono, że siedzi na dachu szkolnej kuchni. Jak zwykle ścigała go banda Dudleya,

- Jak tak można? Biedne dziecko. - warknęła Molly I na Dudleya

- Przepraszam! - pisnął Dudley przerażony

- Źle! - wycedzila pani Weasley - "przepraszam szanowna , Lady Weasley za krzywdzenie pani syna szanownego Lorda Harrego Pottera będąc bardzo niegrzecznym chłopcem proszę pani Weasley ,więc należy mi się bardzo sroga kara, proszę pani . Będziesz akcentować słowa "Pani" i "Lady "oraz "pan" i "Lord POWTÓRZ ryknela ze Dursleye az podskoczyli

- Zostaw mojego dziubaczka! - pisnęła Petunia

- Zamknij się! - warknęła Lily - i do mojej siostrzyczki zwracaj się na proszę PANI WEASLEY albo LADY Weasley "

- Jakoś nie przypominam sobie żebym pozwoliła Ci mówić do mnie takim tonie Petunio! - wycedzila Molly I - jesteś bezczelna dziewucha Dursley i bardzo niegrzeczna dziewczynka!

kiedy nagle, ku zaskoczeniu wszystkich, nie wyłączając samego Harry'ego, znalazł się na kominie. Państwo Dursleyowie otrzymali bardzo niemiły list od dyrektorki szkoły, w którym żaliła się, że Harry łazi po dachach. A próbował tylko (jak krzyczał do wuja Vernona przez zamknięte drzwi komórki) wskoczyć za wielki zbiornik na śmieci tuż obok drzwi do kuchni. Harry przypuszczał, że to silny podmuch wiatru musiał go porwać aż na dach. Ale dzisiaj miało być inaczej. Warto było znieść nawet towarzystwo Dudleya i Piersa, żeby być w miejscach, które nie przypominają szkoły, ciemnej komórki pod schodami albo śmierdzącego kapustą saloniku pani Figg.

- My was tam zamkniemy i będziecie tam siedzieć! - warknęła Ginny

Podczas jazdy wuj Vernon użalał się przed ciotką Petunią. A lubił użalać się na wszystko: na ludzi w pracy, na Harry'ego, na radę nadzorczą, na Harry'ego, na bank, na Harry'ego, a była to tylko drobna część jego ulubionych tematów. Tym razem uskarżał się na motocykle.

- ...rozbijają się wszędzie jak maniacy... ci młodzi chuligani - powiedział, kiedy wyprzedził ich jakiś motocykl.

- Ty wielorybie i twój synalek prosiak w peruce żrecie jedzenie wszędzie jak prosiaki! - warknęły Flora i Hestia

- Dla was jestem pan Dursley skarkule! - wycedzil Vernon

- Słyszała mamusia ? - spytały Madames Shacklebolt do Madame Bones - ten idiota nie potrafi sie zachować w stosunku do Madame Shacklebolt

- Więc należy mu się sroga kara moje skarby - stwierdziła przesłodzonym głosem

- Mamusiu mogę go strzelić w jaja wysokim ostrym obcasem za swoją bezczelność? - pytały z nadzieją Flora i Hestia Amelie - Mamusiu proszę mogę go strzelić? proszę mamusiu ? - i zrobiły minę biednego kota

- Skarby jak strzelicie go ostrym obcasem to odpadną mu klejnoty - oznajmiła cukierkowym głosem Madame Bones rozpromieniona że Flora i Hestia cały czas mówia do niej per mamusia - Córeczki macie na nogach takie śliczne szpilki na wysokim obcasie bo co macie sobie je niszczyć - wyszeptała zadowolonym głosem że Hestia i Flora chodzą tylko butach na wysokim obcasie i obcisłych ubraniach podkreślałajace ich seksowne figure i kobiece kształty z wielką miłością pocałowała je po czole Flora i Hestia wesnely zadowolonym głosem wtulając się w matkę jeszcze bardziej - jako Madames rodu Shackleboltow musicie chodzić tylko butach na wysokim obcasie cały czas bo podpisałyscie kontrakt wiązacy a jak sobie złamiecie obcas to jak będziecie mogły chodzić

- Wiem mamusiu! - jęknęly Madames Shacklebolt - masz szczęście Dursley strzele Cie innym razem! - A, późnej ponownie się do madam Bones wtuliły i wesnely zadowolonym głosem bo przy Amelii czuły się kochane o bezpieczne a ona tuliła je do swojej piersi nie chcąc je puścić

- Śnił mi się motocykl - powiedział Harry, przypominając sobie nagle swój sen. - Leciał w powietrzu.

- Śniło mi się zwierzęta jak prosiak w peruce szczur wieloryb i koń - powiedziała Cedrella , przypominając sobie nagle swój sen. - gadały ludzkim głosem .

