wtorek, 16 maja 2023

Goście przeszłości

 

Pov. Młodsza Marlene. W trakcie uprawiania seksu.

- Muszę Ci coś ważnego powiedzieć! – jęknął Syriusz, kiedy on siedział na łóżku, a ja siedziałam na nim i miałam tego penis w sobie. Przyspieszyłam tępo.

- Co takiego? – westchnęłam zadowolonym głosem, kiedy zaczął pieścić językiem mój sutek.

- Jestem animagiem! – przestałam się z nim bzykać i spojrzałam na niego w szoku.

- Kim jesteś?

- Animagiem, niezarejestrowanym – odparł z niewinną miną.

- Zmieniasz się psa?

- A tak dokładnie w czarnego psa.

- Od kiedy?

- Udało nam się w 5 klasie.

- Nam? – spytałam z mieszkanką zadowolenia i pomrukiem, kiedy przejechał językiem po moim brzuchu, dotykając mój długi kolczyk na pępku rodu Blacków.

-James i Peter też są niezarejestrowanymi animagami.

- Peter Pettigrew jest animagiem!? – krzyknęłam w szoku z mieszkanką westchnienia i zadowolenia, bo polizał moja pierś.

- Tak. Peter jest szczurem, a James jest jeleniem, ale lubię go wkurzać, że jest łosiem.

- A co ma wspólnego z tym Remus?

- Remus on... on jest wilkołakiem – wypalił Syriusz. Przyłożyłam ręce do ust przerażona, a on zaczął całować mnie po brzuchu i wrócił do lizania sutka. Wzdychałam zadowolona, kiedy on to robił, a gdy się opamiętałam krzyknęłam.

- Syriusz Black przestań mnie bzykać i gadaj mi tu wszystko!

- No dobrze – mruknął wyraźnie niezadowolony – Został ugryziony przez Fenira, bo to zemsta za to, że jego ojciec nie chciał współpracować z nim, kiedy się dowiedzieliśmy, że Luniek jest wilkołakiem, bo on nie chciał nam powiedzieć, więc sami odkryliśmy prawdę. Postanowiliśmy zostać animagami i pomagać mu w czasie pełni księżyca, bo wilkołak jest groźny tylko dla ludzi, a my byliśmy bezpieczni. Co miesiąc wymykaliśmy się i byliśmy z Remusem.

- Kto jeszcze wie, że jesteście animagami? – spytałam i założyłam ręce na siebie.

- Lily wie, bo nas śledziła i powiedziała, że nikomu nie powie no i Snape i twoja starsza wersja i pewnie nasze dzieci i dzieci Rogacza.

- Snape wie?

- Niestety, a że Remus jest wilkołakiem to profesorowie, Lily, Snape pewnie i nasze i Rogacza dzieci.

- DLACZEGO MI NIE POWIEDZIAŁEŚ!? – ryknęłam wściekła i wyszłam z niego i – przestałam mieć ochotę na seks z tobą! – westchnęłam ciężko i odwróciłam się do niego plecami. Byłam wściekła.

- Mar, Remus się boi, że gdy się dowiesz, przestaniesz się do niego odzywać i będziesz się go bała i się od niego odwrócisz. Nam też nie chciał powiedzieć przez pełne dwa lata. Miał różne wymówki: że matkę ma chorą, a my mu obiecaliśmy, że nikomu nie powiemy, a Snape nas śledził i się dowiedział. James musiał go ratować przed Remim.

- Za kogo wy mnie uważacie! – warknęłam wściekła i zacząłem się ubierać.

- Gdzie idziesz?

- Jak on śmie! – krzyknęłam.

- Mar, zaczekaj! – zawołał Syriusz. Ubrałam się szybko, wyszłam i zaczęłam walić do drzwi Remusa.

- LUPIN W TEJ CHWILI OTWIERAJ DRZWI! – ryknęłam. Po chwili otworzył Remus przerażony – LUPIN MUSIMY POGADAĆ! – i weszłam do jego pokoju. Odwróciłam się i warknęłam – Jak śmiałeś pomyśleć, że się od ciebie odwrócę tylko, dlatego że jesteś wilkołakiem!

- Ciszej! – jęknął i rzucił zaklęcie wyciszające.

- Za kogo ty się uważasz, że mówisz takie straszne rzeczy! – warknęłam – że się od ciebie odwrócę i się będę ciebie bała, co?!

- Ja przepraszam, bałem się! – Podeszłam do niego i całej siły przyłożyłam mu tył głowy.

- Aua!

- To jest za to, że mi nie powiedziałeś, a to jest za to, że jesteś moim przyjacielem – i go przytuliła, a następnie pocałowałam go w czoło – Remusie Lupin jesteś moim przyjacielem, a ja jestem twoją przyjaciółką.

- Uf! Widzę, że Remus jest cały, a już myślałem, że go zabiłaś – Usłyszeliśmy głos Syriusza, który wszedł z Jamesem i Lily.

- Dobra teraz mi pokażcie swoje formy – zarządziłam. Syriusz i James pocałowali mnie i Lily w policzek i zmienili się jelenia i psa.

- Syriusz, jaki ty jesteś śliczny! – krzyknęłam i kucnęłam do niego i go przytuliłam, a on polizał mnie po twarzy, a ja zaczęłam chichotać – Syriusz, przestań! – zawołałam ze śmiechu, a późnej zmienił się w człowieka i oznajmił mi do ucha – skoczymy to co...

- Przemyślałam to – powiedziała Lily – Jamie? – miała inny głos i zaczęła trzepotać rzęsami.

- Tak? – spytał i przemknął ślinę.

- Chciałabym być twoją łanią, kochanie.

- Co? – spytał – chwilka! Czy ty chcesz...? – pokiwała głową z podniecenia.

- Ale najpierw musisz mnie zadowolić – i uśmiechnęła się niewinnie do męża.

- Czy mamusia chce być animagiem, jak tatuś i wujek Syriusz? – spytał obcy głos. Odwróciliśmy się i popatrzyliśmy na Hermionę, Ginny, Harry'ego, Rona Daphne i Jareda.

