poniedziałek, 13 marca 2023

Wyznanie Harrego i jego przyjaciół

 

Harry uśmiechnął się do Ginny. Przytulił ją, która płakała w jego piersi, że Harry mógł zginąć. Popatrzył się Rona oraz Neville'a, Jareda i Seamusa.

 

- To wszystko moja wina – mówiła w transie – Przepraszam was, nie jestem godna nazywać się Potter. Przeze mnie Harry mógł zginąć, a Hermiona i Colin otarli się o śmierć.

 

- Ginny jesteś siostra-wojowniczka. Ginny udowodnię ci, że się mylisz. Mamo, tato jeżeli chcecie powiedzieć, że Ginny nie jest godna być moją żoną, to nie chce z wami rozmawiać. Kocham ją całym sercem.

 

- Harry – mruknęła słabo – ja odejdę.

 

- Ani mi się waż! – warknął na żonę Harry – Masz dzieci! Pięknie i utalentowane dzieci!

 

- Ginny – odezwały się dwie wersje Lily I.

 

- Tak, wiem mam odejść od Harry’ego. Odejdę.

 

- Ale ja nie chcę, żebyś odchodziła od Harry’ego! – krzyknęły dwie wersje pani Potter.

 

- Nie? – spytała Ginny – Ale ja jestem złą osobą. Wasz syn mógł zginąć, wasza córka mogła zginąć, gdyby nie feniks nie uleczył Harry’ego.

 

- Ginny, dziecko miałaś tylko jedenaście lat, a pamiętaj, że Voldemort omotał bardziej doświadczonych czarodziejów. Fakt, zrobiłaś głupotę, że pisałaś w tym dzienniku.

 

- Wybacz mi, proszę, bo ja...

 

- Ciiiśś, kochanie już dobrze. Kocham Cię Ginny, jestem twoją mamusią – Lily przytuliła mocno Ginny w taki sposób, że Ginny poczuła się bezpiecznie, jakby przytulała swoją własną matkę. Wtuliła się – Ginny popatrz na mnie – Ginny popatrzyła na Lily.

 

- Jesteś przeznaczeniem Harry’ego, a on jest twoim i, skarbie ty potrzebujesz jego, a on potrzebuje ciebie. Jesteście jak yin i yang tak samo, jak ja potrzebuję ciebie, a ty mnie, bo jesteśmy Potterami we wszystkim, oprócz krwi. Kocham cię, Ginny, jesteś moją córeczką na zawsze – Ginny wtuliła się w nią, a ta wydała z siebie jęk – Ginny proszę, możesz trochę rozluźnić uchwyt, proszę!

 

- Przepraszam, mamusiu. Kocham Cię, mamusiu, tak bardzo Cię kocham!

 

- Ja Ciebie też kocham skarbie – i pocałowała ją w czoło.

 

- Ale ona... – zaczęła Cho, patrząc z mordem w oczach na Ginny.

 

- Ona jest moją córeczka , panno Chang – odparła starsza Lily – i pani Potter, matka moich wnucząt.

 

- Ale Ginny wysłała bazyliszka – powiedziała w szoku Mariette – Powinnaś jej nienawidzić, że twój cudowny synek mógł zginąć, tak samo jak ta kujonka i ten z frajer z aparatem!

 

- Nie tym tonem! – warknęły dwie wersje Lily I – Jakoś sobie nie przypominam, że przeszłyśmy na "ty", to po pierwsze. Po drugie Hermiona nie jest kujonką, a Colin nie jest frajerem. Po trzecie cały czas miałaś przytyki, że mój syn jest gejem!

 

- Bo jest gejem – mruknęła Mariette – Tylko się ukrywa!

 

- Mój tatuś nie jest żadnym gejem – krzyknęły Ladys Potter i Lady Longbottom, po czym strzeliły ją zaklęciami, a jęknęła z bólu.

 

- USPOKÓJCIE SIĘ, DZIEWCZYNY! – ryknął Drops.

 

- Ginny – powiedziała Narcyza – Przepraszam, że w ciebie zwątpiłam i za wszystko, co Lucjusz ci uczynił. Zapłaci za to, że chciał Cię skrzywdzić – powiedziała pani Malfoy, czując ukłucie winy – Najwyżej go zabije i będzie po Lucynie. Nikt nie ma prawa krzywdzić jedenastoletniej dziewczynki, która teraz wyrosła na piękną i utalentowaną kobietę – Ginny popatrzyła na Narcyzę. Puściła mamę i rzuciła się na blondynkę i ją mocno przytuliła.

 

- Jesteś fajna i do tego piękną kobietą, ciociu Cyziu – mruknęła w jej piersi.

 

- Blackowie tak mają, kochanie – oznajmiła rozbawionym głosem Narcyza i się wzruszyła, że Ginny powiedziała do niej ciociu – Więc nie mam wyjścia i muszę się pogodzić, że jestem twoją cioteczką, Ginny Potter i waszą też kochaniutkie – zwróciła się do reszty kobiet i dziewczyn. Nagle zgasły światła.