Kobiety parsknęły śmiechem Dursleyowie zrobili sie czerwoni ze złości

Mało brakowało, a wuj Vernon uderzyłby w samochód jadący przed nimi. Odwrócił się z twarzą przypominającą olbrzymi burak z wąsami i ryknął na Harry'ego:

- MOTOCYKLE NIE LATAJĄ! Dudley i Pierś zachichotali.

- PROSIAKI SZCZURY WIELORYBY I KONIE NIE GADAJĄ LUDZKIM GŁOSEM!!! - odparowala Alicia II kobiety zachichotały .

- Wiem, że nie latają - oświadczył Harry. - To był tylko sen.

- Wiem, że nie gadają ludzkim głosem - oświadczyła Cedrella . - To był tylko sen.

Prawdę mówiąc, żałował, że w ogóle się odezwał. Jednego tylko Dursleyowie nie znosili jeszcze bardziej od zadawania im pytań: kiedy mówił o czymś, co zachowywało się nie tak, jak powinno, bez względu, czy było to we śnie, czy w kreskówce. Uważali to po prostu za niebezpieczne. Była to bardzo słoneczna sobota i zoo odwiedziło mnóstwo rodzin. Przy wejściu Dursleyowie kupili Dudleyowi i Piersowi wielkie lody czekoladowe, a potem kupili taniego cytrynowego loda Harry'emu, ponieważ nie zdążyli go odciągnąć od samochodu z lodami, zanim uśmiechnięta sprzedawczyni zapytała go, co sobie wybrał. Nie jest zły, myślał Harry, liżąc loda i obserwując goryla, który drapał się po głowie i wyglądał zupełnie jak Dudley, tyle że nie miał jasnych włosów.

- Haha! - parskaly śmiechem kobiety i dziewczyny Dubley zrobił wściekła minę tak samo jak jego rodzice

- My Cie Dziubaczku rozumiemy ty też na pewno kiedyś założysz sobie malpowa rodzinkę znajdziesz sobie gorylice która będzie idealna dla pimbi bimpi bez wymagaj bez perspektyw pozbawione rozumu i z ta gorylice będziesz miał małe gorylki - powiedziała Ginny cukierkowym głosem klaskala go jego blond włoskach

- Zamknij się ty dziwologu zasrany! - warknal Dudley na Ginny Lecz tym razem posunął się za daleko. Lily wściekła przyciągnęła różdżkę i przyłożyła mu między oczy i warknęła wściekła

- NIGDY... WIĘCEJ.... NIE OBRAŻAJ... MOICH ... DZIECI ... W... MOJEJ... OBEC­NOŚCI! BO... GINNY... JEST.... MOJĄ... CÓRECZKA.... JEST.... CZŁONKIEM.... MOJEJ... RODZINY... I DOŻYWOTNIO JEST LADY POTTER I KOCHAM... JA... NAD.... ŻYCIE.... I NIE POZWOLĘ... ŻEBY TY... PROSIAKU W PERUCE... I TY WIELORYBIE.... I TY DROGA PETUNIO.... OBRAŻALI CZŁONKÓW MOJEJ.... RODZINY BO WY DO.... MOJEJ RODZINY.... NIE NALEŻYCIE.... PO TYM JAK TRAKTOWALISCIE.... MOJEGO SYNKA!!! - i Błysnęło fioletowe światło, rozległ się suchy trzask, potem ostry kwik i w następnej sekundzie Dudley tańczył,z krzesłem wyjąc z bólu. Kobiety zobaczyły zakręcony świński ogonek wystający z dziury w jego spodniach. Kobiety i dziewczyny ryknely śmiechem kobiety i dziewczyny śmiały się wniebogłosy, leżąc na ziemi. Petunia pisnęła Vernon zaryczał wsciekly więc Euphemia strzeliła go zaklęciem.

- Zamknij się Dursley! - warknęła pani Potter a później zwróciła się do swojej córeczki - Lily tak nie można - oburzyła się pani Potter , ale tez nie mogła wytrzymać i zaczęła się śmiać z innymi kobietami rozłożyła tylko rękę Lily już wiedziała co robić podeszła do matki gracją i wdziękiem i mocno się wtuliła do jej piersi

- Mamusiu proszę pocałuj mnie w czoło i tul mnie do swojej piersi proszę! - zawołała wtulona do piersi Euphemii - byłam bardzo grzeczna dziewczynka zawsze przestrzegalam etykietę dobrego zachowania w rodzie Potter bo zawsze chodzę wszędzie butach na wysokim obcasie gracja i wdziękiem i nigdy je nie zdejmuje i w obcisłych ubraniach które podkreślają moją figurę i kobiece kształty i zawsze mówiłam mówię i będę mówiła do mamusi tylko "mamusia" a nie do imieniu bo nie wyobrażam sobie mówic do mamusi inaczej niz "mamusia" - pani Potter przytulała Lily do swojej piersi z taką miłością i ogarnęła jej długie włosy i pocałowała ją w czoło wyrażając bezwarunkową miłość do niej że Lady Potter głośno wesnela zadowolonym głosem wtulając się w kobietę jeszcze bardziej miała uśmiech na twarzy