- Dlaczego nie śpicie? – zapytałam.

- A mamusia i tatuś, dlaczego są u wujka Remusa? – zapytała Daphne.

- Tak wiemy, że tatuś i wujek Syriusz są animagami – powiedziała Ginny.

- Tatusiu – powiedziała Daphne do Syriusza – czy nauczysz nas tego? Proszę! Proszę! Proszę, tatusiu!?

- Właśnie, tatusiu! Nauczysz nas? – dodały córki Jamesa proszącą miną. Syriusz i James wymienili spojrzenia.

- Wiemy, że wujek Remus jest wilkołakiem – powiedziała Hermiona.

- Wiecie? – spytał przestraszony.

- Tak, wujku Remi – oznajmiła Daphne.

- Skąd? – zapytała Lily.

- Dowiecie się z książki.

- Mamusiu powiedz coś tatusiowi, żeby nas nauczył – odezwała się Ginny do Lily.

- Jak się wasza mama zgodzi to... – zaczęli Łapa i Rogacz.

- Mamuś! Proszę! Proszę! Proszę! – krzyczały moja córka i córki Lily.

- Ale mnie też nauczysz prawda? – spytała Lily do Syriusza i Jamesa.

- Mieć takie utalentowane i piękne uczennice to sama przyjemność – stwierdzili Łapa i Rogacz wyszczerzem. Nasze córki rzuciły się na szyję Łapy i Rogacza i krzyczały:

- Dziękuję! Dziękuję! Dziękuję! - wtulily się mocno w swoich ojciec 

- Nie ma za co, córeczki – mruknęli Syriusz i James całując swoje córki w czoło te wesnely zadowolone wtulily sie ciało w swojego ojca i mruknely 

- Kocham Cię bardzo mocno tatusiu! 

- Tatuś też Cie bardzo kocha skarbie - oznajmili czule ich ojcowie a Harry, Ron i Jared przybili z nimi piąteczkę i żółwik.

- Proces zaczyna się od tego, że na przestrzeni jednego miesiąca (od pełni księżyca do pełni) trzeba nieprzerwanie trzymać w ustach pojedynczy liść mandragory. W żadnym wypadku nie można go połykać ani wyjmować z ust. Jeśli liść zostanie wyjęty z ust, cały proces należy rozpocząć od nowa. Następnie ów liść jest wykorzystywany do uwarzenia skomplikowanego eliksiru. Przy odpowiednich warunkach należy wypowiedzieć zaklęcie Amato Animo Animato Animagus, które jednak trzeba było również recytować każdego dnia oraz wieczora, oraz wypić gotowy eliksir – powiedział James.

- Amato Animo Animato Animagus inkantacja używana w procesie zostania animagiem. Chociaż jej używanie było niezbędne, nie była ona jedynym warunkiem do spełnienia, ponieważ zostanie animagiem wymagało również umiejętności z dziedziny transmutacji oraz eliksirów, a także dużej dozy cierpliwości. Zaklęcie musiało być recytowane o wschodzie i zachodzie słońca, każdego dnia przed spożyciem animagicznego eliksiru. Inkantację recytowało się również przed wypiciem eliksiru, który należało spożyć tuż po rozpoczęciu burzy z piorunami. Zaklęcie wypowiadało się, kładąc czubek różdżki nad sercem. Z tego powodu, że eliksir można było spożyć tylko podczas burzy z piorunami. Możliwe, że przyszli animadzy musieli powtarzać tę samą inkantację przez tygodnie, miesiące, a nawet lata. Nieprzestrzeganie codziennych recytacji powodowało, że nie stawało się w pełni funkcjonalnym animagiem, chociaż dokładne konsekwencje nie są znane – mówił Syriusz.

- Naprawdę chcecie to zrobić? To jest długa droga – spytał James.

- Tak! – krzyknęliśmy.

W tym samym czasie. Rok 1966.

Do Hogwartu chodziła rudowłosa szczupła piękność. Miała piegi i brązowe oczy, była jedną z piękniejszych dziewcząt w Hogwarcie, a nazywała się Molly Prewett, miała 16 lat, była czarownicą czystej krwi i była Gryffindorze, a do mugolaków nic nie miała. Nawet się z nimi przyjaźniła. Do Hogwartu chodził również Artur Weasley, był również rudy i posiadał piegi. Nosił okulary i miał niebieskie oczy. Był wysoki, bardzo pasjonował się mugolami i stosowanymi przez nich przyrządami codziennego użytku. Artur był bardzo tolerancyjny i wszystkich traktował równo, nawet jeśli byli to mugole czy mugolaki. Miał 16 lat.

Pov. Molly.

Siedziałam w pokoju wspólnym Gryfonów z moimi przyjaciółkami, gdy podszedł do mnie Artur.

- Cześć, Arturze – powiedziałam i zaczęłam trzepać rzęsami poprawiałam włosy, ubranie rumieniąc się przy tym.

- Cz-cz-cześć! – zająknął się – Yyyyy... Molly czy możemy... Yyyyy... porozmawiać... Yyyy... w cztery oczy?

- Tak! – odezwałam się – to na razie dziewczyny – i wyszłam z nim. Kiedy szłam z nim przy każdej możliwej okazji próbował mnie dotknąć, a ja cieszyłam się w duchu, bo on mi się podobał. W końcu dotarliśmy na błonia – To o czym chciałbyś porozmawiać, Arturze? – spytałam uwodzicielskim głosem.

- Yyyy czypójdzieszzemnąnarandkę – powiedział szybko, że nic nie zrozumiałam.

- Możesz powtórzyć, Arturze? – zapytałam erotycznym głosem. Zrobił wdech i wydech.

- Molly Prewett, czy pójdziesz ze mną na randkę?

- Tak! – krzyknęłam szczęśliwym głosem.

- Tak?

- Tak głuptasie! Nareszcie! Ile można było czekać!

- Lepiej późnej niż wcale – mruknął zarumieniony, a ja zaczęłam chichotać.