 

-  Co się dzieje?! – krzyknęli wszyscy, a później Wielka Sala rozjaśniała. Na perkusji siedział Seamus, keyboard Neville, Ron bas, Jared gitara elektryczna. Hermionie, Susan, Hannie opadły szczęki.

 

- Ginny Potter – powiedział obcy głos, a wyżej wymieniona popatrzyła w tamtym kierunku. Harry wszedł na scenę z gitarą elektryczną i z uśmiechem na twarzy – Chciałbym Ci zaśpiewać piosenkę. Tak bardzo Cię kocham, Ginny Potter! – młodszej rudej opadła szczęka – Zmieniłaś moje życie!

 





Nie jestem supermenem. Nie mogę chwycić cię za rękę i polecieć gdziekolwiek chcesz.

 

- A miotła, to co? – spytali Fred i George.

 

- Cicho, mój braciszek śpiewa – odpowiedziały Angelina i Nicole.

 

Nie potrafię czytać twoich myśli. Jak sloganów z billboardów i mówić ci wszystkiego, co chcesz usłyszeć, ale będę twoim bohaterem.

 

- Awwwwwwww!!!!!

Mogę być wszystkim, czego potrzebujesz. Jeśli tylko jesteś dla mnie tą jedyną, będę nie do zatrzymania jak grawitacja. Tak, wierzę w przeznaczenie. Może jestem przeciętnym kolesiem bez duszy.

 

- Ty masz duszę, kochanie! – krzyczała Ginny.

 

Ale jeśli jesteś dla mnie tą jedyną, wtedy będę twoim bohaterem (Czy mogłabyś być tą jedyną?).

 

- Jesteś moim bohaterem! – zawołała Ginny.

 

- Moim też, Ron! Kocham Cię! – krzyczała Hermiona.

(Czy mogłabyś być dla mnie tą jedyną?) Będę twoim bohaterem (Czy mogłabyś być tą jedyną?).

 

- Jestem twoja na wieki!!!! – piszczały Ginny, Hermiona, Susan, Hanna i Daphne.

 

(Czy mogłabyś być dla mnie tą jedyną?) Będę twoim bohaterem. Szukam wszędzie, zaglądam w każdy zakątek. Gdy zobaczę twoją twarz, ledwo ją poznam. Wierzę z całych sił, że w końcu spotkam cię na mojej drodze i jeśli to właśnie to, to niezaprzeczalnie będę twoim bohaterem.

- Awwwwwwww!!!!

 

- Brawo chłopaki, jestem dumny! – krzyczeli dwie wersje Łapy.

 

Mogę być wszystkim, czego potrzebujesz. Jeśli tylko jesteś dla mnie tą jedyną, będę nie do zatrzymania jak grawitacja.

 

- Tak bardzo Cię kocham, kochanie! – piszczały żony muzyków.

 

Tak, wierzę w przeznaczenie. Może jestem przeciętnym kolesiem bez duszy, ale jeśli jesteś dla mnie tą jedyną, wtedy będę twoim bohaterem (Czy mogłabyś być tą jedyną?) (Czy mogłabyś być dla mnie tą jedyną?) Będę twoim bohaterem (Czy mogłabyś być tą jedyną?) (Czy mogłabyś być dla mnie tą jedyną?) Będę twoim bohaterem.

 

- Wycałuję Cię za wszystkie czasy, mężu – powiedziały dziewczyny.

 

- Och, jacy oni są seksy – mruknęła Pansy, a większość zrobiła wielkie oczy.

 

- Pansy, ty się dobrze czujesz? – spytała Tracy.

 

To niewiarygodne, to jakiś cud. I gdy nadejdzie czas stanę się bohaterem, więc poczekam, poczekam, poczekam, poczekam na ciebie.

 

Kobiety i dziewczyny piszczały zachwytu.

 

- Chyba się zakochałam!!! - palnęły Minne, Rolanda, Pomona, Aurora, Bathsheda Babbling, Septima Vector oraz większość z ich roczników w tym ja popatrzyła na nie z niedowierzaniem.

 

Tak, będę twoim bohaterem. Mogę być wszystkim, czego potrzebujesz, jeśli tylko jesteś dla mnie tą jedyną. Będę nie do zatrzymania, jak grawitacja. Tak, wierzę w przeznaczenie. Może jestem przeciętnym kolesiem bez duszy, ale jeśli jesteś dla mnie tą jedyną, wtedy będę twoim bohaterem (Czy mogłabyś być tą jedyną?). (Czy mogłabyś być dla mnie tą jedyną?).

 

- Jestem twoją jedyną! – krzyczały żony.

 

Będę twoim bohaterem (Czy mogłabyś być tą jedyną?) (Czy mogłabyś być dla mnie tą jedyną?) Będę twoim bohaterem.