- Usuń ze mojego Dziubaczka ten świński ogon dlaczego nam to robisz! - warknęła łzami w oczach Petunia

- Dla ciebie jestem LADY Potter albo proszę PANI Potter i proszę PANI zwracaj sie do mnie z należytym szacunkiem na "pani" albo gorzko tego pożałujesz! - warknęła Lily I do Petuni - to po pierwsze po drugie powinnaś się cieszyć że bo twój synalek z wyglądu to prosiak w peruce a każdy prosiak ma przecież ogonek po trzecie naprawdę myślałaś, że ci się upiecze? Że nie znajdę sposobu, żeby cię ukarać za próbę zniszczenia dzieciństwa mojego dziecka, za które umarłam? - zażądała Lily. - Widziałam to Dursley . Każdy cios i kopniak, każda zniewaga, każdy pominięty posiłek, każde oskarżenie - każdą chwilę lat, które spędził pod twoim dachem i pod twoimi schodami, Dursley , widziałam to wszystko! po czwarte NIENAWIDZĘ CIE TAK BARDZO CIE NIENAWIDZĘ RZYGAĆ MI SIĘ JAK NA CIEBIE PATRZĘ JESTEŚ WŚCIBSKA I WRÓGA KOBIETĄ I NIE NAZYWAJ MNIE SIOSTRĄ BO NIE JESTEM JUŻ TWOJĄ SIOSTRĄ ZROZUMIAŁAŚ DURSLEY!!!!??? - głos narastał, dążąc do epickiego wybuchu na koniec. Jednak powstrzymał ją łagodny, delikatny głos,

- Czy muszę chodzić wszędzie nawet po domu butach na wysokim obcasie i obcisłych ubraniach podkreślające moja figure i kobiece kształty? - pytała nieśmiało Euphemia całując ją ponownie w czoło

- Tak mamusiu! - wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej mając iskierki w oczach - to mamusi Dożywotni obowiązek noszenia tych ciuchów podkreślałace mamusi figure i kobiece kształty i chodzeniu tylko szpilkach na wysokim obcasie cały czas bo mamusia jest Lady Potter i grzeczną dziewczynką ! - i następne wtuliła do jej piersi i wesnelam zadowolonym głosem wtulając się w kobiete bardzo mocno bo poczuła się bezpieczna i kochana - a ja kocham cię bardzo mocno mamusiu!

- Ja też Cie bardzo mocno kocham córeczko jesteś panią Potter i moją córeczką dożywotnio i Dożywotnio będziesz zwracała sie do mnie tylko mamusia i będziesz nosiła tylko te obcisłe ciuchy podkreślałace twoja figure i kobiece kształty i będziesz chodziła tylko szpilkach na wysokim obcase gracją i wdziękiem cały czas - i tuliła ja do swojej piersi wzruszona i zadowolona a Lily wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej a późnej lady Potter popatrzyła na Petunie morderczym wzrokiem tuląc Lily do swojej piersi

Harry już dawno nie przeżył tak cudownego przedpołudnia. Trzymał się blisko Dursleyów, więc Dudley i Pierś, których wkrótce znudziło oglądanie zwierząt, nie mogli oddać się swojemu ulubionemu hobby, jakim było poszturchiwanie, kopanie i szczypanie Harry'ego. Lunch zjedli w miejscowej restauracji, a kiedy Dudley dostał ataku złego humoru, bo na jego ciastku było za mało kremu, wuj Vernon kupił mu drugie, a Harry'emu pozwolono skończyć pierwsze. Po zjedzeniu deseru Harry poczuł, że to wszystko jest za piękne, aby trwało długo.

Hermiona podeszła do pani Dursley gracją i wdziękiem stukajac obcasami o podłogę chwyciła za ubranie Petuni schyliła się gracja i wdziękiem i przyciągnęła i oznajmiła jej do ucha cukierkowym głosem - za chwilę sprawie że będziesz cierpiała katusze kochanie - Petunia zbladla - cieszysz się skarbie? - i ją puściła następnie Hermiona podeszła do Pana Dursleya gracją i wdziękiem stukajac obcasami o podłogę chwyciła za ubranie Vernon schyliła się gracja i wdziękiem i przyciągnęła i oznajmiła mu do ucha cukierkowym głosem - za chwilę sprawie że będziesz cierpiał katusze kochanie - Vernon zbladl - cieszysz się skarbie? -

Emilly zauważyła ze Dudley który dalej miał świński ogonek zaczął się ślinić na widok Hermiony

- Mamusiu! - krzyknęła Emilly

- Tak kochanie? - spytała pani Weasley z miłością w głosie patrząc również na córkę z miłością że jej córeczka mówi do niej tylko mamusia 

- Dubley się ślini mamusiu!