No i byliśmy na tych randkach i pewnego dnia złapał mnie za ręce i powiedział.

- Molly czy uczynisz mnie najszczęśliwszym facetem na świecie i zostaniesz moją dziewczyną?

- Tak! – krzyknęłam wniebowzięta – Merlinie, tak! – i pocałowałam go namiętnie w usta. Oboje się oderwaliśmy i zarumieniliśmy. Później on mnie pocałował. Nagle pojawiły się 3 książki.

- Patrz! – mruknął Artur – Tu pisze Harry Potter! –  wzięłam jedną książkę i przeczytałam – „Harry Potter i kamień filozoficzny”.

- „Harry Potter i Komnata Tajemnic” – dodał Artur, biorąc następną.

- „Harry Potter i więzień Azkabanu” – rzekłam, biorąc trzecią.

- Molly tu jest jakaś kartka – rzekł Artur. Było napisane: "przeczytajcie to do czwartego rozdział trzeciej części". Nie mając nic innego do roboty, zaczęliśmy czytać. Były komentarze "biedny chłopiec", "mamy siedmioro dzieci. Sześciu chłopaków i dziewczynkę". Były śmiech, płacz i przerażenie. "Niewiarygodne, kiedy Harry i Ron uratowali naszą córkę z Komnaty Tajemnic" – i kiedy zaczęliśmy czytać trzecią książkę po czwartym rozdziale rozbłysło białe światło i nagle nas wciągnęło.

W tym samym czasie rok 1996. Pov. Lektor.

Byliśmy w Wielkiej Sali i mieliśmy zacząć czytać kolejny rozdział, gdy nagle pojawili się dziewczyna i chłopak. Rodzice wymienili zszokowane spojrzenia.

- Ta dziewczyna jest podobna do ciebie, Ginny – powiedziała Hermiona – przypomina mi naszą mamusię.

- A ten chłopak przypomina mi naszego tatusia – dodała Fleur.

- Tatusiu, mamusiu, co tu się dzieje? – spytała Nicole swoich drugich rodziców.

- Bo to jestem ja, kochanie – powiedzieli rodzice Weasley'ów. Większościom ludzi opadły szczęki.

- Mamusia? – krzyknęli w szoku wszystkie córki pani i pana Weasley.

- Tak. Byłam jedną z najładniejszych dziewczyn w Hogwarcie, ale miałam wtedy figurę – mruknęła załamanym głosem – chciałabym do takiej wrócić.

- Stary twoja mama jest niezłą laską – powiedział Dean do Rona – niezła mamuśka.

- Zamknij się, stary! – warknęli synowie Molly I.

- My tu jesteśmy – powiedziała młodsza wersja Molly I – Który to jest rok?

- My Jesteśmy 1966 roku – oznajmił powoli Artur.

- To jesteście z 30 lat późnej – rzekł Hugo – jestem Hugo, wasz wnuk. Tam jest Rose, moja starsza siostra oraz James, Albus, Lily, Victoire, Domique, Louis, Molly, Lucy, Fred, Roxanna, George, Sofia oraz ich drugie połówki i wasze wnuki – Victoire i Domique rzuciły zaklęcie na mundurki, jakie mieli Artur i Molly. Mieli teraz ubrania i biżuterię z kolekcji Victoire i Domique.

- Ale seksowna laska! – krzyknęli chłopaki śliniąc się na widok młodszej wersji matki Weasley'ów, a Molly uśmiechnęła się szeroko.

- Zamknijcie się! – krzyknęli synowie Molly i Artura – to jest nasza matka.

- I co z tego? – oznajmił Dean.

- Molly robisz furorę – mruknęła starsza Lily do starszej Molly. Bill z Fleur podeszli do rodziców.

- Yyyy... Cześć. Jestem Bill wasz pierworodny, to jest moja żona Fleur – a Fleur ich przytuliła.

- Witajcie w przyszłości mamusiu i tatusiu. Jestem Fleur wasza blond córeczka – przedstawiła się Fleur – Nie zapomniałeś przypadkiem o tym wspomnieć Williamie, że twoi rodzice są moimi rodzicami od kiedy mnie naznaczyłeś, jako twoją partnerkę – dodała do męża i pokazała mu znak na szyi, a później zwróciła się do rudej dziewczyny – Z mamusi to laska jest i nie dziwię się tatusiowi że mamusie wybrał .

- Cześć, synku – powiedziała młodsza Molly i go, przytuliła – i witaj kochanieńka. Z Ciebie córeczko też jest laska i również nie dziwię się mojemu synowie że wybrał Ciebie za żonę tym samym stając się moja córeczką – odparła i przytuliła blondynkę, po czym pocałowała w czoło, a Fleur westchnęła zadowolonym głosem, wtulając się w rudą dziewczynę, jeszcze bardziej wyszeptując "mamusia" do jej piersi. Następnie Fleur pocałowała ją w policzek a później przytuliła mocno Artura ze ten ja objął a Fleur która szeptała "tatuś" 

- Oczywiście że tak córeczko - mruknął młodszy Artur do Fleur a ta uśmiechnęła się do niego szeroko całując go policzek 

- Jestem Charlie drugi w kolejce – a Molly przytuliła drugiego syna.

- Jestem Percy trzeci w kolejce, prefekt i prefekt naczelny Gryfonów i teraz pracuję w ministerstwie...

- Och zamknij się, Weatherby! – warknęli Fred i George i podeszli do rodziców z Angeliną i Nicole.

- Jestem Fred... – zaczął jeden bliźniaków.

- A ja George...

- Jestem tym starszym...

- A ja tym mądrzejszym... – Większość ludzi parsknęła śmiechem.

- Jestem Angelina i jestem żoną George'a. No i teraz też waszą kolejną córeczką – i przytuliła się do nich – Witajcie w przyszłości mamusiu i tatusiu. Ale z mamusi jest piękna laska.