 

I nim się muzycy zorientowali, leżeli na ziemi razem ze swoimi żonami, które leżały nad nich całując ich wszędzie, gdzie się dało na całych ich ciałach.

 

Pov. Ginny.

 

- Ginny – mruknął Harry.

 

- Kocham Cię, Harry, tak bardzo się kocham – i dalej go całowałam.

 

- Będę ciebie wielbił, kochanie – oznajmił mi do ucha.

 

- Ty uzdrowiłeś moją duszę i jesteś moim bohaterem, moją miłością i moim aniołem stróżem i jestem bezgranicznie nieodwołalnie w tobie zakochana!!!

 

Pov. Daphne.

 

- Daphne – mruknął Jared.

 

- Kocham Cię. Ty uzdrowiłeś moją duszę, tak bardzo Cię kocham! – i dalej go całowałam.

 

- Podobało Ci się, kochanie?

 

- Tak!!!! – pisnęłam – Ty uzdrowiłeś moją duszą i jesteś moim bohaterem, moją miłością i moim aniołem stróżem i jestem bezgranicznie w nieodwołalnie w tobie zakochana!!!

 

Pov. Ron.

 

Hermiona całowała mnie po twarzy.

 

- Nie zdajesz sobie sprawy, jak bardzo Cię kocham, mój ty seksy rudzielcu!

 

- Będziesz mnie wielbiła? – wyszeptałem jej do ucha swoim głosem.

 

- Tak – odpowiedziała mi to ucha – to będzie twoja najlepsza noc.

 

- Już się nie mogę poczekać i to prawda, że jestem twoim bohaterem?

 

- Jesteś moim bohaterem, moją miłością i jestem bezgranicznie i nieodwołalnie w tobie zakochana!!

 

Pov. Hanna.

 

- Hanna – powiedział Neville, patrząc na mnie z uwielbieniem.

 

- Nevis – powiedziałam – Jesteś mój i nikomu Cię nie oddam! Kocham Cię!!!

 

- Dzięki tobie jestem pewny siebie – i pocałował mnie namiętnie w usta.

 

Pov. Susan.

 

Zaczęłam go całować i mówiłam:

 

- Jaki ojciec taki syn.

 

- Podobało Ci się? – spytał swoim głosem, pieszcząc moje włosy.

 

- Tak!! - krzyknęłam – jesteś moim bohaterem.

 

Pov. Harry.

 

- Mamo możesz przestać! – krzyknęli synowie – tata ma już dość.

 

- Ja się dopiero rozkręcam. Chodź, Harry, musimy iść.

 

- Gdzie?


- Tata nigdzie nie idzie – oznajmił James II – Dziadku!?

 

- Jestem gotowy.

 

- Mamo nie podsłuchuj, to rozmowa między mną a tata – oznajmił James II i wyszeptał mu coś do ucha.

 

- Dobra – i James I. Usiadł na perkusji, James II wziął gitarę, a Albus bas.

 

- Mamo, cioteczko Hermiono, wujaszku Colin to dla was!!

 

- Tego jeszcze nie było – mruknął dyrektor.

 

- Chłopaki, dajcie czadu! – krzyknęła Iola I zaczęliśmy grać, a dziewczyny zaczęły piszczeć.

 

Pov. Ginny.

 






Byłaś głęboko w śpiączce, ale stałem właśnie tutaj, kiedy myślałaś, że nikogo nie ma. Wciąż tu byłem, bałaś się, ale powiedziałem ci: "Otwórz oczy".

 

- To prawda, tak mówił – powiedziałam.

 

Nigdy nie przestałem być tym, kto by cię dobrze kochał. Musiałem Ci pokazać w trudny sposób. Tylko czas to powie. Odkrycia i cierpienia sprawią, że zrozumiesz, że zawsze byłem przed tobą, więc obudź swoje śpiące serce.

 

- Moje serce jest twoje kochanie!!! – krzyczałam.

 

Wiem, że czasem będziemy się bać, ale nigdy więcej nie będziemy grać bezpiecznych, moja droga. Jestem tutaj, więc obudź się. Byłaś głęboko w śpiączce.

 

- Byłam/byłem w śpiączce – rzekli Hermiona i Colin I.

 

Ale stałem właśnie tutaj, kiedy myślałaś, że nikogo nie ma. Wciąż tu byłem, bałaś się, ale powiedziałem ci: "Otwórz oczy". Zawsze byłem przed tobą, więc obudź swoje śpiące serce. Wiem, że czasem będziemy się bać, ale nigdy więcej nie będziemy grać bezpiecznych, moja droga.

 

- Harry Potter mężczyzna, który ciągle mnie zaskakuje! – krzyknęła Minne.

 

- Nie wiedziałem, że Potter ma taki głos – odezwał się starszy Severus w szoku.