- Och niegrzeczny chłopczyk! - skarcila go Lady Weasley i podeszła do prosiaka gracją i wdziękiem stukajac obcasami o podłogę chwyciła za ubranie Dubleya schyliła się gracja i wdziękiem i przyciągnęła i oznajmiła mu do ucha cukierkowym głosem - za chwilę sprawie że będziesz cierpiał katusze kochanie Dubley cieszysz się skarbie po za tym mam męża i tylko z nim mam ochotę się bzykać i gdyby się dowiedział ze taki prosiak jak ty chce mnie poderwać to by ryknal śmiechem a później by Cie zabił - Dudley zakwiczal zbladl i go puściła

Potem poszli do pawilonu z gadami. W środku było zimno i ciemno; wzdłuż ścian biegł rząd podświetlonych okien. Za nimi pełzały po pniach, gałęziach i kamieniach jaszczurki i węże najróżniejszych gatunków. Dudley i Pierś chcieli zobaczyć wielkie jadowite kobry i grube pytony, mogące zmiażdżyć człowieka.

Ginny zbladla i dostała ataku paniku zaczęła płakać - Przepraszam mamusiu!!! – mówiła płaczliwie pani Potter bo pomyślała o bazyliszu i przez nią Harry mógł zginąć Lily I sie domyśliła o co chodzi podbiegła do córki gracją i wdziękiem i przytuliła ja do swojej piersi – Wiem, że byłam niegrzeczna dziewczynka !! Wybacz mi mamusiu!! Przepraszam mamusiu! To się więcej nie powtórzy, mamusiu! Będę już grzeczna dziewczynką mamusiu!!

- Już dobrze, kochanie!! – przerwała Lady Potter , próbując ją uspokoić, bo dostała atak paniki i histerii – Mamusia cię bardzo mocno kocha i zawsze będzie przy tobie! Cii, uspokój się, mamusia nie jest na ciebie zła! – i głaskała jej długie pięknie włosy. Ginny westchnęła zadowolonym głosem, wtulając się w panią Potter. Dziewczyna powoli się uspokajała – Zawsze będziesz LADY Potter i PANIĄ Potter i zawsze będziesz moją córeczką i nieważne, ile będziesz miała lat, kochanie. Cii, mamusia jest przy tobie i nie pozwoli, żeby stała się ci się ponownie krzywda – i pocałowała ją w czoło wyrażając matczyne uczucia i emocje. Ginny westchnęła zadowolonym głosem, wtulając się w panią Potter , a ona jeszcze bardziej uspokoiła się – Moja córeczka.

- Kocham cię, mamusiu – mruknęła do jej piersi Ginny i westchnęła zadowolonym głosem. Kiedy się uspokoiła podbiegła gracja i wdziękiem przytuliła się do Molly Weasley . Ta poparzyła na nią z miłością.

- Kocham cię, córeczko – powiedziała Lady Weasley i pocałowała ją w czoło, wyrażając matczyne uczucia i emocje. Ginny westchnęła zadowolonym głosem, wtulając się w panią Weasley jeszcze bardziej.

- Ja Ciebie też kocham, mamusiu – odpowiedziała zadowolonym głosem, wtulając się matkę.

Dudley szybko wypatrzył największego gada. Wyglądał, jakby mógł owinąć się wokół samochodu wuja Vernona i zmiażdżyć go tak, by przypominał pojemnik na śmieci, ale w tym momencie wyraźnie nie był w odpowiednim nastroju.

Córki Ginny Potter i popatrzyli na matkę z miłością, bo się o nią martwili.

- Przepraszam, córeczki – mruknęła pani Potter . Trzy jej córki podeszły do niej gracją i wdziękiem mocno ją przytuliły. Ginny poczuła się bezpieczniej, kiedy pocałowały ją w czoło – Kocham was moje skarby ! – westchnęła zadowolonym głosem, wtulając się w córki jeszcze bardziej.

- Ja też Cię kocham, mamusiu .

Prawdę mówiąc, po prostu mocno spal. Dudley przycisnął nos do szyby, wpatrując się w połyskujące brązowe sploty.

- Zrób, żeby się poruszył - poprosił ojca płaczliwym tonem. Wuj Vernon zastukał palcami w szybę, ale wąż ani drgnął.