- Cześć synkowie – powiedziała Molly i ich przytuliła – I witaj kochanieńka. Ty córciu też jesteś piękna – odparła i przytuliła czarnoskórą i pocałowała w czoło a, Angelina westchnęła zadowolonym głosem wtulając się w rudą dziewczynę jeszcze bardziej wyszeptując "mamusia" do jej piersi, następnie Angelina pocałowała ją w policzek, a później przytuliła mocno Artura ze ten ja objął a Angelina która szeptała "tatuś" 

- Oczywiście że tak córeczko - mruknął młodszy Artur do Angeliny a ta uśmiechnęła się do niego szeroko całując go policzek 

- Jestem Nicole i jestem żoną Freda, no i teraz też wasza kolejną córeczką. Może być to dla was szokiem, ale mieszkałam w Ameryce z siostrą Jessicą – i pokazała na dziewczynę, która miała czarne włosy – i okazało się, że mamy brata Harry'ego, a później rodzice ożyli – i przytuliła się do nich – Witajcie w przyszłości mamusiu tatusiu. My rude jesteś piękne i musimy się trzymać razem .

- Cześć synku – powiedziała Molly i go, przytuliła – Witaj kochanieńka. Oczywicie skarbie że musimy się trzymać razem – odparła i przytuliła rudowłosą i pocałowała w czoło, a Nicole westchnęła zadowolonym głosem, wtulając się rudą dziewczynę jeszcze bardziej, wyszeptując "mamusia" do jej piersi. Następnie Nicole pocałowała ją w policzek a później przytuliła mocno Artura ze ten ja objął a Nicole która szeptała "tatuś" 

- Oczywiście że tak córeczko - mruknął młodszy Artur do Nicole a ta uśmiechnęła się do niego szeroko całując go policzek 

- Jestem Ron najmłodszy syn. To jest moja żona Hermiona – a Hermiona ich przytuliła i mruknęła:

- Witajcie w przyszłości mamusiu i tatusiu. Jestem Hermiona, wasza kolejna córeczka – przedstawiła się Hermiona – Nie zapomniałeś przypadkiem o tym wspomnieć Ronaldzie, że twoi rodzice są moimi rodzicami od kiedy mnie naznaczyłeś jako twoją partnerkę? – dodała do męża i pokazała mu znak na szyi, a później zwróciła się do rudej dziewczyny – mamusiu wyglądasz jak Ginny i jesteś laska .

- Cześć synku – powiedziała Molly i go, przytuliła – I witaj kochanieńka. Hermiono ty też jesteś laska – odparła i przytuliła brunetkę i pocałowała w czoło, a Hermiona westchnęła zadowolonym głosem, wtulając się rudą dziewczynę jeszcze bardziej, wyszeptując "mamusia" do jej piersi. Następnie Hermiona pocałowała ją w policzek. Molly objęła Rona i Hermiona razem i ich mocno przyciągnęła ich do siebie – uratowaliście Ginny.

- Jest moją młodszą siostrzyczką, mamusiu – odparła Hermiona – tak samo wy jesteście moimi rodzicami mamuś –Artur przytulił Hermione i Rona 

- Tatuś - wyszeptała Hermiona wtulając się w rudego mezszyzne która uważała go za ojca zaraz po tym do młodych podeszła najmłodsza latorośl Weasley'ów.

- Jestem Ginny i jestem najmłodszą i waszą córką, a to jest Harry mój mąż. Ale z Ciebie jest laska .

- Dziękuję, kochanie. Z ciebie też jest, laska – odparła.

- Tak, z mamusi jest laska i witajcie przyszłości.

- Córeczko – powiedziała Molly i ją przytuliła – Witaj kochaneczku. Z Ciebie też jest przystojniak – odparła i przytuliła czarnowłosego i pocałowała w czoło, a Harry westchnął zadowolonym głosem, wtulając się rudą dziewczynę jeszcze bardziej. Następnie Harry pocałował ją w policzek i ona mocno przytuliła go - Uratowałeś moją córkę.

- To nic takiego mamuś – odparł zarumieniony Harry – a to są moi przyjaciele.

- Tato - wzruszył się Harry 

- I tak dla wiadomości niektórzy ożyli, jak np. mamusia Lily i tatuś James oraz ciocie Dorcas i Marlene. Ciocia Narcyza pogodziła się z nami – powiedziała Ginny i teraz jest naszą cioteczką, prawda?

- Tak, słońce. Jestem waszą cioteczką i nam też córeczkę Astorie – oznajmiła szczęśliwa ciocia Cyzia, przytulając do siebie mocno Astorię i pocałowała ją w czoło wyrażając matczyne uczucie wobec dziewczyny, a Astoria westchnęła zadowolonym głosem, wtulając się w blondynkę jeszcze bardziej i pani Malfoy popatrzyła na męża i warknęła – Nie, Lucek, ty nie jesteś ani wujkiem, ani nie masz córki!

- To ja jestem twoim dzieckiem! – krzyknął Draco – a nie ta dziewucha!

- Astoria nie jest żadną dziewuchą, to moja córeczka i jest panią Malfoy i należy do rodu Malfoy'ów!!!

- Tak, mamusiu – mruknęła Astoria wtulona w ciało Narcyzy.

- A to twoja przyszła żona, synu! – warknęła Narcyza do syna – Okaż mojej córce szacunek i może byś przestał kolegować się z tymi głupimi gorylami, bo oni nie powinni chodzić do tej szkoły. Jak ona się nazywała? Hermiona, kochanie pomożesz starej ciotce?

- Oczywiście ciociu, że pomogę. Ta szkoła, o której cioteczka mówi to szkoła specjalna – odparła Hermiona – Zazwyczaj chodzą do niej dzieci z upośledzeniem umysłowym, a tu są dwa takie przypadki, tak chodzi o was goryle.

- Dziękuję, kochanie. Moja najmądrzejsza kobieta – i przytuliła ją do siebie. Kiedy do niej podeszła jej krok był pełen gracji i wdzięku, gdyż miała na sobie wysokie szpilki i pocałowała ją w czoło, a pani Weasley uśmiechnęła się. Była zadowolona, że Lady Malfoy ją całuje w czoło, tym samym pokazywała wszystkim, jakie darzy macierzyńskim uczuciem Hermionę. Pani Malfoy tuliła ją do piersi i uśmiechnęła się szyderczo do Lucka i reszty nie przyjaciół, a Ci patrzyli na nią w szoku.