 

- To mało wiesz o moim tatusiu, Sevusiu! – warknęły moje córki.

 

Jestem tutaj, więc obudź swoje śpiące serce i wymarzymy marzenie dla nas, którego nikt nie będzie mógł dotknąć.

 

- Zaręczyny, ślub i cudowne dzieci! – krzyczałam.

 

Moja droga jestem tutaj, więc obudź się, więc obudź swoje śpiące serce i wymarzymy marzenie dla nas, którego nikt nie będzie mógł dotknąć. Moja droga jestem tutaj, więc obudź się.

 

- Oni byli cudowni – stwierdził Bill – Nasz brat oraz jego synowie i jego ojciec byli cudowni.

 

- Byli zarąbiści – zgodził się Charlie. Rzuciłam się na Harry’ego, aż go znowu powaliłam na podłogę.

- Ginny – mruknął, bawiąc się kosmykiem moich rudych włosów.

 

- Wiecie, co, chyba się zakochałam – stwierdziła Minne, która nie mogła wyjść z podziwu głosu Harry’ego.

 

- Ja też i to poważnie – dodała Poppy.

 

- Mogę należeć do tego klubu?! – palnęła reszta profesorek.

 

- Zapraszamy, są jeszcze wolne miejsca – rzekła Hermiona.

 

- O rodzinie Potter można napisać doktorat – oznajmiła Olivia. Daphne, Jared, Hermiona, Ron, Harry, ja Susan, Seamus, Hanna i Neville nagle pobiegli gdzieś.

 

Pov. Lektor.

 

- Tylko nie zapomnijcie się zabezpieczyć!!! – krzyknęły ich matki.

 

- MAMO! – ryknęli ich dzieci czerwoni. Każdy z mężczyzn wyszeptał swojej żonie, a te nagle zaczęły jęczeć i mówić.

 

- To był długi dzień. Dobranoc wszystkich – chwycili ich za ręce i pociągnęli ich i jak najszybciej się ulotnili.

 

Następnego dnia. Pov. Ron.

 

Hermiona leżała wtulona we mnie i było jej dobrze. Była cała nagusienka miała tylko biżuterie rodu Weasley a na nogach miała szpilki na wysokim obcasie Nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że się zmieniła, że inaczej się zachowuje, chodziła gracją i wdziękiem i chciała się kochać ze mną tylko szpilkach a chłopcy, którzy nie mieli dziewcząt, patrzą na nią wygłodniałym wzrokiem. Mnie za to szlag trafia, jak się do niej ślinią.

 

- Hermiona – mruknąłem sennie – kocham cię.

 

- Ja też Cię kocham, Ron – i pocałowała mnie w policzek. Otworzyłem oczy, a ta uśmiechała się szeroko.

 

- A to za co?

 

- To, że mnie kochasz – stwierdziła – Mówiłeś przez sen "Hermiona, kocham Cię". Ron czy ja jestem brzydka?

- Skąd Ci to przyszło do głowy?

 

- Tak jakoś.

 

- Dziewczyno każdy facet patrzy na Ciebie...!

 

- A ty? – zapytała – Mnie interesuje, jak ty patrzysz?

 

- Wygłodniałym wzrokiem – i nim się Hermiona zorientowała, westchnęła głośno zadowolonym głosem, kiedy przejechałem językiem po znaku na szyli do przekutego pępka z kolczykiem z rodu Weasley'ów – jesteś moja.

 

- Ron proszę! – westchnęła. Była już wyraźnie podniecona.

 

- O co mnie prosisz?

 

- Jestem twoja, więc kochaj mnie teraz, aż do ostatniego dnia naszego życia!

 

- Będę się z tobą kochał do ostatniego dnia naszego życia i jeden dzień dłużej.

 

- Zrób to – powiedziała erotycznym głosem i uśmiechnęła się – Proszę! Chce cię poczuć, Lordzie – i wszedłem w lady Weasley. Westchnęła głośno. Robiłem powolne ruchy, a Hermiona całowała mnie po szyi, aż natrafiła na znak, a ja wydałem z siebie głośne westchnięcie, a ona i nie mogła przestać i zaczęła wzdychać głośno przy każdym moim ruchem. Po chwili wyszeptała mi do ucha – Kocham Cię – i dalej mnie całowała i na przemian wydawaliśmy głośne jęki, następnie oderwałem Hermionę. Teraz ja całowałem ją po szyi i zająłem się piersiami. Jęki Hermiony były coraz głośniejsze, kiedy poczuła, że zbliża się orgazm – Teraz Ron! Mocno! MOCNO! – więc posłuchałem jej prośby i przyspieszyłem swoje ruchy i po chwili Hermiona miała długi głośny jęk. Zamknęła oczy i wygięła się w łuk, odchylając głowę do tyłu. Miała uśmiech na twarzy, pozwalając, żeby orgazm przepłynął po jej ciele, zająłem się lizaniem piersi, a Hermiona miała rozmarzona twarz i poczucia szczęścia i mruknęła – To było cudowne… Hmmm jak ty cudowne pachniesz. Nie mogę się oprzeć temu zapachowi.