- Zrób to jeszcze raz - zajęczał Dudley. Wuj Vernon zabębnił w szybę knykciami, ale wąż drzemał dalej.

- To jest okropnie nudne - oświadczył Dudley i odszedł. Harry podszedł do szyby i wpatrzył się intensywnie w węża. Nie byłby wcale zaskoczony, gdyby okazało się, że wąż po prostu zdechł z nudów - nie miał żadnego towarzystwa prócz tych wszystkich głupich ludzi, którzy przez cały dzień bębnili palcami w szybę, starając się zakłócić mu spokój. To jeszcze gorsze od spania w komórce pod schodami, do której zbliżała się tylko ciotka Petunia, żeby rano załomotać w drzwi.

- Zapłacicie mi za to! - warknęła Jesscia do Dursleyow a ci ponownie zbladli

No i mógł z niej wychodzić... Nagle wąż otworzył paciorkowate oczy. Powoli, bardzo powoli podniósł głowę - teraz jego oczy znalazły się na poziomie oczu Harry'ego.

Mrugnął do niego.

Harry wytrzeszczył oczy, a potem rozejrzał się szybko dookoła, żeby się upewnić, czy nikt tego nie widział. Upewniwszy się, spojrzał znów na węża i też puścił do niego oko. Wąż wskazał głową na wuja Vernona i Dudleya, a potem spojrzał na sufit. Harry'emu wydało się oczywiste, że znaczy to: „Muszę to znosić przez cały czas".

- Wiem - mruknął Harry, chociaż nie był pewny, czy wąż go słyszy. - To musi być naprawdę przykre. Wąż żywo pokiwał głową.

- Skąd pochodzisz? - zapytał Harry. Wąż dźgnął ogonem niewielką tabliczkę tuż za szybą. Harry zerknął na nią. Boa dusiciel, Brazylia.

- Fajnie tam było?

- On rozmawia z wężem! - pisnęła Petunia

- To wszystko dzięki tego bliźnie - rzekła Daphne

Boa dusiciel dźgnął ponownie tabliczkę, a Harry przeczytał: Ten okaz wyhodowany został w zoo.

- Aha, rozumiem... więc nigdy nie byłeś w Brazylii?

Kiedy wąż potrząsnął głową, za plecami Harry'ego rozległ się ogłuszający wrzask, który sprawił, że obaj podskoczyli.

- DUDLEY! PANIE DURSLEY! CHODŹCIE I POPATRZCIE NA TEGO WĘŻA! NIE UWIERZYCIE, CO ON ROBI!

Dudley pospieszył ku nim swoim kaczkowatym krokiem.

- To wreszcie jesteś prosiakiem w peruce czy kaczka w peruce? - spytała Fay

- Siostryczko on jest kaczkoprosiakiem w peruce - odpowiedziała Susan kobiety parsknęły śmiechem Dudley warknal więc Allison strzeliła go zaklęciem

- Nie warcz na moją córeczkę ty kaczkoprosiaku w peruce! - wycedzila pani Fimigan ona się zorientowała poczuła czyjeś ciało to była Lady Fimigan która mocno się wtuliła do jej piersi - moja córeczka! - całując ją w czoło Susan wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej - skarbie?

- Tak mamusiu? - pytała szczęśliwa pani Fimigan bo Alison ja tuliła do swojej piersi

- Czy muszę chodzić wszędzie nawet po domu butach na wysokim obcasie i obcisłych ubraniach podkreślające moja figure i kobiece kształty? - pytała nieśmiało Allison całując ją ponownie w czoło

- Tak mamusiu! - wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej mając iskierki w oczach - to mamusi Dożywotni obowiązek noszenia tych ciuchów podkreślałace mamusi figure i kobiece kształty i chodzeniu tylko szpilkach na wysokim obcasie cały czas bo mamusia jest Madame Fimigan i grzeczną dziewczynką ! - i następne wtuliła do jej piersi i wesnelam zadowolonym głosem wtulając się w kobiete bardzo mocno bo poczuła się bezpieczna i kochana - a ja kocham cię bardzo mocno mamusiu!

- Ja też Cie bardzo mocno kocham córeczko jesteś panią Fimigan i lady Fimigan i moją córeczką dożywotnio i Dożywotnio będziesz zwracała sie do mnie tylko mamusia i nosic tylko te obcisłe ciuchy podkreślałace twoja figure i kobiece kształty i będziesz chodziła tylko szpilkach na wysokim obcase gracją i wdziękiem cały czas - i tuliła ja do swojej piersi wzruszona i zadowolona a Susan wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej a późnej lady Fimigan popatrzyła na kobiety uśmiechem na twarzy tuląc Susan do swojej piersi 

- Zjeżdżaj - rozkazał, uderzając Harry'ego w żebra. Harry, zaskoczony, upadł na betonową posadzkę. To, co wydarzyło się w następnej chwili, stało się tak szybko, że nikt nie zauważył, jak w jednej sekundzie Pierś i Dudley wlepiali nosy w szybę, w następnej odskoczyli do tyłu, wrzeszcząc z przerażenia. Harry usiadł i aż go zatkało: przednia szyba zniknęła.