W między czasie w roku 1971.

Do Hogwartu chodziła piękna blondynka Narcyza Black należąca do szlachetnego rodu Blacków, najmłodsza córka Druelli i Cygnusa Blacków, miała dwie starsze siostry Andromedę i Bellatriks. Ślizgonka miała narzeczonego Lucjusza Malfoy'a, który był starszy od niej o rok i też był w Slytherinie. Narcyza będąc na błoniach nie zauważyła Lucjusza, który do niej podszedł i zamknął jej oczy dłońmi.

- Zgadnij kto.

Pov. Narcyza.

- Weasley? – spytałam niewinnym głosem – Lestrange? Tonks? Potter? – odwróciłam się do niego i wtuliłam się do blondyna.

- Zdrajcy krwi! Szlama! I imbecyl! Wiesz nienawidzę ich!

- Nie dałabym rady ich nawet dotknąć, więc nie martw się, jestem twoja Lucjuszu.

- Jesteś taka piękna – i dotknął mojego policzka i przejechał palcami.

- Ród Blacków tak ma, mój ukochany, nawet mój zdradziecki kuzyn Syriusz jest przystojny i jeden z najprzystojniejszych chłopaków w Hogwarcie jest w drugiej klasie, a już laski wzdychają do niego nawet moje koleżanki, a moja zdradziecka siostra Andromeda była jedną z najpiękniejszych dziewczyn w Hogwarcie, a wyszła za tego Tonksa, fuj! – Nagle pojawiły się trzy książki.

- Patrz! – mruknął Lucjusz – Tu pisze Harry Potter! – wzięłam jedną książkę i przeczytałam – „Harry Potter i kamień filozoficzny”.

- „Harry Potter i Komnata Tajemnic” – dodał Lucjusz, biorąc następną.

- „Harry Potter i więzień Azkabanu” – rzekłam, biorąc trzecią.

- Narcyza tu jest jakaś kartka – mruknął Lucek – "przeczytajcie to do czwartego rozdział trzeciej części" – i zaczęliśmy czytać.

- Lucjuszu mamy synka! – zawołam szczęśliwa. Były też różne reakcje, a kiedy zaczęliśmy czytać trzecią książkę, po czwartym rozdziale powstało białe światło i nagle nas wciągnęło.

W tym samym czasie rok 1996. Pov. Lektor.

Nagle pojawili się dziewczyna i chłopak. Oboje blondwłosi.

- Fretka jest podobny do tej dwójki – mruknął Ron.

- Cyzia!? – zawołał Syriusz.

- Tak, jestem Narcyza Black, a to jest mój ukochany Lucjusz Malfoy – powiedziała zimnym głosem Cyzia.

- Kim wy w ogóle jesteście! – warknął młodszy Lucek.

- Informacja dla was: Jesteście w przyszłości w roku 1996 roku, a przeniosło was jasne światło po przeczytaniu trzech książek – odezwał się Draco.

- Chwila moment! – powiedziała Cyzia – Jesteś Draco?

- Tak, jestem Draco wasz syn – odezwał się fretka.

- Fretko twoja mama jest laską – powiedział Dean do Draco – Niezła mamuśka, starsza wersja też ma niezłą figurę.

- Zamknij się, Thomas! – warknął syn Cyzi.

- Mamusia! – zawołała Astoria i rzuciła się na szyję młodszej wersji Narcyzy Malfoy i się do niej mocno przytuliła. Najpierw Cyzia zesztywniała, a kiedy usłyszała jej głos mówiący do jej ucha – Kocham Cię, mamusiu. Mamusi starsza wersja tu jest i kazałaś mi do Ciebie zwracać per "mamusia", bo powiedziałaś, że jestem twoją najukochańszą córeczką i bardzo mnie mamusia kocha i jesteś ze mnie bardzo dumna. Poza tym sama chcę się do mamusi tak zwracać – kiedy Cyzia to usłyszała rozluźniła się i ją mocno objęła.

- Narcyza, co ty robisz do cholery?!

- Jak masz na imię słońce? – spytała blondynka dziewczynę. Mówiąc to, miała inny głos, kompletnie ignorując narzeczonego.

- Jestem Astoria twoja, córka, bo w przyszłości związałam się z twoim synem.

- Co ty wyprawiasz?! – kiedy zobaczył, że jego narzeczona przytula się z uczuciem w dziewczynę.

- Przytulam moją córeczkę – odparła Cyzia, a Lucek patrzył na narzeczoną z niedowierzaniem.

- Co zrobiłaś z moją narzeczoną, dziewucho?!

- Zamknij się! – warknęła Cyzia do Lucka i pocałowała ją w czoło, wyrażając macierzyńskie uczucia wobec dziewczyny, które się u Cyzi wyraźnie obudziły. Astoria westchnęła szczęśliwym pomrukiem, wtulając się Narcyzę jeszcze bardziej.

- Narcyza, ta dziewucha nie jest...!! – zaczął młodszy Lucek.

- Zamknij się! – warknęła Cyzia – JEST moją córeczką, zrozumiałeś? A ty córciu opowiedz coś o sobie.

- Oczywiście, mamusiu. Mam starszą siostrę Daphne, a tam są moi rodzice – pokazała na Syriusza i Marlene – Mamusia i tatuś przyjęli mnie pod swój dach, a moja siostra związała się ich synem. Tam jest moje ukochane wujostwo – i wskazała na Potterów, Longbottomów, Blacków, Weasley'ów i Prewettów – i mam moje przyjaciółki.

- Wy żyjecie? – spytała zszokowana.

- Tak.

- Jak to możliwe!?

- Walczyłem z Voldemortem – rzekł Harry – i "puch!" ożyli. Mają Jareda i Cassiopeję – a Daphne wtuliła się w Jareda.