 

- W tej chwili to pachnę potem.

 

- Ja się CZUJE WSPANIAŁE! Teraz jestem w niebie, co za wspaniałe uczucie i nie odsuwaj się jeszcze. Teraz jesteśmy jednością. Czujesz to?

 

- Czuję! – i pocałowałem ją w usta, a później językiem przejechałem jej po seksownym ciele. Westchnęła. Wyszedłem z niej i następnie bez najmniejszego wahania zanurkowałem między jej uda. Zacząłem delikatnie lizać jej nabrzmiałą łechtaczkę, co spowodowało u niej westchnienie zadowolenia. Po chwili objąłem łechtaczkę wargami i zacząłem ją delikatnie ssać, aby po chwili włożyć w tę czynność więcej energii. Wygięła ciało w łuk i wydała z siebie ciche jęknięcie, które łatwo było pomylić z głośnym westchnięciem przyjemności.

 

- Mocniej… Mocniej! – krzyczała – MOCNIEJ! – Przyspieszyłem swoje ruchy językiem i po chwili Hermiona wydała siebie głośny jęk. Przez jej cudownie ciało przeszedł prąd wyginając ciało w łuk, odchylając głowę do tyłu, poddając się cudownego orgazmowi. Przez chwilę dalej lizałem, żeby wzmocnić jej orgazm. Następne przestałem pieścić jej łechtaczkę i patrzyłem w te piękne oczy. Przez chwilę leżała miała rozmarzona twarz i rozkoszując się chwilą, a kilka minut późnej, powoli i leniwie usiadła i nagle chwyciła mojego penisa i zaczęła poruszać ręka, a ja wydałem z siebie westchnienie zadowolenia. Włożyła mojego penisa do ust i zaczęła poruszać, a ja cicho jęknąłem. Odchyliłem głowę do tyłu. Z zainteresowaniem się na mnie patrzyła, robiła to z niemałą wprawą. Widać było, iż dokłada wszelkich starań, aby zapewnić mi jak największą dawkę rozkoszy. Jednocześnie posłusznie patrzyła w na mnie, dbając o kontakt wzrokowy. Ja jednak co chwilę mocno odchyliłem głowę do tyłu, czemu towarzyszyły głośne pojękiwania i długie, soczyste przekleństwa.

 

- Miona ja zaraz...! – krzyknąłem, a moja ukochana przyspieszyła swoje ruchy i po chwili wydałem z siebie jęk. Odchyliłem głowę jeszcze bardziej do tyłu, poddając się orgazmowi. Leżałem tak przez chwilę, próbując się ogarnąć, a ona stanęła na podłodze i z zainteresowaniem na mnie patrzyła, a ja zauważyłem, że ostatnie kilka miesięcy mocno zmieniło się jej ciało. Jej nogi i ramiona były bardziej kształtne i muskularne niż pamiętałem. Trenowała karate i kung-fu. Po kilku treningach miała muskularny brzuch, który zdobił piękny długi kolczyk na pępku rodu Weasley'ów. Jej piersi były piękne i jędrne. Na palcach miała pierścionek zaręczynowy, pierścień połączony z bransoletką i drugą bransoletkę, obrączkę ślubną, kobiecy pierścień rodowy rodu Weasley'ów na drugiej ręce i kolczyki na uszach rodu Weasley'ów na stopach miała szpilki na wysokim obcasie Światło księżyca iluminowała jej nagą postać i Hermiona wydawała mi się niczym bogini. Nic nie dałoby mi większej radości niż wielbienie jej do końca swoich dni. Moje oczy powiedziały jej wszystko, co chciała wiedzieć. Miłość, pragnienie i pożądanie. Kiedy promienie słońca były już widocznie, zaczęła się leniwie ubierać jakby od niechcenia. Każdy jej ruch był pełen erotyzmu, a jej seksapil był tak widoczny, że tylko się na nią gapiłem i otwierałem usta i znowu zamykałem, nie mogąc wykrztusić żadnego słowa.

 

- Panie Weasley – odezwała się Lady Weasley i pogroziła mi palcem.stukala wysokim obcasem o podłogę 

 

- Ja tylko... – zacząłem.

 

- Ciiiśś – podeszła do mnie niezwykla gracja i wdziękiem przyłożyła mi palec do ust, a następnie pocałowała mnie namiętnie.

 

- Nie zdajesz sobie sprawy, jak bardzo Cię kocham, Hermiono – powiedziałem, kiedy oderwałem się od jej cudownych ust – szlag mnie trafia, że Ci idioci patrzą na siebie i chcą Cię przelecieć – Na te słowa mruknęła mi mojego ucha:

 

 - Jak zwykle byłeś nieziemski i jak zwykle mnie zadowoliłeś. A to jest najważniejsza sprawa: kocham Cię, Ron. Tak bardzo Cię kocham. Mogę powiedzieć o tym samym o tych głupich lalkach, jak trzepoczą tymi rzęsami i robią słodkie oczka do mojego mężczyzny.