- Magia! - krzyknęła Ginny - ja magię będę miała tylko wtedy kiedy mój seksy lord Potter we mnie wejdzie swoją męskościa i mnie przeleci! - rozmarzyła się Lady Potter

Wielki wąż odwinął się błyskawicznie i ześliznął na posadzkę. Wszyscy obecni w terrarium zaczęli krzyczeć i tłoczyć się do wyjść. Harry mógłby przysiąc, że kiedy wąż prześlizgiwał się obok niego, usłyszał syczący głos:

- Brazylio, przybywam... Graciasss, amigo. Opiekun terrarium był w stanie silnego szoku.

- Ale ta szyba - powtarzał w kółko. - Gdzie się podziała szyba?

- Zniknęła jak codzienne znika męskość Harrego we mnie - rozmarzyła się pani Potter

- Ginny?

- Tak mamusiu? - zapytała rozmarzona pani Potter

- Kochasz mojego syna prawda skarbie - stwierdziła Lily I

- Nad życie mamusiu! - zawołała podniecona Ginny Lady Potter przytuliła Ginny i niewinne zapytała

- Czy muszę chodzić wszędzie nawet po domu butach na wysokim obcasie i obcisłych ubraniach podkreślające moja figure i kobiece kształty? - pytała  całując ją w czoło

- Tak mamusiu! - wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej mając iskierki w oczach - to mamusi Dożywotni obowiązek noszenia tych ciuchów podkreślałace mamusi figure i kobiece kształty i chodzeniu tylko szpilkach na wysokim obcasie cały czas bo mamusia jest Lady Potter i grzeczną dziewczynką ! - i następne wtuliła do jej piersi i wesnelam zadowolonym głosem wtulając się w kobiete bardzo mocno bo poczuła się bezpieczna i kochana - a ja kocham cię bardzo mocno mamusiu!

- Ja też Cie bardzo mocno kocham córeczko jesteś panią Potter i moją córeczką dożywotnio i Dożywotnio będziesz zwracała sie do mnie tylko mamusia i nosic tylko te obcisłe ciuchy podkreślałace twoja figure i kobiece kształty i będziesz chodziła tylko szpilkach na wysokim obcase gracją i wdziękiem cały czas - i tuliła ja do swojej piersi wzruszona i zadowolona a Ginny wesnela zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej a późnej lady Potter popatrzyła na kobiety uśmiechem na twarzy tuląc Ginny do swojej piersi 

Dyrektor zoo osobiście nalał ciotce Petunii filiżankę mocnej, słodkiej herbaty, przepraszając ją nieustannie. Pierś i Dudley coś bełkotali. Harry był pewny, że wąż, przesuwając się obok nich po podłodze, tylko żartobliwie chapnął ich w pięty, ale zanim doszli do samochodu, Dudley opowiadał, że niewiele brakowało, a straciłby nogę, podczas gdy Pierś przysięgał, że wąż owinął się wokół niego, chcąc go zmiażdżyć. Najgorsze było jednak to, że kiedy Pierś trochę się uspokoił, powiedział:

- Harry akurat z nim rozmawiał. Prawda, Harry?

Wuj Vernon odczekał, aż Pierś znajdzie się bezpiecznie w swoim domu, po czym zabrał się za Harry'ego. Był tak wściekły, że ledwo mógł mówić. Udało mu się tylko wybełkotać:

- Precz... do komórki... siedzieć tam... bez jedzenia - po czym opadł na fotel.

Daphne strzeliła go w jaja ze ten jeknal z bólu

- Przestań sie wazac i tak nie miałeś z tego twojego siusiaka wielkiego użytku! - warknęła Daphne

- lady Weasley.... Może PANI zdjąć te cholerne szpilki na wysokim obcasie!?