- Mamusiu to są twoje wnuki – oznajmiła Astoria, bo Lucka dalej ignorowała, kiedy Scorpius i Rose podeszli do rodziców fretki.

- Jestem Scorpius, syn Astorii i Draco Malfoy, a to jest Rose Malfoy moja żona.

- Jestem Rose, żona Scorpiusa, córka Rona Weasley i Hermiony Weasley. Tak, jestem wnuczką twojego psiapsi dziadziusiu Artura Weasley'a – stwierdziła niewinnym głosem Rose do młodszego Lucka, kiedy młodszy ten robił się czerwony.

- Wiesz, co Rose wyostrzył Ci się humor! – krzyknęli ze śmiechu chłopaki z przyszłości.

- Widzisz braciszku, wcale nie jestem sztywniara.

 - A co to jest psiapsi? – spytał Horacy.

-Jest to bardzo popularny slang używany wśród młodzieży. Mianem psiapsi określimy naszą najlepszą przyjaciółkę lub przyjaciela. Jest to bardzo miłe oraz pieszczotliwe stwierdzenie. Synonimami do słowa psiapsi będą: koleżanka, przyjaciółka, znajoma, kumpela, psiapsióła, psiapsiółka, kompana, towarzyszka – powiedziała Hermiona próbując zachować powagę, ale nie wytrzymała, bo Ginny, Jessica i Angelina zaczęły się głośno śmiać, a później reszta córek i wnuczki Artura poszły w ich ślady ona najdłużej próbowała zachować powagę, ale nie wytrzymała i ryknęła śmiechem, a synowie leżeli ze śmiechu na podłodze, tak samo jak wnuki i przyjaciele Artura.

- Nasz ojciec i Lucek psiapciółmi! – zawołali ze śmiechu synowie, leżąc na podłodze.

- No bardzo śmieszne! – prychnęli dwie wersje Artura udając oburzonych – Nie jestem żaden psiapsi z Luckiem Malfoy'em, a i jak tak można się śmiać ze swojego tatusia i dziadziusia? – córki i wnuczki przestały się śmiać i powiedziały:

- Przepraszamy tatusiu/dziadziusiu. Będziemy już grzeczne.

- Wybaczam wam, tylko dlatego, że bardzo was kocham i zwracacie się do mnie per "tatusiu" i "dziadziusiu" i nie potrafię się już na was gniewać, a tak naprawdę nigdy nie gniewałem się na moje córeczki i wnuczki – i puścił do nich oczko.

- Związałeś się z wnuczka mojego wroga zdrajcą krwi! Jak...! – warknął młodszy Lucek, ale Scorpius przykleił mu do ust taśmę.

- Mam nadzieję, że ty tak nie myślisz o mojej żonie, co babciu?

- Nie – powiedziała pewnym głosem.

- Scorpius babcia tak nie myśli – powiedziała Rose i ją mocno przytuliła. Najpierw Cyzia zesztywniała, a kiedy usłyszała jej głos mówiący do jej ucha – Kocham Cię, babciu teraz jestem twoją wnuczką, a twoja córka jest teraz moją mamusią – Cyzia się rozluźniła i ją mocno objęła. Dla Lucka było to za wiele.

- Pertyfikus Totalus! – zawołała Rose w stronę Lucka i strzeliła go zaklęciem.

- Babciu, tam jest mój brat i jego żona oraz moje kuzynki i kuzyni ze swoimi połówkami.

- Cześć – mruknęła Cyzia i przytuliła się do Rose.

- A to za... – zaczęła Rose i westchnęła zadowolonym głosem, kiedy Narcyza pocałowała ją w czoło, wcześniej odgarniając jej długie rude włosy wyrażając babcine uczucia wobec Rose, a ta wtuliła się w jej ramiona – Babciu?

- Astoria przytul się do nas – powiedziała Cyzia, przytuliła Astorię i Rose – Nie wiem, co się stało. Czy coś jest w tym powietrzu, ale mam do w dupie – stwierdziła z miłością w głosie młodsza Narcyza, patrząc na Astorię i Rose również z miłością – ale kocham was dziewczynki bardzo i mam w dupie, co powie mi Lucek – Rose i Astoria uśmiechnęły się promienne do Narcyzy.

- Ja Ciebie też kocham babciu/mamusiu!

- Dziewczyny – powiedziała Rose. Victoire i Domique rzuciły zaklęcie na mundurek, jakie miała Narcyza. Teraz miała na sobie ubrania i biżuteria z kolekcji Victoire i Domique.

- Ale seksowna laska! – krzyknęli chłopaki ślinili się na widok młodszej wersji matki Draco, a Cyzia uśmiechnęła się szeroko.

- Zamknijcie się! – krzyknął Draco – i to jest moja matka!

- I co z tego? – oznajmił Dean.

- Narcyza robisz furorę – mruknęła starsza Marlene do starszej Narcyzy.

- Jesteś Blackiem, więc musisz wiedzieć, że kobiety z rodu Black są laskami, skarbie – stwierdziła starsza pani Malfoy.

- Bo chodzi o to babciu, że Rose i ja jesteśmy sobie przeznaczeni.

- Oto nadchodzi potężna czarownica, którym jej ojciec jest najmłodszym synem w jego rodzie, a matka jest najbardziej inteligentną i przepiękną kobietą swoich czasów. Ta oto dziewczyna będzie bardzo piękną i bardzo utalentowaną czarownicą obdarzoną potężną mocą. Jej przeznaczeniem jest wyjść za mąż za bardzo potężnego czarodzieja urodzonego w rodzie czystej krwi, którym jego rodzice pochodzą od wielu stuleci w rodach czystych krwi, a jego ojciec pochodzi ze szlachetnego rodu Blacków, w którym jego matka jest najmłodsza z rodzeństwa, a jego matka jest młodsza od dwójki córek. Ich przeznaczenie jest pogodzić dwa zwaśnione rody ślubem ich dzieci.

Wszystkim opadły szczęki.