 

- Ty mnie też bardzo zadowoliłaś – odpowiedziałem – Jak ty pięknie pachniesz.

 

- Ubierz się i chodź – powiedziała. Kiedy się ubrałem, wystawiła mi swój policzek i popukała w niego. Uśmiechnąłem się i pocałowałem w to miejsce. Popatrzyła na mnie i oznajmiła mi: – Wiesz, że wyglądasz seksy, Lordzie Weasley? A tymi głąbami się nie przejmuj, rzucę na ich zaklęcie jajcomiazgi i sobie popamiętają, gdzie raki zimują.

 

- Mogę powiedzieć o tym samym, jak patrzę na ciebie, Lady Weasley. Żadna kobieta oprócz jednej nie potrafi nie zaspokoić moich wygórowanych wymagań – i poszliśmy na śniadanie, trzymając się za ręce. Kiedy dotarliśmy na miejsce, usłyszałem szepty tych głąbów i tych idiotek: "Ale laska z tej Hermiony" i zaczęli się ślinić jak również "cześć Hermiona poznajmy się bliżej”, "Ale z Ciebie jest niezła ślicznotka. Rzuć tego rudego" a do mnie a "Z tego Rona to nieźle ciacho" albo "cześć, Ron. Może rzucisz tę kujonkę?" i zaczęły chichotać i robiły słodkie oczka, trzepocząc rzęsami. Popatrzyłem na żonę, a ona na mnie i z uśmiechem na twarzy wyczarowała tym kretynom ślinianki, a na dokładkę zaklęcie jajcomiazgi. Ci pisnęli jak małe dzieci. Hermiona mruknęła słodkim głosem:

 

- Teraz chłopczyki nie dacie rady mnie zadowolić w łóżku i jedynym mężczyzna, który spełnia moje wymagania to mój mąż, więc odwalcie się idioci. Próbujecie mnie poderwać, żeby tylko mnie zaliczyć i przelecieć – a ja nie chciałem być gorszy, więc oznajmiłem:

 

- Jestem bardzo wymagający w łóżku i żadna z was nie potrafiłaby mnie zadowolić, bo jesteście słabe, a ja jestem bardzo wytrzymały. Jedyna kobieta, która spełnia moje wymagania, jest moja żona, więc dajcie mi spokój – te lalunie i te kretyni zrobili się czerwoni. Zobaczyłem przyjaciół i synów, a Hermiona zobaczyła swoje przyjaciółki i swoje córki, którzy patrzyli na nas z niedowierzaniem.

 

- Mężu ja idę do przyjaciółek. Mam sprawę do moich córek – powiedziała głośno Hermiona.

 

- Jeszcze jedna rzecz, kochanie – odparłem, zatrzymując ją.

 

- Jaka rz... – zaczęła, a ja pocałowałem ja namiętnie w usta, a ona oddała z taką samą mocą. Kiedy przestaliśmy się całować przy wszystkich, powiedziałem do niej.

 

- Teraz możesz iść, skarbie – miała rozmarzoną twarz. Poszła do przyjaciółek do swoich mam i dzieci z bananem na twarzy swoim cudownym krokiem, gdyż poruszała się z gracją i z wdziękiem. Następnie usiadła i zaczęła wzdychać ze szczęścia, a te zaczęły chichotać, a ja usiadłem z kumplami, braćmi i naszymi synami.

 

- No co? – spytałem, kiedy patrzyli na mnie.

 

- Jestem szczęściarzem – powiedział Neville i popatrzył na Hannę, która była z naszymi dziewczynami. Teraz gadały i na przemian chichotały.

 

- Ja też – zgodził się Seamus i bawił się swoją obrączką ślubną.

 

- Zauważyłem, że dziewczyny inaczej na mnie patrzą – mruknął Rolf.

 

- Niech zgadnę: robią słodkie oczka i trzepoczą rzęsami? – spytał Harry.

 

- Dokładnie – zgodziliśmy się wszyscy.

 

- Jesteście lordami – stwierdzili Lorcas i Lysander.

 

- I każda z nich chce mieć tytuł np. lady Potter, który jest zajęty przez mamę – odparł Albus II.

 

- Dokładnie – powtórzył Teddy.

 

- Wiecie, prestiż. Chcą być na śmietniku – powiedział Fineas.

 

- Jestem już naznaczony – oznajmili Fred i George.

 

- A tym dziewczynom szlag trafia, bo nie mogą dostać tego, czego co chcą, a chcą was – stwierdził Hugo – znaczy bardziej to tytuł np. Lady Weasley.

 

W tym samym czasie... Pov. Starsza Lily.