- mi nie wolno jako LADY Black nigdy zdejmować szpilek na wysokim obcasie NIGDY nawet w nocy muszę miec je na stopach całe 24 godziny na dobę i nawet nie wolno mi o tym pomyśleć bym ze mogę ściągnąć szpilki na wysokim obcasie gdyby się dowiedział o tym LORD Black mój mąż to by mnie ukarał za bycie niegrzeczna dziewczynka całe szczęście moje szpilki mają kłódki na zapieciach więc nie mogę ich zdjąć i muszę w nich chodzić cały czas a ciebie mógłby zabić mam Cie w dupie ja lubię być grzeczną dziewczynką i zawsze będę przestrzegała etykietę dobrego zachowania i bardzo mocno kocham LORDA Jareda Blacka nie dość ze jest mega seksy przystojny to kiedy jego męskość jest we mnie i mnie bzyka wtedy czuje się szczęśliwa bezpieczna i kochana 

- Uprawiacie seks? - spytał Dudley wielkimi oczami

- Cały czas prosiaczku! - zawolaly dziewczyny i kobiety które mają przynajmniej 15 lat najmniej zadowolona była Gabriele

- To nie fair! - warknęła wściekła Gabriele ze nie ma 15 lat żeby mogła kochać się z Denisem a Daphne podeszła do Marlene gracja i wdziękiem i mocno się wtuliła do jej piersi - Mamusiu jestem grzeczna dziewczynka prawda? bo zawsze przestrzegam etykietę dobrego zachowania w rodzie Blackow prawda mamusiu że przestrzegam? 

- Oczywiście że jesteś grzeczną dziewczynką Daphne bo celujaco przestrzegasz etykietę dobrego zachowania w rodzie Blackow i mamusia bardzo mocno Cie kocha - i pocałowała ja w czoło Daphne wesnela zadowolonym głosem wtulając się z nią jeszcze bardziej

- Kocham Cię mamusiu - oznajmiła szczęśliwa pani Black wtulona do piersi Lady Black 

Ciotka Petunia musiała mu natychmiast podać dużą brandy. Harry leżał w swojej ciemnej komórce, żałując, że nie ma zegarka. Nie miał pojęcia, która może być godzina, i nie wiedział, czy Dursleyowie już zasnęli. Dopóki nie zasnęli, nie mógł ryzykować wymknięcia się do kuchni po coś do zjedzenia.

- Harry... - załkała Ginny.

- powinniście iść do psychiatryka! - . - warknęła Luna

- Nie kochanie oni pójdą do więzienia - oznajmiła Amelia I do Luny - a kiedy więźniowie się dowiedzą ze skrzywdzili biedne dziecko to więźniowie odpowiednią się nimi zaopiekują - i pocałowała Lune w czoło a ta wesnela zadowolonym głosem wtulając się w kobiete jeszcze bardziej Dursleyowie zbledli Hermiona całej siły stanęła wysokimi obcasami  na stopy Dursleya. Ten jęknął z bólu. Zrobił się czerwony, oczy wyszły mu z orbit

- Proszę PANI Weasley.... Może PANI zdjąć te cholerne szpilki na wysokim obcasie!

- Co ty opowiadasz Dursley! - jęknęla Hermiona blada i przerażona przyłożyła rękę do ust - mi nie wolno jako LADY Weasley nigdy zdejmować szpilek na wysokim obcasie NIGDY nawet w nocy muszę miec je na stopach całe 24 godziny na dobę i nawet nie wolno mi o tym pomyśleć bym ze mogę ściągnąć szpilki na wysokim obcasie gdyby się dowiedział o tym LORD Weasley mój mąż ze ty mi powiedziałeś i namawiałeś mnie żebym zdjęła szpilki na wysokim obcasie to byłby bardzo zły i musiałbym mnie srogo ukarać za bycie niegrzeczna dziewczynka a ty i im byś się zorientował byłbyś już martwy bo z LORDEM Weasleyem nie ma żartów a ja bym została ukarana za bycie niegrzeczną dziewczynką która pomyślała że chce złamać zasady etykiety dobrego zachowania w rodzie Weasley a ja się boję LORDA Weasleya bo nie dość że jest mega seksi i całe szczęście moje szpilki mają kłódki na zapieciach więc nie mogę ich zdjąć i muszę w nich chodzić cały czas a mój mąż to jest bardzo potężnym czarodziejem i zajebisty w łóżku który potrafi mnie zadowolić więc muszę zawsze być grzeczną dziewczynką i będę zawsze przestrzegala etykietę dobrego zachowania i zawsze będę LADY Weasley i żona LORDA Ronalda Weasleya bo podpisałam kontrakt małżeński którego nie da się zdjąć i zawsze będę sie z nim kochała a kiedy jego męskość jest we mnie i mnie bzyka wtedy czuje się szczęśliwa bezpieczna i kochana

Kobiety nie wytrzymaly i parsknęły śmiechem z min Dursleyow i z bólu wieloryba Hermiona zeszła z stóp Vernona podeszła do swojej mamy i wtuliła sie Molly I i zapytała z nadzieją w głosie 

- Mamusiu jestem grzeczna dziewczynka prawda? bo zawsze przestrzegam etykietę dobrego zachowania w rodzie Weasley prawda mamusiu że przestrzegam? 