- Jesteś najmłodszym synem babci Molly i dziadka Artura, a za to ty jesteś najinteligentniejszą dziewczyną swoich czasów – powiedziała Rose do rodziców – a ty, twoja mama pochodzi ze szlachetnego rodu Blacków i jest najmłodsza z rodzeństwa, a ty jesteś najmłodsza z dwójki córek i jesteście czystej krwi – odezwała się Rose – a tatusiowie jak to usłyszeli, to mieli śmieszne miny – i parsknęła śmiechem.

- Ja byłem zakochany w Rose od pierwszej chwili, kiedy ją zobaczyłem na peronie – mruknął Scorpius, patrząc na Rose, jakby była ósmym cudem świata.

- Strzała amora uderzyła w moje serduszko – dodał Hugo, naśladując głos Scorpiusa – Och, Rosie byłaś taka piękna i nic tej kwestii się nie zmieniło!

- Hugo, zamknij się wreszcie! – krzyknęła Rose.

W tym samym czasie. Rok 1969.

Do Hogwartu chodziła piękna Andromeda Black. Miała jasnobrązowe włosy i ciemne oczy, należała do szlachetnego rodu Blacków, druga córka Druelli Cygnusa Blacków, miała dwie siostry, młodszą Narcyzę i starszą Bellatriks. Ślizgonka miała chłopaka Tedda Tonksa, który był w tym samym wieku, co Dromeda, ale on był mugolakiem i Hufflepuffie. Zakochała się bez pamięci w mugolaku, za co nie miała łatwego życia w domu, więc często mieszkała u swojego chłopaka podczas wakacji. Jej ulubionym kuzynem był Syriusz Black, miała też dobre relacje z Jamesem Potterem.

Pov. Andromeda.

- Witaj piękna – powiedział Ted i pocałował mnie w policzek.

- Cześć – mruknęłam.

- O co chodzi? Dlaczego jesteś taka smutna?

- Chodzi o nas, Ted siostry ze mną nie rozmawiają, tak samo jak rodzice, wujostwo tak samo, tylko Syriusz!

- Chcesz zerwać? Chcesz odejść o ode mnie, Andy?

- Kurwa mać! Ted nie wiem, co robić! – zawołałam – Jestem między młotem a kowadłem! – Ted mnie przytulił, a ja rozryczałam się się w jego pierś.

- Chcesz pogodzić się z rodziną?

- Nie chcę stracić ciebie zakochałam się w tobie, a oni nigdy cię nie zaakceptują, bo jesteś...

- Szlamą – skończył.

- NIE MÓW TAK! Jesteś mugolakiem!

- Dalej tego nie ogarniam, że taka piękność o jasnobrązowych włosach jest moją dziewczyną.

- Ród Blacków tak ma, mój ukochany. Moje siostry są piękne.

- Andromedo Black nie chcę być tylko twoim chłopakiem, dlatego chcę to zmienić – i uklęknął przed nią na jedno kolano – Andromedo Black, wyjdziesz za mnie? – Totalnie odjęło mi mowę, kiedy zobaczyłam piękny pierścionek zaręczynowy, ale pokiwałam głową.

- Tak, chce być panią Tonks. Kocham Cię! – Ted i włożył mi na palec piękny pierścionek zaręczynowy, a ja rzuciłam mu się na szyję i pocałowałam. Nagle pojawiły się trzy książki.

- Patrz! – mruknął Ted – Tu pisze Harry Potter! – wzięłam jedną książkę i przeczytałam – Harry Potter i kamień filozoficzny.

- Harry Potter i Komnata Tajemnic – dodał Ted, biorąc następną.

- Harry Potter i więzień Azkabanu – rzekłam, biorąc trzecią.

- Andy tu jest jakaś kartka: "przeczytajcie to do czwartego rozdział trzeciej części" – i zaczęliśmy czytać. Kiedy zaczęliśmy czytać trzecią książkę po czwartym rozdziale powstało białe światło i nagle nas wciągnęło.

W tym samym czasie rok 1996. Pov. Lektor.

Nagle pojawili się dziewczyna i chłopak. Przypominali Andromedę i Teda Tonksów.

- Mama? Tata? – spytała Nimfadora.

- Andromeda! – krzyknął młodszy Łapa i rzucił się na szyję kuzynce.

- Syriusz – mruknęła zadowolonym głosem Andromeda.

- Jesteście w roku 1996 – powiedziała Nimfadora – Jestem Nimfadora wasza córka – przedstawiła się, kiedy podeszła do nich ich z gracją i wdziękiem.

- Mamy córeczkę Dromeda – zawołał młodszy Ted ze szczęścia i przytulił ją do siebie i pocałował ją w czoło, wyrażając ojcowskie uczucia, jakie do niej żywił. Pani Lupin westchnęła zadowolonym głosem i wtuliła się w swojego ojca jeszcze bardziej, a później popatrzyła na swoją matkę, która zrobiła to samo, co Edward Lupin i Nimfadora miała taką samą reakcję.

- Zamorduję cię, że nazwałaś mnie Nimfadora. Skąd u licha wytrzasnęłaś to imię?

- Skąd masz takie fajne ubranie i taką zajebistą biżuterię? – spytała Andromeda, zmieniając temat. Nimfadora westchnęła i mruknęła.

- Córeczko? Domique?

- Czekaj, jaka córeczko? Jaka Domique? – spytał młodszy Ted zdziwiony. Victoire i Domique rzuciły zaklęcie na mundurki, jakie mieli Andromeda i Ted. Mieli teraz ubrania i biżuterię z kolekcji Victoire i Domique.

- Ale seksowna laska! – krzyknęli chłopaki, śliniąc się na widok młodszej wersji matki Tonks, a Andromeda uśmiechnęła się szeroko.

- Czekaj! Ale jak? – spytał pan Tonks.

- To nasza sprawka – oznajmiła Victoire i podeszła z Teddym do rodziców swojej drugiej mamy, a jej chód w wysokich szpilach był pewien gracji i wdzięku. Miała też na rękach małą Dorę, a Teddy miał Remiego.

- Kim jest ta piękna kobieta? – spytała młodsza Andromeda.