 

- Wiecie, co – powiedziały Flora i Hestia – nigdy nie przypuszczałam, że będę się z wami przyjaźnić – wcześniej rzuciłyśmy zaklęcie ciszy.

 

- I jak się z tym czujecie? – spytała ciekawości Luna.

 

- Wyśmienicie się. Czuję, że wreszcie mam rodzinę – powiedziały szczęśliwe.

 

- Kochane jesteśmy przyjaciółkami i siostrami – odezwała się Daphne i przytuliła ich mocno do siebie – Trzeba wam jakiś przystojniaków znaleźć.

 

- Właśnie – rzekła Jessica.

 

- Laski, jesteśmy pięknie, potężne, mądre i robimy furorę – stwierdziła Astoria.

 

- As, my to jeszcze nic. Największą metamorfozę to przeszły nasze siostry: Hermiona, Susan, Hanna, Jessica i Nicole – oznajmiła Fleur.

 

- Ja? – zdziwiły się Hermiona, Susan, Hanna, Jessica i Nicole.

 

- Dziewczyny pod tymi szmatkami, w których wcześniej chodziłyście, które ukrywałyście przed światem macie taką figurę, że mogłybyście być modelkami – odezwała się Angelina.

 

- Nie gadaj głupot – mruknęły Ladys Longbottom, Weasley, Finnigan i Creevey – Ja? Modelką?

 

- Stańcie – rzekła Ginny. Wszystkie stanęły i spytały:

 

- I co?

 

- Hermiona, Susan, Hanna, Jessica i Nicole nogi i ramiona macie bardziej kształtne i muskularne niż pamiętam – oznajmiła Ginny – Macie muskularne brzuchy, wasza metamorfoza jest spektakularna, a nigdy nie grałyście Quidditcha.

 

- W sumie – rzekły, patrząc na siebie – teraz o wiele lepiej się czuję – powiedziały, patrząc na swoje ciało.

 

- Macie na sobie dopasowaną bluzkę skórzaną na jedno ramię, gdzie widać wasze muskularne brzuchy i ramiona, do tego kurtka ranoneska, dopasowane skórzane spodnie do waszych muskularny pięknych nóg i wysokie szpilki – mówiła Victoire – i makijaż.

 

- No, ale reszta dziewczyn też mają – kłóciły się.

 

- Reszta kobiet coś robiła ze swoim ciałem, a wy ani trochę. Wy musiałyście robić wszystko od zera – powiedziała Domique.

 

- No macie rację – stwierdziły – Mój mężczyzna powiedział mi, że jestem jego boginią i go zatkało! – parsknęły śmiechem i usiadły na miejsce.

 

- Mój też tak powiedział – zgodziła się reszta kobiet.

 

- Olivia ma rację – mruknęła Ginny.

 

- Z czym? – spytała Angelina.

 

- No kiedy się bzyknęliśmy przedwczoraj – mruknęła zarumieniona – Powiedziałam mu, że to nasze ostatnie bzykanie i próbowałam ściągnąć biżuterie i uciec, bo...


- Bałaś się, że Cię z nienawidzę – odparłam. Ona tylko pokiwała głową i miała łzy w oczach.

 

- Myślałam, że jestem złym człowiekiem.

 

- Nie jesteś wcale złym człowiekiem. Jesteś dobrym człowiekiem, któremu przydarzyło się wiele złych rzeczy. Poza tym świat wcale nie dzieli się na dobrych ludzi i Śmierciożerców, bo wszyscy mamy w sobie tyle samo dobra co zła. Tylko od nas zależy, jaką drogą pójdziemy. Taka jest nasza natura – powiedziałam – i ja osobiście jestem dumna, że mogę być twoją mamą. Ginny Potter, jesteś moją córeczką , i dalej twoim obowiązkiem jest mówić do mnie per mamusia a do Jamesa per tatuś a nie po imieniu kochanie a każdy, kto powie, że jesteś złym człowiekiem, i że nie jesteś moją córeczką , to strzelę go zaklęciami – na te słowa Ginny rzuciła mi się na szyję i przytuliła się do mnie jeszcze bardziej i westchnęła i zaczęła do mnie mówić:

 

- Kocham Cię, mamusiu, tak bardzo Cię kocham i moim obowiązkiem jest mówić do moich rodziców per mamusia i tatuś Tak się bałam, że nasze stosunki nie będą takie same, że będziesz mnie nienawidzić za to, co zrobiłam na pierwszym roku. 

 

- Ginewro Molly Potter, ja Cię kocham z całego serca. Jesteś moją córeczką i żoną mojego jedynego rodzonego syna oraz matką moich wnuków. Nie słuchaj tych imbecyli, kochanie. Ciekawe co oni by zrobili w twojej sytuacji. Oni są mocni w gębie, a myślę, że nie walczyli tak dzielnie, jak ty – Ginny rozryczała się jeszcze bardziej. Wtuliła się w moje ciało, a ja musiałam ją jakoś uspokoić, więc głaskałam jej rude długie włosy i ją tuliłam. Kiedy Ginny się uspokoiła, Luna zapytała:

 

- Co z tą biżuterią?