- Oczywiście że jesteś grzeczną dziewczynką Hermionko bo celujaco przestrzegasz etykietę dobrego zachowania w rodzie Weasley i mamusia bardzo mocno Cie kocha - i pocałowała ja w czoło Hermiona wesnela zadowolonym głosem wtulając się z nią jeszcze bardziej

- Kocham Cię mamusiu - oznajmiła szczęśliwa pani Weasley wtulona do piersi Lady Weasley 

Mieszkał u Dursleyów już prawie dziesięć lat, dziesięć żałosnych lat od czasu, gdy był niemowlęciem, a jego rodzice zginęli w wypadku. Nie pamiętał, czy był wtedy z nimi w tym samochodzie. Czasami, kiedy wytężał pamięć podczas długich godzin spędzanych w ciemnej komórce, miewał dziwną wizję: oślepiający błysk zielonego światła i palący ból w czole.

Lily miały łzy oczach. Reszta dziewczyn też nie była w lepszym stanie.

Przypuszczał, że mogło to być wspomnienie tego wypadku, nie potrafił sobie jednak wyobrazić, skąd pochodziło zielone światło. Nie pamiętał też w ogóle swoich rodziców. Ciotka i wuj nigdy o nich nie mówili, a jemu nie wolno było zadawać pytań. W domu nie było ani jednej ich fotografii.

- Jesteś potworem! - krzyknęła Caroline do Petuni

Kiedy był młodszy, wciąż marzył o jakimś nieznanym krewnym, który przybędzie i zabierze go z tego domu, ale nigdy nic takiego się nie wydarzyło; Dursleyowie byli jego jedyną rodziną. Czasami jednak myślał (albo raczej miał nadzieję), że znają go niektórzy spotykani na ulicy obcy ludzie. Sami byli bardzo dziwni, to fakt. Kiedyś ukłonił mu się jakiś człowieczyna w fioletowym kapeluszu, kiedy Harry towarzyszył ciotce Petunii i Dudleyowi na zakupach. Ciotka Petunia zapytała Harry'ego ze złością, czy zna tego człowieka, a potem wygoniła ich ze sklepu, choć niczego jeszcze nie kupiła.

- I tak wyszło ze Harry najseksowniejszym najpotężniejszym czarodziejem i Lordem Potterem - powiedziała szczęśliwa Ginny i z tej piękniej miłości powstało nasze pięknie dzieci James Albus czarnowlosi mezszyzni o brązowych i zielonych oczach i Lily rudowłosa piękna dziewczynka o brązowych oczach i piegach które kochany nad życie a później doszły dwie piękne rudowłose dziewczynki o zielonych i brązowym oczkach Olivia i Amelia które są naszymi córeczkani i kochamy je nad życie...- im się zorientowała Amelia Olivia i Lily podbiegły do niej i wtuliły się w Ginny - doszedł również Frankie mezszyzna czarnowlosy o brązowych oczach nasz synek który kochamy go nad życie

- Mamusiu chce całus w czoło! - upomniały się córki Ginny więc Lady Potter spełniła je i wielką przyjemnością pocałowała je po czole wszystkie córki Lady Potter wesnely zadowolonym głosem wtulając się w nią jeszcze bardziej wszystkie miały uśmiech na twarzy

Innym razem pomachała mu wesoło z autobusu jakaś dziwaczna kobieta ubrana na zielono. Raz jakiś łysy facet w długiej purpurowej pelerynie uścisnął mu rękę na ulicy, po czym oddalił się bez słowa. Najdziwniejsze było to, że ci wszyscy ludzie zdawali się znikać, gdy tylko Harry próbował im się lepiej przyjrzeć. W szkole Harry nie miał przyjaciół. Wszyscy wiedzieli, że banda Dudleya poluje na tego dziwoląga Harry'ego Pottera, w tych jego workowatych spodniach i z połamanymi okularami, a bandzie Dudleya nikt nie chciał się narażać.

- Siostryczko teraz ja - powiedziała Emilly 

- Oczywiście siostryczko - oznajmiła pani Malfoy i pocałowała ją w czoło wyrażając siostrzane uczucie jakie to niej żywiła pani Weasley wesnela zadowolonym głosem wtulając się w Rose jeszcze bardziej

- Kocham Cię Rose - powiedziała zadowolonym głosem do piersi rudowłosej

- Odkąd Hugo Cię naznaczyl a mamusia dała Ci biżuterie rodu Weasley jesteś moją młodsza siostryczka i bardzo Cie kocham - rzekła tuląc ja do swojej piersi 


Voldemort atakuje z smierciorzelcami

Pov Narcyza Popatrzyłam na kobiety i dziewczyny w wielkiej sali i na swoje ubranie  wszystkie byliśmy ubrane obcisłe ubrania podkreslaly na...