- Twoja wnuczka, babciu – oznajmił Teddy – bo ja jestem waszym wnukiem. Jestem Teddy Lupin i jestem synem Nimfadory i Remusa Lupina, a to jest moja piękna i seksowną żona Victoire Lupin.

- Jestem Victoire, córka Billa i Fleur Weasley oraz Nimfadory i Remusa.

- A ta mała królewna jak ma na imię? A ten królewicz?

- Jestem Dora! – krzyknęła dziewczynka – Przyszła projektantka magicznej mody i modelka jak moja mamusia i ciocie!!

- Ambitne plany masz Doro – powiedziała z uśmiechem młodsza Andromeda.

- Jestem Remi, przyszły auror i gracz Quidditcha jak mój tatuś!

- Jesteś aurorem?

- Szefem aurorów – poprawił dziadka Teddy.

- Grałeś w Quidditcha?! – krzyknął podniecony Harry – Na jakiej pozycji?!

- Szukający. Byłem w Hufflepuffie, nauczyłem się dużo od ciebie, wujku Harry i od cioci Ginny i ty wujku kupiłeś mi pierwszą dziecięcą miotełkę.

- Prezent od ojca chrzestnego – powiedział Harry wyszczerzem.

- No tak szef aurorów dużo zarabia – zażartował Teddy – a szef Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów zarabia jeszcze więcej.

- Wow! – zawołali, ci, którzy nie wiedzieli. Do Andromedy i Teddy'ego przybiegła dziewczyna, która potknęła się i wpadła na Andromedę, która straciła równowagę i teraz leżała na podłodze z Hope, która mocno się zarumieniła. Sala ryknęła śmiechem.

- Niech zgadnę córka mojej Nimfadory! – parsknęła śmiechem młodsza Andromeda, która leżała na ziemi z wnuczką.

- Skąd wiedziałaś, babciu? – spytała zarumieniona.

- Bo jesteś tak samo niezdarna jak mamusia Nimfusia! – śmiał się wniebogłosy George II.

- Już po tobie synu – powiedział Fred I.

- George Weasley II nie jestem niezdarna! – krzyknęły Hope i Nimfadora.

- Nie mów do mnie Nimfusia, bo jak powiesz tak jeszcze raz, to strzelę cię zaklęciem i nie będę patrzyła, że jesteś moim synem! – George podniósł ręce do góry.

- Poddaję się. Nie strzelaj, mamusiu. Andromeda i Hope stanęły.

- Jestem Hope córka Nimfadory i Remusa Lupinów. Teddy jest moim starszym bratem, a ten tu to George Weasley mój mąż i syn Nicole i Freda Weasley'ów.

- Cześć. Uwielbiam robić żarty jak tata, teść dziadek i wujkowie i kuzyni – przestawił się George II.

- To są kuzyni i kuzynki i młodsza siostra mojego męża i ich drugie połówki – i wskazała na kuzynów kuzynki i siostrę i ich drugie połówki. Victoire i Hope pocałowały ich, wyrażając babcine uczucia, jakie żywiły do swoich wnuczek.

- A tak do wiadomości, walczyłem z Voldemortem i osoby, które nie żyli ożyli – odezwał się Harry.

- Musimy to wszystko ogarnąć – stwierdził młodszy Ted.

- I jeszcze jedno – powiedziała Rose.

- Nie może być tak, że własne siostry ze sobą nie rozmawiają – oznajmiła Victoire.

- Co?! – krzyknął Lucek – moja narzeczona nie będzie rozmawiać z szl...!! – Victoire rzuciła klątwę na Lucka, że ten pisnął.

- Nie masz prawa nazywać tak mojego dziadziusia! – warknęła Victoire.

- Słucham, co babcia ma do powiedzenia siostrze – odezwała się Rose.

- A, i nie wyjdziecie stąd, póki się nie pogodzicie – rzekła pani Lupin i użyła zaklęcia, przywiązując Andromedę do krzesła. To samo zrobiła Rose z Narcyzą i Andromeda popatrzyły na swoje wnuczki w szoku.

- One nie żartują – mruknęli Scorpius i Teddy – One są z Weasley'ów, a to uparty ród.

- Jesteś starsza to może zaczniesz – stwierdziła Victoire do Dromedy. Dromeda westchnęła.

- Ja dalej cię kocham, Cyziu, mimo tego, że się poróżniłyśmy jesteś dalej moją małą siostrzyczką, ale moje serce wybrało Edwarda i jego kocham. Serce nie sługa. Z tej miłości powstała nasza piękna córka.

- Ja też w głębi duszy nie przestałam cię kochać – mruknęła Cyzia cicho – Ja cię potrzebuje Andromedo.

- Będę przy tobie i cię przytulę, jeśli tylko moja wnuczka mnie rozwiąże. Rozwiążesz mnie? – Victoire i Rose popatrzyły na siebie i rzuciły zaklęcie i młodsza wersja Andromedy i Narcyzy były wolne. Andromeda podeszła do swojej siostry z gracja i wdziękiem i ją mocno przytuliła. Narcyza się rozryczała.

- Cyziu nie płacz, bo rozmażesz sobie makijaż – oznajmiła Andy, która też powstrzymała się od płaczu.

- Andy tak bardzo cię kocham – rzekła Cyzia – Przepraszam, że cię obraziłam, że mówiłam ci takie straszne rzeczy.

- Ja Ci wybaczam, tylko pod jednym warunkiem: nie będziesz więcej mówić tych rzeczy i przeprosisz Tedda.

- Oczywiście, siostrzyczko – mruknęła cicho Cyzia – Ted, przepraszam za wszystko, co mówiłam. Mam nadzieję, że kiedyś mi wybaczysz – Lucek patrzył na to wielkimi oczami.

- Wybaczam – mruknął młodszy Ted.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Voldemort atakuje z smierciorzelcami

Pov Narcyza Popatrzyłam na kobiety i dziewczyny w wielkiej sali i na swoje ubranie  wszystkie byliśmy ubrane obcisłe ubrania podkreslaly na...