 

- I nie da się tego ściągnąć. Próbowałam wszystkiego.

 

- Mówiłam Ci, że tego nie da się ściągnąć. Jesteś Potterem i nazywasz się Lady Ginny Potter – odparła Olivia – Nie ściągniesz nawet kolczyku na pępku rodu Potterów.

 

- Skąd ty wiesz, że ja mam kolczyk na pępku rodu Potterów? – spytała czerwona.

 

- Mamuś, wszystkie to mamy – odparła Amelia beztroskim tonem – Jesteśmy królewskimi rodami, więc każda kobieta z tych rodów to ma. Ja mam z rodem Potterów, bo wyszłam za Albusa. Olivia to samo, bo wyszła za Jamesa, a Lily ma Longbottomów, bo wyszła za Franka. Rose Malfoy’ów. Victoire Lupinów. Emilly Weasley'ów i tak dalej – Reszta kobiet, które wyszły za mąż za członka rodu Blacka, Weasley'a, Pottera, Longbottoma, Finniganów, Tonksów, Malfoy'ów, Lupin pokiwały głowami i rzekły.

 

- Amelia ma rację. Ja też mam. Nie ma co wam wciskać kit, że nie mam, bo mam.

 

- Czyli jak wyjdę za Freda to...

 

- Będziesz miała to wszystko z rodem Weasley, mamuś – odparła Hope, przytulając się do niej – Cała ta biżuteria będzie miała logo rodu Weasley'ów, bo będziesz się nazywać Lady Nicole Weasley.

 

- Chciałabym zobaczyć minę dyrka – stwierdziła niewinnym głosem Hermiona – kiedy mu powiemy, że jesteśmy rodzinami królewskimi – i zaczęłyśmy chichotać wszystkie, wyobrażając jego głupią minę i szok.

 

- A co jeśli zajdę w ciążę? – spytała Ginny – Nie jestem w ciąży – dodała, szybko widząc moją i Molly minę.

 

- Biżuteria jest magiczna i nic się nie stanie. Ona dostosuje się samo z rosnącym się brzuchem – powiedziała Victoire.

 

- Magia, ciociu Ginny – powiedziała Emilly rozbawionym głosem. Popatrzyłyśmy na swoich mężów i westchnęłyśmy, a następnie mruknęłyśmy rozmarzonym głosem – Dzisiejsza noc była cudowna. Och, nie zdajecie sobie sprawy, że było pikantnie, bardzo pikantnie – nagle popatrzyłyśmy na siebie przerażonym wzrokiem i zdałyśmy sobie sprawę, że powiedzieliśmy to na głos i nagle nastała chwila ciszy.

 

- Czy ja to powiedziałam na głos? – spytałyśmy czerwone na siebie nawzajem.

 

- Tak – odpowiedziała Jessica rozbawionym głosem. Spaliłyśmy buraka.

 

- Wiecie co dobrze, że użyłyśmy zaklęcia ciszy – rzekła Molly I czerwona, jak jej włosy.

 

- Tak – odpowiedziała Marlene.

 

- Zrobiło się niezręcznie – stwierdziła mama Euphemia – Dobrze, że synowie tego nie słyszą.

 

- Zgadzam się z tobą – zgodziłyśmy się z nią wszystkie.

 

- Mój syn by powiedział "Co? W takim wieku uprawialiście seks? Muszę się napić, bo na trzeźwo tego nie przetrawię!" – rzekła mama Euphemia, naśladując głos Jamesa – A co ja poradzę, że Fleomont tak na mnie działa?

 

- No, a na mnie Klaus – zgodziła się mama Carolina.

 

- A na mnie Artur – mruknęła Molly I – Moi synowie, by to samo powiedzieli i proszę was, dziewczyny nic im nie mówcie, że ja i Artur...

 

- Mówiłaś coś, ciociu Molly? – spytała Daphne i uśmiechnęła się szeroko do niej.

 

- Właśnie, mamuś mówiłaś coś? – odpowiedziała Nicole, udając zdziwioną i usunęliśmy zaklęcie ciszy, po czym usiadłyśmy na kolanach swojego mężczyzny i się wtuliliśmy.

 

- O czym gadaliście? – zapytali zgodnie.

 

- Takie kobiece ploteczki. Nic ciekawego – stwierdziłyśmy razem, całując ich w policzek, a Ci wyszczerzyli się głupkowato.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Voldemort atakuje z smierciorzelcami

Pov Narcyza Popatrzyłam na kobiety i dziewczyny w wielkiej sali i na swoje ubranie  wszystkie byliśmy ubrane obcisłe ubrania podkreslaly na...